Spotkania z Aniołem Stróżem. Anegdoty, legendy i historie o niebiańskich spotkaniach

Spotkania z Aniołem Stróżem. Anegdoty, legendy i historie o niebiańskich spotkaniach

Autorzy: Marcello Stanzione

Wydawnictwo: Esprit

Kategorie: Religia

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 304

Cena książki papierowej: 29.90 zł

cena od: 19.92 zł

Jak ludziom wędrującym po niebezpiecznej drodze daje się ochronę, tak i każdemu człowiekowi, jak długo pielgrzymuje na tej ziemi, zostaje przydzielony Anioł Stróż. fragment

Wybitny włoski angelolog, ks. Marcello Stanzione, przygotował wyjątkową książkę o Aniołach Stróżach opiekujących się ludźmi. To niezliczone historie o cudownych działaniach niebiańskich istot, pomagającym tym, którzy w modlitwie proszą o wsparcie. Są to opowieści zarówno z życia wielkich świętych i męczenników, jak i zwykłych ludzi.

Przeczytasz tu m.in. historię o tym, jak Anioł Stróż sprowadził księdza z sakramentami do umierającej staruszki; jak Anioł chronił bł. Katarzynę Emmerich przed atakami złego ducha; o tym, jak święty papież Jan XXIII z pomocą Anioła Stróża radził sobie z trudnymi rozmówcami, a także poznasz wiele innych zdarzeń, w których nasi niebiańscy opiekunowie śpieszyli na pomoc swoim podopiecznym.

„Istnienie istot duchowych, niecielesnych, które Pismo Święte nazywa zazwyczaj aniołami, jest prawdą wiary. Świadectwo Pisma Świętego jest tak oczywiste, jak jednomyślność Tradycji” (KKK 328).

„Jako stworzenia czysto duchowe aniołowie posiadają rozum i wolę: są stworzeniami osobowymi i nieśmiertelnymi. Przewyższają doskonałością wszystkie stworzenia widzialne. Świadczy o tym blask ich chwały” (KKK 330).

Wstęp

Bez wiary w aniołów żyje się źle

Drogi Czytelniku, wyobraź sobie, że podejmujesz długą podróż przez puszczę amazońską albo przez rozległą pustynię, bądź też do obcego, wrogiego miasta, a za jedyny bagaż masz swoją inteligencję. W każdej chwili twoje życie narażone byłoby na niebezpieczeństwo. Jak byś przeżył? Z pewnością powiedziałbyś: „Potrzebowałbym przewodnika”. „Potrzebowałbym doświadczonej osoby, która zna drogę”. Taki towarzysz podróży powinien znać teren i jego pułapki oraz miejscowy język. Powinien wiedzieć o trudnościach, jakie można napotkać w danym miejscu, oraz charakteryzować się siłą i rozsądkiem, aby pomóc ci w przezwyciężaniu przeciwności.

Idealny przewodnik nie może cię opuścić, widząc pierwsze oznaki niebezpieczeństwa, lecz musi być godny zaufania; powinien być kimś, na kim można w pełni polegać.

Dominikański teolog z XIII wieku, św. Tomasz z Akwinu – zwany również Anielskim Doktorem – wyobrażał sobie życie jako podróż pełną niebezpieczeństw, a Aniołów Stróżów jako przewodników pomagających stawić im czoła: „Człowiek za życia ziemskiego znajduje się jakby w drodze, po której winien zmierzać do niebieskiej ojczyzny. Na tej drodze grożą mu rozliczne niebezpieczeństwa tak od wewnątrz, jak od zewnątrz, stosownie do słów psalmisty: «Na drodze, którą kroczyłem, ukryli sidło na mnie» (Ps 141, 4). I dlatego jak ludziom wędrującym po niebezpiecznej drodze daje się ochronę (eskortę), tak i każdemu człowiekowi, jak długo pielgrzymuje na tej ziemi, bywa przydzielany Anioł Stróż”1.

Podobnie jak u św. Tomasza z Akwinu, wszystkie starożytne i średniowieczne wierzenia na temat Aniołów Stróżów mają swe źródło w wizji świata jako miejsca wrogiego i pełnego niebezpieczeństw. Demony i inni przeciwnicy czają się na każdym zakręcie drogi, gotowi na to, by wciągnąć nas w zasadzkę. Jednak Pan zawsze służy nam pomocą. Każdemu wierzącemu został przydzielony specjalny anioł, mający prowadzić człowieka, czuwać nad nim, oświecać go i towarzyszyć mu w jego drodze.

W ciągu dwóch tysięcy lat istnienia Kościoła katolickiego doktryna dotycząca Aniołów Stróżów była wykorzystywana do odpowiedzi na najgorętsze zagadnienia teologiczne. Jak blisko nas jest Bóg? Jak blisko znajduje się raj? W jakim stopniu ten odległy Bóg ingeruje w to, co dzieje się w materialnym świecie? Jak zajmuje się ziemskimi wydarzeniami związanymi z człowieczą wolnością? W jaki sposób Bóg nas chroni i opiekuje się nami w obliczu tylu cielesnych i duchowych zagrożeń naszego egzystencjalnego dobra? Kiedy rozpoczyna się ta ochrona i kiedy może zostać nam odebrana? Jak możemy stawić czoła pokusom, biorąc pod uwagę słabość i upadek naszej natury? Jakie środki daje nam Bóg – choć jesteśmy grzesznikami i ulegamy pożądliwym pragnieniom ciała – abyśmy mogli zbliżyć się do Jego chwały?

Od czasu kontrreformacji zapoczątkowanej przez Sobór Trydencki przynajmniej po Sobór Watykański II wiara w działalność Aniołów Stróżów była silnie związana z wyznawaną przez katolików wiarą w miłosierdzie Boże. Wielu starszych ludzi wspomina, że jako dzieci każdego ranka i wieczoru modlili się do swojego Anioła Stróża. Ta i wiele innych praktyk pobożności katolickiej wzmocniły konotację Aniołów Stróżów z dziećmi, skojarzenie, które przetrwało we współczesnym, coraz bardziej zsekularyzowanym świecie. Któż mógłby stwierdzić, ilu rodziców czerpie pociechę z myśli o wyjątkowych aniołach czuwających nad ich dziećmi, każdego dnia narażonymi na niebezpieczeństwa tego świata? Istnieje słynny obraz przedstawiający chłopca i dziewczynkę przechodzących przez niebezpieczny most, nad którymi wznosi się Anioł Stróż. Sądząc po rozpowszechnieniu tego wizerunku w internecie, jego moc łagodzenia rodzicielskich obaw musi być naprawdę duża.

Wśród współczesnych miłośników istot niebieskich panuje przekonanie, że Aniołowie Stróże nie są przeznaczeni wyłącznie dla katolików bądź tylko dla dzieci. W ciągu ostatnich trzydziestu lub nawet więcej lat w sieci prowadzona jest kampania informacyjna wśród badaczy duchowości na temat Aniołów Stróżów. Aniołowie ci są często postrzegani (podobnie jak w tradycyjnej religijności katolickiej) jako indywidualne istoty przypisane wszystkim ludziom na całe życie. Eksperci od aniołów – spośród których niektórzy są chrześcijanami, ale nie większość – dyskutują nad kwestią natury Aniołów Stróżów, celem ich opiekuńczej misji, nad tym, jak rozpoznać ich obecność, na temat ich imion oraz tego, w jaki sposób powiedzieć im, czego chcemy i potrzebujemy.

Aniołowie ofiarowują nam cudowną ochronę: istnieją niezliczone historie opowiadające o nieprawdopodobnych ucieczkach z płonących budynków, cudem unikniętych wypadkach samochodowych lub napadach. Jednak zgodnie z mądrością ludową aniołowie oferują dużo więcej niż tylko ochronę ciała. Wspierają nas też w sferze duchowej. Pocieszają, kiedy jesteśmy przygnębieni, dodają nam sił, kiedy czujemy się słabi, i odwagi, gdy zadręcza nas wewnętrzny głos, który nas potępia i prowadzi do naszej izolacji. Aniołowie pomagają nam się spełnić i dać z nas samych to, co najlepsze.

Od czasów Nowego Testamentu chrześcijanie często postrzegali duchy, zarówno demony, jak i anioły, jako protagonistów w życiu ludzi. Choć uważa się często, że Aniołowie Stróże stoją na niższym poziomie domniemanej hierarchii anielskiej, to dla wielu wierzących ich działanie – wraz z pomocą świętych – jest świadectwem bliskiej obecności i aktywności Boga w świecie.

Wraz z narodzinami protestantyzmu i powstałym w jego wyniku rozłamem w zachodnim chrześcijaństwie zmieniły się wierzenia na temat boskiej transcendencji. Protestanci – zwłaszcza szwajcarscy reformatorzy (kalwiniści) – twierdzą, że „skończoność nie może zawierać w sobie nieskończoności”. Ich naleganie w kwestii rozdziału rzeczywistości duchowej od materialnej miało ogromny wpływ na katolicki kult świętych i rozumienie Eucharystii. Protestanci zaprzeczają, że przedmioty materialne, takie jak wizerunki bądź relikwie świętych czy też konsekrowana podczas katolickiej mszy świętej hostia, mogą przekazywać Bożą moc i obecność. Ubocznym skutkiem tego kalwińskiego nacisku na oddzielanie Boga od przedmiotów materialnych jest zagrożenie dla wiary w obecność aniołów wśród nas.

Co zrobili katolicy wobec takich destabilizujących poglądów? Nie pozostali bierni, lecz w ciągu wieków rozwinęli swój tradycyjny system angelologiczny. Historie opowiadające o Aniołach Stróżach jako opiekunach czuwających również nad naszym ciałem potwierdzają boską transcendencję i negują wizję, zgodnie z którą Bóg miałby być nieobecny w sferze materialnej, gdy tymczasem oddziałuje na nią poprzez swoich aniołów.

Z kolei opowieści o Aniołach Stróżach jako nauczycielach życia, doradcach i duchowych pocieszycielach obalają teorię, która utożsamia boską transcendencję z obojętnością Boga. Choć wielu ludzi spośród tych, którzy opowiadają o pozytywnej roli aniołów jako doradców i pocieszycieli, twierdzi, że odrzucają wizję judeochrześcijańską i wyznają teorię New Age, to ewidentny jest fakt, że nie występują przeciwko chrześcijaństwu w ogóle, lecz przeciw wizerunkowi Boga zimnego i oddalonego, który rozpowszechnił się właśnie pod wpływem protestanckich prądów teologicznych. Fakt, że obecnie w doktrynie i w duszpasterskiej praktyce katolicyzmu coraz mniej mówi się o obecności i roli aniołów, jest ewidentną oznaką wzmagającej się „protestantyzacji” doktrynalnej niektórych działów teologii katolickiej.

1 Św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, przeł. o. Pius Bełch OP, tom VIII, zagadnienie 113, art. 4.

Rozdział 1

Angelofania,

czyli anielskie objawienie

Pod pojęciem angelofanii rozumiemy odczuwalną obecność lub widoczne objawienie się aniołów. Istnienie istot duchowych, niecielesnych, które Pismo Święte nazywa zazwyczaj aniołami, jest prawdą wiary. Wyraźne tego świadectwo dają zarówno Pismo Święte, jak i Tradycja. Wspomina o nich również Katechizm Kościoła katolickiego pod numerami 328–335.

Święty Augustyn mówi na ich temat: „«Anioł» oznacza funkcję, nie naturę. Pytasz, jak nazywa się ta natura? – Duch. Pytasz o funkcję? – Anioł. Przez to, czym jest, jest duchem, a przez to, co wypełnia, jest aniołem”2.

Zgodnie z Biblią aniołowie są sługami i wysłannikami Boga: „Błogosławcie Pana, wszyscy Jego aniołowie, pełni mocy bohaterowie, wykonujący Jego rozkazy, posłuszni na dźwięk Jego słowa. Błogosławcie Pana, wszystkie Jego zastępy, słudzy Jego, pełniący Jego wolę!” (Ps 103, 20–21)3. Jezus mówi: aniołowie „wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie” (Mt 18, 10).

Są stworzeniami czysto duchowymi i posiadają rozum oraz wolę: są bytami osobowymi (por. Pius XII, encyklika Humani generis, 3891) i nieśmiertelnymi (por. Łk 20, 36). Przewyższają doskonałością wszystkie stworzenia widzialne, o czym świadczy blask ich chwały (por. Hi 38, 7).

W Ewangelii według św. Mateusza czytamy: „Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie…” (Mt 25, 31). Aniołowie należą do Niego, ponieważ zostali stworzeni dla Niego i przez Niego: „Bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy to Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone” (Kol 1, 16). Należą do Niego tym bardziej, że uczynił ich posłańcami swojego zamysłu zbawienia: „Czyż nie są oni wszyscy duchami służebnymi, posyłanymi na pomoc tym, którzy mają odziedziczyć zbawienie?” (Hbr 1, 14). Od chwili stworzenia (por. Hi 38, 7) i w ciągu całej historii zbawienia aniołowie zwiastują je oraz przyczyniają się swoją posługą do wypełnienia zbawczego planu Bożego. Oto niektóre przykłady: zamykają raj ziemski (por. Rdz 3, 24), chronią Lota (por. Rdz 19), ratują Hagar i jej dziecko (por. Rdz 21, 17), powstrzymują rękę Abrahama (por. Rdz 22, 11). Prawo jest przekazywane „za pośrednictwem aniołów” (por. Dz 7, 53). To oni prowadzą Lud Boży (por. Wj 23, 20–23), zwiastują narodziny (por. Sdz 13) i powołania (por. Sdz 6, 11–24; Iz 6, 6), towarzyszą prorokom (por. 1 Krl 19, 5). Wreszcie archanioł Gabriel zwiastuje narodzenie Jana Chrzciciela oraz narodzenie samego Jezusa (por. Łk 1, 11–26).

Życie Słowa Wcielonego, od wcielenia do wniebowstąpienia, jest otoczone adoracją i służbą aniołów. Kiedy Ojciec „wprowadzi Pierworodnego na świat, powie: Niech Mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży” (Hbr 1, 6). Ich śpiew uwielbienia przy narodzeniu Jezusa – „Chwała Bogu…” (Łk 2, 14) – nie przestał rozbrzmiewać w liturgii Kościoła. Aniołowie strzegą Jezusa w dzieciństwie (por. Mt 1, 20; 2, 13–19), służą Mu na pustyni (por. Mk 1, 13; Mt 4, 11), umacniają Go w agonii (por. Łk 22, 43) i mogliby ocalić Go z ręki nieprzyjaciół (por. Mt 26, 53), jak kiedyś Izraela (por. 2 Mch 10, 29–30; 11, 8). Aniołowie także „ewangelizują”, głosząc Dobrą Nowinę wcielenia (por. Łk 2, 8–14) i zmartwychwstania Chrystusa (por. Mk 16, 5–7). Gdy Chrystus powróci, jak zapowiadają (por. Dz 1, 10–11), będą obecni, służąc Mu podczas sądu (por. Mt 13, 41; 24, 31; Łk 12, 8–9).

Liczne objawienia anielskie spotykamy w chrześcijańskiej hagiografii. W żywotach wielu katolickich świętych często czytamy opowieści o aniołach, które ukazują się i rozmawiają z wybrańcami – zazwyczaj są to ich Aniołowie Stróże. Oczywiście te angelofanie różnią się od przytaczanych w Piśmie Świętym, ponieważ dotyczą wyłącznie sfery ludzkiej, a zatem nie mogą równać się z objawieniami opisanymi w świętych księgach.

Wydarzenia związane z osobistymi wizjami objawień anielskich nie zawsze są udokumentowane historycznie. Opowieści zawarte w niepotwierdzonych dziejach męczenników okazują się często fikcyjne bądź mają charakter legendy. Mamy jednak również wiele udokumentowanych historii o anielskich objawieniach, które uznajemy za autentyczne; znamy wiele wiarygodnych wydarzeń tego typu.

Skoro objawienia anielskie spotykamy w całym Starym Testamencie oraz w życiu Chrystusa i Jego apostołów, nie powinno nas dziwić, że pojawiają się w dalszym ciągu w historii chrześcijaństwa, która jest przecież historią królestwa Bożego na ziemi.

Historyk Kościoła Teodoret z Cyru (ok. 393–466) potwierdza objawienia anielskie, jakie ujrzał św. Symeon Słupnik Starszy, który przez trzydzieści siedem lat żył na szczycie wąskiego słupa wysokiego na sześćdziesiąt stóp (około osiemnaście metrów), gdzie często nawiedzał go jego Anioł Stróż w widzialnej postaci. Anioł pouczał świętego w kwestii tajemnic Bożych i życia wiecznego oraz spędzał z nim wiele godzin na świętych rozmowach. Anioł przepowiedział też dzień śmierci świętego.

Podczas objawień aniołowie nie tylko wspierają udręczone dusze dobrocią, mądrością swoich słów oraz pięknym i wdzięcznym wyglądem, ale też wielokrotnie radują i pocieszają przygnębionego ducha słodką muzyką i niebiańskimi melodiami. Często czytamy o takich objawieniach w żywotach dawnych świętych mnichów. Pomni słów psalmisty: „Będę śpiewał Ci wobec aniołów” (Ps 138, 1)4 oraz wskazówki założyciela Zakonu św. Benedykta, niektórzy mnisi benedyktyńscy nocami śpiewają msze święte razem z aniołami, którzy łączą swoje niebiańskie głosy z głosami ludzkimi. Święty Beda Czcigodny, który często cytował św. Benedykta, był przekonany o obecności aniołów w klasztorach: „Wiem – powiedział pewnego dnia – że aniołowie przybywają odwiedzać nasze wspólnoty klasztorne. Co by powiedziały, gdyby mnie tu nie zastały, pomiędzy moimi braćmi?”.

W klasztorze Saint-Riquier opat Gervin wraz z wieloma współbraćmi słyszał, jak pewnej nocy aniołowie łączyli swoje niebiańskie głosy ze śpiewem zakonników, a całe sanktuarium nagle wypełniło się delikatnym aromatem. Święty Jan Gwalbert, założyciel zakonu wallombrozjanów, przez trzy kolejne dni przed swoją śmiercią widział siebie samego otoczonego aniołami, które towarzyszyły mu i śpiewały chrześcijańskie modlitwy. Święty Mikołaj z Tolentino przez sześć miesięcy przed śmiercią co noc odczuwał radość, słuchając śpiewu aniołów, co wzmagało w nim gorące pragnienie pójścia do nieba.

Czymś więcej niż tylko snem była dla św. Franciszka wizja, jakiej doznał pewnej nocy, gdy nie mógł zasnąć: „Wszystko będzie jak w niebie – mówił, aby pocieszyć samego siebie – gdzie jest pokój i wieczne szczęście”. Mówiąc te słowa, zasnął. Wtedy ujrzał anioła, który stał przy jego łóżku, trzymając w dłoni skrzypce i smyczek. „Franciszku – powiedział niebiański duch – zagram dla ciebie tak, jak gramy przed tronem Bożym w niebiosach”. Wtedy anioł oparł skrzypce na ramieniu i jeden raz przesunął smyczkiem po strunach. Świętego Franciszka ogarnęła taka radość, a jego dusza doznała takiej słodyczy, że poczuł się tak, jakby nie miał ciała ani nie czuł boleści. „A gdyby anioł przesunął smyczkiem po strunach jeszcze raz – wspominał święty na drugi dzień – wtedy moja dusza opuściłaby ciało z nieogarnionego szczęścia”.

Bardzo często Anioł Stróż przyjmuje rolę duchowego przewodnika, nauczyciela życia, który prowadzi duszę do chrześcijańskiej doskonałości, wykorzystując w tym celu wszelkie możliwe środki, nie wykluczając kar.

Oby anioł Pański stał zawsze przy naszym boku i obyśmy nigdy go nie smucili.

Przyjemnej lektury.

2 Św. Augustyn, Enarratio in Psalmos, 103, 1,15: PL 37, 1348‒49.

3 O ile nie podano inaczej, wszystkie cytaty z Pisma Świętego pochodzą z: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, wyd. V, Poznań–Warszawa 2006.

4 Cyt. za Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, wyd. IV, Poznań 1983. W wydaniu V tłumaczenie nieco inne: „będę Ci śpiewał w obecności bogów” [przyp. tłum.].

Rozdział 2

Historie spotkań anielskich na przestrzeni wieków

Anioł, który popychał pług

Izydor Oracz (1080–1130) był pobożnym człowiekiem z Madrytu, poślubionym Marii de la Cabeza. Pracował u bardzo wymagającego właściciela ziemskiego. Czynił ogromne wysiłki, aby pogodzić ciężką pracę z codziennym uczestniczeniem we mszy świętej. Aby dopomóc mu w wypełnianiu zobowiązania uczestnictwa w Eucharystii każdego dnia, Bóg zesłał mu dwóch aniołów, którzy pomagali Izydorowi popychać pług lub pojawiali się u jego boku z drugim pługiem ciągniętym przez dwa woły otoczone olśniewającym blaskiem. Czas pracy znacznie się w ten sposób skracał, a Izydor mógł spokojnie iść do kościoła na mszę świętą, nie obawiając się, że praca na tym ucierpi, a pracodawca będzie niezadowolony.

Izydor jako pierwsza osoba świecka był kanonizowany. Stało się to w 1622 roku, zgodnie z procedurami obowiązującymi po 1588 roku i ustanowieniu Kongregacji do spraw Świętych Obrzędów i Ceremonii, poprzedniczki obecnej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Święty Izydor jest patronem Madrytu.

Anioł papieża Piusa XI

Pewnego razu ojciec święty Pius XI (Achille Ratti) wyznał grupie pielgrzymów, że na rozpoczęcie i na zakończenie każdego dnia wzywał swojego Anioła Stróża. Nieraz modlił się do niego również w ciągu dnia, zwłaszcza gdy napotykał szczególne trudności, co zdarzało się wielokrotnie w trakcie papieskich obowiązków. „Zależy mi na podkreśleniu, co jest również wyrazem wdzięczności – mówił Pius XI – że zawsze czułem wokół siebie wspaniałą opiekę naszego Anioła Stróża. Bardzo często czuję, że on tu jest obok mnie, gotowy, aby mi pomagać”.

Uprzejmość aniołów

Zakonnik ze Zgromadzenia Braci Szkół Chrześcijańskich Mucjusz María Wiaux, zabity podczas II wojny światowej, 15 maja 1940 roku, w wieku czterdziestu pięciu lat, napisał w swojej autobiografii: „Oto kolejne drobne wydarzenie, które pokazuje uprzejmość mojego anioła. W lipcu 1925 roku, w sobotni wieczór, opowiadałem nowicjuszom i postulantom o kulcie świętych Aniołów Stróżów. Mówiłem: «Wysyłajcie swojego anioła do Jezusa w tabernakulum, do Maryi, do waszych rodziców i przyjaciół. Wasz dobry anioł chętnie wykona to, o co go poprosicie». Na drugi dzień, w niedzielę, brat dyrektor rozpoczął swój wykład na temat Ewangelii czytanej tamtego dnia. Powiedziałem do mojego drogiego anioła: «Dobry aniele, szepnij bratu dyrektorowi, aby powiedział nowicjuszom parę słów o świętych aniołach». W tej samej chwili drogi brat dyrektor zatrzymał się w swoim wywodzie i powiedział: «Kochajcie swojego Anioła Stróża. Posyłajcie go do Jezusa, do Maryi…».

Brat dyrektor, który prowadził swój wykład na zupełnie inny temat, bez żadnej przyczyny go przerwał, aby powiedzieć te słowa. A przecież nic mu nie mówiłem o tym, że wcześniej opowiadałem nowicjuszom o aniołach! Och, drogi aniele, jaki jesteś uprzejmy!”.

Piękno św. archanioła Gabriela

Hiszpańska zakonnica, franciszkanka Maria de los Ángeles Sorazu (1873–1921) napisała około 1900 roku w swojej autobiografii: „Wstępując do zakonu i przyjmując imię siostry Marii od Aniołów, zrealizowałam ideę spowinowacenia się z aniołami. Bardzo je miłowałam i wzywanie ich rozpalało moją duszę, lecz nie pamiętam, abym żyła w ich bliskości przed moim trzecim lub czwartym rokiem po wstąpieniu do zakonu, kiedy to duchy anielskie zaczęły mi się objawiać w moich kontaktach z Przenajświętszą Panienką. […] Kiedy rozmyślam nad Jezusem i Maryją, widzę ich zawsze otoczonych cudowną mnogością aniołów, również na Kalwarii, która ukazywała się moim oczom wypełniona niebieskimi duchami jak powietrze atomami. Pewnego razu ujrzałam archanioła Gabriela obleczonego w takie piękno i majestat, że wydawał mi się drugim Jezusem Chrystusem, co bardzo mnie zadziwiło. Wielokrotnie widziałam lub doświadczałam – nie wiem jak to powiedzieć – obecności mojego Anioła Stróża i innych aniołów w mojej celi. W pewien sposób narzucały one mojej duszy uczestnictwo w świętości i majestacie Boga z taką potęgą i dostojeństwem, że wydawały się bogami, lecz jednocześnie były pokorne i bardzo życzliwe. Objawienia anielskie zbliżały mnie do Boga, a dzięki obecności aniołów dokonywałam postępów w poznawaniu i kochaniu Boga, Słowa Wcielonego i Przenajświętszej Panienki”.

Anioł św. Jana XXIII

Podczas jednej z audiencji papież Jan XXIII uczynił takie oto wyznanie: „Pewnego razu sławetny papież Pius XI zdradził mi podczas rozmowy przepiękną tajemnicę. Potwierdził, że opieka Anioła Stróża daje zawsze radość, pokonuje wszelkie trudy i usuwa przeszkody. Wyznał wtedy: «Kiedy zdarza mi się, że mam rozmawiać z osobą, którą trudno jest do czegoś przekonać, a więc język takiej rozmowy musi być bardziej perswazyjny, wtedy proszę mojego Anioła Stróża, aby porozmawiał o tym z Aniołem Stróżem mojego rozmówcy. Gdy zawarte jest porozumienie pomiędzy uskrzydlonymi duchami, wtedy rozmowa jest ułatwiona i układa się pomyślnie»”.

Chłopka i teolog

Monsinior Jean Calvet, dziekan Wydziału Humanistycznego prestiżowego Instytutu Katolickiego w Paryżu, opowiedział kiedyś, jak to prosta i pokorna chłopka przypomniała mu o istnieniu Aniołów Stróżów: „Pewnego dnia spacerowałem po odludnej, zacienionej wsi w moich stronach, kiedy natknąłem się na pewną staruszkę z trzema owcami, zgiętą wpół i wspartą na kiju. Ponieważ znałem tam wszystkich, pozdrowiłem ją: «Dzień dobry, Katarzyno». Staruszka wyprostowała się nieco i odpowiedziała: «Dzień dobry, księże proboszczu i jego towarzyszu». «Co chcesz przez to powiedzieć, babciu? Przecież jestem tu sam. Jakie towarzystwo tu widzisz?» Kobieta wyprostowała się całkowicie; zobaczyłem wtedy jej pomarszczoną twarz i jasne, wciąż piękne oczy. Odpowiedziała poważnym tonem: «A Anioł Stróż to co?». «Wybacz mi. Zapomniałem o Aniele Stróżu. Dziękuję, że mi o nim przypomniałaś»”.

To przypadkowe spotkanie ponownie postawiło anioły na pierwszym miejscu w myślach i modlitwach monsiniora Jeana Calveta.

Święta Mechtylda i aniołowie

W żywocie św. Mechtyldy z Hackeborn (ok. 1240–1298), niemieckiej zakonnicy z zakonu cysterek, czytamy na temat zjednoczenia aniołów i ludzi w chwale: „Przed uroczystością św. Michała św. Mechtylda w chwili zjednania z Bogiem zapytała Go, jakie dary powinna złożyć aniołom. Otrzymała taką odpowiedź: «Odmawiaj na ich cześć Ojcze nasz dziewięć razy, zgodnie z liczbą chórów anielskich». Mechtylda odmówiła modlitwę i chciała ofiarować ją swojemu aniołowi w dniu święta, aby to on zaniósł ją pozostałym aniołom, lecz Pan Jezus powiedział z pewnym niezadowoleniem: «To Mnie powinnaś powierzyć to zadanie, które wypełnię z radością. Wiedz, że każda ofiara, która została Mi powierzona, dociera do nieba uszlachetniona moim pośrednictwem i przekształcona na większy pożytek – tak jak pieniądz rzucony do topionego złota zmieszałby się z cennym metalem, przestając być tym, czym był wcześniej, a wydając się tym, czym się stał, czyli złotem». Następnie święta zobaczyła szerokie schody o dziewięciu stopniach. Były ze złota. Stał na nich tłum aniołów: aniołowie na pierwszym stopniu, archaniołowie na drugim i tak dalej, każdy chór anielski zajmował swój stopień. Niebo wyjawiło św. Mechtyldzie, że schody te symbolizowały życie ludzkie.

Każdy, kto w Kościele Bożym wypełnia swój urząd z wiarą, pokorą i oddaniem Bogu, opiekuje się pielgrzymami oraz ubogimi i z miłością poświęca się bliźniemu, ten zajmie miejsce na poziomie aniołów, na pierwszym stopniu.

Ci, którzy zbliżają się do Boga poprzez modlitwę i pobożność, obdarzając przy tym bliźnich nauką, radą i pomocą, staną na drugim stopniu, wśród archaniołów.

Ci, którzy są cierpliwi, ulegli, ubodzy i pokorni oraz realizują wszystkie pozostałe cnoty, wstąpią na trzeci stopień, gdzie staną w towarzystwie cnót.

Ci, którzy nie ulegają pokusom i pożądliwości, którzy pogardzają diabłem i jego podszeptami, otrzymają chwalebne wynagrodzenie na czwartym stopniu, wraz z mocami.

Prałaci Kościoła, którzy zarządzają z mądrością, którzy dniem i nocą czuwają nad zbawieniem dusz i dbają o to, aby talenty, jakimi zostali obdarzeni, przynosiły obfite owoce, za swoją pracę otrzymają królestwo chwały na piątym stopniu razem z księstwami.

Ci, którzy w pokorze i szacunku klękają przed Bożym majestatem i oddają cześć bliźniemu na chwałę Bożą, oraz ci, którzy pamiętając o tym, że zostali stworzeni na obraz Boga, starają się do Niego upodobnić, podporządkowując ciało duchowi i wznosząc swoją duszę w stronę spraw niebieskich – ci będą się radować na szóstym stopniu wraz z panowaniami.

Ci, którzy oddają się żarliwej kontemplacji i zachowują czystość serca oraz spokój ducha, ofiarując Bogu spokojne schronienie, mogą być nazywani rajem Bożym, zgodnie ze słowami: «Igrając na okręgu ziemi, radowałam się przy synach ludzkich» (Prz 8, 31). To o nich Pan powiedział: «Zamieszkam z nimi i będę chodził wśród nich» (2 Kor 6, 16); ci staną na siódmym stopniu, zjednoczeni z tronami.

Ci, którzy przewyższają innych w wiedzy i poznaniu, a ich oświecony duch może się radować z kontemplowania Boga twarzą w twarz, ci, którzy oddają do źródła wszelkiej mądrości to, co z niego zaczerpnęli, aby nauczać i oświecać bliźnich, ci staną na ósmym stopniu z cherubinami.

Ci, którzy kochają Boga całym swoim sercem i całym duchem, rzucają się całkowicie w ten ogień wieczysty, którym jest sam Bóg, stając się ostatecznie tak podobnymi do Niego, że miłują Go tak, jak sami są miłowani przez Niego, miłością prawdziwie boską. Oni miłują wszystko w Bogu i przez Boga, patrząc na swoich wrogów jak na przyjaciół. Nic nie może ich oddzielić od Boga, nic nie może ich zatrzymać, ponieważ im usilniej wróg wytacza im wojnę, tym mocniej trwają w miłości. Ich serca płoną; rozpalają oni swoich braci taką miłością, że gdyby to było możliwe, uczyniłoby ich to wszystkich doskonałymi w miłości. Ubolewają oni nie tylko nad swoimi grzechami, ale i nad pokusami i grzechami innych, ponieważ kochają i szukają tylko chwały Bożej, a nie własnej. Oni znajdują się na dziewiątym stopniu razem z serafinami. Pierwsze miejsce do nich należy, ponieważ wśród nich jest Bóg. Nie ma powyżej nich innych duchów”.

Anioł pasterz

Żeby odwieść Rajmunda Nonnata (1204–1240) od postanowienia, aby wstąpić do stanu kapłańskiego, ojciec wysłał go, by pasł owce na łąkach, co bardzo ciążyło pobożnemu chłopcu. W pobliżu pastwiska znajdował się kościół poświęcony św. Mikołajowi, w którym czczono wyjątkowo piękny obraz Matki Bożej. Rajmund często udawał się tam, aby prosić Maryję o pomoc. Pewnego dnia, gdy z wielkim oddaniem modlił się do Dziewicy Maryi, usłyszał głos dochodzący z obrazu: „Nie bój się, Rajmundzie, ja będę cię chronić. W każdym twoim zmartwieniu zwracaj się z ufnością do twojej niebieskiej Matki, która ci pomoże”. Oczywiście po tym wydarzeniu chłopiec zapragnął spędzać więcej czasu ze swoją Matką z niebios, musiał jednak opiekować się stadem swojego ojca. Kiedy pragnienie odwiedzenia Matki Bożej stało się nie do opanowania w jego sercu, Rajmund ujrzał pięknego młodzieńca otoczonego blaskiem, który zaopiekował się owcami. Był to jego Anioł Stróż. Rajmund podziękował mu z całego serca i pobiegł do Matki Boskiej, która na niego czekała. Anioł Stróż często pomagał w ten sposób Rajmundowi, dopóki nie zobaczył tego ojciec chłopca.

Zrozumiawszy, że było to nadzwyczajne wydarzenie, ojciec Rajmunda nie odważył się stawać więcej na drodze powołaniu syna i pozwolił mu wstąpić do Zakonu Najświętszej Maryi Panny, która zesłała widzialną pomoc Anioła Stróża dla swojego oddanego dziecka. Po śmierci Rajmund został ogłoszony świętym przez Kościół.

Rady anioła

Kiedy św. Antoni Wielki, opat (251–357), przebywał na pustyni, pewnego dnia poczuł jałowość ducha i wielką ciemność duchową. Powiedział wtedy do Boga: „Panie, chcę zostać zbawiony, lecz moje myśli na to nie pozwalają. Co mam zrobić w tej udręce? Co mogę uczynić, abym mógł zostać zbawiony?”. Wkrótce potem, gdy wstał, aby wyjść, Antoni zobaczył takiego samego człowieka jak on, który siedział i pracował. Od czasu do czasu człowiek ten wstawał, aby się pomodlić, po czym ponownie siadał, aby pleść linę, a następnie znowu wstawał, żeby się modlić. Był to anioł przysłany przez Pana, który miał pouczać i wspierać Antoniego. Święty usłyszał słowa anioła: „Rób tak jak ja, a będziesz zbawiony”. Po tych słowach Antoni poczuł wielką radość i nabrał odwagi. Czyniąc w ten sposób, ocalił swoją duszę.

Aniołowie

męczenników Faustyna i Jowity

Bracia Faustyn i Jowita zostali aresztowani jako chrześcijanie w Brescii za czasów prześladowań ze strony cesarza Hadriana. Wydano ich na pastwę dzikich zwierząt, które jednak ich nie rozszarpały; następnie zostali rzuceni w ogień, który ich nawet nie tknął, a na koniec zostali skazani na śmierć głodową w więzieniu. „Jednak w środku nocy aniołowie Pańscy zstąpili do błogosławionych męczenników i dali im wsparcie”, tak że bracia nie czuli więcej udręki głodu i mogli znieść dalsze przesłuchania i tortury.

Anioł kucharz

Kiedy w dzień Wielkanocy w klasztorze Zakonu Braci Mniejszych w Randazzo na Sycylii rozchorował się kucharz, ojciec gwardian polecił przygotowanie obiadu bł. Gerardowi Cagnolemu (1267–1342). Brat Gerard nie potrafił gotować, jednak z posłuszeństwa względem przełożonego skinął głową na znak zgody i zaczął się modlić. Na krótki czas przed obiadem ogień w kuchni nie był nawet rozpalony, jednak na wymówki gwardiana brat Gerard odparł, otwierając drzwi do kuchni: „Nie martwcie się, ojcze, bracia będą mieli co jeść!”. Przełożony obserwował go z zaciekawieniem i zobaczył, że w kuchni pojawił się niezwykle piękny młodzieniec, który przyniósł wszelkiego rodzaju pokarmy. Nowo przybyły – bez wątpienia anioł – zaczął przygotowywać potrawy, podczas gdy brat Gerard trwał w błogostanie. Anioł zniknął w chwili, gdy zakonnicy weszli do refektarza. Wróciwszy do siebie po ekstazie, brat Gerard podał obiad, najsmaczniejszy, jaki kiedykolwiek jedzono w klasztorze. Ta budująca opowieść – która może być prawdziwa – ma na celu podkreślenie cnoty posłuszeństwa.

Anioł bł. Anny Katarzyny Emmerich

Błogosławiona Anna Katarzyna Emmerich (1774–1824) opowiadała o sobie: „Kiedy byłam małą dziewczynką, moje życie często znajdowało się w niebezpieczeństwie, lecz z Bożą pomocą zawsze wychodziłam cało z opresji. Dobrze wiedziałam, że te zagrożenia nie były przypadkowe; zdawałam sobie sprawę, że pochodziły od złego ducha. Zazwyczaj miały miejsce wtedy, gdy nie rozmyślałam nad obecnością Boga lub gdy przez zaniedbanie popełniałam jakiś grzech. Nigdy nie mogłam uważać ich za przypadek. Bóg zawsze nas chroni, jeśli nie oddalamy się od Niego. Jego anioł jest zawsze przy naszym boku, lecz my musimy stać się godnymi jego uwagi. Nigdy nie powinniśmy go opuszczać, niczym wdzięczne dzieci. Musimy nieustannie prosić o jego opiekę, ponieważ nasz wróg tylko czeka, żeby nas zniszczyć.

Kiedy miałam zaledwie kilka lat, pewnego dnia moi rodzice wyszli z domu i zostawili mnie samą, przykazując, abym go pilnowała. Wkrótce potem weszła pewna starsza pani i z jakiegoś powodu chciała się mnie pozbyć. «Biegnij – powiedziała – i weź sobie trochę gruszek z mojego drzewa! Biegnij, szybko, zanim wróci twoja mama!» Uległam pokusie, zapomniałam o poleceniu mamy i pobiegłam do ogrodu starszej pani z takim impetem, że potknęłam się o pług na wpół ukryty w sianie. Uderzywszy o niego klatką piersiową, upadłam na ziemię i zemdlałam. Moja mama znalazła mnie w tym stanie i ocuciła.

Przez długi czas odczuwałam skutki tego wypadku. Później zrozumiałam, że diabeł posłużył się starszą kobietą, aby skusić mnie do nieposłuszeństwa poprzez łakomstwo. Przez to, że uległam pokusie, naraził mnie na niebezpieczeństwo. Przejęło mnie to grozą względem tej pokusy. Zrozumiałam wtedy, jak ważne jest, aby człowiek wyrzekł się samego siebie”.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Zakończenie

Dostępne w wersji pełnej

Originally published under the title Contatti con l’Angelo Custode

Copyright © 2014 by Sugrco Edizioni S.r.l.,

via don Gnocchi 4, 20148 Milan, Italy

Copyright © for the Polish translation

by Wydawnictwo Esprit 2016

All rights reserved

Na okładce: Anioł, detal z obrazu Anioł nawiedzający Hagar i Izmaela autorstwa Francesca Coghettiego

© DeAgostini/ Getty Images

Redakcja: Krakowska Fabryka Słów, Natalia Olszańska,

Agnieszka Zielińska, Monika Marczyk

ISBN 978-83-65706-01-0

Wydanie I, Kraków 2016

Wydawnictwo Esprit Sp. z o.o.

ul. Przewóz 34/100, 30-716 Kraków

tel./fax 12 267 05 69, 12 264 37 09, 12 264 37 19

e-mail: sprzedaz@esprit.com.pl

ksiegarnia@esprit.com.pl

biuro@wydawnictwoesprit.com.pl

Księgarnia internetowa: www.esprit.com.pl

Plik opracował i przygotował Woblink

woblink.com

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Diabeł się mnie boi. Opowieść o ojcu Gabriele Amorcie Siedmiu archaniołów. Historia zapomnianego kultu Spotkania z Aniołem Stróżem. Anegdoty, legendy i historie o niebiańskich spotkaniach Cierpiące dusze. Opowieść o nawiedzeniach dusz czyśćcowych 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Pieniądze. W świetle Ewangelii. Nowa opowieść o biedzie i zarabianiu