Rysa na tafli. Teoria w polu psychoanalitycznym

Rysa na tafli. Teoria w polu psychoanalitycznym

Autorzy: Andrzej Leder

Wydawnictwo: DW PWN

Kategorie: Branżowe

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 24.50 zł

Czy można mówić o szaleństwie XX wieku? Na wzór Freuda, zastanawiającego się nad teoriami sędziego Schrebera, w wypowiedziach filozoficznych tej zbiorowej postaci, jaką jest stulecie, Andrzej Leder tropi wzloty i upadki, rozpacz i nadzieję. Kamieniem szczytowym konstrukcji, nazwanej przez niego „teorią w polu psychoanalitycznym", czyni kategorię traumy. To ją będzie stosował w swojej lekturze fenomenologii Husserla, filozofii Koła Wiedeńskiego, egzystencjalizmu Sartre'a, myśli Benjamina czy niektórych wątków teorii poststrukturalnej. Jest to zatem nie tylko autorska wizja tego, jak może być uprawiana historia filozofii, lecz także próba psychoanalitycznej medytacji nad naszą wspólną, niedawną przeszłością.

Projekt został sfinansowany ze środków Narodowego Centrum Nauki przyznanych na podstawie decyzji numer DEC-2011/01/B/HS2/05113

Projekt okładki, stron tytułowych i wnętrza

Agata Muszalska

Wydawcy

Mikołaj Ratajczak

Aleksandra Żdan

Redakcja

Mateusz Falkowski

Produkcja

Mariola Iwona Keppel

Recenzent

Michał Herer

Skład wersji elektronicznej na zlecenie Wydawnictwa Naukowego PWN:

Tomasz Szymański / konwersja.virtualo.pl

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując jej część, rób to jedynie na użytek osobisty.

Szanujmy cudzą własność i prawo

Więcej na www.legalnakultura.pl

Polska Izba Książki

Copyright © by Instytut Filozofii i Socjologii PAN SA, Warszawa 2016

Copyright © by Andrzej Leder, Warszawa 2016

eBook został przygotowany na podstawie wydania papierowego z 2016 r., (wyd. I)

ISBN: 978-83-01-18757-6

Wydawnictwo Naukowe PWN SA

02-460 Warszawa, ul. Gottlieba Daimlera 2

tel. 22 69 54 321; faks 22 69 54 228

infolinia 801 33 33 88

e-mail: pwn@pwn.com.pl; www.pwn.pl

Informacje w sprawie współpracy reklamowej: reklama@pwn.pl

Spis treści

wstęp

Berlin

zniecierpliwienie, czyli wszystko jest nie tak…

sposępnienie atmosfery, ale przeżyte retroaktywnie

jeszcze wtedy nie było gdzie umierać…

strażnicy niewidzialnego ognia, czyli o przemianie skrytego w jawne

wiek XX jako wojna…

okopy i szczury

ostatni, głęboki wdech

dygresja o hipotetycznej racjonalności wojny na wyniszczenie

„wytępić to całe bydło…”

upadanie symbolicznego w wyobrażeniowe

niesamowite, po raz pierwszy

kryzys odniesienia

nie wiemy, co oznacza ta utrata…

zdanie jest obrazem rzeczywistości?

retoryczny chwyt, symboliczna przemoc

czy doskonały język zbawi myśl ludzką?

koherencja i referencja w walce z podmiotem

obsesja jako granica szaleństwa

utrata doniosłości dla życia

jak ujawni się Inny?

traumatyczna genealogia świadomości pozytywistycznej

sens autentycznej ludzkości

trzeba pełnić funkcję archontyczną

rozszczepienie „Ja” w procesie odparcia, czyli dzieło Carla Schmitta

wrogowie Stalina, wrogowie Hitlera

retoryczna siła rasizmu

gdy konflikty klasowe mieszają się z etnicznymi…

masowa śmierć a tautologiczny język ekonomii

dygresja o moralnej logice inflacji, czyli Tomasz Mann

wystarczy zapomnieć, że istnieją

wyobrażeniowy podmiot historii

śmiertelna rana dla polityki

„groza masakry” a „możliwość unicestwienia”

…zostanie tylko jedno

czy możliwa jest „homogenność” rozumu?

bardziej realne niż rzeczywistość

twarz, morda, pysk

bez ludzkiej skóry

niesamowite ma strukturę języka

nikt nie lubi revenants

oczy szczypały od łez, ale nie było komu odpowiadać

psy uśmiechają się do ludzi, ale ludzie do psów – niekoniecznie

ostatni kantysta w nazistowskich Niemczech

wolni, trudni do uchwycenia

psi solipsyzm etyczny

duchowo-dziejowe Dasein

„najlepiej naturę pułapki zna ten, kto siedzi w niej całe życie”

odreagowanie w działaniu

…maszyna do pisania ma wiele wspólnego z Parmenidesem

a gdzie „wyparował” podmiot?

negocjacje kwestii winy

„jak ponownie nadać sens słowu humanizm? A czy to jest konieczne?”

umierający patrzy na filozofa

„uznać innego, by czerpać przyjemność z jego unicestwienia”

…z biblioteki medycznej w Eppendorf

odbudować język? Sam już to zrobił

do przodu, jak najdalej

dlaczego właściwie Brytyjczyk o Francuzach?

czego uczy szaleństwo?

czy nieświadomość może być karygodna?

francuski antyliberalizm lat trzydziestych

po syndromie Vichy syndrom ruchu oporu

nie słuchać Seyn, tylko je rozerwać…

wstyd, czyli znowu spojrzenie innego

zła wiara jako trajektoria pragnienia

pozostać z nienawiścią pozbawioną obiektu

rewolucja jako przyczyna pragnienia

jak w ogóle mogą zaistnieć fakty, jeśli nie przez nadzieję?

proteuszowe zdolności języka

Eichmann jako objaw

krótki wstęp do dygresji na temat nastrojeń Dialektyki oświecenia, czyli o eseju Żydzi i Niemcy Gershoma Scholema

krótka dygresja o Dialektyce oświecenia

całe mnóstwo Richardów Klementów

miejsce wyłaniania się symptomu

jakie słowo znaczy grozę?

sądzić na podstawie „dawno zapomnianego stanowiska”

jak odebrać człowieczeństwo sądowi, przed którym się staje?

otamowanie

„życie w tamtym świecie było niemożliwe”?

„wylizać rany”, zatryumfować nad wszystkim

groza wróciła z przyszłości

Nietzsche zastąpił Marksa

niestosowność tragedii

rozdarta jedność człowieczeństwa

subiektywizm gatunkowy? A dlaczego nie etniczny albo płciowy?

granice subiektywizmu gatunkowego i wszelkiego innego

Kołakowski ustanawia prymat teorii (naukowej) nad praktyką (rewolucyjną)

racjonalizacja naturą człowieka? Jak najbardziej!

Heidegger też był humanistą

kiedy człowiek zejdzie ze sceny?

a w Warszawie – droga powrotu

teoria traumy

wyznaczeni na świadków…

melancholia w służbie cynizmu

wzniosłość, trauma i niesamowite

wypróbujmy narracyjny fetyszyzm

w każdej opowieści jest ślad rozkoszy

realne – relacja etyczna? No, tego by Lacan nie powiedział

realne spotyka się we śnie

coda

normatywna siła przyszłości

być dumnym z tego, że jest się zdolnym do wstydu

drastyczne odwrócenie ku przeszłości

pamięć w drodze od ontologii do etyki

każdemu jego nadzieję…

bibliografia

przypisy

Wszystkie rozdziały dostępne w pełnej wersji książki.

Gdyby się miało pisać intelektualną historię naszego stulecia

nie w formie następujących po sobie pokoleń,

gdzie historyk musi ściśle zachować kolejność teorii i poglądów,

lecz w formie biografii jednej osoby,

nie dążąc do niczego więcej

jak tylko do metaforycznej aproksymacji tego,

co rzeczywiście dokonało się w umysłach ludzi […].

Hannah Arendt

wstęp

W swoich wykładach o stuleciu – XX stuleciu – Alain Badiou zadaje pytanie: „Czym jest wiek?”[1]. Celem naszej pracy jest takie przeformułowanie tego pytania, by mogło ono brzmieć: K i m j e s t w i e k? Jaką jest postacią? Co – i dlaczego – ma nam do powiedzenia? Co z jego wypowiedzi pozostaje z nami teraz, gdy wspomnienie wydarzeń, które go kształtowały, coraz bardziej się zaciera? Badiou formułuje podobną intencję: „moja metoda polegać będzie na wydobywaniu, spośród wytworów stulecia, pewnych dokumentów albo śladów, wskazujących na to, jak stulecie się myślało. Bardziej precyzyjnie, jak stulecie myślało swoją własną myśl, jak ujmowało myślą szczególny charakter relacji, która wiązała je z historycznością własnej myśli”[2].

W tej pracy zatem wiek XX to dziejowy podmiot, osoba, która językiem filozofów wyraziła swoją rozpacz, wściekłość, bezsilność i nadzieję.

■ realne wieku

Splątany z dziejami, język odzwierciedla je nie tylko opowiadając, ale przede wszystkim dostosowując swoją strukturę, swój charakter, swój smak i konsystencję do przemian i paroksyzmów dziejowego podmiotu. Kiedy napięcia owym podmiotem miotające stają się nieznośne, język wyrozumiale przekształca się, by swoim porządkiem wypowiadania nieco chociaż ochronić podmiot przed nim samym. To właśnie śledzić będziemy w przemianach języka filozoficznego. A szerzej – teoretycznego. Teorię znajdować będziemy bowiem nie tylko w wypowiedziach filozofów, ale również tam, gdzie autorzy z innych dyscyplin podejmują trud systematycznego uogólniania, prowadzący do rozszerzania pola pojęciowego[3]. Tam właśnie wyłania się przedmiot filozoficzny.

Alain Badiou pyta też o to, czy przedmiotem takim – filozoficznym – może być przeszły już wiek? Czy ów przedmiot nie należy raczej do historii samej? Choć przecież od czasów – co najmniej – Hegla historia, dzieje, przynależą do filozofii. Atoli z naszej perspektywy to filozofia, jako wypowiedź, przynależy do dziejów owej postaci, którą jest XX stulecie. Interesuje nas sens głosu teoretycznego w kontekście zdarzeń układających się w „biografię” owej postaci. Zaznaczmy od razu: indywidualne biografie poszczególnych myślicieli nie są tutaj ważne, przywoływane są tylko o tyle, o ile stanowią fragment tej całościowej „historii życia” wieku. Jeśli więc mówię o „teorii w polu psychoanalitycznym”, to mam na myśli wypowiedzi teoretyczne badane za pomocą narzędzi wywodzących się z pola myślowego psychoanalizy w kontekście historii stulecia.

Rozważanie historyczności wieku jest dla Badiou przede wszystkim pytaniem o jego początek i koniec. Postuluje – w 1997 roku – aby za początek uznać Wielką Wojnę i Rewolucję, natomiast za koniec – upadek Związku Radzieckiego, a właściwie upadek muru berlińskiego. Ja koniec XX wieku widziałbym w obrazie płonących wież WTC 11 września 2001.

Niezależnie jednak, którą datę się wybierze, znamienne jest to, że w tych granicznych momentach język będzie raczej popychany w kierunku obrazowania niż rozumowań. Obrazy bowiem, jak zauważa Walter Benjamin, „to marzenia, w których zbiorowość usiłuje zarówno znieść, jak i przemienić niedoskonałość społecznego wytworu”[4]. Język wybiera obrazy, bo lepiej chronią one marzenia przed niedoskonałością. Czyli realnym[5]. Nasze marzenie o XX wieku lepiej określa się przez o b r a z y początku i końca, mocniej one wiek zakreślają.

Triada symboliczne/wyobrażeniowe/realne, wywodząca się z psychoanalizy Jacques’a Lacana, będzie jednym z ważniejszych instrumentów „rozprowadzających” opowieść o wydarzeniach, które przydarzyły się XX stuleciu. Wyobrażeniowe odwołuje się do obrazowania, naoczności, bezpośredniej intuicji sensu, ale też unieruchomienia myśli przez potęgę obrazu. Symboliczne oznacza ruch myśli w języku, poprzez operacje pozwalające na radykalne zmiany sensów, a przede wszystkim przemieszczenia i kondensacje. A także oparte na nich uogólnienia, będące jednocześnie, w duchu Hegla, uchwyceniem konkretu. Realne zrywa, zaburza ruch w polu symbolicznym, a jego negatywna obecność jest zawsze świadectwem, jak bardzo każda opowieść jest niewystarczająca.

Badiou twierdzi, że podstawową cechą XX wieku jest „pasja realnego”.

■ wypowiedzi osoby straumatyzowanej

Dyskusja na temat datowania początku i końca wieku dotyczy w gruncie rzeczy tego, co w stuleciu jest najważniejsze, co wyznacza jakąś klamrę spajającą całość. W tej pracy „wydarzeniem” nadającym charakter postaci XX wieku jest doświadczenie traumy. Od razu konfrontujemy się jednak z tym, że sens traumatycznego doświadczenia nigdy nie może być bezpośrednio uchwycony. Trauma wypowiadana jest stopniowo. Tej zasadzie podporządkowane jest w tej pracy tematyzowanie traumy-jako-pojęcia. Nieobecne w pierwszych rozdziałach książki, raczej przeczuwane niż wypowiadane, w miarę rozwijania się analizy pojawia się coraz częściej, by w końcowej części stać się tematem rozważenia. Ta strategia jest efektem świadomego wyboru. Wyłonienie się traumy jako „teoretycznego przedmiotu” rozumiane jest jako złożony proces, dokonujący się w polu podmiotowym. Wcześniej widoczne są raczej symptomatyczne formy wypowiedzi, formy języka filozoficznego, które tylko pośrednio wskazują na doświadczenie traumy.

Chodziło o pokazanie wewnętrznej logiki przemian tych wypowiedzi, łączących się w proces dziejów podmiotu historii – XX stulecia. Było to możliwe dzięki wykazaniu tego, że poszczególne konstrukcje teoretyczne mogą być traktowane jako mechanizmy obronne, których następowanie po sobie zdeterminowane jest uruchamianiem kolejnych warstw tych obron w miarę rozwijania się procesu regresji. Podmiot chronił się przed skutkami kolejnych wydarzeń traumatycznych; a właściwie skutkami własnych działań, sprowokowanych przez poprzednie wydarzenia, będące efektem jeszcze wcześniejszych działań…

Wpierw więc w polu podmiotowym wieku pojawia się swoiste napięcie, które można śledzić w zapisach teoretycznej refleksji. Te wcześniejsze konstelacje wypowiedzi, w całej ich różnorodności, tworzą rzeczywistość teoretyczną epoki. Potem mają miejsce sprowokowane zdarzenia; takie, których siła przekracza wszelką zdolność reprezentowania językowego. Impas teoretyczny prowadzi do odreagowania przez działanie. Potem zaś, z perspektywy czasu, retroaktywnie całą tę sekwencję zdarzeń ujmuje się jako traumę. Wtedy powoli kształtuje się język, pole symboliczne, traumę wypowiadające, co więcej, takie, w którym trauma staje się znaczącym suwerennym – tym, co spina całość pola – by stać się w końcu swoistym językowym fetyszem.

W dyskursie humanistyki pojęcie traumy jest często, zwykle, wyrywane z kontekstu teoretycznego, w którym powstało. Nie jest to działanie nieuprawnione, prowadzi wręcz często do inspirujących rezultatów badawczych. Z drugiej strony w takich praktykach pojęcie to pozbawione zostaje swej specyficznej problematyki i mocy. Drugim elementem zadania było zatem pokazanie związku różnych teoretycznych zastosowań samego pojęcia traumy z wyłonionymi wcześniej mechanizmami obronnymi.

■ podmiot, reprezentowany przez znaczące…

Trzeba zadać poważnie pytanie: jaka jest prawomocność określenia mianem podmiotu bytu tak efemerycznego jak wiek? Czy nie dokonuje się tu zwykłej „antropomorfizacji” czegoś, co samo w sobie jest po prostu arbitralnie wyznaczonym przedziałem czasowym; no, ewentualnie, pojęciem? Definiując signifiant, znaczące, jako reprezentanta podmiotu dla innego znaczącego[6], daje nam Jacques Lacan wskazówkę dotyczącą drogi, którą trzeba obrać, by poradzić sobie z tym pytaniem. Na swój sposób przekształcając samą kategorię podmiotu.

Po pierwsze zatem, nikt nie jest podmiotem „tak po prostu”. Podmiotu zawsze się domyślamy, skrytego za pewnym znaczącym reprezentującym go dla innego znaczącego. Ktoś „patrzy” na znaczące i widzi w nim delegata podmiotu. W gruncie rzeczy zawsze mamy do czynienia z jakimś znakiem, który zastępuje ów nieuchwytny obiekt pragnienia – podmiot. Takim znakiem dla czytelnika książki jest określenie – autor, zaś dla autora – czytelnik. Takim znakiem dla nacjonalisty jest słowo naród, dla rewolucjonisty – rewolucja, zaś dla społecznika – społeczeństwo. Lokują za nimi byty, które nabierają cech podmiotowych.

Atoli znak ten w ogóle coś znaczy tylko dlatego, że prezentuje się wobec innego znaku, zastępującego Innego. Tylko więc w spojrzeniu Innego moje znaczące może znaczyć podmiot, zaś siłą tego spojrzenia jest pragnienie. To zaś, co Lacan nazywa pragnieniem, jest pragnieniem podmiotu, by być upragnionym przez Innego. Jako podmiot pragnę być upragniony. Pragnę, by Inny znalazł we mnie przyczynę swego pragnienia.

Lacan wyraźnie mówi o prymacie znaczącego; reprezentując podmiot, znaczące wyznacza jego pozycję. Rządzi nim. Co więcej, ten prymat zawiera się również w tym, że to właśnie signifiant braku-w-Innym, to właśnie, wobec którego podmiot jest reprezentowany, nadaje znaczącym moc znaczenia[7]. W tej pracy brak-w-Innym oznaczać będzie moment napięcia w konstelacji wypowiedzi teoretycznych, zmuszających podmiot do stworzenia nowej wypowiedzi, nowej teorii, nowej filozofii.

Nie podmiot jest tu zatem suwerennym kreatorem zjawisk. Ale właśnie w tym, że to znaczenie znaczącego jest zawsze i bez wyjątku (bo przecież „nie ma innej definicji”) reprezentowaniem podmiotu, tkwi mniej jasno wypowiedziane, ale oczywiste założenie[8], że bez podmiotu, zajmującego kolejne pozycje podmiotowe, nigdy by nie było znaczącego. Podmiot wędruje przez pozycje, które wyznacza mu korelacja znaczącego-reprezentanta do znaczącego-suwerena.

■ porządek reprezentowania

Warto na marginesie zauważyć, jak ów porządek, którego intuicja wydaje się być zaczerpnięta z protokołu dyplomatycznego, rzeczywiście odsyła myślenie do dziwnej figury ambasadora, szczególnie tego z dawnych wieków. Ambasador – znaczące, reprezentujące odległego władcę – podmiot, sam pozostaje w bezpośredniej relacji z obecnym w tym momencie pełnomocnikiem najwyższego suwerena – innym znaczącym, któremu przedstawia swoje listy uwierzytelniające. To w gruncie rzeczy ów obcy suweren, rządzący obcym królestwem, określa jego najważniejsze ruchy. Natomiast wpływ odległego „podmiotu”, który reprezentuje, na jego działania, jest słaby. Raczej odwrotnie – to działania suwerena w gruncie rzeczy determinowane są przez raporty ambasadora[9].

Na przykład w znanym śnie relacjonowanym przez Freuda w Traumdeutung signifiant, obraz dziecka mówiącego: „ojcze, nie widzisz, że ja płonę?”, sytuuje ojca-jako-podmiot-snu w trwaniu relacji z synkiem, relacji na jawie przerwanej przez śmierć dziecka. Taki jest Lacanowski sens Freudowskiej interpretacji. Wrócimy do niej w ostatnim rozdziale pracy. Zwrócić trzeba uwagę, że taką pozycję ojcowskiego podmiotu możemy wydedukować tylko wstecz, retroaktywnie, mając do dyspozycji fenomen snu, w całej jego szczegółowości rozumiany jako jedno znaczące. I to on, przez swą „logikę znaczącego” rządzi pozycją ojca – podmiotu pragnienia.

Tutaj, jak to ujmuje komentator Lacana, Joel Dor, podmiot jest tylko tenant-lieu, z a j m u j ą c y m p o z y c j ę [10]. Formułę tak rozumianej p o z y c j i p o d m i o t o w e j zachowamy. Wszystkie pozycje, które mogą być zajęte przez ruch podmiotowy, tworzą pole podmiotowe. Podmiotowość w danym momencie jest zawsze w pewnej pozycji, określonej w pewnym polu.

■ pole podmiotowe

Pole podmiotowe, suma wszystkich pozycji, które ruch podmiotowy może zająć, jest pewną potencjalnością. To potencjalność wszystkich „tożsamości”, które mieć może dana osoba. Jestem autorem, nauczycielem akademickim, wspomnieniem siebie-jako-dziecka… Każdy z nas jest takim polem, taką potencjalnością. I z każdej z tych pozycji się wypowiada. Takim polem może być też stulecie. Składa się z sumy pozycji, z których płyną głosy najważniejsze dla tej postaci. W tym sensie jest więc podmiotem. Zaś sumą znaczących, reprezentujących podmiot w tym polu, będzie konstelacja teoretycznych wypowiedzi, które wiek określają; właśnie jako ten, jedyny w swoim rodzaju wiek.

Podmiot nigdy nie może być utożsamiony z reprezentującymi go znaczącymi[11]. Nigdy nie znajduje się na linii łączącej znaczące w ciąg. W istocie podmiot jest eks-centryczny. J e s t w n i m siła pragnienia, które nasyca znaczące znaczeniem dla Innego. Podmiot nie ma stałej, wyobrażalnej tożsamości, przyjmuje ją dopiero przez sytuowanie się w polu znaczących, polu symbolicznym. Podmiot jest ruchem pustego miejsca w tym polu. Czego pragnął XX wiek? Badiou, przypomnijmy, twierdził, że realnego. Ale co to właściwie znaczy? Tę sprawę też będziemy rozważać.

Z drugiej strony jednak Lacanowska lekcja na temat Freuda wielki nacisk kładzie na kwestię tkwiącego w podmiocie pęknięcia[12]. Uznać musimy, że odpowiadające tej intuicji pole – niezależnie od tego, czy mówimy tu o indywidualnej istocie ludzkiej, społeczeństwie, czy stuleciu – określone jest przede wszystkim przez niepodlegające mediatyzacji napięcie. Nazwać by to można jego traumatycznym aspektem. Jak zauważa Žižek, właśnie próby mediatyzowania owego napięcia tworzą linię czasu[13]. Pole podmiotowe kształtuje się przez próby znalezienia pewnego rodzaju stabilności[14], powstrzymującej apokalipsę ciągłego zapadania się pola w otchłań pod wpływem traumatycznego antagonizmu[15].

Wypowiedzi, nowe znaczące pojawiające się w polu podmiotowym, mają taką stale traconą równowagę przywracać. Dla postaci wieku taki charakter mają wypowiedzi teoretyczne, opowiadane jako pewne filozofie.

Przy tego rodzaju definicji podmiotowości dzieje się coś bardzo ciekawego. W psychoanalizie Lacana „nie ma przymusu, żeby [znaczące] były zwerbalizowanymi słowami”[16], bowiem znaczącym jest przecież „to, co reprezentuje podmiot wobec innego”. Zatem, jak to interpretuje lingwista Michel Arrivé, rozszerza się tu zakres pojęcia signifiant tak bardzo, że w końcu może owo pojęcie zawrzeć w sobie wszystko, co mogłoby podlegać strukturyzacji na modłę językowego znaczącego; co znaczy: literalnie wszystko[17]. „Nawet trupa”, który też „jest znaczącym”[18]. Albo inne pole podmiotowe, również rozumiane jako znaczące. W taki sposób na przykład jedne filozofie zawierają w sobie inne.

D o p i e r o z a k o ń c z o n a w y p o w i e d ź p o d m i o t u u s t a n a w i a „c i ę c i e”, k t ó r e o k r e ś l a j e d n o c z e ś n i e j e g o p o z y c j ę i g r a n i c e r e p r e z e n t u j ą c e g o g o z n a c z ą c e g o.

Można by też dodać, że podmiot – jako pole podmiotowe – ujmuje się tu za pomocą metafory „babuszki”, figurki, która zawiera w sobie taką samą, zawierającą kolejną, a więc konstrukcji wielopoziomowej, w której każdy kolejny poziom ma charakter podmiotowy. Gdybyśmy chcieli użyć tu intuicji matematycznej, powiedzielibyśmy, że podmiot jako pole podmiotowe ma strukturę fraktalną.

■ źródło pouczenia

Wiek XX odchodzi w przeszłość. Czemu chcę go zobaczyć, a raczej usłyszeć, jako postać? Ma to coś wspólnego z naturą nauczania, lekcji, którą może nam przekazać. Jedno z pytań tej książki brzmi: jakiego rodzaju jest to lekcja? Co to za pouczenie? Czy trauma w ogóle może być źródłem pouczenia? Trauma to przecież „stan wyjątkowy” duszy. Zaprzecza porządkowi symbolicznemu, unicestwia czas i mediację. Dopiero żałoba jest wyznaczeniem miary traumie. To znaczy – praca żałoby jest genezą rozumu, który zajmuje wszystkie pozycje w polu traumy, a odnosząc je do siebie, nadaje im miarę, którą jedne stanowią wobec drugich.

Za próbą dostrzeżenia w XX wieku cierpiącej postaci tkwi przeczucie, że prawdziwe pouczenie, lekcja, jest zawsze lekcją daną przez k o g o ś. Zgodnie ze słowami Emmanuela Lévinasa: „drugi, odsłaniając się poprzez twarz, jest pierwszą zrozumiałością, wyprzedzającą kultury, ich wpływy i aluzje”[19]. Żywe nauczanie wymaga tego, żeby w tekście brzmiało jeszcze słowo. Gdy go nie ma, „kiedy głos egzegety cichnie – bo nikt chyba nie odważy się wierzyć, że dźwięczy jeszcze długo w uszach słuchaczy? – tekst na powrót nieruchomieje”[20].

Waga słów wypowiadanych przez kogoś, kogoś konkretnego, została rozpoznana pod koniec XX stulecia w kategorii świadectwa. Zwykle jednak świadectwo jest głosem, słowem jednej osoby, jednego człowieka, który opowiada. Atoli są przecież świadectwa losów zbiorowych – zapisy tworzone przez wielogłos, oddające doświadczenie społeczności trwających w czasie. Takim właśnie świadectwem ma być ta książka.

Wybór teoretyków, których wypowiedzi oraz zajmowane pozycje tworzyć mają badane pole podmiotowe stulecia, jest arbitralny. Niektórzy z nich, jak Rudolf Carnap czy Edmund Husserl, pozostają niekwestionowanymi klasykami myśli filozoficznej XX wieku. Na dzieło innych, również klasyków – jak Martin Heidegger czy Jean-Paul Sartre – rzuca się cień ich wyborów politycznych. Niektóre postaci, jak Eric Auerbach, należą do dziedziny teorii literackiej, niektóre – Paul Celan – są twórcami. Jak już wspominałem, u każdego z nich znaleźć próbuję wyraz „pracy pojęcia”, to nieskrywalne znamię wysiłku filozoficznego.

Prac starałem się używać w polskich tłumaczeniach. W taki bowiem – nie zawsze w pełni satysfakcjonujący – sposób zaistniały w żywiole polszczyzny. Jeśli wydawało mi się to istotne, dokonywałem zmian w przekładach.

■ dedykacja

Książkę tę poświęcam cierpieniu wszystkich – wielu – osób, w cieniu których żyłem i żyję. Unicestwionych w katowniach NKWD, zamarzających w łagrach północy, głodujących w łódzkim getcie, zagazowanych w Auschwitz. Z upływem lat coraz lepiej uzmysławiam sobie ich nieobecną obecność. W tle, z tyłu głowy, towarzyszy mi myśl Adorna: „Potrzeba ekspresji cierpienia jest warunkiem wszelkiej prawdy. Bowiem cierpienie jest obiektywnością, która ciąży na podmiocie”[21].

Poświęcam ją też nadziei tych niewielu, którzy wszystko przetrwali.

Przypisy

■ wstęp

[1] A. Badiou, The Century, s. 1 (dokładne informacje bibliograficzne – zob. bibliografia na końcu książki).

[2] Tamże, s. 3.

[3] W zgodzie z tezą Deleuze’a i Guattariego, iż pracą stricte filozoficzną jest tworzenie pojęć (zob. Co to jest filozofia?).

[4] W. Benjamin, Pasaże, s. 34.

[5] Pojęcia wywodzące się z teorii psychoanalitycznej zapisywać będę kursywą, by zaznaczyć, że ich sens jest inny niż ten przyjmowany potocznie. Na temat psychoanalitycznej (i nie tylko) genezy pojęcia traumy patrz: R. Lays, Trauma. A Genealogy.

[6] J. Lacan, Écrits, s. 819.

[7] „Le signifiant est prééminent sur le sujet”, ale z drugiej strony „S (A/) est le signifiant pour quoi tous les autres signifiants représentent le sujet. Faute du signifiant S (A/), tous les autres ne représenteraient rien” (tamże, s. 39, 819).

[8] „Le sujet articule la chaîne signifiante” (tamże, s. 627).

[9] „Le déplacement du signifiant détermine les sujets dans leurs actes” (tamże, s. 30).

[10] „Przedstawiając się pod postacią pewnego «zajęcia pozycji» podmiot wypowiedzieć może tylko dyskurs pozorny, jeśli bierzemy pod uwagę prawdę jego pragnienia” (J. Dor, Introduction à la lecture de Lacan, s. 155).

[11] „La chaîne des signifiants subsiste dans une altérité radicale par rapport au sujet” (J. Lacan, Écrits, s. 549–550).

[12] „Le sujet subit une Spaltung ou refente de sa subordination au signifiant” (tamże, s. 816).

[13] „[…] narracja pojawia się, aby rozwiązać pewien zasadniczy antagonizm za pomocą ułożenia jego terminów zgodnie z następstwem czasowym” (S. Žižek, Przekleństwo fantazji, s. 28).

[14] M. Heidegger, Nietzsche, t. I, s. 566–568.

[15] Właśnie dlatego tak interesujące jest z tego punktu widzenia czytanie Carla Schmitta, który odnajduje ten gest w polu podmiotowym zachodniego Imperium Chrześcijańskiego – zob. J. Taubes, Carl Schmitt – Apokaliptyk w służbie kontrrewolucji, s. 54.

[16] „[…] pojęcie struktury jest już samo przez się przejawem znaczącego”, „[przy czym] niekoniecznie muszą to [znaczące – AL] być słowa zwerbalizowane” (J. Lacan, Seminarium III. Psychozy, s. 337, 365).

[17] M. Arrivé Langage et psychanalyse, linguistique et inconscient. Freud, Saussure, Pichon, Lacan, s. 101.

[18] J. Lacan. Écrits, s. 818.

[19] E. Lévinas, Sygnatura, w: tegoż, Trudna wolność, przekład zmodyfikowany, s. 318.

[20] Tegoż, Cztery lektury talmudyczne, s. 18.

[21] Th.W. Adorno, Dialektyka negatywna, s. 28.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Rysa na tafli. Teoria w polu psychoanalitycznym Prześniona rewolucja