Mit neuronów lustrzanych

Mit neuronów lustrzanych

Autorzy: Gregory Hickok

Wydawnictwo: Copernicus Center Press

Kategorie: Filozofia

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 416

cena od: 35.93 zł

Zasadnicza rewizja jednej z najbardziej dalekosiężnych teorii we współczesnej neuronauce i psychologii.

 

Gregory Hickok, wybitny specjalista w dziedzinie neuronauki, rewiduje jedną z najbardziej wpływowych teorii współczesnej psychologii – teorię rozumienia działania poprzez neurony lustrzane. Stosując konsekwentne wnioskowanie, trafnie wskazuje słabości prowadzonych badań jak i ich (nad) interpretacje.

Autor analizuje alternatywne wyjaśnienia funkcji neuronów lustrzanych, rzucając jednocześnie światło na kluczowe pytania o ludzkie poznanie i funkcjonowanie mózgu: Dlaczego ludzie tak znakomicie naśladują? Czym różnią się od siebie prawa i lewa półkula mózgu? Dlaczego posiadamy dwa systemy wzrokowe? Czy musimy potrafić mówić, by móc rozumieć mowę? Na czym polegają zaburzenia autystyczne? Czy ludzie czytają w umysłach innych osób?

 

Mit neuronów lustrzanych jest nie tylko pouczającą opowieścią o przebiegu postępu naukowego – od odkrycia do rewizji teorii – ale dostarcza także wnikliwego zrozumienia organizacji i funkcjonowania ludzkiego mózgu oraz natury komunikacji i poznania.

 

Ta książka jest naukowym odpowiednikiem sądowego thrillera: na przekór nierównym szansom, genialna słabsza strona, z rozbrajającym wdziękiem i twardymi faktami rozkłada na łopatki swojego popularnego i dużo silniejszego przeciwnika – kolosa neuronów lustrzanych, wieloletniego ulubieńca drużyny „nie-przyglądaj-się-zbyt-dokładnie“. Hickok nie zostawia nas jednak z pustymi rękami, ale szkicuje, jak może wyglądać alternatywna teoria neuronów lustrzanych.

Patricia Churchland, autorka książki Moralność mózgu.   

Spis treści

Karta redakcyjna

Dedykacja

Przedmowa do polskiego wydania

Przedmowa. Neuronalne „plany konstrukcyjne” ludzkiego zachowania?

1. Szczęśliwy traf w Parmie

2. Jak DNA dla biologii

3. Człowiek widzi, człowiek robi?

4. Anomalie

5. Gadające mózgi

6. Ucieleśniony mózg

7. Czuć, robić, wiedzieć

8. Homo imitans a działanie neuronów lustrzanych

9. Rozbite lustra

10. Prognoza przyszłości neuronów lustrzanych

Aneks A. Elementarz organizacji mózgu

Aneks B. ABC neuronauki poznawczej

Podziękowania

Przypisy

© Copyright by Copernicus Center Press, 2016

Copyright © 2014 Gregory Hickok

All rights reserved

Tytuł oryginalny:

THE MYTH OF MIRROR NEURONS.

THE REAL NEUROSCIENCE OF COMMUNICATION AND COGNITION

Adiustacja i korekta: ARTUR FIGARSKI

Projekt okładki: MARIUSZ BANACHOWICZ

Projekt typograficzny: MIROSŁAW KRZYSZKOWSKI

Skład: MELES-DESIGN

ISBN 978-83-7886-259-8

Wydanie I

Kraków 2016

Copernicus Center Press Sp. z o.o.

pl. Szczepański 8, 31-011 Kraków

tel./fax (+48 12) 430 63 00

e-mail: marketing@ccpress.pl

Księgarnia internetowa: http://en.ccpress.pl

Konwersja: eLitera s.c.

Przedmowa do polskiego wydania

Mit neuronów lustrzanych Gregory’ego Hickoka ukazuje krytyczne spojrzenie na niezwykle popularną w ostatnich latach teorię rozumienia działania poprzez neurony lustrzane i na inne teorie neuronaukowe oparte na odkryciu neuronów lustrzanych. Takich głosów, zwłaszcza w przedstawianych w przystępny dla niespecjalistów sposób, było niewiele. A jeśli nawet były, to można odnieść wrażenie, że przekrzykiwali je bezgraniczni entuzjaści idei neuronów lustrzanych. Dobrze zatem, że niniejsza praca trafia również do rąk polskiego Czytelnika.

Można powiedzieć, że dyskusja wokół teorii neuronów lustrzanych stanowi nomen omen lustro, w którym odbija się dokładnie to, co od czasu do czasu dzieje się w psychologii. Pojawia się ciekawa idea oferująca proste wyjaśnienie złożonych zjawisk, nad którymi psychologowie (a przed nimi filozofowie) zastanawiali się przez całe dekady albo i wieki, po czym zyskuje szybko liczne grono entuzjastów i staje się niemal „ogólną teorią wszystkiego”. Dzięki temu, że złożone zjawiska wyjaśnia w prosty do zrozumienia nawet dla laika sposób, za sprawą popularyzatorów nauki trafia „pod strzechy”. Co więcej, zaczyna gościć w innych naukach, zyskuje w nich sporą popularność, a niekiedy zostaje „podrasowana”, by lepiej spełniać oczekiwania. Po okresie ekscytacji entuzjastów i milczącego sceptycyzmu potencjalnych krytyków pojawiają się prace krytyczne, które punktują jej słabości i pokazują, że świat nadal wymyka się naszym prostym wyjaśnieniom. W ostatnich dekadach stało się tak chociażby z wyjaśnieniami proponowanymi w ramach psychologii ewolucyjnej.

W przypadku teorii rozumienia działania poprzez neurony lustrzane, rolę krytyka wziął na siebie właśnie Gregory Hickok. Jak sam przyznaje na łamach książki, to nie on zainteresował się neuronami lustrzanymi, to neurony lustrzane niejako „same weszły” w pole jego zainteresowań naukowych, czyli mózgowe mechanizmy rozumienia mowy. Hickok jest profesorem nauk o poznaniu na Uniwersytecie Kalifornijskim w Irvine, pełni także funkcję redaktora naczelnego prestiżowego czasopisma „Psychonomic Bulletin & Review”. Opublikowany przez niego w 2009 roku w elitarnym „The Journal of Cognitive Neuroscience” artykuł, w którym wskazał słabe punkty teorii rozumienia działania poprzez neurony lustrzane, do tej pory pozostaje najczęściej pobieranym tekstem z tego czasopisma. Inni badacze powoływali się na niego przeszło 600 razy, co również jest wynikiem imponującym i w środowisku naukowym stanowi jeden z najtwardszych dowodów wysokiej jakości danego artykułu.

Jak przyznaje sam Hickok, niniejsza książka stanowi rozwinięcie idei zaprezentowanych w tamtej pracy. Jest to z pewnością rozwinięcie niezwykle wartościowe. Śledząc wywód Autora, Czytelnik krok po kroku, niemal od kuchni, poznaje historię badań nad neuronami lustrzanymi. Całość osadzona jest w szerszym kontekście psychologii poznawczej, neuronauki, a niekiedy innych obszarów psychologii. To osadzenie jest na tyle solidne, że pozwala w przystępny sposób zapoznać się z najważniejszymi problemami naukowej psychologii. Książka może stanowić zatem niejako pobocznie w stosunku do swojego głównego tematu przewodnik po psychologii poznawczej, najważniejszych jej ideach i kontrowersjach. Pomocne dla Czytelnika nieposiadającego specjalistycznej wiedzy psychologicznej okażą się niezwykle barwne przykłady i analogie, które obrazowo wyjaśniają stosunkowo złożone zagadnienia.

W moim przekonaniu jednak nie owo szersze osadzenie czy barwne przykłady stanowią największy dodatkowy walor prezentowanej książki. Każda mniej lub bardziej ciekawa informacja, czy mniej lub bardziej barwny przykład może z czasem umknąć naszej pamięci. To, co jednak prawdopodobnie po lekturze Mitu pozostanie, i to, co stanowi ogromny walor niniejszej pracy, to wykorzystywane przez autora krytyczne spojrzenie na teorie naukowe, twierdzenia i wyniki badań. Krytyczne spojrzenie nie pozwala zatrzymać się na poziomie dostarczonej przez Autora konkretnego badania konkluzji, ale każe poszukiwać alternatywnych wyjaśnień. Zmusza do analizy niuansów stosowanej metody, przyjrzenia się danym liczbowym. Autor bezlitośnie tropi ogólniki, czy puste stwierdzenia, które jedynie stwarzają pozory wyjaśnienia. Niekiedy każe zakwestionować twierdzenia od lat uznawane za pewniki. W żadnym wypadku nie chodzi tu o negatywizm, czy jak sam to określa „rozwalanie stodoły”. Umiejętność dostrzeżenia problemów, sprzeczności czy anomalii każe poszukiwać nowych odpowiedzi i lepszych wyjaśnień. To właśnie ta umiejętność koniec końców umożliwia rozwój nauki, a nawet – mówiąc bardziej dosadnie – cały postęp cywilizacyjny.

Owo krytyczne podejście i poszukiwanie dowodów na to, co wydaje się oczywiste, nie jest łatwe i musimy się go nieustannie uczyć. Jak przyznaje Autor, do jednego z takich poszukiwań, ostatecznie niezwykle owocnego, skłoniła go perspektywa konfrontacji z „naiwnymi” pytaniami ze strony studentów. Wiedział bowiem, że nie posiadając jeszcze rozległej wiedzy w danej dziedzinie, nie przyswoili oni również przekonań, które są powszechne wśród specjalistów, a jak się okazało w trakcie poszukiwań, wcale nie muszą być w pełni prawdziwe.

Krytyczne spojrzenie wydaje się szczególnie cenne zwłaszcza w psychologii. Co jakiś czas dowiadujemy się, że to co było dotychczas wiadome, zostało w ten czy inny sposób zakwestionowane. Niekiedy badacze zostają przyłapani bądź to na całkowitym fałszowaniu, bądź to „pudrowaniu” wyników badań, by lepiej pasowały do tej czy innej teorii. W ostatnich tygodniach (przed napisaniem tego tekstu w sierpniu 2016 roku) pojawiły się sensacyjne doniesienia o błędach w popularnym oprogramowaniu wykorzystywanym do analizy wyników badań funkcjonalnym rezonansem magnetycznym (fMRI). W związku z tym istnieje ryzyko, że kilkadziesiąt tysięcy opublikowanych dotychczas prac z wykorzystaniem tych metod może zawierać błędne informacje. Wyników jeszcze innych badań zwyczajnie nie udaje się zreplikować (czyli uzyskać ponownie, gdy eksperyment zostaje powtórzony).

Narzucone przez Autora krytyczne spojrzenie nakazuje również, aby z pewną rezerwą przyjmować wyjaśnienia bazujące na wynikach badań z wykorzystaniem neuroobrazowania. Choć intuicyjnie wydają się one stanowić niemal esencję „twardej” nauki, to jak konsekwentnie pokazuje Hickok, nie zawsze dostarczają pełnego wyjaśnienia obserwowanych zjawisk. Czasem stwarzają jedynie pozory takiego wyjaśnienia, a proponowanej przez Autorów interpretacji wyników niekiedy bardzo blisko do nadinterpretacji.

Nie miejsce tu na streszczanie książki, zatem rozwinięcie wskazanych wyżej punktów pozostawiam Autorowi. Podzielam jego optymistyczną wizję, że merytoryczna krytyka teorii rozumienia działania poprzez neurony lustrzane doprowadzi do poszerzenia naszej wiedzy zarówno o działaniu tej klasy komórek, jak również choć odrobinę przybliży nas do pozbawionej ogólników odpowiedzi na pytanie „jak działa umysł?”. Tego możemy Autorowi i sobie samym życzyć, niecierpliwie oczekując na kolejne próby odpowiedzi na to fundamentalne pytanie.

Krzysztof Cipora

Podziękowania

Chcemy wyrazić naszą wdzięczność Mateuszowi Hoholowi, który podjął się przeczytania całego tłumaczenia, zasugerował cenne poprawki i zmierzył się ze stylistycznymi „potworkami”, których mimo usilnych starań nie udało się nam uniknąć. Tym samym zasłużył on również na wdzięczność ze strony każdej osoby, która weźmie do rąk niniejszą książkę. Może ona być jeszcze większa, jeśli Czytelnik wyobrazi sobie, bądź jak by to powiedzieli zwolennicy teorii neuronów lustrzanych, zasymuluje, proces czytania nieskładnych zdań przedstawiających naprawdę fascynującą historię.

Krzysztof Cipora i Aleksandra Machniak

Przedmowa

Neuronalne „plany konstrukcyjne” ludzkiego zachowania?

Odkrycie i opisanie DNA w 1953 roku[1] na zawsze zmieniło biologię. DNA jest „planem konstrukcyjnym” życia, stanowi klucz do rozumienia budowy oraz ewolucji organizmów, a także pozwala zrozumieć, w jaki sposób różne mechanizmy zawodzą w przypadku choroby.

W 2000 roku psycholog V.S. Ramachandran powołał się na epokowe odkrycie DNA w swoim przewidywaniu na temat odkrytej niewiele wcześniej klasy komórek nerwowych – neuronów lustrzanych:

Przewiduję, że neurony lustrzane uczynią dla psychologii to, co dla biologii uczyniło DNA: dostarczą jednolitej ramy teoretycznej i pozwolą wyjaśnić szereg zdolności umysłowych, które dotąd pozostawały tajemnicze i niedostępne badaniom naukowym[2].

W 2010 roku Ramachandran przedstawił w ramach TED Talks wystąpienie zatytułowane „Neurony, które ukształtowały cywilizację”, zatem sam jego tytuł zdaje się sugerować, że dekada intensywnych badań nad tymi komórkami potwierdziła jego przewidywanie.

W 2008 roku Marco Iacoboni, neuronaukowiec z University of California w Los Angeles, wtórował entuzjazmowi Ramachandrana wobec tych komórek:

Subtelne rozumienie innych ludzi zawdzięczamy zbiorowi szczególnych komórek w mózgu, zwanych neuronami lustrzanymi. Te małe cuda wspierają nas przez cały dzień. Stanowią istotę tego, w jaki sposób idziemy przez życie. Wiążą nas z innymi psychicznie i emocjonalnie. (...) Neurony lustrzane niewątpliwie po raz pierwszy w historii dostarczają prawdopodobnego neurofizjologicznego wyjaśnienia skomplikowanych form poznania społecznego i interakcji z innymi[3].

Ramachandran i Iacoboni nie pozostają osamotnieni w swoim entuzjazmie. Czasopisma naukowe są pełne bazujących na neuronach lustrzanych wyjaśnień ludzkiego języka, imitacji, percepcji społecznej, empatii, mentalizacji[1*], doceniania piękna sztuki i muzyki, przyjemności związanej z kibicowaniem, rywalizacji sportowej, jąkania się, a nawet autyzmu. Opublikowany na łamach „Wall Street Journal” w 2005 roku artykuł wyjaśniał Jak neurony lustrzane pomagają nam współczuć, czyli naprawdę czuć ból innych ludzi. W tym samym roku NOVA wyemitowała program zatytułowany po prostu Neurony lustrzane, a w 2006 roku „The New York Times” opisał je w artykule Komórki, które czytają w myślach. Książki i blogi podkreślają walory neuronów lustrzanych we wszelkich możliwych dziedzinach, od edukacji szkolnej do gry w golfa. Stwierdzono, że stopień erekcji u mężczyzn jest związany z aktywnością neuronów lustrzanych[4]. Zgodnie z niedawnymi doniesieniami medialnymi zachęcano nawet Dalajlamę, by ten odwiedził UCLA i usłyszał o roli neuronów lustrzanych w odczuwaniu współczucia. Współgrałoby to z tym, że tę klasę komórek nazywa się czasem „neuronami Dalajlamy”.

Czym właściwie są te cudowne komórki w ludzkim mózgu, które mogą wyjaśnić wszystko, od erekcji po autyzm? Warto nadmienić, że wszystkie powyższe spekulacje dotyczące ludzkiego zachowania nie mają podstaw w badaniach neurobiologicznych ludzkiego mózgu. Ich kamieniem węgielnym jest klasa komórek odnaleziona w korze ruchowej makaków orientalnych, czyli zwierząt, które nie potrafią mówić, nie doceniają piękna muzyki, i prawdę powiedziawszy, nie są dla siebie nawzajem zbyt miłe. Działanie neuronów lustrzanych nie jest zbyt rozbudowane, zwłaszcza w kontekście tego, jakie ludzkie zdolności miałyby one umożliwiać. Podstawową właściwością tych komórek jest to, że odpowiadają („odpalają”, ang. fire, jak to określają neuronaukowcy) zarówno wtedy, gdy małpa sięga po obiekt, jak i wtedy, gdy obserwuje kogoś innego sięgającego po obiekt. Tyle. Z tego prostego wzorca reakcji neuronaukowcy i psycholodzy zbudowali jedną z najszerszych w historii psychologii teorii dotyczących neuronalnego podłoża ludzkiego zachowania.

Co takiego jest w tym względnie prostym działaniu neuronów lustrzanych u makaków, że rozbudzały one wyobraźnię całego pokolenia neuronaukowców? Jak to możliwe, że komórka w korze motorycznej małpy może dostarczać nam neuronalnych planów konstrukcyjnych ludzkiego języka, współczucia, autyzmu i wielu innych zjawisk? Jakie logiczne klocki pozwalają zbudować takie wnioskowanie?

Przyczyna tego jest prosta – to wyjaśnienie jest atrakcyjne. Gdy małpa sięga po obiekt, „rozumie” swoje własne działanie, to, jaki jest cel tego działania, dlaczego dąży do tego konkretnego celu itd. W skrócie, małpa „wie”, co robi i dlaczego. I to była trywialna część wyjaśnienia. Tyle, że dociekliwy małpi umysł naprawdę chce wiedzieć, co robią inne małpy. Czy będzie ona próbowała ukraść moje jedzenie, czy po prostu idzie do wodopoju? To jest już trudniejsze do odgadnięcia. Pojawia się zatem pytanie, jak można odczytać (lub zrozumieć) działania innych?[2*] Neurony lustrzane dają prostą odpowiedź, ponieważ „odpalają” zarówno wtedy, gdy małpa wykonuje działanie, jak i wtedy, gdy widzi podobne działania wykonywane przez inne małpy. Zatem, skoro małpa rozumie sens swoich działań, to poprzez symulowanie działań innych we własnym systemie neuronalnym odpowiedzialnym za działanie może zrozumieć ich sens.

Ta genialna sztuczka – używanie wiedzy o własnych działaniach, aby wykradać informacje o intencjach innych – może być potencjalnie stosowana nie tylko w laboratorium i nie tylko u małp. Jeśli przyjmiemy taki punkt wyjścia, to kolejne kroki wnioskowania od działania neuronów lustrzanych do procesów poznawczych człowieka nie są już takie trudne do wyobrażenia. Ludzie również muszą odczytywać intencje działań innych osób, zatem być może również posiadają system neuronów lustrzanych. Mowa jest ważną formą działania człowieka, zatem być może mechanizm symulacji oparty na działaniu neuronów lustrzanych leży u podłoża koronnego klejnotu ludzkiego poznania, którym jest język. Sport byłby niczym, gdyby nie opierał się na działaniu – może jesteśmy takimi fanatykami naszych lokalnych drużyn, ponieważ za sprawą neuronów lustrzanych możemy znaleźć się na środku boiska i symulować każdy rzut, chwyt czy kopnięcie. Co więcej, u ludzi rozumienie nie ogranicza się tylko do działania. Rozumiemy emocje innych osób, a także ich stany umysłowe. Być może zatem u podłoża empatii leży podobny „lustrzany” mechanizm. Powszechnie uważa się, że zaburzenia takie jak autyzm wiążą się z brakiem empatii. Być może zatem autyzm jest konsekwencją zepsutych neuronów lustrzanych. Ponadto teoretyzowanie na temat neuronów lustrzanych idzie w parze z pomysłem, jak rozwiązać ewolucyjną zagwozdkę. Wskazując (wcześniej brakujące) powiązanie między odnalezionym u małpy neuronem, zaangażowanym w rozpoznawanie działania innych osobników, a zaawansowanymi ludzkimi zdolnościami poznawczymi, neurony lustrzane dostarczają wsparcia dla teorii ewolucji ludzkiego umysłu. Jeśli przyjmiemy, że neurony lustrzane umożliwiają małpie rozumienie prostych działań ruchowych, takich jak chwytanie obiektu, to aby rozpocząć ewolucyjną drogę do języka, dobór naturalny musi jedynie rozszerzyć zakres rozumienia działania, by obejmowało ono również te związane z wokalizacją (np. małpie nawoływania). Moc wyjaśniająca tych pozornie prostych komórek wydaje się rzeczywiście imponująca.

Gdy po raz pierwszy dowiedziałem się o neuronach lustrzanych w 1990 roku, podobnie jak wielu innych neuronaukowców, byłem nimi zaintrygowany. Jednak nie zainteresowałem się na poważnie ich właściwościami i hipotezami, które kłębiły się wokół nich, dopóki ten teoretyczny wicher nie wzniósł pyłu w moim własnym obszarze badawczym. Badam neuronalne podstawy mowy i języka ze szczególnym uwzględnieniem percepcji mowy i funkcji senso-motorycznych. Próbuję odpowiedzieć na pytanie, jak mózg, mając na wejściu strumień fal zmieniającego się ciśnienia powietrza (który uderza w nasze uszy podczas słuchania mowy), przekształca go w rozpoznawalne dźwięki, słowa, zdania i idee. Jak uczymy się artykułować dźwięki naszego języka? Dlaczego mówimy z akcentem, gdy uczymy się drugiego języka? Dlaczego echo własnego głosu, które słyszymy podczas złej jakości rozmowy telefonicznej, sprawia, że tak trudno jest mówić? Skąd pochodzi nasz „wewnętrzny głos”, który słyszymy, gdy toczymy ze sobą „wewnętrzne rozmowy” i jakiemu celowi ma to służyć? To są niektóre z pytań, na które chciałem (i nadal chcę) odpowiedzieć.

Neurony lustrzane, według stale powiększającego się, jednogłośnego chóru naukowców, odpowiadały na wszystkie te pytania, a także na wiele innych. Sam, już dużo wcześniej, napotykałem pytania na temat neuronów lustrzanych podczas prezentacji moich badań na konferencjach i innych tego typu wydarzeniach: „Czy nie wyjaśniają tego neurony lustrzane?”, „To nie może być prawda, bo wiemy, że neurony lustrzane są podstawą...”. Mimo że głęboko powątpiewałem, iż jakiś typ komórek nerwowych w mózgu makaka może tłumaczyć ludzki język, nie mogłem już dłużej ignorować neuronów lustrzanych.

Wiosną 2008 roku zorganizowałem i prowadziłem kurs dla studentów poświęcony tym małpim komórkom. Plan nauki był prosty. Każdego tygodnia wraz ze studentami czytaliśmy zbiór oryginalnych prac badawczych dotyczących neuronów lustrzanych. Przychodziliśmy na zajęcia gotowi do debaty. Aby poszerzyć dyskusję, przeniosłem część kursu do internetu wykorzystując Talking Brains – bloga, którego założyłem wraz z moim długoletnim współpracownikiem Davidem Poeppelem dwa lata wcześniej. Używałem bloga, aby publikować listy lektur, podsumowywać dyskusje w ramach kursu, a także by stworzyć przestrzeń na międzynarodową rozmowę na ten temat.

Byłem zaskoczony tym, czego dowiedziałem się czytając te artykuły. Twierdzenia i postulaty po prostu wydawały się nie pasować do siebie nawzajem. Patrząc wstecz, jeden z komentarzy, który zamieściłem na blogu po dyskusji ze studentami na temat kluczowego dla teorii neuronów lustrzanych artykułu przeglądowego[5], oddaje moje wrażenie na temat całego przedsięwzięcia zwanego „neurony lustrzane”:

Całkiem interesująca czytanka, ale muszę powiedzieć, że nie jest to najtreściwszy artykuł, jaki w życiu przeczytałem. Mnóstwo spekulacji, potencjalne błędne koło w rozumowaniu, nadmierne uogólnianie itp. Wszyscy zgadzamy się, że neurony lustrzane są bardzo ciekawymi neuro-stworkami, ale idei, że są podstawą rozumienia działania, cholernie blisko do niespójności.

Gdy dokształciłem się w podstawach wiedzy o neuronach lustrzanych i ukształtowałem własne sceptyczne spojrzenie, ruszyłem w świat z moimi refleksjami. Od tego czasu w swoich prezentacjach poświęcałem jakieś 10 minut, by wytłumaczyć, dlaczego neurony lustrzane nie rozwiązują wszystkich problemów, które mnie interesują. Wymyśliłem ten zabieg jako teoretyczną samoobronę, jednak podczas jednego z takich wykładów wśród audytorium siedział redaktor „Journal of Cognitive Neuroscience”, w którym opublikowano szereg prac na temat neuronów lustrzanych. Zapytał mnie, czy byłbym zainteresowany napisaniem dla tego czasopisma artykułu krytycznego na ich temat. Zgodziłem się na to i w 2009 roku, pomimo sporego oporu jednego z anonimowych recenzentów, wydawca zdecydował, że tekst powinien zostać opublikowany. Artykuł został zatytułowany Osiem problemów teorii rozumienia działania poprzez neurony lustrzane u małp i ludzi i spotkał się ze sporym zainteresowaniem. W chwili pisania tej książki jest to najczęściej pobierany artykuł tego czasopisma[3*].

Szereg problemów, które w nim wskazałem, pojawia się również (w różnych miejscach i kontekstach) w kolejnych rozdziałach tej książki:

• nie ma bezpośrednich dowodów na to, że neurony lustrzane wspierają rozumienie działania (Rozdział 3);

• neurony lustrzane nie są potrzebne do rozumienia działania (Rozdziały 4 i 6);

• zachowanie neuronów lustrzanych u makaków i reakcje mózgu interpretowane jako wynikające z działania neuronów lustrzanych u ludzi wzajmenie się różnią (Rozdział 3);

• wykonywanie i rozumienie działania u ludzi to dwa oddzielne procesy (Rozdziały 4–8);

• uszkodzenie (hipotetycznego) ludzkiego systemu lustrzanego nie powoduje deficytów w rozumieniu działania (Rozdziały 4–6).

Po tym, jak szczupakiem wskoczyłem w debatę teoretyczną, rozpocząłem własne badania, które miały na celu przetestowanie teorii neuronów lustrzanych w obrębie jej flagowego zastosowania u ludzi – i zarazem mojej specjalności badawczej – języka (Rozdziały 5 i 6). Teoria nie poradziła sobie zbyt dobrze. Przykładowo w jednym, przeprowadzonym na dużą skalę badaniu nad rozpoznawaniem mowy, w którym wzięło udział ponad 100 osób z uszkodzeniem mózgu (spowodowanym najczęściej przez udar) odkryliśmy, że deficyty rozumienia mowy były związane z uszkodzeniem obszarów mózgu odpowiedzialnych za słuch, a nie obszarów, gdzie, jak się przypuszcza, znajduje się system lustrzany (Rozdział 5).

Kontynuowałem również dokształcanie się w innych niż język dziedzinach postulowanego działania neuronów lustrzanych, zwłaszcza imitacji (Rozdział 8), autyzmie (Rozdział 9) i empatii (Rozdziały 2, 8 i 9). Regularnie opisywałem na blogu to, czego udało mi się dowiedzieć.

Jak można się domyślić, większość moich tekstów na temat neuronów lustrzanych była krytyczna i wskazywała wiele aspektów, w których teorii brakowało uzasadnienia logicznego bądź empirycznego. Z takim podejściem łatwo jest doczekać się nie najlepszej opinii. Jak powiedział Sam Rayburn, były marszałek Izby Reprezentantów USA: „Osioł może rozwalić stodołę, ale potrzeba stolarza, aby ją zbudować”. Podejrzewam, że wielu zwolenników neuronów lustrzanych, a być może nie tylko, uznaje moje komentarze na ten temat za działania osła opisywanego przez Rayburna. Koniec końców zarówno w nauce, jak i w stodole, łatwiej coś rozwalić, niż zbudować. Bez wahania przyznam, że mam spory udział w rozwalaniu. Na swoją obronę mogę powiedzieć, że ci z nas, którzy mają poważne wątpliwości co do neuronów lustrzanych, stają naprzeciw czegoś więcej niż tylko stodoły. W połowie pierwszej dekady XXI wieku teoria ta przekształciła się ze „spekulacji” (posługując się słowami odkrywców neuronów lustrzanych) w niemalże teoretyczną twierdzę. Gdy mierzymy się z takim molochem, jedynym sposobem na promowanie alternatywnych pomysłów jest kierowanie jak największej ilości światła na jego słabości. Mój artykuł o ośmiu problemach miał dokładnie taki cel, w niniejszej książce stąpam do pewnego stopnia po tej samej ścieżce.

Jednak mam również kilka umiejętności stolarskich, a przynajmniej potrafię rozpoznać dobrze zbudowaną stodołę, gdy już taką zobaczę. W związku z tym Mit neuronów lustrzanych nie jest tylko ćwiczeniem w rozwalaniu stodoły. Kolejne rozdziały zawierają omówienia alternatywnych wyjaśnień na temat tego, co w rzeczywistości mogą robić neurony lustrzane (Rozdział 8) i jak mózg radzi sobie z komunikacją i poznaniem (Rozdziały 5–10).

Gdy zaangażowałem się w dyskusję, sceptyków było niewielu (przynajmniej tych jawnych). Na przykład wpis w Wikipedii dotyczący neuronów lustrzanych w okolicach roku 2010, w ramach sekcji „Krytyka” zawierał 3 zdania podsumowujące mój artykuł o ośmiu problemach. Nie znaczy to, że mój głos był jedynym przeciwnym, ale raczej że byłem najbardziej wyrazistym „osłem”. Dzisiejszy wpis na Wikipedii zawiera sekcję „Wątpliwości dotyczące neuronów lustrzanych”, która składa się z siedmiu akapitów i podsumowuje krytykę sformułowaną przez wielu prominentnych badaczy reprezentujących różnorodne dziedziny. Międzynarodowa dyskusja na temat neuronów lustrzanych, i oczywiście całego ludzkiego poznania, zyskała na intensywności. Neurony lustrzane nie są już takimi gwiazdami rockowymi neuronauki i psychologii, jakimi były kiedyś. Moim zdaniem bardziej złożona i interesująca wersja neuronauki komunikacji i poznania zyskuje coraz większe uznanie. Ja za to staram się być odrobinę przed tą historią.

* * *

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

* * *

Przypisy

Przedmowa. Neuronalne „plany konstrukcyjne” ludzkiego zachowania?

[1] Watson J.D., Crick F.H. (1953), Molecular structure of nucleic acids; a structure for deoxyribose nucleic acid, „Nature”, 171, s. 737–738.

[2] Ramachandran V.S. (2000), MIRROR NEURONS and imitation learning as the driving force behind “the great leap forward” in human evolution, Edge.org. http://www.edge.org/3rd_culture/ramachandran/ramachandran_index.html%3E.

[3] Iacoboni M. (2008), Mirroring people: The new science of how we connect with others, Farrar, Straus and Giroux, New York.

[4] Mouras H., et al. (2008), Activation of mirror-neuron system by erotic video clips predicts degree of induced erection: An fMRI study, „Neuroimage”, 42, s. 1142–1150, doi:10.1016/j.neuroimage.2008.05.051.

[5] Rizzolatti G., Craighero L. (2004), The mirror-neuron system, „Annual Review of Neuroscience”, 27, s. 169–192.

[1*] Czyli zdolności odczytywania stanu umysłowego innych jednostek na podstawie obserwacji ich zachowania (przyp. tłum.).

[2*] Pomimo pozornej jednoznaczności tego pojęcia, określenie, czym jest rozumienie działania, stanowi przedmiot intensywnej debaty. Nie ma nawet wśród badaczy zgody co do tego, czym ma się ono różnić od percepcji czy rozpoznawania działania. Brak jasnej definicji i bazy teoretycznej praktycznie uniemożliwia zaprojektowanie empirycznych badań rozumienia działania. Niektórzy autorzy postulują, że interesuje ich coś w rodzaju „głębszego rozumienia sensu działania”. Niestety nie podają, w jaki sposób owe różne rodzaje rozumienia znajdują odzwierciedlenie w zachowaniu czy obserwowanych reakcjach neurofizjologicznych. Wydaje się, że zwłaszcza określenie poziomu rozumienia możliwe jest tylko z perspektywy pierwszoosobowej (czyli wtedy, gdy podmiot dokonuje analizy swoich stanów umysłowych). Problem ten jest szeroko dyskutowany przez Autora w kolejnych rozdziałach (przyp. tłum.).

[3*] W momencie tłumaczenia książki (czerwiec 2016) wspomniany artykuł nadal zajmował pierwsze miejsce (1561 pobrań w ciągu ostatnich 12 miesięcy przyp. tłum.).

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Mit neuronów lustrzanych 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego Małpa w każdym z nas. Dlaczego seks, przemoc i życzliwość są częścią natury człowieka?