Smak świąt

Smak świąt

Autorzy: Agnieszka Maciąg

Wydawnictwo: Otwarte

Kategorie: Hobby

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 352

Cena książki papierowej: 49.90 zł

cena od: 34.90 zł

To książka na święta, ale nie tylko. Opowiadam o tym, jak oswoić i zaczarować zimę. Co zrobić, aby ten trudny czas uczynić miłym, dobrym i pięknym. Dzielę się tutaj nie tylko przepisami, ale również pomysłami na ocieplenie i upiększenie domu. Podaję proste, naturalne sposoby na zdrowie i urodę w czasie zimy. Podpowiadam, jak samemu przygotować oryginalne, zdrowe i smakowite prezenty. Podaję dużo przepisów na świąteczne ciastka, ale również na potrawy, które cieszą przez całą zimę. Z całą pewnością jest to książka, do której będziemy wracały:) Ciepło pozdrawiam! Agnieszka Maciąg

Książkę tę dedykuję mojej wspaniałej Rodzinie oraz Tobie.

Dziękuję.

Kocham…

rodzisz się w moim sercu

każdego roku

na nowo

spójrz w niebo

prowadzi nas jasna gwiazda

mój oddech

ciepło Twoich rąk

w Tobie odpocząć

w zapachu cynamonu i wanilii

imbiru, goździków i kwiatów pomarańczy

dom otula

słodycz życia

jest Tu i Teraz

w obecności tej chwili

jestem

Dar życia

Podczas ciemnych grudniowych dni przychodzi do nas najpiękniejsze ze świąt – Boże Narodzenie. Gdy dzień staje się najkrótszy w roku, a noc zapada wcześnie i trwa długo, w naszych sercach rodzi się nowe życie. Otwieramy się na innych, zdobywamy się na wybaczenie wrogom, jesteśmy gotowi zapomnieć dawne żale i zaprosić do domu nieznajomego. Stajemy się współczujący, łagodni i pełni wdzięczności za wszystko, co mamy. Naprawdę rodzi się w nas nowe życie. Boże Narodzenie odbywa się bowiem w naszych sercach – każdego roku.

Możemy świętować na wiele różnych sposobów, ale najważniejsze jest, aby wszystkie te piękne wydarzenia, które staną się naszym udziałem, miały swój początek w naszym wnętrzu. Dopiero wtedy w pełni można doświadczyć magii świąt Bożego Narodzenia.

Robimy świątecznie porządki na znak oczyszczenia naszych dusz, w których ma się narodzić nowe, lepsze życie. Ozdabiamy domy na znak czystego piękna, które rozkwitnie wewnątrz nas. Przygotowujemy pyszne potrawy na znak wdzięczności za wszystkie dary, które otrzymujemy w ciągu całego roku. Dzielimy się opłatkiem i posiłkiem na znak zjednoczenia z bliskimi i wzajemnej troski. Jesteśmy razem. Pomimo trudów i wyzwań kochamy się i wspieramy. Możemy na siebie liczyć, również w tę najciemniejszą noc w roku.

Po niej nastaje nowy dzień, nowe narodzenie, nowa nadzieja.

Miłość.

Piękno ukryte w symbolach

Czasem się zastanawiam, jak wyglądałaby zima bez świąt Bożego Narodzenia. Dwudziesty piąty grudnia to przecież data umowna – nikt dokładnie nie wie, kiedy Jezus przyszedł na świat. Ale czy można było wybrać wspanialszy moment? Zdecydowanie nie. W dawnych wiekach, podobnie jak dzisiaj, gdy dni stawały się coraz krótsze i ciemniejsze, ludzie popadali w przygnębienie. W czasach pogańskich odprawiano rozmaite rytuały. Palono wielkie ogniska, które symbolizowały zwycięstwo światła nad ciemnością. Do domostw przynoszono zielone łodygi roślin – symbol wiecznego życia – i ozdabiano nimi wnętrza. Zaklinano zimę, aby przywrócić słońce, które dawało ciepło, światło, obfitość, pokarm i uśmiech.

Nasi przodkowie od prawieków poszukiwali połączenia ze źródłem mocy większym niż ludzka siła. Zimowe przesilenie stało się tym magicznym czasem, w którym wyraźnie odczuwano potrzebę opieki i ochrony. A także nadziei. Nie bez powodu uznano więc, że właśnie wtedy powinno się czcić przyjście na świat Zbawiciela, który przyniósł nam wiarę, nadzieję i miłość. Dziś jest to czas, który łączy nas i jednoczy w naszych domach, przy rodzinnych stołach, we wspólnym spożywaniu posiłków ku czci Jezusa, wzmacnia nas i ogrzewa, dodaje otuchy w tych trudnych zimowych dniach.

To, jak spędzimy święta i co wydarzy się wówczas w naszych sercach, zależy tylko od nas. To my dokonujemy wyboru, na co poświęcimy te wyjątkowe dni i czy podarujemy sobie szansę na przemianę. Taką możliwość daje nam adwent, a więc cztery tygodnie, które poprzedzają Boże Narodzenie. Nie jest to czas pokuty, jak się powszechnie uważa, ale refleksji i radosnego oczekiwania, które powinno być wypełnione intensywną duchową pracą i przynieść wewnętrzne oczyszczenie.

Teraz zatrzymaj się.

Zobacz.

Poczuj.

Zachęcam Cię, abyś w tym roku postanowiła sobie, że przeżyjesz głębokie i wyjątkowe święta, które staną się czasem wewnętrznego przebudzenia. Nowym początkiem.

Prawdziwe dary opakowane są w uczucia. Tylko one przetrwają próbę czasu i na zawsze pozostaną w naszych duszach. Tylko one mogą zmienić świat.

W tym roku ofiarujmy sobie i naszym rodzinom dary, które swoim przyjściem ofiarował nam Jezus.

Pierwszy dar to bezwarunkowa miłość. Miłość, która wykracza poza logikę, bezpieczeństwo i komfort. Jak bardzo Maryja i Józef musieli kochać Boga i siebie nawzajem, aby pokonać niewyobrażalne trudności, które stanęły na ich drodze… Jak wiele musieli mieć w sobie odwagi, aby pójść za głosem serca… My także potrzebujemy bezwarunkowej miłości, aby troszczyć się o naszych bliskich – o tych chorych, starych i słabych, o tych gniewnych i obdarzonych wybuchowym charakterem. O nasze płaczące w nocy maluchy lub zbuntowanych nastolatków. Potrzebujemy miłości, aby wybaczyć zdrady i złamane obietnice. Adwent daje nam szansę na przebaczenie i pojednanie. Na odpuszczenie win i oczyszczenia serc ze smutku i żalu. Wszystko, co nas spotyka, jest szansą na wewnętrzny rozwój. Potrzebujemy jednak chwili samotności i wyciszenia, aby pośród wyzwań codziennego życia dostrzec tę możliwość.

Drugi dar to ufność i niezachwiana wiara. Niczego w życiu nie można w stu procentach przewidzieć i zaplanować. Im jestem starsza, tym wyraźniej zdaję sobie sprawę, że nie mam nad wszystkim kontroli. Każdy dzień przynosi ze sobą niespodzianki, nie zawsze przyjemne. Gdy dzieje się coś przykrego, powtarzam sobie: „Zaufaj i uwierz. Zobacz, jaka ważna lekcja kryje się w tym trudnym wydarzeniu”. I każdego roku zastanawiam się nad tym, jak głęboko i bezwarunkowo Maryja zawierzyła Bogu. Zawierzyć musiał również Józef. Zrobili to wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi. Co wtedy czuli? Przecież byli takimi samymi ludźmi jak Ty czy ja i musieli być przerażeni czekającym ich wyzwaniem. A jednak oboje uwierzyli, że otrzymają wszelkie wsparcie i zostaną otoczeni opieką. Pokonali demony swoich lęków i otrzymali dar spokoju serca. Spłynęły na nich błogosławieństwa współczucia i odwagi.

Co możemy zrobić dla siebie i dla naszych rodzin, aby dawać i otrzymywać takie dary? Wykorzystajmy te cztery niezwykłe tygodnie poprzedzające Boże Narodzenie i oczyśćmy swoje wnętrze. Oddalmy od siebie urazy, złość, pretensje i rozczarowania. Niekiedy wystarczy zwykła rozmowa ze sobą lub z drugim człowiekiem. Proces oczyszczania może być bolesny i długotrwały, mimo to spróbujmy go przejść. Adwent to czas porządków – zaprośmy światło nie tylko do naszych domów, ale także do naszych umysłów i serc. Oczyśćmy je z poczucia smutku, rozgoryczenia i żalu, wypełnijmy je miłością i przebaczeniem.

Czasem trzeba tak niewiele, by zaczęły się dziać prawdziwe cuda!

Porozmawiaj z osobą, która czuje się samotna.

Uśmiechnij się do przechodnia na ulicy lub kogoś, kto stoi z Tobą w kolejce.

Spójrz życzliwie na innych ludzi – rozdrażnionych, zabieganych, zatroskanych, zmęczonych, nie zawsze miłych. Zasługują na Twoją ciepłą myśl. Przecież w głębi serca każdy z nas czuje to samo…

Jezus przyszedł na ten świat, by nam powiedzieć, że wszyscy jesteśmy siostrami i braćmi – jedną wielką człowieczą rodziną. W czasie świąt przypomnij sobie o tym wspaniałym przesłaniu.

Wieniec adwentowy i jego głęboka symbolika

Co roku samodzielnie robię wieńce adwentowe. Przystrajam nimi dom, dzięki czemu wnoszę do niego odrobinę magii, a ich symbolika skłania moich bliskich do zadumy i refleksji.

Kobiety plotły wieńce od wieków, różne w zależności od pory roku. Ozdabiały nimi domostwa, a także nawiązywały dzięki nim bezpośredni kontakt z Matką Naturą i z jej żywiołami. Tradycja robienia wieńców z zielonych gałązek (symbolizujących jedność z naturą) oraz świec (których płomień oznaczał zwycięstwo światła nad ciemnością) wywodzi się z czasów pogańskich. Kiedy zaadaptowało ją chrześcijaństwo, wieńcom nadano nową symbolikę.

Tradycyjny wieniec adwentowy ma formę okręgu i wykonany jest z zielonych gałązek świerku. Po przeciwstawnych stronach umieszcza się na nim cztery świece, które oznaczają niedziele adwentu. Każdej niedzieli zapalamy kolejną świecę. Reprezentują one dary ducha i przypominają nam, że wciąż musimy nad sobą pracować, aby dobrze przygotować się do świąt − tak by mogło się w nas narodzić nowe, czyste życie.

Pierwsza świeca jest symbolem pokoju – nie tylko tego na świecie, ale przede wszystkim pokoju w naszych rodzinach i w naszych sercach.

Druga świeca jest symbolem wiary – tak głębokiej i do tego stopnia niczym niezachwianej, jaka była udziałem Maryi i Józefa. Wiary wykraczającej poza wszelką logikę.

Trzecia świeca jest symbolem miłości – do bliskich, ale i do obcych, szczególnie tych brzydkich, chorych, starych, biednych i samotnych. A także do samych siebie. Taka miłość nie ma nic wspólnego z pychą, jest niczym innym jak dobrze rozumianą troską. Przejawia się dbałością dobre relacje z innymi, uczciwością w postępowaniu i szacunkiem dla własnych dokonań. Tylko jeśli odpowiednio zatroszczymy się o siebie, będziemy w stanie dobrze służyć ludziom i światu. Trzecia świeca oznacza też miłość do Stwórcy: do czystego dziecka Bożego, które przychodzi na świat, aby nas odkupić i dać nam nowe życie.

Czwarta świeca jest symbolem nadziei – że wszystko, co nas spotyka, służy naszemu dobru i pojawia się na naszej drodze, byśmy mogli wzrastać i się rozwijać. To nadzieja na to, że na końcu tej drogi czeka na nas nagroda – nowa, wyższa świadomość, z którą opuścimy ten świat.

Wieniec adwentowy jest pięknym symbolem radosnego oczekiwania na przyjście Pana. Jego kształt przypomina nam, że cykl życia nieustannie się powtarza. Zielone gałązki oznaczają życie wieczne i nadzieję. Świece reprezentują światło – zwycięstwo dobra nad złem.

Dwanaście duchowych darów, które możemy otrzymać podczas świąt

1) Wiara

2) Nadzieja

3) Miłość

4) Przebaczenie

5) Łaska

6) Dobroć, życzliwość

7) Hojność, wspaniałomyślność

8) Współczucie

9) Radość

10) Zbawienie, odkupienie

11) Oddanie

12) Życie wieczne

Świąteczne oczyszczanie serc

Aby się dobrze przygotować na nadchodzący czas, zacznijmy świąteczne porządki od oczyszczenia serca. Najważniejszym punktem tego procesu jest przebaczenie – najwspanialszy dar, jaki możemy ofiarować nie tylko innym, ale przede wszystkim sobie. Przebaczenie uwalnia nas od toksycznego ciężaru, który oprócz umysłu zatruwa ciało i zabijając radość życia, wywołuje realne, fizyczne choroby.

Złość, zazdrość, uraza, gniew, żal czy poczucie krzywdy działają na nas jak silne trucizny. Zatruwają nawet wtedy, gdy ich powody wydają się nam jak najbardziej słuszne – a tak jest najczęściej, bo przeważnie znajdziemy tysiące argumentów, by je wytłumaczyć i uzasadnić. Niestety wszystkie te negatywne uczucia niszczą głównie osobę, która je żywi.

Przebaczenie jest często bardzo trudnym, angażującym procesem, który przechodzi się podobnie jak oczyszczenie ciała – stopniowo. Jednak to właśnie ono stanowi klucz do naszej wolności. Przygotowując się do świąt, zwróćmy szczególną uwagę na to, jak mocno Jezus podkreślał potrzebę przebaczenia. Mówią o niej również wszyscy nauczyciele duchowi oraz psychologowie.

Przebaczenie jest uwolnieniem. Leczy i koi. Otwiera nas na nowe możliwości i uskrzydla. Ofiarujmy sobie dar przebaczenia.

Przygotowanie domu na święta

Zimowe porządki

Sprzątanie domu jest moją modlitwą, a kiedy kończę modlitwę, ona zostaje wysłuchana. Pochylając się, klęcząc i szorując, oczyszczam swój umysł i swoje ciało, tak samo jak w modlitwie…

Jessamyn West

Zima jak żadna inna pora roku sprzyja temu, by dni, które są wtedy krótkie i mroźne, oraz wieczory, długie i ciemne, spędzać w przytulnym, czystym domu – azylu i przystani. Kocham nasze polskie cztery pory roku – doceniłam je, podróżując po świecie. Byłam w miejscach, gdzie nie ma drzew, a potworny upał i susza zmuszają ludzi do ukrywania się w pomieszczeniach. Odwiedziłam też takie, w których są tylko dwie pory roku – sucha i deszczowa. Widziałam kraje, których mieszkańcy boją się trzęsień ziemi, tsunami, tornado czy plag owadów. Spotykałam ludzi, których marzeniem było poczuć śnieg pod stopami. Nauczyłam się więc kochać zmienność pogody i przestałam narzekać na nasz klimat. Oswoiłam polską zimę i cieszę się, gdy przychodzi.

Zimowe powietrze jest rzadkie i rześkie. Zamykamy za sobą drzwi domu, w którym jest ciepło i przytulnie. Właśnie teraz nasza kobieca mistyka może wyrazić się najpełniej. Surowość świata na zewnątrz wydobywa i podkreśla nasz talent do czarowania przestrzeni.

Przedświąteczne porządki są moim corocznym rytuałem. Reorganizuję, upiększam, umilam, otulam i ogrzewam. Gdy nie ma światła na zewnątrz, szukam go w sobie i ofiarowuję je bliskim. Właśnie zimą świecę najjaśniej.

Bądź artystką swojego życia!

Organizowanie życiowej przestrzeni to najbardziej kreatywne zajęcie, jakie można sobie wyobrazić. Nie sposób tego porównać z namalowaniem obrazu czy stworzeniem innego dzieła. To autentyczne dzieło sztuki, które istnieje, spełnia się, nieustannie przemienia, tętni energią i daje życie. Nasza codzienność najwspanialej uczy nas, jak pielęgnować swoje artystyczne ja. Nieustannie i świadomie musimy odnawiać swoje zasoby twórcze. Język artystyczny jest mową zmysłów. Pracując nad dziełem sztuki, jakim jest życie, możemy się zanurzyć w oceanie swych doświadczeń i marzeń, połączyć to, co praktyczne i przyziemne, z tym, co poetyckie i ulotne. Smaki, zapachy, dźwięki, obrazy – wszystko jest tworzywem magii, a właśnie magia jest żywiołem sztuki.

Myśl zachwytem. Myśl zabawą. Myśl radością. Nie myśl wyłącznie obowiązkiem – że musisz, że nie masz, że powinnaś. Życie to nie próba generalna ani poczekalnia, w której wypatrujemy lepszych czasów – ono jest tu i teraz. Twórzmy więc, używając tego, co mamy. Piękno można odnaleźć we wszystkim, nawet w deszczu i mgle, w śniegu i szarości za oknem. Stwórz swój świat. Rób to, co intryguje Cię i bawi, co Cię zachwyca i podnieca. Przełam rutynę. Daj się unieść i prowadzić życiu.

Tworząc dom, tworzysz dzieło sztuki, obdarzasz dobrem siebie i swoich bliskich. Zapach Bożego Narodzenia, podobnie jak zapach świeżo upieczonego chleba, niezależnie od pory roku, czasu i miejsca potrafi pokrzepić wygłodzoną duszę.

Wszystko jest magią. Istnieją dźwięki, które nas usypiają, oraz takie, które pobudzają. Możemy znaleźć również takie, które nas ukoją. Poszukujmy maestrii – bo kilka minut obcowania z doskonałością potrafi być najcenniejszą medytacją i wnieść w życie radość i lekkość, uzdrowić nas, zapewnić dostęp do drzemiącej w nas twórczej energii. Możesz to robić choćby poprzez gotowanie. Przyrządzanie potraw, siekanie warzyw, dodawanie przypraw i ziół, mieszanie i wąchanie – to wszystko jest naszą strawą duchową. Zanurzamy się w życiu i stajemy się obecne w teraźniejszości. Naprawdę istniejemy i prawdziwie tworzymy – swoje życie, swój dom, swoje dzieło sztuki. I same siebie.

Kuchnia – serce domu

To właśnie tu wszyscy najchętniej przesiadują – zwłaszcza zimą. Ogrzewają ciała i dusze, gdy pieczesz ciastka lub gotujesz rozgrzewającą zupę. Większość zimowych miesięcy spędzimy w kuchni, warto więc dobrze ją na to przygotować i uczynić z niej warsztat twórczy z prawdziwego zdarzenia. Najlepiej zacząć już w listopadzie albo na samym początku grudnia, aby nie zostawiać porządków i organizacji na ostatnią chwilę. Święta powinny być czasem magicznym i przyjemnym, dlatego ważne jest, by wcześniej zgromadzić wszystko, co możne nam pomóc w przygotowaniach. Zależy nam przecież, aby później mieć czas na to, co tak cenimy i uwielbiamy – chwile spędzone z rodziną i przyjaciółmi.

Zanim wyruszysz do sklepu, aby kupić produkty, z których wyczarujesz świąteczne przysmaki, zacznij od sprawy absolutnie podstawowej – zaprowadź porządek w kuchni. Wiesz, jak wyglądają zaplecza kuchenne w dobrych restauracjach? Lśnią czystością. Każde narzędzie i każda przyprawa mają swoje miejsce. To bardzo ważne, bo podczas przyrządzania potraw nie ma gorączkowego poszukiwania na przykład listków ziela angielskiego i zastanawiania się, gdzie ono tym razem może być… W jednym z przedwojennych amerykańskich magazynów dla pań domu pisano: „Chaotyczny umysł nie potrafi kierować zręcznymi dłońmi, a czy istnieje coś bardziej chaotycznego ponad nieporządne, zabałaganione miejsce do pracy? Czy istnieje coś równie zniechęcającego? Każda dobra gospodyni wie, że wśród wszystkich pomieszczeń w domu porządek najbardziej liczy się w kuchni”. Nic się w tej kwestii nie zmieniło i nie zmieni. Czystość i ład wokół nas prowadzą do czystości i ładu w naszych głowach. A bez tego nie ma mowy o prawdziwej radości i cieszeniu się świętami.

Zimą porządki w kuchni zaczynam od wyrzucenia wszystkiego, co nie jest mi już potrzebne lub straciło okres przydatności od spożycia. Warto taki gruntowny przegląd robić systematycznie, przynajmniej raz na kwartał. Dopiero gdy już pozbędziesz się tego, co zbędne, możesz ruszyć na świąteczne zakupy. Zestaw produktów, których będziesz potrzebować, zaproponuję Ci nieco później, w rozdziale Pyszna zimowa kuchnia, jednak już teraz pamiętaj, by do swojej listy dopisać świeczki. Zawsze gdy zaczynam gotować, zapalam jedną, prosząc anioły o pomoc, wsparcie i opiekę. To naprawdę pomaga – ugotowane z pomocą aniołów potrawy smakują niebiańsko i wypełnione są boską energią! Oprócz tego już jesienią głębiej na półkach ustawiam szklanki, a pod ręką mam kubki. Te duże, grube, ceramiczne, najlepiej robione ręcznie, które ogrzewają dłonie i serce. Uwielbiam ręcznie robioną ceramikę, przywożę ją z różnych części świata i nieustannie marzę, że pewnego dnia będę miała wystarczająco dużo czasu, by samej tworzyć takie wypalane w piecu małe dzieła sztuki…

Zimowy dom

W samym środku zimy

otulam mój dom miłością.

Ścieram kurze przeszłości,

usuwam pajęczyny wspomnień.

Zapraszam do siebie Światło.

Szeroko otwieram drzwi

mojego Serca.

Gdy dni stają się krótsze i chłodniejsze, dbam, aby w całym domu było pięknie, ciepło, przytulnie…

Ustawiam naturalne świece i kominki na olejki aromatyczne. O tej porze roku lubię zapach cynamonu i wanilii, ale także pomarańczy, lawendy, sosny, świerku, rozmarynu i eukaliptusa. O domowej aromaterapii opowiem szczegółowo w dalszej części książki.

Uzupełniam zapas naturalnych kadzidełek. Jeden z moich ulubionych aromatów to słodki i pełen oczyszczającej energii Nag Champa.

Sprawdzam, odświeżam i uzupełniam obrusy, serwetki, sztućce i wszystkie inne elementy nakrycia stołu, które będą mi potrzebne, by nadać posiłkom odświętnej oprawy.

W szafach i szufladach umieszczam woreczki z suszonymi kwiatami lawendy lub płatkami róży oraz naturalne aromatyczne kostki zapachowe pachnące drzewem sandałowym lub paczuli (przywożę je z podróży).

Odświeżam i rozkładam grube tkaniny – ręcznie tkane, piękne dywany przywiezione z różnych zakątków świata oraz miękkie i ciepłe koce, które otulą przestrzeń i moich bliskich.

Odświeżam i uzupełniam pościel. Lubię biel i wszelkie odcienie beżu, ale uwielbiam również wzory roślinne i orientalne ornamenty, które przywołują wspomnienie ciepłych dni.

Sofy, siedziska i fotele ozdabiam kolorowymi orientalnymi narzutami i poduszkami, które dają poczucie ciepła i przytulności. Szczególnie lubię duże poduchy – na sofach i na podłodze.

Ponieważ dni są ciemne i krótkie, niemal we wszystkich pomieszczeniach rozwieszam lampki podobne do tych choinkowych. To światła ledowe, które pobierają niewielką ilość prądu (to ważne!). Gdy po raz pierwszy byłam w Nowym Jorku, bardzo mnie zdziwiło, że „choinkowe” światełka wiszą tam w wielu miejscach prawie przez cały rok – w restauracjach, domach czy w parkach. Zakochałam się w tych bajkowych iluminacjach. Widziałam je również w Paryżu, w Skandynawii i Niemczech i zachwycił mnie pomysł oświetlania i ocieplania w ten sposób domowej przestrzeni. Kupuję lampki ledowe w ciepłych barwach. Mam też kilka kompletów przywiezionych z Paryża, które służą mi już od wielu lat. Rozwieszam je w sypialni, w kuchni, w salonie, a nawet w łazience. Budzę się wcześnie rano, gdy na dworze jest zupełnie ciemno, a wtedy baśniowe światło poprawia mój nastrój i powoduje, że świat staje się zaczarowany.

Zapraszam do domu anioły. W różnych miejscach w domu rozkładam karty i ilustracje z anielskimi motywami. Towarzyszą im dobre słowa, które wprowadzają do życia harmonię, miłość i uśmiech.

Magia dźwięków

Szczególnym elementem oczyszczania przestrzeni oraz tworzenia magicznej atmosfery w domu jest dźwięk.

W kościołach, oprócz muzyki i śpiewu, zawsze ważny był także dźwięk dzwonów. Różnego rodzaju dzwony, dzwonki, dzwoneczki i kołatki można znaleźć na całym świecie. Ostatnio bardzo modne stały się buddyjskie czy tybetańskie gongi oraz misy, z których wydobywa się dźwięki. Jednak niezależnie od tego, czy instrument pochodzi z Podlasia, z Katalonii czy z dalekiej Lhasy, ma dokładnie jeden cel: oczyszczanie przestrzeni z wszelkich negatywnych energii oraz wezwanie do modlitwy.

Na swój domowy użytek warto się zaopatrzyć w jakiś ręcznie robiony dzwonek, którego dźwięk oczyści przestrzeń – na przykład po wizycie gości, od których czujemy złą energię. Ja mam proste, niewielkie dzwonki – to talerze, które pochodzą z Nepalu. Przechowuję je w pięknym płóciennym woreczku i używam zawsze, gdy czuję taką potrzebę. Pod tym względem nasza kobieca intuicja jest niezawodna.

Podczas zimowych dni ważna jest również piękna, dobra, kojąca muzyka, która podnosi na duchu i dodaje energii. Lata temu zaczęłam gromadzić swoje ulubione zimowe utwory, a ich kolekcja stale się powiększa. Znajdują się wśród nich nie tylko kolędy oraz muzyka klasyczna, ale także nastrojowy jazz (Diana Krall, Astrud Gilberto, Stan Getz, Frank Sinatra…) oraz mantry, pełne pozytywnych wibracji (na przykład Ashana, Snatam Kaur czy Deva Premal). Uwielbiam też muzykę lounge, która wspaniale wpływa na budowanie nastroju i znakomicie odpręża. W mojej zimowej kolekcji nie brakuje płyt dla dzieci. Zabawne i wpadające w ucho melodie często sprawiają, że wszyscy domownicy niezależnie od wieku i pory dnia zaczynają się wygłupiać i tańczyć. Czasem kilka minut takiego szalonego tańca – rano w sypialni lub popołudniu w kuchni – sprawia, że wstępuje w nas radość życia i nowe siły, nawet gdy za oknem jest zimno i pada deszcz.

Uroda i relaks na święta

Napełnianie studni obfitości

Ciało jest świętym strojem. Jest twoim pierwszym i ostatnim strojem, w nim wkraczasz w życie i w nim je opuszczasz. Powinno być zatem traktowane z szacunkiem.

Marta Graham

Wiele razy zdarzyło mi się dojść do punktu zupełnego wyczerpania i wypalenia. Dbanie o innych przysłoniło mi moje własne potrzeby, konieczność troski o istotę, którą jestem. Życie nauczyło mnie, że „z suchej studni nikt się nie napije”. Jeśli prag­niemy się dzielić z innymi tym, co mamy, musimy w pierwszej kolej­ności mądrze zadbać o siebie, aby być pełnym obfitości życiodajnym źródłem. Jeśli choć raz podróżowałaś samolotem, z pewnością pamiętasz standardową instrukcję udzielaną przed startem przez stewardessę: maski tlenowe najpierw zakładamy sobie, dopiero później innym potrzebującym, w tym dzieciom. Kilkanaście lat temu myślałam, że to okrutne. Dzisiaj już wiem, że aby dbać o bliskich, przede wszystkim muszę zadbać o siebie. My, kobiety, musimy być zdrowe, silne, przytomne i świadome. Opanowane, spokojne i wypełnione miłością.

Przyznaję, dbanie o siebie nie jest łatwe. Większość z nas stawia swoje potrzeby dopiero na ostatnim miejscu. Dlatego dzisiaj staram się być głosem rozsądku, który Ci przypomni: Ty też jesteś ważna. Najważniejsza. Od Ciebie zaczyna się Twoja rodzina.

Garderoba

Lubię naturalne tkaniny i barwy. Zimą chętnie otulam się beżami i wszelkimi odcieniami szarości. Mam również słabość do ciepłej żółci, pomarańczu, a nawet karminu, a jako artystyczna dusza zawsze wracam też do ponadczasowej czerni.

Gdy na zewnątrz panują chłody, warto zadbać o osobisty komfort.

Zaopatruję się w zestaw luźnych i miękkich swetrów z naturalnych tkanin.

Przygotowuję duże, miękkie szale w różnych kolorach, którymi w zależności od nastroju fantazyjnie owijam ramiona.

Mam pod ręką grube i ciepłe rękawiczki, czapki, szaliki, getry i długie skarpetki.

Reorganizuję szafę tak, bym łatwo mogła się ubrać „na cebulkę”. Najpierw układam (oczywiście kolorami) podkoszulki, potem bluzki, bluzy, swetry, a na końcu kamizelki.

Impregnuję buty na wypadek mrozu, odwilży lub deszczu (w naszym klimacie często trzeba stawiać im czoła…).

Wszystkie czapki, szaliki, rękawiczki i swetry z poprzednich sezonów piorę w delikatnym płynie do prania wełny. Następnie kompletuję, segreguję i tematycznie układam w komodzie. Dzięki temu gdy się śpieszę, niczego nie szukam, bo wiem, gdzie co jest.

Zaopatruję całą rodzinę w ciepłe i lekkie zimowe ubrania sportowe – zima to świetny czas na spacery i aktywność na świeżym powietrzu. Jak mówi mądre powiedzenie: „Nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiedni ubiór”.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Copyright © by Agnieszka Maciąg

Opieka redakcyjna: Małgorzata Olszewska

Redakcja, adiustacja i korekta tekstu: Joanna Mika

Opracowanie grafi czne książki i łamanie: Agata Gruszczyńska / Pracownia Register

Fotografie © Robert Wolański; pozostałe fotografi e – © Agnieszka Maciąg

Projekt okładki: Eliza Luty

ISBN 978-83-751-5758-1

www.otwarte.eu

Zamówienia: Dział Handlowy, ul. Smolki 5/302, 30-513 Kraków, tel. (12) 427 12 00

Zapraszamy do księgarni internetowej Wydawnictwa Znak, w której można kupić książki Wydawnictwa Otwartego: www.znak.com.pl

Plik opracował i przygotował Woblink

woblink.com

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Twój dobry rok Rozmaryn i róże Smak życia Smak zdrowia Pełnia życia Smak szczęścia, czyli o dietach, pielęgnacji urody w zgodzie z naturą i szukaniu piękna w sobie 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Food Pharmacy Porąb i spal Jeszcze jedna mila Kuba. Autobiografia