TTIP. Konflikt i kompas

TTIP. Konflikt i kompas

Autorzy: zbiorowe Opracowanie

Wydawnictwo: Wydawnictwo Krytyki Politycznej

Kategorie: Publicystyka

Typ: e-book darmowy

Formaty: EPUB MOBI

cena od: 0.00 zł

Czy transatlantyckie partnerstwo handlowo-inwestycyjne, olbrzymia umowa negocjowana przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską będzie gospodarczym zbawieniem - jak w większości uważają polityczki i politycy? Czy - jak ostrzegają organizacje obywatelskie i związki zawodowe - przekleństwem? A może, bo i ta opinia się pojawia, będzie to kolejna z umów, które po cichu przychodzą, są podpisywane przy mniejszym lub większym zamieszaniu, a potem stają się niewidzialne na kolejne lata albo i dekady, a ich ostateczny - pozytywny lub negatywny bilans - przyjdzie zobaczyć dopiero kolejnemu pokoleniu pracownic i pracowników, przedsiębiorców i przedsiębiorczyń, obywateli i obywatelek?

 

Wśród zebranych tu tekstów oddajemy głos zarówno przedstawicielom władzy, akademii i trzeciego sektora. Nie chcemy przy tym ukrywać, że najuważniej i najbardziej krytycznie śledzimy argumentację tych pierwszych - to na wybieralnych urzędnikach i urzędniczkach, naszych reprezentantach i reprezentantkach w krajowych i międzynarodowych instytucjach, na tych, których zadaniem jest służenie wspólnemu interesowi, spoczywa szczególny obowiązek dbałości o uczciwość i przejrzystość procesów politycznych. A otwarty dialog ze społeczeństwem to już dziś coś więcej, niż tylko dobry polityczny obyczaj - to warunek zaufania do polityki w ogóle.

TTIP

Konflikt i kompas

Wybór i opracowanie: redakcja Krytyki Politycznej

Spis treści

Wstęp

TTIP zagrożeniem dla demokracji, opracował Marcin Wojtalik

Michael Efler. #stopttip: dlaczego Bruksela ignoruje obywateli?

Maria Świetlik. Arbitraż według TTIP? Nie, dziękuję!

Traktat z USA fundamentalnie zmieni to, jak działa Europa, z José Bovém rozmawia Jakub Majmurek

Jakub Dymek. TTIP, czyli jak przeorać Europę budowaną przez dziesięciolecia

Maria Świetlik. TTIP czyli wyścig do dna

Anna Skrzypek. TTIP – Zaklęcie czy przekleństwo

Hilary: TTIP będzie nas kosztował milion miejsc pracy

Katarzyna Szymielewicz. Co kryje TTIP? I dlaczego Komisja nie chce tego ujawnić?

Katarzyna Szymielewicz. Porzuceni obywatele i pragmatyczni eksperci

Świetlik: W sprawie TTIP słyszymy ciągle propagandę. Gdzie są dane?

Hübner: Ideologiczny spór niepotrzebny, pomyślmy o polskim biznesie

Trzaskowski: Co łączy francuskie wino i polski beton?

Buras: TTIP może ocalić jedność Zachodu

Polecamy

Wszystkie rozdziały dostępne w pełnej wersji książki.

Wstęp

Czy transatlantyckie partnerstwo handlowo-inwestycyjne, olbrzymia umowa negocjowana przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską będzie gospodarczym zbawieniem - jak w większości uważają polityczki i politycy? Czy - jak ostrzegają organizacje obywatelskie i związki zawodowe - przekleństwem? A może, bo i ta opinia się pojawia, będzie to kolejna z umów, które po cichu przychodzą, są podpisywane przy mniejszym lub większym zamieszaniu, a potem stają się niewidzialne na kolejne lata albo i dekady, a ich ostateczny - pozytywny lub negatywny bilans - przyjdzie zobaczyć dopiero kolejnemu pokoleniu pracownic i pracowników, przedsiębiorców i przedsiębiorczyń, obywateli i obywatelek?

Obie strony żywego sporu wokół umowy TTIP zarzucają sobie nawzajem opieranie się na mitach. Reprezentantki i reprezentanci Komisji Europejskiej mówią, że aktywiści i aktywistki wymyślają kolejne zagrożenia - jak niesławne „kurczaki czyszczone chlorem”, które mają rzekomo zalać europejski rynek - bez poparcia w faktach. Ci odpowiadają zaś, że to instytucje po obu stronach oceanu prezentują wyssane z palca liczby i pseudo-badania, które mają pokazać cudowną moc deregulacji i rzekome zyski dla „zwykłego obywatela”, które płyną z umów wymyślanych wspólnie przez lobbystów wielkich korporacji i prorynkowych biurokratów. Pewne jest, że powstało dużo memów - informacji, które powielają się z niesłychaną szybkością, odklejonych od źródła i kontekstu. Obywatele i obywatelki Unii - a Polski w szczególności - mają prawo czuć się niedoinformowani, gdy negocjacje, powszechnie uważane za tajne, osładzane są tylko uspokajającymi komunikatami Brukseli i Waszyngtonu, a media głównego nurtu zupełnie zaniedbują sprawę największej - jak się mówi - umowy handlowej w historii. Po to przygotowaliśmy ten przewodnik - by możliwie najrzetelniej zaprezentować całe spektrum dyskusji o TTIP, bez upraszczania jej do memów, ale i bez komplikowania przedstawianych argumentów, co najczęściej służy tylko omijaniu drażliwych kwestii. Nie ma w gospodarce spraw tak trudnych, by nie dało się o nich opowiadać „ludzkim językiem”, ale nie ma też spraw tak banalnych, by zbywać je jednozdaniową i wytartą formułką. Ponad wszelkie wątpliwości, nie jest taką sprawą TTIP.

Wśród zebranych tu tekstów oddajemy głos zarówno przedstawicielom władzy, akademii i trzeciego sektora. Nie chcemy przy tym ukrywać, że najuważniej i najbardziej krytycznie śledzimy argumentację tych pierwszych - to na wybieralnych urzędnikach i urzędniczkach, naszych reprezentantach i reprezentantkach w krajowych i międzynarodowych instytucjach, na tych, których zadaniem jest służenie wspólnemu interesowi, spoczywa szczególny obowiązek dbałości o uczciwość i przejrzystość procesów politycznych. A otwarty dialog ze społeczeństwem to już dziś coś więcej, niż tylko dobry polityczny obyczaj - to warunek zaufania do polityki w ogóle.

Dyskusja o TTIP pokazuje, że obywatele i obywatelki Unii są zdolni wywrzeć presję na Brukseli i autonomicznie wypowiedzieć się o pożądanych kierunkach rozwoju wspólnych struktur gospodarczych i politycznych. To też na razie jedyny - choć wyjątkowo ważny - widoczny dla wszystkich skutek toczących się negocjacji. Czas dowiedzieć się o nich więcej, a z ostrego sporu wyciągnąć lekcje na przyszłość. A jest o co się spierać. Przeczytajcie sami.

redakcja

TTIP zagrożeniem dla demokracji

TTIP stanowi zagrożenie dla demokracji w Polsce i Europie, gdyż:

* negocjacje odbywają się w całkowitej tajemnicy. W imieniu UE negocjacje prowadzi Komisja Europejska, która ma obowiązek informować kraje członkowskie i Parlament Europejski, jednak zasadnicza część negocjacji owiana jest tajemnicą. Komisja nie udostępnia negocjowanego tekstu, a także stanowisk negocjacyjnych stron w poszczególnych obszarach. W marcu br. polskie Ministerstwo Gospodarki odmówiło upublicznienia tekstu i zapowiedziało, że zostanie on udostępniony dopiero po podpisaniu przez obydwie strony, czyli wtedy, gdy niemożliwa będzie jego zmiana. (vide list Min. Gospodarki: http://prawokultury.pl/media/entry/image/odpowiedzMG_TTIP.png)

* TTIP zawiera kontrowersyjny system rozstrzygania sporów pomiędzy inwestorami a państwami (ang. ISDS – Investor-to-State Dispute Settlement). Daje on wielkim korporacjom przywilej pozywania państw za domniemane straty dla korporacji z powodu zmiany polityki państwa, np. wprowadzenia nowych regulacji na rzecz ochrony swoich obywateli. W ten sposób Polska i inne kraje europejskie będą miały związane ręce – z powodu obawy o wielomilionowe (lub miliardowe!) odszkodowania na rzecz inwestorów. Nawet Komisja Europejska przyznaje, że system rozstrzygania sporów ma poważne wady. ISDS jest nieprzejrzysty, nie podlega kontroli ani państw ani obywateli, nie zapewnia niezawisłości trybunałów, nie zapobiega konfliktom interesów, ani nie zawiera mechanizmu odwoławczego.

* zakres spraw, które będą podlegały pozwom inwestorów przeciw państwom UE, jest praktycznie nieograniczony. Wszystkie obszary handlu UE z USA, z wyjątkiem spraw wyłączonych z negocjacji (m.in. ochrona europejskiego przemysłu audiowizualnego) będą mogły być przedmiotem pozwów z strony korporacji. Tymczasem polska i europejska opinia publiczna jest całkowicie wykluczona z dostępu do informacji o treści negocjacji. Podobnie polski parlament nie ma do nich dostępu.

Przykłady pozwów inwestorów przeciw państwom:

• Philip Morris przeciw Urugwajowi – 2 mld dolarów – za ostrzeżenia o szkodliwości palenia na paczkach papierosów;

• Vattenfall przeciw Niemcom – 3,7 mld dolarów – za decyzję Niemiec o wycofaniu się z energii atomowej po katastrofie w Fukushimie;

• Lone Pine przeciw Kanadzie – 250 mln dolarów – za decyzję Quebecku, zakazującą wydobycia gazu łupkowego.

W sprawie ISDS w TTIP zaczynają tworzyć się pierwsze wyłomy: Niemcy ogłosiły, że nie widzą potrzeby uwzględniania ISDS w TTIP, a w ostatnich dniach do partii w Parlamencie Europejskim przeciwnych umieszczeniu ISDS w TTIP dołączyła europejska partia socjalistów i socjaldemokratów.

TTIP przypomina inną niesławną umowę inwestycyjną: MAI (ang. Multilateral Agreement on Investment). W latach 1995-1998 była on negocjowana przez kraje OECD w całkowitej tajemnicy. Gdy jego tekst wyciekł do wiadomości publicznej, spowodował ogromną falę protestów. Losy umowy ostatecznie przesądził rząd Francji, który w październiku 1998 roku ogłosił, że jej po prostu nie podpisze.

Tajność i potencjalnie negatywne konsekwencje TTIP upodabnia tę umowę do ACTA – na co zresztą zwracają uwagę aktywiści ACTA, również w Polsce.

Więcej o polskiej debacie na temat TTIP: http://igo.org.pl/polskie-echa-negocjacji-ttip/

Opracował: Marcin Wojtalik, Instytut Globalnej Odpowiedzialności - IGO

Dlaczego TTIP jest tak ważny?

Transatlantyckie Partnerstwo na rzecz Handlu i Inwestycji (TTIP), znane również jako TAFTA (Transatlantycka Strefa Wolnego Handlu), to inicjatywa stworzenia największej strefy wolnego handlu na świecie (USA+UE).

Obecnie istnieje około 3000 dwustronnych umów inwestycyjnych, z czego w 1200 zostało podpisanych przez któreś z państw UE (TTIP jest swego rodzaju dwustronną umową inwestycyjną).

Jednak TTIP jest wyjątkowy:

* ze względu na to, że będzie największą taką umową na świecie;

* bo na terenie USA i UE znajduje się większość międzynarodowych korporacji;

* gdyż TTIP będzie wzorem dla wszystkich kolejnych dwustronnych umów inwestycyjnych.

Tak więc praktyka negocjacji i kształt TTIP przesądzą o tym, ile głosu w handlu międzynarodowym będą miały demokratycznie wybrane władze i obywatele, a ile międzynarodowe korporacje, stojące ponad rządami, parlamentami i obywatelami.

Michael Efler

#stopttip: dlaczego Bruksela ignoruje obywateli?

Stop TTIP, sojusz ponad 250 organizacji z całej Europy próbował wykorzystać ważne narzędzie obywatelskie, Europejską Inicjatywę Obywatelską (EIO), w walce o powstrzymanie niejawnych negocjacji handlowych ze Stanami Zjednoczonymi (TTIP) oraz Kanadą (CETA). Dlaczego to? Inicjatywa obywatelska jest ustanowiona na mocy Traktatu z Lizbony i miała być istotnym udoskonaleniem „demokratycznego życia w Unii Europejskiej”. Spróbowaliśmy więc tej drogi, która ma bezpośrednio umożliwiać obywatelom wpływanie na Brukselę.

Na długo przed złożeniem wniosku o rejestrację EIO wystąpiliśmy z prośbą o sprawdzenie treści naszej petycji od strony prawnej. Urzędnik reprezentujący Komisję Europejską, z którym byliśmy w kontakcie, zapewniał nas, że nie będziemy mieli najmniejszych problemów z uzyskaniem fachowej porady. Później wykonaliśmy wiele telefonów i wysłaliśmy ogromną ilość maili, ale odpowiedzi nie dostaliśmy żadnej. Mimo to, zdecydowaliśmy, że 15 lipca złożymy wniosek o rejestrację EIO.

Komisja Europejska potrzebowała aż dwóch miesięcy, żeby przygotować krótki list, w którym odmówiła nam rejestracji Inicjatywy, która wzywała m.in do przerwania negocjacji TTIP. W liście wymienione były dwa powody tej decyzji. Pierwszy sprowadzał się do tego, że według przedstawicieli Komisji prowadzenie negocjacji nad międzynarodowym porozumieniem jest jedynie działaniem przygotowawczym, które nie skutkuje bezpośrednią zmianą prawa wpływającą na życie obywateli. Dlatego na mandat pracowników KE do prowadzenia takich rozmów nie można wpłynąć poprzez inicjatywę obywatelską. W traktach europejskich nie ma żadnych podstaw dla takiej interpretacji. EIO nie musi dotyczyć jedynie aktów prawnych, które mają bezpośredni wpływ na obywateli i obywatelki. Może domagać się działania, ale nie musi odnosić się do konkretnego projektu, który byłby już w mocy.

Drugi powód wydał nam się jeszcze bardziej niepokojący. Okazało się, że Komisja Europejska rozróżnia dwie formy inicjatyw obywatelskich, które dotyczą międzynarodowych porozumień zawieranych przez UE. Pierwsza z nich to wniosek o pozytywne przyjęcie konkluzji takiego porozumienia i jest ona oczywiście dopuszczalna przez Komisję. Ale w przypadku, kiedy inicjatywa obywatelska jest formą sprzeciwu wobec rozstrzygnięć danego porozumienia – tak jak miało być w naszym przypadku – to nie może zostać zarejestrowana, ponieważ nie niesie ze sobą żadnych prawnych skutków dla obywateli i obywatelek. Podejście Komisji jest co najmniej wątpliwe z prawnego punktu widzenia.

Redakcja: Sławek Blichiewicz, Magdalena Błędowska, Kinga Dunin, Jakub Dymek, Julian Kutyła, Magda Majewska, Michał Sutowski, Agnieszka Wiśniewska

Projekt okładki: Katarzyna Błahuta

Warszawa 2016

Copyright © for this edition by Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2016

Niektóre teksty dostępne są na licencjach Creative Commons. Odpowiednie informacje o licencji znajduję się pod tekstami.

Wydanie pierwsze

ISBN 978-83-65369-39-0

www.krytykapolityczna.pl

kontakt: redakcja@krytyka.pl

Książki Wydawnictwa Krytyki Politycznej dostępne są w redakcji Krytyki Politycznej (ul. Foksal 16, Warszawa), Świetlicy KP w Trójmieście (Nowe Ogrody 35, Gdańsk), Świetlicy KP w Cieszynie (ul. Zamkowa 1) oraz księgarni internetowej KP (https://wydawnictwo.krytykapolityczna.pl/).

Publikacja bezpłatna – nieprzeznaczona do sprzedaży.

Skład wersji elektronicznej:

konwersja.virtualo.pl

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

W ruinie Kultura i rozwój. Analizy, rekomendacje, studia przypadków Bitwa o kulturę TTIP. Konflikt i kompas Magazyn Literacki KSIĄŻKI 2/2017 Magazyn Literacki KSIĄŻKI 1/2017