Komedie

Komedie

Autorzy: Wiliam Shakespeare

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Kategorie: Klasyka Powieść, opowiadanie, poezja

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 768

Cena książki papierowej: 59.90 zł

cena od: 27.92 zł

Edycja przygotowana przez Wydawnictwo Literackie na jubileusz czterechsetlecia śmierci Williama Shakespearea     

Arcydzieła światowej literatury i teatru leżące u podstaw świadomości nowożytnego Europejczyka.

Zdumiewająca wyobraźnia, szaleństwa serc i zmysłów, skomplikowane koleje ludzkich uczuć i wynikających z nich czynów, żywioł zabawy i szczera wesołość oraz wnikliwa znajomość ludzkiej duszy w świecie Szekspirowskich komedii, w wybitnym przekładzie Macieja Słomczyńskiego (1922-1998), który jako pierwszy przetłumaczył na język polski wszystkie utwory mistrza ze Stratfordu. 

()  czy znasz krzywdę większą niż nienawiść?

Mnie nienawidzisz? Za co? Czemu, miły?

Czyżbym nie była Hermią? Ty Lysandrem?

Jestem tak piękna, jaką byłam wczoraj.

Gdy noc zapadła, kochałeś mnie jeszcze;

Noc nie minęła, a tyś mnie porzucił.

Więc czy rzuciłeś mnie brońcie, bogowie!

Naprawdę?.

                                                         Sen nocy letniej

Wielki i autentyczny Szekspir  po polsku

                                                                                      Jan Kott o przekładzie Macieja Słomczyńskiego

Spis treści

Karta redakcyjna

SEN NOCY LETNIEJ

Akt I

Akt II

Akt III

Akt IV

Akt V

POSKROMIENIE ZŁOŚNICY

Część wstępna

Akt I

Akt II

Akt III

Akt IV

Akt V

WIELE HAŁASU O NIC

Akt I

Akt II

Akt III

Akt IV

Akt V

JAK WAM SIĘ PODOBA

Akt I

Akt II

Akt III

Akt IV

Akt V

Epilog

BURZA

Akt I

Akt II

Akt III

Akt IV

Akt V

Epilog

Copyright for this edition © by Wydawnictwo Literackie 2016

Wydanie oparte na edycji Dzieł Williama Shakespeare’a Wydawnictwa Literackiego w tłumaczeniu Macieja Słomczyńskiego

Podstawa tłumaczenia:

The Arden Shakespeare

A MIDSUMMER NIGHT’S DREAM

Edited by Harold F. Brooks

Methuen & CO LTD, London 1979

Copyright for the Polish translation © by the Estate of Maciej Słomczyński, 1982

The Works of William Shakespeare

THE TAMING OF THE SHREW

Penguin Books, Harmondsworth. Middlesex England

The Shakespeare Head Press

Odhams Press LTD and Basil Blackwell 1947

Copyright for the Polish translation © by the Estate of Maciej Słomczyński, 1983

The Arden Shakespeare

MUCH ADO ABOUT NOTHING

Edited by Grace R. Trenery

Methuen & CO LTD, London 1924

Copyright for the Polish translation © by the Estate of Maciej Słomczyński, 1985

The Arden Shakespeare

AS YOU LIKE IT

Edited by Agnes Latham

Editorial matter © 1975, Methuen & CO LTD, London

Copyright for the Polish translation © by the Estate of Maciej Słomczyński, 1983

The Arden Shakespeare

THE TEMPEST

London 1975

© Methuen & Co., London 1964

Copyright for the Polish translation © by the Estate of Maciej Słomczyński, 1980

Opieka redakcyjna: KATARZYNA KRZYŻAN-PEREK

Redakcja: BARBARA TABORSKA-CEPIL

Opracowanie graficzne: MAREK PAWŁOWSKI

z wykorzystaniem opracowania LECHA PRZYBYLSKIEGO

Redakcja techniczna: ROBERT GĘBUŚ

Skład i łamanie: Infomarket

ISBN 978-83-08-05930-2

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o.

ul. Długa 1, 31-147 Kraków

tel. (+48 12) 619 27 70

fax. (+48 12) 430 00 96

bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40

e-mail: ksiegarnia@wydawnictwoliterackie.pl

Księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl

Konwersja: eLitera s.c.

.

Dramatis Personae

TEZEUSZ, książę Aten.

EGEUSZ, ojciec Hermii.

LYSANDER, DEMETRIUSZ, zakochani w Hermii.

FILOSTRATES, mistrz uciech Tezeusza.

PIGWA, cieśla.

KLIN, stolarz.

DUPEK, tkacz.

FLET, naprawiacz miechów.

RYJ, druciarz.

GŁODOMÓR, krawiec.

HIPPOLITA, królowa Amazonek, zaręczona z Tezeuszem.

HERMIA, córka Egeusza, zakochana w Lysandrze.

HELENA, zakochana w Demetriuszu.

OBERON, król duszków.

TYTANIA, królowa duszków.

PUCK, czyli Robin Dobroduszek.

KWIAT GROSZKU, PAJĘCZYNA, ĆMA, ZIARNO GORCZYCY, Duszki.

PYRAMUS, TYSBE, MUR, POŚWIATA KSIĘŻYCOWA, LEW, Osoby krotochwili wykonanej przez Prostaków.

Inne DUSZKI, tworzące orszaki Króla i Królowej.

Orszak Tezeusza i Hippolity.

Miejsce: Ateny i las w ich pobliżu.

.

Scena I

Ateny. Pałac Tezeusza.

Wchodzą TEZEUSZ, HIPPOLITA, FILOSTRATES i orszak.

TEZEUSZ

Zbliża się z wolna, piękna Hippolito,

Godzina naszych zaślubin; za cztery

Dni najszczęśliwsze wzejdzie nowy księżyc;

Lecz, ach, jak wolno stary księżyc niknie!

Opóźnia pragnień mych spełnienie, niby

Macocha albo wdowa, zwlekająca

Z przyznaniem spadku młodemu synowi.

HIPPOLITA

Dni cztery szybko w nocach się zanurzą,

A cztery noce szybko ów czas prześnią;

I wówczas księżyc, niby łuk srebrzysty

Świeżo napięty na niebie, zobaczy

Ślubu naszego noc.

TEZEUSZ

Idź, Filostracie,

Wzbudź radość w myślach młodzieży ateńskiej.

Tchnij w nią śmiałego, ulotnego ducha

Uciech. Pogrzebom oddaj smętek. Po cóż

Na godach naszych ma być ów gość blady?

Wychodzi Filostrates.

W zaloty szedłem z mieczem, Hippolito,

I krzywdząc ciebie, zdobyłem twą miłość;

Ale poślubię cię na inną nutę:

W tryumfie, pośród uciech i przepychu.

Wchodzą EGEUSZ, jego córka HERMIA, LYSANDER i DEMETRIUSZ.

EGEUSZ

Niechaj szczęśliwy będzie sławny książę

Tezeusz!

TEZEUSZ

Dzięki, dobry Egeuszu.

Cóż tam nowego u ciebie?

EGEUSZ

Przychodzę

Stroskany, aby wnieść skargę przeciwko

Własnemu dziecku, mojej córce Hermii.

Pójdź, Demetriuszu. Mój szlachetny panie,

Zgadzam się, by ją poślubił ten człowiek.

Podejdź, Lysandrze. Mój łaskawy książę,

Ten zaczarował serce mego dziecka: –

Ty, ty, Lysandrze, składałeś jej rymy,

Dając i biorąc podarki miłosne.

Ty pod jej oknem przy blasku księżyca

Stłumionym głosem śpiewałeś piosenki

O swej zwodniczej miłości, by zdobyć

Jej wyobraźnię tak wrażliwą, dając

Splecione z włosów swoich bransoletki,

Pierścionki, fraszki, świecidła, drobiazgi,

Wiązanki kwiatów, słodycze – wysłańców

Godzących w młodość jej niedoświadczoną.

Podstępnie skradłeś serce mojej córki,

A posłuszeństwo, które jest mi winna,

Zmieniłeś w upór nieczuły. – Więc proszę,

Panie łaskawy, jeśli nie przystanie

Tu, przed obliczem waszej łaskawości,

Na to, by żoną Demetriusza zostać,

Niechaj mnie wesprze przywilej ateński. –

Moja jest, mogę jej wybór nakazać:

Jeśli nie zechce przyjąć tego pana,

Niech śmierć ją spotka zgodnie z naszym prawem.

TEZEUSZ

Cóż powiesz, Hermio? Pomyśl, piękna panno,

Ojciec twój bogiem winien być dla ciebie,

Kimś, kto urodę twą stworzył; tak właśnie,

Jak gdybyś była figurką woskową,

I kształt jej nadał. Jest więc w jego mocy

Zostawić kształt ten lub zniszczyć figurkę.

Przecież Demetriusz jest godnym człowiekiem.

HERMIA

Lysander także.

TEZEUSZ

Tak, jest – i on także,

Lecz jeśli za nim ojca głos nie pada,

Trzeba drugiego z nich uznać godniejszym.

HERMIA

Oby chciał ojciec spojrzeć moim okiem.

TEZEUSZ

Niech twoje raczej jego sąd potwierdza.

HERMIA

Wasza łaskawość, zechciej mi wybaczyć.

Nie wiem, skąd bierze się moja zuchwałość

Ani czy zgodne to z moją skromnością,

Że w obecności twej otwieram serce.

Lecz błagam waszą łaskawość, bym mogła

Poznać najgorszy los, jaki mnie spotka,

Gdy Demetriusza nie zechcę poślubić.

TEZEUSZ

Śmierć lub wieczyste rozłączenie z ludźmi.

Więc, Hermio piękna, zapytaj swych pragnień,

Wspomnij twą młodość, dobrze krew wybadaj,

Czy, jeśli ojca wyboru nie przyjmiesz,

Zdołasz wytrzymać w sukience zakonnej,

Na zawsze skryta wśród klasztornych mroków,

By jako mniszka, dozgonnie bezpłodna,

Wznosić półgłosem hymny do zimnego

I jałowego księżyca. Po trzykroć

Błogosławione, które nad krwią swoją

Tak zapanują i ruszą w panieńską

Pielgrzymkę. Jednak szczęśliwsza na ziemi

Jest róża, z której wycisną olejek,

Niż owa, która na dziewiczym cierniu

Wyrasta, żyje i więdnąc umiera

W błogosławionej samotności.

HERMIA

Panie,

Tak wzrosnę, będę żyła i tak umrę,

Lecz nie powierzę mojego dziewictwa

Owemu panu, pod którego władzą

Nie pragnę duszy mojej wrazić w jarzmo.

TEZEUSZ

Masz do namysłu czas; z następnym nowiem –

Który na wieki ma położyć pieczęć

Na związku mojej ukochanej ze mną –

Musisz gotowa być, aby śmierć ponieść,

Skoro sprzeciwić się chcesz woli ojca.

Możesz też zostać żoną Demetriusza

Lub przed ołtarzem Diany poprzysiąc

Życie samotne i dozgonną czystość.

DEMETRIUSZ

Ugnij się, Hermio – zrzeknij się, Lysandrze,

Szalonych roszczeń do mojego prawa.

LYSANDER

Jej ojciec kocha ciebie, Demetriuszu:

Więc daj mi Hermię, a sam się z nim ożeń.

EGEUSZ

Szydzisz, Lysandrze! Tak, ma miłość moją –

I miłość moja odda mu, co moje.

Ona jest moja – więc Demetriuszowi

Pragnę przekazać wszystkie prawa do niej.

LYSANDER

Panie, mój ród jest tak dobry jak jego

I posiadłości mam nie gorsze; miłość

Moja jest większa, a los obdarował

Równo nas obu, a może mnie bardziej

Niż Demetriusza. Lecz ponad te wszystkie

Przechwałki stawiam to, że piękna Hermia

Kocha mnie. Czemu więc nie mam dochodzić

Mych praw? Demetriusz, w oczy mu to mówię,

Rozmiłowany był w córce Nedara,

Helenie, której duszyczkę omotał,

A ona, słodka dama, wprost szaleje

I w szale modły bałwochwalcze wznosi

Do niewiernego tego niegodziwca.

TEZEUSZ

Tak, muszę wyznać, doszły mnie te słuchy

I chciałem mówić o tym z Demetriuszem,

Lecz zapomniałem mając spraw zbyt wiele.

Pójdź, Demetriuszu; i ty, Egeuszu.

Ty, piękna Hermio, znajdź siły, by złączyć

Upodobania twoje z wolą ojca;

Inaczej poddasz się ateńskim prawom –

Których złagodzić nie jesteśmy w stanie –

Śmierć przynoszącym lub ślub samotności.

Pójdź, Hippolito. Jak się miewasz, miła?

Ty, Demetriuszu, i ty, Egeuszu,

Ruszajcie za mną. Muszę was zatrudnić

Przy pewnych sprawach, powiązanych z naszym

Obrzędem ślubnym, a także omówić

Coś, co najbliżej was obu dotyczy.

Wychodzą Tezeusz, Hippolita, Egeusz, Demetriusz i orszak.

LYSANDER

Cóż to, najmilsza! Czemu tak pobladłaś?

Co nakazało różom tak przywiędnąć?

HERMIA

Być może deszczu im brak, który łatwo

Mogłaby przynieść burza w moich oczach.

LYSANDER

Ach, bieda! Wszystko, co czytałem dotąd

Lub z opowieści i bajek poznałem,

Mówi, że miłość prawdziwa nie biegnie

Bitym gościńcem, lecz bądź krwi różnice –

HERMIA

Ach, sprzeczność! Góra dolinę miłuje!

LYSANDER

Lub źle dobrani, gdyż różnią ich lata –

HERMIA

Ach, wstyd! Sędziwość złączona z młodością!

LYSANDER

Bądź padł ów wybór z namowy przyjaciół –

HERMIA

Ach, piekło! Miłość wybrać cudzym okiem!

LYSANDER

Lub jeśli była zgodność przy wyborze,

Wojna, choroba, śmierć w miłość godziły

Tak, że stawała się jak dźwięk ulotny,

Jak sen niedługi, jak cień szybkonogi,

Jak błyskawica pośród mroków nocy,

Która odsłania ziemię i niebiosa

Wściekle na chwilę, a nim człowiek zdąży

Zawołać „Spójrzcie!”, już ją pożerają

Szczęki ciemności. Z taką to prędkością

Wszystko, co jasne, popada w ruinę.

HERMIA

Jeśli tak zawsze z woli przeznaczenia

Musi kochanków wiernych zło spotykać,

Uczmy się znosić cierpliwie te próby,

Gdyż przeciwności są rzeczą zwyczajną

I tak z miłością związaną jak myśli,

Sny i westchnienia, i łzy, i pragnienia,

Które miłości smętnie towarzyszą.

LYSANDER

Pięknie dowodzisz; więc posłuchaj, Hermio.

Mam ciotkę wdowę, panią wielkich włości,

Bezdzietną; mieszka mil siedem od Aten

I tak mnie kocha jak własnego syna.

Tam, Hermio miła, mogę cię poślubić;

Tam nie doścignie mnie prawo ateńskie.

Więc jeśli kochasz mnie, wymknij się cicho

Jutrzejszej nocy z ojcowskiego domu.

W lesie, o milę za miastem, tam właśnie,

Gdzie napotkałem cię, gdy wraz z Heleną

Kiedyś majowe czciłaś święto, będę

Czekał.

HERMIA

Mój dobry Lysandrze! Przysięgam

Na łuk Kupida, najmocniej napięty,

Na jego strzały najlepszej grot złoty,

Na ptaki Venus, pełne niewinności,

Na jednoczący dusze szał miłości,

Na stos, gdzie padła Kartaginy pani,

Gdy znikł Trojańczyk fałszywy z przystani,

Na wiarołomne słowa mężczyzn wreszcie,

Stokroć liczniejsze niż zdrady niewieście –

W miejscu, gdzie pragniesz, miły, na mnie czekać,

Stawię się jutro i nie będę zwlekać.

LYSANDER

Dotrzymaj słowa, miła. Spójrz, Helena!

Wchodzi HELENA.

HERMIA

Bóg z tobą! Dokąd to, piękna Heleno?

HELENA

Piękna? Demetriusz tak ciebie nazywa.

Nie mów więc do mnie, piękności szczęśliwa!

Są oczy twoje jak przewodnie gwiazdy,

A głosu twego wdzięczniejszy ton każdy

Niźli dla uszu pasterza skowronek,

Gdy głóg zakwita i pola zielone.

Gdyby uroda zaraźliwą była,

Niechbym się twoją, Hermio, zaraziła:

Uchem głos chwycić, okiem twoje oko,

Językiem złowić twą nutę wysoką

I słodką winnam, bo, prócz Demetriusza,

Cały świat dałaby ci moja dusza.

O, ucz mnie spojrzeń; spraw, niechaj odkryję,

Czemu dla ciebie jego serce bije!

HERMIA

Patrzę wzgardliwie, on jednak miłuje.

HELENA

Ucz mnie, jak wzgarda miłość wywołuje!

HERMIA

Choć go przeklinam, wciąż jest zakochany –

HELENA

O, gdyby modłom mym był tak oddany!

HERMIA

Włóczy się za mną, choć wielce mnie brzydzi.

HELENA

Ja go miłuję, on mnie nienawidzi.

HERMIA

Jego szaleństwu nie ja jestem winna.

HELENA

Lecz twoja piękność! Moją być powinna!

HERMIA

Pociesz się; lica już nie ujrzy mego;

Z Lysandrem umknę wkrótce z miejsca tego.

Zanim mnie poznał mój Lysander miły,

Ateny dla mnie ziemskim rajem były.

O, cóż mnie w miłym moim tak urzekło,

Że mi przemienił moje niebo w piekło!

LYSANDER

Heleno, tobie myśl naszą odkryję:

Jutro wieczorem, gdy Febe odbije

W wodnym zwierciadle swe lico srebrzyste

I zroszą trawę płynne perły czyste –

Kochankom-zbiegom sprzyja owa pora –

Z Aten wymkniemy się w mrokach wieczora.

HERMIA

W tym samym lesie, gdzie błądziłaś ze mną

Pośród pierwiosnków i każdą tajemną

Myśl słodką serca nasze wymieniły,

Tam mnie napotka mój Lysander miły;

A gdy od Aten odwrócimy głowy,

Nowych przyjaciół niech nam da świat nowy.

Pomódl się za nas, żegnaj mi, słodyczy.

Niech Demetriusza ci szczęście użyczy! –

Dotrzymaj słowa, Lysandrze; niech oczy

Spragnione poszczą. Jutro o północy.

LYSANDER

Dotrzymam, Hermio.

Hermia wychodzi.

Heleno, bądź zdrowa.

Niech cię Demetriusz pokocha od nowa!

Wychodzi.

HELENA

Jak jedna bywa nad drugą wzniesiona!

W Atenach mówią, że piękna jak ona

Jestem. Cóż z tego, jeśli Demetriusza

Sąd innych ludzi wcale nie porusza?

A jak on, patrząc w oczy Hermii, błądzi,

Błądzi mój umysł, gdy dobrze go sądzi;

Miłość rzecz nędzną i pełną marności

Przemienia w kształtną i pełną godności.

Miłość nie okiem, lecz myślą ocenia,

Kupid ma skrzydła; jednak bez wejrzenia

Maluje się go; ślepy jest, dlatego

Miłość nie wyda sądu rzetelnego;

Choć nie ma oczu, lecz będąc skrzydlata,

Na chybił trafił i bezładnie lata.

Nazwać Kupida dzieckiem każdy może,

Gdyż często mami siebie przy wyborze.

Jak psotni chłopcy kłamią przy zabawie,

Tak chłopiec Kupid kłamie wszędzie prawie;

Bo nim Demetriusz w Hermii oczach zginął,

Siał gradem przysiąg, że jestem jedyną;

Ów grad od ciepła, które z Hermii biło,

Zniknął i tysiąc przysiąg się stopiło.

Ucieczkę Hermii zdradzę mu zawczasu,

Niech jutro nocą wyruszy do lasu

W pościg; a jeśli dzięki za te wieści

Otrzymam, sobie przysporzę boleści.

Lecz tym przynajmniej mą boleść wzbogacę,

Że go tam ujrzę i znów z oczu stracę.

Wychodzi.

.

Scena II

Miejsce to samo. Izba w domu Pigwy.

Wchodzą cieśla PIGWA, stolarz KLIN, tkacz DUPEK, naprawiacz miechów FLET, druciarz RYJ i krawiec GŁODOMÓR.

PIGWA

Czy jest tu cała nasza kompania?

DUPEK

Najlepiej wywołać ich zbiorowo, jednego po drugim, zgodnie ze spisem.

PIGWA

Oto zwój z imionami wszystkich ludzi, których całe Ateny uznały za godnych, aby zagrali w naszej krotochwili przed księciem i księżną wieczorem w dniu ich wesela.

DUPEK

Po pierwsze, dobry Piotrze Pigwo, powiedz, o czym mówi ta sztuka; później odczytaj imiona aktorów; i tak dojdziesz do sedna.

PIGWA

Słusznie, sztuka nasza to Najżałośniejsza komedia i najokrutniejsza śmierć Pyramusa i Tysbe.

DUPEK

Dobry kawał roboty, upewniam was, i ucieszny. – Teraz, miły Piotrze Pigwo, wywołaj ze zwoju swoich aktorów. Niech wystąpią. – Panowie, rozstąpcie się.

PIGWA

Odpowiadajcie, kiedy was wywołam. – Mikołaj Dupek, tkacz.

DUPEK

Obecny. Nazwij moją rolę i ruszaj dalej.

PIGWA

Ty, Mikołaju Dupku, wpisany jesteś jako Pyramus.

DUPEK

Co to jest Pyramus? Kochanek czy tyran?

PIGWA

Kochanek, który zabija się najszlachetniej z miłości.

DUPEK

To prosi o nieco łez przy wiernym odegraniu. Jeśli ja w tym wystąpię, niech widownia baczy na swe oczy; wywołam nawałnicę i polamentuję nieco. Przejdź do następnych. A przecież najbardziej upodobałem sobie w tyranach. Mógłbym z rzadką doskonałością odegrać Erkulesa albo rolę wyniosłą, pełną napuszoności, i wywołać wielkie poruszenie.

Potężny głaz

Bił raz po raz

W zamek, trzask-prask,

Więziennych bram;

A Febe wóz

Się w górę wzniósł

I Parek-sióstr

Rozwalił kram.

To było wzniosłe! – Wymień resztę aktorów. – To żyłka Erkulesa, żyłka tyrana; kochanek budzi więcej litości.

PIGWA

Franciszek Flet, naprawiacz miechów.

FLET

Tu, Piotrze Pigwo.

PIGWA

Weźmiesz na siebie Tysbe.

FLET

Co to Tysbe? Błędny rycerz?

PIGWA

To dama, którą ma kochać Pyramus.

FLET

Nie, na mą wiarę, nie dajcie mi grać niewiasty; broda mi się sypie.

PIGWA

Mniejsza o to. Zagrasz w maseczce, a możesz mówić tak cienko, jak zechcesz.

DUPEK

Jeśli mogę zakryć twarz, dajcie mi zagrać także Tysbe. Będę mówił potwornie cienkim głosem; – „Tysne, Tysne” – „Ach, Pyramusie, mój kochanku drogi! Twa droga Tysbe i pani najdroższa!”

PIGWA

Nie, nie; musisz zagrać Pyramusa – a ty, Flecie, Tysbe.

DUPEK

Cóż, ciągnij dalej.

PIGWA

Robin Głodomór, krawiec.

GŁODOMÓR

Tu, Piotrze Pigwo.

PIGWA

Robinie Głodomorze, masz zagrać matkę Tysbe. – Tomasz Ryj, druciarz.

RYJ

Tu, Piotrze Pigwo.

PIGWA

Ty, ojca Pyramusa; ja sam, ojca Tysbe; Klin, stolarz – ty, rolę lwa. – I, mam nadzieję, sztukę już obsadzono.

KLIN

Czy masz napisaną rolę lwa? Jeśli tak, to daj mi ją, proszę, bo uczę się powoli.

PIGWA

Możesz to wykonać ex tempore, bo nie ma tam niczego prócz ryku.

DUPEK

Dajcie i mnie zagrać lwa. – Będę ryczał tak, że każdemu słuchającemu przypadnie to do serca. Będę ryczał tak, że książę powie: „Niech zaryczy znowu, niech zaryczy znowu”.

PIGWA

Gdybyś to uczynił zbyt straszliwie, przeraziłbyś księżnę i damy tak, że zaczęłyby wrzeszczeć; a to wystarczyłoby, żeby nas wszystkich powiesić.

WSZYSCY

Tak, powiesiliby nas wszystkich, każdego z matki syna.

DUPEK

Ręczę wam, przyjaciele, że jeśli nastraszycie damy tak, że odejdą od zmysłów, nikt się nie będzie ociągał z wieszaniem nas; lecz stulę głos tak, że zaryczę jak mała turkaweczka; zaryczę jak słowik.

PIGWA

Nie możesz grać innej roli prócz Pyramusa, gdyż Pyramus jest człowiekiem o licu pełnym słodyczy; człowiekiem nadającym się do tego, żeby spojrzeć nań w letni dzień, najmilszym człowiekiem o szlacheckiej powierzchowności. Ty więc musisz koniecznie zagrać Pyramusa.

DUPEK

Cóż, podejmę się tego. Z jaką brodą najlepiej zagrać?

PIGWA

Z jaką zechcesz.

DUPEK

Wystąpię albo z brodą barwy słomy, albo z pomarańczowo-brunatną, albo z purpurową, albo o barwie korony z Francji, czysto żółtej.

PIGWA

Niektórym z francy włosy wypadły, więc mógłbyś zagrać bez brody. – Lecz, panowie, oto wasze role. A proszę was, błagam was i pragnę, abyście umieli to na pamięć jutrzejszej nocy; spotkacie mnie w lesie książęcym, milę za miastem, przy blasku księżyca. Tam odbędziemy próbę, bo jeślibyśmy spotkali się w mieście, nie odstępowaliby nas ludzie, a zamysł nasz odkryto by przedwcześnie. Nim ta chwila nadejdzie, sporządzę spis przedmiotów koniecznych dla odegrania naszej sztuki. Proszę, nie zawiedźcie mnie.

DUPEK

Spotkamy się i będziemy mogli tam próbować w najplugawszy i najzuchwalszy sposób.

PIGWA

Postarajcie się, bądźcie doskonali, adieu. Spotkamy się pod dębem książęcym.

DUPEK

Dość. Zdzierżymy albo pękną nam cięciwy.

Wychodzą.

* * *

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

* * *

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Tragedie Komedie Hamlet Otello Makbet