Himmler. Listy ludobójcy

Himmler. Listy ludobójcy

Autorzy: Katrin Himmler Michael Wildt

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka

Kategorie: Historia

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 456

Cena książki papierowej: 44.00 zł

cena od: 31.68 zł

Pierwsza publikacja listów Heinricha Himmlera odnalezionych w Izraelu.

Ze wszystkich najważniejszych zbrodniarzy nazistowskich, życie prywatne Heinricha Himmlera zostało udokumentowane najlepiej.

Publikowane tu po raz pierwszy listy Heinricha Himmlera do żony Margi oraz jej listy do męża których niedawne odnalezienie w Izraelu stało się prawdziwą sensacją składają się na obszerną wymianę korespondencji, obejmującą okres od ich pierwszego spotkania w 1927 roku aż do zakończenia wojny w 1945 roku.

Z prywatnych listów Heinricha Himmlera wyłania się wizerunek zbrodniarza z przekonania. Nie oddzielał swojej działalności jako wykonawcy polityki zagłady od życia prywatnego. Ludobójstwo postrzegał jako nałożony na niego obowiązek, który należało sumiennie wykonać. W jego listach nie ma choćby śladu zwątpienia, z których zwierzałby się żonie. Himmler nie był w żadnym razie trybikiem w totalitarnym mechanizmie. Chciał robić to, co robił, i chciał robić to dokładnie i solidnie.

Centralnym punktem niniejszej publikacji są listy pomiędzy Heinrichem a Margą Himmlerami z lat 1927-1945. Pisane odręcznie listy Heinricha Himmlera pochodzą ze zbioru znalezionego w Izraelu, listy Margi Himmler zostały udostępnione przez Archiwum Federalne w Koblencji.

Uzupełnienie stanowią inne dokumenty przechowywane w Tel Awiwie, przede wszystkim fragmenty dziennika córki Heinricha i Margi Himmlrów - Gudrun. Ponadto ze spuścizny Himmlera z Archiwum Federalnego w Koblencji zostały tu zamieszczone fragmenty terminarzy Himmlera, listy Gudrun do ojca, jak również dokumenty i listy Hedwig Potthast.

Katrin Himmler niemiecka pisarka, wnuczka Ernsta Himmlera (1905 1945), młodszego brata Heinricha Himmlera. Autorka książki Die Brüder Himmler: Eine deutsche Familiengeschichte.

Michael Wildt niemiecki historyk. Studiował na Uniwersytecie w Hamburgu. Pracował w Centrum Badań Historii Narodowego Socjalizmu w Hamburgu, Uniwersytecie w Hanowerze i w Międzynarodowym Instytutucie Badań nad Holocaustem w Yad Vashem. Obecnie wykłada na Uniwersytecie Humboldtów w Berlinie.

Tytuł oryginału

HIMMLER PRIVAT

Briefe eines Massenmörders

Copyright © Plon, 2014

Published by arrangement with Literary Agency

„Agence de L'Est”.

All rights reserved

Projekt okładki

Zbigniew Larwa

Zdjęcie na okładce

© Narodowe Archiwum Cyfrowe;

Rue des Archives/Forum

Zdjęcia w środku

Indigo Images, Corbis/Profimedia, Rue des Archives/Forum,

Bundesarchiv, Getty Images, Realworks Ltd.,

Gerhard von der Ahé

Redaktor prowadzący

Adrian Markowski

Redakcja

Jarosław Skowroński

Korekta

Maciej Korbasiński

ISBN 978-83-8069-820-8

Warszawa 2015

Wydawca

Prószyński Media Sp. z o.o.

02-697 Warszawa, ul. Rzymowskiego 28

www.proszynski.pl

Spis treści

Wprowadzenie

Wprowadzenie

1.

Wiosną 1945 roku, tuż po zakończeniu wojny, w Gmund nad jeziorem Tegern oficer wywiadu Stanów Zjednoczonych natknął się na dwóch amerykańskich żołnierzy piechoty, którzy najwyraźniej zaopatrzyli się w „pamiątki” w „Haus Lindenfycht” – prywatnej willi Heinricha Himmlera. Oficer, z wykształcenia historyk, natychmiast rozpoznał, co mieli ze sobą obaj żołnierze, i spróbował odkupić od nich znaleziska. Jeden z nich przystał na propozycję i w taki oto sposób oficer wszedł w posiadanie pliku prywatnych dokumentów rodziny Himmler, w tym spisanych ręcznie Tagebücher [„Dzienniki”] młodego Heinricha Himmlera z lat 1914–22. Drugi z żołnierzy nie miał zamiaru odsprzedać swoich skarbów i podążył w dalszą drogę.

Tagebücher oraz pozostałe dokumenty oficer wysłał do domu i nie poświęcał im już uwagi aż do chwili, gdy w 1957 roku, w rozmowie ze swoim przyjacielem, niemiecko-żydowskim historykiem Wernerem Tomem Angressem, przypomniał sobie o Tagebücher i przekazał je Angressowi do oceny pod względem wartości historycznej. Wspólnie ze swoim młodszym kolegą, Bradleyem F. Smithem, Angress dokonał transkrypcji rękopisów, by w 1959 roku, w artykule zamieszczonym na łamach „Journal of Modern History”, oficjalnie poinformować o znalezisku1.

Istnieją też inne wersje tej historii, jednak z uwagi na to, że nie sposób już ustalić, kim byli wspomniani dwaj żołnierze piechoty, na zawsze muszą one pozostać hipotetyczne. Tagebücher oraz pozostałe dokumenty Angress przekazał następnie Hoover Institution on War, Revolution and Peace przy kalifornijskim Uniwersytecie Stanforda, który udostępnił je zainteresowanym. Przez wiele lat owa Himmler Collection (znajdowały się w niej m.in. listy Margi Himm­ler do męża) stanowiła dla historyków prawdziwą kopalnię złota. Po kilkuletnich rozmowach, w połowie lat 90., Archiwum Federalne w Koblencji pozyskało od Hoover Institution oryginały dokumentów, przechowywanych obecnie jako „spuścizna Himmlera”.

Na początku lat 80. w Izraelu pojawił się kolejny zbiór prywatnych dokumentów rodziny Heinricha Himmlera, będący bez wątpienia „pamiątką” przywłaszczoną sobie przez drugiego ze wspomnianych na wstępie żołnierzy. Materiał obejmuje około 200 utrwalonych na mikrofilmach listów Heinricha Himmlera do żony z lat 1927–45, jak również zmikrofilmowane Tagebücher Margi Himmler z lat 1937–45, których oryginały znajdują się obecnie w posiadaniu United States Holocaust Memorial Museum w Waszyngtonie. Oprócz tego w odnalezionym w Izraelu zbiorze znajdują się: oryginał legitymacji partyjnej NSDAP Margi Himmler, jej Jugendtagebuch [„Dziennik z lat młodzieńczych”], obejmujący lata 1909–16, Kindheitstagebuch [„Dziennik z okresu dzieciństwa”] jej córki Gudrun, tomik wierszy córki oraz jej Mädchentagebuch [„Dziennik dziewczęcy”] z okresu 1941–kwiecień 1945, a ponadto notatniki Margi z jej zapiskami dotyczącymi wydatków domowych, prezentów świątecznych i przepisów kucharskich, a także świadectwa i dyplomy z Hitlerjugend przybranego syna Himmlerów Gerharda von der Ahé, wreszcie liczne prywatne fotografie, częściowo luzem, częściowo zebrane w albumie.

To, w jaki sposób wspomniane dokumenty znalazły się w Izraelu, pozostaje sprawą otwartą. Ich wieloletni właściciel, jeden z ocalonych z Holokaustu, w jednej wersji twierdził, że kupił je pod koniec lat 60. na pchlim targu w Belgii, w innej zaś, że zdobył je w Meksyku, od Karla Wolffa (dawnego zaufanego współpracownika Himmlera), by następnie przez wiele lat przechowywać je u siebie. Jeden z izraelskich reżyserów filmowych zamierzał nakręcić na ich podstawie film o Heinrichu Himmlerze, jednak przedwczesna śmierć pokrzyżowała jego plany. Co jakiś czas pojawiał się temat odsprzedaży dokumentów Archiwum Federalnemu w Koblencji. Zapewne to tutaj należy doszukiwać się powodów, dla których w latach 1982–83 Archiwum Federalne przeprowadziło szczegółową ekspertyzę próbki materiału, aby potwierdzić autentyczność dokumentów. O fałszerstwie nie mogło być mowy. Wprawdzie oryginalne listy Himmlera nie zostały odnalezione, jednak zarówno charakter pisma, jak i chronologiczno-treściowa komplementarność listów Himmlera oraz listów Margi Himmler jednoznacznie dowodzą autentyczności znaleziska2.

Tymczasem materiały stały się własnością izraelskiej reżyserki Vanessy Lapy, która na ich podstawie nakręciła film dokumentalny Der Anständige (Berlinale 2014). W ten sposób po raz pierwszy udostępniła szerszej publiczności te dotychczas nie prezentowane jeszcze dokumenty3.

Oba zbiory materiałów źródłowych składają się na zwarty korpus dokumentów po Heinrichu Himmlerze, z którym nie może się równać żaden zbiór pozostawiony przez któregokolwiek z czołowych dygnitarzy narodowosocjalistycznego kierownictwa. Hitler, jak wiadomo, nie pozostawił po sobie pamiętników ani prywatnych zapisków. Hermann Göring, będący najwyższym rangą przedstawicielem narodowosocjalistycznego reżimu, który w latach 1945–46 zasiadł na ławie oskarżonych podczas procesu norymberskiego, pisemny ślad pozostawił po sobie jedynie w urzędowych dokumentach Trzeciej Rzeszy. Joseph Goebbels napisał wprawdzie liczący wiele tysięcy stron, trącący megalomanią Dziennik, miał on jednak przede wszystkim dokumentować jego rolę polityczną jako czołowego narodowego socjalisty i w zamyśle przygotowywał grunt pod przyszłe publikacje. Spośród najważniejszych zbrodniarzy nazistowskich życie prywatne Heinricha Himmlera zostało udokumentowane najlepiej.

Publikowane tu po raz pierwszy listy Heinricha Himmlera do jego żony Margi oraz jej listy do męża składają się na obszerną wymianę korespondencji, obejmującą okres od ich pierwszego spotkania w 1927 roku aż do zakończenia wojny w 1945 roku. Pierwsze listy mogą początkowo sprawiać wrażenie do bólu trywialnych; nic nie wskazuje na to, że Heinrich Himmler z 1927 roku przeistoczy się kiedyś w ludobójcę. Mamy tu do czynienia z dwojgiem raczej skromnych ludzi; funkcjonariusz partyjny NSDAP i rozwiedziona pielęgniarka poznają się pod koniec lat 20. i w niezliczonych listach zapewniają się o swojej miłości, biorą ślub, budują na wsi gospodarstwo rolne. Na świat przychodzi dziecko, kolejne zostaje adoptowane. Podczas gdy w kolejnych latach Himmler najczęściej podróżował służbowo, żona początkowo pozostawała w domu, opiekując się dzieckiem, domem i gospodarstwem. Z biegiem czasu listy nabierają coraz bardziej rzeczowego tonu. Himmler pnie się po szczeblach kariery, małżonkowie piszą o troskach dnia codziennego, prawie codziennie rozmawiają przez telefon, również wtedy, gdy Himmler jest już od dłuższego czasu uwikłany w romans i ma dzieci w pozamałżeńskim związku. Wojna pobrzmiewa w listach jak przez mgłę. Marga pisze o nocnych nalotach bombowych na Berlin, Heinrich o „nawale pracy” do wykonania na froncie wschodnim. Gdy i on uzmysławia sobie, że wojna jest przegrana, kończy wymianę korespondencji, pisząc list pożegnalny.

Jakkolwiek przytoczony zarys może sprawiać wrażenie ogólnikowego, bardziej wnikliwe spojrzenie pozwala z codziennej korespondencji Heinricha i Margi wyczytać bardzo wiele na temat ich sposobu postrzegania świata, samoświadomości i światopoglądu. Tych listów nie można bynajmniej określić jako niegroźne i banalne. Porażający początkowo rozdźwięk pomiędzy przemilczanym niemal całkowicie i wypełnionym zbrodnią dniem powszednim a przywoływaną w listach idyllą życia osobistego zmniejsza się, w miarę jak przemoc i brak empatii stają się widoczne w małomiasteczkowej codzienności Himmlerów.

2.

Heinrich Himmler urodził się 7 października 1900 roku jako średni syn nauczyciela gimnastyki Gebharda Himmlera i jego żony Anny. Dorastał w mieszczańskim domu wraz ze swoimi braćmi, Gebhardem i Ernstem. Synowie otrzymali wszechstronne wykształcenie humanistyczne. W wychowaniu dużą rolę odgrywały cnoty takie jak posłuszeństwo i obowiązkowość. Gdy wraz z końcem I wojny światowej runęły marzenia Heinricha o karierze oficerskiej, wstąpił na studia rolnicze, a później zaangażował się w działalność ruchu völkistowskiego, następnie zaś – jako mówca – narodowosocjalistycznego. Od 1929 roku był reichsführerem SS, a od 1930 posłem do Reichstagu. Po dojściu narodowych socjalistów do władzy od 1936 roku podlegała mu cała niemiecka policja. Był odpowiedzialny za terror, prześladowania i zagładę europejskich Żydów. Od roku 1939, jako Komisarz Rzeszy ds. Umacniania Niemczyzny, odpowiadał za planowanie gigantycznych przesied­leń i mordów, zarówno na wschodzie, jak i zachodzie Europy. Pod koniec wojny, w 1943 roku, awansował na ministra spraw wewnętrznych Rzeszy, a w 1944 roku na szefa Armii Zapasowej. Aresztowany, 23 maja 1945 roku popełnił samobójstwo.

Marga Siegroth, z domu Boden, urodziła się 9 września 1893 roku w Goncarzewach (spotyka się też wariant Goncarzewo) pod Bydgoszczą jako córka właściciela majątku Hansa Bodena i jego żony Elfriede. Dorastała wraz z dwoma braćmi i trzema siostrami. Podczas I wojny światowej straciła starszego brata. Zdobyła wykształcenie pielęgniarskie i pracowała w szpitalach wojskowych. W roku 1920 wyszła za mąż, a od 1923 – po rozpadnięciu się małżeństwa – pracowała jako przełożona pielęgniarek w jednej z prywatnych klinik w Berlinie, której dzięki swojemu ojcu była udziałowcem. Po wyjściu za mąż za Himmlera wstąpiła do NSDAP. W 1929 roku urodziła ich jedyne wspólne dziecko, córkę Gudrun, a od 1933 roku opiekowała się również ich przybranym synem. W czasie II wojny światowej Marga Himmler pracowała w Niemieckim Czerwonym Krzyżu w Berlinie w stopniu Oberführerin, podróżując po okupowanych krajach Europy. Po zakończeniu wojny wraz z córką została internowana. W późniejszym czasie mieszkała w Bielefeld, a także u swojej córki w Monachium, gdzie zmarła 25 sierpnia 1967 roku.

Heinrich Himmler i Marga Siegroth poznali się 18 września 1927 roku podczas podróży pociągiem z Berchtesgaden do Monachium. Marga wracała z urlopu w Berchtesgaden, Heinrich bawił tam w celach służbowych. Niebieskooka i blondwłosa Marga była ucieleśnieniem kobiecego ideału Himmlera, zgadzali się ze sobą również pod wieloma innymi względami: w swoim odrzuceniu demokracji i w nienawiści do „systemu berlińskiego”, w swoim antysemityzmie („żydowski motłoch”) i w swojej niechęci do ludzi („ludzie są fałszywi i źli”). Wkrótce zapragnęli wspólnego życia na wsi, nie tylko dlatego, że samodzielne gospodarstwo rolne z hodowlą zwierząt i uprawą warzyw stanowiło godny uwagi dodatek do skromnej partyjnej pensji Himmlera, ale również dlatego, że odpowiadało to völkistowskiemu ideałowi „powrotu do ziemi”. „Piękny, nieskalany dom”, który chcieli razem zbudować, miał być jednocześnie „solidną twierdzą”, w której pragnęli odgrodzić się od „brudu” zewnętrznego świata.

Wyraźnie widać, czego brakuje w tych listach: ani Heinrich, ani Marga nie wykazują sobą nawzajem szczerego zainteresowania. Nie padają pytania o dzień codzienny, o rodzinę, o przeszłość ani o tęsknoty i marzenia drugiej osoby. Od czasu do czasu w listach wspomniane są „nadzwyczaj ciekawe” przeżycia lub rozmowy, ale na próżno doszukiwać się tam tego „interesującego” pierwiastka. Innymi słowy po obu stronach panuje całkowity brak empatii i ciekawości drugiej osoby. Wzajemne uczucie znajduje wyraz w sztampowych formułkach i niezliczonych powtórzeniach, którym towarzyszą pozbawione umiarkowania, egocentryczne żądania („Nie zapominaj, że teraz należysz tylko do mnie”). Codzienne nadejście listu od tego „drugiego” jest ważniejsze niż wciąż podobna treść korespondencji. To ta redundancja, ta nadmiarowość, służy budowaniu porozumienia. Pojawiające się okazyjnie wątpliwości co do tej jednomyślności są tłumione, gdyż nie pasują do ciasnego świata, w którym oboje funkcjonują („musimy przecież być tego samego zdania, inaczej być nie może”). Żadne z nich nie jest w stanie wyrazić, czym właściwie umotywowana jest ich wzajemna skłonność ku sobie. Uczucia znajdują wyraz co najwyżej w formie czułostek („tak szczodrze obdarzona miłością i dobrocią”), a podczas ich nielicznych spotkań poprzedzających ślub zabezpieczają się przed grożącą nudą zeszytami z zadaniami szaradziarskimi.

W listach widać wyraźnie, że Himmler przez wszystkie te lata żył i postępował zgodnie ze swoimi przekonaniami i światopoglądem: od 1924 roku jego celem było dopomóc ruchowi narodowosocjalistycznemu w osiągnięciu sukcesu; czynił to swoim niestrudzonym zaangażowaniem jako mówca i konsekwentną budową struktur i sieci w całej Rzeszy. Błędem byłoby sądzić, że był on nic nieznaczącym sekretarzem partii kanapowej, cierpiącej na ustawiczny brak funduszy, i że dopiero po 1933 roku zaczął wspinać się po szczeblach kariery. Było raczej na odwrót: jego pozycja w partii była bardzo silna, a on sam już w latach 20. utrzymywał bliską zażyłość z Hitlerem. Himmler sprawował pieczę nad organizacyjną stroną wystąpień Hitlera i często podróżował wspólnie z nim („jestem z szefem w drodze”). Sam przez wiele lat był agitatorem NSDAP; jako agronom z wykształcenia prowadził swoją działalność przede wszystkim na ważnych z punktu widzenia celów politycznych partii terenach wiejskich i na prowincji. Jednocześnie tworząc lokalne jednostki partii, tworzył SA i SS, budował struktury i sieć osobistych kontaktów, na których mógł się oprzeć po 1933 roku przy rozbudowie swojego wszechwładnego aparatu terroru SS, policji i Gestapo.

On sam chętnie określał swoją pracę „walką” i w listach do Margi stylizował się na „lancknechta”, chcąc odciąć się jednocześnie od zwyczajnej pracy biurowej „nudnego kołtuna”. Za sprawą długich ram czasowych, w jakich trwała wzajemna korespondencja, a także stosunkowo wczesnego pojawienia się w jego relacjach osób, które w późniejszym czasie miały wysunąć się na czoło narodowosocjalistycznego reżimu, widać wyraźnie, że Himmler przez wszystkie te lata obracał się w kręgach sobie podobnych postaci, widać też, jak ważną rolę odgrywały kontakty ze „starymi towarzyszami” dla rozwoju ich karier. Klika Himmlera w ruchu narodowosocjalistycznym była nieodłącznie powiązana z jego życiem prywatnym: już przed ślubem obracał się on niemal wyłącznie wśród osób o podobnych zapatrywaniach; późniejszym powrotem na wieś również w sferze prywatnej urzeczywistnił to, co propagował w swoich przemówieniach i swoim członkostwem w völkistowskiej wspólnocie Artam.

Na długo przed przejęciem władzy przez narodowych socjalistów małżonkowie żyli w kręgu osób o zbliżonym światopoglądzie, z którymi łączyła ich pogarda dla demokracji, antysemityzm, wiara w zwycięstwo ruchu narodowosocjalistycznego osiągnięte dzięki ustawicznej „walce”, jak również własna nieposkromiona pycha. Samej Mardze Himmler daleko było do niezaangażowanej w sprawy polityki gospodyni domowej. Zaraz po ślubie zaangażowała się w działalność założonej przez swojego męża lokalnej grupy NSDAP w Waldtrudering niedaleko Monachium. Wkrótce z dumą mogła obwieścić swojemu mężowi, że ich dom stał się „miejscem spotkań wszystkich narodowych socjalistów” w okolicy.

Z rodzinnego domu Marga wyniosła zainteresowanie rozwojem sytuacji politycznej („chętnie wzięłabym udział we wszystkich tych wielkich wydarzeniach”); od 1928 roku regularnie czytywała organ prasowy NSDAP, „Völkischer Beobachter”. Dzięki ogłoszeniom w prawicowej gadzinówce znalazła nawet swoją służącą. Kilka razy udało się jej nakłonić Heinricha, by zabrał ją ze sobą w podróż służbową.

Nieco mniej wylewne listy z pierwszych lat małżeństwa stanowią przede wszystkim relację z przebiegu dnia, rzadko wykraczającą poza suche wyliczenie faktów i nazwisk. Pomimo to wyraźnie widać, że Marga cierpiała z powodu częstej nieobecności męża. Himmler rzadko miał czas, by doglądać swojego gospodarstwa. W listach, wysyłanych ze wszystkich zakątków Niemiec, współczuł swojej żonie, która najpierw w ciąży, a potem z małym dzieckiem pod opieką była zmuszona sama dźwigać ciężar prac przy utrzymywaniu domostwa. Jednocześnie konieczność jego ciągłych wyjazdów stawała się coraz bardziej niepodważalna. Nie dość, że od 1930 roku, jako deputowany do Reichstagu, musiał często bywać w Berlinie, to z racji przysługujących posłowi bezpłatnych przejazdów koleją jeszcze chętniej niż wcześniej był przez partię angażowany do działalności agitacyjnej.

Z lat 1933–40 zachowały się tylko nieliczne listy Margi i ani jeden Heinricha. W tym czasie Himmler wspinał się po szczeblach kariery jako szef SS i Gestapo. Himmlerowie otrzymali „Haus Lindenfycht” w Gmund oraz mieszkanie służbowe w Berlinie, w 1937 roku Himmler wprowadził się do służbowej willi w Dahlem, peryferyjnej dzielnicy Berlina. O ich życiu prywatnym dowiadujemy się wyłącznie z pamiętnika, który Marga prowadziła dla swojej córki Gudrun i przybranego syna Gerharda, jak również ze spisanych po wojnie wspomnień Lidii Boden, siostry Margi, która od 1934 roku mieszkała z nią w Gmund i opiekowała się dziećmi podczas nieobecności rodziców, związanej z wyjazdami do Berlina. Pamiętniki dla dzieci kończą się na 1936 roku, ale o nowym życiu towarzyskim Margi, które zawdzięczała awansowi swojego męża i z którego czerpała pełnymi garściami, zapraszając na herbatę lub brydża panie z wyższych sfer bądź goszcząc u nich na uroczystych kolacjach, można dowiedzieć się z jej prywatnego dziennika, prowadzonego od listopada 1937 roku. Najczęściej są to suche fakty: kto i z jakiej okazji się zjawił, okazjonalnie pojawiają się komentarze w rodzaju: „było bardzo miło”. Obok mało znaczących błahostek i zaściankowości Margi ze wspomnianych dzienników można wyczytać coś innego: dumę z faktu znalezienia się tak blisko władzy („miło było w spokoju porozmawiać z Führerem”), przekonanie o zasadności przynależenia do tej nowej elity („jestem pewna, że sama zasłużyłam sobie na miejsce przy słońcu”4) i aprobatę dla bezlitosnego prześladowania tych, którzy uchodzili za „wrogów Niemiec”, jak choćby wtedy, gdy utyskuje na lenistwo pracowników zajmujących się utrzymaniem domu: „dlaczego nie zamknie się tych wszystkich ludzi za kratkami, żeby pracowali aż do śmierci”, albo gdy z irytacją pisze po pogromie z 9 listopada 1938 roku: „Ta historia z Żydami, kiedyż wreszcie ta hołota nas zostawi, żeby można było cieszyć się w końcu własnym życiem”.

3.

Podczas II wojny światowej Himmler nie bywał już niemal w Berlinie ani Monachium, ale podobnie jak pozostali czołowi dygnitarze kierownictwa ruchu narodowosocjalistycznego wykonywał swoje obowiązki głównie w funkcjonujących jako kwatery główne pociągach specjalnych, kursujących w pobliżu zmiennych linii frontu. Podczas kampanii zachodniej spędził wiosną 1940 roku dwa miesiące w pociągu specjalnym, a resztę roku w Berlinie. Wraz z rozpoczęciem wojny totalnej przeciwko Związkowi Radzieckiemu ruchome polowe stanowisko dowodzenia stało się stałą kwaterą Himmlera. Już kilka dni po agresji na ZSRR objął on kwaterę w „pociągu specjalnym Heinrich” w pobliżu Angerburga (Węgorzewo) w Prusach Wschodnich, gdzie położony był Wilczy Szaniec Hitlera. W połowie 1942 roku, po ukończeniu budowy kwatery głównej Führera w Winnicy na Ukrainie, niedaleko Żytomierza powstało dodatkowe polowe stanowisko dowodzenia, noszące kryptonim „Hegewald”. Wprawdzie w kolejnych latach Himmler wielokrotnie na krótko wracał do Berlina lub Monachium, ale jego główne miejsce pobytu znajdowało się już na Wschodzie.

Od początku II wojny światowej Marga ponownie pracowała jako pielęgniarka i znacznie częściej na długie tygodnie zatrzymywała się w Berlinie, gdyż, jak twierdziła: „jeśli wszyscy się przyłożą, wkrótce będzie po wojnie”. Jej aktywności w żadnym razie nie można było określić jako „apolitycznej” opieki sprawowanej przez kobietę – jako Oberführerin Niemieckiego Czerwonego Krzyża sprawowała nadzór nad licznymi szpitalami wojskowymi i wraz z funkcjonariuszami NCK podróżowała po okupowanych krajach Europy, kontrolując warunki bytowe niemieckich żołnierzy i przypatrując się przesiedleniom folksdojczów, organizowanym przez jej męża.

Listów obojga małżonków z 1941 roku jest więcej, od 1942 dostępne są już tylko te pisane przez Heinricha Himmlera, który często jednak nawiązuje do listów pisanych przez swoją żonę. W czasie wojny Himmler co dwa–trzy dni rozmawiał telefonicznie z „Püppi” („Laleczką”), swoją córką Gudrun mieszkającą w Gmund, i niemal codziennie z Margą, gdy ta przebywała w Berlinie. Wbrew przyjętemu w literaturze przedmiotu założeniu, że małżeństwo Heinricha Himmlera posypało się stosunkowo wcześnie, Himmler nie ograniczał się jedynie do utrzymywania kontaktu z córką w Gmund. Listy i uzupełniające je dokumenty dowodzą zgodności poglądów Himmlerów: ich antysemityzmu i rasizmu („polaczki”, „nieopisany brud”), ich absolutnej wiary w Hitlera i ich entuzjazmu wojennego („Wojna rozwija się znakomicie. Wszystko zawdzięczamy Führerowi”). Himmlera interesowało zdrowie Margi, przykładał też wagę do tego, by czytała teksty jego przemówień, posyłał jej słodycze, podczas gdy ona wysyłała mu do jego kwater na Wschodzie własnoręcznie upieczone ciasta. Wprawdzie działalność Margi w Czerwonym Krzyżu była przedmiotem ciągłego sporu z jej mężem, który wolałby widzieć ją w Gmund, u boku córki, udało jej się jednak przeforsować swoją wolę: „Nie pracując, nie mogłabym uczestniczyć w wojnie”.

Zażyłość pomiędzy małżonkami nie osłabła również po tym, jak w święta Bożego Narodzenia 1938 roku Himmler nawiązał sekretny romans ze swoją osobistą sekretarką, młodszą o dwanaście lat Hedwig Potthast, z którą do końca wojny doczekał się dwojga dzieci. Już w 1940 roku Marga narzekała jednak, że jej mąż „nie spędza już w domu ani wieczora”, a od 1942 roku jego listy były bardzo często tylko zdawkowymi, pisanymi w pośpiechu notatkami, dołączanymi do przesyłek przekazywanych adiutantowi, za którego pośrednictwem Heinrich posyłał Mardze prezenty. Pomimo to poświęcał dużo czasu i ponosił spore wydatki, aby nie tylko córce, ale i żonie przesyłać słodycze, bukiety kwiatów i wszelkiego rodzaju przydatne przedmioty codziennego użytku, jak różnego rodzaju papiery, o które podczas wojny było trudno. Niezmiennie czuł silną więź ze swoją pierwszą rodziną, jak choćby wtedy, gdy w 1944 roku ubolewał, że nie może po raz pierwszy spędzić z nią świąt Bożego Narodzenia, albo wtedy, gdy telefonicznie umówił się z żoną i córką, że o tej samej porze zapalą swoje Julleuchter – w kwaterze Heinricha na Wschodzie, w Berlinie i w Gmund – by móc „myśleć o sobie” i dać wyraz wzajemnej więzi. Liczne zaznaczone zarówno w kalendarzu służbowym, jak i kieszonkowym krótkie wizyty w Gmund i Berlinie dowodzą, że w czasie wojny Himmler widywał się z Gudrun i Margą nie rzadziej niż z Hedwig Potthast i ich wspólnymi dziećmi, które początkowo mieszkały w pobliżu kliniki SS Hohenlychen w Meklemburgii, a następnie w Schönau niedaleko Berchtesgaden. Himmler zdecydował się na dzieci z Hedwig Potthast już na przełomie lat 1939/40 – w tym samym czasie, gdy wydanym przez siebie „rozkazem płodzenia dzieci” oficjalnie usankcjonował prokreację pozamałżeńską i wstępowanie w drugi związek małżeński. W przypadku tego rodzaju Friedelehe5 żona z pierwszego małżeństwa miała zachować wszystkie prawa. Himm­ler realizował więc – na tyle, na ile pozwalały mu na to obowiązki i realia wojny – koncepcję dwóch rodzin, którą gorliwie propagował również w szeregach SS. Sztampowość zapewnień o uczuciu, nieczułość Himmlera, wyzierająca już z pierwszych listów do Margi, przejawiają się również w jednym z zachowanych listów do Hedwig Potthast. Nie tylko treść i styl do złudzenia przypominają wczesne listy do Margi, identyczne są również kluczowe frazy, które 16 lat wcześniej pisał do swojej żony: „Całuję Twoje kochane, dobre dłonie i Twoje słodkie usta”.

Mardze – w odróżnieniu od innych żon w środowisku narodowosocjalistycznych dygnitarzy, jak Gerdzie Bormann – z trudnością przychodziło godzenie się z istnieniem „rywalki”. Swojemu niezadowoleniu z tego powodu dała jednak ujście tylko w swoim pamiętniku („co się dzieje oprócz wojny, nie mogę o tym pisać”). Jako że podobnie jak Heinrich była przesiąknięta narodowosocjalistyczną ideologią, a tym samym za priorytetowe zadanie uznawała rodzenie synów „dla Niemiec”, nie miała podstaw, by sprzeciwiać się jego decyzji. Z drugiej jednak strony bez wątpienia odczuwała tę sytuację jako upokarzającą – nie tylko dlatego, że uważała niewierność za zdradę tak idealizowanego niegdyś przez oboje małżeństwa, ale również dlatego, że po trudnym porodzie córki nie mogła już więcej mieć dzieci.

Zbrodnicza działalność Himmlera w latach wojny nie jest w listach do żony wspomniana wprost („Zmagania nawet jak dla SS są bardzo ciężkie”). Z upodobaniem, podobnie jak wcześniej, podkreślał swój „nawał pracy” („pracy jest bardzo dużo”) i przesyłał „niewinne” zdjęcia ze swoich krótkich podróży wzdłuż frontu wschodniego („Załączam kilka zdjęć z mojej ostatniej podróży Lublin–Lwów–Dubno–Równe–Łuck”). To, że wzmiankowane w jego listach podróże były związane nie tylko ze sprawowaną przez niego funkcją komisarza ds. osiedleń i skutkowały wypędzeniami oraz przesiedleniami („podróż do krajów bałtyckich była niezwykle interesująca, to są gigantyczne zadania”) i że regularnie wizytował przy tym jednostki SS, które bezpośrednio po napaści na Związek Radziecki mordowały żydowskich mężczyzn, kobiety i dzieci w masowych egzekucjach („moja podróż wiedzie teraz do Kowna–Rygi–Wilna–Mitau [Jełgawy]–Dyneburga–Mińska”) lub – od przełomu lat 1941/42 – kierowały ich do obozów zagłady („w następnych dniach jadę do Lublina, Zamościa, Auschwitz i Lwowa”), można wywnioskować jedynie z kontekstu historycznego.

W ostatnim roku wojny, gdy Himmler sprawował funkcję nie tylko ministra spraw wewnętrznych, ale i szefa Armii Zapasowej oraz dowódcy dwóch grup armijnych, skarżył się żonie na coraz większą odpowiedzialność, która była dla niego „ciężarem”. Pomimo to aż do końca starał się prezentować wobec Margi jako pogodny człowiek o optymistycznej naturze, pełen zapału, który pomimo złego stanu zdrowia – chronicznych problemów z żołądkiem – „altruistycznie” bierze na siebie coraz to nowe ciężary, będące w jego oczach konieczną „służbą narodowi niemieckiemu”. Duma żony z jego stale rosnącej odpowiedzialności przejawia się we wpisach w jej dzienniku („jak wspaniale, że został powołany do tak wielkich zadań i jest w stanie im podołać”).

Wzmianki na temat jego „niestrudzonego zapału” i „ciężaru” jego zadań coraz częściej przewijają się też w dzienniku Gudrun: „Cały naród spogląda na niego. Zawsze trzyma się w cieniu, nigdy się nie popisuje”. „Wielka odpowiedzialność” ojca była zapewne nie tylko tematem rozmów matki i córki, ale również rozmów telefonicznych pomiędzy ojcem a córką. Ciągła nieobecność ojca sprawiła, że stopniowo stawał się on dla Gudrun odległym, mitycznym bohaterem. Pomimo swoich obaw była z niego dumna, podobnie jak była dumna z faktu bycia „córką tak wielkiego człowieka”, o którego prawdziwej działalności prawdopodobnie nie wiedziała niemal nic.

Jednak pomimo drobnomieszczańskiej fasady można dopatrzyć się w rodzinie Himmlerów przemocy i gwałtowności, których źródeł należy doszukiwać się po części w „czarnej pedagogice”, pod której wpływem byli Heinrich i Marga (podobnie jak całe ich pokolenie), a po części w ideologii narodowosocjalistycznej, która przemoc, surowość i bezwzględność we wszystkich aspektach życia wynosiła do miana najwyższych cnót. Surowość wobec siebie samego usprawiedliwiała równie bezwzględną postawę wobec innych – również, a nawet przede wszystkim w stosunku do własnych dzieci.

Ślady tej postawy w stosunku do Gudrun są widoczne przede wszystkim we wpisach Margi dotyczących pierwszych lat życia córki: w ścisłym przyuczaniu jej do dbałości o czystość i porządek, w karach cielesnych wymierzanych przez oboje rodziców za nieposłuszeństwo, szorstkim obchodzeniu się Heinricha z małą Gudrun („tatusiowi jest posłuszna o wiele bardziej niż mi”). Gdy pod ich dach trafia czteroletni adoptowany syn Gerhard, Marga ma nadzieję, że jego pojawienie się w domu będzie miało dobry wpływ na trzyletnią córkę: „Mały jest bardzo posłuszny, mam nadzieję, że i Püppi wkrótce się tego nauczy”.

Początkowy podziw nad posłuszeństwem chłopca nie trwa długo; swoimi psotami malec nieustannie wprawia w gniew przybranych rodziców, nauczycieli i inne autorytety. Z kolei Gudrun, która we wczesnych latach dzieciństwa błagała matkę, by ta zatajała przed ojcem, że zdarzyło jej się coś zbroić, najwyraźniej coraz lepiej spełniała pokładane w niej oczekiwania. Wprawdzie często chorowała, a jej szkolnym ocenom daleko było do doskonałości, jej rodzice byli jednak dumni, że Püppi „godzinami pomaga przy wekowaniu”, własnoręcznie robi prezenty dla żołnierzy na froncie i zaczytuje się we właściwych ideologicznie lekturach, które ojciec regularnie przesyłał żonie i córce w paczkach.

Stosunek przybranych rodziców do Gerharda był znacznie chłodniejszy, a wraz z dorastaniem chłopca stawał się coraz bardziej szorstki – niewątpliwie chodziło o przygotowanie go, jako młodego mężczyzny, do przyszłej roli żołnierza. W dokumentach uzupełniających, dziennikach i osobistych wspomnieniach przybranego syna widać wyraźnie, że przez wiele lat bał się on wizyt Himmlera w Gmund, gdyż ten nie szczędził mu kar cielesnych. Nie przeszkadzało to – jak wspomina Gerhard – we wspólnych wyprawach na ryby, przebiegających w serdecznej atmosferze: „Zdarzało mu się też być zupełnie normalnym ojcem”. Tymczasem Marga Himmler nie pozostawiała na chłopcu suchej nitki („niewiarygodnie kłamie”), określała dziesięciolatka mianem „zbrodniczej natury”. Himmler poradził wreszcie swojej żonie, by na jakiś czas przestała podpisywać listy do syna jako „matka” – „powinien się poprawić”. Krótko przed zakończeniem wojny wysłał szesnastoletniego wtedy Gerharda do jednej z dywizji pancernych SS, co pozwoliło chłopakowi ponownie zdobyć uznanie Margi („jest bardzo odważny i podoba mu się w SS”).

W swoich prywatnych listach Himmler prezentuje się zatem nie tylko jako przepełniony troską o rodzinę mąż i ojciec, ale również jako bezwzględny narodowosocjalistyczny wychowawca, w czym aż do końca miał wsparcie swojej żony. Obojgu dzieciom stawiano wysokie oczekiwania; chłopcu, jako przyszłemu żołnierzowi, nawet wyższe niż córce. Posłuszeństwo było najważniejszym przykazaniem, zachowanie odbiegające od normy było karane, z pozbawieniem miłości włącznie – to forma przemocy, która na zdolności odczuwania empatii odbijała się bez wątpienia równie niszczycielsko jak bicie.

4.

Z prywatnych listów Heinricha Himmlera wyłania się wizerunek „zbrodniarza z przekonania”. Nie cierpiał na rozdwojenie jaźni, nie był jednocześnie doktorem Jekyllem i panem Hyde’em. Swojej działalności jako szef SS i realizator polityki zagłady bynajmniej nie oddzielał od swojego życia prywatnego; nie czuł się zobligowany do zatajania faktu ludobójstwa. Ale też nie chełpił się tym przed żoną, postrzegając ludobójstwo jako nałożony na niego obowiązek, który należało sumiennie wykonać.

W jego listach nie ma choćby śladu zwątpienia, najmniejszych wyrzutów sumienia, z których zwierzałby się żonie. Cechowała ich raczej zgodność poglądów co do „słuszności” i „konieczności” realizowanych przez niego działań. Marga nie dość, że od samego początku popierała antysemityzm i rasizm męża, to jeszcze – po przejęciu władzy przez narodowych socjalistów – pochwalała wykluczenie z narodowosocjalistycznej wspólnoty narodowej komunistów, Żydów oraz jednostek „aspołecznych”. Stopniowa radykalizacja prześladowań Żydów, od wypędzeń począwszy na systematycznej eksterminacji skończywszy, nie mogła, z racji bliskości środowisk decyzyjnych, ujść jej uwadze, i to pomimo że mąż nie poruszał otwarcie tego tematu. Zarówno w jej listach, jak i prywatnych zapiskach próżno szukać choćby cienia wątpliwości co do słuszności jego postępowania.

To nie „banalność zła” wyziera z tych listów. Himmler nie był w żadnym razie – jak omyłkowo osądziła Hannah Arendt Adolfa Eichmanna – trybikiem w opartym na podziale pracy totalitarnym mechanizmie, człowiekiem, który nie był już w stanie wyobrazić sobie, do czego może prowadzić jego działalność. Himmler chciał robić to, co robił, i chciał robić to dokładnie, solidnie i „porządnie”.

„(…) Żaden z tych, którzy tak mówią, żaden tego nie widział ani nie przeżył, większość z was jednak wie, co znaczy, gdy na stosie leży 100 ciał, gdy leży ich 500 albo 1000. Znieść coś takiego, a jednocześnie, pomijając wyjątki pochodzące z ludzkiej słabości, pozostać przyzwoitym, to sprawiło, że jesteśmy twardzi. To nigdy nie spisana karta chwały naszej historii i karta, która nigdy nie zostanie spisana ” – tak brzmiały kluczowe zdania pierwszej z tzw. mów poznańskich, wygłoszonej przez Himmlera 4 października 1943 roku. Masowe ludobójstwo przeprowadzał z tą samą przekonaną o swojej słuszności postawą moralną, z którą już we wczesnej młodości czuwał nad prowadzeniem się swoich braci i przyjaciół, z którą wychowywał własne dzieci i w której, w listach, wspierała go jego żona. Nie psychiczny defekt, a przekonanie i „przyzwoitość”, jak słusznie akcentują Raphael Gross i Werner Konitzer, popychały Himmlera nawet do ludobójstwa, gdy to było w jego oczach konieczne.

To zaburzenie normalności, przemoc, która kryje się w łagodności, lodowaty chłód, którym podszyta jest pozorna opiekuńczość, i niezachwiana moralna wiara w słuszność, nawet w obliczu masowego ludobójstwa, kształtują obraz tych listów. „Przyzwoitość” i wypełnianie obowiązków, również wtedy, gdy były nimi potworne zbrodnie, ukierunkowywały działania Himmlera. On sam chciał dawać wzór, zarówno jako mąż, jak i jako szef SS, jako ojciec rodziny i wykonawca „ostatecznego rozwiązania”. W tych listach uwidacznia się niezłomność pary niemieckich małżonków, która wierzy, że uczestniczy w „wielkich czasach”, i nie jest w stanie pojąć, że są to niewyobrażalne zbrodnie. I choć dziś te listy mogą wzbudzać śmiech, powinno się raczej zadrżeć w obliczu ich pozornej, małomiasteczkowej normalności.

CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ, PŁATNEJ WERSJI

1 Werner Tom Angress (1920–2010) wielokrotnie opowiadał tę historię, jej streszczenie zamieścił również w przypisie do artykułu, który napisał wspólnie z Bradleyem F. Scottem, Diaries of Heinrich Himmler’s Early Years, w: „The Journal of Modern History”, t. 31, nr 3, wrzesień 1959. Więcej na temat Angressa zob. publikację jego autorstwa: …immer etwas abseits. Jugenderinnerungen eines jüdischen Berliners, 1920–1945, Berlin 2005.

2 Ekspertyza Archiwum Federalnego w Koblencji, Gesch.-Z. III 2–4211/Himm­ler, dyrektor Archiwum dr Josef Henke z 12.3.1984. W późniejszym piśmie z 18.2.1997 r. raz jeszcze potwierdził, that the authenticity of the material preser­ved in Tel Aviv can be considered as reasonably beyond doubt („autentyczność materiałów przechowywanych w Tel Awiwie z dużą dozą prawdopodobieństwa można uznać za bezsporną”).

3 Oryginały dokumentów znajdują się obecnie w Tel Awiwie. Po zakończeniu prac nad filmem zostały przekazane do jednego z archiwów w celu archiwizacji i późniejszego udostępniania zarówno naukowcom, jak i wszystkim zainteresowanym.

4 Sformułowanie „miejsce przy słońcu” padło po raz pierwszy z ust Bernharda von Bülowa, który podczas debaty w Reichstagu, dotyczącej niemieckich kolonii, powiedział: „Nie chcemy nikogo spychać do cienia, ale sami domagamy się naszego miejsca przy słońcu” (przyp. tłum.).

5 Forma małżeństwa znana w Niemczech już we wczesnym średniowieczu. Więcej na ten temat: http://de.wikipedia.org/wiki/Friedelehe (przyp. tłum.).

PEŁNY SPIS TREŚCI

Wprowadzenie

Struktura publikacji

Podziękowania

Listy 1927–28

Listy 1928–33

Listy 1933–39

Listy 1939–45

Epilog

Aneks

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Himmler. Listy ludobójcy 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Piękna i odważna. Ulubiona agentka Churchilla Serce wszystkiego, co istnieje. Nieznana historia Czerwonej Chmury, wodza Siuksów Do piekła i z powrotem: Europa 1914–1949 Wołyń '43 Romanowowie Wielka Księga Armii Krajowej