Uniwersytet jako dobro wspólne

Uniwersytet jako dobro wspólne

Autorzy: Krystian Szadkowski

Wydawnictwo: DW PWN

Kategorie: Edukacja

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 24.50 zł

Uniwersytet bez wątpienia znalazł się dziś w centrum zainteresowania większości społeczeństw na świecie. Jednocześnie jednak bardziej niż kiedykolwiek wcześniej ma dzisiaj problem ze zdefiniowaniem swojej roli i tożsamości. Z tego też względu prężnie rozwijającą się dyscypliną naukową są dzisiaj badania nad szkolnictwem wyższym, które starają się wyznaczyć normy i wartości będące w stanie wyznaczyć funkcję instytucji akademickich we współczesnych społeczeństwach. Ich propozycje jednak najczęściej albo wzmacniają i wspierają postępujące urynkowienie uniwersytetu, albo domagają się ściślej publicznej kontroli, nie zauważając roli państwa w podporządkowywaniu szkolnictwa wyższego neoliberalnym schematom, albo też wreszcie wyrażają tęsknotę za akademicką wieżą z kości słoniowej, która nigdy tak naprawdę nie istniała.Uniwersytet jako dobro wspólne stawia sobie za zadanie stworzenie innej narracji o uniwersytecie, wymykającej się dominującym dzisiaj perspektywom badań nad szkolnictwem wyższym. Wizja przyszłości instytucji akademickich została tutaj powiązana z działalnością ruchów społecznych walczących z prekaryzacją, polityką oszczędności i wyzyskiem, a sam uniwersytet, rozumiany jako dobro wspólne, usytuowany jest w kontekście polityki społecznej wspierającej równość, dobrobyt i demokrację.

Projekt okładki i stron tytułowych

Przemysław Spiechowski

Wydawca

Mikołaj Ratajczak

Redakcja

Anna Wojczyńska

Produkcja

Mariola Iwona Keppel

Skład wersji elektronicznej na zlecenie Wydawnictwa Naukowego PWN

Marcin Kapusta / konwersja.virtualo.pl

Recenzent

Prof. zw. dr hab. Adam Chmielewski

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując jej część, rób to jedynie na użytek osobisty.

Szanujmy cudzą własność i prawo

Więcej na www.legalnakultura.pl

Polska Izba Książki

Copyright © by Wydawnictwo Naukowe PWN SA

Warszawa 2015

ISBN 978-83-01-18731-6

eBook został przygotowany na podstawie wydania papierowego z 2016 r., (wyd. I)

Warszawa 2016

Wydawnictwo Naukowe PWN SA

02-460 Warszawa, ul. Gottlieba Daimlera 2

tel. 22 69 54 321; faks 22 69 54 288

infolinia 801 33 33 88

e-mail: pwn@pwn.com.pl; www.pwn.pl

Spis treści

Przedmowa. Inna akademia jest możliwa! (Jan Sowa)

Podziękowania

Wstęp

W stronę uniwersytetu jako dobra wspólnego

Część I. To, co prywatne i to, co publiczne

Rozdział 1. To, co prywatne i to, co publiczne w szkolnictwie wyższym

Rozdział 2. Globalne procesy sprzyjające hybrydyzacji tego, co publiczne i tego, co prywatne w szkolnictwie wyższym

Rozdział 3. Krajowe procesy sprzyjające hybrydyzacji tego, co publiczne i tego, co prywatne w szkolnictwie wyższym

Rozdział 4. Lokalne i instytucjonalne procesy sprzyjające hybrydyzacji tego, co publiczne i tego, co prywatne

Część II. Kapitał

Rozdział 5. Globalne rankingi uniwersytetów – zwornik kapitalistycznej produkcji w szkolnictwie wyższym

Rozdział 6. Gdzie w szkolnictwie wyższym znajduje się kapitał?

Rozdział 7. Czym są Marksowskie pojęcia subsumcji pracy pod kapitał i jaki pożytek mogą z nich mieć krytyczne badania nad szkolnictwem wyższym?

Rozdział 8. Subsumcje pracy akademickiej pod kapitał w krytycznych badaniach nad szkolnictwem wyższym (próba operacjonalizacji)

Część III. Dobro wspólne

Rozdział 9. Rdzeń materialistycznej teorii dobra wspólnego

Rozdział 10. Sprzeczności podporządkowanego kapitałowi szkolnictwa wyższego

Rozdział 11. Uniwersytet jako instytucja dobra wspólnego

Podsumowanie

Czym są krytyczne badania nad szkolnictwem wyższym?

Posłowie

Okruchy dobra wspólnego. Polskie reformy i ruchy na rzecz zmian w systemie szkolnictwa wyższego

Bibliografia

Przypisy

Wszystkie rozdziały dostępne w pełnej wersji książki.

Wstęp

W stronę uniwersytetu jako dobra wspólnego

Mimo dobrych i szczytnych intencji, które mu przyświecały na co dzień, Clark Kerr, autor Kalifornijskiego Planu dla Szkolnictwa Wyższego i rektor Uniwersytetu Kalifornijskiego w latach poprzedzających wybuch fali protestów studenckich z 1968 roku, nie zawsze cieszył się dobrą sławą. Nie tylko sprawił, że pod jego rządami proces umasowienia dostępu do publicznego szkolnictwa wyższego w Kalifornii nabrał nieznanego wcześniej rozpędu, lecz również dostrzegł, już na początku lat sześćdziesiątych XX wieku, kluczową rolę, jaką w rozwoju gospodarki opartej na wiedzy zaczął odgrywać uniwersytet. Swoje spostrzeżenia na temat istoty zmieniającego się przedsięwzięcia uniwersyteckiego podsumował w cyklu wykładów wygłoszonych w 1963 roku zatytułowanym The Uses of University, z których najczęściej komentowany jest pewnością ten poświęcony „Idei Multiwersytetu”. Była to idea prawdziwie nowoczesnej instytucji akademickiej, która zarządzana administracyjnie niczym „miasto intelektu”, zrzesza wiele wspólnot o różnych, często rozbieżnych interesach. Jej pierwowzorem miał być ówczesny uniwersytet amerykański, który, jak pisał Kerr, „nie jest Oxfordem ani Berlinem; jest instytucją nowego typu na świecie. Jako nowa instytucja nie jest ani rzeczywiście prywatny, ani rzeczywiście publiczny; nie leży całkowicie wewnątrz ani całkowicie na zewnątrz otaczającego go świata. Jest wyjątkowy” (2001: 1). Dziś tę wypowiedź w jednym miejscu należałoby skorygować – uniwersytet amerykański był prawdziwie wyjątkowy wówczas, gdy pisał o nim Kerr, współcześnie zaś jest hegemonicznym wzorcem, który na skutek różnorodnych złożonych procesów zaczął być replikowany w wielu krajowych systemach szkolnictwa wyższego na świecie. Wraz z rozwojem kapitalistycznej gospodarki opartej na wiedzy przestał być zatem tylko wzorem, a stał się również jej nieodłącznym i nieuniknionym narzędziem.

Kerr wielokrotnie podkreślał, że nie jest, jak zarzucali mu liczni krytycy, twórcą wyłożonej w trakcie serii harvardzkich wykładów idei multiwersytetu. Jego intencją było po prostu opisanie głębokich zmian, które dostrzegał na co dzień, nie zaś tworzenie wizji, która dopiero miałaby zostać wcielona w życie. Sam zresztą nie miał do idei multiwersytetu bezkrytycznego stosunku. Wprost przeciwnie. W zasadzie był ideowym socjaldemokratą, a będąc przez pewien okres kanclerzem Uniwersytetu w Berkeley, wsłuchiwał się uważnie w głosy rozczarowanych studentów, starając się za wszelką cenę wypracować konkretne modele instytucjonalnej alternatywy dla alienującego systemu.

Losy idei multiwersytetu zdają się potwierdzać stare ludowe porzekadło o kiju, który zawsze ma dwa końce. W tym wypadku drugie oblicze koncepcji zaproponowanej przez Kerra jest ściśle związane z walką o upodmiotowienie prowadzoną przez studentów kalifornijskiego systemu uniwersytetów. W tak zwanej „bitwie o Berkeley”, która rozegrała się na początku października 1964 roku, zaraz po aresztowaniu na kampusie Jacka Weinberga, działacza ruchu na rzecz wolności słowa, naprzeciwko siebie stanęło kilkaset studentów solidaryzujących się z aktywistą i blisko tysiąc zmobilizowanych przez administrację uniwersytetu policjantów. Wobec rosnącego napięcia i coraz większej liczby demonstrujących władze zdecydowały się pójść na ustępstwa. W efekcie prowadzonych na gorąco rozmów o istotnych przyczynach zajść powstał demaskatorski pamflet zatytułowany The Mind of Clark Kerr, w którym Hal Draper, aktywista trockistowskiej grupy The Independent Socialist Club i bibliotekarz na kamupsie, zdecydował się obnażyć ideę multiwersytetu.

Podstawowy zarzut, jaki Draper wysunął pod adresem sformułowanej przez Kerra wizji multiwersytetu, dotyczył tego, że traktował on uniwersytet jak kolejny sektor produkcji, tym razem zasilający dynamicznie rozwijający się przemysł wiedzy. W ramach tej wizji uniwersytet przekształca się w odczłowieczającą, kierowaną przez menedżerów fabrykę, pracujący w niej profesorowie zamieniają się w przedsiębiorców, studenci zaś postrzegani zaczynają być albo jako narzędzia, albo zagrożenie. Szeroko płynący strumień federalnych pieniędzy zacieśnia związki z rządem i przemysłem zbrojeniowym, w efekcie czego uniwersytet gwałtownie zatraca swoją istotę. Jak wskazywał Draper, głębokie zmiany przechodzić zaczęły również panujące w tej instytucji stosunki władzy. Na czoło flagowego okrętu wysuwa się „Kapitan Biurokrata”, którym w opinii Drapera miałby być sam Kerr (upodobniony w pamflecie do Stalina), pod kierownictwem którego uniwersytet przechodzi przymusową industrializację, roztapiając się jednocześnie w otaczającej go tkance społecznej. Tu jednak tkwić miała podstawowa sprzeczność projektu. Rozpuszczenie się uniwersytetu w tym, co społeczne, wiąże się bowiem nie tyle z powiązaniem z walkami ruchów społecznych, pracowniczych czy studenckich, ile z wyjściem naprzeciw potrzebom państwa i kompleksu przemysłowo-zbrojeniowego. Słowem, z przekształceniem się w fabrykę wiedzy.

Ta pobieżnie zreferowana historia jednej idei odsłania najistotniejsze źródłowe problemy stanowiące punkt wyjścia Uniwersytetu jako dobra wspólnego. Podstawy krytycznych badań nad szkolnictwem wyższym. Zarówno Kerr, jak i Draper mierzyli się z fundamentalnymi zmianami, jakie na uniwersytetach wymusił rozwój kapitalistycznej gospodarki. Punktem odniesienia obu była najbardziej rozwinięta postać uniwersytetu, to znaczy duży badawczy uniwersytet amerykański, zanurzony w rozległym publicznym systemie, stanowiącym obszar żywotnego zainteresowania rozwijającego się kompleksu państwowo-przemysłowo-militarnego, coraz bardziej skupionego na rozwoju opartym na wiedzy. Obaj, formułując swoje diagnozy, wykorzystali narzędzia, które z pozoru są względem siebie przeciwstawne. Kerr wskazuje nie tylko na rozmycie granic multiwersytetu i zanurzenie się w otoczeniu społecznym i gospodarczym, ale też na konstytutywne zmieszanie się porządków tego, co prywatne i tego, co publiczne. Draper natomiast interpretuje ten proces raczej jako stopniowe przekształcanie uniwersytetu w fabrykę, nie tylko centralny obszar produkcji w nowej postaci kapitalizmu, ale również kluczowe miejsce konfliktu politycznego. Obaj są jednak zgodni co do tego, że kalifornijski uniwersytet coraz bardziej przyjmuje charakter kolejnego sektora produkcji. Podkreślając jednak fundamentalną sprzeczność przenikającą multiwersytet, a wynikającą z możliwości dwojakiego ujmowania charakteru tego, co społeczne, Draper kieruje naszą uwagę na jeszcze jeden istotny element. Rozpuszczenie uniwersytetu w tym, co społeczne, może dokonać się z kompletnym, choć pozornym pominięciem jego dwóch ważnych aspektów: dobra wspólnego i kapitału. Zadaniem, które postawiono przed tą książką, jest odsłonięcie i sproblematyzowanie wzajemnej relacji w polu szkolnictwa wyższego tych często pomijanych elementów.

Punktem wyjścia do dalszych rozważań musimy uczynić dostrzegane już przez Clarka Kerra w latach sześćdziesiątych XX wieku zmieszanie porządków tego, co prywatne i tego, co publiczne, zachodzące w kontekście uniwersytetu włączonego w rozwój kapitalistycznej gospodarki opartej na wiedzy. Współcześni głównonurtowi badacze szkolnictwa wyższego określają ten stan mianem hybrydyzacji tego, co prywatne i tego, co publiczne. Twierdzę, że zjawisko to nie daje się wyjaśnić na gruncie zarówno liberalnej filozofii politycznej, jak i neoklasycznej ekonomii, które stanowią niemalże nieprzekraczalny horyzont konceptualny wykorzystywany w tej dziedzinie badań. Zachodzi wobec tego konieczność sięgnięcia po inną ramę odniesienia. Musi ona jednak, jak postaram się pokazać, wymykać się również ograniczeniom krytyki tych procesów posiłkującej się figurą uniwersytetu-fabryki. Takiej ramy, jak twierdzę, dostarczają opierające się na Marksowskiej krytyce ekonomii politycznej krytyczne badania nad szkolnictwem wyższym, lokujące fundamentalny konflikt przecinający współczesny krajobraz globalnie ujmowanego sektora w opozycji zachodzącej między dobrem wspólnym, a kapitałem.

Książka dzieli się na trzy części. Pierwsza z nich, zatytułowana „To, co publiczne i to, co prywatne”, służy zarysowaniu pola rozważań, zbudowaniu kontekstu i ugruntowaniu głównej tezy książki. Podążając ściśle ścieżkami wytyczonymi przez badaczy szkolnictwa wyższego głównego nurtu, w rozdziale pierwszym przyglądam się sposobowi ujmowania tego, co publiczne i tego, co prywatne, koncentrując się przede wszystkim na kwestii dóbr. Jak będę przekonywał, niemal wszystkie dobra dostarczane przez uniwersytety mają współcześnie dwoisty (zarówno prywatny, jak i publiczny) charakter. Trzy kolejne rozdziały poświęcone zostały sformułowaniu tezy o hybrydyzacji porządków tego, co prywatne i tego, co publiczne w szkolnictwie wyższym. Przechodząc kolejno od poziomu globalnego przez krajowy aż po ogólne zmiany dokonujące się na poziomie instytucji i zachowań poszczególnych akademików, podkreślam i w wielostronny sposób staram się naświetlić procesy przyczyniające się do postępującej hybrydyzacji porządków tego, co prywatne i tego, co publiczne w szkolnictwie wyższym. Część ta jest zarazem swego rodzaju mapą drogową, na podstawie której śledzić można najważniejsze zjawiska wpływające na zmiany dokonujące się na współczesnych uniwersytetach. Punktem odniesienia są tutaj przede wszystkim dyskursy, teorie i typy idealne procesów zachodzących w centralnych systemach i instytucjach. Takie określenie poziomu analizy wyjaśniam w rozdziale drugim, rozważając problem hegemonii w szkolnictwie wyższym i lokując go w ramach szerszego zjawiska dominacji agendy neoliberalnej we wszystkich obszarach globalizującego się życia społecznego, publicznego i gospodarczego. Rozdział trzeci koncentruje się przede wszystkim na sposobach translacji globalnych wartości i rozwiązań hegemonicznych na rozwiązania krajowe, a więc między innymi na trybach funkcjonowania neoliberalnego państwa regulacyjnego, właściwej mu kultury audytu i tworzonych przez nie rynków w szkolnictwie wyższym. Rozdział czwarty podejmuje i problematyzuje w świetle wcześniejszych rozważań sposoby generowania przychodów i nadwyżki przez publiczne uniwersytety i zatrudnionych na nich naukowców. W konkluzji tego rozdziału, stanowiącej również podsumowanie pierwszej części, sformułowana zostaje teza o istocie zjawiska hybrydyzacji porządków tego, co publiczne i tego, co prywatne. Zjawisko to określone zostaje nie tyle jako stan przejściowy między ścisłą publiczną kontrolą sprawowaną nad sektorem a jego kompletną prywatyzacją i podporządkowaniem rynkowi, ale właściwy, zapośredniczony w instytucji neoliberalnego państwa sposób organizacji stosunków między szkolnictwem wyższym a kapitałem zainteresowanym wiedzą i edukacją, odpowiadający potrzebom jego pomnażania i akumulacji.

Zadaniem części drugiej, zatytułowanej „Kapitał”, jest zaproponowanie innej ramy dla wyjaśnienia tak rozumianego zjawiska hybrydyzacji, jak również wyciągnięcie z niego teoretycznych konsekwencji. Podkreślmy raz jeszcze: uważam, że siłą sprawczą odpowiedzialną za proces hybrydyzacji jest kapitał, w coraz większym stopniu zaangażowany w pomnażanie wartości na bazie produkcji wiedzy. W tej części podejmuję wobec tego próbę uchwycenia, gdzie właściwie w szkolnictwie wyższym znajduje się kapitał, jak również odpowiadam na pytanie o to, w jaki sposób zawiązuje on relacje z pracą akademicką (niezależnie od sektora czy typu instytucji, w którym jest ona zatrudniana). Aby próby te uwieńczone zostały powodzeniem, konieczne jest jednak wcześniej ponowne wejście na globalny poziom i przyjrzenie się mechanizmom instytucjonalnej konkurencji, dystrybucji statusu i tworzeniu globalnych nierówności w nauce. W związku z tym rozdział piąty opowiada o powstaniu i rozwoju globalnych rankingów uniwersytetów, wskazując zarazem na rolę, jaką rankingi odgrywają w określaniu wartości w polu szkolnictwa wyższego. Wskazuję tutaj, że właściwe wspólnocie akademickiej mechanizmy dystrybucji prestiżu są dziś nie tylko centralizowane w formie globalnych rankingów, ale również instrumentalizowane przez kapitał. Dalszą analizę tego procesu prowadzę w rozdziale szóstym, poświęconym „transnarodowemu stowarzyszeniu kapitałów” w szkolnictwie wyższym. Wychodząc od krytyki perspektywy ujmującej uniwersytet jako współczesną topologiczną postać fabryki, jak i skoncentrowanego na rynkach podejścia do analizy przemian w szkolnictwie wyższym, staram się odpowiedzieć na pytanie o miejsce, funkcję i sposoby oddziaływania kapitału w polu szkolnictwa wyższego. Skupiam się przede wszystkim na rozwoju kluczowej frakcji wspomnianego transnarodowego stowarzyszenia kapitałów, a więc na zaangażowanym w sferę wydawania czasopism naukowych kapitale handlowym. Przedsięwzięcia wydawnicze dotyczą kluczowej dla pola akademickiego sfery dystrybucji prestiżu w procesie konkurencji o jak największe postępy w poznaniu. W rozdziale szóstym pokazuję, w jaki sposób oligopolistyczny kapitał wydawniczy jest w stanie, za pomocą globalnych rankingów uniwersytetów i baz zbierających dane bibliometryczne, zaprzęgnąć ten źródłowy mechanizm samoregulacji wspólnoty naukowej do realizacji własnych, zewnętrznych względem pola akademickiego celów. Wreszcie dwa kolejne rozdziały w tej części (siódmy i ósmy) dotyczą tego, w jaki sposób można skonceptualizować relacje zawiązywane przez kapitał z pracą z wykorzystaniem Marksowskiego pojęcia subsumcji. O ile w pierwszym z nich zajmuję się przede wszystkim filologiczną rekonstrukcją pojęcia, wokół którego narosło dużo mglistych interpretacji i któremu, również w polu krytycznych badań nad szkolnictwem wyższym, przydano wiele niewłaściwych zastosowań, o tyle rozdział ósmy stanowi próbę operacjonalizacji tej kategorii. W toku tych rozważań wskazuję nie tylko, że Marksowskie instrumentarium jest znacznie szersze niż zwykle wykorzystywane rozróżnienie na formalną i realną subsumcję (obejmując jeszcze formy mieszane czyli hybrydyczne, jak i idealną postać podporządkowania pracy kapitałowi), ale również dowodzę, że odpowiednio stosowane pojęcie subsumpcji jest narzędziem niezwykle przydatnym w analizie zmian dokonujących się w sektorze szkolnictwa wyższego. Jak przekonuję, właśnie dzięki sięgnięciu po Marksowską skrzynkę z narzędziami możliwe jest przekroczenie ograniczeń, którymi obciążone są analizy oparte na kategorii prywatyzacji, korporatyzacji lub utowarowienia czy figurze uniwersytetu-fabryki. Traktowane łącznie, wszystkie te cztery rozdziały tworzą swoisty przyczynek do krytyki ekonomii politycznej współczesnego sektora szkolnictwa wyższego.

Część trzecia i ostatnia, a więc „Dobro wspólne”, to próba przedstawienia pozytywnego programu stojącego za krytycznymi badaniami nad szkolnictwem wyższym, mogącego stać się alternatywą dla podporządkowanego kapitałowi szkolnictwa wyższego. W rozdziale dziewiątym, definiując kluczowe pojęcia dóbr wspólnych, dobra wspólnego i tego, co wspólne, przedstawiam rdzeń materialistycznej teorii dobra wspólnego. Jest nim, jak uważam, sformułowana w Zarysie krytyki ekonomii politycznej przez Marksa, a następnie rozwinięta przez włoskiego marksistę Antonia Negriego, teza o kryzysie prawa wartości. Wraz z rozwojem kapitalistycznych stosunków, w coraz większym stopniu opartych na wykorzystaniu nauki, wiedzy i relacji społecznych, odsłania się polityczna natura kapitalistycznego panowania nad pracą, jak również sztuczność miary opartej na społecznie niezbędnym czasie pracy.

W kolejnym rozdziale, posiłkując się wcześniejszymi ustaleniami, przedstawiam cztery podstawowe sprzeczności (a wobec tego również linie konfliktu i potencjalne sposoby zażegnania kryzysu uniwersytetu), jakie przecinają współczesne pole szkolnictwa wyższego. Ostatni, jedenasty rozdział poświęcam zarysom alternatywy dla podporządkowanego kapitałowi, zarówno w sposób idealny, jak i realny, uniwersytetu publicznego. Wychodzę jednak, podobnie jak Marks, z założenia, że „filozofowie rozmaicie tylko interpretowali świat, idzie zaś o to, aby go zmienić”, wobec czego skupiam swoją uwagę raczej na tendencjach i możliwych punktach wyjścia dla emancypacyjnej praktyki, a nie na formułowaniu utopijnych, gotowych do realizacji scenariuszy.

W krótkim podsumowaniu podejmuję próbę odpowiedzi na pytanie, czym są lub też czym powinny być, tak jak je w tej książce rozumiem, krytyczne badania nad szkolnictwem wyższym. Następnie, w nieco dłuższym posłowiu śledzę jeszcze najnowszą historię ruchów sprzeciwu względem przekształceń polskiego uniwersytetu publicznego, proponując zarazem jej interpretację przez pryzmat opracowanych w rozdziale dziesiątym sprzeczności.

Szanując czas Czytelników i Czytelniczek, chciałbym również zaproponować kilka strategii lektury tej książki. Z pewnością najlepszym rozwiązaniem będzie po prostu przeczytanie jej od początku do końca, gdyż pomyślana została jako możliwie spójna argumentacyjnie całość. Zdaję sobie jednak w pełni sprawę, że zarówno cierpliwość, jak i zasoby czasowe współczesnych Czytelniczek i Czytelników są ograniczone. W związku z tym osobom zainteresowanym przede wszystkim stanem współczesnych badań nad szkolnictwem wyższym polecam zwłaszcza rozdziały składające się na pierwszą część książki. Znaleźć można tu satysfakcjonujący przegląd współczesnej literatury przedmiotu dotyczącej rozróżnienia na to, co publiczne i to, co prywatne w szkolnictwie wyższym, jak również współczesnych transformacji uniwersytetu. Dla Czytelników i Czytelniczek zainteresowanych współczesnym uniwersytetem interesujące powinny być również rozdziały piąty i szósty, które zdecydowanie należy czytać łącznie. Z jednej strony stanowią one istotny wkład w rozumienie kluczowego zjawiska w globalnie ujmowanym szkolnictwie wyższym, a więc światowych rankingów uniwersytetów, z drugiej zaś wskazują na sposoby łączenia dotychczas analizowanych w sposób rozdzielny procesów, a więc pomnażania instytucjonalnego lub indywidualnego prestiżu oraz pomnażania wartości dla kapitału. Wydaje się, że właśnie te dwa rozdziały traktować należy jako oś, na której oparta jest cała konstrukcja argumentacji prezentowanej w tej książce – tutaj bowiem dokonuje się produktywne spotkanie perspektyw oferowanych przez głównonurtowe badania nad szkolnictwem wyższym oraz badania krytyczne i marksistowskie. Osoby szczególnie zainteresowane tym ostatnim nurtem, jak również samą myślą Karola Marksa, powinny sięgnąć przede wszystkim do rozdziałów siódmego i ósmego, poświęconych pojęciu subsumcji i jego operacjonalizacji dla badań w obszarze szkolnictwa wyższego, jak również do rozdziału dziewiątego, w którym projekt autora Kapitału odczytywany jest z postoperaistycznej perspektywy. Z kolei studenci i studentki, doktoranci i doktorantki oraz pracownicy i pracownice prowadzący różnego rodzaju działalność protestacyjną na dzisiejszych uniwersytetach prawdopodobnie najwięcej skorzystają, konfrontując się zarówno z definicją krytycznych badań zawartą w podsumowaniu, jak i z klasyfikacją sprzeczności obecnych we współczesnym polu akademickim zaproponowaną w rozdziale dziesiątym. Zainteresują ich zapewne również rozważania prowadzone w posłowiu, poświęcone analizie polskiego kontekstu opisywanych w tej książce przemian. Fragmenty te posiadają największy bezpośrednio polityczny potencjał ze wszystkich rozważań zgromadzonych w tym tomie i stanowić mogą, jak sądzę, pewne wsparcie dla toczonych obecnie w polu szkolnictwa wyższego zmagań. Wreszcie zaś osoby z uwagą śledzące dyskusje dotyczące problematyki dóbr wspólnych powinny szczególną uwagę poświęcić omówieniu materialistycznej teorii dobra wspólnego zawartej w rozdziale dziewiątym, a następnie, pod jej kątem, ocenić rozważania zawarte w rozdziale jedenastym, poświęconym instytucjom dobra wspólnego kształtującym się w obrębie współczesnego uniwersytetu.

Jak każda książka, zwłaszcza tych rozmiarów i podejmująca się dyskusji tak szeroko zakrojonych zagadnień, również i Uniwersytet jako dobro wspólne posiada liczne ograniczenia. Warto byłoby je w tym miejscu omówić, tak, aby uniknąć późniejszych nieporozumień i rozczarowań. Po pierwsze, podkreślić należy, że jest to propozycja teoretyczna, z wyraźnym zacięciem filozoficznym. Najchętniej wobec tego porusza się w obszarze teorii, niezbędne dane podając najczęściej za stosowną literaturą przedmiotu. Choć stroni od rozwlekłych opisów, to jednak stara się zawsze zakorzeniać najważniejsze argumenty w materiale empirycznym.

Po drugie, nie jest to książka o Polsce i polskim systemie szkolnictwa wyższego. Choć zakończenie oferuje pewne intuicje dotyczące sposobów rozumienia dynamiki wewnętrznych sprzeczności rodzimego systemu szkolnictwa wyższego, to nie ma podstaw do twierdzenia, że problemy polskiego systemu szkolnictwa wyższego są tutaj podstawowym punktem odniesienia. Nie oznacza to oczywiście, że Czytelnik i Czytelniczka zainteresowani zmaganiami, których areną jest polskie szkolnictwo wyższe, nie znajdą w Uniwersytecie jako dobru wspólnym niczego dla siebie. Jak w przypadku każdej książki o pewnych aspiracjach filozoficznych, będzie to jednak tylko zachęta do myślenia i działania. W książce tej nie mówię, co należy myśleć o konkretnych transformacjach polskiego uniwersytetu, ale staram się raczej zaprezentować pewien sposób myślenia czy też pewne podejście do badań nad szkolnictwem wyższym. Uważam, że z powodzeniem może ono zostać zastosowane do konkretnej analizy konkretnego systemu. Jest to jednak zadanie na przyszłość.

Po trzecie, w ramach zebranych w tej książce rozważań z pewnością zwrócić uwagę może fakt, że niewiele miejsca poświęcone zostało sposobom hierarchizowania pracy akademickiej, mającym ogromne znaczenie dla jej codziennego funkcjonowania. Przede wszystkim chodzi o niezwykle istotne i niepomijane w krytycznych badaniach szkolnictwa wyższego formy generowania nierówności w obrębie wspólnoty akademickiej na podstawie płci biologicznej i kulturowej, rasy czy orientacji seksualnej. Właściwością kapitału jest, że funkcjonalizuje te różnice, wykorzystując je do rozgrywania własnych interesów. W książce skupiłem się na jednej tylko szkodliwej formie tworzenia hierarchii, opartej na mechanizmach generowania i dystrybucji prestiżu, hierarchii instytucjonalnej, krajowej i geograficznej między przedstawicielami i przedstawicielkami wspólnoty akademickiej. W rozdziale jedenastym określiłem to mianem poddanej rozkładowi postaci tego, co wspólne. Wydaje się jednak, że również inne wskazane przed chwilą podziały mogą być odczytywane zgodnie z tą samą linią krytyki. Wyzwolenie się z wykorzystywanych przez kapitał do jego własnych celów generowanych przez te podziały ograniczeń stanowi jeden z warunków umożliwiających tworzenie uniwersytetu jako instytucji dobra wspólnego. Choć stanowisko sprzeciwiające się wszelkim formom nierówności ograniczającym produktywność dobra wspólnego można wyczytać z proponowanej tu krytyki jego poddanych rozkładowi postaci, uważam, że podziały ze względu na płeć kulturową i biologiczną, rasę oraz orientację seksualną zasługują na osobną i wytężoną uwagę.

Po czwarte, Czytelnik i Czytelniczka zwrócą z pewnością uwagę na niewielką wrażliwość na dyscyplinarne zróżnicowanie sektora szkolnictwa wyższego. Szukając sposobu na prezentację mechanizmu podporządkowania pracy kapitałowi, skupiałem się przede wszystkim na takich, które mogłyby być właściwe możliwie najszerzej rozumianemu zbiorowi pracy akademickiej. Takim wspólnym polem wydał mi się obszar związany z publikacją wyników badań. We wszystkich dziedzinach nauki dystrybucja prestiżu odbywa się na podstawie prezentacji wyników i wystawieniu ich na ocenę właściwej części wspólnoty naukowej. Jedna, w moim ujęciu najważniejsza frakcja „transnarodowego stowarzyszenia kapitałów”, żywi się dziś właśnie tym mechanizmem. Tendencja do kwantyfikacji, pomiaru i porównań efektywności pracy naukowej występuje obecnie (a nawet się nasila) we wszystkich obszarach nauki, niezależnie od tradycji dyscyplinarnej. Nawet jeśli przyjmiemy, że różne dyscypliny dotknięte są tym procesem w różnym stopniu i na różne sposoby, to jednak ogólnym dążeniem właściwym kapitałowi jest parcie w kierunku unifikacji metod pomiaru i uwspółmierniania każdej pracy wykonywanej w podporządkowanych mu sektorach. Analizy dotyczące dyscyplinarnego zróżnicowania metod i mechanizmów podporządkowania pracy akademickiej kapitałowi są bardzo istotne, jednak zadanie to zrealizowane musi zostać przy innej okazji.

Po piąte wreszcie, w książce uwaga została skupiona tylko na najbardziej podstawowych i ostro zarysowanych sprzecznościach rozwoju szkolnictwa wyższego podporządkowanego kapitałowi. Z pewnością można byłoby istotnie rozszerzyć wachlarz podejmowanych tu wątków. Jednakże bardziej szczegółowe analizy udają się znacznie lepiej, gdy prowadzone są w odniesieniu do konkretnych warunków konkretnego systemu szkolnictwa wyższego i przecinających go konfliktów. Na przykład wykazywanie pozornego charakteru sprzeczności między prekarnym a stałym zatrudnieniem w instytucji podporządkowanej realnie kapitałowi handlowemu, nieustannie przyspieszającemu i wzmagającemu tempo pracy akademickiej, prowadzone w oderwaniu od konkretnego kontekstu byłoby zawieszone niejako w próżni, a wnioski z takiej analizy mogłyby się wydać mało czytelne. Oczywiście w żadnym razie nie sugeruję tutaj, że nie ma różnicy między prekarnością a stabilnością zatrudnienia. Nie ma żadnych wątpliwości, że są one ogromne. Natomiast wyłączne skupienie wysiłków na walce z prekaryzacją stosunków pracy nie przyczynia się do ostatecznej konfrontacji ze źródłem problemu, a jedynie doraźnie ogranicza jego negatywne skutki. Ruchy społeczne i pracownicze stawiają sobie jednak zawsze tylko takie problemy, które są w stanie realnie rozwiązać, a przeznaczeniem praktyki teoretycznej nie jest bynajmniej formułowanie tych problemów w ich zastępstwie. Zadaniem zaś tej książki jest właśnie dostarczenie podstawowych narzędzi, które wykorzystane mogą zostać do pogłębienia i rozwinięcia konkretnych problemów, stosownie do sytuacji, w której znajduje się dany ruch społeczny czy pracowniczy.

Mam pełną świadomość większości istotnych ograniczeń książki. Jestem wobec tego gotów do przyjęcia zasłużonej, konstruktywnej i bezwzględnej krytyki. Tylko jeśli praktyce uwspólniania towarzyszyć będzie praktyka tworzenia wspólnych pojęć, mamy szansę poruszać się naprzód po ścieżce wiodącej w kierunku uniwersytetu jako dobra wspólnego, której otwarcie było podstawowym zadaniem, postawionym pierwotnie przed tą książką. Na ile udało się cel ten osiągnąć, pozostawiam ocenie Czytelników i Czytelniczek[17].

Poznań, sierpień 2015

Przypisy

[17] Podstawę tej książki stanowi rozprawa doktorska, przygotowana pod opieką prof. Marka Kwieka i z pomocą dr. Piotra Juchacza, obroniona w listopadzie 2014 roku w Instytucie Filozofii UAM. Po poszerzeniu o pięć całkowicie nowych rozdziałów, licznych modyfikacjach i opracowaniu redakcyjnym złożona została do druku. W tym miejscu zaznaczyć należy również, że w pracy wykorzystano fragmenty artykułów, które ukazały się już drukiem w języku polskim lub angielskim. Zob. Szadkowski 2012, 2013a, 2013b, 2014a, 2014b; Sowa, Szadkowski 2011.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Uniwersytet jako dobro wspólne