CICERO VORTIT BARBARE. Przekłady mówcy jako narzędzie manipulacji ideologicznej

CICERO VORTIT BARBARE. Przekłady mówcy jako narzędzie manipulacji ideologicznej

Autorzy: Katarzyna Marciniak

Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria

Kategorie: Filozofia

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI PDF

Ilość stron: 256

Cena książki papierowej: 36.00 zł

cena od: 17.40 zł

Cyceron był nie tylko mówcą i politykiem, ale także tłumaczem. Jego przekłady były czytane przez kolejne pokolenia pisarzy i myślicieli, tworzyły podstawy literackiej kultury Europy. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że przybliżając współobywatelom największe osiągnięcia greckiej literatury, Cyceron modyfikował je tak, by zawierały treści zgodne z ideałami republikańskimi, których bronił w swoich pismach. W ten sposób starał się tworzyć iluzję, że w kwestiach moralności i polityki on i greccy autorzy mówią jednym głosem. Iluzję spójnego modelu kultury grecko-rzymskiej przekazywano przez kolejne stulecia. Dziedzicami tej tradycji jesteśmy także my…

Spis treści

Wstęp

Rozdział 1. Przekłady w Rzymie przedcycerońskim

Rozdział 2. Próba charakterystyki przekładów Cycerona

Rozdział 3. Przekłady Marka Tulliusza Cycerona

Rozdział 4. (Nie)znajomość greki w republikańskim Rzymie

Rozdział 5. Cyceroński przekład jako narzędzie manipulacji ideologicznej

Zakończenie

Resümee

Przypisy

Wybrana bibliografia

Aneks

Od autorki

Wszystkie rozdziały dostępne w pełnej wersji książki.

Wstęp

„Et mehercule ego me cupio non mendacem putari!”

Cic. leg. 1, 1, 4

„Była wówczas Italia pełna greckich sztuk i nauk, i studia te kwitły w Lacjum, w tych samych miastach, lecz intensywniej niż dzisiaj, a także tu, w Rzymie, dzięki panującemu w państwie spokojowi nie lekceważono ich”.

Słowa, które brzmią jak początek bajki, są jedynie przekładem fragmentu mowy wygłoszonej przez Cycerona w obronie Archiasza: „Erat Italia tum plena Graecarum artium ac disciplinarum, studiaque haec et in Latio vehementius tum colebantur quam nunc iisdem in oppidis, et hic Romae propter tranquillitatem rei publicae non neglegebantur”1.

Wykreowane na podstawie źródeł w postaci pism Marka Tulliusza Cycerona potoczne wyobrażenie o cywilizacji rzymskiej u schyłku republiki przedstawia się następująco: młodzi Rzymianie wychowują się pod opieką greckich nianiek i pedagogów, poznając język Homera na długo przed ojczystym. Od najwcześniejszego dzieciństwa obcują ze światem helleńskim. Dorastają, czytając grecką literaturę. Słuchają filozofów przyjeżdżających do Rzymu i przemawiających po grecku na Forum Romanum, by wreszcie w wieku dwudziestu kilku lat wyruszyć w podróż do Grecji i dopełnić edukacji. Wędrują śladami bohaterów Sofoklesa, odpoczywają w świętym gaju Platona, ćwiczą się w sztuce wymowy pod okiem greckich nauczycieli. Także jako ludzie dorośli – decydujący o losach świata wodzowie i politycy – nie zapominają o cywilizacji helleńskiej. Czytają tragików, układają greckie mowy, przyjmują posłów z Aten, cały czas mając przy tym na uwadze dobro i godność republiki rzymskiej.

Taki wizerunek Rzymian przekazała nam nie tylko literatura łacińska2, ale i ci, którzy na cywilizację Romy i Hellady patrzyli oczyma antycznych pisarzy3. Wypowiedzi starożytnych autorów winniśmy jednak traktować bardzo krytycznie. Ich dzieła nie są bowiem obiektywnym źródłem poznania świata grecko-rzymskiego, ale tekstami literackimi.

Wobec przytłaczającej ilości przekazów przedstawiających Rzymian biegle władających greką (a nawet przewyższających na tym polu samych Greków!) takie świadectwo, jak słowa Cycerona w piątej księdze Tuskulanek, jest dość zaskakujące: „nostri Graece fere nesciunt nec Graeci Latine”4. Nasi prawie nie znają greki, ani Grecy łaciny!?5 A jednak nie powinniśmy zignorować takiej opinii, zwłaszcza że wygłosił ją człowiek, który bardzo często podkreślał obecność cywilizacji helleńskiej w kulturze łacińskiej, chociaż podważenie takiego przekonania burzy wizję świata starożytnego istniejącą w systemie edukacji opartym właśnie na pismach Marka Tulliusza Cycerona6.

Świat identyfikowalnych dla nas Rzymian tworzą bohaterowie występujący w traktatach mówcy. Składają się nań członkowie najwyższej arystokracji, senatorowie i politycy, których nazwiska wpisane zostały w historię rzymskiej republiki. Cyceron przedstawia ich jako ludzi wykształconych, znających dzieła największych pisarzy greckich i łacińskich, kierujących się w życiu zasadami humanitas. Tacy właśnie mieli być Rzymianie należący do słynnego, choć nieistniejącego (sic!), „kręgu Scypiona”, a także przyjaciele Marka Tulliusza: Attyk, brat Kwintus, Warron… Nie będzie przesadą stwierdzić, że to, co wiemy o ideałach rzymskich obywateli u schyłku republiki, w dużej mierze zawdzięczamy Cyceronowi.

Cyceroński obraz dziejów Rzymu został już zakwestionowany na wielu polach. Krytykę wiarygodności przekazu Marka Tulliusza przeprowadzili między innymi historycy, zwracając uwagę na niezgodność wersji przekazanej przez mówcę z innymi źródłami, na przykład na gruncie opisywania faktów dotyczących sprawy Klodiusza7. O ile mi jednak wiadomo, dotychczas nie poddano krytyce obrazu kulturowego przedstawionego w pismach Cycerona.

Tymczasem czytając dialogi Marka Tulliusza, z łatwością możemy odnaleźć w nich elementy charakterystyczne dla konstrukcji literackiego locus amoenus: Cycerońscy bohaterowie pojawiają się na tle pejzaży, które możemy nazwać idealnymi. Należy także zwrócić uwagę na to, że stanowią one odbicie pejzaży literackich występujących u pisarzy greckich; tak na przykład w dialogu De legibus dąb arpinacki rośnie tam, gdzie u Platona pojawiłby się cienisty platan, szum rzeczki Lirys przywołuje w wyobraźni czytelnika szmer Ilissu, a odgłosy cykad z Fajdrosa zastępuje śpiew ptaka8. Trudno wyobrazić sobie taki krajobraz jako istniejący realnie, podobnie jak nie sposób odtworzyć, jakie miejsce zajmował każdy z bohaterów dialogu w tej przestrzeni: chociaż Cyceron pisze, gdzie siedzieli i do kogo bezpośrednio zwracali się poszczególni uczestnicy rozmów, próby przeniesienia takich układów na płaszczyznę rzeczywistości nie przynoszą zadowalających rezultatów9. Niewykluczone, że tego rodzaju wątpliwości rozwiałaby dokładna analiza greckich źródeł Marka Tulliusza, który mógł po prostu opierać się na istniejących już w literaturze helleńskiej modelach literackich, dostarczając wykształconemu czytelnikowi dodatkowej i wyrafinowanej rozrywki, polegającej na odkrywaniu związków między tekstami mówcy a literaturą wcześniejszą.

Bohaterowie dialogów Cycerona także należą do przestrzeni locus amoenus: wybitni Rzymianie, znawcy kultury greckiej, nie tracą nic ze swojej słynnej gravitas, mimo że nie gardzą literaturą. Czy tacy ludzie naprawdę istnieli? Czy też świat przedstawiony w dialogach mówcy jest światem idealnym – alternatywną wizją historii stworzoną przez Cycerona dla siebie jako p o c i e c h a i dla potomnych jako t e s t a m e n t?

Analiza zebranego w tym studium materiału dała odpowiedź twierdzącą na drugie pytanie. Tak, Marek Tulliusz Cyceron przekazał nam wyidealizowany obraz rzeczywistości. Co więcej, jestem przekonana, że mówca, jakkolwiek sam mógł paść ofiarą własnych wyobrażeń, świadomie stosował wobec czytelnika techniki manipulacji ideologicznej w dialogach filozoficznych, a zatem w tekstach, w których badacze liczą się z tym zjawiskiem w mniejszym stopniu10, i wykorzystując materiał, który wydaje się mało atrakcyjny, to znaczy poprzez praktykę cytowania i przekładu.

Tłumaczenia Cycerona są w rzeczywistości niezwykle interesującymi świadectwami literackimi, gdyż dzięki nim miał miejsce bezpośredni kontakt dwóch sfer kulturowych – rzymskiej i helleńskiej. Analizując przekłady mówcy, szukałam zatem odpowiedzi na pytanie, co zmienił Cyceron w trakcie tłumaczenia. Czy były to tylko zmiany, jakich dokonuje każdy tłumacz, napotykając na ograniczenia własnego języka? Czy były to tylko zmiany mistrza stylistyki łacińskiej pragnącego zmierzyć się z Grekami? Czy też może C y c e r o n, p r z y o k a z j i t ł u m a c z e n i a, d o k o n y w a ł c e n z u r y k u l t u r y g r e c k i e j, b u d u j ą c j e d n o c z e ś n i e w d i a l o g a c h w i z j ę R z y m i a n – z n a w c ó w i m i ł o ś n i k ó w c y w i l i z a c j i H o m e r a?

Tak postawione pytania być może brzmią kontrowersyjnie, ale tylko jednoznaczne sformułowanie zagadnień pozwala dostrzec istotę problemu. Na wysunięcie odważnych hipotez pozwoliła już wstępna analiza tłumaczeń mówcy. Wykorzystując praktykę przekładania i cytowania greckich tekstów w swoich łacińskich dialogach, Cyceron:

– cenzurował oryginały, pomijając w przekładzie pewne wyrażenia i zwroty, które według niego nie pasowały do wizerunku idealnego Rzymianina-republikanina, bądź też mogły zaszkodzić republikańskiej ideologii;

– modyfikował charakterystykę występujących w tłumaczonych tekstach postaci mitologicznych, nadając im rysy rzymskich bohaterów;

– zmieniał wymowę tekstów greckich lub wyrywał je z oryginalnego kontekstu, popełniając nadużycia i dokonując nadinterpretacji, aby ukazać wyższość cywilizacji rzymskiej republiki nad kulturą grecką;

– modyfikował wymowę oryginałów, nadając im koloryt rzymski, budując jednocześnie w czytelnikach poczucie więzi między cywilizacjami grecką i łacińską;

– wpisywał w tłumaczone teksty swoje doświadczenia życiowe oraz, posługując się techniką kryptocytatów, wprowadzał własną twórczość do kanonu literatury światowej.

Jednym z zagadnień, które pojawiło się w wyniku analizowania Cycerońskich tłumaczeń i ich roli w procesie cenzurowania przez mówcę kultury greckiej, było pytanie o stopień znajomości greki w społeczeństwie rzymskim. Określenie poziomu biegłości Rzymian w grece wpływa bowiem na ocenę możliwości dokonywania przez Cycerona manipulacji względem odbiorcy: czytelnik wykształcony, biegle znający język grecki i grecką literaturę, będzie na manipulację mówcy podatny w mniejszym zakresie niż odbiorca niewykształcony. Prezentując ten problem, chciałam przede wszystkim zwrócić uwagę na jego złożoność, nie podejmując się rozstrzygnięcia kwestii, czy Rzymianie znali grekę, czy nie, a jeśli tak, to jak dobrze. Lektura pism Cycerona skłoniła mnie do dużej ostrożności w formułowaniu jakichkolwiek wniosków, ponieważ świadectwa mówiące o niezwykłym opanowaniu języka greckiego przez Rzymian są w znacznym stopniu projekcją sądów starożytnych pisarzy, a przede wszystkim właśnie Cycerona.

Chociaż analiza przekładów Marka Tulliusza nie przynosi rozwiązania kwestii językowej, to jednak pozwala na zrozumienie skali wielkości osiągnięć mówcy: za pomocą mistrzowskich zabiegów literackich, które przedstawię w kolejnych rozdziałach, Cyceron stworzył w dialogach mit republikańskiego Rzymu – Rzymu znawców i miłośników kultury greckiej. „Die Römer hatten keinen Mythus” – pisał o pierwotnej religii rzymskiej Wilhelm Soltau11. Tymczasem właśnie Cyceron mit Rzymianom dał, jednak mit nie w dosłownym znaczeniu, które na myśli miał niemiecki uczony, ale w dalszym – takim, jakie wykorzystuje na przykład Maria Janion, pisząc o micie romantycznym w kulturze polskiej, to znaczy uznając za mit zespół wyobrażeń cenionych w tradycji i wciąż konstruowanych na nowo12.

Techniki manipulacji są przedmiotem badań z trudem poddającym się obiektywnej analizie. Mam nadzieję, że pracując na tłumaczeniach, udało mi się uniknąć nadużyć w interpretacji źródeł. Ograniczyło to jednak zakres badanych aspektów fikcji wykreowanej przez mówcę i składającej się na mit republikańskiego Rzymu: pominęłam na przykład w dużym stopniu problem idealizacji bohaterów Cycerona czy metody budowania w dialogach locus amoenus z czasów Scypionów, który na oczach mówcy zmienił się w locus horribilis, gdy republiką targały kolejne wojny domowe. Takie ujęcie tematu ma jednak ważną zaletę polegającą na wyeliminowaniu czynnika subiektywnego z przeprowadzanych analiz. Różnice między oryginałem a przekładem są bowiem niepodważalnym faktem, na podstawie którego mogłam jasno przedstawić, czy, a jeśli tak, to w jaki sposób, dokonane przez mówcę zmiany były z jego strony manipulacją – rodzajem cenzury przede wszystkim natury politycznej – wobec odbiorcy.

Właściwą analizę tłumaczeń poprzedziła próba klasyfikacji potencjalnie wszystkich „zależnych”13 przekładów Cycerona pojawiających się w jego dialogach. W tym celu musiałam zebrać poglądy mówcy na ars vertendi, a także dokonać choć pobieżnego przeglądu wcześniejszych tłumaczeń rzymskich i przekonać się, jakimi zasadami kierowali się twórcy literatury łacińskiej, tłumacząc z greki w tej konwencji. Jest zatem oczywiste, że – używając terminu „przekład” w niniejszej pracy i mając świadomość tego, iż granica między tłumaczeniem a tekstem autorskim w myśl starożytnej techniki imitatio jest płynna i niezwykle trudna do ustalenia – nie odnoszę się do sporu o istotę tłumaczenia w nauce nowożytnej zajmującej się teorią sztuki translatorskiej. Moim celem nie było bowiem stworzenie definicji „przekładu”, lecz analiza tłumaczeń mówcy ze względu na zastosowane w nich mechanizmy manipulacji ideologicznej. Ostatnim etapem pracy było natomiast sprawdzenie, do jakiego stopnia tej ewentualnej manipulacji Cycerona ulegli badacze antyku.

Ponieważ konsekwentnie posługuję się tu terminami „manipulacja ideologiczna” i „cenzura”, a są to pojęcia w kulturze współczesnej nacechowane negatywnie, należy wyjaśnić ich znaczenie w odniesieniu do praktyki Cycerona. Zakres zabiegów mówcy, które uznaję za manipulację i cenzurę, jest niezwykle szeroki: to nie tylko ingerencja polegająca na okaleczaniu tekstów przez usuwanie z nich treści niewygodnych dla Cycerona, równie często bowiem mówca – zamiast usuwać – dodaje pewne zwroty bądź wyrywa greckie cytaty z kontekstu, co diametralnie zmienia ich wymowę. Czy jednak „manipulacja ideologiczna” i „cenzura” w odniesieniu do przekładów Marka Tulliusza nie są zbyt mocnymi słowami?

Korzystając z pomocy słowników, możemy zaobserwować zmianę zakresu terminu „manipulacja” na przestrzeni XX wieku. Jeszcze w 1958 roku Słownik wyrazów obcych pod redakcją Zygmunta Rysiewicza podawał tylko dwie definicje:

„1. mniej lub bardziej złożony tok pracy ręcznej, wymagający większej precyzji, np. przy przyrządzaniu skomplikowanych preparatów, lekarstw;

2. czynności wykonawcze związane z załatwianiem spraw przez urzędy, instytucje, biura”14.

Natomiast w elektronicznym Słowniku wyrazów obcych PWN, wydanym w 2000 roku pod redakcją Elżbiety Sobol, znajdujemy – poza dwiema podobnymi w brzmieniu do przytoczonych ze słownika Rysiewicza – także trzecią definicję:

„3. podstępne wykorzystywanie jakichś okoliczności, naginanie, przeinaczanie faktów w celu kierowania kimś bez jego wiedzy, wpływania na cudze sprawy, zachowania, nastroje dla osiągnięcia własnych korzyści”15.

Nie ulega wątpliwości, że stworzenie mitu rzymskiej republiki wymagało od Cycerona niezwykłych umiejętności i precyzji. Analizując poszczególne przekłady, zauważymy również, że praktyka translatorska mówcy opierała się w dużej mierze na naginaniu i przeinaczaniu faktów w celu wpływania na przekonania odbiorców dialogów. Różnicę między Cyceronem a innymi (nie)sławnymi Manipulatorami Historii dostrzeżemy jednak, zwracając uwagę na motywację, która kierowała mówcą. W przypadku Marka Tulliusza nie możemy bowiem mówić o wpływaniu na cudze sprawy, zachowania czy nastroje dla osiągnięcia korzyści prywatnych. D l a C y c e r o n a w ł a s n e k o r z y ś c i b y ł y t o ż s a m e z k o r z y ś c i a m i r z y m s k i e j r e p u b l i k i. Nie oznacza to, że badacz-cyceronianista musi usprawiedliwiać zabiegi polegające na świadomym zmienianiu i często okaleczaniu wymowy dzieł greckich. Powinien jednak zachować obiektywizm i spojrzeć na praktykę Cycerona, dystansując się od totalitaryzmów XX wieku. Cycerońską metodę pracy nad przekładem możemy raczej porównać do działalności rzymskiego urzędnika – c e n z o r a, którego zadaniem było czuwanie nad republikańskimi ideałami. Cyceron-cenzor wyznaczył sobie i wypełnił daleko trudniejszą misję: stworzył idealny model kulturowy, który później – z mniejszym lub większym powodzeniem – realizowały kolejne pokolenia badaczy antyku podtrzymujących jego wizję kultury grecko-rzymskiej.

Pragnę tu z całą mocą podkreślić, że nie było moim zamiarem zdyskredytowanie dorobku uczonych poprzednich epok, którzy postrzegali kulturę starożytną jako harmonijne połączenie pierwiastków greckiego i rzymskiego. Z szacunkiem odnoszę się do ich wybitnych osiągnięć oraz ogromnej wiedzy. Dzięki rozmowom z Profesorem Jerzym Axerem, uświadomiłam sobie, że moja praca odzwierciedla jedynie kryzys tożsamości współczesnego świata, skupionego nie na umacnianiu zbiorowości, ale na analizowaniu jednostki. Właśnie dlatego, mimo nieporównywalnie mniejszego doświadczenia i uboższej wiedzy, mogłam dostrzec to, czego nie widzieli uczeni, którzy traktowali antyk grecko-rzymski jako jedność, idealny model będący skarbnicą tradycji dla kolejnych pokoleń. W czasach, gdy tożsamość kulturowa była odczuwana niezwykle silnie, wychowanie w duchu przynależności do kręgu śródziemnomorskiego stanowiło nieodłączną część paidei. W konsekwencji ówcześni badacze na potrzeby systemu edukacji stworzyli model doskonałego związku praktycznej kultury rzymskiej z duchową kulturą grecką, które miały się perfekcyjnie uzupełniać. Doświadczenie współczesności umożliwia nam dekonstrukcję tego typu modeli, które straciły już funkcjonalność. Jest to zadanie przykre, ponieważ wiąże się z koniecznością uświadomienia sobie kresu roli antyku takiego, jakim widziano go przez kilkanaście ubiegłych stuleci. Jednak tylko z takiej perspektywy widoczne są rysy na stworzonej przez Cycerona, a ostatecznie przyswojonej w czasach renesansu, wizji kultury antycznej.

Pęknięcia i rysy na doskonałej jedni grecko-rzymskiej dotyczą wielu aspektów świata antycznego. Tłumaczenia Cycerona są tylko niewielką cząstką, na przykładzie której ujawnia się brak spójności między cywilizacjami Hellady i Romy.

Stan badań

Żadna z prac, do których dotarłam, nie bada przekładów Cycerona jako potencjalnych narzędzi manipulacji ideologicznej. Nieliczne istniejące opracowania dotyczące znajomości greki przez Rzymian przedstawiają temat w ujęciu socjolingwistycznym, koncentrując się na problemie świadomości językowej, a nie na znajomości języka. Same wreszcie przekłady mówcy również nie zostały jeszcze opracowane, jakkolwiek istnieją analizy w y b r a n y c h przekładów poetyckich lub w y b r a n y c h przekładów prozatorskich.

Prace, które stały się dla mnie podstawowym punktem odniesienia, można podzielić na dwie grupy: rozprawy traktujące o technikach przekładu mówcy oraz rozprawy poświęcone roli greki w świecie rzymskim. Ostatni artykuł prezentuje wizerunek Cycerona w nauce niemieckiej. Pozostałe opracowania będą przywoływane i komentowane w kolejnych rozdziałach.

1. Sztuka przekładu

(a) Alfonso Traina, Vortit barbare. Le traduzioni poetiche da Livio Andronico a Cicerone, wyd. 2, Roma 1974.

Do pracy Alfonso Trainy, na którą składa się jedenaście artykułów napisanych w latach 1953–1969, nawiązuję już w tytule mojej monografii. Jest to znakomite i nadal aktualne studium poświęcone rzymskiej sztuce przekładu artystycznego. Traina bada techniki tłumaczenia stosowane przez największych pisarzy łacińskich. Jeden rozdział poświęca przekładom poetyckim Cycerona – Commento alle traduzioni poetiche di Cicerone – skupiając się na teorii Cycerońskiej ars vertendi oraz analizie tłumaczeń fragmentów Iliady16, Eurypidesowej Hypsipyle17 oraz kilku wersów z Aratea18. Badacz pracował jedynie na wybranych tekstach mówcy, gdyż jego zamiarem było zasygnalizowanie najważniejszych zasad, którymi kierowali się rzymscy tłumacze, a nie kompleksowa analiza przekładów jednego pisarza.

Podsumowaniem analiz Trainy są przytoczone przez uczonego już we wstępie słowa Friedricha Nietzschego z listu o muzyce romantycznej do Richarda Wagnera: „das Pathos über das Ethos”19. Włoski filolog uważa, że tłumacząc Rzymianie na miejsce obecnego w dziełach Greków etosu wprowadzili rzymski patos, z całą jego siłą, retoryką i gravitas obcymi cywilizacji helleńskiej20.

(b) Carolus Atzert, De Cicerone interprete Graecorum, Göttingen 1908.

Rozprawa Carolusa Atzerta, opublikowana w 1908 roku, jest pierwszą – i do tej pory jedyną – próbą kompleksowej analizy przekładów Cycerona zarówno poetyckich,) jak i prozatorskich. Jednak i tu autor dokonuje wyboru, zajmując się fragmentami Aratea, Platońskim Timajosem i przekładami z Homera oraz z tragików, a także poetów Grecji archaicznej21. Oznacza to, że pomija bardzo dużą część tłumaczeń mówcy. Zastrzeżenie odnośnie formułowania wniosków natury ogólnej na podstawie wybranych fragmentów jest w tym przypadku szczególnie aktualne. Autor zdaje sobie z tego sprawę, pisząc: „Scio quaestionem de Cicerone interprete Graecorum minime esse absolutam”22.

Jakkolwiek Atzert zajął się przede wszystkim analizą scholiów, z których korzystał mówca, tłumacząc poemat Aratosa, konkluzja jego pracy jest jednoznaczna: „[…] cognoscimus Ciceronem esse non interpretem, sed imitatorem”23.

Chociaż wnioski wyciągnięte przez Atzerta są całkowicie odmienne od tych wynikających z moich analiz, rozprawa niemieckiego badacza była dla mnie cenna z uwagi na spostrzeżenia uczonego odnoszące się do rozbieżności między wersjami grecką i łacińską, i odwoływałam się do niej wielokrotnie.

2. Znajomość greki

(c) Wilhelm Kroll, Die griechische Bildung, w: Die Kultur der ciceronischen Zeit, Leipzig 1933, t. II, s. 117–134 oraz Die griechische Bildung im ciceronischen Rom, w: Forschungen und Fortschritte, Leipzig 1933, s. 200 b–201 b.

Artykuły Wilhelma Krolla, opublikowane na przestrzeni jednego roku, spowodowały, że w ogóle zwróciłam uwagę na kwestię znajomości greki w Rzymie.

W rozdziale Die griechische Bildung, należącym do monografii Die Kultur der ciceronischen Zeit, niemiecki badacz powtarza powszechnie panujący w nauce pogląd, że edukacja Rzymian była od samego początku dwujęzyczna, a konsekwencja takiego systemu to biegłość obywateli Imperium w posługiwaniu się językiem greckim24.

Jednak kolejny artykuł Krolla, Die griechische Bildung im ciceronischen Rom, opublikowany w Forschungen und Fortschritte i skrytykowany przez Henri-Irénée Marrou w klasycznej już monografii Histoire de l’éducation dans l’antiquité, podważa tę opinię. Badacz stwierdza, że Rzymianie nie znali dobrze greki – co więcej, poziom jej znajomości określa terminem przetłumaczonym na język polski we fragmencie pracy Marrou przez Stanisława Łosia jako „powierzchowny pokost”. Oto, co dokładnie francuski uczony zarzuca Krollowi: „[Kroll – K. M.] zadziwiająco pomniejszył znaczenie faktów, które tak znakomicie potrafił zebrać w «Die Kultur der ciceronischen Zeit», t. II, Leipizig 1933, s. 117–134: «Die griechische Bildung». Gdyby przyjąć jego pogląd, Cyceron byłby okazem wyjątkowym. U większości jego współczesnych źle przetrawiona kultura grecka byłaby tylko powierzchownym pokostem”25.

(d) Henri-Irénée Marrou, Histoire de l’éducation dans l’antiquité, wyd. 2, Paris 1950.

Marrou, polemizujący z powyższym artykułem Krolla, reprezentuje stanowisko badaczy przekonanych o wysokim stopniu zhellenizowania społeczeństwa rzymskiego, powszechnej znajomości greki oraz greckiej edukacji na wszystkich poziomach nauczania. Wczytując się w rozważania francuskiego naukowca, stwierdzamy jednak, że w jednej kwestii brak im spójności. Badacz zauważa, dając przy tym wyraz swojemu zdziwieniu, iż w czasach po Cyceronie gwałtownie spadła znajomość greki: „Sądzę, że Cyceron zajmuje sam szczyt narastającej fali. Po nim, począwszy od pierwszych lat Cesarstwa, znajomość języka greckiego mogła w Rzymie tylko opadać”26. Należy zatem zadać sobie pytanie, czego Marrou nie zrobił (nie chciał zrobić?), o przyczynę tego zjawiska: czy spadek znajomości greki był faktem, czy też brał się stąd, że zabrakło Cycerona – twórcy mitu Rzymian biegle władających greką?

Zarówno do prac Krolla, jak i do rozprawy Marrou powrócę w części rozdziału piątego – „Spisek” filologów – poświęconej sposobom interpretacji źródeł przez badaczy antyku.

(e) Pierre Boyancé, La connaissance du grec à Rome, w: „REL” 1956, nr 34, s. 111–131.

Artykuł Pierre’a Boyancé, opublikowany na łamach Revue des Études Latines w roku 1956, jest pierwszą znaną mi pracą, w której – przynajmniej w tytule – podniesiona została kwestia znajomości greki w Rzymie, wcześniej (pomijając casus Krolla) uznawana za nieistotną, ponieważ kompetencje językowe Rzymian nie budziły wątpliwości.

We wstępnym streszczeniu artykułu autor wskazuje na problemy, którymi będzie się zajmował: „Dans une vue d’ensamble sont tour à tour examinées l’introduction du grec à Rome, la place qui lui fut réservée dans l’enseignement, l’utilisation par des Romains pour des oeuvers destinées au public de langue grecque, la pratique de Cicéron. Ensuite est examiné son rôle à Rome à l’époque impériale et, en conclusion, est présenté le jugement des Romains sur sa valeur comparée à celle du latin”27. Widzimy zatem, że i Boyancé nie podważa przekonania o znajomości greki przez Rzymian, natomiast analizując źródła, na których się opierał, zauważamy, iż przeważają wśród nich pisma Cycerona, o czym wspomina sam badacz (la pratique de Cicéron). Przy czym mówca dostarcza Boyancé świadectw znajomości greki zarówno w pokoleniu własnym, jak i na przykład w pokoleniu Scypiona Emilianusa28. Należy dodać, że praca francuskiego badacza, bardziej niż stopniem znajomości greki, zajmuje się analizą stosunku tego języka do łaciny w ujęciu socjolingwistycznym, zakładając a priori, że znajomość greki była wystarczająco dobra, aby umożliwić swobodną komunikację.

(f) Jorma Kaimio, The Romans and the Greek language, Helsinki 1979.

Błyskotliwa praca Jormy Kaimio, opublikowana w 1979 roku, podobnie jak artykuł Boyancé, przedstawia kwestię stosunku greki do łaciny z punktu widzenia socjolingwistyki. Fiński badacz zauważa jednak słusznie, że takie ujęcie problemu jest sensowne tylko wtedy, gdy przyjmiemy, iż Rzymianie grekę znali. Nie można bowiem mówić o determinantach wyboru między greką a łaciną w przypadku, gdy społeczeństwo jest monolingwistyczne. Kaimio, choć przekonany, że Rzymianie władali greką, jako pierwszy z badaczy poważnie rozważa hipotezę o niedostatecznej znajomości tego języka w świecie rzymskim.

The Romans and the Greek language to znakomita – jakkolwiek skrytykowana przez Michela Dubuissona29 – monografia poświęcona mało znanym aspektom z pogranicza świata Greków i Rzymian. Ta niezwykle wyczerpująca i bardzo dobrze udokumentowana praca była dla mnie bezcennym punktem odniesienia przede wszystkim w rozdziale czwartym, w którym starałam się przedstawić problem stopnia znajomości greki w społeczeństwie rzymskim.

3. Cyceron w nauce niemieckiej

(g) Peter Lebrecht Schmidt, Cicero in der deutschen Wissenschaft des frühen Historismus, w: „Ciceroniana” 1988, nr 6, s. 109–130.

Tekst Schmidta, Cicero in der deutschen Wissenschaft des frühen Historismus, jakkolwiek nie dotyczy bezpośrednio ani znajomości greki w świecie Rzymian, ani przekładów mówcy, jest niezwykle ważny, ponieważ przedstawia poglądy na pisma i postać Cycerona panujące w nauce niemieckiej w XIX wieku. Schmidt zwraca uwagę na ówczesne tendencje w badaniach nad Cyceronem, które uniemożliwiały obiektywną ocenęjego dzieł a także mogły przyczynić się do zafałszowania pewnych aspektów starożytności.

Źródła

W poniższych analizach opierałam się przede wszystkim na przekładach Cycerona, próbując po raz pierwszy dokonać ich klasyfikacji i omówienia, zarówno tych poetyckich, jak i prozatorskich, służących jako exempla, a także na greckich oryginałach. Ponieważ jednak nie można dokonać opracowania przekładów, z których niemal wszystkie (poza Aratea, Platońskimi Timajosem i Protagorasem, O gospodarstwie Ksenofonta oraz mowami Demostenesa i Ajschinesa) są tłumaczeniami „zależnymi”, bez analizy ich w kontekście pism mówcy, zajęłam się również tymi fragmentami dialogów filozoficznych Cycerona, w których umieszcza on swoje przekłady oraz uwagi na temat ars vertendi.

Pomocna dla rozważań nad kwestią znajomości greki była mi również korespondencja oraz mowy Cycerona. Aby zaś przedstawić problem obiektywnie, wzięłam pod uwagę także inne – poza pismami mówcy – świadectwa poruszające zagadnienia językowe. Spośród najważniejszych dzieł warto wymienić tu przede wszystkim utwory takich autorów, jak Kwintylian, Liwiusz, Plutarch, Polibiusz i Waleriusz Maksymus.

W ostatnim rozdziale, w którym zajęłam się między innymi analizami pism Cycerona dokonanymi przez naukowców, źródłami stały się dla mnie same rozprawy badaczy antyku cytowane w całej pracy.

Założenia wstępne i wątpliwości

Przystępując do opracowywania tematu, musimy zdać sobie sprawę z trzech podstawowych problemów.

1. Klasyfikacja fragmentu jako przekładu

Poważny problem w badaniach nad tłumaczeniami Cycerona stanowi bardzo często już sama klasyfikacja fragmentu jako przekładu. Przedstawiając rozwiązanie tej kwestii o podstawowym dla mojej pracy znaczeniu, możemy wyodrębnić następujące przypadki:

(a) Cyceron, przytaczając tłumaczenie poetyckie lub prozatorskie, zaznacza bezpośrednio, że jest to dokonany przez niego przekład (verti30, ut nos otiosi convertimus31 etc.).

(b) Cyceron nie zaznacza w przypadku tekstu poetyckiego, że jest to jego przekład i nie wymienia greckiego autora oryginału. Wówczas, jeżeli nie ma możliwości skonfrontowania tekstu z innym źródłem, przyjmuje się, iż jest on autorstwa jednego z poetów łacińskich tworzącego przed Cyceronem, wychodząc z założenia, że mówca nigdy nie cytował w dialogach poetów współczesnych (poza Akcjuszem, nieżyjącym już w momencie powstawania traktatów). Ponadto uważa się, że wiersze łacińskie były powszechnie znane odbiorcom: nie potrzebowali wyjaśnień, kto jest autorem danego fragmentu. Tymczasem w przypadku przekładów Cycerona z greki, jako utworów obcych literaturze łacińskiej, komentarz mówcy byłby konieczny, co jednocześnie – o czym zapominają badacze uważający, iż Cyceron tłumaczył i ogłaszał przekłady całych dzieł – świadczy na korzyść tezy, że tłumaczenia powstawały na potrzeby konkretnych dialogów i że nie krążyły wcześniej jako całkowite i niezależne utwory.

Przekłady Cycerona nie zostały do tej pory zebrane w osobnym tomie. Tłumaczenia poetyckie są zazwyczaj włączane do antologii poświęconych zachowanym fragmentom poezji łacińskiej. Ich edytorzy nie zadają sobie pytania, czy, zgodnie z intencją Cycerona, wiersze te były kompletne (wówczas wydawanie ich z innymi rozproszonymi fragmentami poezji rzymskiej kłóci się z założeniami tego typu antologii), bądź też odpowiadają na takie pytanie przecząco, jak na przykład Jean Soubiran32.

(c) Jeżeli analogiczna do opisanej w punkcie (b) sytuacja ma miejsce w przypadku tekstu prozatorskiego, problem jest o wiele bardziej skomplikowany. Tekst poetycki można wyodrębnić chociażby ze względów metrycznych, tymczasem w przypadku fragmentu prozy niejednokrotnie nie jesteśmy świadomi tego, że w ogóle mamy do czynienia z cytatem bądź z przekładem. Dodatkowo, biorąc pod uwagę fakt, że większość greckich dzieł, na których opierał się mówca, zaginęła, jest to często problem nie do rozwiązania33.

W poszukiwaniu przekładów prozatorskich mówcy w początkowej fazie pracy pomocny był mi wykaz sporządzony przez niemiecką badaczkę Susanne Widmann, uwzględniający tłumaczenia prozą umieszczone w dialogach filozoficznych34. Niestety, szybko się okazało, że wykaz Widmann nie jest kompletny, choć i tak obejmuje znacznie więcej fragmentów niż ten sporządzony przez Jonesa i przedstawiony w artykule Cicero as a translator35. Jones uznał swój wykaz za reprezentatywny36. Tymczasem obejmuje on zaledwie osiemnaście fragmentów, o kilku dalszych badacz jedynie wspomina. Dla porównania – zestawienie Widmann zawiera pięćdziesiąt sześć fragmentów prozatorskich, a na podstawie kryterium leksykalnego można ich znaleźć kilka razy więcej (oczywiście nie licząc przekładów poetyckich). Właśnie dzięki lekturze pracy niemieckiej badaczki jeszcze wyraźniejsza staje się potrzeba zastosowania takiego jednoznacznego kryterium, nawet jeśli miałoby ono być ułomne, pozwalającego na uznanie danego fragmentu za tłumaczenie przynajmniej do czasu przeprowadzenia badań szczegółowych, co z uwagi na stan zachowania źródeł (zwłaszcza greckich) nie zawsze jest możliwe. Widmann analizuje bowiem bardzo starannie przekłady prozatorskie w dialogach filozoficznych, lecz nie uwzględnia takiego traktatu, jak De natura deorum, choć bierze pod uwagę De divinatione. Ponadto omawia niektóre tłumaczenia wprowadzone przez czasownik dicere, a o innych, wprowadzonych w ten sam sposób, nawet nie wspomina.

Próbując rozwiązać przedstawione wyżej problemy, dla potrzeb tej monografii za przekłady uznawałam fragmenty, które zostały włączone przez mówcę do dialogów za pośrednictwem konkretnych sformułowań, jak na przykład: „Prometheus ille Aeschyli […] respondit”37, „apud Homerum […] ita dicitur”38 etc. A zatem kierowałam się konsekwentnie stosowanym kryterium leksykalnym. Sporządzone przeze mnie zestawienie z pewnością nie jest kompletne. Nie uwzględnia również kryptocytatów z literatury greckiej obecnych w pismach Marka Tulliusza. Trzeba przy tym pamiętać o problemie „piętrowej” zależności Cycerona od źródeł: nie możemy wykluczyć, a wręcz musimy mieć świadomość tego, że wiele przetłumaczonych przez mówcę fragmentów zostało zaczerpniętych pośrednio. Oznacza to na przykład, że pewien cytat z Eurypidesa nie pochodzi b e z p o ś r e d n i o z jego tragedii, ale z niezachowanego – co uniemożliwia nam konfrontację – dzieła Antiocha, piszącego o Karneadesie wspominającym poglądy Chryzypa39!

Kryterium leksykalne, opierające się na sposobie wprowadzenia przez mówcę danego fragmentu, mimo wszystkich zastrzeżeń, jakie z łatwością można przeciwko takiej metodzie wysunąć, tworzy przynajmniej bazę tekstów, nad którymi należałoby pracować w przyszłości.

2. Kwestia Aratea i innych przekładów „niezależnych”

Wspomniałam wcześniej, że będę zajmowała się przekładami poetyckimi i prozatorskimi Cycerona, które zdefiniowałam jako „zależne”. Czas wyjaśnić ten termin i wytłumaczyć przyczynę takiego ograniczenia materiału.

Za przekłady „zależne” uznaję tłumaczenia niepojawiające się w tradycji bezpośredniej, jako osobne dzieła mówcy, tylko takie przekłady, które zostały przez niego włączone do innych utworów jako cytaty z literatury greckiej. W związku z tym zajmę się między innymi analizą fragmentu Ksenofontowego traktatu Oeconomicus pojawiającego się w Cato Maior de senectute40, który zostaje podporządkowany dialogowi, ale nie zanalizuję całości jako osobnego przekładu mówcy. W przypadku tego tekstu sprawę upraszcza fakt, że nie zachował się niezależny przekład całego traktatu. Chociaż analizowany fragment przytacza w dialogu Katon Starszy ante Ciceronem natum, co oczywiście wyklucza wzmianki na temat roli mówcy w pracy nad tłumaczeniem, podporządkowania przekładu dialogowi dowodzi sposób wprowadzenia cytatu poprzez sformułowanie: „Socrates in eo libro [qui Oeconomicus inscribitur – K. M.] loquitur cum Critobulo”41, a także zastosowanie mowy zależnej.

O tym, że sam Cyceron miał świadomość różnicy między przekładem „niezależnym” a „zależnym”, najlepiej świadczy fakt, że mówca zmieniał wersje napisanych jako odrębne utwory tekstów przed włączeniem ich do któregoś z traktatów42 oraz stosował w odniesieniu do nich specyficzne słownictwo.

Osobny przypadek w twórczości literackiej mówcy stanowią natomiast Aratea, które Cyceron włącza do dialogów tak jak inne przekłady zależne, ale które, pomimo pewnych skrótów, traktuje zupełnie inaczej niż na przykład wspomniane tu tłumaczenie Ksenofonta. Zarówno mówca, jak i inni bohaterowie dialogów niestrudzenie podkreślają autorstwo Cycerona43. Ponieważ Aratea nie wiążą się bezpośrednio tematycznie z przedmiotem monografii – technikami manipulacji – oraz z uwagi na ogromną ilość koniecznych do omówienia pozostałych przekładów, zdecydowałam się uwzględnić je w niewielkim stopniu. Jedną z przyczyn takiej decyzji jest również fakt, że Aratea jako przekład zostały wielokrotnie opracowane i nie ma sensu powtarzać wniosków innych uczonych44.

Pozostałe tłumaczenia niezależne, z wyjątkiem fragmentów Timajosa45, nie zachowały się, bądź też nie zostały przez Cycerona dokończone (lub wręcz w ogóle nie zostały rozpoczęte!)46, więc nie można ich badać w takim aspekcie, jakim zajmuję się w tej pracy. Należy wreszcie podkreślić, że zaproponowany tu podział ma jedynie charakter roboczy i służy uporządkowaniu materiału do dalszych analiz.

3. Jaka greka? Jacy Rzymianie?

Badanie stopnia znajomości greki w społeczeństwie rzymskim nie było celem mojej pracy, ale tylko jednym z zagadnień, które powinno się uwzględnić, analizując techniki manipulacji ideologicznej Cycerona względem odbiorcy. We właściwej monografii poświęconej znajomości greki przez Rzymian należałoby zadać sobie również pytania: Znajomość jakiej greki się bada? Czy będzie to κοινή, czy też może któryś z dialektów? Czy przedmiot badania stanowić będzie znajomość greki w rzymskiej warstwie senatorskiej, czy wśród kupców z południa Italii? I wreszcie – jak kształtował się poziom znajomości języka greckiego na poszczególnych etapach historii rzymskiej?

Przytaczając źródła odnoszące się do języka greckiego, w miarę możliwości będę sygnalizowała, czy autorzy mieli na myśli jakąś konkretną jego odmianę, jak na przykład Kwintylian i Waleriusz Maksymus, piszący o znajomości aż pięciu dialektów greckich przez Publiusza Licyniusza Krassusa47, jednak z uwagi na fakt, że opieram się przede wszystkim na dialogach Cycerona, zajmę się głównie ich bohaterami i czasami, w których żyli.

Projekt graficzny i typograficzny: Stanisław Salij

Korekta: Małgorzata Choszcz

Skład: Piotr Górski

© by Katarzyna Marciniak

© by wydawnictwo słowo/obraz terytoria

Wydanie pierwsze, Gdańsk 2008

wydawnictwo słowo/obraz terytoria

sp. z o.o. w upadłości układowej

ul. Pniewskiego 4/1, 80-246 Gdańsk

tel.: (058) 341 44 13, 345 47 07

fax: (058) 520 80 63

e-mail: slowo-obraz@terytoria.com.pl

www.terytoria.com.pl

ISBN 978-83-7453-326-3

Virtualo Sp. z o.o.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Mitologia grecka i rzymska CICERO VORTIT BARBARE. Przekłady mówcy jako narzędzie manipulacji ideologicznej 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego Małpa w każdym z nas. Dlaczego seks, przemoc i życzliwość są częścią natury człowieka?