Inteligencja. Twórcza odpowiedź na nasze czasy

Inteligencja. Twórcza odpowiedź na nasze czasy

Autorzy: Osho

Wydawnictwo: Czarna Owca

Kategorie: Psychologia

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 220

Cena książki papierowej: 24.90 zł

cena od: 15.74 zł

Jak w twórczy sposób zmierzyć się z wyzwaniami zmieniającego się świata

OSHO przekonuje, że najlepszą metodą usprawnienia inteligencji nie jest wcale trening skupiony na intelekcie. Intelekt operuje logiką, a inteligencja działa w sposób paradoksalny. Intelekt rozkłada zjawiska na czynniki, aby przekonać się, w jaki sposób funkcjonują. Inteligencja scala je, aby objąć całokształt rzeczy. OSHO podkreśla, że gdy edukacja kładzie zbyt duży nacisk na rozwój intelektu, zostaje zaburzona naturalna równowaga, niezbędna w rozwoju jednostki i społeczeństwa. Tylko poprzez dowartościowanie inteligencji możemy w twórczy sposób zmierzyć się z wyzwaniami zmieniającego się świata.

Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

WSTĘP

Inteligencja nie jest tym, za co ją uważasz

INTELIGENCJA – DAR NATURY

Poezja serca

Otwartość bycia

DLACZEGO LUDZIE STAJĄ SIĘ GŁUPI

Dobór naturalny

Dążenie do efektywności

Stłumienie i manipulacja

Grzech nieposłuszeństwa

Wykonywanie rozkazów

UMYSŁ – PUSZKA PANDORY

Schodzenie z piramidy

OD UMYSŁU DO NIE-UMYSŁU

Od myślenia do rozumienia

Od reakcji do odpowiedzi

Od wiary do przekonania

Od współczucia do współodczuwania

Od komunikacji do łączności duchowej

Pan i sługa

Znane, nieznane, niepoznawalne

POZA PUSZKĄ – UWOLNIENIE OD UWARUNKOWANIA

Inny rodzaj nieposłuszeństwa

Inteligencja niewinności

Dar życia

Odkrycie wyłącznika

Prostota

Światło dla siebie

SYMPTOMY, SZCZEBLE I PRZESZKODY:

Odpowiedzi na pytania

Posłowie

Odzyskiwanie inteligencji za pomocą medytacji

Więcej informacji na:

O autorze

Międzynarodowy Ośrodek Medytacji Osho

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

Tytuł oryginału

Intelligence. The Creative Response to Now

Redakcja

Bogusława Jurkevich

Korekta

Ewa Jastrun, Jolanta Ogonowska

Projekt okładki

Magda Kuc

Ilustracja na okładce pochodzi ze zbioru prac autora

Copyright: OSHO Art by OSHO © Osho International Foundation − OSHOArt.osho.com

Copyright © 1999 by Osho International Foundation, Switzerland. www.osho.com

Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2013

Materiał zawarty w tej książce jest wyborem różnych wykładów OSHO. Wszystkie wykłady zostały opublikowane w całości jako książki i są również dostępne w oryginałach jako nagrania audio.

Wszystkie teksty oryginalne znajdują się w Bibliotece OSHO na www.osho.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejszy plik jest objęty ochroną prawa autorskiego i zabezpieczony znakiem wodnym (watermark). Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku. Rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody właściciela praw jest zabronione.

OSHO jest zarejestrowanym znakiem handlowym, którego używanie wymaga zgody lub licencji.

Wydanie II zmienione

ISBN 978-83-8015-107-9

Wydawnictwo Czarna Owca Sp. z o.o.

ul. Alzacka 15a, 03-972 Warszawa

www.czarnaowca.pl

Redakcja: tel. 22 616 29 20; e-mail: redakcja@czarnaowca.pl

Dział handlowy: tel. 22 616 29 36; e-mail: handel@czarnaowca.pl

Księgarnia i sklep internetowy: tel. 22 616 12 72; e-mail: sklep@czarnaowca.pl

Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w systemie Zecer.

WSTĘP

Inteligencja nie jest tym, za co ją uważasz

Przede wszystkim zapamiętaj sobie, że intelekt to nie inteligencja. Bycie intelektualistą to pozerstwo, udawanie inteligencji. To nie jest prawdziwa inteligencja, bo nie jest twoja, tylko zapożyczona.

Inteligencja to rozwój wewnętrznej świadomości. Nie ma to nic wspólnego z wiedzą; ma coś wspólnego z medytacją. Inteligentna osoba nie działa z przeszłego doświadczenia; działa w teraźniejszości. Nie reaguje, lecz odpowiada. Dlatego zawsze jest nieprzewidywalna; nigdy nie można być pewnym, co zrobi.

Katolik, protestant i żyd rozmawiali ze wspólnym przyjacielem, który oznajmił, że dano mu właśnie sześć miesięcy życia.

– Co byście zrobili na moim miejscu? – zapytał.

– No cóż – powiedział katolik –oddałbym cały mój dobytek Kościołowi, przystępował do komunii w każdą niedzielę i regularnie odmawiał zdrowaśki.

– A ty? – zapytał protestanta.

– Sprzedałbym wszystko, pojechał na wycieczkę dokoła świata i świetnie bym się bawił!

– A ty? – zapytał żyda.

– Ja? Poszedłbym do innego lekarza.

Oto inteligencja!

INTELIGENCJA – DAR NATURY

Inteligencja jest nieodłączna od życia; jest jego naturalną cechą. Tak jak ogień, który zawsze jest gorący, powietrze – niewidzialne, woda – płynie w dół, tak samo życie jest inteligentne.

Inteligencja nie jest osiągnięciem. Rodzisz się inteligentny. Drzewa są na swój sposób inteligentne – mają wystarczająco dużo inteligencji, aby żyć własnym życiem. Ptaki są inteligentne; tak samo zwierzęta. W istocie to, co religie uważają za Boga, oznacza tylko to jedno: wszechświat jest inteligentny, wszędzie ukryta jest inteligencja. I jeśli twoje oczy widzą, możesz dostrzec to wszędzie. Życie jest inteligencją.

Tylko człowiek stał się nieinteligentny. Człowiek zakłócił naturalny bieg życia. Brak inteligencji przydarza się tylko ludziom. Czy widziałeś kiedyś ptaka, o którym mógłbyś powiedzieć, że jest głupi? Czy widziałeś kiedyś zwierzę, o którym mógłbyś powiedzieć, że zachowuje się idiotycznie? Nie, takie rzeczy zdarzają się tylko człowiekowi. Coś poszło nie tak. Inteligencja człowieka została zakłócona, zdeprawowana, okaleczona.

Medytacja to nic innego jak usuwanie tego zakłócenia. Medytacja nie byłaby w ogóle potrzebna, gdyby pozostawić człowieka samemu sobie. Gdyby do inteligencji człowieka nie wtrącał się ksiądz i polityk, nie byłaby potrzebna żadna medytacja. Medytacja leczy – najpierw trzeba stworzyć chorobę, potem potrzebna jest medytacja. Jeśli nie ma choroby, medytacja nie jest potrzebna. Nie przypadkiem słowa medycyna i medytacja wywodzą się z tego samego rdzenia. Ona leczy.

Czy widziałeś kiedyś ptaka, o którym mógłbyś powiedzieć, że jest głupi? Czy widziałeś kiedyś zwierzę, o którym mógłbyś powiedzieć, że zachowuje się idiotycznie? Nie, takie rzeczy zdarzają się tylko człowiekowi. Coś poszło nie tak.

Każde dziecko rodzi się inteligentne; w chwili narodzin rzucamy się na nie i zaczynamy niszczyć jego inteligencję, ponieważ inteligencja jest niebezpieczna dla struktury politycznej, społecznej i religijnej. Jest niebezpieczna dla papieża, dla księdza, dla przywódcy. Niebezpieczna dla status quo, ustalonego porządku. Inteligencja ze swej natury jest buntownicza. Nie można jej zniewolić. Jest bardzo asertywna, indywidualna. Nie można jej zmusić do mechanicznego naśladowania.

Z ludzi trzeba zrobić kopie; ich oryginalność musi zostać zniszczona, bo inaczej nie zgodziliby się na cały ten nonsens, jaki istnieje na ziemi. Potrzebujesz przywódcy, bo odebrano ci inteligencję – inaczej nie byłby potrzebny żaden przywódca. Dlaczego miałbyś podążać za kimś? Kierowałbyś się własną inteligencją. Jeśli chcesz zostać przywódcą, trzeba zrobić jedną rzecz: trzeba jakoś zniszczyć twoją inteligencję. Trzeba oderwać cię od twoich korzeni, zastraszyć. Trzeba odebrać ci wiarę w siebie – to konieczność. Tylko wówczas możesz stać się przywódcą.

Jeśli jesteś inteligentny, sam rozwiążesz swoje problemy. Inteligencja wystarcza, żeby rozwiązać wszystkie problemy. W istocie masz więcej inteligencji niż wszystkich problemów życiowych razem wziętych. To zabezpieczenie, dar natury. Ale są ambitni ludzie, którzy chcą rządzić, dominować; są ambitni szaleńcy – to oni tworzą w tobie lęk. Lęk jest jak rdza: niszczy całą inteligencję. Jeśli chcesz zniszczyć czyjąś inteligencję, przede wszystkim musisz stworzyć lęk: stworzyć piekło i sprawić, by ludzie się bali. Kiedy ludzie boją się piekła, pójdą pokłonić się przed księdzem. Będą go słuchać. Jeśli nie posłuchaliby księdza, wpadliby w ogień piekielny – oczywiście, że się boją. Muszą się chronić przed ogniem piekielnym, więc potrzebują księdza. Ksiądz staje się niezbędny.

Słyszałem o dwóch mężczyznach, partnerach w biznesie. Prowadzili wyjątkową działalność. Podróżowali po całym kraju. Jeden z nich przybywał do miasta; w nocy krążył, rzucając w okna smołą węglową i znikał rankiem. Po dwóch lub trzech dniach pojawiał się drugi. Oferował czyszczenie okien ze smoły. I ludzie oczywiście płacili – musieli płacić. Tamci byli wspólnikami w biznesie. Jeden czynił szkodę, drugi przychodził, żeby ją naprawiać.

Jeśli chcesz zniszczyć czyjąś inteligencję, przede wszystkim musisz stworzyć lęk: stworzyć piekło i sprawić, by ludzie się bali.

Trzeba stworzyć lęk i trzeba stworzyć chciwość. Inteligencja nie jest chciwa. Jesteście zaskoczeni, słysząc, że inteligentny człowiek nie jest chciwy. Chciwość wiąże się z brakiem inteligencji. Gromadzicie zapasy na jutro, bo nie jesteście przekonani, że jutro dacie sobie radę. Inaczej po co byłoby gromadzić? Stajecie się sknerami, stajecie się chciwi, bo nie wiecie, czy jutro wasza inteligencja będzie mogła poradzić sobie z życiem. Kto wie? Nie macie zaufania do własnej inteligencji, więc gromadzicie, stajecie się chciwi. Inteligentna osoba nie boi się, nie jest chciwa.

Chciwość i lęk idą w parze – dlatego niebo i piekło idą w parze. Piekło to lęk, niebo to chciwość. Stwórzcie w ludziach lęk i stwórzcie chciwość – uczyńcie ich tak bardzo chciwymi, jak to tylko możliwe. Uczyńcie ich tak chciwymi, żeby życie nie mogło ich zadowolić, wtedy pójdą do księdza i do polityka. Wtedy zaczną fantazjować o jakimś przyszłym życiu, w którym spełnią się ich głupie pragnienia i głupie fantazje. Zauważcie – żądać niemożliwego, to być nieinteligentnym.

Człowiek inteligentny jest całkowicie usatysfakcjonowany tym, co jest osiągalne. Dąży do tego, co jest prawdopodobne; nigdy nie dąży do tego, co jest niemożliwe i nieprawdopodobne. Patrzy na życie i jego ograniczenia. Nie jest perfekcjonistą. Perfekcjonista jest neurotykiem. Jeśli jesteś perfekcjonistą, staniesz się neurotyczny.

Na przykład, jeśli kochasz kobietę i żądasz od niej absolutnej wierności, to nie tylko ty oszalejesz, ale i ona. To nie jest możliwe. Absolutna wierność znaczy, że ona nawet nie pomyśli, nawet nie zamarzy o innym mężczyźnie – to niemożliwe. Kim jesteś? Dlaczego ona się w tobie zakochała? Ponieważ jesteś mężczyzną. Jeśli mogła się w tobie zakochać, dlaczego nie może pomyśleć o innych? Ta możliwość pozostaje otwarta. Jak ma sobie poradzić, jeśli widzi przechodzącego obok przystojnego mężczyznę i powstaje w niej pragnienie? Nawet powiedzieć: „Ten mężczyzna jest przystojny”, znaczy pragnąć. Pojawia się pragnienie. Mówisz, że coś jest piękne tylko wtedy, gdy czujesz, że warto to posiadać, cieszyć się tym. Nie jesteś wobec tego obojętny.

A jeśli żądasz całkowitej wierności – jak to się zwykle dzieje – musi powstać konflikt i stajesz się podejrzliwy. Będziesz podejrzliwy, bo znasz swój umysł – myślisz o innych kobietach, więc jak mógłbyś uwierzyć, że twoja kobieta nie myśli o mężczyznach? Wiesz, o czym myślisz, więc wiesz, że ona myśli o tym samym. Tak powstaje nieufność, konflikt, męczarnia. Miłość, która była możliwa, stała się niemożliwa z powodu niespełnialnego pragnienia.

Ludzie żądają czegoś, czego nie da się zrobić. Chcesz bezpieczeństwa na przyszłość, a to nie jest możliwe. Chcesz całkowitego bezpieczeństwa na jutro – tego nie można zagwarantować; to nie leży w naturze życia. Osoba inteligentna wie, że to nie leży w naturze życia. Przyszłość pozostaje otwarta – bank może zbankrutować, żona może uciec z kimś innym, mąż może umrzeć, dzieci mogą okazać się niegodziwe. Kto zna jutro? Możesz zachorować, zostać kaleką. Kto zna jutro?

Jeśli żądasz bezpiecznego jutra, to znaczy, że żyjesz w ciągłym lęku. Bezpieczeństwo nie jest możliwe, więc jeśli boisz się niepewności, nie uda ci się pokonać swojego lęku. Lęk będzie obecny, będziesz drżał – a w międzyczasie przegapisz chwilę obecną. Pragnieniem bezpieczeństwa na przyszłość, niszczysz teraźniejszość, która jest jedynym dostępnym życiem. Będziesz stawał się coraz bardziej roztrzęsiony, zalękniony, chciwy.

Rodzi się dziecko; dziecko jest bardzo otwarte, bardzo inteligentne. Ale my rzucamy się na nie, zaczynamy niszczyć jego inteligencję. Zaczynamy tworzyć w nim lęk. Nazywamy to nauką, udzielaniem rad, jak ma radzić sobie z życiem. Nie ma w nim lęku, ale my tworzymy w nim lęk.

Szkoły, uczelnie, uniwersytety – coraz bardziej pozbawiają je inteligencji. Wymagają głupich rzeczy. Wymagają uczenia się na pamięć głupich rzeczy, w których dziecko i jego naturalna inteligencja nie widzą sensu. Po co? Dziecko nie może dostrzec sensu. Dlaczego pchać mu do głowy te rzeczy? Ale uniwersytet, college, dom, rodzina, osoby życzliwe mówią: „Wkuwaj! Teraz nie wiesz, ale później będziesz wiedział, dlaczego to jest potrzebne”.

Wkuwaj historię, wszystkie niedorzeczności, jakie ludzie robili innym ludziom, całe to szaleństwo – studiuj to! A dziecko nie może dostrzec sensu. Dlaczego ważne jest, że taki, a nie inny król rządził Anglią wtedy to a wtedy? Ale dziecko musi uczyć się na pamięć tych bzdur. Oczywiście, to coraz bardziej obciąża, kaleczy jego inteligencję. Zbiera się na niej coraz więcej kurzu. Kiedy ktoś opuszcza uniwersytet, jest już nieinteligentny – uniwersytet zrobił swoje. Bardzo rzadko się zdarza, żeby ktoś ukończył uniwersytet i pozostał inteligentny. Bardzo niewielu ludzi jest w stanie wymknąć się uniwersytetowi, uniknąć go, przejść przez uniwersytet, a mimo to ocalić swoją inteligencję – niezwykle rzadko. To wielka maszyneria, która ma cię zniszczyć.

Z chwilą kiedy stajesz się wykształcony, stajesz się nieinteligentny.

Nie widzisz tego? Wykształcona osoba zachowuje się bardzo nieinteligentnie. Udaj się do prymitywnych ludzi, którzy nie mają wykształcenia, a ujrzysz działanie czystej inteligencji.

Słyszałem…

Kobieta próbowała otworzyć puszkę, ale nie mogła wpaść na to, jak to zrobić. Poszła więc zajrzeć do książki kucharskiej. Kiedy ją przeszukiwała, nadszedł kucharz i otworzył puszkę. Wróciła i zaskoczona zapytała kucharza: „Jak to zrobiłeś?”.

Kucharz odparł: „Proszę pani, jeśli nie umie się czytać, trzeba używać własnej inteligencji”.

To prawda. Jeśli nie umiesz czytać, musisz używać inteligencji. Cóż innego możesz zrobić? Z chwilą, gdy zaczniesz czytać – opanujesz te trzy niebezpieczne rzeczy: czytanie, pisanie i arytmetykę – nie będziesz musiał być inteligentny; zadbają o to książki.

Czy zauważyłeś? Kiedy ktoś zaczyna pisać na komputerze, traci swój charakter pisma; przestaje ładnie pisać. Nie musi: komputer się o to troszczy. Kiedy nosisz w kieszeni kalkulator, zapominasz całą arytmetykę – po co masz ją pamiętać? Wcześniej czy później wszyscy będą nosić małe komputerki. Będą mieli wszystkie informacje z Encyklopedii Britannica i nie będą już musieli być inteligentni; komputer o to zadba.

Idźcie do ludzi prymitywnych, niewykształconych, wieśniaków, a znajdziecie subtelną inteligencję. Tak, oni nie są zbytnio „na czasie” – to prawda. Nie wiedzą zbyt wiele – to prawda, ale są bardzo inteligentni. Ich inteligencja jest jak płomień bez dymu.

Medytacja potrzebna jest tylko do tego, żeby cofnąć to, co zrobiło społeczeństwo. Medytacja działa wstecz: po prostu usuwa szkody, niszczy choroby. A kiedy choroba ustępuje, wasze dobre samopoczucie utrzymuje się samo z siebie.

Społeczeństwo, z jakichś powodów, zrobiło coś złego z człowiekiem. Chce, żebyście byli niewolnikami, chce, żebyście zawsze się bali. Chce, żebyście zawsze byli chciwi, zawsze ambitni, żebyście zawsze współzawodniczyli. Chce, żebyście byli zobojętniali, pełni złości i nienawiści. Chce, żebyście pozostali słabi, nieoryginalni – jak kopie. Nie chce, żebyście się stali oryginalni, unikalni i buntowniczy – nie. Dlatego wasza inteligencja została zniszczona.

Medytacja potrzebna jest tylko do tego, żeby cofnąć to, co zrobiło społeczeństwo. Medytacja działa wstecz: po prostu usuwa szkody, niszczy choroby. A kiedy choroba ustępuje, wasze dobre samopoczucie utrzymuje się samo z siebie.

W ostatnim stuleciu przesadziliśmy: edukacja uniwersytecka stała się katastrofą. A pamiętajcie, nie jestem przeciw edukacji, jestem przeciwko tej edukacji. Możliwa jest innego rodzaju edukacja, taka, która będzie przyczyniać się do wyostrzenia waszej inteligencji, nie do niszczenia jej; która nie będzie obciążać jej niepotrzebnymi faktami, niepotrzebną wiedzą, która nie będzie obciążać jej wcale, ale raczej pomoże jej stać się bardziej promienną, świeżą i młodą.

Ta edukacja daje wam tylko zdolność zapamiętywania. Tamta da wam zdolność uzyskania większej jasności. Ta edukacja niszczy waszą inwencję. Tamta pomoże wam ją rozwinąć.

Edukacja, której chciałbym dla świata, na przykład nie będzie wymagać, żeby dziecko odpowiadało w stary, stereotypowy sposób. Nie będzie zachęcać do powtarzania, małpowania. Będzie zachęcać do inwencji. Nawet, gdy wymyślona odpowiedź nie będzie tak prawidłowa, jak ta skopiowana, to jednak będzie się doceniać dziecko, które wniosło nowe rozwiązanie starego problemu. Z pewnością odpowiedź dziecka nie może być tak prawidłowa, jak odpowiedź Sokratesa – oczywiście, odpowiedź małego dziecka nie może być tak ścisła, jak odpowiedź Alberta Einsteina. Ale głupotą jest żądać, żeby dziecko odpowiedziało tak dobrze jak Albert Einstein. Gdy dziecko jest pomysłowe, zmierza w dobrą stronę; pewnego dnia stanie się Albertem Einsteinem. Jeśli naturalnie próbuje stworzyć coś nowego, ma swoje ograniczenia, ale właśnie jego próba stworzenia czegoś nowego powinna być doceniona i pochwalona.

Edukacja nie powinna opierać się na rywalizacji. Ludzi nie powinno się porównywać ze sobą. Rywalizacja jest bardzo agresywna i destrukcyjna. Ktoś nie jest dobry w matematyce i nazywacie go przeciętniakiem. A on może być dobrym stolarzem, ale nikt na to nie zwraca uwagi. Dziewczynę, która nie jest dobra w literaturze, nazywacie głupią – a ona pięknie gra, tańczy.

Prawdziwa edukacja pomoże ludziom odnaleźć swoje życie, w którym mogą żyć w pełni. Jeśli dziecko jest urodzonym stolarzem, to powinno wykonywać ten zawód. Nikt nie powinien go zmuszać do czegoś innego. Ten świat może stać się wspaniałym, inteligentnym światem, jeśli dziecku pozwoli się być sobą, będzie mu się pomagać, wspierać na wszelkie sposoby i nikt nie będzie przeszkadzał… W istocie, nikt nie będzie manipulował dzieckiem. Jeśli dziecko chce zostać tancerzem, to dobrze – tancerze są potrzebni. Świat potrzebuje dużo tańca. Jeśli dziecko chce zostać poetą, dobrze. Potrzeba dużo poezji; nigdy nie jest jej dość. Jeśli dziecko chce zostać stolarzem lub rybakiem, doskonale. Jeśli chce zostać drwalem – doskonale. Nie ma potrzeby zostawać prezydentem czy premierem. W istocie, mniej ludzi będzie interesować się tymi funkcjami; to będzie błogosławieństwem.

Teraz wszystko stoi na głowie. Ten, kto chciał być stolarzem, został lekarzem; ten, kto chciał być lekarzem, został stolarzem. Każdy jest na miejscu kogoś innego, stąd tak dużo nieinteligentnych rzeczy – każdy wykonuje zawód kogoś innego. Kiedy zaczniecie to dostrzegać, zrozumiecie, dlaczego ludzie zachowują się nieinteligentnie.

W Indiach medytowaliśmy głęboko i znaleźliśmy jedno słowo: swadharma, własna natura. Niesie to wielkie implikacje dla przyszłego świata. Kriszna powiedział: Swadharme nadhanam szrejah, „Dobrze jest umrzeć we własnej naturze, idąc za własną naturą”. Per dharmo bawaha baha, „Natura kogoś innego jest bardzo niebezpieczna”. Nie stań się naśladowcą. Bądź sobą.

Słyszałem…

Bill zawsze chciał zapolować na łosia, więc zaoszczędził odpowiednią sumę i udał się w północne lasy. Tam otrzymał niezbędny ekwipunek, a właściciel sklepu poradził mu wynająć Pierre’a, najlepszego w kraju przywoływacza łosi.

– To prawda – powiedział właściciel sklepu – że Pierre jest drogi, ale w jego przywoływaniu jest tyle seksu, że żaden łoś nie może się oprzeć.

– A jak to działa? – spytał Bill.

– Cóż – odrzekł tamten – kiedy Pierre spostrzeże łosia z odległości trzystu metrów, wtedy złączy ręce i przywoła po raz pierwszy. Gdy łoś to usłyszy, podnieci się oczekiwaną przyjemnością i zbliży na dwieście metrów. Pierre przywoła wtedy po raz drugi, wkładając w to nieco więcej ikry, a łoś pomknie z radosną ochotą na odległość stu metrów. Teraz Pierre naprawdę nadaje przywołaniu seksualny charakter, odrobinę je przedłużając, co zmusza łosia, pobudzonego zmysłowym pragnieniem, do podejścia do ciebie na odległość ledwie dwudziestu pięciu metrów. I wtedy ty, mój przyjacielu, wycelujesz i strzelisz.

– A jeśli chybię? – zapytał Bill.

– O, to byłoby straszne! – odrzekł tamten.

– Dlaczego? – spytał Bill.

– Bo wtedy biedny Pierre w żaden sposób się nie wykręci…

To stało się z człowiekiem – naśladowanie, naśladowanie. Człowiek całkowicie stracił z oczu własną rzeczywistość. Ludzie zen mówią: Odkryj swoją pierwotną twarz. Poznaj swoją autentyczność. Kim jesteś? Jeśli nie wiesz, kim jesteś, zawsze będziesz uczestniczył w jakichś wypadkach, zawsze. Twoje życie będzie długą serią wypadków, a cokolwiek się zdarzy, nigdy nie będzie satysfakcjonujące. Całe twoje życie będzie miało jeden smak – smak niezadowolenia.

Inteligencja polega na tym, by nie myśleć o przeszłości i nie martwić się przyszłością – przeszłości już nie ma, przyszłość jeszcze nie nadeszła.

Możesz to zobaczyć wokół siebie. Dlaczego tak często ludzie są znużeni, znudzeni, po prostu codziennie zabijają czas? Tracą bezcenny czas, którego nie będą w stanie odzyskać – i tracą go tak nieciekawie, jakby tylko czekali na śmierć. Co się stało tym wszystkim ludziom? Dlaczego nie mają świeżości drzew? Dlaczego człowiek nie śpiewa jak ptaki? Co stało się z ludźmi? Stała się jedna rzecz: człowiek naśladował. Próbował stać się kimś innym. Nikt nie jest u siebie. Każdy puka do drzwi kogoś innego; stąd niezadowolenie, szarzyzna, znudzenie, cierpienie.

Inteligentna osoba za wszelką cenę będzie próbowała być sobą. Nigdy nie będzie kopiować, naśladować. Nigdy nie będzie powtarzać jak papuga. Inteligentna osoba będzie słuchać własnego wewnętrznego głosu. Będzie czuła swoją istotę i poruszała się zgodnie z nią, bez względu na ryzyko.

A jest ryzyko! Gdy naśladujesz innych, ryzyko jest mniejsze. Gdy nie naśladujesz nikogo, jesteś sam – ryzykujesz! Ale życie przytrafia się tylko tym, którzy żyją niebezpiecznie. Życie przytrafia się tylko śmiałym, odważnym, niemal szalonym – tylko im przytrafia się życie. Nie trafia się ono letnim ludziom.

Inteligencja to zaufanie do własnej istoty. To przygoda, dreszcz, radość. Inteligencja to życie w chwili obecnej, nie zaś marzenie o przyszłości. Inteligencja polega na tym, by nie myśleć o przeszłości i nie martwić się przyszłością – przeszłości już nie ma, przyszłość jeszcze nie nadeszła. Inteligencja to robienie najlepszego użytku z obecnej, dostępnej chwili. Przyszłość z tego wyniknie. Jeśli obecną chwilę przeżyjesz z zachwytem i radością, następna chwila zrodzi się z niej. Naturalnie, przyniesie więcej radości, ale nie trzeba się tym przejmować. Jeśli moje dziś było wspaniałe, moje jutro będzie jeszcze wspanialsze. Skąd ono nadejdzie? Wyrośnie z dnia dzisiejszego.

Jeśli to życie było błogosławieństwem, moje następne życie będzie jeszcze większym błogosławieństwem. Skąd ono może nadejść? Wyrośnie ze mnie, z mojego przeżytego doświadczenia. A więc inteligentna osoba nie niepokoi się o niebo i piekło, nie niepokoi się o życie po życiu, a nawet o Boga i duszę. Inteligentna osoba po prostu żyje inteligentnie, a Bóg, dusza, niebo i nirwana – wszystko wynika z tego naturalnie.

Żyjecie w wierze; wiara jest nieinteligentna. Żyjcie zrozumieniem; zrozumienie to inteligencja. A inteligencja to medytacja.

Nieinteligentni ludzie też medytują, ale oczywiście medytują w nieinteligentny sposób. Myślą, że w niedzielę trzeba iść do kościoła na określoną godzinę, że religii trzeba poświęcić godzinę. Co ma z tym wspólnego kościół? Wasze prawdziwe życie toczy się przez sześć dni. Niedziela nie jest waszym prawdziwym dniem. Żyjecie niereligijnie przez sześć dni, a potem idziecie do kościoła na godzinę lub dwie? Kogo próbujecie oszukać? Próbujecie udawać przed Bogiem, że jesteście ludźmi praktykującymi…

Albo, jeśli staracie się nieco bardziej, codziennie przez dwadzieścia minut rano, dwadzieścia wieczorem praktykujecie medytację transcendentalną. Siedzicie z zamkniętymi oczami i powtarzacie mantrę w bardzo głupi sposób – „Om, Om, Om” – co jeszcze bardziej otępia umysł. Mechaniczne powtarzanie mantry odbiera inteligencję. Nie daje wam inteligencji, jest jak kołysanka.

Matki wiedziały to od wieków. Gdy dziecko jest niespokojne i nie chce spać, przychodzi matka i śpiewa mu kołysankę. Dziecko jest znudzone, ale nie może uciec. Gdzie ma iść? Matka trzyma je w łóżku. Uciec może tylko w sen. A więc zasypia; po prostu poddaje się. Myśli: „Głupotą byłoby teraz nie spać, bo ona tak strasznie nudzi, powtarza w kółko to samo”.

Istnieją opowieści, które matki i babki mówią dzieciom, kiedy te nie chcą zasnąć. Jeśli się im przyjrzycie, odkryjecie wzór stałego powtarzania. Parę dni temu czytałem historię opowiadaną przez babcię małemu dziecku, które nie chciało spać, bo nie było senne. Jego inteligencja mówi mu, że wcale nie jest śpiące, ale babka przymusza je. Ma inne rzeczy do zrobienia – dziecko nie jest ważne.

Dzieci są zdumione, to wszystko wygląda absurdalnie. Kiedy chcą spać rano, wszyscy usiłują je obudzić. Kiedy nie chcą spać, wszyscy zmuszają je do spania. Są bardzo zdziwione. O co chodzi tym ludziom? Kiedy sen przychodzi, dobrze – to jest inteligencja. Kiedy nie przychodzi, zupełnie w porządku jest nie spać.

A więc ta stara babka opowiada bajkę. Początkowo dziecko jest zainteresowane, ale z czasem… Każde inteligentne dziecko poczuje się znudzone, tylko głupie dziecko się nie znudzi.

Bajka jest następująca: Mężczyzna zasypia i śni, że stoi przed wielkim pałacem. A w pałacu jest tysiąc i jeden pokoi. Idzie więc od jednego do drugiego – przez tysiąc pokoi – aż dociera do ostatniego. Jest tam wspaniałe łóżko, więc pada na nie, zasypia i śni… że stoi przed drzwiami wielkiego pałacu, który ma tysiąc i jeden pokoi. Zatem wchodzi do tysiąca pokoi, następnie dociera do tysiąc pierwszego. Znów jest tam wspaniałe łóżko, więc zasypia… i śni, że stoi przed pałacem… Tak to idzie!

No i jak długo dziecko może słuchać uważnie? Z samej nudy zasypia. Mówi: „Koniec z tym!”.

Mantra działa tak samo. Powtarzasz: „Ram, Ram… Om, Om…. Allach, Allach” – czy coś w tym rodzaju. Powtarzasz w kółko. Teraz wykonujesz dwa zadania: babki i dziecka. Inteligencja jest jak dziecko, a nauka mantry jak babka. Dziecko próbuje cię zatrzymać, zaczyna się interesować innymi rzeczami, myśli o pięknych rzeczach – pięknych kobietach, pięknych widokach. Ale łapiesz je na gorącym uczynku i sprowadzasz z powrotem do „Om, Om, Om”. Z czasem twoje wewnętrzne dziecko czuje, że walka jest daremna; zasypia.

Tak, mantra może wam dać pewnego rodzaju sen: to sen autohipnotyczny. Nie ma w nim nic złego, jeśli masz trudności ze snem. Jest dobry, jeśli cierpisz na bezsenność,. Ale to nie ma nic wspólnego z duchowością: to bardzo nieinteligentny sposób medytacji.

A zatem jaki jest inteligentny sposób medytacji? Inteligentny sposób to wprowadzanie inteligencji do wszystkiego, co robisz. Idąc, idź inteligentnie, ze świadomością. Jedząc, jedz inteligentnie, ze świadomością. Czy przypominasz sobie, żebyś kiedyś jadł inteligentnie? Myśląc o tym, co jesz? Czy jest to pożywne? Czy ma jakąś wartość odżywczą, czy tylko napychasz się czymś, co nie ma żadnych wartości odżywczych?

Czy kiedykolwiek obserwowałeś to, co robisz? Palisz jednego papierosa za drugim. A wtedy właśnie potrzebna jest inteligencja. Co robisz? Wdychasz i wydychasz dym, przy okazji niszcząc płuca. Tracisz pieniądze, tracisz zdrowie. Wprowadź inteligencję, kiedy palisz, kiedy jesz. Wprowadź inteligencję, kiedy się kochasz ze swoją kobietą czy mężczyzną. Co robisz? Czy to jest rzeczywiście miłość? Czasem kochasz się z przyzwyczajenia. Wtedy to jest brzydkie, niemoralne. Miłość musi być bardzo świadoma, tylko wtedy staje się modlitwą.

Co właściwie robisz, kiedy kochasz się z kobietą? Używasz jej ciała, żeby wyrzucić trochę energii, która za bardzo cię męczyła? Czy też wyrażasz szacunek dla niej, jesteś wobec kobiety kochający, pragniesz ją uhonorować?

Cokolwiek robicie – coś małego, coś wielkiego, cokolwiek, nawet mycie podłogi – może być wykonywane inteligentnie lub nieinteligentnie. I wiecie, że kiedy robicie to nieinteligentnie, nie ma w tym radości. Spełniacie obowiązek, w jakiś sposób biorąc na siebie jego ciężar.

Nie widzę tego. Mężowie nie szanują swoich żon, oni ich używają. Żony używają swoich mężów, nie szanują ich. Jeśli miłość nie rodzi szacunku, gdzieś brakuje inteligencji. W innym wypadku czulibyście dla siebie ogromną wdzięczność, a seks stałby się wielką medytacją.

Cokolwiek robicie, wnoście w to wartość, jaką jest inteligencja. Róbcie wszystko inteligentnie: oto czym jest medytacja.

Inteligencja musi objąć całe wasze życie. To nie jest rzecz na niedzielę i nie możecie robić tego przez dwadzieścia minut, a potem o tym zapominać. Inteligencja musi być jak oddychanie. Cokolwiek robicie – coś małego, coś wielkiego, cokolwiek, nawet mycie podłogi – może być wykonywane inteligentnie lub nieinteligentnie. I wiecie, że kiedy robicie to nieinteligentnie, nie ma w tym radości. Spełniacie obowiązek, w jakiś sposób biorąc na siebie jego ciężar.

Zdarzyło się to w przykościelnej szkole na lekcji dla dziewcząt z dziewiątej klasy. Klasa uczyła się o miłości chrześcijańskiej i o tym, co ona mogłaby znaczyć dla nich i dla ich życia. W końcu dziewczęta ustaliły, że miłość chrześcijańska oznacza „zrobienie czegoś miłego dla kogoś, kogo nie lubisz”. Dzieci są bardzo inteligentne. Ich wniosek jest bardzo słuszny. Posłuchajcie ponownie. W końcu ustaliły, że miłość chrześcijańska oznacza „zrobienie czegoś miłego dla kogoś, kogo nie lubisz”.

Nauczyciel zasugerował, że w ciągu tygodnia mogłyby one przetestować swoją koncepcję. Kiedy wróciły w następnym tygodniu, nauczyciel poprosił o sprawozdania. Jedna dziewczyna podniosła rękę i powiedziała:

– Ja coś zrobiłam.

Nauczyciel odparł:

– Wspaniale! Co takiego zrobiłaś?

Dziewczyna powiedziała:

– W mojej klasie matematycznej jest dziwaczna dziewczyna…

– Dziwaczna…?

– Tak, wie pan… dziwaczna. Ona ma cztery głowy, dwie lewe ręce, trzy lewe stopy, a kiedy idzie w szkole przez korytarz, wszyscy mówią: „O, znowu ta dziwaczna dziewczyna”. Ona nie ma żadnych przyjaciół i nikt jej nie zaprasza na przyjęcia, wie pan, ona jest po prostu dziwaczna.

– Chyba wiem, co masz na myśli. A więc co zrobiłaś?

– Ta dziwaczna dziewczyna jest w mojej klasie matematycznej i przeżywa ciężkie chwile. Jestem całkiem niezła w matematyce, więc zaproponowałam jej pomoc w odrabianiu pracy domowej.

– Świetnie – powiedział nauczyciel. – I co się stało?

– Pomogłam jej i było fajnie, ona dziękowała mi bez końca, ale teraz nie mogę się od niej uwolnić!

Jeśli robicie coś tylko z obowiązku – nie kochacie tego, a musicie to robić – wcześniej czy później zaplączecie się w to i trudno wam będzie się tego pozbyć. Spójrzcie na swój rozkład dnia – jak wiele robicie rzeczy, które nie sprawiają wam przyjemności, które nie pomagają wam w rozwoju. Chętnie byście się ich pozbyli. Jeśli robicie zbyt wiele rzeczy, których w rzeczywistości chcecie się pozbyć, żyjecie nieinteligentnie.

Inteligentna osoba ułoży sobie życie w taki sposób, że będzie w nim miejsce dla poezji, spontaniczności, miłości, radości. To twoje życie i jeśli nie jesteś dla siebie wystarczająco dobry, to kto będzie? Jeśli marnujesz życie, to tylko ty jesteś za to odpowiedzialny.

Uczę was odpowiedzialności za siebie – podstawa wszelkiej odpowiedzialności. Wszystko inne przychodzi potem.

Jesteś samym centrum swojego świata, swojego istnienia. A więc bądź inteligentny. Wprowadź pierwiastek inteligencji. Im bardziej inteligentny będziesz się stawał, tym łatwiej ci będzie wnosić coraz więcej inteligencji w swoje życie. Każda chwila może błyszczeć inteligencją… Wówczas nie trzeba religii, medytacji, nie trzeba chodzić do kościoła, do żadnej świątyni, nie trzeba niczego nadzwyczajnego. Życie w swej istocie jest inteligentne. Po prostu żyj totalnie, harmonijnie, świadomie, a wszystko inne za tym podąży. Świętowanie życia pojawi się dzięki światłu inteligencji.

Poezja serca

Inteligencja umysłu w ogóle nie jest inteligencją; to jest wiedza. Jedyną rzeczywistą inteligencją jest inteligencja serca. Umysł jest tylko akumulatorem. Zawsze jest stary; nigdy nie jest świeży ani oryginalny. Jest dobry dla pewnych celów: znakomicie nadaje się do segregowania! A to jest potrzebne – trzeba zapamiętać wiele rzeczy. Mózg, umysł, jest biokomputerem. Możecie w nim ciągle gromadzić wiedzę, którą w razie potrzeby możecie stamtąd wyjąć. Dobra jest do matematyki, do rachunków, do zajęć codziennych, na targ. Ale jeśli sądzicie, że to jest całe wasze życie, pozostaniecie głupi. Nigdy nie poznacie piękna uczuć ani błogosławieństwa serca. Nigdy nie poznacie łaski spływającej tylko poprzez serce, boskości wchodzącej tylko przez serce. Nigdy nie poznacie modlitwy, nigdy nie poznacie poezji, nigdy nie poznacie miłości.

Inteligencja umysłu w ogóle nie jest inteligencją; to jest wiedza. Jedyną rzeczywistą inteligencją jest inteligencja serca.

Inteligencja serca tworzy w waszym życiu poezję, zmienia wasze kroki w taniec, sprawia, że życie staje się radością, uroczystością, świętem, śmiechem. Daje wam poczucie humoru. Obdarza zdolnością do miłości, do dzielenia się. To jest prawdziwe życie. Życie kierowane umysłem jest mechaniczne. Stajecie się robotami – być może bardzo wydajnymi. Roboty są bardzo sprawne, maszyny są wydajniejsze od człowieka. Przy pomocy umysłu możecie stać się bogaci, ale wasze życie nie będzie bogate. Możecie mieć wyższy standard egzystencji, ale nie będziecie mieć życia.

Życie płynie z serca. Życie może rozwijać się tylko poprzez serce. To z gleby serca wyrasta miłość, życie, duch. Wszystko, co jest piękne, naprawdę wartościowe, znaczące, ważne przychodzi przez serce. Serce jest twoim centrum, głowa to tylko peryferie. Żyć w głowie to żyć na obwodzie, nie zdając sobie sprawy z piękna i skarbów centrum. Życie na peryferiach jest głupotą.

Żyć w głowie to głupota. Żyć w sercu i używać głowy, kiedy trzeba, to inteligencja. Ale centrum, wasz pan, znajduje się w samym jądrze waszej istoty.

Kiedy panem jest serce, a głowa jest tylko sługą – to właśnie nazywam inteligencją. Kiedy głowa staje się panem i zupełnie zapomina o sercu, to jest głupota.

Wybór należy do was. Pamiętajcie, głowa jako niewolnik jest pięknym niewolnikiem, bardzo przydatnym. Ale jako pan jest niebezpiecznym panem i zniszczy wasze całe życie, zatruje całe wasze życie. Spójrzcie wokół! Ludzie mają całkowicie zatrute życie, zatrute przez głowę. Nie potrafią czuć, nie są już wrażliwi, nic ich nie wzrusza. Słońce wschodzi, lecz w nich nic się nie rozjaśnia; patrzą na słońce obojętnym wzrokiem. Niebo wypełnia się gwiazdami – cud, tajemnica! – ale w ich sercach nic się nie porusza, nie powstaje żadna pieśń. Ptaki śpiewają – człowiek zapomniał o śpiewie. Niebem płyną chmury i pawie tańczą, ale człowiek nie umie już tańczyć. Stał się kaleką. Kwitną drzewa, lecz człowiek myśli, nic nie czuje, a bez uczuć niemożliwy jest rozkwit.

Patrz, analizuj, obserwuj, spójrz na swoje życie inaczej. Nikt inny ci nie pomoże. Tak długo zależałeś od innych, że już ogłupiałeś. Teraz zadbaj o to; to twój obowiązek. Jesteś to sobie winien: głęboko, wnikliwie przyjrzyj się temu, co robisz ze swoim życiem. Czy w twoim sercu jest poezja? Jeśli jej tam nie ma, nie trać czasu. Pomóż swojemu sercu prząść i tkać poezję. Czy jest w twoim życiu romantyzm? Jeśli go nie ma, jesteś już w grobie.

Wyjdź z niego! Niech w życiu będzie trochę romantyzmu, trochę przygody. Poszukuj! Czeka na ciebie morze piękna i wspaniałości. Ciągle poruszasz się w kółko, nigdy nie wchodząc do świątyni życia. Drzwiami do niej jest serce.

Prawdziwa inteligencja to inteligencja serca. Nie jest intelektualna, jest emocjonalna. To nie jest myślenie, to odczuwanie. To nie logika, to miłość…

Miłość dostępna jest tylko dla tych, którzy nieustannie wyostrzają swoją inteligencję. Miłość nie jest dla przeciętnych… miłość nie jest dla nieinteligentnych. Nieinteligentna osoba może stać się wielkim intelektualistą. Tak zwykle jest, że ludzie nieinteligentni próbują stać się intelektualistami; w ten sposób ukrywają brak inteligencji. Miłość nie jest dla intelektualistów. Ona wymaga zupełnie innego talentu – utalentowanego serca, nie utalentowanej głowy.

Miłość ma własną inteligencję, własny sposób widzenia, postrzegania, własny sposób pojmowania życia, własny sposób rozumienia tajemnicy istnienia. Jest to o wiele bliższe poecie niż filozofowi. A mistyk zajmuje miejsce dokładnie w środku świątyni. Poeta jest na schodach, a filozof na zewnątrz. Co najwyżej może zbliżyć się do podjazdu, ale nigdy do schodów. Chodzi wciąż dookoła. Krąży wokół świątyni i studiuje jej zewnętrzne ściany. Ogarnięty zachwytem całkowicie zapomina, że zewnętrzne ściany nie są prawdziwą świątynią, a to, co święte znajduje się w środku.

Poeta dochodzi do drzwi, ale drzwi są tak piękne, że ulega zahipnotyzowaniu. Myśli, że dotarł do celu – cóż więcej mogłoby jeszcze istnieć? Filozof pochłonięty jest zgadywaniem, co mieści się wewnątrz. Nigdy tam nie wchodzi, tylko myśli, filozofuje. Poeta próbuje przeniknąć tajemnicę, lecz nie może się ruszyć spod drzwi. Mistyk wchodzi do najświętszego miejsca świątyni.

Drogą jest miłość i drogą jest miłująca inteligencja. Kiedy miłość i inteligencja się łączą, tworzysz przestrzeń, w której może się urzeczywistnić wszystko, co dla człowieka jest możliwe. Potrzebna jest do tego miłująca inteligencja. Sama inteligencja staje się intelektem, sama miłość staje się sentymentalizmem, lecz miłująca inteligencja nigdy nie staje się intelektualizmem ani sentymentalizmem. Ona daje ci nowego rodzaju integralność, nową strukturę.

Otwartość bycia

Inteligencja to otwartość istnienia – zdolność widzenia bez uprzedzeń, umiejętność słuchania bez wtrącania się, umiejętność bycia z rzeczami bez przyjętych z góry sądów o nich – tym jest inteligencja. Polega na byciu otwartym.

Sama inteligencja staje się intelektem, sama miłość staje się sentymentalizmem, lecz miłująca inteligencja nigdy nie staje się intelektualizmem ani sentymentalizmem. Ona daje ci nowego rodzaju integralność, nową strukturę.

Dlatego jest całkiem inna od intelektualizmu. Intelektualizm to przeciwieństwo inteligencji. Intelektualista wciąż ma uprzedzenia, gotowe informacje, z góry przyjęte sądy, wiedzę. Nie potrafi słuchać; zanim coś powiesz, on już ma gotowy wniosek. Cokolwiek powiesz, musi to przejść przez tak wiele myśli w jego głowie, że zanim do niego dotrze, jest już czymś zupełnie innym. Zachodzi w nim ciągły proces wielkiego przeinaczania i jest bardzo zamknięty, niemal ślepy i głuchy. Wszyscy eksperci, znawcy są ślepi.

Czy znacie starą historię o pięciu ślepcach, którzy szli zobaczyć słonia? Nauczycielka opowiedziała tę starożytną bajkę swoim uczniom, dziewczętom i chłopcom. Kiedy skończyła, spytała małego chłopca:

– Czy możesz mi powiedzieć, kim byli ludzie, którzy poszli zobaczyć słonia, a potem zaczęli się kłócić?

Chciała wiedzieć, czy chłopiec słuchał, kiedy opowiadała. Chłopiec wstał i odpowiedział:

– Tak, wiem. To byli eksperci.

Myślała, że odpowie: „To było pięciu ociemniałych ludzi”. Ale mały chłopiec powiedział: „To byli eksperci”. To znacznie lepsza odpowiedź; tak, to byli eksperci. Wszyscy eksperci są ślepi. Specjalizacja w jednej dziedzinie oznacza, że stajesz się ślepy na wszystko inne. Wiesz coraz więcej o coraz mniejszej ilości rzeczy, a potem pewnego dnia docierasz do ostatecznego celu – wiesz wszystko o niczym. Wtedy jesteś całkowicie zamknięty; każde okienko w tobie zostało zamknięte; nie masz już ani jednego.

To jest brak inteligencji. Inteligencja to bycie otwartym na wiatr, deszcz i słońce, bycie otwartym na wszystko. To zdjęcie z siebie ciężaru przeszłości, porzucanie przeszłości w każdej chwili, pozostawanie świeżym i niewinnym.

Donald swoim sportowym wozem jechał główną ulicą, gdy nagle zauważył z tyłu migające czerwone światło. To był samochód policji. Donald szybko zjechał na pobocze.

– Panie władzo – wyrzucił z siebie – jechałem tylko dwadzieścia pięć mil na godzinę w strefie trzydziestu pięciu na godzinę.

– Proszę pana – powiedział policjant – ja tylko…

– A prócz tego – przerwał Donald z oburzeniem – jako obywatel czuję się dotknięty, kiedy straszy się mnie w taki sposób!

Policjant kontynuował:

– Proszę się uspokoić, zrelaksować…

– Zrelaksować?! – krzyknął zdenerwowany Donald. – Zamierza mi pan dać mandat i chce, żebym się zrelaksował!

– Proszę pana – tłumaczył policjant – niech mi pan da szansę coś powiedzieć. Nie daję panu żadnego mandatu.

– Nie? – zdumiał się Donald.

– Chciałem tylko panu powiedzieć, że ma pan przebitą prawą tylną oponę.

Ale nikt nie chce słuchać tego, co mówi ktoś inny. Czy kiedyś słuchałeś tego, co ktoś inny mówi? Zanim zdążył coś powiedzieć, już wyciągnąłeś wnioski. Zawsze wyciągasz te same wnioski; nie jesteś już elastyczny.

Kiedy stajesz się sztywny, stajesz się głupi. Jeśli pozostajesz elastyczny, pozostajesz inteligentny. Inteligencja zawsze płynie jak rzeka. Brak inteligencji jest zamrożony jak bryła lodu. Brak inteligencji jest zawsze stały, bo jest zamrożony. Jest określony, pewny. Inteligencja jest płynna. Nie jest określona, porusza się odpowiednio do sytuacji. Jest odpowiedzialna, ale nie stała.

Tylko ludzie głupi są stali. Im bardziej jesteś inteligentny, tym bardziej jesteś niestały – bo kto zna jutro? Jutro przyniesie swoje doświadczenia. Jak możesz być zgodny z tym, co już dawno minęło? Kiedy będziesz martwy, będziesz stały. Jeśli jesteś żywy, musisz być niestały – dorosłeś, świat się zmienił, rzeka wpływa na nowe terytorium.

Wczoraj rzeka płynęła przez pustynię, dziś płynie przez las; jest całkowicie inna. Wczorajsze doświadczenie nie powinno określać cię na zawsze; w przeciwnym razie zmarłeś wczoraj. Powinieneś być zdolny do poruszania się w zgodzie z czasem. Powinieneś pozostać procesem, nigdy nie powinieneś stać się rzeczą. Na tym polega inteligencja.

DLACZEGO LUDZIE STAJĄ SIĘ GŁUPI

Mistycy porównywali człowieka do drabiny. Drabiny można użyć do dwóch celów: żeby wejść wyżej albo żeby zejść niżej. Do obu celów używacie tej samej drabiny, zmienia się tylko kierunek, w jakim idziecie. Drabina jest ta sama, ale skutek będzie zupełnie inny.

Człowiek jest drabiną między niebem i piekłem. Dlatego tylko ludzie wywierają nacisk na innych, manipulują, zabijają, próbują przezwyciężyć normalny bieg natury. Tylko ludzie są głupi, a to dlatego, że mogą być buddami. Mogą być głupi, ponieważ mają inteligencję. Głupota nie oznacza braku inteligencji, a jedynie to, że jej nie używacie. Gdyby w ludziach nie było inteligencji, nie byłoby można nazwać ich głupimi. Nie możecie nazwać skały głupią – skała jest skałą; kwestia głupoty w ogóle nie wchodzi w grę. Ale ludzi możecie nazwać głupimi, bo wraz z ludźmi pojawia się nadzieja, promień wielkiego światła. Tam, gdzie są ludzie, drzwi otwierają się na to, co ponad. Człowiek może przekroczyć samego siebie, ale nie robi tego – to jego głupota. Może się rozwijać, a nie rozwija się, lgnie do wszelkiego rodzaju niedojrzałości – to jego głupota. Ciągle żyje przeszłością, której już nie ma – to jego głupota. Albo zaczyna rozmyślać o przyszłości, której jeszcze nie ma – to jego głupota.

Powinniście żyć w teraźniejszości z wielką pasją, z wielką miłością, intensywnie, ze świadomością, i to stanie się waszą inteligencją. Ta sama energia, skierowana w odwrotną stronę, jest głupotą; przemieńcie ją, skierujcie prawidłowo, a stanie się inteligencją.

Inteligencja i głupota nie są odrębnymi energiami. Energia funkcjonująca harmonijnie jest inteligencją, ta sama energia pogrążona w sprzecznościach jest głupotą. Człowiek może być głupi – ale nie myślcie, że to przypisane mu nieszczęście. Na pierwszy rzut oka wygląda to na nieszczęście, ale za tym kryje się wielka chwała, ogromny splendor, który może zostać odkryty.

Lecz społeczeństwo – tak zwane religie, państwo, tłum – chce, żebyście byli głupi. Nikt nie chce, żebyście byli inteligentni. Wszyscy warunkują was tak, żebyście pozostali głupi przez całe życie. Robią to z prostego powodu – głupi ludzie są posłuszni. Inteligentni ludzie zaczynają myśleć niezależnie; stają się indywidualistami. Zaczynają mieć własne życie, własny styl, własny sposób widzenia, bycia, rozwijania się. Nie są już częścią tłumu – nie mogą być. Muszą pozostawić tłum z tyłu – tylko wtedy mogą się rozwijać. A tłum czuje się obrażony; nie chce, żeby ktoś był czymś więcej niż „przeciętną osobą” – ten, kto staje się bardziej inteligentny, bardziej indywidualny, bardziej świadomy, nie będzie już postępował zgodnie z psychologią tłumu.

Człowiek znajduje się w trudnym położeniu z tego prostego powodu, że nie tylko jest inteligentny, ale również jest świadomy swej inteligencji. To jest wyjątkowa cecha człowieka – jego przywilej, prawo, chwała – ale ona bardzo łatwo może się zmienić w jego udrękę.

Nie można zmusić Buddy, by podążał za głupimi ludźmi, a głupich ludzi jest wielu – większość, 99,9 procent. Mają wielką siłę, siłę przemocy – i okazują ją w razie potrzeby.

Dobór naturalny

Człowiek znajduje się w trudnym położeniu z tego prostego powodu, że nie tylko jest inteligentny, ale również jest świadomy swej inteligencji. To jest wyjątkowa cecha człowieka – jego przywilej, prawo, chwała – ale bardzo łatwo może się zmienić w jego udrękę. Człowiek jest świadomy swej inteligencji. Ta świadomość stwarza własne problemy. Pierwszy jest taki, że świadomość inteligencji tworzy ego.

Ego istnieje wyłącznie w ludziach i zaczyna się rozwijać wraz z rozwojem dziecka. Rodzice, szkoły, uczelnie, uniwersytety – wszystko to przyczynia się do wzmocnienia ego z tego prostego powodu, że przez wieki człowiek musiał walczyć o przetrwanie. Z tego powodu przekonanie, że w walce o życie przetrwać może tylko silne ego, zostało utrwalone, stało się głębokim nieświadomym uwarunkowaniem. Życie stało się walką o przetrwanie. A naukowa teoria „doboru naturalnego”, czyli przetrwania osobników najlepiej przystosowanych, uczyniła to przekonanie nawet jeszcze bardziej przekonującym. Dlatego pomagamy każdemu dziecku rozwijać coraz silniejsze ego i właśnie tu powstaje problem.

Kiedy ego staje się silne, zaczyna otaczać inteligencję jak gruba warstwa ciemności. Inteligencja to światło, ego to ciemność. Inteligencja jest bardzo delikatna, ego bardzo twarde. Inteligencja jest jak kwiat róży, ego jak skała. Jeśli chcesz przeżyć, mówią tak zwane autorytety, musisz stać się jak skała, musisz być silny, niezniszczalny. Musisz stać się twierdzą, zamkniętą twierdzą, żebyś nie mógł zostać zaatakowany z zewnątrz. Musisz stać się niedostępny.

Ale wtedy stajesz się zamknięty. Twoja inteligencja zaczyna umierać, ponieważ inteligencja, aby rosnąć, rozszerzać się, płynąć, potrzebuje otwartego nieba, wiatru, powietrza, słońca. Aby pozostać żywa, musi stale płynąć; jeśli popada w stagnację, powoli zamiera.

Nie pozwalamy na to, żeby dzieci pozostały inteligentne. Przede wszystkim, gdyby były inteligentne, byłyby podatne na zranienie, delikatne, otwarte. Gdyby były inteligentne, mogłyby dostrzec w społeczeństwie wiele fałszu – w państwie, w Kościele, systemie edukacji. Zaczęłyby się buntować. Byłyby indywidualistami; nie można by ich łatwo zastraszyć. Mógłbyś je zgnieść, ale nie – zniewolić. Mógłbyś je zniszczyć, ale nie – zmusić do kompromisu.

W pewnym sensie inteligencja jest bardzo delikatna, jak kwiat róży, w innym sensie ma swą siłę. Ale ta siła jest subtelna, nie brutalna. To siła buntu, bezkompromisowej postawy. Inteligentna osoba jest gotowa umrzeć, cierpieć, ale nie sprzeda swej duszy.

Całe społeczeństwo potrzebuje niewolników; ludzi, którzy działają jak roboty, maszyny. Nie chce ludzi, chce mechanizmów. Dlatego całe warunkowanie zmierza do wzmocnienia ego – w podwójnym celu. Po pierwsze, daje tej osobie uczucie, że teraz może w życiu walczyć. A po drugie, służy przedstawicielom zainteresowanych instytucji. Mogą oni wykorzystywać tę osobę, używać jej jako środka dla własnych celów.

Dlatego cały system edukacyjny kręci się wokół idei ambicji; tworzy osobowość opartą na ambicjach. Ambicja to nic innego jak ego. „Bądź pierwszy, stań się najsławniejszy. Zostań premierem albo prezydentem. Niech zna cię cały świat, zaznacz się w historii”. Nie uczy cię, żebyś żył totalnie. Nie uczy kochać totalnie. Nie uczy żyć z wdziękiem, uczy, jak wykorzystywać innych dla swoich celów. Wydaje nam się, że ludzie przebiegli odnieśli sukces. Są podstępni, a nazywamy ich bystrymi. Oni nie są inteligentnymi ludźmi.

Inteligentny człowiek nigdy nie użyje innego człowieka jako środka do osiągnięcia celu; będzie szanować drugą osobę. Inteligentny człowiek będzie w stanie dostrzec równość wszystkich. Będzie też widzieć różnice, ale w tym przypadku różnice nie mają znaczenia. Inteligentny człowiek będzie miał olbrzymi szacunek dla wolności innych – nie będzie próbował ich wykorzystywać, nie zredukuje ich do rzeczy, nie zrobi sobie z nich szczebli do realizacji jakiegoś absurdalnego pragnienia, żeby być pierwszym. Dlatego ciągle warunkujemy dzieci.

Ale zanim uda nam się je uwarunkować, dzieci przejawiają niezwykłą inteligencję. Mówił to Budda, Lao-tsy, Jezus, wszyscy przebudzeni. Jezus mówi: Dopóki nie jesteście jak małe dzieci, nie ma dla was nadziei. I znowu: Dopóki nie staniecie się jak małe dzieci, nie możecie wejść do mojego Królestwa Bożego. Wielokrotnie powtarza jedno ze swych najbardziej znanych błogosławieństw: Błogosławieni ci, którzy są ostatnimi na tym świecie, ponieważ oni będą pierwszymi w moim Królestwie Bożym. Uczy wyzbycia się ambicji – bycia ostatnim. Mówi: błogosławieni cisi, bo ich jest Królestwo Boże – cisi, pokorni, ludzie stojący ostatni w szeregu. To naturalne, zupełnie naturalne, że społeczeństwo, w którym się urodził, było przeciw niemu, ponieważ niszczył same korzenie ich ambicji.

A Żydzi byli bardzo ambitni; tak bardzo, że przez stulecia, mimo wszelkich zagrożeń, żywili ideę, że są wybranym narodem Boga. Z powodu tego głupiego przekonania spadło na nich tysiące nieszczęść; gdyby mogli porzucić takie myślenie, świat bardziej by ich akceptował. Ale nie mogą tego zrobić – całe ich ego jest w to zaangażowane. A jest to bardzo stare ego, liczące co najmniej trzy tysiące lat. Od Mojżesza wmawiają sobie, że są wybranym narodem Boga. A tu przychodzi ten człowiek i mówi: „Bądźcie ostatnimi!”. Mamy być pierwszymi, a on mówi: „Bądźcie pokorni i cisi!”. A my jesteśmy narodem wybranym! Jeśli będziemy pokorni i cisi, pierwszymi staną się ci, którzy nie są wybrani! Żydzi są ludźmi ziemskimi, nie przejmują się zbytnio innym światem. Stoją nogami na ziemi: „Kto zna inny świat? On powiada: »Jeśli będziecie tu ostatnimi, w moim Królestwie Bożym będziecie pierwszymi«. Ale gdzie jest twoje Królestwo Boże? Może być po prostu fikcją, marzeniem”.

Jezus wygląda na marzyciela, może poetę. Ale niszczy sam ich fundament. Nie mogą mu wybaczyć; wciąż mu nie wybaczyli. Nadal trzymają się przekonania, że są „narodem wybranym”. Cierpieli z tego powodu tak wiele; im bardziej cierpieli, tym ta idea stawała się mocniejsza – ponieważ, jeśli musicie stawić czoło cierpieniu, musicie być coraz bardziej egoistyczni, coraz twardsi, żebyście mogli walczyć, zmagać się, żeby nikt nie mógł was zniszczyć. Ale oni stali się też bardzo zamknięci.

Jezus otworzył przed nimi drogę; odmówili mu. Mówił im, by weszli do otwartego nieba. Mówił im, żeby byli po prostu zwyczajni: „Porzućcie to absurdalne przekonanie o wyjątkowości”. Gdyby posłuchali Jezusa, cała ich historia byłaby inna, ale oni nie mogli go posłuchać.

Hindusi nigdy nie słuchali Buddy z tego samego powodu – oni również żywią przekonanie, że są najbardziej świętymi ludźmi na świecie, a ich kraj jest najświętszym krajem. Nawet bogowie pragną urodzić się w Indiach! Żaden inny kraj nie jest tak święty. A Budda mówił: „To kompletna bzdura!”. Musieli go odrzucić. Buddyzm został wyrzucony z Indii. Żadne społeczeństwo nie może tolerować ludzi mówiących prawdę, bowiem zdają się uderzać w samą strukturę rzeczy.

Ale teraz czara goryczy i cierpienia przepełniła się. Na całym świecie, na wiele sposobów, ludzie dużo cierpieli i nadszedł czas, by przyjrzeć się historii, temu, jaka jest idiotyczna, jej śmieszności; nadszedł czas, by porzucić całą tę koncepcję egoistycznych wzorców.

Obserwujcie małe dzieci, a dostrzeżecie ich inteligencję. To prawda, że brak im wiedzy. Jeśli chcecie, żeby miały wiedzę, to nie będziecie w stanie zauważyć, że są inteligentne. Jeśli zadacie im pytania sprawdzające ilość zapamiętanych informacji, wtedy wydadzą się nieinteligentne. Ale zadajcie im prawdziwe pytania, które nie mają nic wspólnego z informacjami, które wymagają natychmiastowej odpowiedzi, a zobaczycie – one są o wiele inteligentniejsze od was. Oczywiście wasze ego nie pozwoli wam tego zaakceptować, ale gdybyście potrafili to zaakceptować, byłoby to bardzo pomocne. Będzie pomocne dla was i dla waszych dzieci, ponieważ jeśli dostrzeżecie ich inteligencję, będziecie mogli się od nich wiele nauczyć.

Chociaż społeczeństwo wciąż niszczy waszą inteligencję, nie jest w stanie zniszczyć jej całkowicie; po prostu zakrywa ją wieloma warstwami informacji. A całe zadanie medytacji polega na tym, żeby wprowadzić was głębiej w samych siebie. To jest metoda zagłębiania się w waszą własną istotę, aż do punktu, kiedy docieracie do żywej wody waszej inteligencji, kiedy odkrywacie źródła własnej inteligencji. Kiedy ponownie odkryjecie dziecko w sobie, gdy się odrodzicie, wtedy i tylko wtedy zrozumiecie, dlaczego buddowie ciągle podkreślali, że dzieci są naprawdę inteligentne.

Zacznijcie obserwować dzieci, ich reakcje – nie ich odpowiedzi, ale ich reakcje. Nie zadawajcie im głupich pytań, zapytajcie o coś bezpośredniego, co nie zależy od informacji, i obserwujcie ich reakcję.

Matka przygotowywała małego Pedro, który wychodził na przyjęcie. Kiedy skończyła czesać mu włosy, wyprostowała kołnierz jego koszuli i powiedziała:

– Idź, synu. Baw się dobrze… i zachowuj się!

– No co ty, mamo! – odparł Pedro. – Zdecyduj się, zanim wyjdę, czy mam się dobrze bawić, czy dobrze sprawować!

Rozumiecie? Reakcja dziecka ma naprawdę wielką wartość. Pedro mówi: Zdecyduj się, zanim wyjdę, co mam robić. Jeśli pozwalasz mi na dobrą zabawę, nie mogę się porządnie zachowywać; jeśli chcesz, żebym się zachowywał, nie mogę się dobrze bawić. Dziecko potrafiło jasno dostrzec sprzeczność, która mogła nie być widoczna dla matki.

Przechodzień pyta chłopca:

– Chłopcze, czy mógłbyś mi powiedzieć, która jest godzina?

– Oczywiście – odpowiada chłopiec – ale do czego ona jest panu potrzebna? Przecież wciąż się zmienia!

Przed szkołą umieszczono nowy znak drogowy z napisem: „Jedź powoli. Nie zabij ucznia!”.

Następnego dnia, poniżej dziecięcym pismem dodany był napis: „Poczekaj na nauczyciela!”.

Mały Pierino wraca ze szkoły, szeroko się uśmiechając.

– Kochanie, wyglądasz na szczęśliwego. A więc lubisz szkołę, prawda?

– Nie wygłupiaj się, mamo – odpowiada chłopiec. – Nie można mylić chodzenia z wracaniem!

Ojciec po kolacji opowiadał synom w salonie:

– Mój pradziadek walczył przeciwko Rosom w Brazie, wuj brał udział w wojnie przeciw cesarzowi, dziadek uczestniczył w wojnie w Hiszpanii przeciw Republikanom, a mój ojciec walczył podczas drugiej wojny światowej przeciwko Niemcom.

Na to najmłodszy syn odpowiedział:

– Co jest z tą rodziną? Z nikim nie mogą się dogadać.

Dążenie do efektywności

Będziecie zaskoczeni, słysząc, że wasze szkoły, uczelnie, uniwersytety w istocie nie istnieją po to, by pomóc wam stać się inteligentnymi – nie, wcale nie. Przez wiele lat byłem związany z uniwersytetami, najpierw jako student, a potem jako profesor. Znam wewnętrzną strukturę waszego systemu edukacyjnego. Nie chodzi w nim o rozwijanie w ludziach inteligencji. Oczywiście chce on tworzyć efektywność – ale efektywność to nie inteligencja, efektywność jest mechaniczna. Komputer może być bardzo efektywny, ale nie jest inteligentny.

Nie myślcie, że inteligencja i efektywność to synonimy. Inteligencja to coś całkiem innego. Efektywność nie jest inteligencją, to mechaniczna sprawność. Uniwersytety zainteresowane są tworzeniem efektywności, żebyście byli lepszymi urzędnikami, lepszymi biurokratami i menadżerami. Ale nie są zainteresowane rozwijaniem inteligencji – w istocie, wszystkie są przeciw inteligencji. Cała struktura systemu edukacyjnego na świecie zdąża do tego, by coraz bardziej zwiększać waszą zdolność do zapamiętywania rzeczy.

Pamięć jest biokomputerem. Inteligencja to coś całkiem innego. Inteligencja powstaje z medytacji, z buntu. Nie powstaje z pamięci. Ale egzaminy dotyczą tylko pamięci. Kto ma lepszą pamięć, uważany jest za bardziej inteligentnego. Lecz nierzadko zdarza się, że głupi ludzie mają wspaniałą pamięć, a inteligentni nie dorównują im pod tym względem.

Thomas Edison nie miał dobrej pamięci. Wynalazł setki naukowych gadżetów; nikt inny przed nim nie wynalazł tak wielu rzeczy. Sama ilość jego wynalazków jest wielka, niewiarygodna. Możecie nie wiedzieć, że codziennie ich używacie. Płyta gramofonowa, radio, żarówka elektryczna, wentylator, głośnik – te wszystkie rzeczy są rezultatem kreatywności jednej osoby, Edisona. Ale on miał tak kiepską pamięć, że kiedyś zapomniał nawet własnego nazwiska, co jest przecież naprawdę bardzo trudne! Zapomnieć własne nazwisko – to prawie niemożliwe. Jeśli możesz zapomnieć własne nazwisko, możesz zapomnieć wszystko. Udała mu się najbardziej nieprawdopodobna rzecz.

Podczas pierwszej wojny światowej po raz pierwszy w Ameryce wprowadzono racjonowanie żywności. Edison stał w kolejce, żeby odebrać swoją kartkę. Powoli zbliżał się do okienka. Kiedy ostatnia osoba przed nim odeszła, wywołano jego nazwisko: „Thomas Alva Edison!”. On rozglądał się wkoło, jakby wołano kogoś innego; patrzył po wszystkich ludziach w kolejce…

Jakiś mężczyzna rozpoznał go i powiedział:

– O ile wiem, pan jest Thomasem Alva Edisonem. Dlaczego pan się rozgląda?

Edison odrzekł:

– Ma pan rację! Całkiem zapomniałem! Wielkie dzięki za przypomnienie. Tak, to ja jestem Thomas Alva Edison.

Jego żona stale musiała wszystko porządkować, bo w całym jego pokoju panował nieustanny bałagan – stosy papierów, dokumentacji. Kiedy chciał coś znaleźć, ustalenie, gdzie to może być, zabierało mu całe dni. Ciągle wszystko zapominał. Mógł coś wynaleźć i zaczynał pracować nad tym na nowo. A żona mu przypominała: „Już to zrobiłeś! To już jest na rynku!”.

Zawsze miał pod ręką luźne kartki i zapisywał na nich wszystko, co przyszło mu do głowy. Potem luźne kartki gdzieś się gubiły. Żona mu powiedziała: „Lepiej by było, gdybyś miał notatnik”.

Edison odparł: „To świetna myśl! Dlaczego nigdy nie przyszła mi do głowy?”. Ale potem zgubił cały notatnik! Powiedział: „Patrz, co się stało, kiedy cię posłuchałem. Z luźnymi kartkami przynajmniej jedno było dobre – raz na jakiś czas gubiłem kilka notatek, ale nie wszystkie. Teraz straciłem wszystkie notatki!”.

Albert Einstein nie miał dobrej pamięci. W szkole oblał wiele egzaminów jedynie dlatego, że nie mógł niczego zapamiętać. Ten największy matematyk wszech czasów nie potrafił przeliczyć małych sum pieniędzy. Musiał liczyć wiele razy. Kiedyś jechał autobusem. Dał konduktorowi pieniądze i otrzymał resztę. Policzył ją raz, drugi i trzeci, za każdym razem z innym skutkiem, więc zaczął liczyć po raz czwarty.

Konduktor obserwował go, a w końcu zapytał:

– Co z panem? Nie zna pan cyfr? Liczył pan trzy razy, teraz liczy po raz czwarty! Nie potrafi pan policzyć reszty?

Einstein odpowiedział:

– Tak, w rachunkach jestem dość kiepski.

Ten człowiek, który dokonał największych możliwych obliczeń matematycznych, nie potrafił policzyć małej ilości pieniędzy. Wchodził do łazienki i godzinami nie wychodził, ponieważ zapominał, gdzie jest, i że powinien wyjść. Mój przyjaciel, doktor Ram Manohar Lohia poszedł do niego z wizytą. Opowiedział mi kiedyś: „Musiałem czekać sześć godzin, bo Einstein był w łazience! A jego żona ciągle przepraszała. Mówiła: »Jest w łazience, ciągle jest w łazience«. Zapytałem, »Ale co tam robi?«. Żona odparła, »Nikt nie wie… lecz kiedy się mu przeszkadza, bardzo się złości – zaczyna rzucać przedmiotami! Ale zawsze zapomina; kiedy tam wejdzie, zapomina wyjść. Teraz musimy czekać, aż sam wyjdzie. Kiedy zgłodnieje lub zechce mu się pić, czy coś podobnego, wtedy sobie przypomni«. Jednak wciąż nie dawało mi to spokoju. Zapytałem ponownie: »Ale co on tam robi?«.

Żona odpowiedziała: »Mnie to też ciekawiło przez te wszystkie lata. Na początku patrzyłam przez dziurkę od klucza – co on tam robi? Siedział w wannie, bawiąc się bańkami mydlanymi! Kiedy go spytałam, co tam robi, powiedział, żebym nigdy mu nie przeszkadzała, ponieważ właśnie bawiąc się bańkami mydlanymi, odkrył teorię względności. To w czasie, gdy bawił się bańkami mydlanymi, zrozumiał, że wszechświat rozszerza się jak mydlana bańka. Ciągle się rozszerza i pewnego dnia pęknie – dokładnie jak bańka mydlana!«”.

Jeśli spojrzeć na minione wieki, znajdziecie tysiące geniuszy o bardzo słabej pamięci i tysiące ludzi, którzy mieli wspaniałą pamięć i żadnej inteligencji – ponieważ pamięć i inteligencja pochodzą z różnych źródeł. Pamięć jest częścią umysłu – inteligencja jest częścią nie-umysłu. Inteligencja jest częścią świadomości, pamięć jest częścią mózgu. Mózg można ćwiczyć – to właśnie robią uniwersytety. Wszystkie egzaminy to testy na pamięć, nie inteligencję. Uniwersytety tworzą błędne wyobrażenie – jakby pamięć była inteligencją. A nie jest.

Celem tego całego systemu edukacyjnego jest niszczenie inteligencji lub przekierowanie was od inteligencji do pamięci. Pamięć jest pożyteczna, praktyczna. Inteligencja jest niebezpieczna; nie jest przydatna dla utrzymania status quo ani dla sprawujących władzę. Inteligentni ludzie zawsze okazywali się trudni właśnie z powodu swej inteligencji. Nie mogą ugiąć się przed czymś głupim. A nasze społeczeństwo pełne jest przesądów i głupstw – wszelkiego rodzaju absurdy zwyciężają w imię religii, polityki, w imię literatury i sztuki.

Inteligencja jest częścią świadomości, pamięć jest częścią mózgu. Mózg można ćwiczyć – to właśnie robią uniwersytety. Wszystkie egzaminy to testy na pamięć, nie inteligencję.

Stłumienie i manipulacja

Każde dziecko jest rozpraszane, ukierunkowywane. Stąd tak wiele głupoty na świecie. To naprawdę cud, że parę osób uciekło z tego więzienia – Budda, Zaratustra, Lao-tsy, Jezus, Pitagoras… bardzo niewielu. Ucieczka jest prawie niemożliwa, ponieważ więzienie jest wszędzie wokół i zaczyna się bardzo wcześnie. Od samego dzieciństwa jesteście warunkowani, żeby być więźniami – chrześcijanami, hinduistami, muzułmanami. A kiedy jesteście więźniami Kościołów, narodów, ras, wówczas naturalnie pojawia się agresja.

Żadne zwierzę nie jest tak agresywne jak człowiek. Zwierzęta zabijają wyłącznie wtedy, gdy są głodne. Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które lubi zabijać bez żadnego powodu, jakby samo zabijanie było rozkoszą.

Pewnego dnia do restauracji wszedł lew i zając. Kierownik był zaszokowany; nie mógł uwierzyć własnym oczom. W całej restauracji zapadła wielka cisza. Wiele osób jadło tam, rozmawiało, plotkowało; wszyscy zamarli. Co się dzieje? Kierownik pospieszył do nowych klientów. Udało mu się jakoś wyjąkać do zająca:

– Co pan zamawia?

Zając poprosił o kawę. Kierownik spytał:

– A czego życzyłby sobie pański przyjaciel?

Zając zaśmiał się i powiedział:

– Myśli pan, że byłbym tutaj, gdyby on był głodny? On nie jest głodny; inaczej zjadłby mnie na śniadanie! Możemy być razem tylko wtedy, kiedy on nie jest głodny.

Lew nie zabije, kiedy nie jest głodny. Tylko człowiek zabija bez żadnego powodu – dla głupich idei. Jeśli ktoś jest głodny, można go zrozumieć. Ale nie można zrozumieć Hiroszimy ani Nagasaki – zniszczenia stu tysięcy ludzi w ciągu trzech minut tylko z czystej radości niszczenia.

Dzieje się tak, ponieważ nie pozwoliliśmy ludzkiej inteligencji rozkwitnąć. Zawsze, gdy jakieś społeczeństwo pozwalało na rozwój inteligencji, stawało się słabsze od innych. Zdarzyło się tak w Indiach: Indie pozostawały zniewolone przez dwa tysiące lat z wielu powodów. Jednym z nich była wielka rewolucja, jaką wywołali Kriszna, Patandżali, Saraha, Mahawira, Budda. Ci ludzie spowodowali tak radykalną zmianę w świadomości Indii, że wielu ludzi uwolniło się z niewoli głupoty; wspaniale rozwinęła się inteligencja. W rezultacie inteligentni ludzie przestali zabijać, nie stosowali przemocy; odmawiali wstępowania do wojska. Buddyści, dżainiści i bramini odmawiali służenia w wojsku. To była śmietanka, a śmietanka nie chciała walczyć. Wówczas bardzo głupie kraje i bardzo prymitywni ludzie – Hunowie, Turcy, Mongołowie, zacofani pod każdym względem – najechali na Indie. A ponieważ najbardziej inteligentni młodzi mieszkańcy kraju nie interesowali się już zabijaniem i przemocą, nie było oporu ani walki. Te ludy podbiły Indie. Wielki kraj został podbity przez bardzo małe kraje. Z tego prostego powodu Indie przez dwa tysiące lat pozostawały w niewoli.

To samo stało się w Atenach. Sokrates, Platon, Arystoteles, Pitagoras, Heraklit… to byli ludzie, którzy spowodowali rozwój wielkiej inteligencji i zapanowała atmosfera wolności, swobodnego myślenia. To była jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie zdarzyły się na ziemi, i została zniszczona przez głupich ludzi, barbarzyńców. Znikła cała cywilizacja grecka.

Moja sugestia jest taka, żeby – dopóki nie stworzymy światowego rządu – nie zezwalać na rozwój inteligencji. Nadszedł czas na światowy rząd. Rządy narodowe nie są już potrzebne: one należą do przeszłości, są częścią naszej głupiej przeszłości. Narody nie są już potrzebne, tylko rząd światowy. Gdyby istniał rząd światowy, stworzyłby on całkiem inną jakość.

Armie musiałyby zostać zredukowane, ponieważ nie byłoby z kim walczyć. Obecnie siedemdziesiąt procent światowych pieniędzy, dóbr i bogactw naturalnych idzie na wojsko i uzbrojenie – siedemdziesiąt procent! Tylko trzydzieści zostaje na inne cele. Oznacza to, że siedemdziesiąt procent naszej energii poświęcamy na zabijanie, przemoc, destrukcję.

Jeśli ludzkość ma ocaleć, rząd światowy jest absolutnie niezbędny. Będzie on miał zupełnie inną jakość, ponieważ nie będzie potrzebował wielkich armii; wystarczą tylko niewielkie siły policyjne, które będą dbały o wszystko, począwszy od poczty przez kolej, lotnictwo itd. – ale nie będą destrukcyjne, będą służyć ludziom. A kiedy ze świata znikną armie, uwolniona zostanie wielka inteligencja, ponieważ wojsko niszczy inteligencję. Powołuje najzdrowszych ludzi i niszczy ich umysły, ponieważ prawdziwym żołnierzem może być tylko ktoś, kto zachowuje się jak automat.

Człowiek zabija bez powodu. Próbuje stłumić zamiast zrozumieć, manipulować zamiast dogadać się, ponieważ dogadanie się z kimś wymaga pełnego zrozumienia.

Manipulacja nie potrzebuje zrozumienia. Stłumienie jest łatwe, bardzo łatwe – może to zrobić każdy głupiec. Dlatego jeśli pójdziecie do klasztorów, znajdziecie tam każdego rodzaju stłumienie i zebranych razem wszelkiego rodzaju głupców. Nigdy nie spotkałem inteligentnego mnicha czy mniszki; gdyby byli inteligentni, nie byliby już mnichami czy mniszkami. Odrzuciliby ten absurd, wyszliby ze swoich religijnych więzień. Ale stłumienie nie potrzebuje mądrości; potrzebuje tylko silnego ego, żebyś mógł swobodnie spychać wszystko w podświadomość. Wszystko, co raz stłumisz, będzie musiało być tłumione jeszcze po wielokroć – a mimo to nigdy nie zostanie wyeliminowane. W miarę jak się starzejesz, coraz trudniej będzie ci to tłumić, ponieważ staniesz się słabszy. Tłumiący stanie się słabszy, a tłumione pozostanie świeże i młode, ponieważ nigdy nie było używane.

Prawdziwy problem powstaje na starość, kiedy stłumienie zaczyna eksplodować i tworzy wszelkiego rodzaju szpetotę. Pięć tysięcy lat tłumienia tworzy wszystkie nasze neurozy, wszystkie perwersje. Stłumcie seks, a staniecie się bardziej seksualni; całe wasze życie będzie zabarwione seksem. Zawsze będziecie myśleć wyłącznie kategoriami seksualności. Stłumcie seks, a powstanie odrażająca instytucja prostytucji, musi powstać. Im bardziej represyjne jest społeczeństwo, tym więcej jest w nim prostytutek; proporcja zawsze jest taka sama. Możecie policzyć mnichów i mniszki i w ten sposób dowiecie się, ile jest w kraju męskich i żeńskich prostytutek. Będzie to dokładnie ta sama liczba, ponieważ natura utrzymuje równowagę. A perwersje… cóż, energia seksualna znajdzie swoje drogi, swoje własne drogi. Albo stworzy neurozę, albo hipokryzję. Oba stany są niezdrowe. Biedni staną się neurotykami, a bogaci hipokrytami.

Słyszałem, że kiedy Mojżesz w szale rozbił tablice Dziesięciu Przykazań, wszyscy pośpieszyli, żeby zabrać dla siebie choćby kawałek.

Oczywiście bogacze i politycy byli pierwsi. Zabrali wszystkie dobre fragmenty, na których wyryte było: „cudzołożyć”, „kłamać”, „kraść”. Biedni i cała reszta dostała tylko fragmenty mówiące: „nie będziesz”, „nie będziesz”.

Tłumienie rodzi przebiegłość. Tracisz autentyzm, naturalność, spontaniczność. Gubisz prawdę. Zaczynasz kłamać innym, zaczynasz okłamywać siebie. Zaczynasz znajdować sposoby, żeby kłamać i ciągle kłamać. A jedno kłamstwo będzie potrzebowało tysiąca innych kłamstw, żeby je chronić i wspierać.

Grzech nieposłuszeństwa

Mówi się, że kiedy Henry Thoreau ukończył uniwersytet, Emerson wydał wielkie przyjęcie, aby to uczcić. Emerson powiedział gościom: „Wydaję to przyjęcie, nie dlatego że Thoreau uzyskał na uniwersytecie wielką wiedzę, ale dlatego że udało mu się wrócić z uniwersytetu i pozostać inteligentnym. Uniwersytet nie zdołał zniszczyć jego inteligencji. Uniwersytetowi się nie udało, dlatego wydaję to przyjęcie! Szanuję tego młodego człowieka z tej prostej przyczyny, że wymknął się całej przebiegłej strategii, jaką jest nasza edukacja”.

Inteligencja po prostu oznacza świeżość odpowiedzi, ponieważ życie ciągle się zmienia. Musicie być świadomi i wiedzieć, czego się od was żąda, czego wymaga sytuacja. Inteligentna osoba zachowuje się odpowiednio do sytuacji, a głupia postępuje zgodnie z gotowymi odpowiedziami. Nieważne, czy te odpowiedzi pochodzą od Buddy, Chrystusa czy Kriszny, zawsze nosi ze sobą „pisma”. Boi się polegać na sobie. Inteligentna osoba polega na własnym zrozumieniu. Ufa własnej istocie. Kocha i szanuje siebie. Nieinteligentna osoba szanuje innych.

I możecie zobaczyć w czym rzecz – dlaczego sprawujący władzę zainteresowani są tworzeniem głupoty? Ponieważ tylko w ten sposób mogą uzyskać szacunek. W istocie, rodzice nie chcą naprawdę, żeby ich dzieci były inteligentne, ponieważ, jeśli dzieci są inteligentne, są też buntownicze, są też nieposłuszne. Posłuszeństwo narzucono wam jako wielką wartość – a przecież wcale nią nie jest. To jedna z głównych przyczyn zniszczenia waszej inteligencji.

Nie mówię, żebyście byli nieposłuszni. Mówię tylko, że kiedy chcecie być posłuszni, bądźcie; jeśli chcecie być nieposłuszni, działajcie w zgodzie ze sobą. Jesteście odpowiedzialni tylko przed sobą i nikim innym.

Inteligentna osoba podejmuje ryzyko. Będzie gotowa raczej umrzeć, niż pójść na kompromis. Oczywiście, nie będzie walczyć o niepotrzebne rzeczy, nie będzie walczyć o rzeczy nieistotne – lecz jeśli chodzi o te zasadnicze, nie będzie posłuszna.

Inteligentna osoba zachowuje się odpowiednio do sytuacji, a głupia postępuje zgodnie z gotowymi odpowiedziami. Nieważne, czy te odpowiedzi pochodzą od Buddy, Chrystusa czy Kriszny, zawsze nosi ze sobą „pisma”. Boi się polegać na sobie. Inteligentna osoba polega na własnym zrozumieniu.

Ale wy podporządkowaliście się nawet w sprawach zasadniczych. Jaka jest twoja wiara w Boga? Po prostu podporządkowałeś się innym. Co ty wiesz o Bogu? Po prostu podporządkowałeś się; poszedłeś w ślady rodziców, a oni szli za swoimi rodzicami. Rodzice są zadowoleni z nieinteligentnych dzieci, ponieważ są posłuszne – muszą być posłuszne. Dzieci zrozumiały jedno – cokolwiek zrobią, na pewno będzie źle, więc lepiej jest posłuchać rady rodziców.

Przez tysiące lat każde społeczeństwo mówiło dzieciom: „Szanujcie swoich rodziców”, ponieważ boi się dzieci – one mogą nie szanować rodziców. Nie mówię, żeby nie mieć szacunku dla rodziców, tylko że najpierw musicie szanować siebie. W oparciu o ten szacunek możecie szanować rodziców, nauczycieli – wszystkich. Ale jeśli nie szanujecie siebie, wasz szacunek dla innych będzie fałszywy; w głębi będzie nienawiść. Każde dziecko nienawidzi swoich rodziców… w głębi czuje: „Rodzice są moimi wrogami”. Widzi, jak jego inteligencja została okaleczona.

Młoda matka, położywszy wieczorem dzieci do łóżka, przebrała się w wystrzępioną bluzkę i stare spodnie i zaczęła myć włosy. W trakcie mycia usłyszała, że dzieci zachowują się coraz niesforniej i głośniej. Jak najszybciej skończyła mycie, owinęła wokół głowy wielki ręcznik, wtargnęła do pokoju i położyła je znowu spać, surowo nakazując, żeby się nie ruszały z łóżek. Gdy wyszła, usłyszała, jak dwulatek pyta siostrę drżącym głosem: „Kto to był?”.

To jest inteligencja!

Ale społeczeństwo nie jest zainteresowane inteligentnymi ludźmi. Nie interesują go poszukiwacze, tylko żołnierze. Chce tworzyć żołnierzy. A jeśli nie jesteście głupi, nie możecie być dobrymi żołnierzami. Im większa wasza głupota, tym lepszymi będziecie żołnierzami.

Kiedy ostatni żołnierz miał wyskoczyć z samolotu, wpadł w panikę, złapał się sierżanta i powiedział:

– A co się stanie, jeśli nie otworzy się ani pierwszy, ani nawet drugi spadochron?

– Nie martw się – powiedział z uśmiechem sierżant. – Wróć, a ja ci dam nowy!

Życie jest piękną podróżą, jeśli jest procesem nieustannego uczenia się, badania. Wtedy każda chwila jest ekscytująca, ponieważ w każdej chwili otwierasz nowe drzwi, w każdej chwili stykasz się z nową tajemnicą.

Słowo uczeń (ang. disciple) oznacza tego, kto się uczy, a dyscyplina oznacza jakiś dział nauki. Ale to słowo uległo zniekształceniu. Teraz dyscyplina oznacza posłuszeństwo. Cały świat zmieniono w obóz harcerski. Gdzieś wysoko jest ktoś, kto wie – wy nie musicie się uczyć, musicie tylko być posłuszni. Dyscyplinie nadano odwrotne znaczenie.

Uczenie się polega na wątpieniu, kwestionowaniu, byciu sceptycznym, ciekawym – z pewnością nie na wierzeniu, ponieważ ktoś, kto wierzy, nigdy się nie uczy. Ale to słowo było błędnie używane przez tysiące lat. A nie jest to jedyne słowo, którego znaczenie wykrzywiono. Zrobiono to z wieloma słowami. Piękne słowa w rękach rządzących stały się tak szkaradne, że nawet nie można sobie wyobrazić ich oryginalnego znaczenia… tysiące lat niewłaściwego używania.

Oni chcą, żeby wszyscy byli tak zdyscyplinowani, jak ludzie w wojsku. Otrzymujesz rozkaz i musisz go wykonać, nie pytając dlaczego. W ten sposób nikogo niczego się nie nauczy! I od samego początku w umysły ludzi wtłaczali różne historyjki – na przykład, że pierwszym popełnionym grzechem był grzech nieposłuszeństwa. Adam i Ewa zostali wypędzeni z raju, bo byli nieposłuszni.

Rozważałem to na tysiące sposobów, ale nie uważam, żeby Adam i Ewa popełnili jakiś grzech czy przestępstwo. Oni po prostu badali. Jesteście w ogrodzie i zaczynacie badać owoce i kwiaty oraz co jest jadalne, a co nie.

To Bóg jest odpowiedzialny, ponieważ zabronił im kosztowania owoców z dwóch drzew. Wskazał drzewa, mówiąc: „Nie powinniście się zbliżać do tych dwóch drzew. Jedno, to drzewo mądrości, a drugie, to drzewo wiecznego życia”. Wejdźcie w sytuację Adama i Ewy i zastanówcie się – czy to nie sam Bóg kusił was, żebyście podeszli do tych dwóch drzew? A to były drzewa mądrości i wiecznego życia – dlaczego Bóg miałby być przeciwko nim? Gdyby był naprawdę ojcem, który was kocha, mógł wskazać na nie, mówiąc: „To jest trujące drzewo, nie jedzcie z niego”. Albo: „To jest drzewo śmierci; jeśli zjecie coś z niego, umrzecie”. Ale te dwa drzewa są zupełnie dobre! Jedzcie, ile możecie, ponieważ być mądrym i żyć wiecznie – jest wspaniale.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Życie to bańka mydlana Medytacja dla zabieganych Ufność Sztuka życia i umierania Przeznaczenie, wolność, dusza Niewinność, wiedza, zachwyt. Jak nie zatracić dziecięcej wrażliwości 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Góra Tajget Wybieraj wystarczająco dobrze Seks się liczy. Od seksu do nadświadomości To tylko dzieci