Pseudostabilizacja

Pseudostabilizacja

Autorzy: Patrycja Sasnal

Wydawnictwo: DW PWN

Kategorie: Publicystyka

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 31.20 zł

Stany Zjednoczone mają szczególną możliwość wywierania wpływu na wydarzenia rozgrywające się na Bliskim Wschodzie. Amerykańska polityka, budowana w tradycyjnym modelu stosunków międzynarodowych, w których głównymi aktorami są rządy, a nie społeczeństwa, działała na rzecz stabilizacji. W ostatecznym rozrachunku stabilizacja ta jednak okazała się stagnacją. Przykładów takiego działania dostarcza analiza polityki USA w drugiej kadencji George’a W. Busha (2005–2008). Stagnacja ta osiągnęła apogeum w postaci buntów w świecie arabskim w 2011 roku. Administracja Baracka Obamy (2009–2016) podjęła próbę przełamania stagnacyjnego paradygmatu, lecz opór regionalnych struktur i wolne tempo zmian zatrzymały reformę polityki USA na Bliskim Wschodzie.

 

Książka podejmuje zagadnienie polityki USA wobec Bliskiego Wschodu, a więc dotyka jednego z najciekawszych rozdziałów historii najnowszej. Głównym założeniem publikacji jest wyjaśnienie motywów i sposobów realizacji polityki zagranicznej i bezpieczeństwa globalnego supermocarstwa wobec krajów arabskich. Książka ma sprzyjać rozumieniu procesów zachodzących na Bliskim Wschodzie, takich jak:

 

-wojny, interwencje zbrojne, negocjacje pokojowe

 

-przetrwanie państwa Izrael

 

-bezpieczeństwo zasobów, wydobycia i eksportu głównego surowca energetycznego ropy naftowej

 

-stagnacja i kolejne przebudzenia świata arabskiego

 

-obalanie dyktatorów

 

-nieudane próby budowania demokracji

 

-terroryzm międzynarodowy, zamachy

 

-rywalizacja o wpływy mocarstw zewnętrznych

 

Studium dostarcza przykładów „polityki pseudostabilizacji” w konflikcie arabsko-izraelskim oraz w stosunkach USA z władzami palestyńskimi, Izraelem, Egiptem, Jordanią, Syrią, Libanem, Bahrajnem i Arabią Saudyjską. Autorka, uznany w Polsce ekspert zajmujący się tym obszarem, wyjaśnia niemożność znajdujących się tam społeczeństw i państw wejścia na drogę modernizacji według wzoru wyznaczanego od kilkuset lat przez Zachód. Stara się odpowiedzieć, w jakim stopniu odpowiedzialność za stagnację polityczną na Bliskim Wschodzie ponoszą Stany Zjednoczone

 

i dlaczego pozostają one czynnikiem sprzyjającym utrwaleniu sytuacji politycznej i struktur społecznych w tym regionie.

 

Zasadnicze znaczenie w książce mają problemy stagnacji i stabilizacji, roli władzy

 

i społeczeństwa w procesach zachodzących w świecie arabskim, jak również prymat interesów bezpieczeństwa w polityce USA wobec tego regionu. Autorka analizuje też dualizm polityki amerykańskiej wobec rządów i społeczeństw – dylemat, z którym po 2011 roku administracja Obamy chciała sobie poradzić, odchodząc od interwencjonizmu w kierunku legalizmu i multilateralizmu.

Projekt okładki i stron tytułowych Lidia Michalak-Mirońska

Zdjęcie na okładce Jason Reed/Reuters/Forum (zdjęcie główne) oraz ilyabolotov/Fotolia

Wydawca Dąbrówka Mirońska

Redaktor prowadzący Jolanta Kowalczuk

Redakcja Jerzy Lewiński

Korekta Grażyna Rataj

Produkcja Mariola Iwona Keppel

Skład wersji elektronicznej na zlecenie Wydawnictwa Naukowego PWN Magdalena Wojtas / 88em.eu

Recenzent

prof. dr hab. Roman Kuźniar

Publikacja dofinansowana

przez Fundację Centrum im. prof. Bronisława Geremka

Copyright © by Wydawnictwo Naukowe PWN SA

Warszawa 2017

eBook został przygotowany na podstawie wydania papierowego z 2017 r., (wyd. I)

Warszawa 2017

ISBN 978-83-01-19198-6

Wydawnictwo Naukowe PWN SA

02-460 Warszawa, ul. Gottlieba Daimlera 2

tel. 22 69 54 321; faks 22 69 54 228

infolinia 801 33 33 88

e-mail: pwn@pwn.com.pl; reklama@pwn.pl, www.pwn.pl

Spis treści

Wykaz skrótów

Wykaz tabel i rysunków

Przedmowa

Wstęp

Historia przyspiesza

Stabilność vs. stagnacja oraz struktura vs. podmiotowość

Wpływ vs. kontakt oraz sekurytyzacja vs. tradycyjne pojęcie bezpieczeństwa

Nowe źródła – wywiady i WikiLeaks

Rozdział 1

Mechanizmy formowania polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych w latach 2005–2016 wobec Bliskiego Wschodu

1.1. Współczesne realia tworzenia polityki zagranicznej w Stanach Zjednoczonych

1.2. Kongres a kreowanie polityki Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie w latach 2005–2016

1.3. Egzekutywa a tworzenie polityki Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie w latach 2005–2016

1.3.1. Administracja George’a W. Busha 2005–2009

1.3.1.1. Sekretarz stanu (Condoleezza Rice)

1.3.1.2. Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego (Stephen Hadley)

1.3.1.3. Departament Stanu vs. Biały Dom vs. inni aktorzy

1.3.2. Administracja Baracka Obamy w latach 2009–2012 i 2013–2016

1.3.2.1. Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego (Jim Jones, Tom Donilon i Susan Rice)

1.3.2.2. Sekretarz stanu (Hillary R. Clinton i John Kerry)

1.3.2.3. Specjalni wysłannicy i multiplikacja odpowiedzialności (George Mitchell)

1.3.2.4. Znaczenie Departamentu Stanu i wzrost centralizacji decyzji w Białym Domu

1.3.3. Dysproporcja rzeczywistej siły stanowisk

1.3.4. Kwestie wizerunkowe

1.3.5. Kalendarz prezydencki – czas jako determinanta

Rozdział 2

Nowe studium regionu Bliskiego Wschodu oraz jego znaczenie w strategii i doktrynie polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych w latach 2001–2016

2.1. Potrzeba redefinicji terminu „Bliski Wschód”

2.1.1. Tradycyjne rozumienie terminu „Bliski Wschód”

2.1.2. Redefinicja regionu: przedrewolucyjna (do 2011 r.) specyfika świata arabskiego

2.2. Znaczenie Bliskiego Wschodu a doktryna polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych

2.2.1. Znaczenie szerokiego Bliskiego Wschodu w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych

2.2.2. Szczególne i mylące znaczenie konfliktu arabsko-izraelskiego

2.2.3. Doktryna Busha a doktryna Obamy

2.3. Wnioski – stagnacja zamiast stabilizacji

Rozdział 3

Wybrane obszary aktywności USA na Bliskim Wschodzie

3.1. Utrwalanie stagnacji przez konflikt palestyńsko-izraelski i arabsko-izraelski

3.1.1. 2005–2006: lata złych wyborów

3.1.2. 2007–2008: Annapolis i „Płynny Ołów”

3.1.2.1. Ocena procesu po Annapolis 2007–2008

3.1.3. Wojna w Gazie 2008–2009

3.1.4. 2009: pierwszy rok „zmiany”

3.1.5. 2010–2014: kolejne lata stagnacji

3.1.6. Ocena Obamy

3.1.7. „Specjalny” związek z Izraelem

3.1.8. Teoria połączenia (linkage)

3.1.9. Rola Stanów Zjednoczonych – mediator czy strona?

3.1.10. Wnioski

3.2. „Stabilizacja” interesów przez destabilizację Syrii i Libanu

3.2.1. Syria

3.2.1.1. Niszczenie dyplomacją

3.2.1.2. Presja przez inwazję

3.2.1.3. Finansowanie opozycji i odwrotne skutki sankcji

3.2.1.4. Przeciw negocjacjom pokojowym

3.2.1.5. Stabilizacyjna zmiana Obamy

3.2.2. Liban

3.2.2.1. Izrael łagodniejszy od USA

3.2.2.2. Wojna z 2006 r. umacnia Hezbollah i stagnację

3.2.2.3. Patronat z zagranicy jako destabilizator

3.2.2.4. Międzynarodowy trybunał na usługach władzy

3.2.2.5. Dylemat Obamy

3.2.3. Wnioski

3.3. Umiarkowany obóz stagnacji: Egipt i Jordania

3.3.1. Egipt – filar stabilizacji

3.3.1.1. Nierealna „Agenda wolności”

3.3.1.2. Zarzucenie projektu demokratyzacji

3.3.1.3. Gaza – izraelska polityka Egiptu

3.3.1.4. Stany Zjednoczone antagonizują społeczeństwo

3.3.1.5. Dwa Egipty: bogaty i biedny

3.3.1.6. Polityka stabilizacji Obamy

3.3.2. Jordania: cichy stabilizator

3.3.2.1. Stagnacja społeczna za sprawą władz i Stanów Zjednoczonych

3.3.2.2. Jordański wywiad – gwarant stabilizacji

3.3.2.3. Kontynuacja Obamy

3.3.3. Wnioski

3.4. Umiarkowany obóz radykalnej stagnacji: Arabia Saudyjska i Bahrajn

3.4.1. „Królestwo Stagnacji Saudyjskiej”

3.4.1.1. Współpraca antyterrorystyczna

3.4.1.2. Religia na usługach władzy

3.4.1.3. Niewykorzystane zasoby społeczne

3.4.1.4. Iranizacja – skoncentrowanie się na Iranie

3.4.1.5. Największa transakcja sprzedaży broni w historii USA

3.4.1.6. Obama i Arabska Wiosna na Półwyspie Arabskim

3.4.2. Bahrajn – wyspa destabilizacji

3.4.2.1. Bezpieczeństwo ponad demokracją

3.4.3. Wnioski

Rozdział 4

Rządy vs. społeczeństwa – dualizm amerykańskiej polityki wobec świata arabskiego

4.1. Brutalizacja arabskich autorytaryzmów przez prawo

4.2. „Walka o serca i umysły” – amerykańska dyplomacja publiczna w świecie arabskim

4.2.1. Geneza i znaczenie dyplomacji publicznej

4.2.2. Błędy

4.2.3. Charakter amerykańskiej dyplomacji publicznej

4.2.4. Instrumenty informacyjne – stosowanie i problemy

4.2.4.1. Al-Hurra vs. Al-Dżazira

4.2.4.2. Radio, prasa i internet

4.2.5. Instrumenty edukacyjne i kulturowe – stosowanie i problemy

4.2.6. Osobowości w amerykańskiej dyplomacji publicznej

4.3. Sondaże

4.4. Wnioski

Rozdział 5

Stany Zjednoczone wobec społeczno-politycznych zmian na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej od 2011 r.

5.1. Bezpieczne interesy

5.2. Przedbieg w Tunezji

5.3. Sprawdzian w Egipcie

5.4. Szczególny przypadek Libii

5.5. Mimo zmian interesy znowu bezpieczne

5.6. Próba zerwania z waszyngtońskim podręcznikiem – wojna w Syrii, ISIS i Arabia Saudyjska

Zakończenie

Ruchome piaski

Faustowski pakt: 2005–2011

Realizm i internacjonalizm: 2011–2016

Bibliografia

Wywiady własne

Dokumenty i inne materiały źródłowe

Oficjalne transkrypty (meeting notes, meeting minutes)

Monografie, opracowania, raporty

Artykuły w czasopismach naukowych

Artykuły prasowe

Wybór źródeł w języku arabskim

Przykłady źródeł prasowych w języku arabskim

Encyklopedie i słowniki

Strony internetowe

Przypisy

Przedmowa

Pierwsze materiały do tej książki zebrałam w roku wyborczym 2008, gdy Barack Obama zapowiadał zmianę po ośmiu latach rządów George’a W. Busha. Przypadło to na szczyt władzy Stanów Zjednoczonych na świecie – trudno oczywiście wskazać, jak długo ten moment kulminacyjny trwa, ale wówczas jeszcze trwał. Wybór Obamy, wykształconego, inteligentnego, wierzącego we współpracę prezydenta, entuzjastyczna reakcja świata na ten werdykt Amerykanów, Pokojowa Nagroda Nobla, intensywny wzrost po 2008 r. amerykańskiej miękkiej siły – wszystko to przedłużało szczytowy moment światowej władzy USA. Ale ciemne chmury zaczęły już nadciągać nad Waszyngton. Amerykańska twarda siła doznawała porażek: nie bezwzględnych – Amerykanie nadal byli w stanie wygrać każdą pojedynczą wojnę – ale względnych. Wyznaczone długofalowe cele, takie jak stabilizacja i demokratyzacja Iraku, nie mogły zostać zrealizowane.

Obama rozumiał, że w zglobalizowanym świecie wielu wielkich, szybko rozwijających się państw tylko przywództwo przez przykład, współpracę i podjęcie strategicznych wyzwań – jak w kwestii zmian klimatycznych – może zapewnić Stanom Zjednoczonym prymat w świecie. Ta prezydentura docierała się w trakcie historycznych wydarzeń, takich jak Arabska Wiosna z 2011 r. Wówczas, dzięki stypendium Fundacji Fulbrighta na Uniwersytecie Johns Hopkins w Waszyngtonie, mogłam przeprowadzić badania do pracy doktorskiej, a następnie w 2013 r. obronić ją na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dziś, w 2017 r., gdy w przeformułowanym i uzupełnionym kształcie doktorat zostaje wydany, a w Stanach Zjednoczonych urząd objął Donald Trump, kraj ten zaczyna tracić także miękką siłę na Bliskim Wschodzie na korzyść innych państw, głównie Rosji. Czy tendencja ta będzie trwała, pokaże czas. Jedno jest pewne: do badania amerykańskiej polityki zagranicznej nie ma lepszego obszaru niż Bliski Wschód. Region ten – jak bardzo czuły barometr – pokazuje, ile Amerykanie chcą, a ile mogą.

Pracę nad tą książką podjęłam, inspirując się tekstami mistrzów ponadczasowych – Ericha Fromma, Ernesta Gellnera, Erica Hobsbawma i Edwarda Saida, oraz współczesnych – Volkera Perthesa, Billa Quandta, Itamara Rabinovicha. Najwięcej zawdzięczam prof. Andrzejowi Mani z Uniwersytetu Jagiellońskiego – mojemu promotorowi i nauczycielowi, który pokazał, jak i co badać, a także wyznaczył niedościgniony wzór profesora. Wdzięczna też jestem recenzentom: prof. Romanowi Kuźniarowi (UW) i prof. Robertowi Kłosowiczowi (UJ), za ich cenne uwagi, Danielowi Hamiltonowi (SAIS, JHU), Fundacji Fulbrighta, Fundacji im. prof. Bronisława Geremka, Jakubowi Bernatowi, Dąbrówce Mirońskiej i Polskiemu Instytutowi Spraw Międzynarodowych – mojemu pracodawcy. Zbyt długo trwała praca nad tą książką, by wymienić wszystkich, którym jestem winna wdzięczność, bardzo im w tym miejscu dziękuję.

Gdyby nie Marek, mój mąż, w ogóle nie pisałabym doktoratu, a gdyby nie moi rodzice – Irena i Stanisław – niewiele miałoby dla mnie sens. Wam to dedykuję.

Wstęp

Historia przyspiesza

Fascynacja potęgą Stanów Zjednoczonych udziela się wielu badaczom postzimnowojennej historii. Czy można być silnym i dobrym jednocześnie? Połączenie siły wojskowej i moralnej, jakie cechuje tę wielką demokrację, nasuwa pytania o relacje transparentności, podmiotowości i demokratyzacji z hegemonią, prymatem bezpieczeństwa i racją stanu, tym bardziej że stosunki między państwami i ludźmi coraz częściej zachodzą w podobnej, przenikającej się, przetkanej gęstą siecią połączeń przestrzeni. Pytania te i fascynacja narastają tym intensywniej, im ważniejszego z amerykańskiego punktu widzenia regionu dotyczą. Bliski Wschód i świat arabski jest takim regionem. Równocześnie sam wywołuje inną fascynację – związaną z wizerunkiem ziemi rodzącej terrorystów, stłamszonej historyczną niesprawiedliwością kolonializmu i słabością skorumpowanych władz, a także upadkiem narodu palestyńskiego. Świat arabski jawi się jako odwrotność USA: słaby i zły. Z połączenia tych dwu fascynacji – Stanami Zjednoczonymi i rejonem arabskim – powstała ta książka.

Zderzenie kolebki wolności i demokracji, jaką są Stany Zjednoczone, z niedemokratycznym światem arabskim – zwanym w literaturze „arabskim wyjątkiem” (The Arab exception) od reguły „trzeciej fali” demokratyzacji[1] – jest jak dolanie wody do kwasu, powoduje intelektualną burzę. Opozycja taka sugerowałaby, że Amerykanie, występujący tu jako reprezentanci Zachodu i bogatej Północy, z jakiegoś powodu są z gruntu całkowicie odmienni od Arabów, przedstawicieli Wschodu i biedniejszego Południa. Empiryczne doświadczenie nie może potwierdzić takiej opozycji. Każdy z nas jest oczywiście inny, ale teza, że Arabowie nie chcą i nie rozumieją wolności, a Amerykanie przeciwnie – jest z gruntu fałszywa i rzeczywistość jej nie potwierdza. Pod tym względem – pragnień, dążeń, nadziei – dwudziestolatki z Dietroit z grubsza przypominają dwudziestolatki z Kairu. Nawet dwadzieścia lat temu opozycji tej nie sposób było uzasadnić tylko kulturowo, jak chciał to zrobić Samuel Huntington, który pisał, że „z jednym wyjątkiem żadne muzułmańskie państwo nie wprowadziło w pełni demokratycznego systemu politycznego”[2]. Szkieletem logiki potwierdzającej „arabski wyjątek” miał być islam, religia państwa i prawa[3], niepozwalająca na model demokracji pooświeceniowej, sekularnej, indywidualistycznej. Wiara w istnienie „arabskiego wyjątku” i konieczność usunięcia go siłą posłużyła nawet do uzasadniania wojen, jak było w wypadku inwazji na Irak w 2003 r.[4]

O politycznych skutkach różnic między odmiennymi kręgami kulturowymi pisali nie tylko współcześni, nie do końca zdystansowani do rzeczywistości naukowcy czy ideologicznie zmotywowani politycy, lecz także najwybitniejsi współcześni socjologowie. W swojej wspaniałej pracy Muslim Society słynny filozof i antropolog Ernest Gellner opisuje „islam zdolny do rozwoju gospodarczego, ale skazany na polityczną stagnację, w której nie ma społeczeństwa obywatelskiego ani możliwości rewolucji, tylko wieczna rotacja elit”[5]. W polemikę z wizją Gellnera wdał się inny wybitny orientalista– Edmund Burke III. Opierając się głównie na argumencie zmiany w czasie, twierdził, że muzułmańskie społeczeństwa mają pełny, nieograniczony, taki sam jak inne społeczności zakres możliwości rozwoju. Niemniej jednak polemika, którą podjął Burke III, odbywała się w okresie, gdy świat utwierdzał się w Huntingtonowskim przekonaniu o strukturalnym „arabskim wyjątku”, który okazał się bardziej nośny niż rzadsze głosy o kompatybilności muzułmańskiej kultury z demokracją i każdą inną formą rządów.

W 2011 r. nadszedł w tej kwestii politologiczny kataklizm i momentalnie odebrał „arabskiemu wyjątkowi” rację bytu. Arabowie w różnych państwach – Tunezji, Egipcie, Libii, Syrii – powstali w imię godności przeciwko autorytarnym dyktaturom. Czy Ernest Gellner, politologiczny guru, mógł się mylić? Francis Fukuyama napisał wówczas: „Kiedyś istniał arabski wyjątek od trzeciej fali, ale Arabska Wiosna pokazała, że również społeczeństwa arabskie są zdolne do mobilizacji przeciw dyktaturom tak samo jak te w Europie Wschodniej i Ameryce Łacińskiej”[6]. Śmierć „arabskiego wyjątku” ogłosili nie tylko najznakomitsi politolodzy, lecz także politycy (Chris Patten, David Cameron). Takie opinie pojawiły się również w redakcyjnych felietonach czołowych dzienników światowych, np. „Financial Times”[7]. W kolejnych latach (2013–2017), zgodnie z historycznym wzorcem, siły kontrrewolucji, instytucje zatrudniające urzędników niechcących stracić posad, struktury będące państwami w państwie, jak egipska armia, czy po prostu walczące ze sobą lokalne frakcje – zaczęły dominować nad fermentem, jaki zasiały zrywy z 2011 r. Obecna siła kontrrewolucji nie anulowała znaczenia Arabskiej Wiosny – przeciwnie, wydaje się, że autokracja powraca z tym większym impetem, im więcej trzeba zdławić, a rzesze młodych Arabów (ponad 70% z nich nie ukończyło 35. roku życia) czekają w blokach startowych na nowe możliwości. Zmiana społeczna nie zachodzi w tej samej skali czasowej co polityczna, trwa dłużej. Ponadto Tunezja już świeci przykładem transformacji zakończonej sukcesem, zadając kłam „arabskiemu wyjątkowi”, mimo że jak każde państwo w transformacji boryka się z problemami reform i dodatkowo terroryzmu, a także niestabilnego sąsiedztwa. Kontrrewolucja po rewolucji to jeszcze jeden przyczynek do badania stosunku stabilizacji do stagnacji: Czy po rewolucji można powrócić do stagnacji ze status quo ante? A może, nawet jeśli się wydaje, że wracamy do starego, pod powierzchnią czeka coraz wyraźniej ukształtowane nowe?

Od 2002 r. powstawały raporty United Nations Development Programme (UNDP) dokumentujące stagnację społeczną, polityczną, a pod pewnymi względami także gospodarczą świata arabskiego. Między wierszami wskazywały głównie na polityczne i społeczne przyczyny stagnacji tych państw, umniejszając kulturową konieczność „arabskiego wyjątku”:

Świat arabski znajduje się na historycznym rozdrożu. W kleszczach opresji wewnątrz państw i agresji z zewnątrz Arabowie są wyłączani z wpływu na własną przyszłość. […] A jednak pod pokładem podporządkowania i stagnacji drzemie frustracja, która może eksplodować w sposób niszczycielski dla rozwoju ludzkiego, jeśli to, co ją trzyma, kiedykolwiek osłabnie [podkr. aut.][8].

Jeszcze więc na sześć lat przed „przebudzeniem arabskim” z 2011 r. raporty wymuszały pytanie, co powstrzymuje arabską frustrację. Kwestia natury tej tamującej tkanki była ważna, skoro jej osłabienie miało doprowadzić do eksplozji. Zdaniem UNDP do monitorowania procesu osłabienia tej tkanki należało przynajmniej wiedzieć, co tworzy i trzyma ten kontener arabskich odczuć społecznych zapieczętowanych stagnacją i podporządkowaniem. Pierwszym i naturalnym składnikiem owego tworzywa musiały być władze polityczne i struktury państwowe, a ich siła bądź słabość determinowały stan społeczeństwa przed eksplozją. Co jednak wpływało na trwałość władzy i struktur państwowych w państwach arabskich? Z pewnością nie tylko one same ani nie legitymacja społeczna, której w systemach niedemokratycznych wyraźnie brakuje. Utrwalaczem symbolicznie opisanego tu tygla musiała być także aprobata systemu przekraczającego granice państw arabskich. Liderem tego systemu było i jest państwo mające największy na niego i na kraje arabskie wpływ spośród aktorów międzynarodowych: Stany Zjednoczone. USA musiały na ten opresyjny porządek w znaczącym stopniu oddziaływać. Pojawiały się dodatkowe kwestie: znając politykę zagraniczną USA, polegającą na dbaniu o interes narodowy i utrzymywaniu stabilizacji w newralgicznych regionach – do których należały świat arabski i Bliski Wschód – trudno było sobie wyobrazić prowadzenie jej ze świadomością, że może wywołać niszczycielską „eksplozję”, czyli efekt dokładnie odwrotny od zamierzonego.

Wskazówek ponownie dostarczył raport UNDP. Wyliczając zobowiązania państwa wobec obywateli w świecie arabskim, w punkcie 4 zalecano w nim „zapewnienie instytucjonalnej stabilności bez równoczesnego wzmacniania stagnacji”[9]. Wskazano tu wprost na clou problemu – dylemat niejasnej zależności stabilizacji/stabilności i stagnacji, który mógł mieć daleko idące konsekwencje, łącznie z możliwością popełniania błędów w polityce USA wobec świata arabskiego. Zależność stabilizacji i stagnacji w odniesieniu do systemu międzynarodowego potwierdzały też inne publikacje naukowe: „Konflikt, przemoc, represje, szczególnie w obecnej erze globalizacji, powodują ekonomiczną i społeczną stagnację, marginalizującą te państwa i region jeszcze bardziej w systemie, w którym pokój i polityczna stabilność stanowią podstawę gospodarczej konkurencyjności”[10].

Tak powstał problem, którego – jak zobaczymy – dno sięga głębiej, niż staram się to rozstrzygnąć w tym tekście. Badam w nim pod kątem relacji stagnacji i stabilizacji tylko wycinek polityki mocarstwa wobec peryferyjnego regionu, podczas gdy już na wstępie nasuwają się pytania dotyczące fundamentów stosunków międzynarodowych, które współczesny świat zmienia w takim samym stopniu, w jakim zmienia życie ludzi.

W zarysowanym temacie przenikają się cztery ważne zagadnienia stosunków międzynarodowych i polityki zagranicznej: (1) stabilizacji, stagnacji i zmiany politycznej w ogóle; (2) relacji rząd–społeczeństwo, szczególnie w wariancie rząd państwa demokratycznego a społeczeństwo państwa niedemokratycznego; (3) wpływu państwa trzeciego na politykę wewnętrzną badanego, niedemokratycznego państwa oraz (4) tendencji do dominacji sektora bezpieczeństwa i retoryki bezpieczeństwa. We współczesnym świecie każdy z tych wielkich tematów niewątpliwie zasługuje na odrębną analizę, lecz by sobie z nimi poradzić, ujmijmy je w następujące opozycyjne pary:

1. Stabilizacja vs. stagnacja.

2. Struktura vs. podmiotowość[11].

3. Wpływ (leverage) vs. kontakt (linkage)[12].

4. Sekurytyzacja[13] vs. tradycyjne pojęcie bezpieczeństwa.

Podejmując się wyjaśnienia powyższych opozycji, próbuję jednocześnie uzasadnić tezy wyjściowe tej książki, tj. (1) udowodnić stagnację świata arabskiego do 2011 r., pokazać, jak niełatwa w definiowaniu jest stabilizacja i stabilność oraz jak nietrudno pomylić stagnację ze stabilizacją; (2) uczulić czytelnika na istnienie różnych postaw odnośnie do siły struktur państwowych przeciwstawionej sprawczej podmiotowości społeczeństwa, która w związku ze zmianami społeczno-politycznymi w świecie arabskim w 2011 r. zdaje się potwierdzać swoje znaczenie wbrew strukturalistom; (3) pokazać, że poziom siły Stanów Zjednoczonych w świecie arabskim w opisywanym okresie nie jest taki, jak by się mogło wydawać, niedokładnie zbadany i zależy od wpływu na państwa arabskie i kontaktu z nimi, ale należy poczynić rozróżnienie między siłą wobec struktur państwowych (rządów) i wobec społeczeństw arabskich; oraz (4) wykazać, że teoria sekurytyzacji – uznawania niemal każdego aspektu kontaktów między USA a państwami arabskimi za „kwestię bezpieczeństwa” – jest adekwatna jako narzędzie opisu i analizy amerykańskiej polityki na Bliskim Wschodzie co najmniej od 2001 r. Dwa pierwsze zagadnienia dotyczą sytuacji wewnętrznej w państwach arabskich, a dwa kolejne stosunków Stanów Zjednoczonych z tymi krajami. W toku rozważań pojawi się także generalny problem rozróżnienia demokracji od autokracji, do którego wrócę w zakończeniu.

Stabilność vs. stagnacja oraz struktura vs. podmiotowość

Pojęcie „stagnacja” łatwiej zdefiniować niż pojęcie „stabilizacja”. Wywodzi się z nauk ekonomicznych, a ojcem ekonomicznego użycia tego terminu był jeden z najznakomitszych arabskich (sic!) uczonych Ibn Chaldun (1332–1406). Stagnacja oznacza „stan gospodarki, w którym poziom całkowitej produkcji lub wzrostu produkcji per capita jest równy lub bliski zeru przez stosunkowo długi okres”[14]. W naukach politycznych pojęcie to oznacza stan, który zachodzi, gdy dana organizacja (klan, państwo, inna grupa) nie jest w stanie przystosować się do stale zmieniających się warunków otoczenia[15], i tak ten termin będzie rozumiany w tej pracy. Stagnacja polityczna nie jest ani stanem rozwoju politycznego, ani politycznego rozkładu – charakteryzuje ją raczej stan bezruchu[16]. Bliskoznaczny z pojęciem „stagnacja polityczna” i nie bez znaczenia dla buntów, jakie wybuchły w 2010 i 2011 r., jest jej wariant społeczny. Socjolog Erik Erikson określił społeczną stagnację jako jeden z dwóch stanów (drugim jest produktywność), z jakimi zmaga się człowiek w wieku dojrzałym[17]. Stagnacja jako niezdolność do przystosowania się do aktualnych warunków może zatem dotknąć dany podmiot w wariancie politycznym, społecznym i gospodarczym.

Pojęcia „stagnacja” w odniesieniu do arabskich społeczeństw używa się co najmniej od XIX w., gdy po okresie kilkusetletniego „uśpienia” (stagnacji) kultura i społeczeństwo arabskie przeżywały swoje pierwsze przebudzenie (ar. nahda) po wiekach średnich[18]. Nas jednak interesuje szczególnie nowoczesna stagnacja świata arabskiego, trwająca mimo „trzeciej fali” demokratyzacji. Zidentyfikowano ją już na samym początku zmian w 1989 r.:

Przez większość 1989 r. Bliski Wschód zostawał w tyle za mainstreamem globalnej zmiany. Nierozerwalnie związany z powtarzaną argumentacją o organicznych konfliktach, region coraz bardziej przypominał zaścianek składający się z intelektualnej pustyni i politycznej stagnacji[19].

Mark A. Heller pisał nie tylko o stagnacji politycznej, lecz także o jej społecznym aspekcie, który uwidocznia się w pustce intelektualnej w świecie arabskim. Powtarzał w ten sposób słynne twierdzenie Johna Stuarta Milla o znaczeniu intelektualnej awangardy dla rozwoju społecznego i zapobiegania stagnacji: „Ta garstka jest solą ziemi; bez niej życie ludzkie stałoby się nieruchomym stawem” (stagnant pool)[20].

Przeświadczenie o stagnacji świata arabskiego utrwaliło się w pierwszej połowie lat 90.:

Sądząc po wszystkich konwencjonalnych wskaźnikach modernizacji, od komunikacji do edukacji, społeczeństwo arabskie przechodzi społeczną rewolucję. A jednak na szczycie politycznej piramidy znajdziemy stan niemalże stagnacji, jeśli mierzyć długością rządów obecnych władz[21].

Niemal dekadę później Ibrahim M. Abu Rabi’, badacz społeczno-politycznej myśli muzułmańskiej, potwierdzał polityczną stagnację świata arabskiego:

Można argumentować, że w wielu państwach muzułmańskich elita polityczna nie umiała zaproponować spójnego programu czy ideologii narodowej, by wyzwolić społeczeństwa z gospodarczego poddania i politycznej stagnacji. […] autorytaryzm wydaje się modelem dla politycznej praktyki[22].

Tuż przed zrywem arabskim w podrozdziale o tytule „Stagnacja polityczna” uznana analityczka amerykańska Marina Ottaway opisywała, jak do stagnacji doszło i jak zdołała się utrzymać: „Słaba opozycja i silne służby bezpieczeństwa pozwoliły rządom państw arabskich uniknąć politycznych i ekonomicznych ustępstw, by uspokoić niezadowolenie”[23].

Tak więc i Ottaway uznaje, że stagnacja to brak koniecznych zmian dostosowawczych. Nie pisano tylko o politycznym aspekcie stagnacji świata arabskiego. Pogląd o istnieniu też i innej stagnacji – społecznej – popularyzowali tacy analitycy jak Fareed Zakaria[24] oraz Michele Dunne, wielokrotnie cytowana w tej książce[25].

Ze względu na konotacje z bezruchem i brakiem zmiany stagnacja bywała często utożsamiana i mylona ze stabilnością oraz porównywana do niej, mimo że pojęcia te diametralnie się różnią[26], a brakuje ich ustrukturyzowanych porównań. Dziś pierwsze oceniane jest negatywnie, a drugie – wręcz przeciwnie. O ile stagnacji w rozwoju państwa i społeczeństwa chcą unikać, o tyle o stabilność zabiegają. O częstotliwości łączenia obu pojęć i ich zawiłej relacji świadczą liczne prace naukowe[27]. Sam Ernest Gellner nawet nie wdaje się w rozróżnienie między stagnacją a stabilnością („jakkolwiek chciałoby się to nazwać” – pisze[28]).

W literaturze pojęcie „stabilność polityczna” jest trudno uchwytne[29] i ma co najmniej sześć definicji[30]:

1. Definicja przez analogię – stabilność jako „brak przemocy”.

2. Definicja binarna (zero-jedynkowa) – stabilność jako brak strukturalnej zmiany lub w nowszych ujęciach: jako umiejętność kontrolowania strukturalnych zmian.

3. Definicja państwowa – stabilność jako posiadanie przez państwo kontroli, a niestabilność jako jej brak.

4. Definicja funkcjonalna – państwo jest stabilne, gdy spełnia swoje funkcje wobec obywateli.

5. Definicja empiryczna – wymienia jedynie wyznaczniki stabilności w każdym poszczególnym przypadku.

6. Definicja płynności formalnych i nieformalnych ról autorstwa Claude’a Ake’a.

Według Ake’a stabilizacja polityczna występuje wówczas, gdy procesy systemu politycznego zachodzą płynnie (autor pisze o regularity of the flow of political exchanges), a zatem gdy członkowie społeczeństwa ograniczają się do wzorców zachowań, których granice wyznaczają oczekiwania wobec ich ról politycznych[31]. Przykładem zaś konkretnej definicji łączącej elementy wymienionych w punktach 1–3 jest twierdzenie, że „stabilizacja” i „polityczna stabilizacja” odnoszą się do takich warunków w systemie politycznym, w jakich mechanizmy procesu decyzyjnego funkcjonują bez zakłóceń, a równocześnie brak jest dużej, pozaprawnej formy przeciwstawiania się im (large scale, extra legal opposition)[32]. Polscy naukowcy powielają zaś powyższe definicje, kładąc nacisk na element „kontroli”. I tak Leksykon politologii definiuje stabilność polityczną jako „zdolność podmiotu do przeciwstawienia się nieprzewidzianym sytuacjom, które potencjalnie stanowią zagrożenie dla jego dalszego istnienia”[33]. Stabilność nie oznacza braku zmiany, lecz raczej umiejętność jej inkorporowania w celu płynnej ewolucji i pod tym względem jest odwrotnością stagnacji, która oznacza niedostosowanie do zmian.

Przypisy

[1] S. Huntington, The Third Wave: Democratization in the Late 20th Century, Norman 1991.

[2] Tamże, s. 307.

[3] Por. J. Bielawski, Islam, religia państwa i prawa, Warszawa 1973; J. Danecki, Podstawowe wiadomości o islamie, Warszawa 2009.

[4] Np. C. Krauthammer, In Defense of Democratic Realism, „The National Interest” 2004, 77, s. 15–25.

[5] E. Burke III, Orientalism and World History: Representing Middle Eastern Nationalisms and Islamism in the Twentieth Century, „Theory and Society” 1998, 27(4), s. 500.

[6] F. Fukuyama, The Future of History: Can Liberal Democracy Survive the Decline of the Middle Class?, „Foreign Affairs” 2012, 91(1), s. 53–61.

[7] Time to End the Arab Exception: West Should Encourage Egyptians to Secure Their Freedoms, „Financial Times” 31 stycznia 2011, s. 8.

[8] The Arab Human Development Report 2004. Towards Freedom in the Arab World, United Nations Development Programme, 2005, http://www.arab-hdr.org/publications/other/ahdr/ahdr2004e.pdf (dostęp: 15.11.2016).

[9] Tamże, s. 171.

[10] A. Saikal, A. Schnabel (red.), Democratization in the Middle East: Experiences, Struggles, Challenges, United Nations University Press 2003, s. 1.

[11] Za D. Marsh, G. Stoker (red.), Teorie i metody w naukach politycznych, Kraków 2006.

[12] Za S. Levitsky, L.A. Way, International Linkage and Democratization, „Journal of Democracy” 2005, 16(3); S. Levitsky, L.A. Way, Linkage versus Leverage, „Comparative Politics”, lipiec 2006.

[13] Pojęcie to, definicję i aplikację, w tym przypadku zapożyczam od jego twórców i głównych przedstawicieli tzw. kopenhaskiej szkoły stosunków międzynarodowych – Barry’ego Buzana, Ole Wævera i Jaapa de Wilde. B. Buzan, O. Wæver, J. de Wilde, Security. A New Framework for Analysis, London 1998.

[14] W.A. Darity, Jr. (red.), International Encyclopedia of the Social Sciences, Detroit 2008, t. 8, s. 83–85.

[15] R. Garfield Gettell, Introduction to Political Science, Boston 1910, s. 49, 50.

[16] M. Shafir, Political Stagnation and Marxist Critique: 1968 and Beyond in Comparative East European Perspective, „British Journal of Political Science” 1984, 14(4), s. 437.

[17] J.S. Turner, D.B. Helms, Contemporary Adulthood, Holt 1986, s. 200.

[18] A. Hourani, Arabic Thought in the Liberal Age 1798–1939, Cambridge University Press 1983.

[19] M.A. Heller, The Middle East: Out of Step with History, „Foreign Affairs” 1989/1990, 69(1), s. 152.

[20] J.S. Mill, Utylitaryzm. O wolności, Warszawa 1959, s. 209.

[21] B. Korany, Arab Democratization: A Poor Cousin?, „Political Science and Politics” 1994, 27(3), s. 511, 512.

[22] I.M. Abu-Rabi‘, Contemporary Islamic Intellectual History: A Theoretical Perspective, „Islamic Studies” 2005, 44(4), s. 526.

[23] M. Ottaway, The More Things Change… Political Reform in the Arab World, „World Policy Journal” 2009, 26(2), s. 47.

[24] F. Zakaria, Islam, Democracy, and Constitutional Liberalism, „Political Science Quarterly” 2004, 119(1).

[25] M. Dunne, A Post-Pharaonic Egypt?, „The American Interest” 2008, 4(1), s. 87–93.

[26] M. Shafir, Political Stagnation, s. 436.

[27] Do egzemplarycznych cytatów z periodyków naukowych należą następujące: „starsze państwa posiadają stabilność politycznej stagnacji, a nowe państwa afrykańskie wykazują dynamizm rozwoju politycznego”, za H.J. Spiro, Political Stability in the New Africa States, „Annals of the American Academy of Political and Social Science” 1964, 354, s. 100, oraz „przemożna obsesja […] stabilizacją może wywołać stagnację”, za S.P. Seth, Stability versus Stagnation, „Economic and Political Weekly” 2002, 37(43), s. 4371.

[28] E. Gellner, Muslim Society, Cambridge 1983, s. 6.

[29] M.A. Seligson, Stability, w: International Encyclopedia of Political Science, Thousand Oaks 2011.

[30] J.E. Margolis, Understanding Political Stability and Instability, „Civil Wars” 2010, 12(3).

[31] C. Ake, A Definition of Political Stability, „Comparative Politics” 1975, 7(2), s. 271–273.

[32] G. Klosko, Democratic Procedures and Liberal Consensus, Oxford 2004, s. 7.

[33] A. Antoszewski, R. Herbut (red.), Leksykon politologii, Wrocław 2002, s. 423, 424.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Pseudostabilizacja Rocznik Strategiczny 2015/16 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Wybieraj wystarczająco dobrze Listy niezapomniane W rodzinie ojca mego