Religia techniki. Boskość człowieka i duch wynalazczości

Religia techniki. Boskość człowieka i duch wynalazczości

Autorzy: David F. Noble

Wydawnictwo: Copernicus Center Press

Kategorie: Filozofia

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 400

Cena książki papierowej: 59.90 zł

cena od: 33.50 zł

W jaki sposób postęp naukowo-techniczny jest motywowany religijnie?
Co łączy naukowców, inżynierów i myślicieli chrześcijańskich?
Jakie starożytne wyobrażenia stoją za oczarowaniem nowoczesnymi technikami?
Czy naukę i technikę można uznać za narzędzia „transcendencji”?


Filozofowie, historycy, biolodzy czy fizycy wielokrotnie pisali o relacji nauki i religii – związki religii i techniki wydają się natomiast tematem zaniedbanym. Historyk David F. Noble stara się zapełnić tę lukę. Argumentuje, że w cywilizacji zachodniej kulturowe fundamenty rozwoju technicznego położono już w IX wieku, kiedy sztuki użyteczne powiązano z ideą chrześcijańskiego zbawienia. Bada wzajemne wpływy religii, nauki i techniki aż po wiek XX, w którym ludzie zaczęli władać niemal boską wiedzą i mocą. Przybliża fascynujące profile ideowych architektów współczesnej nauki, a na przykładzie wielkich przełomów w poznawaniu rzeczywistości i władaniu nią – od odkryć geograficznych, przez energię atomową i eksplorację kosmosu, po zsekwencjonowanie ludzkiego genomu i prace nad sztuczną inteligencją – pokazuje, że naukowo-techniczne dążenie do udoskonalania świata i człowieka trudno uznać za czysto świeckie przedsięwzięcie.

Noble ocenia krytycznie zarówno postęp techniczny za wszelką cenę, jak i rolę religii w rozbudzaniu wyobrażeń o raju odzyskanym za pomocą wiedzy i techniki. Apeluje o nową ocenę naszego oczarowania niekontrolowanym rozwojem technicznym. Tytułowa „religia techniki” wiąże się z niezadowoleniem z zastanego świata i szukaniem technicznych sposobów wyzwolenia się od niego – odnalezienia lub stworzenia lepszej, „transcendentnej” rzeczywistości. Noble pyta, czy ta specyficzna relacja religii i techniki, nawet jeśli kiedyś była pożyteczna, nadal sprzyja ludziom: czy wciąż promuje dobro człowieka i jego świata, czy chce już tylko pomóc człowiekowi z tego świata uciec?"

Spis treści

Karta redakcyjna

Dedykacja

O autorze

Przedmowa

Podziękowania

Wstęp. Technika i religia

CZĘŚĆ I. TECHNIKA I TRANSCENDENCJA

Rozdział 1. Podobieństwo Boże

Rozdział 2. Milenium: obietnica doskonałości

Rozdział 3. Wizje raju

Rozdział 4. Raj przywrócony

Rozdział 5. Niebiańscy wirtuozi

Rozdział 6. Nowy Adam

Rozdział 7. Nowy Eden

CZĘŚĆ II. TECHNIKI TRANSCENDENCJI

Rozdział 8. Armagedon: broń atomowa

Rozdział 9. Wniebowstąpienie świętych: eksploracja kosmosu

Rozdział 10. Nieśmiertelny umysł: sztuczna inteligencja

Rozdział 11. Moce doskonalenia: inżynieria genetyczna

Zakończenie. Polityka doskonałości

Aneks. Męskie milenium: uwagi o technice i płci

Przypisy

© Copyright by Copernicus Center Press, 2017

Copyright © David F. Noble, 1997, 1999

All rights reserved

Tytuł oryginalny:

THE RELIGION OF TECHNOLOGY:

THE DIVINITY OF MAN AND THE SPIRIT OF INVENTION

Projekt okładki: MARIUSZ BANACHOWICZ

Grafika na okładce: © vonzur

Adiustacja i korekta: KRYSTYNA KOZIOŁ

Projekt typograficzny: MIROSŁAW KRZYSZKOWSKI

Skład: MELES-DESIGN

ISBN 978-83-7886-209-3

Wydanie I

Kraków 2017

This translation published by arrangement with Alferd A. Knopf, an imprint of The Knopf Doubleday Group, a division of Penguin Random House LLC

Copernicus Center Press Sp. z o.o.

pl. Szczepański 8, 31-011 Kraków

tel./fax (+48 12) 430 63 00

e-mail: marketing@ccpress.pl

Księgarnia internetowa: http://en.ccpress.pl

Konwersja: eLitera s.c.

Dla Sophie Tenzer Noble

.

Tym właśnie zajmują się sztuki, to mają na celu, mianowicie: by przywrócić w nas podobieństwo Boże.

Hugon od św. Wiktora

Zgadzamy się, moi synowie, że jesteście ludźmi. Oznacza to, jak sądzę, że nie jesteście zwierzętami stojącymi na tylnych nogach, lecz śmiertelnymi bogami.

Francis Bacon

O autorze

David F. Noble (1945–2010) zajmował stanowisko Profesora Historii w York University w Toronto. Był także profesorem wizytującym (Hixon/Riggs Visiting Professor) w Harvey Mudd College w Claremont, w Kalifornii, wykładał w Massachusetts Institute of Technology i w Drexel University, a ponadto był kuratorem ds. nowoczesnej techniki w Smithsonian Institution. Jego poprzednie książki to America by Design: Science, Technology, and the Rise of Corporate Capitalism, Forces of Production: A Social History of Industrial Automation, A World Without Women: The Christian Clerical Culture of Western Science oraz Progress Without People: New Technology, Unemployment and the Message of Resistance.

Przedmowa

Richard Seed, fizyk z Chicago, stał się sensacją medialną w pierwszych dniach 1998 roku, kiedy ogłosił, że rozpocznie eksperymenty nad klonowaniem człowieka, mimo szeroko rozpowszechnionych obaw opinii publicznej na temat ludzkich i społecznych konsekwencji takich badań. Jego śmiały komunikat wywołał gorącą debatę na całym świecie, a nawet stał się bodźcem do politycznych prób przygotowania ustaw, wymierzonych przeciwko naukowemu ryzykanctwu. W całym tym zgiełku całkowicie zignorowano jednak religijne uzasadnienie, jakie znajdowało się u sedna buntowniczej deklaracji Seeda i które, jego zdaniem, wznosiło projekt klonu ludzkiego ponad obawy społeczne.

„Bóg stworzył człowieka na swój obraz”, wyjaśniał Seed w wywiadzie z 7 stycznia dla programu Morning Edition w National Public Radio. „Bóg chciał, aby człowiek się z Nim zjednoczył. Staniemy się z Bogiem jednością. Będziemy mieli prawie tyle samo wiedzy i prawie tyle samo mocy, co Bóg. Klonowanie i przeprogramowanie DNA to pierwszy poważny krok w stawaniu się »jednością z Bogiem«”. W ten lapidarny sposób Seed przywołał główną myśl religii techniki[1*] – wiary, która rozbudza zachodnią wyobraźnię techniczną od tysiąca lat. Bez wątpienia ta innoświatowa mitologia zainspirowała wielkie dokonania, które przysłużyły się ludzkości, ale – o czym świadczy zapowiedź Seeda – w efekcie może się ona okazać bardziej zagrożeniem niż błogosławieństwem. Niestety, przesłanie religijne Seeda nie tyle zlekceważono, co wręcz go nie zauważono, przez co nie sprowokowało ono żadnego namysłu nad głębszymi pobudkami leżącymi u podstaw naukowych i technicznych przedsięwzięć. Potwierdziło ono wszakże główną tezę tej książki.

David F. Noble

Wrzesień 1998

Podziękowania

Pragnę podziękować następującym osobom za inspiracje, wskazówki i pozostałe formy wsparcia, którego udzieliły mi w trakcie pracy nad tą książką: Philowi Agre’owi, Andrew Chaikenowi, Tracy Clemenger, Tedowi Danielsowi, Ashbelowi Greenowi, Bertowi Hallowi, Sandrze Harding, Stefanowi Helmreichowi, Davidowi Hessowi, Tomowi Hughesowi, Andrew Kimbrellowi, Jeffowi Kruse’owi, Rogerowi Launiusowi, Kevinowi McGuire’owi, Leonardowi Minsky’emu, Mary Jo O’Connor, George’owi Ovittowi, J. D. Pipherowi, Lee Saegesserowi, Janowi Sappowi, Danielowi Schenkerowi, Donowi Stevensowi, a zwłaszcza Douglasowi Noble’owi, Mary Ann O’Connor i Margaret Wertheim. Chciałbym także wyrazić wdzięczność za pomoc ze strony kanadyjskiej Rady ds. Badań w Naukach Społecznych i Humanistycznych.

Wstęp

Technika i religia

Na Zachodzie mierzymy się z końcem drugiego tysiąclecia chrześcijaństwa bardzo podobnie, jak je zaczęliśmy – w gorliwym wyczekiwaniu nieuchronnego nieszczęścia i wybawienia, z tym że teraz nasze Średniowieczne oczekiwania przyjmują bardziej nowoczesny, techniczny wyraz. Celem niniejszej książki jest wykazanie, że współczesne oczarowanie przedmiotami technicznymi – kluczowa miara nowoczesnego oświecenia – sięga korzeniami do religijnych mitów i starożytnych wyobrażeń. Mimo że dzisiejsi specjaliści w zakresie nauk technicznych, w swoim trzeźwym dążeniu do użyteczności, władzy i zysku, ustalają, jak się wydaje, standardy społeczeństwa pod względem racjonalności, kierują nimi także odległe marzenia, duchowe tęsknoty za nadprzyrodzonym zbawieniem. Jakkolwiek oszałamiający i onieśmielający byłby ich pokaz ziemskiej mądrości, prawdziwa inspiracja dla naukowych eksperymentów leży gdzie indziej – w utrzymującym się, innoświatowym poszukiwaniu transcendencji i odkupienia.

Zbliżając się do nowego tysiąclecia, należy odnotować analogiczny entuzjazm towarzyszący dwóm pozornie sprzecznym światopoglądom: z jednej strony ulegamy powszechnemu zauroczeniu rozwojem technicznym i jesteśmy pewni ostatecznego triumfu rozumu, a z drugiej – przeżywamy nawrót fundamentalistycznej wiary, zbliżony do ruchów odnowy religijnej. Współwystępowanie tych zjawisk wydaje się dziwne wyłącznie wobec naszego błędnego założenia, że są one sobie przeciwne i stanowią przeciwstawne tendencje historyczne.

Już od czasów XVIII-wiecznego Oświecenia, które głosiło nieuniknioną sekularyzację społeczeństwa, przyjmowano na ogół, że pierwsza z tych tendencji zastąpi historycznie drugą – że postęp naukowo-techniczny, z jego racjonalnymi rygorami osadzonymi w doświadczeniu praktycznym i wiedzy materialnej, zapowiada klęskę władzy religijnej i zaangażowania opartego na ślepej wierze i przesądach. Panował pogląd, że religia należy do prymitywnej przeszłości, świecki projekt naukowo-techniczny jest zaś domeną dojrzałej przyszłości. Dziś widzimy jednak równoczesny rozkwit obu tych zjawisk, nie tylko równolegle występujących, lecz także idących ręka w rękę. Podczas gdy przywódcy religijni propagują swoje metody odnowy duchowej poprzez gorliwe i zręczne posługiwanie się najnowszymi zdobyczami techniki, naukowcy i inżynierowie coraz częściej wypowiadają się publicznie o wartości swojej pracy w kontekście dążenia do uzyskania wiedzy boskiej[1].

Spoglądając z szerszej perspektywy historycznej, nie ma nic szczególnie osobliwego w tym aktualnie istniejącym „zbiegu okoliczności”, ponieważ de facto obie z tych tendencji nigdy nie były od siebie dalekie. To, czego doświadczamy dzisiaj, nie jest ani nowe, ani dziwne – pozostaje raczej kontynuacją tysiącletniej tradycji Zachodu, w której rozwój sztuk użytecznych był inspirowany oczekiwaniami religijnymi i głęboko w nich zakorzeniony. Dopiero w ciągu ostatnich mniej więcej stu pięćdziesięciu lat ta tradycja została tymczasowo przerwana – lub raczej zatuszowana – przez świecką polemikę i ideologię, które znacznie wyolbrzymiły rzekomo fundamentalny konflikt między nauką a religią. To, co widzimy dziś, jest zatem tylko odnowieniem i umocnieniem o wiele starszej tradycji historycznej.

Niektórzy współcześni komentatorzy twierdzili, powtarzając za pokoleniami apologetów religijnych, że powrót religijności świadczy o duchowej jałowości racjonalności technicznej; że odnowa wiary religijnej pojawia się obecnie jako niezbędne uzupełnienie rozumu instrumentalnego, ponieważ zapewnia wsparcie duchowe, którego technice brakuje. Być może jest w tym twierdzeniu trochę prawdy, ale zarazem zawiera się w nim jakże błędne założenie o podstawowej opozycji między tymi dwoma zjawiskami oraz ignoruje się to, co mają z sobą wspólnego. Nowoczesna technika i nowoczesna wiara ani się bowiem nie dopełniają, ani nie wykluczają, ani nie reprezentują następujących po sobie etapów w rozwoju ludzkości. Są one scalone i zawsze takie były – przedsięwzięcie, jakim jest technika stanowi jednocześnie dążenie zasadniczo religijne.

Nie chodzi tu o sens jedynie metaforyczny, zawarty w założeniu, że technika jest podobna do religii w swoim potencjale wywoływania religijnych uczuć wszechmocy, pobożności i czci (ang. awe), albo że sama w sobie stała się nową (świecką) religią, z własną kastą duchownych, tajemnymi rytuałami i dogmatami. Należy to raczej rozumieć dosłownie i historycznie, jako wskazanie faktu, że nowoczesna technika i religia ewoluowały razem i że w rezultacie projekty techniczne były i nadal pozostają przepełnione wiarą religijną.

Być może ścisły związek między religią a techniką nigdzie nie jest bardziej oczywisty niż w Stanach Zjednoczonych, gdzie niezrównanemu powszechnemu oczarowaniu postępem technicznym odpowiada równie szczere powszechne oczekiwanie na powrót Jezusa Chrystusa. Większość komentatorów tych zjawisk zazwyczaj ignoruje fakt, że te dwie obsesje są często żywione przez tych samych ludzi, spośród których wielu jest pracownikami naukowo-technicznymi. Jeśli przyjrzymy się bliżej niektórym z wyróżniających się przedsięwzięć technicznych naszych czasów, zobaczymy ludzi cechujących się religijną gorliwością nie tylko w szeregach ich twórców, lecz także u ich steru. Zainteresowania religijne przenikają na każdym poziomie program kosmiczny i stanowią istotną motywację podróży pozaziemskich i eksploracji kosmosu. Zwolennicy sztucznej inteligencji elokwentnie rozprawiają o możliwościach uzyskania (dzięki maszynom) nieśmiertelności i zdolności wskrzeszania z martwych, a ich uczniowie – architekci rzeczywistości wirtualnej i cyberprzestrzeni – radują się w swoim oczekiwaniu boskiej wszechobecności i bezcielesnej doskonałości. Inżynierowie genetyczni wyobrażają sobie siebie jako natchnionych uczestników nowego procesu stworzenia. Każdy z tych pionierów techniki żywi głęboko zakorzenione przekonania, które są zmodyfikowanymi wersjami znanych motywów religijnych.

Oprócz zdeklarowanych wierzących i tych, którzy posługują się językiem jawnie religijnym, istnieją niezliczone rzesze ludzi, dla których ten religijny przymus jest w dużej mierze nieświadomy, zakamuflowany przez świeckie słownictwo, a mimo to – działa. Dlatego, że oni również są spadkobiercami trwałej tradycji ideologicznej, którą przekazują dalej i która definiuje dynamiczne przedsięwzięcie techniki Zachodu od początku jego istnienia. Należy pamiętać, że w Stanach Zjednoczonych, na przykład, industrializacja i spowodowany przez nią entuzjazm dla rozwoju technicznego pojawiły się w kontekście odnowy religijnej drugiego wielkiego przebudzenia. Jak wyjaśnił kiedyś historyk Perry Miller: „Doktryna »perfekcjonizmu« nie pojawiła się tylko w kontekście odnowy religijnej. Mentalność głosicieli odnowy była pokrewna mentalności technicznej”[2].

Związek między religią a techniką nie został jednak wykuty w ogniu warsztatów i praktyk kultowych Nowego Świata. Religijne korzenie nowoczesnego oczarowania techniką sięgają raczej tysiąca lat wcześniej, w przeszłość procesu formowania się zachodniej świadomości – do czasu, kiedy sztuki użyteczne po raz pierwszy zostały powiązane z chrześcijańskim projektem zbawienia. Doczesne środki przetrwania stały się odtąd nakierowane na innoświatowy cel zbawienia, a w ciągu następnego tysiąclecia działaniom człowieka, które dotychczas były przede wszystkim materialne i które charakteryzowały się największą pokorą, coraz bardziej przydawano duchowej doniosłości i transcendentnego znaczenia w celu odzyskania utraconej boskości rodzaju ludzkiego.

Dziedzictwo religii techniki jest wciąż z nami, towarzyszy nam wszystkim. Podobnie jak sami luminarze techniki, rutynowo oczekujemy od naszych sztucznych wynalazków znacznie więcej, niż zwykłych udogodnień, komfortu, czy nawet – możliwości przetrwania. Żądamy wybawienia. Wyraźnie widać to w naszej istnej obsesji na punkcie rozwoju technicznego, w naszym osobliwym wyczekiwaniu każdego nowego udoskonalenia technicznego – nieważne, jak bardzo okazują się one zawodne w stosunku do pierwotnych obietnic ich twórców – i, co najważniejsze, w naszej całkowitej niezdolności, aby myśleć i działać racjonalnie w odniesieniu do tego prawdopodobnie najbardziej racjonalnego z ludzkich przedsięwzięć.

Ludzie zawsze tworzyli kolektywne mity, aby nadać spójność oraz poczucie sensu i kontroli swoim wspólnym doświadczeniom. Mity dają nam wskazówki, inspirują nas i pozwalają nam żyć w ostatecznie niemożliwym do kontrolowania i tajemniczym wszechświecie. Ale chociaż mity nam pomagają, z czasem mogą nam także zaszkodzić, przesłaniając nasze realne i pilne potrzeby. Ta książka opisuje historię jednego z takich mitów: religii techniki. Powstała ona z nadzieją, że możemy się nauczyć, jak uwolnić się od nieosiągalnych marzeń o innym świecie, które leżą u podstaw techniki, aby zacząć przekierowywać nasze nadzwyczajne zdolności w stronę bardziej ziemskich i ludzkich celów.

* * *

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

* * *

Przypisy

Wstęp

[1] Zob. Mary Midgley, Science as Salvation (London: Routledge, 1992) oraz Margaret Wertheim, Pythagoras’ Trousers (New York: Times Books, 1995).

[2] Perry Miller, The Life of the Mind in America (New York: Harcourt, Brace and World, 1960), s. 274.

[1*] Właściwym odpowiednikiem angielskiego terminu technology jest w języku polskim „technika”. Współcześnie, pod wpływem języka angielskiego, termin ten jest często błędnie tłumaczony jako „technologia”, a określenie to nabywa w rezultacie owego błędu nowych znaczeń w języku polskim i wprowadza chaos pojęciowy. Z kolei polska „technologia” znaczeniowo odpowiada angielskiemu terminowi technique. Na ten problem zwracają uwagę zarówno przedstawiciele nauk technicznych, jak i językoznawcy (przyp. tłum.).

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Religia techniki. Boskość człowieka i duch wynalazczości 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego Małpa w każdym z nas. Dlaczego seks, przemoc i życzliwość są częścią natury człowieka?