Na drugie Stanisław

Na drugie Stanisław

Autorzy: Jerzy Bralczyk Michał Ogórek

Wydawnictwo: Agora

Kategorie: Kultura / sztuka Popularnonaukowe

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 296

Cena książki papierowej: 49.99 zł

cena od: 19.99 zł

Czy znaczenia imion dane są raz na zawsze? Czy powinniśmy ich szukać wyłącznie w ich greckiej, łacińskiej czy słowiańskiej etymologii? Czy Beata na zawsze ma pozostać piękna, Benedykt dobrze gadać a Barbara to wciążbarbażynka? Oczywiście, że nie. Dlatego żeby zrozumieć sens własnego (i nie tylko) imienia, trzeba również poznać tych, którzy je nosili. Nie musimy tego robić sami.

Całą pracę wykonali za nas arcyjęzykoznawca, autor m.in. bestsellerowej książki „500 zdań polskich” prof. Jerzy Bralczyk oraz jeden z najdowcipniejszych Polaków, felietonista Michał Ogórek. W błyskotliwych dialogach opowiadają o słynnych nosicielach popularnych i niezwykłych imion. Zastanawiają się jaki wpływ wielcy Aleksandrowie, Danielowie i Krzysztofowie mieli na znaczenie swoich mian. I jak niektórym imionom odbiły się czkawką obdarzeni nimi literaccy bohaterowie.

Z Nową księgą imion wybór imienia zmieni się w świetną, inteligentną zabawę. 

redakcja

Paweł Goźliński

korekta

Teresa Kruszona

projekt graficzny i skład

Wojtek Kwiecień-Janikowski & Przemek Dębowski

zdjęcia:

NAT FARBMAN/The LIFE Picture Collection/Getty Images/Gallo Images Poland Michał Mutor/Agencja Gazeta

ul. Czerska 8/10, 00-732 Warszawa

Wydawnictwo książkowe:

dyrektor wydawniczy: Małgorzata Skowrońska

redaktor naczelny: Paweł Goźliński

koordynacja projektu: Magdalena Kosińska

© Copyright by Jerzy Bralczyk 2015

© Copyright by Michał Ogórek 2015

© Copyright by AGORA SA 2015

Wszelkie prawa zastrzeżone

Warszawa 2015

ISBN: 978-832-681-785-4 (epub); 978-832-681-786-1 (mobi)

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.

Szanujmy cudzą własność i prawo!

Polska Izba Książki

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej

Wstęp

Na początek. Żegnaj, Kurtyzano

A

Od Alfonsa do Antoniego, czyli od sutenera do Małej Ziemiańskiej, ze szczególnym uwzględnieniem Starego Testamentu

Od Agnieszki do Aleksandra, czyli o zakrętach, węzłach, połamanych krzesłach i Murzynach

Od Agaty do Anatola, czyli między nami aninianinami i Kleks

B

Od Bernadetty do Bartka, czyli dlaczego B nie zawsze jest be

Od Beaty do Baśki, czyli szczęśliwe noce i dnie

C

Od Cecylii do Celiny (a raczej Celyny), czyli o dziewicy i nierządnicy

D

Od Dymitra przez Donalda do Daniela, czyli wielkie kariery wbrew warunkom

Danuty i Doroty, czyli sama słodycz i talenty

E

Od Edmunda do Elżbiety, czyli z Mount Everestu do Windsoru

Od Emilii do Eugeniusza, czyli kobiecość, sport i literatura

F

Od Felicji do Fryderyka, czyli Felusiowa w grobie, a panowie na piwie

G

Od Gabriela do Grażyny, czyli od archaniołów do sztucznego piękna

Od Gerwazego do Grzegorza, czyli sam tego chciałeś

H

Od Halki do Heleny, czyli gwałty i porwania

Od Hilarego do Henryka, czyli krzyki w Białym Domu i pokrzepianie serc

I

Od Idy do Ignacego, czyli Oscar dla Krasińskiego

J

Od Jezusa do Jadwigi, czyli święci, dowcipnisie i królowa jak dwie niewielkie

Od Jerzego do Jana, czyli chłop chłopu nie przepuści

Od Janusza do Juliusza, czyli o takich, co potrafili rymować

K

Od Kai do Konstantego, czyli czy Kevin wciąż jest sam w domu

Od Katarzyny do Kazimierza, czyli mecz można wygrać, przegrać albo zremisować

L

Od Lecha do Lucyny, czyli złe początki i 365 obiadów za pięć złotych

Ł

Od Łukasza do Łazarza, czyli luka w historii

M

Od Michała do Marka, czyli sprawy osobiste i polityczne

Od Maurycego do Mirosława, czyli od włóczni do rakiet

N

Od Niny do Ninon, czyli ach, uśmiechnij się

O

Od Oliwera do Olgierda, czyli Twist z agentem

P

Od Pameli do Piotra, czyli nie listonosz, ale może wejść

Od Pawła do Przemysława, czyli nie ma niedzieli, ale jest rok bez skarpetek

R

Od Ramony do Rafała, czyli snopowiązałka i Shakespeare

Od Radosława do Rzepichy, czyli w Sejmie i chacie Piasta

S

Od Sandy do Stefanii, czyli huragany dowcipu

Od Sylwestra do Sobiesława, czyli samochwalstwo i koniec

Ś

Od Świętopełka do Światosława, czyli mętne sny pod kreseczką

T

Od Tadeusza do Tradycji, czyli od Mickiewicza do Barei

U

Od Urszuli do Urbana, czyli gdzie się podziało dziecko poety

W

Od Witolda do Wisławy, czyli co to jest wacek i co się komu wydaje

Od Władysława do Wandy, czyli kto zrobił Kolumba i co Kadłubek nazmyślał

X

Od Xawerego do Xenny, czyli seks lubi ss

Z

Od Zbigniewa do Zygmunta, czyli kto się gniewa i komu dzwoni

Ż

Od Żegoty do Żeni, czyli koniec

Imiennik

Indeks

Wstęp

Jan Miodek

Gdybym miał ocenić stan wiedzy językowej polskiego społeczeństwa dotyczącej funkcjonujących u nas imion, zdecydowałbym się co najwyżej na stopień mierny, a życie utwierdza mnie w takim przekonaniu.

Oto na przykład dzwoni do mnie szczęśliwa mama nowo narodzonej córeczki i dzieli się ze mną takim pomysłem: – Weszliśmy do struktur europejskich, stajemy się coraz bardziej otwarci na świat. Mam już dość tradycyjnych polskich imion, takich jak: Krystyna, Katarzyna, Anna, Magdalena, Agnieszka, Teresa, Irena, Jadwiga. Czy w związku z tym moja dziewczynka mogłaby być Bożenną – z podwojonym n?. – Proszę pani – odpowiadam – wszystkie wymienione przez panią imiona są w Polsce od wieków bardzo popularne, dlatego mają swojskie brzmienia z rodzimymi formantami, typu: Krysia, Krycha, Kasia, Kachna, Ania, Anka, Aneczka, Anulka, Andzia, Madzia, Magda, Agusia, Agunia, Tereska, Terka, Terunia, Irka, Ircia, Iruchna, Jadzia, ale ani jedno z nich nie jest nasze z pochodzenia, słowiańska natomiast jest... Bożena, więc podwojenie literowe nie ma uzasadnienia. Wyczułem w słuchawce – po drugiej stronie – stan konsternacji.

Innym razem przesympatyczny taksówkarz dzieli się ze mną radością z powodu przyjścia na świat upragnionego wnuka. – Tylko, wie pan – tłumaczy się wyraźnie – daliśmy mu nasze imię – Franek. – Jakie ono nasze?! – zareagowałem spontanicznie.

W pewnej podwrocławskiej miejscowości natomiast jeden z uczestników spotkania autorskiego podsunął mi propozycję wprowadzenia dla księży i kierowników urzędów stanu cywilnego zakazu nadawania imion obcych. – Niech będą między nami w Polsce tylko takie imiona, jak: Jan, Franciszek, Antoni, Józef, Piotr, Tomasz, Jacek, Marek, Michał, Jerzy, Andrzej, Anna, Maria, Ewa, Katarzyna, Teresa, Jadwiga, Urszula! – wykrzyknął. Kiedy próbowałem mu uświadomić, że ani jedna z wymienionych przez niego form nie ma rodowodu rodzimego, machnął ze złością ręką i wyszedł z sali.

Mógłbym takie przykłady mnożyć, bo – niestety – bardzo prosta prawda o funkcjonujących u nas imionach: że dzielą się one na słowiańskie, przedchrześcijańskie i niesłowiańskie (żydowskie, greckie, łacińskie, germańskie, francuskie), które zdobyły popularność wraz z ugruntowywaniem się chrześcijaństwa, jakoś nie może się przebić do ogólnospołecznej świadomości. Trudno rodaków przekonać, że do tworów rodzimych należą tylko: Stanisław, Bronisław, Bogusław, Bolesław, Bogdan, Bogumił, Wojciech, Kazimierz, Sławomir, Mirosław, Wacław, Władysław czy przywołana wyżej Bożena, a te wszystkie Janki, Franki, Antki, Józki, Anki, Magdy i Kasie tylko brzmią swojsko dzięki rodzimym cząstkom słowotwórczym, ale ich proweniencja słowiańska nie jest.

Popularyzacja wiedzy o nazwach osobowych jest w tej sytuacji czymś bardzo ważnym w wymiarze ogólnopolskim. Dlatego z ogromną radością i nadzieją sukcesu czytelniczo-dydaktycznego witam dokonanie bliskiej mojemu sercu spółki autorskiej – Jerzy Bralczyk i Michał Ogórek – właśnie imionom poświęcone. Utalentowany pisarsko erudyta, uniwersytecki profesor, postać znana z prasy, radia i telewizji oraz równie błyskotliwy pisarz, felietonista, satyryk, także osobowość medialna – czyż można sobie wyobrazić lepszy tandem autorski?!

Zapewniam Państwa, że ich „Na drugie Stanisław. Nowa księga imion” to książka spełniająca wszystkie warunki wydawniczego przeboju, przylegająca zarazem do znanej formuły, że ucząc, bawi albo bawiąc, uczy. Napisana lekkim, przystępnym językiem, skrzy się humorem i niezwykłością skojarzeń, którymi dzielą się z odbiorcami obaj autorzy – skojarzeń literackich, historycznych, obyczajowych, kulturowych.

Bo też wyjątkowość dzieła Jerzego Bralczyka i Michała Ogórka na tym przede wszystkim polega, że przy całym swym stricte naukowym, encyklopedycznym charakterze, pozwalającym je określić mianem kopalni imponującej wiedzy historycznojęzykowej, powinno ono przyciągnąć do siebie mniej wyrobionych czytelników czy ludzi młodych kompozycyjnie uzasadnionymi i przylegającymi do głównego wywodu dygresjami osobowymi, związanymi z najpopularniejszymi postaciami świata mediów, nauki, kultury, polityki – żyjącymi i zmarłymi mieszkańcami polskiej zbiorowej wyobraźni. Zapewniam przy tym, że wszystkie te dygresje – na pewno lekturze sprzyjające – nie są tanimi chwytami marketingowymi, ale również zaliczyć je można do elementów książki intelektualnie wzbogacających człowieka pod każdym względem.

Gratuluję więc autorom i wydawnictwu świetnego doprawdy pomysłu. Przeczytałem tę książkę z niekłamanym zachwytem. Liczę na podobną reakcję rodaków!

Wrocław, wrzesień 2015

Na początek. Żegnaj, Kurtyzano

Jerzy Bralczyk

Michał Ogórek

O Wydawać by się mogło, że imiona to nie jest taka znów poważna sprawa... Szczególnie, kiedy się słyszy, jak można dziś nazwać dziecko. Właściwie dowolnie.

B Zważ jednak, że rzeczy istnieją dopiero wtedy, kiedy zostaną nazwane. W pewien sposób więc i człowiek zaczyna swoje istnienie, gdy zostanie nazwany.

O Fakt, gorzej niż jako NN skończyć nie można.

B Tak, to bardzo niedobry stan istnienia jest. Tym bardziej proces wybierania imienia dla dziecka może – i powinien – być bardzo radosny. Oto przywołaliśmy na świat dziecko, a teraz – nadając mu imię – powołujemy je do istnienia po raz drugi. Podwójny akt stworzenia.

O I być może będzie cierpiało przez nas do końca życia. Co mogą potwierdzić najrozmaitsi Kewinowie, Nikoletty czy Syntie.

B Więc właśnie. Dlatego administracyjne ograniczenia są często potrzebne i co jakiś czas legislator próbuje opanować nadmierną swobodę, na przykład zakazuje nadawania imion ośmieszających lub zdrobniałych.

O Dzisiaj nawet zgrzybiali starcy bywają Radkami.

B Rada Języka Polskiego czasami jest proszona o opinię w sprawie imienia. Jakiś chłopiec miał się nazywać Belzebub, a jakaś pani córce chciała dać na imię Kurtyzana. Imię samo w sobie pewnie ładne.

O Brzmi nawet dostojnie. Nie tylko tak szczególne imię, ale też każde, naznacza nas na całe życie.

B To rodzice naznaczają nim swoje dzieci.

O Pewnie wszyscy oni chcieliby, aby te imiona ich potomstwo niosły. Nadają im więc choćby takie, jakie noszą aktualne gwiazdy estrady czy kina. Ale co zrobić, kiedy to są akurat jakieś Andżeliki?

B Należałoby temu zapobiegać profilaktycznie już przy gwiazdach. Gwiazdy szczególnie nie powinny nosić imion ośmieszających.

O Szczególnie ich wielbicieli.

B Z reguły dostaje się imię po kimś. Dawniej raczej po przodkach. Albo po bohaterach. Teraz raczej po bohaterach zbiorowej wyobraźni.

O W czasach globalizacji, kiedy ludzie swobodnie przenoszą się do innych krajów, a nawet na inne kontynenty, w zasadzie powodzeniem powinny się cieszyć imiona „międzynarodowe”: takie, które mają to samo brzmienie we wszystkich językach. Byłoby łatwiej. Na przykład Adam. Ale się tak nie dzieje...

B Zwycięża raczej potrzeba zaznaczenia swej odrębności.

O Imię określa więc nasze pochodzenie, opisuje środowisko, kraj, a nawet region, z którego się wywodzimy, aspiracje rodziny... Zdradliwa i śliska sprawa.

B Tym bardziej nasza książka „Na drugie Stanisław. Nowa księga imion”, w której nie tylko znaczenia imion rozszyfrowujemy, ale też ów śliski czasami, a czasami chwalebny kontekst objaśniamy, ma głęboki sens.

O Więc zaczynamy?

B Od A, jak...

O ...Adam?

B To chyba zbyt oczywiste.

O Więc?

[...]

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Trzy po 33 Na drugie Stanisław 500 zdań polskich Wszystko zależy od przyimka Mój język prywatny Kiełbasa i sznurek 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Bodo wśród gwiazd. Opowieść o losach twórców przedwojennych kabaretów Na drugie Stanisław