Zapomniane narody Europy

Zapomniane narody Europy

Autorzy: Jerzy Strzelczyk

Wydawnictwo: Poznańskie

Kategorie: Historia Popularnonaukowe

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 396

Cena książki papierowej: 59.90 zł

cena od: 33.52 zł

Były w Europie narody, które mocno zaznaczyły swoją obecność, ale wyginęły wytępione lub rozpłynęły się w innych dynamicznie rozwijających się społecznościach. W epoce między starożytnością a średniowieczem, w okresie wędrówek ludów, upadku imperiów, w latach wojen i zamętu, w czasie tworzenia się nowej mapy Europy ich dzieje były jednak tak intrygujące, że warto o nich pamiętać. Na kartach tej książki poznajemy tajemniczy lud Wenetów, germańskich Swebów i Longobardów, skośnookich, stepowych Alanów i malujących się na niebiesko Piktów, Chazarów wyznających judaizm i zagadkowych Wiślan, wymarłe plemiona słowiańskie Obodrzyców i Drzewian połabskich oraz Jaćwięgów, do wyginięcia których przyczynili się Polacy. Ze strzępów przekazów, kronik i nielicznych pozostałości archeologicznych autor odtworzył fascynujące historie zapomnianych narodów Europy.

Copyright © by Jerzy Strzelczyk, 2015

Copyright © by Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o., 2015

Redaktor prowadzący: Filip Karpow

Redaktor merytoryczny: Bogumił Twardowski

Redakcja: Lidia Wrońska-Idziak

Korekta: Alicja Laskowska

Pro­jekt okład­ki: Dawid Czarczyński

Kon­wer­sja: Grze­gorz Ka­li­siak | Pracownia Liternictwa i Grafiki

Mapę wykonał: Mariusz Mamet

ISBN 978-83-7976-322-1

Wy­daw­nic­two Po­znań­skie sp. z o.o.

ul. Fre­dry 8, 61-701 Po­znań

tel.: 61 853-99-10

fax: 61 853-80-75

re­dak­cja@wy­daw­nic­two­po­znan­skie.com

www.wy­daw­nic­two­po­znan­skie.com

Spis treści

Wstęp

Wenetowie

Swebowie

Alanowie

Piktowie

Longobardowie

Wiślanie

Chazarowie

Obodrzyci

Jaćwięgowie

Drzewianie połabscy

Piktowie

I

Nigdy nie cieszyli się dobrą opinią…

Zaczniemy może niezbyt metodycznie, bo od źródła dość późnego, ale bardzo szacownego, mianowicie od piszącego w pierwszej połowie VIII w. autora angielskiego Bedy Czcigodnego (Venerabilis). Swoją znakomitą Historia ecclesiastica gentis Anglorum (Historia kościelna narodu angielskiego)42 rozpoczął on, zgodnie z regułami obowiązującymi w ówczesnym dziejopisarstwie, od opisu położenia wyspy Brytanii, po czym w następujących słowach przedstawił ich mieszkańców:

Obecnie jest pięć narodów i języków w Brytanii, tak jak Boskie Prawo spisane zostało w pięciu księgach… Są to [języki] Anglów, Brytów, Iryjczyków, Piktów oraz Łacinników; ten ostatni ze względu na studia nad Pismem Świętym jest wśród nich w powszechnym użytku. Na początku wszyscy mieszkańcy wyspy byli Brytami, od nich wzięła ona nazwę. Przypłynęli oni, jak się podaje, do Brytanii z kraju Armoryka i zajęli południową jej część. Gdy zaś opanowali już większą część wyspy, poczynając od południa, przybył ze Scytii po oceanie na niewielu statkach lud Piktów, gnany wichrem ominął najdalsze krańce Brytanii, osiągnął Irlandię (Hibernia) i wylądował na jej północnym wybrzeżu. Odszukali lud Iryjczyków (Scotti) i poprosili o pozwolenie osiedlenia się wśród nich, lecz im odmówiono.

Irlandia to największa wyspa ze wszystkich pobliskich Brytanii, a leży na zachód od niej. Choć na północy nie sięga tak daleko jak tamta, za to na południu rozciąga się o wiele dalej niż granice Brytanii, niemal do granic północnej Hiszpanii, aczkolwiek dzieli je znaczna przestrzeń morza. Piktowie zatem, jak już powiedzieliśmy, przybyli na tę wyspę i prosili o miejsce do osiedlenia się. Iryjczycy wszakże odpowiedzieli, że wyspa nie będzie w stanie utrzymać obu ludów, „lecz — stwierdzili — możemy dać wam dobrą radę, jak możecie osiągnąć swój cel. Wiemy, że niedaleko stąd, we wschodnim kierunku, znajduje się inna wyspa; możemy ją nawet często oglądać przy ładnej pogodzie. Jeżeli tam się udacie, będziecie mogli się tam osiedlić, a jeśliby ktoś stawił wam opór, skorzystajcie z naszej pomocy”.

W ten oto sposób Piktowie dotarli do Brytanii i przystąpili do zajmowania jej północnej części, ponieważ część południową zajmowali Brytowie. Ponieważ Piktowie nie mieli żon, prosili Iryjczyków o użyczenie ich. Ci przystali na tę prośbę, wszelako pod warunkiem, że w przypadkach wątpliwych będą wybierali na króla raczej spośród królewskiej linii żeńskiej niż z męskiej, i wiadomo powszechnie, że tego zwyczaju Piktowie przestrzegają do dnia dzisiejszego.

Z biegiem czasu Brytania uzyskała, w dodatku do Brytów i Piktów, trzeci jeszcze lud — Iryjczyków. Ci przybyli z Irlandii pod wodzą Reudy i uzyskali od Piktów ziemię albo w rezultacie ugody, albo mieczem. Posiadają ją do dziś. Nazywają się dotąd Dalreudini od imienia swego wodza, Dal w ich języku oznacza bowiem część.

Taka była widocznie opinia o Piktach w czasach Bedy, gdy panami większej części Brytanii od kilku stuleci byli zdecydowanie germańscy Anglowie i Sasi, lecz tradycja o poprzednich panach wyspy, Brytach, zepchniętych do drugiej kategorii ludności bądź wypchniętych na „krawędź celtycką” (Celtic fringe) na północy i zachodzie, musiała jeszcze być żywa. Darujemy Bedzie różne nieścisłości i pomyłki, odnotujmy, że w powyższym opowiadaniu brak jeszcze elementów jakiejś szczególnej niechęci wobec Piktów z północy.

W czasach, gdy pisał Beda Czcigodny, imię Piktów od kilku już stuleci było znane w Europie. Po raz pierwszy, o ile się nie mylę, nazwa tego ludu pojawiła się pod sam koniec III lub na początku IV w. w anonimowym zabytku zwanym Laterculus Veronensis, inaczej: Nomina provinciarum omnium („Nazwy wszystkich prowincji”)43. Jest to właściwie wykaz prowincji cesarstwa rzymskiego, uzupełniony o listę ludów barbarzyńskich, „które wzrosły w potęgę pod panowaniem cesarzy”. Lista zawiera głównie nazwy różnych ludów germańskich i jest ułożona w porządku od zachodu do wschodu, rozpoczynają ją trzy ludy z Wysp Brytyjskich: Scoti, Picti, Caledonii („Iryjczycy, Piktowie, Kaledonowie”).

Nazwa „Piktowie” chyba niewiele wcześniej została wprowadzona do obiegu. Jest to nazwa łacińska, oznaczająca ludzi wymalowanych czy wytatuowanych. Iryjskim, gaelickim, odpowiednikiem był Cruithin (później: Cruithni), natomiast zlatynizowaną nazwą brytyjską: Priteni (Walijczycy nazywali Piktów Prydyn). „Kraj Piktów” w źródłach łacińskich do ok. 900 r. zwany bywał Pictavia, później znany był raczej pod nazwą Alba.

Pochodzenie i najdawniejsza historia Piktów okryte są niemal zupełnie nieprzeniknioną zasłoną. Ściśle rzecz biorąc, nie wiadomo, czy w ogóle przed mniej więcej 300 r. n.e. możemy o nich mówić, skoro nazwa „Piktowie” nie pojawia się w źródłach, dlatego uczeni wolą mówić w odniesieniu do czasów dawniejszych o Proto-Piktach, albo o „Pritenach”, skoro, jak wiemy, tą właśnie nazwą Brytowie „rzymscy”, tzn. będący pod rzymskim panowaniem, określali ludy mieszkające na północ od nich (Iryjczycy zwali je Cruithni).

Język Piktów znany jest jedynie szczątkowo i ciągle zawiera niejedną zagadkę dla uczonych. Ani jedno zdanie w tym języku nie zostało uwiecznione w „normalnym” piśmie, znamy go wyłącznie z nielicznych inskrypcji na pomnikach i przedmiotach ruchomych (wiele z nich, zwłaszcza tych napisanych w prymitywnym alfabecie „ogamicznym”, jest dotąd nierozszyfrowanych), nazw miejscowości i przypadkowych informacji w pismach autorów antycznych i średniowiecznych. Nie ulega już chyba obecnie wątpliwości, że był to język celtycki, należał do tzw. grupy „P” języków celtyckich, czyli do ich grupy bretańskiej, jako że wraz z językami celtyckiej Galii łączy go sporo cech niespotykanych w drugiej grupie, zwanej brytyjską albo „Q”. Za najważniejszą taką cechę uczeni uważają występowanie elementu Pit, nieznanego na południe od linii Forth-Clyde. To, że w toponimii kraju Piktów występują także nazwy z elementami gaelickimi (iryjskimi), jest zapewne zjawiskiem późniejszym i rezultatem kontaktów piktyjsko-iryjskich we wczesnym średniowieczu. Uczeni dopatrują się w języku piktyjskim także prastarych wpływów nieceltyckich, zapewne przedindoeuropejskich; byłby to ślad wcześniejszego nieindoeuropejskiego substratu etnicznego, o którym jednak ani językoznawstwo, ani tym bardziej historia opierająca się na źródłach pisanych nie potrafią nic bliższego powiedzieć.

Mogłaby to częściowo zrobić jedynie archeologia i rzeczywiście, badania archeologiczne, zwłaszcza w bliższych nam czasach, bardzo poszerzyły naszą znajomość kultury materialnej, do pewnego stopnia także społecznej i duchowej ludności zamieszkującej północ Brytanii w czasach „przedhistorycznych”, choć, oczywiście, nie należy oczekiwać, że kiedykolwiek odpowiedzą one jasno i bezpośrednio na pytanie, kim byli ci ludzie.

Najwcześniejsze wiadomości dotyczące mieszkańców północnej Brytanii, czyli późniejszej Szkocji, pochodzą z drugiej połowy I w. n.e. — 123 lata po pierwszym „rekonesansie” rzymskim w Brytanii za Juliusza Cezara (55–54 p.n.e.) i 35 lat po opanowaniu większej części Brytanii przez legiony Klaudiusza (43 n.e.). Juliusz Agricola, najzdolniejszy z wodzów cesarza Wespazjana, podjął w 78 r. dzieło podboju północnej części wyspy. Dzięki Tacytowi, który podziwianemu wodzowi poświęcił nawet osobny traktat (De vita Iulii Agricolae), wydarzenia te znamy dość dobrze. Wojska rzymskie przekroczyły Solway i najpierw pokonały plemiona zamieszkujące Galloway, w następnym roku rozbiły jakieś nieznane bliżej plemię, dotarły do ujścia Tay i zajęły szereg punktów w środkowej Szkocji (późniejsze hrabstwa Stirling i Perth). Ślady pobytu wojsk rzymskich zostały w niektórych punktach odkryte przez archeologów. W czwartym roku pobytu w Brytanii Agricola poświęcił czas na budowę i umocnienie linii fortyfikacji pomiędzy zatokami Forth i Clyde. Linia ta została później, za panowania Antoninusa Piusa, wzmocniona wałem. Miała oddzielać Brytanię „rzymską” od jeszcze niepodbitych ludów północy, występujących w źródłach rzymskich tej doby pod nazwą Kaledonów (Caledonii), a rozmieszczone wzdłuż niej forty miały stanowić bazy wypadowe dla dalszych podbojów. Agricola w piątym roku swego namiestnikostwa w Brytanii rzeczywiście podjął taką próbę, przekraczając Clyde. Spoglądając na widniejące z dala wybrzeża Hibernii (Irlandii), miał podobno wyrazić pogląd, że wystarczyłby jeden jedyny legion, by podporządkować i ją Rzymowi. Nigdy do tego nie doszło, ale Agricola nie zaniechał myśli o podboju wolnych jeszcze Kaledonów. W 84 r. doszło do decydującej bitwy w górach Grampian, zapewne w okolicach Stormont k. Blairgowrie. Choć oręż rzymski i tym razem zatriumfował, ekspansja została praktycznie zatrzymana nad Tay, a Agricola zdecydował się wycofać za linię swoich umocnień. Flota rzymska opłynęła tymczasem Brytanię, wykazując ponad wszelką wątpliwość jej wyspiarski charakter, włączając do rzymskiej sfery wpływów Orkady i stwierdzając istnienie bardziej odległych Szetlandów, które co bardziej oczytani identyfikowali z tajemniczą daleką wyspą Thule. Następnie Agricola został z jednym legionem odwołany z Brytanii przez cesarza Domicjana, ponoć zazdrosnego o jego sukcesy i sławę.

Tacyt nie byłby rasowym historykiem, gdyby zrezygnował z podzielenia się z czytelnikami posiadanymi wiadomościami o kraju i ludzie, w którym — czy wśród którego — rozgrywały się opisywane przezeń wydarzenia:

Jacy ludzie pierwotnie zamieszkiwali Brytanię, tubylcy czy przybysze, nie dość, jak to wśród barbarzyńców, jest zbadane. Są tu różne typy ciał, a stąd można snuć wnioski: na przykład rude włosy mieszkańców Kaledonii i ich wielkie członki dowodzą germańskiego pochodzenia; śniade oblicza Sylurów, przeważnie kędzierzawe włosy i położenie ich kraju naprzeciw Hiszpanii każą przypuszczać, że ongiś Iberowie tu się przeprawili i te siedziby zajęli. Ci, którzy mieszkają najbliżej Galów, są też do nich podobni, czy to, że wpływy wspólnego pochodzenia jeszcze dalej działają, czy ponieważ w obu wybiegających naprzeciw siebie krajach natura klimatu ciałom ich kształt nadała.

Wojna z Dakami odwlekła dalsze zaangażowanie Rzymian w Brytanii. W 120 r. przybył tam cesarz Hadrian ze świeżymi posiłkami wojskowymi. Wraz ze swym dowódcą Aulusem Plautoriusem Neposem przystąpił do wznoszenia wielkiego kamiennego wału pomiędzy ujściem Tyne k. Newcastle i Solway k. Carlisle (tzw. Wał Hadriana). Wał ten, którego imponujące pozostałości można podziwiać jeszcze dziś, miał ok. 80 mil długości, 16 stóp wysokości i 8 szerokości, od północy zabezpieczony był jeszcze fosą na 34 stopy szeroką i 9 głęboką, druga fosa broniła go od południa. Pomyślany jako manifestacja potęgi Rzymu i zabezpieczenie rzymskiej Brytanii przed atakami z północy, był zarazem świadectwem przyznania się do rezygnacji z podboju Szkocji. Obszar pomiędzy dawną linią umocnień Agricoli i Wałem Hadriana znajdował się w stanie labilnego związku z imperium. Następca Hadriana, Antoninus Pius, podjął próbę ściślejszego połączenia poprzez rozbudowę umocnień Agricoli (Wał Antonina), także zachowanego reliktowo do dnia dzisiejszego. Oba wały rychło okazały swoją przydatność.

Z powstałej mniej więcej w tym samym czasie Geografii Klaudiusza Ptolemeusza można się zorientować, jaki był stan wiedzy świata starożytnego w okresie największej pomyślności i najdalszego zasięgu panowania rzymskiego na temat północnych rubieży Brytanii. Jego mapa Brytanii i odpowiedni komentarz słowny, jeżeli chodzi o obszary na południe od późniejszej Szkocji, są w zasadzie poprawne, natomiast obszary na północ od Solway (Itunae Aestuarium), czyli zamieszkane przez późniejszych Piktów, znane były, jak stąd wynika, znacznie gorzej. Ptolemeusz sytuuje tam cztery ludy: Caledonii, Vacomagi, Taezeli i Venicones. Tylko pierwsza z nich nie budzi wątpliwości i jest znana także innym autorom, siedziby Kaledonów rozciągały się zapewne w centralnej części Szkocji, od Beauly Firth do Pertshire. Identyfikacja i lokalizacja pozostałych trzech ludów jest sporna i możliwa tylko hipotetycznie; na ogół przyjmuje się, że ich siedzib należałoby się dopatrywać na wschód od Kaledonów, bliżej morza.

Nazwa Kaledonów powtarza się w sprawozdaniu z kampanii cesarza Septymiusza Sewera, który jako następny imperator rzymski własną obecnością (208) potwierdził znaczenie Brytanii dla imperium. Współczesny tym wydarzeniom historiograf Kasjusz Dion stwierdza w związku z tym, że kraj położony na północ od linii Forth-Clyde znajdował się w ręku dwóch wielkich ludów: Kaledonów i Meatae, ci ostatni (niewykluczone, że obejmowali także Ptolemeuszowych Vacomagi i Venicones) mieli mieszkać bliżej Wału Antonina, Kaledonowie bardziej w głębi. O znaczeniu Meatae świadczy choćby to, że namiestnik (legat) Septymiusza Sewera, Virius Lupus, który wcześniej (201) został wysłany do Brytanii, z nimi właśnie zawarł pokój.

Po naprawieniu szkód, wyrządzonych w międzyczasie w Wale Hadriana, Septymiusz nie tylko odwojował tereny pomiędzy oboma murami, lecz, wzmocniwszy także nadwątlony Wał Antonina, podjął próbę opanowania reszty Kaledonii, docierając z wojskami znacznie dalej niż Agricola. Kasjusz Dion był zdania, że jedynie choroba i śmierć cesarza (211) uniemożliwiły pomyślne dokończenie podboju całej wyspy. Dzięki wspomnianemu dziejopisowi dowiadujemy się nieco nowych szczegółów o Kaledonach, o zwyczaju malowania ciał i skąpym przyodziewku, o broni składającej się głównie z mieczy, niewielkich tarcz i włóczni, o braku hełmów i pancerzy, rydwanach bojowych, o sposobie walki polegającym na szybkim ataku i równie szybkim (pozorowanym) odwrocie w lasy i na bagna, o braku miast, hodowli i polowaniu jako podstawie wyżywienia (natomiast, choć ich ziemie obfitowały w ryby, rybołóstwo nie miało rzekomo większego znaczenia) i o „demokratycznym”, tzn. nieznającym instytucji stałej władzy królewskiej, ustroju.

Następne stulecie, od śmierci Septymiusza Sewera do wyniesienia na tron Konstancjusza Chlorusa (305), jest, jeżeli chodzi o północną Brytanię, zupełnie nieznane. Na pierwszy rok niedługiego panowania tego cesarza przypada jedna z najwcześniejszych wzmianek źródłowych wymieniających z imienia Piktów: Konstancjusz, jak donosi panegirysta Eumeniusz, pokonał na obszarze pomiędzy wałami „Kaledonów i innych Piktów”. Zarazem mielibyśmy tu wyraźne potwierdzenie nasuwającego się i tak w sposób dość oczywisty wniosku o wzajemnym związku tych dwóch pojęć. Po śmierci Konstancjusza Chlorusa (306) ponownie, tym razem na pół stulecia, zapada nad północą Brytanii zasłona dziejowa. Przypada ona na czasy chrystianizacji cesarstwa rzymskiego.

Pod rokiem 360 dziejopis Ammianus Marcellinus zanotował: „Tymczasem za pierwszego konsulatu Konstancjusza i trzeciego — Juliana, Szkoci i Piktowie, dzikie plemiona Brytanii, zerwały układ pokojowy, napadały i pustoszyły tereny nadgraniczne. Strach ogarnął prowincje, które jeszcze ciągle cierpiały od ogromu minionych nieszczęść” (Dzieje rzymskie, tłum. I. Lewandowski, XX, l.1), wobec czego wysłano do Brytanii naczelnego dowódcę Lupicinusa. Kilka lat później dowiadujemy się (XXVII, 8.5), że „w tym czasie Piktowie, dzielący się na dwa plemiona: Dikalydonów i Werturionów, a także Attakotowie, szczep wielce wojowniczy, i Szkoci, wałęsając się po rozmaitych okolicach, czynili straszne spustoszenia”, co było dla cesarstwa tym bardziej dokuczliwe, że równocześnie „Frankowie i sąsiadujący z nimi Saksonowie plądrowali galijskie krainy wszędzie tam, gdzie tylko mogli wtargnąć przez ląd czy morze”. Nieco wcześniej (XXVI, 4.5) Ammianus Marcellinus w trochę innym ujęciu rysuje zagrożenie barbarzyńskie, jakiemu przyszło stawić czoło ok. 364 r.: „W tym czasie, jak gdyby po całym świecie rzymskim rozbrzmiewały trąby bojowe, zerwały się do walki najbardziej dzikie narody i przetaczały przez najbliższe sobie granice imperium. Galię i Recję w jednym czasie plądrowali Alemanowie; Panonię — Sarmaci i Kwadowie; Brytanom zaś ustawicznie wyrządzali szkody Piktowie i Saksonowie, Szkoci i Attakotowie; na Afrykę zaś…” — pominiemy wyliczanie dalszych napastników. O Attakotach prawie nic nie wiadomo. Saksonowie, wymienieni obok Piktów, Szkotów i Attakotów w związku z napadami na Brytanię, działali chyba oddzielnie, na własny rachunek. Po raz pierwszy pojawiają się u Ammianusa Marcellinusa Szkoci, którym w dziejach północnej Brytanii przypadnie wybitna rola. Teodozjusz (ojciec późniejszego cesarza tego samego imienia) odparł zagrożenie z północy, „oczyścił” obszar pomiędzy wałami, z którego w 368 r. utworzono odrębną (piątą w Brytanii) prowincję Valeria. Nie utrzymała się ona jednak długo, pod koniec IV w. Rzym musiał zredukować swe wojska w Brytanii, co oczywiście umożliwiło dalsze ataki Piktów i Szkotów. Jeszcze legionowi wysłanemu przez Stylichona udało się odepchnąć barbarzyńców poza wał północny, ale wkrótce potem i on został odwołany, a do 409 r. wszystkie wojska rzymskie zostały z Brytanii wycofane.

Panowanie rzymskie na północ od Wału Antonina nie pozostawiło tak wyraźnych śladów i nie wywarło tak wielkiego wpływu na życie kraju, jak na obszarach położonych bardziej na południe. Podczas gdy w „rzymskiej Brytanii” rozwinęła się, choćby w obrębie ograniczonych warstw społecznych, rzymska cywilizacja, rzymskie prawo i sposób życia, język łaciński oraz, zwłaszcza pod koniec, chrześcijaństwo, Kaledonia, z częściowym wyjątkiem obszarów położonych pomiędzy Wałami Antonina i Hadriana, pozostawała praktycznie cały czas od Rzymu niezależna, we władaniu rdzennych ludów, wiernych rodzimym pogańskim kultom. Nie było tam rzymskich miast, a nawet, może z wyjątkiem okolic Yorku, typowych rzymskich posiadłości wiejskich (villae), niemalże nie stwierdzono obozów wojskowych (jeżeli były, to jedynie tak prowizoryczne, że w zasadzie niemożliwe do odszukania przez archeologów), ołtarzy i świątyń bogów rzymskich, znaleziono natomiast pewną liczbę kamieni milowych, wytyczających szlaki wypraw wojennych, i monet rzymskich, z tym że na ogół nie późniejszych niż II w. Któremuś z uczonych nasunęło się porównanie z różnicą w charakterze panowania Brytyjczyków wiele stuleci później w Indiach z jednej, a w Afganistanie z drugiej strony.

* * *

42 Z żalem musimy stwierdzić brak, jak dotąd, poza drobnymi fragmentami, jej przekładu na język polski.

43 Zabytek ten zachował się w bardzo złym stanie w rękopisie z VII w. w Weronie (stąd pierwsza jego nazwa), ale odzwierciedla stan rzeczy o kilka wieków wcześniejszy.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Otton I Wielki Bohaterowie Słowian Połabskich Longobardowie. Ostatni z wielkiej wędrówki ludów. V-VIII wiek Zapomniane narody Europy Goci. Rzeczywistość i legenda Mieszko I 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Piękna i odważna. Ulubiona agentka Churchilla Serce wszystkiego, co istnieje. Nieznana historia Czerwonej Chmury, wodza Siuksów Do piekła i z powrotem: Europa 1914–1949 Wołyń '43 Romanowowie Wielka Księga Armii Krajowej