Hatszepsut. Kobieta, która została królem

Hatszepsut. Kobieta, która została królem

Autorzy: Kara Cooney

Wydawnictwo: WAB

Kategorie: Powieść historyczna

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 352

Cena książki papierowej: 39.90 zł

cena od: 19.20 zł

Fascynujący portret silnej władczyni i pierwszej feministki starożytności.

Napisana z niespotykaną erudycją opowieść o wielkim Egipcie czasów XVIII dynastii i na półmitycznej egipskiej królowej, która w sprytny sposób doszła do władzy. Hatszepsut, córka uzurpującego sobie prawo do tronu generała, miała tylko jedno zadanie: przedłużenie rodu przez spłodzenie męskich potomków legitymujących władzę jej ojca. Wobec fiaska tych planów młoda księżniczka tak zręcznie pokierowała swym ojcem i bratem, że w efekcie to ona zasiadła na tronie Egiptu. Dumna i inteligentna Hatszepsut została regentką będącego jeszcze niemowlęciem Totmesa III. Biografia królowej zawiera również mnóstwo interesujących faktów o egipskim społeczeństwie i zwyczajach, podpartych źródłami archeologicznymi i historycznymi. Wraz z autorką wnikamy głębiej za kulisy kazirodczych małżeństw oraz specyficznej egipskiej obyczajowości i religijności (manifestującej się nie tylko przez ofiary i modły, ale i akty seksualne). Wciągająca podróż w czasie i przestrzeni do egzotycznego starożytnego świata pełna jest jednak zaskakujących analogii ze współczesnością.

 

Co Stacy Schiff zrobiła dla Kleopatry, Kara Cooney uczyniła dla Hatszepsut. Absolutnie fantastyczna lektura o jednej z najpotężniejszych faraonek w starożytnym Egipcie. Książka, którą trudno odłożyć!

– Michelle Moran, autorka bestsellerowej Nefertiti

 

Egiptolożka Cooney odsłania kolejne warstwy życia Hatszepsut […], ukazując wielowymiarowy obraz kobiecej siły, inteligencji i natury.

„Booklist”

 

Kara Cooney – profesor sztuki i architektury egipskiej na Uniwersytecie Los Angeles. Uczestniczyła w wykopaliskach w egipskich Deir el-Medina, Daszhur i Tebach, współpracowała także z muzeum w Kairze. Doktorat z egiptologii otrzymała na Hopkins University, zaś w 2005 roku, podczas postdoktoranckich studiów na Stanford University, była współkuratorem słynnej wystawy „Tutenchamon i Złoty Wiek Faraonów”. Szerszej publiczności znana jest z programów archeologicznych w Discovery Channel i artykułów popularnonaukowych dotyczących rzemiosła, sztuki i gospodarki w świecie starożytnym.

Kara Cooney

HATSZEPSUT

Kobieta, która została królem

przełożył Jarosław Mikos

Tytuł oryginału: The Woman who Would Be King

Copyright © 2014 by Kathlyn Mary Cooney aka Kara Cooney

Copyright © for the Polish edition by Grupa Wydawnicza Foksal, MMXVI

Copyright © for the Polish translation by Jarosław Mikos, MMXVI

Wydanie I

Warszawa MMXVI

Spis treści

Dedykacja

Chronologia

Drzewo genealogiczne Hatszepsut

Od autorki

Przedmowa

Rozdział 1. Boskie początki

Rozdział 2. Własne miejsce

Rozdział 3. Wielka Królewska Małżonka

Rozdział 4. Regentka małoletniego króla

Rozdział 5. Droga do władzy królewskiej

Rozdział 6. Jak utrzymać władzę królewską

Rozdział 7. Król staje się mężczyzną

Rozdział 8. Zachodzące słońce

Rozdział 9. Umarł król, niech żyje król!

Rozdział 10. Zaginione dziedzictwo

Podziękowania

Zdjęcia

Bibliografia

Przypisy wyjaśniające

Przypisy bibliograficzne

Wszystkie rozdziały dostępne w pełnej wersji książki.

Dla Juliana, który jest tak szczęśliwy, że jeszcze nie potrafi płakać.

Chronologia

Nowe Królestwo 1539–1077 p.n.e.

XVIII dynastia 1539–1292 p.n.e.

Ahmes I (Nebpehtyre) 1539–1515 p.n.e.

Amenhotep I (Dżeserkare) 1514–1494 p.n.e.

Totmes I (Aacheperkare) 1493–1483 p.n.e.

Totmes II (Aacheperenre) 1482–1480 p.n.e.

Totmes III (Mencheperre/Mencheperkare) 1479–1460 p.n.e.

Hatszepsut (Maatkare) 1472–1458 p.n.e.

Totmes III (Mencheperre) 1460–1425 p.n.e.

Amenhotep II (Aacheperure) 1425–1400 p.n.e.

Totmes IV (Mencheperure) 1400–1390 p.n.e.

Amenhotep III (Nebmaatre) 1390–1353 p.n.e.

Amenhotep IV/Achenaten (Nefercheperure) 1353–1336 p.n.e.

Smenchkare/Neferneferuaten 1336–1334 p.n.e.

Tutankchaton/Tutankchamon (Nebkheperure) ? –1324 p.n.e.

Itnetjer Ay (Chepercheperure) 1323–1320 p.n.e.

Horemheb (Dżesercheperure) 1319–1292 p.n.e.

XIX dynastia 1292–1191 p.n.e.

Ramzes I (Menpehtyre) 1292–1291 p.n.e.

Seti I (Menmaatre) 1290–1279 p.n.e.

Ramzes II (Usermaatre setepenre) 1279–1213 p.n.e.

Merneptah (Baenre) 1213–1203 p.n.e.

Seti II (Usercheperure) 1202–1198 p.n.e.

Amenmesses (Menmire) 1202–1200 p.n.e.

Siptah (Achenre) 1197–1193 p.n.e.

Tawosret (Sitre merytamen) 1192–1191 p.n.e.

XX dynastia 1190–1077 p.n.e.

Setnacht (Userchaure) 1190–1188 p.n.e.

Ramzes III (Usermaatre meryamen) 1187–1157 p.n.e.

Ramzes IV (Heqamaatre setepenamen) 1156–1150 p.n.e.

Ramzes V (Usermaatre secheperenre) 1149–1146 p.n.e.

Ramzes VI (Nebmaatre meryamen) 1145–1139 p.n.e.

Ramzes VII (Usermaatre setepenre meryamen) 1138–1131 p.n.e.

Ramzes VIII (Usermaatre achenamen) 1130 p.n.e.

Ramzes IX (Neferkare setepenre) 1129–1111 p.n.e.

Ramzes X (Chepermaatre setepenre) 1110–1107 p.n.e.

Ramzes XI (Menmaatre setepenptah) 1106–1077 p.n.e.

Na podstawie: Erik Hornung, Rolf Krauss, David A. Warburton, Ancient Egyptian Chronology. Handbook of Oriental Studies, tom 1: The Near and Middle East, Leiden–Boston 2006.

Drzewo genealogiczne Hatszepsut

Od autorki

Poczucie pewności odgrywa niewielką rolę w przedstawionej tutaj opowieści o Hatszepsut. Zachowane źródła mają bardzo różną wartość, a ponieważ zniszczono tak dużo pomników jej panowania, pozostają nam jedynie, często niezgodne ze sobą, wyobrażenia na jej temat, pochodzące od innych osób, z których wiele żyło tysiące lat po jej śmierci. Aby wydobyć z zapomnienia i ożywić zamiary, ambicje i rozczarowania Hatszepsut, musiałam naruszyć wiele zasad mojego warsztatu egiptologa i w wysiłkach zmierzających do odtworzenia jej charakteru i procesu podejmowania decyzji często uciekałam się do domysłów i spekulacji, jak również do niepoddających się weryfikacji hipotez (chociaż dokumentuję źródła i podkreślam swoją niepewność). Wszystkie wysuwane przeze mnie przypuszczenia są, jak sądzę, uzasadnione, ponieważ Hatszepsut pozostaje ważnym przykładem ambiwalencji, z jaką są postrzegane kobiety sprawujące władzę. Nawet bez dokładnej znajomości szczegółów historycznych oraz pobudek, jakimi kierowała się Hatszepsut, nadal mogę – odwołując się do wskazówek pozostawianych przez nią samą, innych królów oraz dworzan, urzędników i kapłanów – prześledzić jej drogę do władzy, uzupełniając w ten sposób obraz okoliczności, jakie ukształtowały jej drogę życiową.

Postanowiłam pominąć rozbudowane analizy dzieł architektury, reliefów, posągów, tekstów i genealogii, skupiając się zamiast tego wyłącznie na opowieści tworzonej przez samą Hatszepsut; omówienie wątków pobocznych czytelnik znajdzie w przypisach. Zrezygnowałam także z rozwijania kwestii ambitnego programu budowlanego Hatszepsut, ponieważ dotycząca tego tematu bogata dokumentacja wypełnia już wiele tomów. (Szczerze mówiąc, imponujące zamierzenia budowlane Hatszepsut często skłaniały historyków do tworzenia opowieści raczej o przedmiotach i budowlach, niż o samej władczyni). Ta książka opowiada o kobiecie żyjącej w czasach starożytnych, o jej relacjach z egipskim systemem władzy i z potężnymi graczami, którzy go kształtowali, o jej decyzjach, jej ambicjach, jej rozpaczy i triumfach, jej porażkach. Omawiając historię życia Hatszepsut, począwszy od dziejów jej przodków aż po gorzki koniec, będę się starała, sytuując jej osiągnięcia w kontekście epoki, prześledzić, co udało się jej osiągnąć i w jaki sposób tego dokonała, oraz przedstawić własne hipotezy dotyczące motywów, jakimi się kierowała, i sposobu jej myślenia.

Wielu historyków bez wątpienia zarzuci mi, że uciekam się do fantazji: wymyślam emocje i uczucia, których istnienia nie potrafię poprzeć dowodami. I będą mieli rację. Starając się opisać Hatszepsut jako osobę z krwi i kości, zamierzam przedstawić na kartach tej książki wiele koncepcji i założeń; uważam, że to najlepszy sposób, by odtworzyć jej sposób podejmowania decyzji. Moje przypuszczenia, stanowiące efekt dwudziestu lat moich badań egiptologicznych, znajdują oparcie w istniejących źródłach i mają wyraźnie zarysowane granice. Próbując opisać uczucia kierujące Hatszepsut, mogę się mylić, ale kiedy wysuwam jakąś hipotezę, staram się obudować ją zastrzeżeniami, zaproponować alternatywne rozwiązania albo wyjaśnić w tekście wszelkie niejasności. Co nie znaczy, że chroni mnie to przed – częstym w przypadku studiów nad starożytnością – brakiem precyzji.

Książka o Hatszepsut stanowiła dla mnie rodzaj wytchnienia, była czymś całkiem odmiennym od moich wcześniejszych badań egiptologicznych, które skupiały się na danych dotyczących pogrzebów i studiów nad trumnami. Wykorzystałam wszystkie swoje umiejętności badawcze, ale pozwoliłam sobie także na dywagacje, posługiwanie się wyobraźnią i wyciąganie wniosków w sposób, w jaki nie uczyniłabym tego w innych pracach. Ta książka wyrasta z moich bliskich (i dziwnych nawet dla mnie samej) związków ze światem starożytnym i muszę podziękować niezliczonym badaczom, którzy podzielają to samo obsesyjne zainteresowanie przeszłością Egiptu – pokoleniom archeologów, którzy odnaleźli w piachu pustyni szczątki Hatszepsut; filologów, którzy przełożyli i poddali analizie jej teksty; historyków sztuki, którzy poskładali rozbite posągi i znaleźli ślady jej reliefów wymazanych z pamięci uderzeniami dłuta. Utorowali w ten sposób drogę tej biograficznej opowieści o roli Hatszepsut w dziejach.

Przedmowa

Hatszepsut była pierwszą kobietą, która przez wiele lat rządziła Egiptem jako królI. Wcześniej zdarzało się, że Egipcjanki sprawowały najwyższą władzę, ale zwykle pełniły fukncję przywódczyń lub regentek dosyć krótko. Jeśli zsumujemy czas regencji Hatszepsut i okres sprawowania przez nią władzy królewskiej, okaże się, że panowała przez niemal dwadzieścia dwa lata. Co jeszcze bardziej znaczące, zdobyła tę władzę, nie uciekając się do rozlewu krwi i nie wywołując kryzysu społecznego. Nie dysponujemy żadnymi dowodami, które świadczyłyby o jakichkolwiek udanych zamachach na członków jej rodziny czy też próbach dokonania przewrotu (inicjowanych przez Hatszepsut albo kogokolwiek innego). Chociaż zdobyła władzę w sposób czysty i sprawny, wymagało to od niej użycia wszystkich środków, jakie miała do dyspozycji – wykorzystała swoje królewskie pochodzenie, wykształcenie, zręczność polityczną, a także głębokie (czasami radykalne) pojmowanie społecznego znaczenia religii.

Dlaczego zatem tak niewielu zna dziś imię tej niezwykłej kobiety? Słyszeliśmy o morderstwach dokonanych przez Kleopatrę VII i o jej podbojach seksualnych, jej rozrzutności i katastrofalnych kampaniach wojskowych. Hatszepsut, o ile wiadomo, nie była uwodzicielką wielkich generałów stojących na czele legionów. Z prostej przyczyny: wokół niej nie było mężczyzn potężniejszych niż ona. Zamiast uwodzić zwykłych śmiertelników, stworzyła mechanizm pozwalający jej – publicznie i w sposób niepodważalny, a do tego bez konieczności seksualnego podporządkowania się mężczyznom – dowieść miłości, jaką obdarzali ją bogowie. Potomni nie zapamiętali też Hatszepsut z powodu klęsk bitewnych, bo wszystkie jej dokonania militarne przynosiły jej ludowi i jej bogom tylko rosnącą zamożność imperium. Nie istnieją żadne opowieści mówiące o tym, jak próbowała wyczarować gotówkę z pustego skarbca – ponieważ miała więcej pieniędzy niż ktokolwiek inny w ówczesnym świecie. Nie zapamiętano jej także ze względu na drastyczną śmierć – bo nic nie wskazuje na to, że została usunięta siłą czy zamordowana albo że popełniła samobójstwo.

Hatszepsut miała nieszczęście być władczynią, która wszystko zrobiła, jak należy; kobietą, która potrafiła do realizacji stojących przed nią zadań wykorzystać swój intelekt i energię w sposób tak doskonały, że nie odnotowano żadnych wywołanych przez nią fal niezadowolenia. W wypadku Hatszepsut wszystko, co przetrwało, to pozostałości jej sukcesu, fundament mocnej władzy jej następców, którzy nigdy nie oddali jej takiego hołdu, na jaki zasłużyła.

Przywódcy płci męskiej zwykle cieszą się sławą ze względu na swoje sukcesy, a ich wyskoki i nadużycia z reguły się usprawiedliwia – jako konieczną i wliczoną w koszta cenę męskiej ambicji. Ryzykowne zachowania monarchy będą najprawdopodobniej postrzegane jako niezbędne i korzystne, mogące przynieść mu wielką nagrodę, jeśli zwycięży. Przymyka się oko nawet na socjopatyczny narcyzm męskiego przywódcy. Władczynie, które robią wszystko nie tak, stanowią wspaniałą pożywkę dla strasznych opowieści. Kleopatra, Jezebel, jej córka Athaliah, Semiramida, cesarzowa Lü… Są niebezpieczne, podstępne, obsesyjnie skupione na własnej korzyści. Już sama ich seksualność i uwodzicielska siła może prowadzić do katastrofy. Historia pokazała, że kobieta, która w sposób nowatorski stara się zrealizować swoje ambitne zamierzenia, nie tylko zostaje oczerniona w podręcznikach jako podstępna, fałszywa uwodzicielka, która lekkomyślnie, pod wpływem irracjonalnych pragnień doprowadza do ruiny porządnych mężczyzn ze swojego otoczenia. Jej poczynania, opisane w najdrobniejszych szczegółach, mają też stanowić niezbity dowód na to, że kobiety nigdy nie powinny sięgać po władzę. Pod tym względem starożytny Egipt okazał się zaskakująco współczesny, w ogóle dając Hatszepsut szansę na sprawowanie rządów1.

Tymczasem Hatszepsut uratowała sytuację w kraju i swoją dynastię, przygotowując grunt pod rządy małoletniego władcy, który przypuszczalnie żuł swoje insygnia podczas własnej koronacjiII. To spychanie Hatszepsut w niepamięć może wynikać z naszej niezdolności do tego, aby należycie docenić uczciwą, otwartą kobiecą ambicję, nie wspominając już o skutecznym sprawowaniu przez kobietę realnej władzy. Potomni z upodobaniem pielęgnują przekonanie, że jest coś niegodnego zaufania w kobietach sprawujących władzę nad mężczyznami, jakiś rodzaj opresji. Że ich zmienne nastroje mają niszczycielską siłę, ich wrodzony brak talentu do polityki potrafi zrujnować starannie pielęgnowane sojusze, że kierując się przede wszystkim dobrem własnych dzieci, mogą zagrozić szerszym interesom politycznym. Wszystkie te uprzedzenia sprawiają, że trudno nadać osiągnięciom Hatszepsut należytą rangę. Tracimy okazję zarówno do tego, aby docenić jej sukcesy, jak i do tego, żeby przeanalizować jej metody i taktykę. W jakich kategoriach mamy postrzegać kobietę przywódcę, która nie podąża przeznaczoną jej drogą katastrofy i wstydu? Kobietę, która zamiast tego ostatecznie pozostawia po sobie państwo w tak dobrym stanie, że mężczyźni korzystający z jej osiągnięć wolą zamieść jej zwycięstwa pod dywan i skazać ją na wieczne zapomnienie?

Dlaczego rządy Hatszepsut niepokoją nas nawet dzisiaj? Kobiety sprawujące władzę są często automatycznie szufladkowane jako kierujące się emocjami, egoistyczne, pozbawione autorytetu, niegodne zaufania i nieznające się na polityce. Starożytni Egipcjanie także nie ufali kobietom sprawującym rządy i w tym kontekście osiągnięcia Hatszepsut stają się tym bardziej zdumiewające. Przez ponad dwadzieścia lat była najpotężniejszą postacią w świecie starożytnym. A jednak z chwilą jej śmierci wszystko, co stworzyła i zbudowała, natychmiast uznano za niebyłe, tak jakby nie pozostawiła po sobie żadnego dziedzictwa.

Osiągnięcia Hatszepsut mają dla nas znaczenie właśnie dlatego, że zostały ostatecznie odrzucone i zapomniane – zarówno przez jej lud, jak i przez historyków. Była najpotężniejszą, odnoszącą największe sukcesy kobietą, jaka kiedykolwiek rządziła w zachodnim świecie starożytnym, a mimo to dzisiaj niewiele jest osób, które potrafią chociażby wymówić jej imię. Nigdy tak naprawdę nie poznamy Hatszepsut, ale ślady, jakie po sobie pozostawiła, mówią nam wiele o tym, co to znaczy być kobietą na szczytach władzy. Przekraczała reguły rządzące systemem patriarchalnym, wzięła na siebie odpowiedzialność za los swojej rodziny, przeżywała ogromne straty osobiste i potrafiła – w okolicznościach, na które miała niewielki wpływ – niezwykle twórczo przeżyć swoje życie.

W istocie mamy całkiem sporo informacji na temat Hatszepsut i Egiptu sprzed niemal trzydziestu pięciu stuleci – na ich podstawie stworzyłam tę opowieść o jej życiu i dokonaniach. Aby zrozumieć tę kobietę, musimy sięgnąć po każdy skrawek informacji, wszystko, co pozwoli nam lepiej uchwycić jej obawy i żal, jej rozczarowania i aspiracje – począwszy od dokumentów królewskiej administracji i relacji niezliczonych urzędników, poprzez opisy pałaców, świątyń, łodzi i rydwanów, aż po opisy chorób, które zagrażały jej i jej rodzinie.

Jako osoba zajmująca się historią społeczną starożytnego Egiptu mam skłonność do skupiania się na realiach życia codziennego epoki, zwłaszcza na okolicznościach, nad którymi ludzie nie mogli zapanować, takich jak choroby, miejsce w strukturze społecznej, system władzy patriarchalnej, nierówności płciowe czy położenie geograficzne. Chciałabym wiedzieć, jak starożytni Egipcjanie radzili sobie w świecie, na który mieli tak niewielki wpływ i w którym mieli tak mało czasu, aby odcisnąć swoje piętno. W świecie, gdzie żal, smutek i obawy stanowiły doświadczenie bardziej powszechne niż sukces i gdzie większość ludzi wiedziała, że nigdy nie zdołają wprowadzić w swoim życiu jakiejkolwiek zmiany, skazani na robienie tego samego, co robili przed nimi ich ojcowie i matki. Dzięki swoim badaniom nad życiem społecznym Egiptu mogłam pokusić się o odtworzenie, możliwie jak najwierniej, obrazu świata Hatszepsut, co pozwoliło mi lepiej ją poznać.

Spędziłam dwadzieścia lat, badając przedmioty, jakie pozostawili po sobie starożytni Egipcjanie – listy, przepisy, teksty grobowe, trumny, bandaże grobowe, talizmany – wszelkie świadectwa podejmowanych przez tych ludzi prób uczynienia swojego życia nieco lepszym. Starożytni Egipcjanie mieli do dyspozycji jedynie skromne środki, za pomocą których byli w stanie wprowadzić w swoim życiu niewielkie zmiany – rzemieślnik mógł dostać pracę, przekupiwszy urzędnika; żona mogła zażądać świadectwa członków rodziny, by uzyskać rozwód z mężem, który znęcał się nad nią, gdy wypił za dużo piwa; rodzice mogli wyrzec się w testamencie własnych dzieci, jeśli te nie dość się o nich troszczyły… Jednocześnie ludzie ci zdawali sobie sprawę, że ich życie zostało już z góry ukształtowane przez działanie sił pozostających daleko poza zasięgiem zwykłych śmiertelników. Hatszepsut urodziła się w wyższej sferze, to jasne, ale nawet ona spotykała na swojej drodze mnóstwo przeszkód, z których nie najmniejszą stanowił fakt, że była kobietą. Wymyślenie sposobu zmiany okoliczności społecznych określających jej sytuację, wykraczającego poza oczekiwania jej czasów, wymagało od niej nadzwyczajnej wytrwałości i twórczego myślenia. Hatszepsut była niezwykłą kobietą, należała do tych nielicznych osób, które potrafią przełamywać utarte schematy i brać los we własne ręce. Wprowadziła radykalną zmianę, żeby móc samą siebie uczynić królem. Zrobiła wszystko, jak należy, ale i tak nie miało to żadnego znaczenia. Została skrzywdzona nie tylko przez starożytnych władców Egiptu, którzy panowali po niej, lecz także przez dziewiętnasto- i dwudziestowiecznych egiptologów, którzy podejrzliwie patrzyli na jej motywacje i chętnie osądzali ją za to, że sięgnęła po coś, co zgodnie z prawem jej się nie należało.

Historia Hatszepsut powinna nas nauczyć, że kobiety mogą sprawować władzę jedynie pod warunkiem, że ukryją swoje prawdziwe intencje, i ogłoszą, że jeśli czegoś pragną, to nie dla siebie, lecz dla innych. Muszą zadeklarować, że poświęcą się służbie innym. Oświadczyć, że zostały do pełnienia takiej funckji wybrane przez opatrzność albo los, i twierdzić, że nigdy nie pragnęły władzy dla siebie. Jeśli kobieta nie wyrzeknie się ambicji dla samej ambicji, będzie postrzegana jako dwulicowa albo samolubna, kierująca się niskimi pobudkami. Może Hatszepsut tak bardzo skupiona była na wspinaniu się po drabinie władzy, szczebel za szczeblem, że nigdy nie zastanawiała się nad tymi prawidłowościami. A może przeciwnie – wierzyła, że zdoła zmienić system. Może i my nadal w to wierzymy.

Rozdział 1

Boskie początki

Nil, źródło życia pierwszej wielkiej cywilizacji w dziejach świata, płynął spokojnie tuż pod oknami jej pałacu. Po niedawnym wylewie wody ustąpiły i ze swoich komnat Hatszepsut mogła dostrzec rolników, tuż przed brzaskiem szykujących się do pracy – doili krowy i przygotowywali worki z pszenicą płaskurką i jęczmieniem, które posieją w żyznej, czarnej glebie. Za kilka godzin powietrze wypełnią okrzyki mężczyzn, śmiech dzieci i ryki ciągnących pług zwierząt, które depcząc rozrzucone ziarno, będą wbijały je głębiej w glebę. Ale teraz słońce kryło się wciąż za horyzontem. Miała jeszcze trochę czasu, zanim zostanie wezwana, aby przebudzić swojego boga w świątyni. Gestem oddaliła służącą, żeby przez tę ostatnią chwilę móc cieszyć się samotnością.

Hatszepsut miała w tym momencie około szesnastu lat, ale jej życie straciło już wszelki cel. Jej mąż, Aacheperenre Totmes, Pan Obu Krajów, Król Górnego i Dolnego Egiptu – oby żył! – mimo młodego wieku był ciężko chory. Nie zdołali z Hatszepsut spłodzić dziedzica. Mieli tylko córeczkę, Neferure, silną i zdrową, ale zaledwie dwuletnią – za małą, by mogła wyjść za mąż i rodzić dzieci albo przyczyniać się do nawiązywania sojuszy, jak to często czynią księżniczki. Sama Hatszepsut była córką poprzedniego króla i żoną jego następcy – swojego młodszego brata. Nosiła teraz tytuł Wielkiej Królewskiej Małżonki. Jej koneksje były bez zarzutu: była córką króla, siostrą króla, żoną króla. Niemniej w jednej kwestii poniosła klęskę: nie zdołała urodzić syna; następca tronu nie będzie jej potomkiem.

Dlaczego Amon-Re, król wszystkich bogów, nie pobłogosławił Egiptu synem czystej królewskiej krwi? Dlaczego dał Hatszepsut jedynie córkę? Mężczyzna, rozsiewając swoje nasienie, może spłodzić wielu potomków. Łono kobiety jest zdolne wydać zaledwie jedno dziecko w ciągu roku. Łono Hatszepsut zaś zostało pobłogosławione tylko dziewczynką – a przynajmniej Neferure jako jedyne z jej dzieci zdołała utrzymać się przy życiu.

Jej małżonek spłodził wprawdzie kilku chłopców – ale z innymi kobietami. Władza królewska zawsze powinna przechodzić z ojca na syna, jednak ci chłopcy byli zaledwie niemowlętami. Król zasiadał na tronie zaledwie przez trzy lata, nie dość długo, by doczekać się licznego grona zdrowych następców. Co gorsza, matki tych dzieci były co najwyżej Królewskimi Ozdobami – ślicznymi młodymi istotami, których zadaniem było dostarczać władcy przyjemności; z ciałami i twarzami zdolnymi pobudzić zmysły nawet najbardziej chorowitych monarchów. Te dziewczęta nie miały żadnych rodzinnych koneksji i żadnego znaczenia. Jakim cudem któraś z nich miałaby zostać wyniesiona do godności Matki Króla? Sama myśl wydawała się szokująca.

Hatszepsut rozumiała, że jako królowa dysponuje wielką władzą. Jej mąż nigdy nie cieszył się dobrym zdrowiem. W ogóle nie spodziewano się, że pewnego dnia zasiądzie na tronie, jednak jego dwaj starsi bracia zmarli, zanim zdążyli objąć władzę. W rezultacie Totmes nie odebrał należytej edukacji przygotowującej go do roli króla. Gdy rodzeństwo zawarło ślub, to Hatszepsut doradzała młodszemu bratu, którym urzędnikom można ufać, których rodów należy unikać i w jaki sposób pozostawić po sobie ślad. Nadal sprawiał na niej wrażenie kogoś, kto pewnego dnia został nagle i bez ostrzeżenia wyrwany z pałacowych pokojów dziecięcych, aby – ku przerażeniu zarówno swojemu, jak i wszystkich wokół – zostać obwołanym monarchą. W następstwie nieszczęścia, jakim była nagła śmierć dwóch starszych braci, jednego po drugim, korona dostała się młodemu Totmesowi, a Hatszepsut została królową. Od najwcześniejszego dzieciństwa przygotowywano ją do życia, w którym miała odgrywać znaczącą rolę i dysponować rozległymi wpływami. A teraz było po wszystkim. Nie mając żadnych bezpośrednich związków rodzinnych z następnym władcą, utraci jakikolwiek wpływ na wydarzenia i jej życie będzie się odtąd toczyć w zaciszu luksusowych pałacowych komnat.

Ale Hatszepsut nadal dysponowała pewną władzą jako Boska Małżonka Amona. Jednocześnie wyczuwała, że pretensje niemowlęcia do podwójnej korony Obu Krain mogą napotkać opór dworu. Czy ich poddani będą biernie przyglądać się koronacji młodego księcia pozbawionego jakichkolwiek koneksji, syna jednej z Królewskich Ozdób? Monarcha o tak słabej pozycji zdoła utrzymać się u władzy jedynie pod warunkiem, że Hatszepsut będzie stała za nim jako regentka i podejmowała decyzje; w przeciwnym razie wszystko będzie stracone; królewska linia zapoczątkowana przez jej ojca, dynastia Totmesydów, urwie się na zaledwie dwóch pokoleniach. Wiele znaczących postaci na dworze już podkreślało swoje związki z rodem Ahmesydów – królów, którzy władali przed jej ojcem – starając się w ten sposób dowieść swoich praw do tronu Górnego i Dolnego Egiptu. A jeśli podwójna biało-czerwona korona zamiast synowi jej brata przypadnie jednemu z nich, wtedy wszystko, co powierzyli jej rodzice, przepadnie. Byłby to haniebny kres dynastii Totmesydów, która wygasłaby po panowaniu zaledwie dwóch królów – ojca Hatszepsut i jej brata. Księżniczka musiała więc stworzyć okoliczności, które pozwoliłyby zasiąść na tronie trzeciemu królowi z rodu Totmesydów.

Hatszepsut nosiła nie tylko tytuł Wielkiej Królewskiej Małżonki, ale także Boskiej Małżonki Amona – i wiedziała, jak wykorzystać to stanowisko. Pełniła funkcję najważniejszej kapłanki w całym Egipcie i od dzieciństwa była do niej przygotowywana przez Ahmes-Nefertari, starą królową i kapłankę, darzoną w kraju największym szacunkiem. Szykując się do swoich codziennych obowiązków w świątyni, Hatszepsut postanowiła, że zwróci się do samego boga z pytaniem, co zrobić. Złoży w jego ręce ciężar odpowiedzialności.

Gdzieś za murami pałacu rozległy się dźwięki bębnów i grzechotanie sistrów. Nadszedł czas, aby obudzić Amona.

Hatszepsut pospieszyła do tebańskiej świątyni Ipet-sut, Najbardziej Dobranego z Miejsc. Mijając po drodze szereg majestatycznych otynkowanych pylonów, zalanych światłem dziedzińców, chłodnych sal kolumnowych i mrocznych, wypełnionych dymem kadzideł sanktuariów wewnętrznych, kierowała się w stronę pomieszczeń, w których wdziewała rytualne szaty. Jak co dzień wykąpała się w świętej sadzawce w obrębie murów świątynnych; owionęło ją chłodne powietrze poranka. Oczyściwszy się w ten sposób przed porannym posiłkiem z bogiem, została przez usługujące jej Boskie Adoratorki namaszczona olejami, a następnie odziana w lekką plisowaną szatę z czystego lnu o niezwykłej cienkości. Ponieważ tego dnia nie przypadało żadne szczególne święto, służba świątynna ograniczyła się jedynie do najprostszych przygotowań, obejmujących zarżnięcie byka przeznaczonego na posiłek boga, składający się z kilkudziesięciu dań z mleka, ciasta, chlebów i mięsa. Dla Hatszepsut ta świątynia była drugim domem. Dobrze się czuła, mogąc obserwować gorączkową aktywność kapłanów, kontrastującą z majestatyczną, tchnącą spokojem obecnością boga. W zewnętrznych salach kapłani pospiesznie kończyli przygotowania, podczas gdy ona wraz z towarzyszącymi jej damami wkraczała głębiej, do samego serca świątyni. Śpiewy i odgłosy bębnów wydawały się teraz bardziej stłumione i odległe – dotarła do niewielkiego, mrocznego, pozbawionego okien sanktuarium, w którym zamieszkiwał Amon. Pomieszczenie – o napierających na siebie ścianach pokrytych reliefami w jaskrawych barwach i o niskim suficie – symbolizowało łono, z którego bóg miał się ponownie narodzić. Hatszepsut wreszcie znalazła się przed kapliczką kryjącą posąg Amona; w świetle lamp, przez dym kadzideł, połyskiwały złoto i lapis-lazuli. Ten widok zawsze przyprawiał ją o przyspieszone bicie serca.

Pierwszy arcykapłan Amona wszedł razem z Hatszepsut do sanktuarium, podczas gdy drugi przygotowywał święte teksty i instrumenty. Po rozłożeniu wszystkich darów ofiarnych – pokarmów i napojów – kapłan niższy rangą wycofał się z sanktuarium, zamiatając za sobą swoje ślady. Przyszedł moment rytuału, w którym należało przebudzić boga z jego śmiertelnego snu. Wszyscy kapłani – poza najwyższym – czekali na zewnątrz, potrząsając sistrami i uderzając w bębenki, aby uspokoić boga i oddalić wszelkie niebezpieczeństwo. Jedynie Hatszepsut i pierwszy arcykapłan mogli oglądać oblicze boga i jego odsłonięte ciało. Najpierw do kapliczki Amona zbliżał się arcykapłan. Spokojnymi, pełnymi czci gestami zdejmował zasłony spowijające niepoznawalne i ukryte oblicze. Chociaż najwyższy bóg jawił się jako nieruchomy posąg ze złota, nie czyniło to jego obecności ani trochę mniej realną.

Zamknąwszy oczy, Hatszepsut zaczynała inkantacje mające obudzić boga i wezwać go do spożycia posiłku. Przesuwając się bezgłośnie za nią, pierwszy arcykapłan spalał woskowe figurki przedstawiające wrogów Egiptu, aby sanktuarium nie było narażone na żadne zagrożenie. Dym setek kadzideł sprawiał, że oświetlone lampkami pomieszczenie zdawało się zwężać w wąski tunel, u którego wylotu jaśniał obraz boga. Hatszepsut sięgnęła po swoje złote sistrum, gotowa potrząsnąć świętym tamburynem Hathor, aby zbudzić Amona.

Śpiewając i potrząsając sistrum rozsuwała lnianą szatę, aby ukazać oczom Wielkiego Boga swoje nagie ciało. W tym czasie arcykapłan składał ofiarę z pożywienia. Zaczynał od mleka – ponieważ świeżo przebudzone bóstwo było słabe jak niemowlę – a w miarę jak bóg nabierał sił, podawał kolejne dania, by wreszcie dojść do wielkich kawałków krwistego mięsa świeżo zarżniętego wołu. Po ofiarowaniu ostatniej potrawy Hatszepsut podchodziła bliżej do posągu, aby bóg mógł dopełnić procesu swojego porannego odradzania się. Hatszepsut – Boska Małżonka Amona – była znana także jako Boska Dłoń, narzędzie jego seksualności. Z szacunkiem brała w dłoń jego fallusa, dzięki czemu mógł się odrodzić przez rozładowanie napięcia seksualnego. Na zewnątrz sanktuarium Boskie Adoratorki śpiewały, ich głosy pod wpływem emocji stawały się coraz wyższe i rozbrzmiewały coraz szybciej. Hatszepsut stała przed posągiem, szeroko rozchylając lnianą szatę, by odsłonić swoje młode ciało, i pieśnią sławiła Amona, Króla Wszystkich Bogów, Władcę Obydwu Krain, Pana Wszystkiego – aż do chwili, gdy poczuła jego orgazm.

Stała z zamkniętymi oczami. W głowie kręciło jej się od śpiewu, zapachu ziół i kadzidła. Poczuła, że pada na kolana – coś, czego nie spodziewała się ani ona sama, ani arcykapłan. Z zamkniętymi oczami i głową schyloną nisko przed boskim obliczem, zaczęła mówić do swojego świętego małżonka, boga Amona-Re. Opowiedziała mu o ciężkiej chorobie króla i jego nadchodzącej śmierci. O tym, że młody Horus nie został jeszcze wybrany i że wszyscy kandydaci to jedynie pisklęta, szczenięta w kołysce. Powiedziała, że służyła mu wiernie i uczyni wszystko, co jej każe. Jednak wkrótce cały Egipt pogrąży się w żałobie i milczeniu, a ona musi wiedzieć, co ma czynić, aby ocalić Czarną Ziemię i sprawić, by pozostała we władzy Amona. Jest młoda, ale potrafi sprawować władzę i będzie umiała ją utrzymać. Potrzebuje jego przewodnictwa.

W zamian otrzymała objawienie. Bóg przemówił do niej. Amon-Re, Byk Swojej Matki, Święte Ramię, powiedział Hatszepsut, że odgrywa istotną rolę w jego zamysłach: wybrał ją, aby je zrealizowała. Z czasem wyjawi jej swoje rozkazy, musi więc być zawsze gotowa, nasłuchiwać. Powierzył jej także wiele innych sekretów, pouczył, jak sprawować władzę i jak się niczego nie lękać, co sprawiło, że porażona zalała się łzami.

Objawienie się zakończyło. W ciszy sanktuarium, głosem drżącym ze wzruszenia, Hatszepsut w sekrecie złożyła Amonowi solenną obietnicę. Stanie się jego narzędziem.

Nie dysponujemy żadnymi źródłami historycznymi, które mówiłyby o obawach czy planach Hatszepsut w chwili śmierci jej męża, Totmesa II. Jednak analizując jej bezprecedensową decyzję, by ostatecznie sięgnąć po władzę, możemy sobie wyobrazić, jak wykształcona kobieta z królewskiego rodu postrzegała swoje miejsce na dworze i w jaki sposób je dla siebie przygotowała. Ponieważ życie polityczne Egipcjan wyrażało się poprzez rytuały religijne, nie wiemy dokładnie, w którym miejscu kończyło się rządzenie krajem, a zaczynała ideologia. Sama Hatszepsut w wielu zachowanych inskrypcjach utrzymuje, że o przejęciu przez nią władzy zdecydował jej ojciec, Amon-Re. I prawdopodobnie sama w to wierzyła.

Charakter świadectw dotyczących jej panowania – wzniesione przez nią świątynie, teksty inskrypcji, ozdobne grobowce jej dworzan, jej grobowiec w Dolinie Królów, wszystkie posągi i malowane reliefy, a nawet jej niedawno zidentyfikowana mumia – zachęca nas do próby zrozumienia historii Hatszepsut za pośrednictwem rzeczy, które stworzyła i których dotykała. Nie pozostawiła żadnych listów ani dzienników. Niewiele wiemy o czysto ludzkich emocjach kryjących się za jej historią. Kłopot wiążący się z biografią każdego egipskiego władcy polega na tym, że co chwila natykamy się na białe plamy – ich osobista historia pozostała nieopowiedziana. Jeśli król miał być bogiem żyjącym na ziemi, to w naturalny sposób powinien być spowity zasłoną ideologii – definiować go miała boskość, a nie jego osobowość, zamierzenia czy ambicje. W odróżnieniu od Rzymian, którzy zostawili po sobie niezliczone opowieści o rozpustnych cesarzach i senatorach – nie wspominając już o Kleopatrze, tej cudzoziemskiej uwodzicielce dobrych rzymskich generałów – starożytni Egipcjanie w kwestiach politycznych dbali o dyskrecję. I mieli po temu dobre powody. Liczył się przede wszystkim system boskiej władzy faraonów i kosmiczny ład, a nie konkretna osoba, która w danym momencie zasiadała na tronie. Instytucja władzy królewskiej pozostawała niepodważalna – nawet wtedy, gdy losy konkretnej dynastii wisiały na włosku, toczyła się rywalizacja o tron albo jakaś kobieta ośmieliła się sięgnąć po koronę. Pośród tysięcy – często bardzo szczegółowych – egipskich dokumentów historycznych niemal nie sposób znaleźć czegokolwiek, co zdradzałoby jakąś ludzką emocję – ani słowa o rozkoszy, rozpaczy, zazdrości czy niesmaku wywołanym wydarzeniami na arenie politycznej2. Egipski system przekonań miał pierwszeństwo nad emocjami, decyzjami, pragnieniami i potrzebami jakiejkolwiek jednostki czy rodu. Niemal nie słyszymy o plotkach krążących wśród członków rządzącej elity starożytnego egipskiego społeczeństwa, a przynajmniej nie zachowały się w żadnej postaci w dokumentach, które możemy odszyfrować. Życie codzienne regulowały zrytualizowane, formalne zachowania. Skandale zamiatano pod dywan, nie wspominając o nich w oficjalnych dokumentach, a nawet w prywatnych listach. Starożytni Egipcjanie nigdy nie lekceważyli potęgi słowa pisanego; z oficjalnych zapisów usuwano więc wszystko, co zahaczało o osobiste ambicje polityczne czy jednostkowe poglądy. Wydaje się, że o takich rzeczach można było mówić jedynie szeptem. W niezliczonych listach i pomnikach starożytni Egipcjanie zachowali dla potomnych „co” swoich dziejów. O wiele trudniej dotrzeć do „jak” i „dlaczego”, do plątaniny niejednoznacznych detali. Tymczasem nasze współczesne umysły domagają się szczegółów – dopiero one sprawiają, że wydarzenia nabierają realności i znaczenia.

Historycy mają do dyspozycji rozmaite źródła, ale nie mają dostępu do kryjących się za nimi ludzkich przeżyć. Ze świątynnych płaskorzeźb wiemy, że Hatszepsut zdobyła władzę jako Boska Małżonka Amona co najmniej za Totmesa II, swojego męża-brata, na początku XV wieku p.n.e. (o ile nie wcześniej), ale nie wiemy, czy to ona sprawowała faktyczne rządy podczas jego panowania. Jeśli tak było, to czy rządziła mądrze, czy w sposób okrutny? Wiemy, że Totmes II panował bardzo krótko3, ale historia nie zachowała odpowiedzi na pytanie dlaczego: był chorowity, głupi, szalony, leniwy? A może po prostu zmarł niespodziewanie? Dzięki tekstom z grobowców urzędników kierujących krajem pod wodzą Hatszepsut wiemy, że pełniła funkcję regentki w okresie panowania kolejnego małoletniego władcy, ale nie wiemy, jak do tego doszło ani co ktokolwiek, w tym sama Hatszepsut, naprawdę myślał o sytuacji młodej dziewczyny stojącej u sterów najpotężniejszego państwa w świecie starożytnym.

Egipcjanie zachowali ciało Hatszepsut na wieczność4, ale pozostawili nam bardzo mało informacji o jej umyśle. Archeolodzy odkryli wiele świątyń, tekstów o charakterze rytualnym, dokumentów administracyjnych dotyczących handlu, górnictwa i wydobycia kamienia, niezliczone posągi przedstawiające ją, jej córkę i jej ulubionego dworzanina Senenmuta, ale nie wiemy nic o zawiłościach relacji łączących ją z innymi. Egiptolodzy zidentyfikowali atrybuty władzy królewskiej, bardzo trudno jednak dostrzec za nimi samego króla. Ale czy w ogóle musimy rozpatrywać myśli i ambicje Hatszepsut? W końcu z powodzeniem wspięła się po drabinie władzy aż na tron i być może to powinno nam wystarczać. Jednak w świecie nowoczesnej polityki kobiety sprawujące władzę nadal wydają się podejrzane. Wszędzie czai się szklany sufit. Jeśli zdołamy choć odrobinę wejrzeć w umysł Hatszepsut, obserwując jej pełną zmagań wędrówkę, podczas której przełamywała kolejne bariery męskiej dominacji w społeczeństwie jej epoki, będziemy mogli lepiej zrozumieć, dlaczego często tak konsekwentnie nie dopuszcza się kobiet do sprawowania władzy. Dlaczego – zważywszy na niekwestionowane sukcesy Hatszepsut w roli króla – dziedzictwo jej panowania zostało tak szybko wymazane z historii Egiptu?

Hatszepsut urodziła się około 1500 roku p.n.e.5, za panowania XVIII dynastii Nowego Państwa (choć ona sama nie użyłaby tego terminu) w okresie rodzącego się bogactwa i dominacji Egiptu nad sąsiadami. Dzięki niedawnemu odzyskaniu kontroli nad kopalniami i kamieniołomami na południu Nubii, do kraju ponownie zaczęło napływać złoto. Niedawne wojny z Hyksosami6 z Syrii-Palestyny sprawiły, że każdy posiadacz ziemski, urzędnik i wojownik miał okazję się wzbogacić. Wysoko urodzeni Egipcjanie, którzy towarzyszyli swojemu królowi podczas tych kampanii, otrzymali nagrodę w postaci bogactw, jakie powinna przynieść każda dobrze prowadzona wojna: rydwanów, koni, jeńców i złota. Pierwsi władcy wojowniczej XVIII dynastii nie tylko zapewnili krajowi bezpieczeństwo granic, ale także położyli kres trwającym od pokoleń uciążliwym najazdom Hyksosów z Syrii-Palestyny – albo brutalnie odpierając cudzoziemców z powrotem na tereny północno-wschodnie, albo godząc się na ich osadnictwo w delcie Nilu i ostateczną asymilację. Hatszepsut z pewnością słyszała dziesiątki opowieści o wyczynach elity egipskich wojowników, którzy oblegali wielkie miasta Hyksosów albo spotykali się z nimi w otwartym polu, po czym przywozili ze sobą odcięte od ciał pokonanych wrogów, skrwawione dłonie, które z dumą obnosili na dworze jako trofea.

Jednak, niezależnie od odzyskania przez Egipt pozycji mocarstwa na arenie międzynarodowej, jeszcze przed narodzinami Hatszepsut na horyzoncie zaczęły zbierać się ciemne chmury. Król Amenhotep I, który przyczynił się do rosnącego dobrobytu kraju, stanął w obliczu kryzysu. Mimo że jego rządy trwały dwanaście lat, nie istnieją żadne świadectwa wskazujące na to, że udało mu się spłodzić jakiekolwiek potomstwo7. Możemy sobie wyobrazić królewską matkę, Ahmes-Nefertari, jak krąży wokół niego i podsuwa mu ciągle nowe królowe i nałożnice, po tym jak żadne z małżeństw, które zawarł z obiema swoimi siostrami, nie zaowocowało narodzinami wyczekiwanego chłopca – czy w ogóle jakiegokolwiek dziecka. Egipcjanie starali się wymazać jakąkolwiek wzmiankę o tym nieszczęściu ze wszystkich oficjalnych dokumentów historycznych i inskrypcji w budowlach związanych z postacią Amenhotepa I, ale pozostaje faktem, że władca nie doczekał się potomka. Możliwe, że był bezpłodny, chociaż niewykluczone też, że owocem jego kazirodczych stosunków z rodzonymi siostrami były dzieci zdeformowane albo poważnie chore, które nie zdołały przeżyć.

Kazirodztwo zwykle stanowi tabu, ale w sypialniach panujących może okazać się użyteczne. W przypadku starożytnego Egiptu usprawiedliwienie znajdowano w mitologii. Pierwszy bóg stwórca, Atum, rozpoczął egzystencję, unosząc się nieważko w mrocznym, nieskończonym żywiole prestworzenia. Ponieważ nie miał żadnej partnerki, uprawiał seks z samym sobą (a konkretnie ze swoją dłonią)8, magicznie doprowadzając w ten sposób do własnych narodzin, a następnie narodzin pierwszego pokolenia bóstw męskich i żeńskich. Ta bratersko-siostrzana para, Szu i Tefnut, spółkując ze sobą doprowadziła do narodzin boga ziemi Geba i bogini nieba Nut, kolejnej pary złożonej z brata i siostry. Ci z kolei wydali na świat następne pokolenie: czwórkę dzieci, które zawarły ze sobą dwa bratersko-siostrzane małżeństwa: Set poślubił Nephtis, a Ozyrys Izydę. Instytucja władzy królewskiej stanowiła bezpośrednią kontynuację tych związków. Horus, król panujący nad ziemią oraz bóg, którego ludzkim uosobieniem stawał się władca mieszkający w pałacu, był synem Ozyrysa i Izydy.

Z punktu widzenia starożytnych Egipcjan małżeństwo brata z siostrą było usankcjonowane przez bogów. XVIII dynastia została de facto zapoczątkowana przez małżeństwo króla Ahmose I z jego rodzoną siostrą Ahmes-Nefertari. Ich synem był właśnie Amenhotep I i raczej nie powinniśmy być zaskoczeni, że pochodząc z takiego kazirodczego związku, miał problemy z płodzeniem potomstwa – nie tylko z własnymi siostrami, ale też z innymi kobietami. Ahmes-Nefertari, siostra-żona, była jednocześnie ciotką i matką własnego syna. Niewykluczone, że Amenhotep I przez całe życie borykał się z poważnymi problemami zdrowotnymi, chociaż nie należy spodziewać się jakichkolwiek wzmianek na ten temat w zachowanych dokumentach historycznych. Na tron wstąpił młodo, możliwe, że jako zaledwie kilkuletnie dziecko, i przypuszczalnie jego matka pełniła funkcję regentki, podejmując za niego decyzje przez większość jego panowania. Późniejsze wizerunki Amenhotepa I zawsze ukazują go w parze z matką, a nie z jego siostrą-żoną Merytamen, co zapewne trafnie obrazowało sytuację polityczną króla, który nie doczekał się własnego potomstwa.

Możemy sobie wyobrazić salę tronową w pierwszych latach panowania Amenhotepa I. Chłopiec, cztero- lub pięcioletni, siedzi na tronie (albo w jego pobliżu), wysłuchując nauk swoich opiekunów, podczas gdy tak naprawdę wolałby bawić się na zewnątrz. Wchodzi generał, który chce znać decyzję króla w sprawie kampanii wojskowej w Nubii albo wyprawy handlowej. Kto ma udzielić mu odpowiedzi? Matka chłopca, Ahmes-Nefertari, która otwarcie cieszy się autorytetem jako osoba realnie sprawująca władzę zza tronu. W wypadku monarchy zbyt młodego, aby potrafił rządzić samodzielnie, tytuł regentki przyznawano zwyczajowo jego matce, oczekując od niej, że będzie podejmowała decyzje wykraczające poza możliwości dziecka. Praktyka wydawała się mądra i bezpieczna, ponieważ mało prawdopodobne było, że matka – nawet najbardziej narcystyczna – zdradzi swojego syna, przyczyni się do jego śmierci, czy w jakikolwiek inny sposób będzie przeciwko niemu spiskować. Takie postępowanie nie leżałoby w jej interesie, ponieważ jej władza była nierozerwalnie związana z władzą dziecka. Wydawało się również mało prawdopodobne, aby królowa regentka mogła nie interesować się losem syna, zaniedbywać go albo źle traktować, ponieważ – gdyby żywił wobec niej jakiekolwiek wrogie uczucia, zrodzone pod wpływem zdrady lub zaniedbania z jej strony – po dojściu do władzy mógłby ją zniszczyć. System królowych regentek sprawdzał się w starożytnym Egipcie całkiem dobrze, co stanowiło okoliczność bardzo fortunną, ponieważ większość królów w początkowym okresie XVIII dynastii, w tym także Ahmose I i Amenhotep I, wstępowała na tron jako dzieci9.

Zazwyczaj Egipcjanki z królewskiego rodu zawdzięczały wszystko mężczyznom, z którymi były związane, i mogły sprawować władzę jedynie wtedy, gdy miały bliskie związki z królem – jako matki, żony, córki lub siostry. System regencji sprawdzał się, ponieważ kobiety te dysponowały realną, nawet jeśli tymczasową, władzą. Był to system korzyści własnych zbudowany wokół postaci króla.

Ahmes-Nefertari była jednak kimś więcej niż tylko królową regentką. Jako jedna z pierwszych kobiet z królewskiego rodu (być może jako druga, jeśli jej matka, królowa Ahhotep10, była pierwsza) piastowała ważny urząd o charakterze religijnym: pełniła funkcję kapłanki zwanej Boską Małżonką Amona. Podobnie jak Atum albo Ptah (bóg rzemieślnik z leżącego na północy miasta Memfis), Amon był bogiem stwórcą11. Jego odradzanie się za sprawą własnej mocy było cudem, dzięki któremu egipski kosmos nieustannie stwarzał się na nowo. Miejsce tego ciągłego procesu odradzania się boga stanowiła świątynia w Karnaku12. Wierzono, że jeśli świątynia nie będzie należycie chroniona przed wrogami i skalaniem, jeśli wierni nie będą składali bogu ofiar i karmili go, jeśli Boska Małżonka nie pomoże mu w odradzaniu się – proces stwarzania może się zatrzymać. Albo przynajmniej załamie się ta część procesu stworzenia, która służy ludowi Egiptu. Ustaną coroczne wylewy Nilu, pozostawiające osady życiodajnego mułu i błota, na którym można uprawiać zboże. Słońce przestanie ukazywać się na wschodzie każdego ranka, pozbawiając zasiewy swoich życiodajnych promieni.

Teksty egipskie jednoznacznie opisują sposób, w jaki Amon z Teb (albo Atum z Heliopolis, będący dawniejszym uosobieniem podobnych idei dotyczących aktu stworzenia) realizował swoje samostwarzanie się za pomocą masturbacji. Funkcję Dłoni Boga spełniała w tym akcie kapłanka (często Boska Małżonka) – to w jej gestii leżała aktywność, do której posąg boga sam nie był zdolny13. Prawdopodobnie w każdej z tebańskich świątyń znajdował się posąg kultowy wymagający takiej asysty. Wykonany był zapewne z jednego z drogocennych metali, które wedle wierzeń Egipcjan składały się na ciało bogów – złota, srebra lub elektrum – i przedstawiał boga z penisem w stanie erekcji, pełnym stwórczej potencji.

Tego rodzaju posągi, przedstawiające pobudzonych seksualnie bogów, nie były w starożytnym Egipcie niczym niezwykłym. Najstarszy, jaki znamy, pochodzi z okresu przed 3000 roku p.n.e. i przedstawia stojących bogów w akcie masturbacji (co stanowiło źródło niekończącego się zażenowania wiktoriańskich muzealników i zwiedzających)14. Ale dla starożytnych Egipcjan akt ten był najbardziej uświęconym momentem stworzenia, jego ukoronowaniem, punktem wyjścia dla dalszego trwania znanego im świata. Nad tymi misteriami musiała czuwać – organizować je i uczestniczyć w nich – elitarna grupa osób odpowiednio wykształconych religijnie. Boska Małżonka Amona, ustępująca pod względem znaczenia jedynie takim osobistościom, jak pierwszy arcykapłan Amona w Karnaku lub pierwszy arcykapłan Ptaha w Memfis, należała do wąskiego grona wybrańców, którzy mogli wchodzić do sanktuarium boga i oglądać jego nieosłoniętą postać oraz wszystkie jego czułe miejsca, nagie i wystawione na ich spojrzenia. Nawet jeśli uważała siebie za osobę odrębną od boga, chroniącą go i pobudzającą, musiała także znać głębszą tajemnicę rytuału, mówiącą o tym, że sama stanowi część boskiej istoty, zasadniczy element procesu, dzięki któremu wszechświat każdego dnia powstaje od nowa.

Ahmes-Nefertari starzała się, a tym samym słabła jej zdolność do seksualnego pobudzania Amona, możliwie więc, że rolę Dłoni Boga już wcześniej powierzono jednej z młodszych księżniczek. Jednak w którymś momencie Ahmes-Nefertari przekazała funkcję Boskiej Małżonki Amona własnej córce, Ahmes-Merytamon, kobiecie znacznie młodszej, a jednocześnie będącej siostrą i żoną Amenhotepa I15. Ahmes-Nefertari zachowała tytuł Boskiej Małżonki; to była jej najważniejsza funkcja. Ważniejsza nawet od godności Wielkiej Królewskiej Małżonki, Siostry Króla i Matki Króla – najbardziej znaczących tytułów, jakie mogły przysługiwać wpływowej kobiecie na egipskim dworze; trójcy stanowiącej świadectwo ogromnej władzy religijnej i politycznej, jaką udało jej się zdobyć.

Wykaz źródeł ilustracji:

1: © Trustees of the British Museum;

2, 4: © Kenneth Garrett / National Geographic / Getty Images;

3: © Michelle McMahon/ Moment / Getty Images;

5: Rogers Fund 1929, posąg wypożyczony z Rijksmuseum van Oudheden, Leiden (L.1998.80), © The Metropolitan Museum of Art;

6: © Yann Arthus-Bertrand / Getty Images;

7: © Vanni Archive / Corbis Documentary / Getty Images;

8: © De Agostini Picture Library;

9: © Fly away with your imagination / Moment Open / Getty Images;

10: Rogers Fund 1929, © The Metropolitan Museum of Art;

11: Rogers Fund 1928, © The Metropolitan Museum of Art;

12: Dar anonimowego kolekcjonera, 1931, © The Metropolitan Museum of Art;

13: © Werner Forman / Universal Images Group / Getty Images;

14: rys. Luc Gabolde;

15: rys. Deborah Shieh.

Przekład: Jarosław Mikos

Redakcja: Zofia Sawicka

Korekta: Barbara Baranowska, Monika Kowalska

Projekt okładki: Tomasz Majewski

Fotografia wykorzystana na I stronie okładki: © Stuart Gleave / Moment Open / Getty Images

Skład i łamanie: www.pagegraph.pl

Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o.

00-391 Warszawa, al. 3 Maja 12

tel./faks (22) 646 05 10, 828 98 08

biuro@gwfoksal.pl

www.gwfoksal.pl

ISBN 978-83-280-3337-5

Skład wersji elektronicznej: Michał Olewnik / Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o.

i Michał Latusek / Virtualo Sp. z o.o.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Hatszepsut. Kobieta, która została królem 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Romanowowie Królowe przeklęte Kacper Ryx i Król Żebraków Królowie przeklęci. Tom II Turniej cieni Moja piątka z Cambridge