Werwolf. Ostatni zaciąg Himmlera

Werwolf. Ostatni zaciąg Himmlera

Autorzy: Volker Koop

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka

Kategorie: Historia

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 352

Cena książki papierowej: 42.00 zł

cena od: 27.56 zł

Założona z inicjatywy Heinricha Himmlera nazistowska organizacja Werwolf, odpowiadająca za przeprowadzone w ostatnich tygodniach wojny niezliczone mordy, należy do najbardziej tajemniczych i legendarnych struktur Trzeciej Rzeszy. Jej zadaniem było utrzymywanie oddziałów aliantów w stałym napięciu przez prowadzone z ukrycia akcje sabotażowe, a jednocześnie odstręczanie Niemców od współpracy z aliantami, w czym Werwolf posuwał się na najbrutalniejszych metod. 

Książka Volkera Koopa to pierwsze wyczerpujące przedstawienie historii tej owianej mgłą tajemnicy organizacji. Autor rzeczowo i ze znawstwem opisuje tło historyczne, powstanie oraz działania Werwolfu i związanych z nim osoób. Jednocześnie demitologizuje organizację, bezlitośnie wskazując na jej jednoznacznie zbrodniczy charakter i działalność.

Volker Koop (ur. 1945) jest wybitnym niemieckim publicystą i autorem kilkudziesięciu książek poświęconych historii Niemiec. W Polsce ukazała się jego monumentalna praca „Bormann. Pierwszy po bestii".

Tytuł oryginału

HIMMLERS LETZTES AUFGEBOT

DIE NS-ORGANISATION „WERWOLF”

Copyright © 2008 by Böhlau Verlag GmbH&Cie,

Köln Weimar Wien

All rights reserved

Projekt okładki

Maciek Trzebiecki

Zdjęcie na okładce

© Getty Images; Bundesarchiv

Zdjęcia środek

© Getty Images; Bundesarchiv; East News

Redaktor prowadzący

Adrian Markowski

Redakcja

Jarosław Skowroński

Korekta

Grażyna Nawrocka

ISBN 978-83-8097-461-6

Warszawa 2016

Wydawca

Prószyński Media Sp. z o.o.

02-697 Warszawa, ul. Rzymowskiego 28

www.proszynski.pl

Spis treści

Przedmowa

Mity, legendy i organizacje poprzedzające

„Wojna ludowa o jak najszerszej bazie”

Przedmowa

Narodowi socjaliści rozpętali II wojnę światową. Na froncie poległy miliony żołnierzy, w napadniętych krajach życie straciły setki tysięcy cywilów, równie wielu zginęło w Niemczech w wyniku alianckich nalotów bombowych. Jesienią 1944 r. wojna wróciła do punktu wyjścia: dosięgła Niemców także w ich ojczystym kraju.

Werwolf („wilkołak”) bez wątpienia należy do tych struktur SS, wokół których im dalej od zakończenia II wojny światowej, tym więcej krąży legend. Reichsführer SS Heinrich Himmler powołał tę organizację do życia we wrześniu 1944 r. Jego „wilkołaki” miały za zadanie nękać jako partyzanci wkraczające na terytorium Niemiec wrogie armie aktami sabotażu i terroru, a także likwidować „zdrajców”, podejmujących współpracę z siłami okupacyjnymi.

Pomysł, by stworzyć konspiracyjną organizację do walki na okupowanych terenach Niemiec, pojawił się dopiero wtedy, gdy alianckie oddziały już znajdowały się na niemieckiej ziemi. Brakowało zatem czasu na staranne planowanie i uformowanie tak zwanych grup Werwolfu lub grup W. Już choćby z tego powodu organizacja ta od samego początku była skazana na porażkę. Do tego doszła jeszcze rywalizacja w obrębie kierownictwa reżimu nazistowskiego. Kontrolę nad Werwolfem chcieli przejąć zarówno minister propagandy Joseph Goebbels, jak i Martin Bormann – potężny szef Kancelarii Partii NSDAP – czy niecieszący się już od dłuższego czasu względami Führera marszałek Rzeszy Hermann Göring. Werwolf przeprowadził nieliczne ataki przeciwko oddziałom i strukturom aliantów. Głównie mordował cywilów, którzy chcieli rozpocząć służbę na rzecz nowych, demokratycznych Niemiec. Organizacja Werwolf z pewnością przystąpiła do konkretnego działania na niegdyś niemieckich obszarach wschodnich, ale na zachodzie Niemiec osiągnęła co najwyżej zaczątkową formę. Powszechny, jednoczący ludność niemiecką ruch Werwolfu, jaki chciał zainicjować Goebbels, nawet nie zaczął się na dobre tworzyć.

Istnieje kilka publikacji na temat Werwolfu Himmlera, które – choć zasługują na uznanie w odniesieniu do szczegółów – mają jedną zasadniczą wadę: były pisane w czasach, kiedy dostęp do źródeł był jeszcze zupełnie niewystarczający. Dotyczy to na przykład Arno Rosego, którego książka o Werwolfie ukazała się w 1980 r. Nie mógł wiedzieć, że w archiwach Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego NRD znajdowały się liczne oryginalne akta dotyczące Werwolfu, umożliwiające stworzenie o wiele pełniejszego obrazu tej organizacji. Natomiast struktury Werwolfu na dawniej niemieckich obszarach wschodnich można zrekonstruować jedynie na podstawie dokumentów, które wpadły w ręce Armii Czerwonej i były podstawą do licznych przesłuchań prowadzonych przez służbę bezpieczeństwa NRD. W tej książce zostaną one przeanalizowane po raz pierwszy.

Zupełnie nowy wgląd w aktywność Werwolfu na zachodzie Niemiec dają dokumenty zgromadzone przez dawny Centralny Urząd Ścigania Zbrodni Nazistowskich, dziś należący do Archiwum Federalnego. Ich analiza wywołuje wątpliwości, czy akcje, które dotychczas przypisywano Werwolfowi – jak zabójstwo burmistrza Akwizgranu Franza Oppenhoffa czy „mordercza noc w Penzbergu” – w ogóle należy wiązać z tą formacją.

W książce tej uwzględniono fakt, że także w sąsiadującej z Niemcami od południa Austrii naziści byli otwarci na ideę Werwolfu; pod znakiem „wilczego haka” (Wolfsangel) popełniali zbrodnie przeciwko ludzkości i jeszcze długo marzyli o odrodzeniu się „wielkoniemieckiej Rzeszy”.

Po zakończeniu II wojny światowej zachodnioniemieckiemu wymiarowi sprawiedliwości z trudem przychodziło zmierzenie się z tym aspektem nazistowskich rządów terroru. Wielu dawnych „wilkołaków” ukrywało się, innych skazano na zadziwiająco łagodne kary i w większości później ułaskawiono. Natomiast w radzieckiej strefie okupacyjnej wybuchła histeria Werwolfu, która pociągnęła za sobą setki ofiar śmiertelnych i zaprowadziła tysiące młodocianych do osławionych radzieckich obozów specjalnych.

Jeśli dzisiaj pojęcie Werwolf znów robi duże wrażenie i budzi fascynację, zwłaszcza u młodzieży, należy tłumaczyć to zarówno nieznajomością zadań tej organizacji, jak też nimbem tajemniczości, jaki zdołali nadać nazwie „Werwolf” narodowi socjaliści. Fakt, że dzisiaj, ignorując zbrodnicze cele Werwolfu Himmlera, zaprasza się na koncerty Werwolfu i party Werwolfu albo w masowych ilościach oferuje się płyty CD Werwolfu, pokazuje wysoki stopień niewiedzy, bagatelizowania lub świadomych nadużyć, dokonywanych w powiązaniu z nazwą tej rzekomej organizacji konspiracyjnej.

Dzięki intensywnym badaniom w archiwach państwowych i krajowych wszystkich krajów związkowych, w Archiwum Federalnym i jego ekspozyturach, w Instytucie Gaucka, jak też archiwach powiatowych i miejskich od Flensburga po Waldshut-Tiengen w Badenii-Wirtembergii i od Saarbrücken po Eberswalde, w książce tej po raz pierwszy przedstawiono szczegółowy obraz ostatniego zaciągu Himmlera – Werwolfu. W wyczerpującej i przejrzystej formie po raz pierwszy opisano tutaj struktury i skład tego nazistowskiego ugrupowania, jego zakres działalności w obliczu klęski oraz jego udział w ostatnich zbrodniach reżimu hitlerowskiego – między innymi po to, by przeciwdziałać wspomnianej tendencji do ich bagatelizowania.

Berlin, lato 2008 r.

Volker Koop

Mity, legendy i organizacje poprzedzające

Nazwę „Werwolf” („wilkołak”) dla planowanej przez siebie organizacji podziemnej Himmler wybrał z rozmysłem. Przez całe wieki w wielu kulturach wilk był przedstawiany jako istota będąca zarazem obrońcą i mścicielem – i taką też rolę miały odgrywać „wilkołaki”. Narodowi socjaliści, którzy chętnie posługiwali się historią i odwoływali się do mitów, nazywając swoją organizację konspiracyjną, znaleźli wystarczająco wiele powiązań z magią wilka.

Już w Biblii wilk wielokrotnie był przedstawiany jako niebezpieczne zwierzę masakrujące stada. A w mitologii starożytnego Egiptu Upuaut, bóg zmarłych, „Otwierający Drogi”, miał postać szakala. Kierował barką Słońca podczas jej pełnej niebezpieczeństw nocnej podróży. Na wezwanie zmarłych bezpiecznie prowadził dusze niebezpieczną drogą, by mogły dotrzeć do siedziby błogosławionych, gdzie znajdowała się brama Ozyrysa. W Egipcie krewniacy wilka byli otoczeni szczególnym kultem w Lykopolis (z greckiego „miasto wilka”). Grecki dziejopisarz Diodor opisywał, że armia wilków zatrzymała etiopskich intruzów w rejonie Elefantyny.

W greckiej mitologii Zeus przemienił w wilka greckiego króla Likaona. Opuszczony przez swoją matkę Miletos, syn Apolla i Akakallis, córki króla Minosa, został wykarmiony przez wilczycę, po czym znaleźli go i wychowali pasterze. Dzięki wilczycy Miletos założył miasto Milet na wybrzeżu Azji Mniejszej. U Pauzaniasza można wyczytać, że złodziej, który splądrował miejsce kultu Apollina, został zabity przez wilka. Mieszkańcy, zbudzeni nieustannym wyciem zwierzęcia, odnaleźli skrzynię ze skarbem, której strzegł, zanieśli ją z powrotem do sanktuarium i ufundowali posąg wilka z brązu.

Założycieli miasta Rzym, bliźniaków Romulusa i Remusa, zgodnie z mitem wykarmiła własnym mlekiem i wychowała wilczyca. Legenda opiera się jednak na nieporozumieniu, ponieważ słowo lupa oznacza po łacinie zarówno wilczycę, jak i prostytutkę – za którą pierwotnie uważano Lawinię, niefrasobliwą małżonkę pasterza Faustulusa, który wychował obu braci.

W mitologii germańskiej i nordyckiej wilczy bracia Sköll i Hati nieustannie ścigali słońce i księżyc, by je pożreć. Zwycięski bóg Odyn obok dwóch kruków miał także dwa wilki, Geriego i Frekiego, które jako kłótliwe i dzielne zwierzęta chętnie włączały się do walki i rzucały się na ciała poległych.

Według tureckiej legendy pewnego razu zmasakrowana została osada ludu Xiongnu i przez niedopatrzenie oszczędzone zostało jedno jedyne dziecko. Dziecko to zostało przygarnięte przez wilczycę, która przeniosła je do jaskini i wykarmiła własnym mlekiem. Wilczyca została później jego żoną, a jej potomstwo dało początek ludowi Tu Kiu, pierwszych Turków.

Według Tajnej historii Mongołów przodkiem słynnego zdobywcy Czyngis-chana był mityczny Börte Czino – Szary Wilk, symbolizujący Niebo. Był on mężem Goaj Marał – Płowej Łani, będącej ucieleśnieniem Ziemi – oraz ojcem dynastii mongolskich chanów.

Sama nazwa „Wilk” nie wywoływałaby jednak aż takiego przerażenia, na jakim zależało narodowym socjalistom. Nie przez przypadek Himmler zdecydował się na określenie „Werwolf” („wilkołak”), człowiek-wilk, wywodzące się od staroniemieckiego słowa wer oznaczającego „człowieka”. W wielu europejskich kulturach były rozpowszechnione legendy o mężczyznach, którzy podczas pełni przyjmują postać wilka i napadają na ludzi i zwierzęta. Wiara w wilkołaki była szczególnie głęboko zakorzeniona w krajach bałtyckich i na ziemiach Słowian. Przypuszczalnie mogły mieć na to wpływ ekstatyczne rytuały nordyckich wojowników, berserków – i tak jak berserkowie mieli niszczyć wroga członkowie Werwolfu Himmlera. Wskazuje się na znaną od II wieku likantropię, chorobę psychiczną polegającą na tym, że chorzy utożsamiają się z jakimś drapieżnikiem, przede wszystkim z wilkiem.

Niektórzy historycy stawiają tezę, że „wilkołaki” Himmlera, czyli członkowie Werwolfu, zostali tak nazwani w nawiązaniu do tej mitologicznej postaci, która – najczęściej w czasie pełni księżyca – przemienia się w wilkołaka i mordując, przemierza ulice. Bez wątpienia jednak do wymyślenia tej nazwy przyczyniła się także powieść Hermanna Lönsa Der Wehrwolf – Eine Bauernchronik (Wilkołak – kronika chłopska). Wydana w 1910 r. powieść opowiada o walce dolnosaksońskich chłopów przeciwko soldatesce i maruderom w czasie wojny trzydziestoletniej. Jednemu z chłopów, Viekenludolfowi, Löns włożył w usta następujące słowa: „A więc jestem zdania, że powinniśmy nazywać się wilkołakami i tam, gdzie stawiliśmy opór nikczemności, zostawiać znak trzech uderzeń topora, jednego tu, drugiego tam i trzeciego w poprzek”. Takie wilcze haki „wilkołaki” Lönsa wycinały na drzewach, by ostrzec im podobnych: „Strzeż się, ponieważ przed tobą jest dziura, i kiedy wpadniesz, nie wyrwiesz się śmierci”1.

Odwoływanie się w swoich działaniach do postaci i zdarzeń historycznych oraz ich tłumaczenie na własną modłę lub nawet nadużywanie było całkowicie zgodne z ideologią narodowosocjalistyczną. Choć uzasadnione jest przypuszczenie, że naziści utożsamili chłopski ruch oporu z czasów wojny trzydziestoletniej z podziemną walką niemieckich „bojowników o wolność” przeciwko alianckim oddziałom okupacyjnym i dlatego nadali im nazwę „Werwolf”, brak jednak na to jakichkolwiek niezbitych dowodów. Za hipotezą taką przemawia fakt, że pomimo niedostatków papieru książka Lönsa niemal do samego końca wojny była drukowana w dużych nakładach, aby wynagradzać nią „bojowników o wolność”. Dla „doświadczonych ludzi” z Volkssturmu w listopadzie 1944 r. przygotowano jeszcze nawet wydanie specjalne, a Bormann w swoim okólniku oferował „większą liczbę” egzemplarzy do rozdzielenia2.

Możliwe, że wybierając nazwę „Werwolf”, naziści dokonali zapożyczenia z książki Hermanna Lönsa. Jednak ich „wilczy hak” nie miał nic wspólnego ze znakiem „wilkołaków” Lönsa. Różnił się zdecydowanie od ich „uderzeń siekierą”. Symbol nazistowskich „wilkołaków” składał się z dwóch znaków runicznych i miał zupełnie inne pochodzenie i charakter niż wilczy hak ukształtowany za pomocą kilku prostych uderzeń topora. Dwa pojedyncze znaki, z których narodowi socjaliści uformowali symbol Werwolfu, odpowiadały literom „i” oraz „s”, a w tej kombinacji miały oznaczać: Ich siege („zwyciężam”)3. Symbol ten, namalowany jaskrawoczerwoną farbą na budynkach i samochodach oraz na ulotkach, miał uświadamiać zarówno alianckim oddziałom okupacyjnym, jak też własnej ludności, że Werwolf jest wciąż obecny.

Oprócz pośpiesznie najczęściej rysowanych lub rytych znaków runicznych wykorzystywano także trwałe znaki sygnałowe. Często chodziło o proporczyki z bakelitu lub raczej nierzucające się w oczy przedmioty, jak skorupy lub skrawki materiału, za pomocą których przekazywano wiadomości.

Pojęcia „Werwolf” narodowi socjaliści, a w szczególności Himmler i jego SS, używali już wcześniej. Tak więc 1 lipca 1943 r. została zarządzona „akcja zabezpieczająca Werwolf I”, w toku której SS wypędziło polską ludność miast Tomaszów Lubelski i Zamość, a następnie zastąpiło ją ludnością niemieckiego pochodzenia. Całkowicie ewakuowano obszary leśne wokół Biłgoraja, aby nie pozostawić polskim i ukraińskim partyzantom żadnej możliwości schronienia4. Oprócz Głównej Kwatery Führera, Wilczego Szańca na Mazurach, w lasach koło Winnicy na Ukrainie znajdowała się kolejna, nosząca nazwę Werwolf, z której Wehrmacht także korzystał.

Wilczy hak jako znak Werwolfu miał ostrzegać i zatrważać zarówno ludność niemiecką, jak i żołnierzy oddziałów alianckich.

W wyniku przegranej przez Niemcy I wojny światowej mit wilkołaka został ożywiony wraz z założoną 11 stycznia 1923 r. w Halle an der Saale organizacją Der Wehrwolf (w proklamacji stwierdzono, że jest ona „politycznym ruchem obronnym założonym przez żołnierzy frontowych”, „politycznym ruchem nowego frontu”, „ruchem wolnościowym, dążącym do uwolnienia narodu niemieckiego od wrogów wewnętrznych i zewnętrznych”, „ruchem społecznym” i „ruchem wielkoniemieckim”5. Promowane miały być „cnoty żołnierzy frontowych: odwaga, koleżeństwo, ofiarność”. Dalej napisano: „Popieramy wojnę, ponieważ poza nią nie dostrzegamy żadnej innej możliwości rozwiązania kwestii niemieckiej. Samopoświęcenie dla narodu i państwa zawsze było i jest przejawem najwyższej moralności”. Pogardzano „letnimi, połowicznymi i niezdecydowanymi”; tylko „wysokowartościowa mniejszość” mogła być „odpowiedzialna za kształtowanie niemieckiego losu”. Celem było między innymi zjednoczenie poprzez narodowy ruch wolnościowy w Wielkich Niemczech „wszystkich Niemców Europy Środkowej mieszkających na zwartych obszarach osadniczych”6. Z taką ideologią Der Wehrwolf był prekursorem Hitlera i narodowego socjalizmu. Później jego frazeologię przejął, nieraz słowo w słowo, Goebbels.

W 1925 r. Der Wehrwolf powołał do życia instytucję dobroczynną pod nazwą Wehrwolfhilfe („pomoc wilkołaka”), która miała za zadanie wspierać swoich członków w razie nieszczęśliwego wypadku, śmierci, problemów ekonomicznych, a w szczególności bezrobocia7. Celem Wehrwolfhilfe, która stała otworem także przed osobami niebędącymi członkami, było między innymi wykazanie, że zbędne są związki zawodowe. Wraz z Wehrwolfhilfe została stworzona instytucja będąca „pełnowartościowym zastępstwem dla związków zawodowych”, która uwalniała każdego niemieckiego pracobiorcę „od terroru międzynarodowych związków zawodowych”8. W ukazującym się trzy razy w miesiącu czasopiśmie „Der Wehrwolf” führer związku Fritz Kloppe stwierdził, że była ona postrzegana jako „nowa niemiecka forma związków zawodowych”9.

Der Wehrwolf zasadniczo miał nastawienie antyparlamentarne, bronił ideologii skrajnie prawicowej i stanowił konkurencję dla Stahlhelmu, Związku Żołnierzy Frontowych. W przypadku tego drugiego chodziło o paramilitarną organizację obronną, która została założona w grudniu 1918 r. w Magdeburgu przez oficera rezerwy Franza Seldtego. Stahlhelm był zbrojnym ramieniem Niemieckiej Narodowej Partii Ludowej (DNVP) i podczas zebrań partyjnych często pełnił funkcję uzbrojonej „ochrony sali”. W 1930 r. liczył około 500 000 członków. Wraz z pojawieniem się narodowych socjalistów dni Der Wehrwolf były policzone, zwłaszcza że założyciel Stahlhelmu, Seldte, i Hitler byli zaprzyjaźnieni. W Hamburgu i w Dolnej Saksonii, powołując się na ustalenia traktatu wersalskiego, zakazano działalności organizacji Der Wehrwolf. W uzasadnieniu powołano się na zabronione „ćwiczenia polowe”. Władze skonfiskowały ulotki i broń pochodzącą jeszcze z czasów I wojny światowej10. Poza tym Der Wehrwolf obciążono odpowiedzialnością za zamach bombowy w Bad Oldesloe, który pozostał jednak bez konsekwencji. Ostatecznie Der Wehrwolf znalazł się na celowniku narodowych socjalistów, gdy zdecydowanie odrzucił zjednoczenie ze Stahlhelmem, a przede wszystkim, kiedy odmówił przyłączenia się do NSDAP. W nocy z 26 na 27 kwietnia 1930 r. führerzy Der Wehrwolf odbyli naradę w Berlinie i nazwali wszystkie meldunki o połączeniu z NSDAP fałszywymi. Stwierdzono, że organizacja chce pozostać niezależna11.

Przesądziło to o likwidacji Der Wehrwolf. W marcu 1933 r. saksoński związek krajowy wystąpił z organizacji i przekształcił się w Czarną Brygadę Saksonia (Werwolf). Organizacja ta została niezwłocznie uznana przez saksońskiego komisarza Rzeszy barona Manfreda von Killingera, ponieważ związek zadeklarował, że „w każdej chwili jest gotowy do obrony narodowej rewolucji”12. W 1933 r. Der Wehrwolf został rozwiązany, a jego członkowie wcieleni do narodowosocjalistycznych oddziałów SA. Stahlhelm do 1935 r. mógł funkcjonować dalej, jako tak zwana Rezerwa SA, pod nazwą „Narodowosocjalistyczny Niemiecki Związek Żołnierzy Frontowych”. Jego założyciel, Seldte, został ministrem pracy Rzeszy w pierwszym gabinecie Hitlera.

1. Herman Löns, Der Wehrwolf, Jena 1943, s. 99.

2. BArch, NS 6/349, okólnik 410/44 Kancelarii Partii NSDAP, Berlin, 23 listopada 1944 r.

3. Zob. Renck-Reichert, Runenfibel, Heilbronn 1938.

4. BArch, NS 19/2234, Osobisty Sztab Reichsführera SS, adnotacja „akcja zabezpieczająca Werwolf I”, 1 lipca 1943 r.

5. BArch, NS 5 VI/776, hasło z plakatu Wehrwolfu, 1923 r., niedatowane.

6. Tamże.

7. BArch, NS 5 VI/776, statut „Wehrwolfhilfe e.V.” („Pomocy wilkołaka towarzystwa zarejestrowanego”) Halle 1931.

8. BArch, NS 5 VI/776, „Allgemeine Zeitung Nordhausen”, „To prawdziwa opieka”, niedatowane.

9. BArch, NS 5 VI/776, „Der Wehrwolf”, 21 listopada 1930 r., w: Arbeit und Recht, nr 1, 3 stycznia 1931 r.

10. BArch, NS 5 VI/776, Das Hamburger Wehrwolf-Verbot, w: „Der Jungdeutsche”, nr 7, 9 stycznia 1930 r.

11. BArch, NS 5 VI/776, Wehrwolf-Führertagung – kein Anschluss an die N.S.D.A.P, w: „Der Jungdeutsche”, 29 kwietnia 1930 r.

12. BArch, NS 5 VI/776, Der sächsische Wehrwolfverband als ›Schwarze Brigade Sachsen‹, w: „Berliner Börsen-Zeitung”, 20 marca 1933 r.

„Wojna ludowa o jak najszerszej bazie”

Rekonstruowanie początków narodowosocjalistycznej organizacji Werwolf nie należy do zadań łatwych, ponieważ zachowało się niewiele dokumentów z fazy jej planowania. Wiele poleceń – stosownie do charakteru konspiracyjnej grupy oporu – przekazywano wyłącznie ustnie. Dokumentacja na piśmie często jest sformułowana w niejasny sposób i zachowała się z dużymi lukami.

W każdym razie należy wyraźnie rozróżnić organizację działającą na obszarach wschodnich od jej skrzydła w Niemczech zachodnich. Na wschodzie z wielu powodów łatwiej było rekrutować mężczyzn gotowych do zajęcia się aktami sabotażu na tyłach Armii Czerwonej. Tutaj setki tysięcy uciekających przed oddziałami Stalina były świadkami, a często także ofiarami, okrucieństw popełnianych na Niemcach przez żołnierzy Armii Czerwonej. W obozach uciekinierów łatwiej było pozyskać kandydatów na „wilkołaki” niż wśród rdzennej ludności na zachodzie Niemiec. Ta cierpiała co prawda z powodu nieustannych nalotów, czekała jednak na wkroczenie amerykańskich oddziałów lądowych, oznaczające dla niej koniec wojny. Decydujące mogło jednak być to, że na wschodzie na tworzenie Werwolfu zdołał uzyskać pewien wpływ Wehrmacht, w szczególności na Górnym i Dolnym Śląsku, w Czechach i na Morawach, w Kraju Sudeckim, a także w Gdańsku. Na zachodzie natomiast zadanie aktywowania Werwolfu przypadło często niekompetentnym funkcjonariuszom NSDAP, burmistrzom lub ludziom z Volkssturmu. Ci z reguły działali dyletancko, ich akcje były chaotyczne i skierowane raczej przeciwko „zdrajcom” wśród własnej ludności niż przeciwko aliantom. A chłopcy z Hitlerjugend, pomimo swego fanatycznego oddania, czy posiadający „doświadczenie frontowe” inwalidzi wojenni nie byli odpowiednimi bojownikami podziemia, których siłami można by prowadzić skuteczną wojnę partyzancką.

Wspomniany niewystarczający stan źródeł sprawił, że w wielu pracach na temat Werwolfu błędnie odpowiedziano na pytanie o duchowego inicjatora tej organizacji.

Reichsführer SS Heinrich Himmler przez długi czas był jednym z najpotężniejszych ludzi w Trzeciej Rzeszy. Przy tworzeniu Werwolfu zawiódł całkowicie.

Dotychczas często twierdzono, że autorstwo pomysłu należy przypisywać Himmlerowi lub Goebbelsowi, niekiedy była mowa także o szefie Kancelarii Partii NSDAP Martinie Bormannie. Gruntowna kwerenda pozwala jednak jednoznacznie zawyrokować: to SS-Reichsführer Heinrich Himmler i sztab jego współpracowników jako pierwsi w kierownictwie reżimu nazistowskiego zajęli się pomysłem, by na terenach już całkowicie opuszczonych przez Wehrmacht zorganizować ruch oporu zajmujący się walką partyzancką. Decydujące w tym kontekście były sukcesy oddziałów Stalina na Wschodzie i amerykańskich sił zbrojnych na Zachodzie. 11 września 1944 r. pierwszy amerykański oddział zwiadowczy wkroczył na północ od Trewiru na terytorium Niemiec. Mniej więcej w tym samym czasie, 15 września, Armia Czerwona rozpoczęła długo oczekiwaną wielką ofensywę i rzuciła do walki na szerokim froncie ponad czterdzieści dywizji piechoty oraz liczne formacje czołgów i samolotów bojowych.

Himmler wyraźnie przywiązywał dużą wagę do tego, by taki ruch oporu był budowany pod kierownictwem SS. Chciał sobie w ten sposób zapewnić nieograniczoną kontrolę nad organizacją partyzancką, a przy okazji wzmocnić swoją pozycję wobec Hitlera, która wcale nie była taka niezagrożona. Faktem jest jednak także, że cały szereg czołowych funkcjonariuszy nazistowskich próbowało zdobyć wpływ na Werwolf lub wręcz przejąć nad nim pełną kontrolę. Najpóźniej na początku 1945 r. w sprawy tej organizacji zaczęli się mieszać Bormann, podobnie jak führer Niemieckiego Frontu Pracy (DAF) Robert Ley, Führer Młodzieży Rzeszy Artur Axmann, a w szczególności minister propagandy Joseph Goebbels. Ta rywalizacja, obok innych aspektów, w zasadzie z góry uniemożliwiła sprawną budowę organizacji Werwolf.

Tworzenie organizacji partyzanckiej było tylko jednym z wielu kroków, za pomocą których nazistowskie przywództwo próbowało za wszelką cenę doprowadzić do „ostatecznego zwycięstwa”. Dla nazistowskich Niemiec wojna była już od dawna przegrana, gdy Hitler 20 lipca 1944 r. mianował ministra propagandy Goebbelsa, będącego zarazem gauleiterem Berlina, „pełnomocnikiem generalnym Rzeszy do spraw totalnej mobilizacji wojennej”. Wyposażył go w bardzo rozległe kompetencje, aby tylko zmobilizować maksimum sił dla Wehrmachtu i przemysłu zbrojeniowego. Uruchomiono ostatnie rezerwy, niemal codziennie pojawiały się doniesienia o skonstruowaniu nowej „cudownej broni”. Wyjątkowych sukcesów i zwrotu w przebiegu wojny Hitler oczekiwał w związku z wprowadzeniem do akcji pierwszego zdolnego do działań operacyjnych odrzutowego samolotu myśliwsko-bombowego, Me 262. Samolot ten osiągał prędkość do 1000 km/h, jednak z różnych przyczyn nie spełnił pokładanych w nim nadziei. We wrześniu 1944 r. założono Niemiecki Volkssturm (rodzaj pospolitego ruszenia), w którym musieli służyć mężczyźni do sześćdziesiątego roku życia i małoletni – źle lub niemal wcale niewyszkoleni i słabo uzbrojeni. Ochotnicy, którzy mieli lat więcej lub mniej niż w przyjętych ramach wiekowych, także byli przyjmowani do Volkssturmu. Co prawda służba wojskowa była zdecydowanie zakazana dla duchownych, jednak w innych przypadkach naziści okazywali dużą wyrozumiałość. W porozumieniu z Himmlerem Bormann poinformował 7 listopada 1944 r. gauleiterów, że „przestępcom politycznym i kryminalnym oraz innym trudnym elementom” należałoby dać szansę, by w Volkssturmie „znów włączyli się we wspólnotę narodową i obronną jako pełnowartościowi członkowie”13.

Przywództwo Rzeszy w ogóle nie dostrzegało, że to ono jest odpowiedzialne za rysującą się już na horyzoncie klęskę militarną – i zwalało winę na sojuszników. W „Dekrecie Führera” z 18 października 1944 r. jest mowa o tym, że „ponieważ zawiedli nas nasi wszyscy europejscy sojusznicy, na niektórych frontach wróg stanął w pobliżu lub wręcz na niemieckiej granicy”, a jego celem jest „eksterminacja niemieckiego człowieka”14. Gauleiterzy powinni przejąć zatem odpowiedzialność za organizację i dowodzenie Volkssturmem i posłużyć się przy tym siłami NSDAP, SA, SS, NSKK i HJ. Himmlerowi, jako pełniącemu funkcję naczelnego dowódcy Armii Rezerwowej, powierzono zadanie objęcia kontroli nad organizowaniem oporu od strony wojskowej, szkoleniem i uzbrojeniem oraz planowaniem akcji bojowych. Granice między SS, Volkssturmem i Werwolfem zaczęły się zacierać już wówczas, ponieważ chłopcy powołani do Volkssturmu w ostatnich tygodniach wojny mieli realizować także zadania Werwolfu. Do tego często nosili mundury SS – wprawdzie bez patek kołnierzowych i dystynkcji ze stopniem służbowym – więc alianci często pomyłkowo zaliczali młodych członków Werwolfu do SS. Zarówno zaliczenie do Werwolfu, jak i do SS miało dla dzieci i małoletnich fatalne konsekwencje.

Także kobietom w końcowej fazie II wojny światowej przydzielono nowe zadania. W 1944 i na początku 1945 r. od dawna nie odgrywały już tylko tak wychwalanej przez narodowych socjalistów roli matki. Musiały teraz zastąpić w przemyśle zbrojeniowym mężczyzn, którzy walczyli lub polegli na froncie. 7 października 1944 r. wydano rozkaz, by w krótkim terminie zaangażować 100 000 kobiet do służby w bateriach reflektorów przeciwlotniczych Luftwaffe15. 29 listopada 1944 r. naziści powołali do życia Kobiecy Korpus Pomocniczy Wehrmachtu16. Jak głosiła propaganda, do końca wojny około 500 000 kobiet miało zastąpić taką samą liczbę mężczyzn, by ci jako żołnierze mogli udać się na front. Najczęściej były one pomocnicami sztabowymi w biurach Wehrmachtu i pracowały w służbach łączności (Nachrichtenhelferinen) albo ramię w ramię z chłopcami z Hitlerjugend wykonywały zadania wojskowe jako obsługa działek przeciwlotniczych. W lutym 1945 r. Hitler zgodził się nawet na próbę na utworzenie batalionu kobiecego i spodziewał się w związku z tym, że „wystawienie tego batalionu będzie miało odpowiedni wpływ na postawę mężczyzn”17.

Ponadto niektóre kobiety i dziewczęta w listach do Hitlera i innych czołowych funkcjonariuszy nazistowskich prosiły o wykorzystanie ich jako bojowniczek działających pojedynczo „z bronią w ręku przeciwko wrogowi”. Tego rodzaju listy, uznane przez Bormanna za „przekonujący dowód na bezwarunkową gotowość naszego całego narodu do działania na rzecz zwycięstwa”, miały być kierowane bezpośrednio do Kancelarii Partii NSDAP18. Jest całkiem możliwe, że dla kobiet tych przewidziano rolę członkiń Werwolfu, nie ma na to jednak twardych dowodów. 21 stycznia 1945 r. Bormann wydał komunikat o wystawieniu nowych dywizji, między innymi poprzez powołanie do wojska uczniów szkół zawodowych, praktykantów z gospodarki, wliczając w to przemysł zbrojeniowy, jak też gimnazjalistów. Jako „pracownicy Służby Pracy Rzeszy” „służbę dla Führera” mieli pełnić także małoletni, którzy nie osiągnęli jeszcze szesnastego roku życia19.

CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ, PŁATNEJ WERSJI

13. BArch, NS 6/98, Kancelaria Partii NSDAP, okólnik 385/44, dotyczący: traktowania elementów obciążonych politycznie i kryminalnie w niemieckim Volkssturmie, Główna Kwatera Führera, 7 listopada 1944 r.

14. Völkischer Beobachter”, Der Erlass des Führers, Berlin, 18 października 1944 r.

15. BArch, NS 6/348, okólnik 303/44 Kancelarii Partii NSDAP, dotyczący: pomocniczej służby wojennej kobiet, Główna Kwatera Führera, 7 października 1944 r.

16. BArch, NS 6/348, okólnik 421/44 Kancelarii Partii NSDAP, dotyczący: drugiego zarządzenia o przeprowadzeniu totalnej mobilizacji wojennej, Główna Kwatera Führera, 30 listopada 1944 r.

17. BArch, NS 6/348, adnotacja Bormanna, dotycząca: wzmocnienia walczących oddziałów, Główna Kwatera Führera, 28 lutego 1945 r.

18. BArch, NS 6/348, okólnik 366/44 Kancelarii Partii NSDAP, dotyczący: ochotniczych zgłoszeń kobiet i dziewcząt do walki z wrogiem, Główna Kwatera Führera, 2 listopada 1944 r.

19. BArch, NS 6/354, okólnik 22/45 g, kierownik Kancelarii Partii, Główna Kwatera Führera, 22 stycznia 1945 r.

PEŁNY SPIS TREŚCI:

Przedmowa

Mity, legendy i organizacje poprzedzające

„Wojna ludowa o jak najszerszej bazie”

Myśliwce taranujące, promienie śmierci i Sturm-Wikinge

Strach – pożywka dla Werwolfu

Egzekucja robotników przymusowych

Zamordowanie Franza Oppenhoffa

„Mordercza noc w Penzbergu”

Zabójstwa w północnych Niemczech

Rozgłośnia Werwolf Goebbelsa

Radziecki terror i histeria Werwolfu

Czyste zwątpienie: Werwolf i Wehrmacht

Niesławny koniec

Suplement

Skróty i terminy

Uwagi na temat cytatów

Przypisy

Archiwa

Wybrane źródła bibliograficzne

Podziękowania

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Rudolf Höss. Komendant obozu Auschwitz Werwolf. Ostatni zaciąg Himmlera Bormann. Pierwszy po bestii 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Piękna i odważna. Ulubiona agentka Churchilla Serce wszystkiego, co istnieje. Nieznana historia Czerwonej Chmury, wodza Siuksów Do piekła i z powrotem: Europa 1914–1949 Wołyń '43 Romanowowie Wielka Księga Armii Krajowej