Smak szczęścia, czyli o dietach, pielęgnacji urody w zgodzie z naturą i szukaniu piękna w sobie

Smak szczęścia, czyli o dietach, pielęgnacji urody w zgodzie z naturą i szukaniu piękna w sobie

Autorzy: Agnieszka Maciąg

Wydawnictwo: Otwarte

Kategorie: Hobby

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 296

Cena książki papierowej: 49.90 zł

cena od: 29.32 zł

Prawdziwe piękno tkwi w nas, ale trzeba znaleźć spokojny moment, aby je odkryć. To książka, do której zawsze możesz wracać. Opisuję w niej metody, które uczyniły moje życie prostszym, pełniejszym i szczęśliwszym. Opowiadam Ci o diecie dającej zdrowie, siłę i energię, zgodnej z naturą. Dzielę się z Tobą kilkoma ćwiczeniami pomagającymi uwolnić się od napięć. Opowiadam też o modzie, która nie wpędza w kompleksy, ale służy naszemu pięknu i dobremu samopoczuciu. O sposobach na urodę, która ma źródło… w Twoim sercu. Pragnę zainspirować Cię i wzmocnić, byś żyła odważnie i świadomie, ponieważ życie jest wielką, niepowtarzalną przygodą. Zapraszam do mojego świata! Agnieszka Maciąg

Tę książkę dedykuję

Tobie

Początek nowej przygody

Życie jest podróżą poprzez wzgórza i doliny. Każda z nas znajduje się czasem na szczycie i czuje się spełniona, a innym razem, stojąc w zacienionej dolinie, ma poczucie, że nie da rady wspiąć się na kolejne wzniesienie. Ale przezwycięża lęk i idzie dalej. Odnajduje w sobie siłę, by pokonać przeciwności i zdobyć kolejny szczyt.

Nie mam uniwersalnej recepty na szczęście. Każda z nas jest istotą niepowtarzalną i różne są nasze sposoby na lepsze życie. Ja pragnę podzielić się swoim, by dodać Ci wiary, radości i otuchy. Opisuję metody, które uczyniły moje życie prostszym, pełniejszym i szczęśliwszym. Mam nadzieję, że staną się dla Ciebie inspiracją. Zaczęłam ich szukać, gdy sama znalazłam się w „zacienionej dolinie”. Takie chwile są często początkiem niezwykłej przygody.

Spotkałam wielu inspirujących, życzliwych i mądrych nauczycieli. Dzielili się ze mną swoją wiedzą, bym teraz ja mogła przekazać ją Tobie. Opowiem Ci o moich sposobach na dietę, która daje zdrowie, siłę, energię i jest zgodna z naturą oraz potrzebami człowieka. Nie będę zachęcała do drakońskich metod. Wręcz przeciwnie! Życie jest po to, by się nim cieszyć, a pożywienia nie możemy się wyrzekać ani traktować go jak swojego wroga. Żywność jest naszym dobroczyńcą.

Opowiem o skutecznych sposobach na stres, jakimi są dla mnie optymizm, życzliwość, joga, medytacja, zmiana sposobu myślenia i kilka praktycznych ćwiczeń pomagających uwolnić się od napięć. Opowiem o modzie, która nie wpędza w kompleksy, ale służy naszemu pięknu i dobremu samopoczuciu. O sposobach na urodę, która ma źródło… w Twoim sercu. Wreszcie o poczuciu wiecznej młodości i twórczym spełnieniu, które dostępne jest dla każdej z nas, jeśli przestaniemy się bać i zaczniemy lepiej siebie traktować.

Pragnę zainspirować Cię i wzmocnić, byś żyła odważnie i świadomie, ponieważ życie jest wielką i niepowtarzalną przygodą. Jestem pewna, że prawdziwego Mistrza każda z nas nosi w sobie. Jeśli jeszcze go nie odnalazłaś, wszystko przed Tobą. Z całą pewnością nadejdzie dzień, gdy zaufasz swojej wewnętrznej mądrości, sile oraz mocy i uwierzysz w swoje piękno. Ja w nie wierzę.

Będę szczęśliwa, jeśli za sprawą tej książki stanę się częścią Twojej podróży.

Z ciepłymi pozdrowieniami

Agnieszka

DIETA

Często najwięcej uczymy się w chwilach najtrudniejszych.

Te trudne momenty są także magiczne.

Stanowią początkowy etap naszej wędrówki.

Melody Beattie

Nie lubimy słowa „dieta”. Kojarzy nam się z ograniczeniami i reżimem. Z walką, porażką, rozczarowaniem i przegraną. Dlaczego tak się dzieje?

Słowo „dieta” pochodzi od łacińskiego diaeta, które oznacza zalecony sposób życia. Odżywianie stanowiło zaledwie jeden z jego elementów. W pierwotnym założeniu dieta była więc zbiorem wskazówek dotyczących stylu życia: sposobu odżywiania, myślenia, ruchu, twórczości, kontaktów międzyludzkich i związku z naturą. W dzisiejszych czasach odeszliśmy jednak od całościowego myślenia o człowieku, rozłożyliśmy je na czynniki pierwsze, a poszczególne dziedziny aktywności człowieka z czasem oddaliły się od siebie jak puzzle, które – rozdzielone – nie przedstawiają całości obrazu. Dzisiaj słowo „dieta” oznacza już tylko odżywianie ograniczone do pewnych pokarmów.

Moim zdaniem dieta wcale nie musi być ograniczeniem. Może stać się dobrowolnym i świadomym wyborem. W każdej sferze życia musimy dokonywać wyborów – rezygnować z tego, co nam nie służy, i wybierać to, co jest dla nas najlepsze. Dlaczego w przypadku odżywiania ma być inaczej? Pragniemy zupełnej swobody i wolności w kwestii sposobu naszego odżywiania, często nie zdając sobie sprawy, że to, co znajduje się na naszych talerzach, ma wpływ nie tylko na nasz wygląd, lecz również energię, zdrowie i samopoczucie. Możemy rozwijać się, podejmować wyzwania, efektywnie pracować i dawać z siebie to, co najlepsze, tylko wtedy, gdy dbamy o siebie i czujemy się dobrze. Dla mnie odżywianie się jest filozofią, a dieta stylem życia i świadomym wyborem, nie zaś nagłym zrywem i „daniem sobie w kość” przez kilka tygodni, aby zrzucić zbędne kilogramy. Taki sposób na zdrowie i ładną sylwetkę nie działa, a wręcz wyrządza nam krzywdę.

Odkąd zaczęłam swoją przygodę z „dietami cud”, minęło wiele czasu, zanim zrozumiałam, że pożywienie nie jest moim wrogiem. Dotarło do mnie, że organizm człowieka to niezwykle inteligentny system współzależności. Na moje samopoczucie wpływa przecież nie tylko sposób, w jaki się odżywiam, ale również to, jak oddycham, myślę, poruszam się, wyrażam twórczo i kontaktuję z otoczeniem. Moja dieta stała się więc bardzo istotnym elementem spełnienia, które możliwe jest tylko wtedy, gdy cały organizm funkcjonuje bez zakłóceń. Jestem nie tylko tym, co jem, ale również tym, co myślę, co piję, czym oddycham. Dzięki temu mogę żyć w pełni – pracować, realizować swoje marzenia, uczyć się i rozwijać. Wybrałam dietę, która szanuje życie i je daje.

Na temat zdrowego odżywiania wiemy coraz więcej. Na całym świecie prowadzone są liczne badania dotyczące tego, co człowiek powinien jeść. Mimo to już ponad 50% Polaków cierpi z powodu nadwagi i otyłości, a miliony z nas szukają sposobów na to, jak pozbyć się zbędnych kilogramów. Powstają setki leków i preparatów, które mają nam pomóc stracić na wadze.

Każdego dnia media proponują mnóstwo diet i nie jest łatwo ocenić, która z nich jest dla nas naprawdę dobra. Reklamy w telewizji, internecie, na łamach kolorowych pism obiecują natychmiastowy efekt w walce ze zbędnymi kilogramami i osiągnięcie sukcesu w każdej dziedzinie życia. Po obejrzeniu zdjęć „przed” i „po”, jesteśmy w stanie wydać spore sumy, by jak najszybciej przejść tę cudowną metamorfozę.

Odchudzanie stało się ulubionym tematem rozmów towarzyskich, ponieważ za piękne uważane są obecnie osoby bardzo szczupłe, a wiele modelek, aktorek i podziwianych przez nas gwiazd z każdym sezonem staje się coraz chudszych. Gubimy się pośród „diet cud” i mozolnie liczymy kalorie. Ostatnie badania wykazały jednak, że ich tabele często bywają zafałszowane, zaś samo obliczanie kaloryczności posiłków jest dalece nieskuteczne. Gdyby wszystkie szeroko reklamowane diety i środki odchudzające spełniały obietnice producentów, osób otyłych byłoby zdecydowanie mniej. Niestety problem otyłości staje się coraz poważniejszy.

„Diety cud”, których próbujemy, zwykle kończą się udręką i fatalnym efektem jo­‍-jo. Ciężko opisać rozczarowanie, gdy mimo utrzymywania surowego reżimu diety w krótkim czasie z nawiązką odzyskujemy z trudem utracone kilogramy. Dlaczego tak się dzieje?

Cała prawda na temat diet

Szybka dieta – szybki rezultat?

Gdy stosujemy drastyczne diety jako doraźne kuracje mające na celu szybką utratę kilogramów, z całą pewnością skazane jesteśmy na porażkę. Jako gatunek ludzki w ciągu tysiącleci miewaliśmy okresy zarówno dobrobytu, jak również niedostatku żywności. Ewolucja wyposażyła nas w możliwość kumulowania energii zawartej w pożywieniu na czas głodu. Gdy zaczynamy drastycznie pozbawiać nasz organizm jedzenia, otrzymuje on wiadomość, że należy się zmobilizować i zabezpieczyć. Nasze ciało nie odróżnia spadku ilości pożywienia, które spowodowane jest chęcią noszenia ubrań w mniejszym rozmiarze, od sytuacji związanej z przymusowym głodem. Mimo tego, że jemy mniej, nie jesteśmy w stanie schudnąć. Przemiana materii staje się wolniejsza, podobnie jak spalanie tłuszczu.

Każdą, nawet najcudowniejszą dietę trzeba kiedyś zakończyć. Nie możemy bowiem spędzić całego życia na nieustannym liczeniu kalorii lub jedzeniu potraw z listy. Po zakończeniu kuracji i powrocie do sposobu odżywiania, do jakiego jesteśmy przyzwyczajone, następuje efekt jo­‍-jo. Organizm, który otrzymywał drastycznie mniejsze porcje pożywienia, czuje się zagrożony i zaczyna domagać się większych ilości pokarmu. Następnie kumuluje je, by zabezpieczyć się na okres kolejnego niedoboru. Z tego punktu widzenia bardzo nieskuteczne, a nawet szkodliwe są diety, które polegają na ograniczeniach, ponieważ zaburzają naturalny metabolizm i prowadzą do tycia.

Dieta PŻ

Co oznacza ten skrót? Wiele osób doskonale wie – Przestań Żreć. Okazuje się jednak, że odmawianie sobie jedzenia jest złym pomysłem. Potwierdziły to badania psychologów z Uniwersytetu Hertfordshire. Uczeni losowo wytypowali grupę pań, której zabroniono myśleć o czekoladzie. Druga grupa została natomiast poproszona o wyrażenie swoich opinii na temat słodyczy. Następnie podano obu grupom czekoladę. Okazało się, że kobiety, które odmawiały sobie myślenia o niej, zjadły jej o 50% więcej niż te, które wyraziły jedynie swoje zdanie na temat słodyczy. Pokazuje to, że strategia unikania, odmawiania i wypierania przynosi rezultat odwrotny do zamierzonego. Specjaliści od spraw żywienia coraz częściej przekonują, że w kontroli wagi znacznie bardziej pomaga jedzenie w sposób racjonalny niż wprowadzanie ostrych zakazów. Odpowiednie nastawienie psychiczne ma podstawowe znaczenie. Gdy chcemy schudnąć, nie należy zakazywać, ale zamieniać. Zamiast słodyczy – owoce, zamiast tłustych i smażonych potraw – warzywa, zamiast przekąsek – pełnowartościowe produkty, które są zdrowe i dobrze nam służą. Jeśli nauczymy się zamieniać, jakość posiłków i wielkość porcji nie musi być ograniczona. Nie przytyjemy od nawet dużej ilości surówki, sałaty, gotowanych warzyw lub sporej miski jarzynowej zupy (bez zasmażek, śmietany, mąki, zacierek czy makaronu!).

Herbaty przyspieszające trawienie

Niepowodzenia związane z dietą prowadzą do szeregu problemów psychologicznych. Wiele z nas odczuwa w stosunku do siebie rozczarowanie i oskarża się o brak konsekwencji. Nieumiejętność przestrzegania ostrego reżimu diety i radzenia sobie z nagłymi napadami niepohamowanego głodu często kończy się objadaniem, co powoduje złe samopoczucie. Wiele z nas sięga wtedy po herbatki „odchudzające” i przyspieszające trawienie. Chociaż produkty te robią wrażenie niewinnych, mogą prowadzić nawet do bulimii (obsesyjne, kompulsywne jedzenie, po którym następuje potrzeba szybkiego pozbycia się spożytego pokarmu). Jeśli zaś nie spowodują aż tak poważnych problemów, to prawdopodobnie rozregulują układ trawienny, który stanie się rozleniwiony i nie będzie potrafił radzić sobie z przetwarzaniem pokarmu bez środków wspomagających. Odpowiednie, zdrowe i szybkie trawienie może nam zapewnić jedynie dobrze zbilansowana dieta – bogata w pożywienie naturalnego pochodzenia, błonnik, warzywa i owoce.

Diety proteinowe

Bardzo niebezpieczne są diety, które polegają na eliminacji pewnych składników pokarmowych. Modne ostatnio diety niskowęglowodanowe (proteinowe – które kładą nacisk na wysokie spożycie białka i wykluczenie z jadłospisu węglowodanów) rzeczywiście mogą skutkować utratą kilogramów, jednak nie są bezpieczne, ponieważ węglowodany są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Osoby, które stosowały diety proteinowe, początkowo wprawdzie chudły, skarżyły się jednak na bóle głowy, rozdrażnienie i problemy z brakiem koncentracji.

Chcąc schudnąć za wszelką cenę, często zapominamy, jak ważne jest prawidłowe odżywianie dla działania naszego ciała, w tym również mózgu i psychiki. To, co jemy, ma wpływ na nasz nastrój, a co za tym idzie na jakość życia. Abyśmy mogli cieszyć się zdrowiem fizycznym i psychicznym, w naszym organizmie musi zachodzić równowaga między poziomem glukozy, serotoniny i beta­‍-endorfin. Brak tej równowagi może prowadzić do chronicznego zmęczenia, rozdrażnienia, a nawet depresji. Liczne badania potwierdzają, że stosowanie diet niskowęglowodanowych (proteinowych) może skutkować pojawieniem się przygnębienia, napięcia, smutku, a nawet silnej złości.

Niektórzy dietetycy zalecają kuracje wysokoproteinowe, tłumacząc, że podczas odchudzania nasz organizm pobiera proteiny z mięśni, w związku z czym tracą one swoją urodę. Uważają więc, że należy skoncentrować się wyłącznie na dostarczaniu im budulca. Zastanawiam się jednak, dlaczego wygląd mięśni jest ważniejszy niż sprawne funkcjonowanie naszego mózgu oraz dobre samopoczucie. Zastanawiam się również, dlaczego takiego wyboru mamy w ogóle dokonywać. Odpowiednio zbilansowana dieta powinna zapewnić nam zarówno piękne mięśnie, jak i optymalną sprawność intelektualną i świetne samopoczucie.

Warto także pamiętać, że zbyt duże spożycie białka jest dla nas niezwykle szkod­liwe (zakwasza organizm, obciąża nerki i wątrobę, prowadzi do osteoporozy). Szczupłe osoby, które utrzymują stałą, optymalną wagę, przeważnie nie stosują diety ubogiej w węglowodany. Wręcz przeciwnie – wysokie spożycie białek charakteryzuje diety osób otyłych i z nadwagą.

Z mojego punktu widzenia skuteczność diet proteinowych opiera się dokładnie na tych samych zasadach co diety niełączenia, w której nie je się jednocześnie białek i węglowodanów. Jednak dieta niełączenia zapewnia optymalne zbilansowanie wszystkich grup pokarmowych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu, a diety proteinowe niestety nie.

Węglowodany nie są naszym wrogiem

Osobom, które chcą schudnąć i pozbyć się stresu, zaleca się dietę bogatą w węglowodany, jednak wyłącznie złożone. Na tym polega cały sekret! Znajdziemy je w nieoczyszczonych, pełnoziarnistych produktach zbożowych. Węglowodany złożone poprawiają nasze samopoczucie. Ich niedobór może prowadzić do obniżenia poziomu serotoniny odpowiedzialnej za uczucie zadowolenia i szczęścia. Serotonina ma wpływ również na samokontrolę i zdolność planowania, które są niezbędne, by radzić sobie w życiu, w pracy lub w szkole.

Niekorzystne są dla nas natomiast węglowodany proste. Znajdują się między innymi w białej mące i produktach, które z niej powstają. Niewątpliwą zaletą diet proteinowych jest całkowite wyeliminowanie węglowodanów prostych, których Polacy spożywają ogromne ilości. Rezygnacja z jasnego pieczywa i makaronu, ciast, ciastek, pączków i słonych przekąsek (paluszki, precelki itd.) na pewno przyczyni się do spadku wagi ciała. Jednak diety proteinowe są niczym wylewanie dziecka z kąpielą – nie można przecież w ten sam sposób traktować węglowodanów prostych i złożonych.

Liczne badania wykazują, że we współczesnej diecie spożywamy zbyt dużo białek, co prowadzi do powstawania wielu chorób cywilizacyjnych. Po konsultacji z kilkudziesięcioma najwybitniejszymi specjalistami od spraw żywienia na świecie Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) za najlepiej skomponowaną dietę uznała tę, w której dzienne spożycie produktów żywnościowych wygląda następująco:

45% warzywa i owoce,

40% produkty zbożowe i rośliny strączkowe,

15% produkty bogate energetycznie – mięso, ryby, jaja, nabiał oraz oleje i tłuszcze.

Diety z Hollywood

Nie dajmy się uwieść dietom tworzonym przez dietetyków z Hollywood. Nawet jeśli przyniosły skutek u najpiękniejszych gwiazd filmowych, dla nas mogą okazać się bezużyteczne. Podczas opracowania optymalnej diety nie możemy pominąć tak ważnego czynnika jak klimat, w którym żyjemy. W Kalifornii jest ciepło, zimy są łagodne i często świeci słońce. Zastosowanie diety skonstruowanej w takim klimacie w naszych warunkach pogodowych musi zakończyć się niepowodzeniem. Innych potraw potrzebujemy latem, a innych zimą. Jedzenie wyłącznie zimnych dań, gdy na zewnątrz panują chłody, prowadzi do ciągłego uczucia głodu, a co za tym idzie niekontrolowanego podjadania między posiłkami. Zwraca na to uwagę już starożytna chińska filozofia Pięciu Przemian, która podkreśla, że wychłodzenie śledziony prowadzi do silnego łaknienia potraw słodkich i tłustych, czym możemy tłumaczyć chociażby nasze zimowe „rzucanie się” na czekoladę. Rozwiązaniem jest jedzenie ciepłych potraw, na przykład zup. W Kalifornii są one raczej mało popularne.

Aby zapewnić naszemu organizmowi to, czego najbardziej potrzebuje, musimy zrozumieć jego potrzeby i reagować na nie w sposób świadomy. Pamiętajmy także, że jesteśmy częścią natury i choć czasami wydaje nam się, że jesteśmy od niej mądrzejsi, to – czy nam się to podoba, czy nie – żyjemy w ścisłej od niej zależności.

Oprócz tego w Polsce występują też owoce i warzywa, które nie są popularne w Kalifornii, a wiadomo, że najlepiej służą człowiekowi rośliny występujące w jego strefie klimatycznej. I chociaż nie musimy się do nich ograniczać, to powinny one stanowić podstawę naszego jadłospisu. Czy znacie jakiś pochodzący z Kalifornii dobry przepis na potrawę z buraczków? Ja nie.

Polska tradycja

Odżywanie się w zgodzie z naszym klimatem nie oznacza jednak jadłospisu opartego na tradycyjnej kuchni polskiej. Jeśli ma nam ona służyć, wiele potraw wymaga modyfikacji, ponieważ diametralnie zmieniły się warunki naszego życia. Warto pamiętać, że nasi przodkowie dużo się ruszali i ciężko pracowali fizycznie. Mężczyźni jeździli konno, rąbali drewno, pracowali na roli. Kobiety wykonywały czynności, przy których dzisiaj zastępują je pralka, odkurzacz czy robot kuchenny. Nie możemy odżywiać się tak samo jak nasze babcie, ponieważ warunki i styl życia są teraz zupełnie inne. Mimo to polska dieta nie stała się lżejsza, a ulubionym daniem Polaków nadal jest schabowy z ziemniakami.

Wpływ genów na sylwetkę

Powszechny jest pogląd, że nasza waga ściśle związana jest z genami. Nie sądzę jednak, by na to, jak wyglądamy, geny miały tak duży wpływ. Możemy oczywiście dziedziczyć po rodzicach wzrost i kształt sylwetki, jednak w największej mierze nasza waga zależy od sposobu odżywiania i stylu życia. Poprzez nieodpowiednie nawyki żywieniowe dziedziczymy również choroby. Z pokolenia na pokolenie Polacy jedzą coraz obfitsze i tłustsze posiłki, a ruszają się coraz mniej.

Zmiany sposobu odżywiania się i stylu życia mogą w diametralny sposób poprawić stan naszego zdrowia i samopoczucia – nawet na poziomie genetycznym i komórkowym! To, co zjadamy każdego dnia, oraz sposób, w jaki żyjemy, ma ścisły związek ze starzeniem się komórek naszych organizmów. Okazuje się, że nie wszystko zapisane jest w naszych genach. To dieta i styl życia mają decydujący wpływ na nasze zdrowie oraz jakość i długość życia. Jeśli nie jesteśmy zadowoleni z naszej wagi, nie patrzmy z wyrzutem na rodziców. To, co zrobimy z naszym ciałem, zależy wyłącznie od nas.

Kalorie a wartości odżywcze

Wiele kobiet wpada w pułapkę liczenia kalorii. Przez ostatnie lata nasze sklepy zostały zalane „nowoczesną” żywnością. To, co kiedyś było niedostępne, teraz znajduje się na wyciągnięcie ręki. W czasach kryzysu marzyliśmy o półkach sklepowych pełnych różnorodnych produktów. Kiedy do nas dotarły, staliśmy się jednym z krajów wysoko rozwiniętych, gdzie spożywane są ogromne ilości żywności przetworzonej. Biała mąka (najpopularniejszy wśród Polaków jest biały chleb), jasny makaron, cukier i wędliny to produkty, które obecne są na naszych stołach każdego dnia. Stale zwiększające się tempo życia zachęca też do sięgania po potrawy instant i gotowe do spożycia. Dostarczają one organizmowi określoną ilość kalorii, jednak ich wartość odżywcza jest znikoma. Ilość kalorii i wartość odżywcza produktu to dwa oddzielne wskaźniki. W produktach przetworzonych substancje odżywcze zostały utracone podczas procesu obróbki. Nie powinien więc dziwić nikogo fakt, że wiele osób otyłych, których podstawą diety są produkty wysoko przetworzone, cierpi na niedobór witamin i minerałów, a nawet anemię i awitaminozę. Spożywanie kalorii, które nie zawierają żadnych lub prawie żadnych substancji odżywczych, jest paradoksem – tyjemy, choć w rzeczywistości głodzimy się.

Wielu dietetyków jest zdania, że jedną z głównych przyczyn epidemii otyłości w krajach wysoko rozwiniętych jest właśnie spożywanie żywności przetworzonej. Organizm człowieka do sprawnego funkcjonowania potrzebuje odpowiedniej ilości substancji odżywczych. Tak jesteśmy stworzeni przez naturę i od tysięcy lat witamin i minerałów dostarczało nam naturalne pożywienie. Dziś produkty spożywcze zawierają puste kalorie, które nie odżywiają. Organizm zatem, mimo że otrzymał pewną ilość energii, nie został „nakarmiony”. Konsekwencją tego jest stałe poczucie łaknienia, prowadzące do objadania się, a w efekcie do nadwagi i otyłości. Nie można postawić znaku równości między kromką białego pieczywa a kromką chleba z mąki pełnoziarnistej, nawet jeśli zawierają one dokładnie taką samą ilość kalorii. Wartość odżywcza obu produktów jest przecież zupełnie inna. Wybierając pożywienie, należy więc zwracać uwagę nie tylko na cenę, walory smakowe i ilość kalorii, ale głównie na jego jakość.

Nowoczesna żywność

Dla zapewnienia jej lepszego wyglądu, smaku i trwałości produkowana współcześnie żywność często zawiera duże ilości substancji chemicznych. Ich kumulowanie się w organizmie jest przyczyną alergii, przewlekłych bólów głowy, chronicznego zmęczenia, problemów z przemianą materii i koncentracją. W krajach słabiej rozwiniętych, gdzie dieta jest prostsza, oparta na produktach roślinnych, a spożycie mięsa i jego przetworów bardzo znikome, choroby cywilizacyjne (w tym otyłość) prawie w ogóle nie występują. Ludzie długowieczni nie są nigdy otyli. Zawsze byli szczupli i odżywiali się w sposób bardzo prosty. Dostarczymy organizmowi kilkaset kalorii dziennie mniej, gdy odrzucimy pokarmy przetworzone na rzecz pełnoziarnistych i nieprzetworzonych. Unikajmy także potraw instant. Najlepiej odżywimy nasz organizm, spożywając posiłki świeżo przygotowane. Gotowe potrawy są w pewnym sensie „stare”, nawet jeśli termin ich przydatności do spożycia jeszcze nie upłynął.

Pożywienie dla dorosłych

Coraz częściej mówi się o stosowanej przez najszczuplejsze gwiazdy diecie, która polega na spożywaniu pokarmów wyłącznie w płynnej postaci. Osobiście znam modelki, które przez cały dzień małymi łyczkami popijają przeciery i soczki. Dla mnie to widok absurdalny i przerażający zarazem. Jestem przekonana, że taka dieta nie jest zdrowa. Jedzenie trzeba gryźć. Natura wyposażyła nas w zęby i układ trawienny, który przystosowany jest do trawienia kawałków pożywienia. Jednak w naszej cywilizacji dokłada się starań, by pożywienie było miękkie i rozpływało się w ustach.

Moja znajoma, dojrzała kobieta, bardzo wyraźnie schudła i twierdzi, że udało się jej to, ponieważ zaczęła jeść jedzenie „dla dorosłych”. Zrezygnowała z wszelkich papek i przecierów i wkrótce okazało się, że gdy zaczęła dokładnie przeżuwać pożywienie, traciła kilogramy. Jej przypadek potwierdza też eksperyment, który przeprowadziła brytyjska telewizja. Kilku śmiałków udało się do Szkocji, by tam przez miesiąc odżywiać się wyłącznie w taki sposób, w jaki jadano w średniowieczu. Spożywali głównie warzywa i mięso przyrządzone w najprostszy sposób. Przypuszczano, że członkowie grupy wyraźnie przytyją. Okazało się jednak, że pożywienie było tak twarde, że jego konsumpcja trwała bardzo długo. Wszyscy członkowie eksperymentu schudli – każdy stracił około 7 kilogramów. Przygotowanie i przeżucie pokarmów pochłaniało więcej energii niż zawierało samo pożywienie!

Dieta indywidualna

Podczas konstruowania indywidualnej diety ważny aspekt powinien stanowić wiek. Choć z roku na rok zmieniamy się, a nasz organizm potrzebuje coraz mniej kalorii, to nasze przyzwyczajenia żywieniowe pozostają zwykle takie same. Zapewne dlatego osoby po czterdziestym roku życia, przyzwyczajone do diety odpowiedniej dla nastolatków, zaczynają tyć. Szczupła pięćdziesię­ciolatka to dzisiaj prawdziwa rzadkość.

Obliczono, że wystarczy spożywać każdego dnia zaledwie 20 kalorii więcej, niż wynosi zapotrzebowanie organizmu, by w ciągu roku przytyć kilogram. W przeciągu dziesięciu lat niepostrzeżenie przybywa nam aż dziesięć kilo­gramów!

Nie można polecać tej samej diety nastolatkowi, który przechodzi okres dojrzewania, i pięćdziesięcioletniej kobiecie – osoby te mają różne potrzeby i inny metabolizm. Warto też pamiętać, że innej dawki energii potrzebuje ktoś, kto pracuje w biurze, do którego dojeżdża samochodem, stojąc kilka godzin dziennie w korkach, i nie uprawia żadnego sportu, a inna potrzebna jest osobie, która chodzi do pracy na piechotę, opiekuje się małymi dziećmi i dużo się rusza. Innych substancji odżywczych domaga się organizm dorosłej osoby pracującej umysłowo czy ucznia intensywnie przygotowującego się do egzaminów. Tych wszystkich aspektów nie biorą jednak pod uwagę dietetycy, którzy konstruują „cudowne diety” odpowiednie dla wszystkich, czyli tak naprawdę dla nikogo.

Moja dieta

Po długich poszukiwaniach i licznych doświadczeniach związanych z rozmai­tymi dietami przekonałam się, że nie istnieje jedna, ściśle określona dieta idealna dla wszystkich. Nabrałam też pewności, że wielu twórców „diet cud” nie zwraca najmniejszej uwagi na zdrowie i samopoczucie – liczy się dla nich jedynie szybki i spektakularny efekt, który nie musi być nawet długotrwały. Bo co zrobią dietetycy, gdy całe społeczeństwo będzie szczupłe? Stracą pracę! To oczywiście tylko żart, ale warto o tym pomyśleć, gdy sięgamy po kolejną rewolucyjną kurację.

Zanim udało mi się znaleźć optymalny dla mnie sposób odżywiania, minęło wiele lat. Gdy po urodzeniu dziecka chciałam schudnąć bezpiecznie, zdrowo i trwale, trafiłam na dietę niełączenia. Stosowanie się do jej zasad okazało się bardzo proste. Jestem im wierna do dziś. Nie głodzę się i nie odmawiam sobie posiłków. Przeciwnie, celebruję radość jedzenia. Kobiety często pytają mnie, czy bardzo przestrzegam diet i czy ograniczam jedzenie. Kiedy mówię, że nie robię tego wcale, nikt mi nie wierzy. Tymczasem prawda jest taka, że gdy odżywiamy się w sposób zdrowy, rozsądny i zgodny z naturą, nie tyjemy. Nie są nam potrzebne żadne kuracje odchudzające, tabletki, preparaty czy herbatki ułatwiające trawienie. Cieszę się jedzeniem do syta, a na moim stole pojawia się prawdziwe bogactwo zdrowego pożywienia. Świeże warzywa, owoce i wszelkie produkty naturalnego pochodzenia to podstawa mojego odżywiania. Mają niewielką ilość kalorii, a połączone w odpowiedni sposób są łatwo i szybko trawione.

Różnorodność pożywienia, obfitość smaków i aromatów diety niełączenia okazała się dla mnie idealna. Jako przedstawicielka żywiołu Ziemi mam tendencje do tycia, ponieważ nie lubię sobie niczego odmawiać. Moja potrzeba doświadczania i celebrowania życia dotyczy również sfery kulinarnej. Dieta niełączenia nie ogranicza, a wręcz przeciwnie – zachęca do różnorodności posiłków i słuchania potrzeb własnego organizmu. Życie jest po to, aby się nim cieszyć, a nie bezustannie liczyć kalorie i wyrzekać się jedzenia.

Zanim dieta niełączenia na dobre stała się moim sposobem na odżywianie, jak każdy człowiek ulegałam pokusom. Czasem oddawałam się kulinarnemu szaleństwu i folgowałam sobie. Wracałam też do tradycyjnej kuchni, do jakiej się przyzwyczaiłam w rodzinnym domu. Przybierałam na wadze, a potem w panice sięgałam po najmodniejsze „diety cud”, by jak najszybciej pozbyć się zbędnych kilogramów. Na własnej skórze przekonałam się, jak bardzo taki sposób odchudzania się jest nieskuteczny, nierozsądny, a nawet szkodliwy. Dlatego zawsze wracałam do diety niełączenia, aż wreszcie stała się ona moim sposobem na życie. Z czasem przekonałam się, że nie istnieje bardziej przyjazny, różnorodny i obfity sposób odżywiania się, który jednocześnie gwarantuje szczupłą sylwetkę, dobre samopoczucie i zdrowie. Jadam pyszne dania i cieszę się każdym posiłkiem. Od wielu lat noszę ten sam rozmiar ubrań i mam dużo energii. Nie kupuję powszechnie reklamowanych leków na trawienie, po prostu nie są mi potrzebne. Konsekwentnie oddzielając od siebie różne grupy produktów żywieniowych, jadam dużo, smacznie i zdrowo, a moja waga od lat się nie zmienia.

Sposób odżywiania dobry dla wszystkich

O skuteczności diety niełączenia przekonałam się nie tylko ja, ale też moi znajomi i rodzina. O swojej diecie opowiadam chętnie wielu osobom, ale nie każdy korzysta z jej prostych zasad. Rezygnacja z jedzenia jednocześnie mięsa i ziemniaków lub chleba i wędliny dla wielu osób okazuje się zbyt dużym wyzwaniem.

Mój brat i jego żona mieli znaczną nadwagę. Odżywiali się w sposób tradycyjny, byli więc ociężali, apatyczni i podobnie jak większość Polaków cierpieli na liczne dolegliwości, które są skutkiem nieprawidłowego odżywiania. Przywykli do swojego sposobu jedzenia i byli pewni, że jest dla nich najodpowiedniejszy. Trzy lata temu, gdy jedliśmy wspólnie obiad, moja bratowa przyglądała się, jak oddzielam od siebie produkty zgodnie z zasadami diety niełączenia.

– Ależ ty jesteś konsekwentna – powiedziała. – Jesteś szczupła, a w sumie sporo jesz. Twoje zasady wcale nie są takie skomplikowane. Skoro ty możesz, to ja też mogę!

Zaczęła stosować moją dietę, a zaraz potem przyłączył się do niej mój brat. W ciągu roku schudła 23 kilogramy, a mój brat 36 kilogramów! Bez głodzenia się i bez efektu jo­‍-jo. Mieli wtedy po 46 lat. Wiele osób uważa, że schudnięcie w tym wieku jest bardzo trudne, a nawet niemożliwe.

Dzisiaj patrzę na nich z wielką radością. Odmłodnieli, mają więcej energii i entuzjazmu. Inaczej się ubierają i są atrakcyjni. Zainteresowali się zdrowym żywieniem, które stało się ich pasją. Są zupełnie innymi ludźmi i całe ich życie zmieniło się na lepsze. A wszystko zaczęło się od kuchni i diety niełączenia.

Jeśli oni mogli schudnąć i zmienić swoje życie, to Ty też możesz!

Od czego zacząć?

Każda zmiana zaczyna się od podjęcia decyzji. Aby na trwałe zmienić sposób odżywiania się i wyrobić sobie nowe nawyki, musisz najpierw wiedzieć, dlaczego chcesz to zrobić. Dobrym sposobem, by się nad tym zastanowić, może okazać się szczera rozmowa ze sobą. Potrzebna jest tylko kartka papieru i coś do pisania. Odpowiedz sobie na pytania:

Jak teraz się czuję?

Dlaczego chcę schudnąć?

Jak będę się czuła, gdy moja waga będzie optymalna?

Spróbuj też rozstrzygnąć bardzo ważne, choć trudne kwestie:

Jak wyobrażam sobie siebie za rok?

Jak chcę wyglądać za pięć, dziesięć, dwadzieścia lat?

Czy chcę być zdrowa i w pełni cieszyć się życiem po siedemdziesiątce, czy tylko schudnąć teraz?

Erica Jong w książce Jak ocalić swoje życie pisze: „Przygotuj się na swoje osiemdziesiąte siódme urodziny”. Jedząc, każdego dnia decydujemy o tym, jakie jest nasze życie i zdrowie dzisiaj i jakie będzie w przyszłości.

Teraz pomyśl, ile chcesz ważyć. Zapisz tę liczbę i poczuj się tak, jakbyś już tyle ważyła.

Wyobraźnia jest Twoim ważnym sprzymierzeńcem. Poczuj, jak to jest mieć optymalną wagę. Będziesz mogła nosić ubrania, o jakich zawsze marzyłaś? Będziesz sprawniejsza fizycznie? Bardziej pewna siebie? Wyruszysz w podróż? Zaczniesz tańczyć? To zależy tylko od Ciebie. Pamiętaj, że wiele osób zaczęło zmianę swojego życia od zmiany sposobu odżywiania się. Jeśli będziesz mieć kontrolę nad tym, co jesz, zatroszczysz się o siebie i zaczniesz dokonywać świadomych wyborów, przekonasz się, że masz również wpływ na inne aspekty swojego życia. Możesz spełniać swoje marzenia. Pozytywne nastawienie czyni cuda.

Daj sobie czas. Ważne są realne cele, inaczej zniechęcenie jest gwarantowane. Nie zakładaj, że w ciągu miesiąca schudniesz 20 kilogramów. Jeśli nawet Ci się to uda, to po tak szybkiej utracie wagi to, że gwałtownie powrócisz do punktu wyjścia, jest więcej niż pewne. Stała i skuteczna utrata wagi wymaga czasu. Nie narzucaj sobie drastycznych norm. Słyszałam o wielu osobach, którym udało się schudnąć w ciągu tygodnia więcej niż 4 kilogramy i gwarantuję, że żadna z nich wagi tej nie utrzymała. Odchudzanie jest procesem stopniowym i aby dało trwałe efekty, musi odbywać się w zgodzie z naszym organizmem.

Nie odkładaj zmiany na jutro ani na żaden inny moment, który wydaje ci się lepszy. Wiele osób zamierza wprowadzić zmiany od 1 stycznia, od początku wiosny lub w dniu swoich urodzin. W radiowej Jedynce słyszałam opowieść pewnej pani, której przyjaciółka powiesiła sobie nad łóżkiem kartkę z napisem: „Od jutra się odchudzam!”. Każdego ranka, gdy otwierała oczy, oddychała z ulgą: „Uff… to dopiero jutro”. Ta zabawna anegdota dokładnie charakteryzuje podejście wielu z nas do zmian. Ostatni dzień kulinarnej wolności zawsze oznacza szaleństwo i najadanie się na zapas. Trudno o bardziej skuteczny sposób na przytycie.

Zapoznaj się z zasadami diety niełączenia i stwórz jej indywidualną wersję dostosowaną dokładnie do Twoich potrzeb. Nie należy jednak traktować tej diety jak doraźnej kuracji, ale jako sposób odżywiania się, który wprowadzisz na stałe. Tylko to może zapewnić długotrwały efekt. Nie obawiaj się, dieta niełączenia nie ma nic wspólnego z głodówką. To nie reżim, ale świadomy wybór pożywienia, które ma Ci służyć. Jeśli stary sposób odżywiania doprowadził Cię do punktu, w którym ważysz zbyt wiele lub masz problemy zdrowotne, to z całą pewnością był niewłaściwy i należy go zmienić.

Skąd się wzięła dieta niełączenia?

Odkrycie doktora Haya

Na początku XX wieku, kiedy wiedza na temat żywienia nie była tak bogata jak obecnie, lekarz Howard Hay, który cierpiał na szereg dolegliwości, zainteresował się sposobem odżywiania ludów pierwotnych. Jego szczególną uwagę zwróciła długowieczna społeczność Hunza żyjąca w Himalajach. Hay zauważył, że pośród jej członków w ogóle nie występują choroby cywilizacyjne. Nikt nie wiedział, co to jest nadwaga, nadciśnienie, cukrzyca, wrzody żołądka, zaparcia czy depresja. Członkowie tej społeczności dożywali w zdrowiu i zadziwiającej sprawności bardzo sędziwego wieku. Gdy doktor Hay poznał zwyczaje, styl życia i sposób odżywiania ludu Hunza, zauważył bezpośredni wpływ diety na zdrowie i samopoczucie. Dostrzegł również, że z powodu surowych warunków życia Hunza w naturalny sposób zmuszeni są do specyficznego sposobu łączenia pewnych grup pokarmowych. Białko i węglowodany nie były jadane jednocześnie (tak jak w kulturach wysoko rozwiniętych), spożywano je w połączeniu z warzywami. To zachęciło doktora do głębszej analizy.

Na podstawie wyciągniętych wniosków doktor Hay stworzył sposób odżywiania się polegający na rozdzieleniu pewnych grup pokarmowych. Jak się okazało, powodował on szybsze i lżejsze trawienie. Doktor Hay opracował dietę opartą na świeżych, naturalnych produktach połączonych ze sobą w odpowiedni sposób, zaczął ją stosować i zalecił swoim pacjentom. Ponieważ cierpiał na przewlekłe zapalenie nerek (w tamtych czasach bardzo poważną chorobę, uznawaną za nieuleczalną), jego przyjaciele po fachu z dużą dezaprobatą przyjęli wiadomość o diametralnej zmianie sposobu odżywiania się doktora, który miał wówczas 47 lat. W krótkim czasie zauważyli jednak, że zarówno on, jak i wszystkie pozostałe osoby stosujące dietę niełączenia, odzyskali świetną kondycję, stracili na wadze i przestali mieć problemy z trawieniem. Powrócił im dobry nastrój, poczucie lekkości i doskonałe samopoczucie. Przez kolejnych 27 lat życia doktor Hay cieszył się świetnym zdrowiem. Zmarł w wieku 74 lat na skutek wypadku.

Podstawowe założenia diety

Analizując dolegliwości swoje oraz swoich pacjentów, a także zdrowe nawyki ludu Hunza, doktor Hay zauważył, że podstawą zdrowia jest wielka trójca, którą stanowi: pożywienie, przemiana materii i wydalanie.

Uznał, że zachowanie zdrowia możliwe jest tylko wtedy, gdy te trzy elementy pozostają w harmonii i każdy z nich przebiega bez zakłóceń. Zauważył, że głównym powodem powstawania wielu chorób są problemy z trawieniem i wydalaniem. Ocenił, że organizm może funkcjonować bez zakłóceń tylko wtedy, gdy w sprawny sposób przebiega usuwanie z niego wszelkich szkod­liwych i zbędnych substancji. Gdy ten proces jest zaburzony, pojawia się poczucie ogólnego zmęczenia, bóle głowy oraz zaburzenia trawienia, takie jak wzdęcia, zgaga, niestrawność i problemy z wypróżnianiem. Do tej listy Hay dołożył bóle mięśni i kończyn, osłabienie, problemy ze skórą, włosami i paznokciami, zły nastrój oraz depresję. Nagromadzenie toksyn w organizmie uznał też za przyczynę nadmiernej senności, zaburzeń koncentracji i braku odporności (osłabienie systemu immunologicznego). Doktor Hay uznał, że aby ułatwić trawienie i wydalanie, podstawą pożywienia powinny być naturalne, jak najmniej przetworzone produkty roślinne. Za bardzo ważną uznał też zasadę rozdzielenia pokarmów ze względu na zawartość w nich węglowodanów i białek, które nie powinny być spożywane jednocześnie.

Jak to działa, czyli klucz do utraty wagi

Gdy organizm rozkłada pożywienie, w zależności od rodzaju spożytego pokarmu powstają substancje reagujące kwasowo lub zasadowo. Ważne jest, by znajdowały się one w równowadze. Gdy jest ona zaburzona, układ trawienny i krwionośny zostają nadmiernie obciążone.

Jeśli jednocześnie spożywamy dużo produktów, które powodują powstawanie kwasów (wysokobiałkowych lub o dużej zawartości cukrów), możemy doprowadzić do poważnych zaburzeń. Nadmierne zakwaszenie organizmu w pierwszej kolejności objawia się bólem – to sygnał, że w organizmie dzieje się coś niewłaściwego. Stosowanie środków przeciwbólowych lub leków wspomagających trawienie odsuwa uwagę od źródła dolegliwości. Powoduje, że przyzwyczajamy się do nich, traktując je jako coś naturalnego. Tolerowanie chronicznych problemów z trawieniem kończy się bardzo poważnymi chorobami. Zwalczyć przyczyny tych dolegliwości możemy tylko poprzez zmianę sposobu odży­wiania.

Osobną sprawą jest ilość reklam poświęconych środkom ułatwiającym trawienie. Popularność tego rodzaju preparatów świadczy o tym, że problem niestrawności masowo dotyka Polaków. To także dowód na to, że klasyczny sposób odżywiania się, polegający na łączeniu pokarmów, po prostu się nie sprawdza.

Węglowodany trawione są w środowisku zasadowym, a trawienie białka wymaga środowiska mocno zakwaszonego. Doktor Hay uznał, że soki trawienne nie mogą być jednocześnie kwasowe i zasadowe, dlatego dla optymalizacji procesu trawienia należy spożywać białka i węglowodany oddzielnie. Złe łączenie pokarmów (a więc spożywanie podczas jednego posiłku białek i węglowodanów) spowalnia metabolizm i obciąża narządy trawienne. To powoduje powstawanie szkodliwych substancji na skutek fermentacji i gnicia niestrawionego pożywienia. Efekty to między innymi zgaga, wzdęcia i uczucie ciężkości.

Jeśli grupy pokarmowe są w odpowiedni sposób od siebie oddzielone, spalanie pokarmu przebiega szybciej i bez zakłóceń. W związku z tym pożywienie naprawdę dostarcza energii organizmowi, który nie musi męczyć się i pożytkować jej wyłącznie na trawienie niewłaściwie skomponowanego posiłku. Przy odpowiednim połączeniu produktów szybko można odczuć poprawę nastroju i przypływ energii. Ale, co równie istotne (zwłaszcza dla osób, które chcą pozbyć się zbędnych kilogramów), odpowiednio zaplanowana dieta sprawia, że organizm skuteczniej i szybciej spala kalorie.

Dla prawidłowego funkcjonowania przewodu pokarmowego bardzo istotny jest błonnik. W przypadku jego niedoboru trawienie może trwać nawet trzy razy dłużej! Pożywienie bogate w błonnik syci, jest bogate w witaminy i minerały i dostarcza relatywnie niewielkiej ilości kalorii. Warzywa i owoce pobudzają jelita do pracy. W przypadku ich niedoboru stajemy się ociężali i leniwi, a zaleganie pokarmu w jelitach prowadzi do jego fermentacji i gnicia. Doktor Hay zalecał też ograniczenie spożycia mięsa i tłuszczów zwierzęcych. Lud Hunza mięso jadał sporadycznie i w niewielkich ilościach.

Dieta niełączenia w praktyce

Dostępne w wersji pełnej

Czy to, co jemy, rzeczywiście ma wpływ na nasze zdrowie?

Dostępne w wersji pełnej

Grupy produktów

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Co ze śniadaniem?

Dostępne w wersji pełnej

Po co nam błonnik?

Dostępne w wersji pełnej

Zawartość błonnika w moich ulubionych produktach

Dostępne w wersji pełnej

Owoce

Dostępne w wersji pełnej

Sekrety modelek: co zrobić, by nie czuć głodu między posiłkami

Dostępne w wersji pełnej

Czy można utrzymać dietę, jedząc w restauracjach?

Dostępne w wersji pełnej

Co jeść podczas przerwy w pracy, czyli potrawy do pudełka

Dostępne w wersji pełnej

Tłuszcz to nasz wróg?

Dostępne w wersji pełnej

Czy można pić podczas jedzenia?

Dostępne w wersji pełnej

Woda

Dostępne w wersji pełnej

Mleko

Dostępne w wersji pełnej

Alkohol

Dostępne w wersji pełnej

Chleb

Dostępne w wersji pełnej

Czy już przez całe życie nie mogę jeść słodyczy?

Dostępne w wersji pełnej

Dieta niełączenia w pigułce

Dostępne w wersji pełnej

Co zrobić, gdy brakuje nam czasu na gotowanie?

Dostępne w wersji pełnej

Mięso

Dostępne w wersji pełnej

Dieta wegetariańska

Dostępne w wersji pełnej

Naturalne „spalacze” tłuszczów

Dostępne w wersji pełnej

Pożywienie młodości

Dostępne w wersji pełnej

Optymalna waga

Dostępne w wersji pełnej

Czy duszę można nakarmić?

Dostępne w wersji pełnej

URODA

Najlepszym kosmetykiem dla kobiety jest radość życia.

Rosalind Russell

Dostępne w wersji pełnej

Największy wróg naszej urody

Dostępne w wersji pełnej

Domowe SPA

Bardzo wielu z nas brakuje czasu lub pieniędzy, by korzystać z salonów SPA zawsze wtedy, gdy są nam one najbardziej potrzebne. Niemal każdego dnia jesteśmy narażone na stres. Być może raz na jakiś czas uda nam się wyrwać z miasta, by na kilka dni pojechać do kliniki odnowy biologicznej. Taki wyjazd przynosi zazwyczaj cenny relaks i zastrzyk dobrej energii. Nasza uroda potrzebuje jednak systematycznej dbałości – tylko wtedy prawdziwie rozkwitnie. Doraźne zajmowanie się nią nie zastąpi codziennej troski. Czasem jesteśmy już tak bardzo zmęczone i wyczerpane, że nawet dwa tygodnie masaży i maseczek nie są w stanie nam pomóc. Aby nie doprowadzić się do takiego stanu, dbanie o siebie powinnyśmy uczynić stałym elementem codzienności. Jeśli nie możemy systematycznie korzystać z dobrodziejstw salonu SPA, to urządźmy SPA w swojej łazience!

Nie oszukujmy się, nikt nie ma czasu na to, by każdego dnia bez wyjątku robić sobie długie kąpiele w wannie. Musimy przecież znaleźć czas również na inne przyjemności. We wszystkim potrzebny jest umiar, zdrowy rozsądek i odpowiednie proporcje.

Jeśli prowadzisz intensywny tryb życia, na wieczorne rytuały możesz przeznaczyć przynajmniej dwa dni w tygodniu.

Jeśli przeżywasz kryzys lub przechodzisz trudny okres, zamiast rozpaczliwej ucieczki w męczące, odbierające siłę rozrywki daj sobie więcej czasu na regenerację, wyciszenie i odpoczynek. To jest moment, gdy należy zatroszczyć się o siebie w sposób szczególny.

Bez względu na okoliczności raz w tygodniu postaraj się znaleźć czas na solidną odnowę, odprężenie i zabiegi poświęcone urodzie. Może to być chociaż godzina. Nawet jeśli jesteś zapracowana, zaganiana, a w domu pokrzykuje gromadka dzieci, dla dobra Twojego i Twojej rodziny spróbuj wygospodarować ten czas dla siebie.

Pamiętaj o tym, że niezwykle ważne jest Twoje nastawienie. Jeśli będziesz się spieszyć i godzina relaksu dla Ciebie będzie kolejnym obowiązkiem, punktem do odhaczenia na liście rzeczy do zrobienia, nie przyniesie żadnych efektów.

Chwila, którą spędzasz w „domowym SPA”, to Twój czas. Nie myśl wtedy o problemach, rachunkach, szefie, szkole swoich dzieci czy wadach partnera. Niech Twoją najgłębszą intencją będzie oczyszczenie, odprężenie i wy­poczynek.

Jeśli masz skłonności do wyrzutów sumienia i obarczania siebie poczuciem winy („Jest przecież tyle ważnych rzeczy do zrobienia!”), popracuj nad sobą, by uwolnić się od tego rodzaju myślenia. Odpuść sobie. Ty też jesteś ważna. Najważniejsza.

Wyłącz telefon. Świat się nie zawali, gdy przez jakiś czas nie będzie miał z Tobą kontaktu. Wszystko może zaczekać.

Dzieci zostaw pod opieką lub połóż spać i uprzedź domowników, by nikt Ci nie przeszkadzał.

Zostań sama ze sobą.

Jak urządzić domowe SPA?

Łazienka jest naszym sekretnym azylem. Miejscem, gdzie możemy się rozpieszczać i z dala od krytycznych spojrzeń, zupełnie rozluźnione, zająć się tylko sobą. Najlepiej, jeśli łazienka wykonana jest z przyjaznych, naturalnych materiałów w stonowanych barwach. To przecież miejsce, w którym rano nabierasz sił na cały dzień, a wieczorem odpoczywasz. Jeśli najnowsze trendy mody zachęcają, by w aranżacji wnętrz zdecydować się na odważne akcenty, warto im nie ulegać. Najlepiej, gdy podczas odpoczynku nic nadmiernie nie angażuje uwagi. Harmonia, natura, spokój i łagodność to kluczowe słowa, o których warto pamiętać podczas urządzania wnętrza łazienki. Wiem, co mówię, ponieważ jako młoda osoba zafundowałam sobie odważne barwy, a sufit pomalowałam na… złoto!

Jeśli masz w łazience okno, ani przez chwilę nie wahaj się i postaw w nim żywe rośliny. Kupując je, spytaj w kwiaciarni specjalistkę o takie, które najlepiej czują się w wilgotnym klimacie. Rośliny pozytywnie jonizują powietrze, a ich widok łagodzi stres i dodaje nam pozytywnej energii.

W łazience powinna oczywiście panować idealna czystość.

Jeśli wnętrze łazienki jest małe, poszukaj rozwiązań, by tę przestrzeń mądrze zagospodarować. Nieocenione okazują się wiklinowe kosze i koszyczki, pojemniki i zamykane szafki.

Ręczniki

Warto zaopatrzyć się we wszelkie akcesoria, które uprzyjemnią i ułatwią zabiegi w naszym domowym SPA. Z całą pewnością przyda się nam nie tylko duży, miękki, wygodny szlafrok (najlepiej z kapturem), ale również spora ilość ręczników. Powinny być wykonane z bawełny, najlepiej w stonowanych, naturalnych barwach. Ręczniki należy prać w bardzo delikatnych środkach piorących, ponieważ wycieramy nimi nie tylko ciało, ale również twarz i oczy. Zbyt silne środki piorące, zmiękczające lub zapachowe mogą powodować alergie, uczulenia lub podrażnienia wrażliwej skóry. Najlepiej, jeśli środki piorące nie zawierają składników chemicznych.

Ja do prania używam naturalnych orzechów piorących, które pochodzą z drzewa Sapindus mukorossi i zawierają saponinę – naturalny środek piorący. Można je kupić w sklepach ekologicznych lub ze zdrową żywnością. Orzechy są bardzo łagodne i niezwykle wydajne. Pół kilograma wystarcza na mniej więcej 70 prań. Dla nadania ubraniom pięknego zapachu do płukania dodaję kilka kropli naturalnego olejku eterycznego.

Domowa aromaterapia

Dostępne w wersji pełnej

Dźwięki

Dostępne w wersji pełnej

Pielęgnacja twarzy

Dostępne w wersji pełnej

Pielęgnacja ciała

Dostępne w wersji pełnej

Pełny zabieg w domowym SPA

Dostępne w wersji pełnej

WEWNĘTRZNA HARMONIA

Szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów. Szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.

Erich Fromm

Przebudzenie

Dostępne w wersji pełnej

Co to jest zdrowie?

Dostępne w wersji pełnej

Stres

Dostępne w wersji pełnej

Oddech

Dostępne w wersji pełnej

Medytacja

Dostępne w wersji pełnej

JOGA

Nie możemy ustawać w poznawaniu. A jego końcem będzie przybycie do miejsca, w którym zaczynaliśmy, i poznanie go po raz pierwszy.

Thomas Stearns Eliot

Dostępne w wersji pełnej

Czym jest joga?

Dostępne w wersji pełnej

Po co ćwiczyć jogę?

Dostępne w wersji pełnej

Gdzie uczyć się jogi?

Dostępne w wersji pełnej

Najpopularniejsze rodzaje jogi

Dostępne w wersji pełnej

Tai-chi

Dostępne w wersji pełnej

Cudowna moc ćwiczeń

Dostępne w wersji pełnej

NATURA

Kiedy już staniesz się prawdziwa, nie będziesz mogła znów być nieprawdziwa. To stanie się raz na zawsze.

Margery Williams

Dostępne w wersji pełnej

Wpływ żywiołów na organizm człowieka

Dostępne w wersji pełnej

Kontakt z żywiołami

Dostępne w wersji pełnej

Sposób na kontakt z żywiołami świętej Hildegardy z Bingen

Dostępne w wersji pełnej

Sygnały wysyłane przez nasze ciało

Dostępne w wersji pełnej

Czy natura może nas uleczyć?

Dostępne w wersji pełnej

PIĘKNO

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.

Mark Twain

Poczucie wiecznej młodości

Dostępne w wersji pełnej

Postawa, sylwetka i wdzięk

Dostępne w wersji pełnej

Moda

Dostępne w wersji pełnej

Kobieta idealna

Dostępne w wersji pełnej

Ubiorem opisać siebie

Dostępne w wersji pełnej

Dom

Dostępne w wersji pełnej

Dom w podróży

Dostępne w wersji pełnej

Domowa muzykoterapia

Dostępne w wersji pełnej

Uśpiony artysta

Dostępne w wersji pełnej

Vedic Art

Dostępne w wersji pełnej

Zakończenie, które jest nowym początkiem

Wczoraj postanowiłam wejść na szczyt góry. Zupełnie inną drogą niż zwykle. Mam swoje ścieżki, przetarte szlaki, którymi uwielbiam chodzić. Widziałam je o różnych porach roku, w różnych godzinach dnia. Szłam nimi w różnym natężeniu światła i oddychałam powietrzem o różnej wilgotności. Za każdym razem droga była inna. Wczoraj postanowiłam wejść na szczyt zupełnie inaczej niż zwykle. Zamiast pójść w prawo, poszłam w lewo. Ruszyłam szlakiem, o którym świat dawno już zapomniał. A potem porzuciłam drogę i szłam przez las. Wdrapywałam się pod górę, opierając stopy o konary drzew. Chwytałam gałęzi, a czasem prawie biegłam. Byłam swobodna. Czułam, że tą drogą nie szedł nikt przede mną. Odkrywałam ją po raz pierwszy. Przez chwilę czułam się jak dzikie zwierzę. Wolne, prowadzone przez instynkt, zapach, wiatr i wewnętrzny kompas. Zobaczyłam otaczający mnie świat zupełnie na nowo. Nieznana droga zmusiła mnie do wyostrzenia wszystkich zmysłów i uważnego przyglądaniu się temu, co mnie otacza. Musiałam być bardzo ostrożna, żeby się nie zgubić. Zwyczajny spacer zmienił się w wyprawę i przygodę.

Podobnie jest w życiu. Możesz wybrać przetarte ścieżki lub samotnie przedzierać się przez las. Przetarta droga jest wygodniejsza i pewniejsza. Droga przez las wymaga więcej wysiłku i odwagi, jest niepewna, ale gdy wejdziesz na szczyt, będziesz zupełnie inną osobą. Pełniejszą. Bardziej autentyczną. Zmęczoną, ale szczęśliwą. Zmienia nas wędrówka i to, czego doświadczamy podczas niej. Hartuje nas każda przeszkoda i sposób, w jaki ją pokonujemy.

Poszukaj swojej własnej niepowtarzalnej drogi. Weź głęboki oddech, podnieś głowę i spójrz przed siebie. Przed Tobą tyle wspaniałych przygód! Tylko Ty możesz je przeżyć.

Powodzenia!

Agnieszka

Książki mojego życia

Czy książka może zmienić życie? Moje zmieniło wiele z nich. Chciałam się nimi z Wami podzielić, poniżej przytaczam więc listę tych dla mnie najważniejszych.

Książki są dla mnie najintymniejszą, najgłębszą rozmową. Czasami dotykają mojej duszy, inspirują, zmieniają sposób myślenia, a innym razem otwierają we mnie magiczne szkatułki mojej własnej wrażliwości, które przez całe lata były zamknięte. Książki dodają mi odwagi, pomagają łamać stereotypy, poszerzają świadomość, użyźniają pasje. Nie wyobrażam sobie życia bez książek. Jestem za nie wdzięczna, a ich autorzy są dla mnie bliskimi przewodnikami i nauczycielami.

Pisząc, można powiedzieć więcej.

Czytając, można więcej poczuć.

Katie Byron, Kochaj, co masz! Cztery pytania, które zmienią twoje życie

Paul Brunton, Ścieżkami jogów

Leo Buscaglia, Miłość. O sztuce okazywania uczuć

Eric Berne, W co grają ludzie

Yehuda Berg, Moc Kabbalah

Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką

Joan Borysenko, Ogień w duszy

Emily Brontë, Wichrowe wzgórza

Frances Burnett, Tajemniczy ogród

Sophy Burnham, Księga aniołów

Julia Child, Moje życie we Francji

Deepak Chopra, Budda. Podróż ku oświeceniu

Stephen R. Covey, 7 nawyków skutecznego działania

Lewis Carroll, Alicja w Krainie Czarów

Mihály Csíkszentmihályi, Przepływ. Psychologia optymalnego doświadczenia

Anthony de Mello, Przebudzenie

Dalajlama i Howard C. Cutler, Sztuka szczęścia. Poradnik życia

Dalajlama, Droga do wolności

Masaru Emoto, Woda. Obraz energii życia

Thomas Stearns Eliot, Poezje wybrane

Laura Esquivel, Przepiórki w płatkach róży

Fannie Flagg, Smażone zielone pomidory

Erich Fromm, Mieć czy być?

Khalil Gibran, Prorok

Georgij Gurdżijew, Spotkania z wybitnymi ludźmi

Louise Hay, Możesz uzdrowić swoje życie

Esther Hicks, Jerry Hicks, Potęga świadomej intencji

Hermann Hesse, Siddhartha, Podróż na Wschód

Gustaw Carl Jung, Wspomnienia, sny, myśli

Henry Miller, Książki mojego życia

Gabriel García Márquez, Miłość w czasach zarazy

Yann Martel, Życie Pi

Thich Nhat Hanh, Cud uważności

Pablo Neruda, Poezje wybrane

John O’Donohue, Anam Cara

Paul Pitchford, Odżywianie dla zdrowia

Don Miguel Ruiz, Cztery umowy

Leni Riefenstahl, Pamiętniki

Patrick de Rynck, Jak czytać malarstwo

Rainer Maria Rilke, Listy do młodego poety

Ramana Mahariszi, Nauki duchowe

Ramtha, Biała księga

Hyrum W. Smith, To, co najważniejsze

June Singer, Współczesna kobieta w poszukiwaniu duszy

Baird T. Spalding, Życie i nauka mistrzów Dalekiego Wschodu

Bogumiła Wiktoria Siedlecka, Historia jednego marzenia

Colin P. Sisson, Podróż w głąb siebie

Tiziano Terzani, Nic nie zdarza się przypadkiem

Eckhart Tolle, Nowa Ziemia

Morihei Ueshiba, Sztuka pokoju

Ken Wilber, Integralna teoria wszystkiego

Martyna Wojciechowska, Przesunąć horyzont

Carlos G. Valles, Sadhana z Anthonym de Mello

Paramahansa Jogananda, Autobiografia jogina

Gary Zukav, Siedlisko duszy

Copyright © by Agnieszka Maciąg

Projekt okładki: Eliza Luty

Fotografi e: Copyright © by Robert Wolański

Opieka redakcyjna: Małgorzata Olszewska

Redakcja tekstu: Maria Kula

Korekta: Marta Stęplewska / Agencja Wydawnicza MS, Agnieszka Stęplewska / Agencja Wydawnicza MS, Arletta Kacprzak

ISBN 978-83-751-5759-8

Cytowana literatura:

defi nicja diety na s. 13 – Mały słownik języka polskiego, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1997;

opis najlepiej skomponowanej diety na s. 19 – http://www.euro.who.int, dostęp: 16.09.2011

www.otwarte.eu

Zamówienia: Dział Handlowy, ul. Smolki 5/302, 30-513 Kraków, tel. (12) 427 12 00

Zapraszamy do księgarni internetowej Wydawnictwa Znak, w której można kupić książki Wydawnictwa Otwartego: www.znak.com.pl

Plik opracował i przygotował Woblink

woblink.com

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Twój dobry rok Rozmaryn i róże Smak życia Smak zdrowia Pełnia życia Smak szczęścia, czyli o dietach, pielęgnacji urody w zgodzie z naturą i szukaniu piękna w sobie 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Food Pharmacy Porąb i spal Jeszcze jedna mila Kuba. Autobiografia