Inny. Eseje o spotkaniu

Inny. Eseje o spotkaniu

Autorzy: Józef Tischner

Wydawnictwo: Znak

Kategorie: Filozofia

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 144

Cena książki papierowej: 29.90 zł

cena od: 22.99 zł

Co to znaczy – spotkać i n n e g o? Czy inność jest tym, co oddziela mnie od drugiego, czy przeciwnie? Co jest potrzebne, żeby inny stał się bliskim? Na te i tym podobne pytania szukał odpowiedzi ks. Józef Tischner. Pod koniec życia zaczął pisać nową książkę – kontynuację Filozofii dramatu i Sporu o istnienie człowieka. Nie skończył, ale pozostawił fragmenty, które dają do myślenia. 

W świecie, w którym ludziom – nawet podobnym do siebie, należącym do jednej wspólnoty, ukształtowanym przez tę samą tradycję – coraz trudniej się spotkać, Tischnerowska refleksja o spotkaniu nabiera wyjątkowego znaczenia. Tym bardziej, kiedy spojrzymy szerzej, na punkty zapalne w różnych miejscach naszego globu, warto posłuchać głosu myśliciela, któremu chodziło przede wszystkim o to, by „zrozumieć człowieka i jego dramat”.

 

„Tischner był stróżem człowieka. Nie zaganiającym do stada, lecz zapuszczającym się na manowce i pustkowia, by człowieka odnaleźć. Stróż musi być czujny, jego praca nigdy się nie kończy. Stróżowanie to ciągłe zaczynanie od nowa, poszukiwanie dróg i sposobów. Dynamika myśli Tischnera, ciągle krążącej wokół człowieka, znakomicie to pokazuje.” (Dobrosław Kot)

 

INNY

Spotkanie z innym jest wydarzeniem, które otwiera przed spotkanym i spotykającym nowy wątek dramatyczny. Bodaj pierwszym następstwem spotkania jest zmiana znaczenia przestrzeni, w której znajduje się spotykający. Przestrzeń zaczyna przypominać skrzyżowanie dróg. Inny, którego napotykam, znajduje się w ruchu, co sprawia, że i we mnie budzi się świadomość możliwego ruchu. On może się oddalić i odejść – i ja mogę odejść lub przybliżyć się; on może pójść w prawo, a ja w lewo, on w lewo, a ja w prawo; ja mogę się uniżyć, a on wywyższyć lub ja wywyższyć, a on poniżyć. Obojętna dotąd przestrzeń staje się przestrzenią poprzecinaną możliwymi drogami. Wszystkie te możliwości dają się – za Antonim Kępińskim – sprowadzić do dwóch podstawowych: można się zwrócić ku spotkanemu lub można się odwrócić od spotkanego; wywyższenie i poniżenie są także ­odmianą ruchu „od – do”.

Przestrzeń, którą przecinają drogi, jest elementarną przestrzenią wolności. Wewnętrzna świadomość wolności ujawnia się i dochodzi do pełni poprzez zewnętrzną świadomość przestrzeni, w której „stawia nas” spotkanie z innym. Oglądamy własną wolność jako możliwy ruch na drodze. Wraz z przestrzenią konstytuuje się także czas – czas, możliwego obcowania zinnym, zbliżenia, oddalenia, pogoni, ucieczki, wyniesienia, poniżenia. Jak przestrzeń, tak i czas nabierają w spotkaniu znaczenia dramatycznego. Przestrzeń staje się sceną dramatu, a czas jego wewnętrznym rytmem.

Co znaczy „inny”? „Inny” nie jest tym samym co „różny”. Słowo „różny” stosujemy do przedmiotów, natomiast słowo „inny” do osób, w szczególności do ludzi w ich obcowaniu między sobą. Niestety, język polski nie uwzględnia różnicy między „innym” przedmiotem a „innym” człowiekiem, w przeciwieństwie do łaciny (alter), francuskiego (1’autre), angielskiego (other) czy niemieckiego (der Andere). Słownik filozoficzny Lalande’a powiada, że 1’autre jest „jednym z podstawowych pojęć myśli, niemożliwym do zdefiniowania”. Aby przynajmniej z grubsza zakreślić jego sens, podaje jego francuskie przeciwieństwo: même. Même znaczy, że „nie-inny”, więc taki sam. W języku polskim brakuje nam jednego celnego słowa, które wskazałoby jednoznacznie innego jako „innego Ja”, „innego Ty”, „jego innego”. Jesteśmy skazani na przybliżenia opisowe.

Na wstępie powiedzmy najogólniej: inny to ten, który może się stać Ty lub On i dla którego również ja mogę się stać On lub Ty. Innym nie jest natomiast „to” lub „tamto”. Ustalmy horyzont znaczeniowy: „inny” to Ty, natomiast „różny” to koń, pies, drzewo itp. Spotkanie z innym wydarza się i dopełnia na płaszczyźnie dialogicznej, różnej od płaszczyzny intencjonalnej. Płaszczyzna intencjonalna to płaszczyzna aktualnych lub możliwych „uprzedmiotowień”, „obiektywizacji” – koni, psów, drzew. Ale inny nie jest rzeczą między rzeczami ani przedmiotem między przedmiotami, lecz podmiotem, innym Ja, który staje się dla mnie Ty lub On i z którym mogę też wejść we wspólnotę My.

Powyższa krótka charakterystyka znaczenia innego ukazuje jego ścisły związek z mową. Słówka „Ja”, „Ty”, „On”, „My” są integralnymi częściami mowy. Inny to w końcu ten, z którym mogę mówić. Inna sprawa, czy możliwość ta stanie się rzeczywistością – ważne jest, że w spotkaniu wyraźnie się ona rysuje. Zachodzi różnica między tym, z kim i do kogo mogę mówić, a tym, o czym mogę mówić. To, z kim i do kogo mogę mówić, mieści się w wymiarze dialogicznym świadomości, natomiast to, o czym mogę mówić, wypełnia wymiar intencjonalny. Nie wyklucza to, oczywiście, przypadków potraktowania innego jako przedmiotu i przedmiotu jako innego. Intencje dialogiczne mogą być „zamieniane” przez intencjonalne i intencjonalne przez dialogiczne, co jednak nie przekreśla ich istotnej różnicy.

Inny – inne Ja, inny podmiot świadomości – jest „otwarty na to, co inne”: świat, ludzi w świecie, Boga. Jego otwarcie, podobnie jak moje, ma charakter dialogiczny i intencjonalny. Otwarcie dialogiczne oznacza, że możemy być dla siebie nawzajem – on dla mnie i ja dla niego – Ja, Ty lub On; otwarcie intencjonalne oznacza, że wokół niego, jak wokół mnie, mogą pojawić się rzeczy i przedmioty, stanowiące jego i mój „świat otoczenia”. Otwarcie dialogiczne „personifikuje”, otwarcie intencjonalne „uprzedmiotawia”. W wydarzeniu spotkania intencjonalność przedmiotowa, choć nie znika, to jednak traci na znaczeniu, natomiast nabiera znaczenia dialogiczność i wszystko to, co się z nią bezpośrednio lub pośrednio wiąże. Wyobraźmy sobie, że inny mówi i opowiada o tym, co ma przed oczyma. Mniej ważne okazuje się dla nas to, o czym wedle swej świadomości intencjonalnej mówi, a bardziej ważne to, że i jak mówi. W tym, jak mówi, wyraża się nie tylko jego nastrój czy „osobowość”, ale również jego stosunek do mnie – mnie, który się ku niemu zbliżyłem. Owe „jak” mowy jest najczęściej pozawerbalnym, choć możliwym do zwerbalizowania, elementem mowy.

Często wymiar intencjonalny nie daje się wyraźnie oddzielić od dialogicznego. Dialogiczność może się ukrywać w intencjonalności, jak ręka żywego aktora kryje się za ruchem kukiełki w teatrze lalek. Obecność intencji dialogicznej daje się jednak wówczas wyśledzić w samym ukierunkowaniu promieniowania świadomości intencjonalnej. Inny mówi i wskazuje palcem na drzewo: „Popatrz, to jest drzewo”. Nie chodzi tylko o wskazanie przedmiotu, chodzi o to, abym ja zwrócił na niego uwagę. Drzewo przestało być przedmiotem „samym w sobie”, „dla niego samego”, a stało się także przedmiotem „dla mnie”. Inny – jak pisze Emmanuel Lévinas – „ofiaruje mi świat”. Pokazanie już jest ofiarowaniem. Projekt uprzedmiotowienia („to drzewo”) jest określony przez dialogiczność („popatrz”). Pomińmy jednak słówko „popatrz”, pozostańmy przy samym przedmiocie. Czymże jest przedmiot? Mówimy: tym, co obiektywne. Co znaczy „obiektywne”? To znaczy, że jest dane nie tylko dla mnie, nie tylko dla ciebie, ale również dla nas, dla wielu nam podobnych. Intencjonalność „uprzedmiotawia” i „obiektywizuje” po to, by uprzystępnić rzecz każdemu możliwemu podmiotowi. W procesie obiektywizacji wyczuwamy obecność siły dialogiczności.

Zatrzymajmy uwagę na samym zjawisku innego.

Inny mieści w sobie paradoks: on jest inny niż ja, a jednak do mnie podobny – podobny w inności i inny w podobieństwie. Doświadczenie innego ma dwie strony: egotyczną i alteryczną, i jedna nie daje się oddzielić od drugiej. Inność innego wydobywa na jaw moją własną inność. Inność jest wzajemna. Inność zaskakuje, przynosi wciąż nowe niespodzianki, w całej przewidywalności jest nieprzewidywalna. Ciąg doświadczeń innego zamykają dwie granice: nigdy nie może dojść do tożsamości „nas” i nigdy nie może dojść do zupełnego zróżnicowania „między nami”. Zamknięta między tymi granicami inność jest dramatycznym ujawnianiem obustronnych tajemnic. Oto matka przygląda się własnej córce i odkrywa w niej… siebie. Oto ojciec patrzy na syna i widzi… siebie. A jednak pomimo podobieństw są istotne różnice. Córka jest i pozostanie inna, syn jest i pozostanie inny. Inni są inni, a jednak sobie przypisani. Gdzie kończy się podobieństwo, a zaczyna różnica? Nie ma jasnej linii granicznej. Jest dramaturgia wypełniona całym ciągiem mniejszych i większych wydarzeń, w których daje się wychwycić jakaś, wychodząca poza jednostkowe życiorysy, wspólnota losu.

Niewątpliwie kluczową rolę w doświadczeniu innego odgrywa analogia. Inny jest podobny do mnie, jest innym Ja, ma podobne nogi, ręce, głos, mowę. Gdy mówię o analogii, nie mam na myśli „rozumowania przez analogię”, lecz myślę raczej o „analogizującym doświadczeniu”. To, co doświadczane, „wymusza” wychwytywanie podobieństw.

Wyobraźmy sobie przykład takiego doświadczenia. Oto stoję na moście i wypatruję ryby w rzece. Moje widzenie biegnie po analogiach: zauważam cień kształtem podobny do ryby, kawałek wystającej z dna gałęzi, nadkruszony kamień. Oko zatrzymuje się na moment, by po chwili – zwiedzione podobieństwem – szukać dalej. Ryba jest inna niż cień, gałąź, nadkruszony kamień; choć podobna, to przecież inna. Tak samo z doświadczeniem innego – tego, którego napotkałem. Choć podobny, to inny. Intencje dialogizujące poruszają się w formie koła: ode mnie do innego i od innego do mnie. Są podwójne, sobie przeciwstawne: jedna biegnie tropem narastającej inności, druga biegnie tropem narastającej takożsamości. Z przeciwieństwa, jakie stwarzają, wyłania się napięcie, na którym rośnie zaciekawienie i zdumienie, ale także niepokój, lęk, gotowość do ucieczki. Z kolei doświadczenie podobieństwa i narastającej takożsamości rodzi świadomość „znajomości” i spokój. Niepokój i pokój przeplatają się i krzyżują. Inny coś obiecuje i zarazem czegoś odmawia.

Można, oczywiście, przyjąć, że doświadczenie i poznanie innego nigdy nie jest w stanie zamknąć się w formie ostatecznego wyniku; stając wobec innego, stajemy wobec nieskończoności. Nie jest to jednak całkiem słuszne. Poznanie zatrzymuje się bowiem, by w pewnym momencie powiedzieć do siebie: wystarczy. Wprawdzie droga do nieskończoności jest wciąż otwarta, ale dalsza podróż nie jest już potrzebna. Moment postoju jest momentem uchwycenia wewnętrznej indywidualności innego. Czym jest indywidualność wewnętrzna? Nie chodzi tu o uchwycenie koloru oczu, skóry, wzrostu i tysiąca innych cech wyróżniających. Indywidualność wewnętrzna jest – mówiąc metaforycznie – sposobem „trawienia świata” przez innego. Co to znaczy?

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

WYDARZENIE MOWY

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

EPIZODY SENSU

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

Dobrosław Kot

TISCHNER STRÓŻ

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

NOTA WYDAWCY

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

Projekt okładki

Olgierd Chmielewski

Na okładce

Lorenzo Lippi, Archanioł Rafał i Tobiasz,

w zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu,

fot. Arkadiusz Podstawka

Redakcja

Wojciech Bonowicz

Opieka redakcyjna

Elżbieta Możdżeń

Korekta

Barbara Gąsiorowska

Copyright © by Kazimierz Tischner, Marian Tischner

Copyright © for this edition by SIW Znak sp. z o.o., 2017

ISBN 978-83-240-4574-7

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl

Więcej o naszych autorach i książkach:

www.wydawnictwoznak.pl

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak,

30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37

Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569,

e-mail: czytelnicy@znak.com.pl

Wydanie I, Kraków 2017. Printed in EU

Plik opracował i przygotował Woblink

woblink.com

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Krótki przewodnik po życiu Wędrówki w krainę filozofów Tischner: Mistrzowskie rekolekcje z Eckhartem Inny. Eseje o spotkaniu Nieszczęsny dar wolności Drogi i bezdroża miłosierdzia 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Małpa w każdym z nas. Dlaczego seks, przemoc i życzliwość są częścią natury człowieka?