Niebezpieczne związki. Pieniądze i władza w świecie nowożytnym 1700-2000

Niebezpieczne związki. Pieniądze i władza w świecie nowożytnym 1700-2000

Autorzy: Niall Ferguson

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Kategorie: Biznes Historia Literatura faktu

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 748

Cena książki papierowej: 69.90 zł

cena od: 31.12 zł

Czy są rzeczy bardziej pożądane w polityce niż pieniądze i władza?

Bestseller Fergusona to książka o przemianach cywilizacyjnych zachodzących w ostatnich trzech stuleciach, analiza współczesności i jej ekonomicznych kryzysów. Ferguson sprzeciwia się popularnej tezie, jakoby pieniądze napędzały przemiany kulturowe i polityczne dowodzi, że jest raczej przeciwnie. I nawet jeśli jako wielki współczesny rzecznik wolności gospodarczej nie każdego przekona, to trudno przejść obojętnie obok książki, którą recenzent History Today nazwał cudowną kombinacją perswazji i prowokacji. Dodając, że Niebezpieczne związki zawierają tyle myśli, iż starczyłoby ich na dziesięć książek.

Spis treści

Karta redakcyjna

Dedykacja

Motto

WPROWADZENIE

Nowy i stary determinizm gospodarczy

CZĘŚĆ PIERWSZA. WYDATKI I PODATKI

1. Rozkwit i upadek państwa wojującego

Intensywność wojny

Ludzie wojny

Wystrzały za dolara

Znikająca odległość

Nasza „droga” wojna

Demilitaryzacja Zachodu

2. Znienawidzone podatki

Rodowe srebra

„Podatki od każdej rzeczy”

„Przebieranie w owocach”: podatek bezpośredni

Dwie siostry

Poeta o podatkach

3. Lud i zamek: przedstawicielstwo i administracja

Opodatkowanie i przedstawicielstwo

Przedstawicielstwo bez opodatkowania

Zamek Kafki

Państwa służalcze

Od wojowania do opiekuńczości

CZĘŚĆ DRUGA. OBIETNICE ZAPŁATY

4. Księżycowe góry: długi publiczne

Początki długów publicznych

Obligacje, banki i bańki

Długi wojenne i spuścizna po nich

Wchodzenie na górę

Czy zadłużenie publiczne ma znaczenie?

Obsługa długu

5. Drukowanie pieniędzy: jak nie płacić albo płacić mniej

Jak nie płacić

Podatek inflacyjny

Reguły i decyzyjność

Od niedecyzyjności do niezależności

Od niezależności do nieistotności?

6. Trzy grosze o odsetkach

Zyski

Oczekiwania: przeszłość i teraźniejszość

„Wydarzenia, drogi chłopcze”

CZĘŚĆ TRZECIA. POLITYKA GOSPODARCZA

7. Balast budżetowy i życie na koszt państwa: społeczna historia finansów

Narodziny rentiera

Życie na koszt państwa

Eutanazja rentiera?

Nowe sposoby życia na koszt państwa

Gry pokoleniowe

Niechciana odpowiedź

8. Mit czynnika dobrego samopoczucia

Czy teraz żyje się wam lepiej?

Problem teoretyczny

Przypadek brytyjski

Polityczny cykl koniunkturalny

Funkcja głosowania

Politikverdrossenheit

9. Syndrom Silverbridge: ekonomia wyborcza

Polityka jako biznes

Polityczne zarządzanie przekupstwem

Od korupcji prywatnej do publicznej

W stronę rynku politycznego

CZĘŚĆ CZWARTA. GLOBALNA WŁADZA

10. Władcy i plankton: globalizacja finansowa

Przerażenie w każdym z nas

Przepływy kapitału: między polityką a rynkiem

Początki rynku obligacji

„Prawdziwi panowie Europy”

Szacowanie ryzyka politycznego, około 1830–1970

Okres imperialny

Paradoks konwergencji, 1870–1914

Kryzys międzynarodowego rynku obligacji: jaka nauka dla nas?

Globalizacja: przeszłość i teraźniejszość

Plankton

11. Złote kajdany, papierowe łańcuchy: międzynarodowe reżimy monetarne

Zmierzch złota

Droga z żółtej cegły

Unie walutowe

12. Fala amerykanizacji: przypływy i odpływy demokracji

Paryżanin w Ameryce

Fenomen demokratyzacji

Trzy fale

Demokracja i dobrobyt

Duch demokracji

13. Rozłamy we wspólnocie

Bałkanizacja świata?

Ludzie i mapy

Rozrywanie narodów

Jednoczenie narodów?

14. Niedociążenie: ograniczenia potęgi gospodarczej

Iluzja pokoju

Dać szansę wojnie

Szansa zwycięstwa

Demokratyczny pokój?

Pożytki z militaryzmu

Czynnik zapobiegania

Kosztorys wojny o Kosowo

Argument za dociążeniem

PODSUMOWANIE

DODATKI

Bibliografia

Spis tabel

Spis wykresów

Spis ilustracji

Podziękowania

Przypisy

Tytuł oryginału:

THE CASH NEXUS. MONEY AND POWER IN THE MODERN WORLD 1700–2000

Opieka redakcyjna: JOLANTA KORKUĆ

Redakcja: MARTA DVOŘÁK

Korekta: EWA KOCHANOWICZ, ANETA TKACZYK

Projekt okładki i stron tytułowych: ROBERT KLEEMANN

Na okładce wykorzystano zdjęcie Nowego Jorku, Copyright by: Elenamiv/Shutterstock.com

Skład i łamanie: Infomarket

Copyright © 2001, Niall Ferguson

All rights reserved.

© Copyright for the Polish translation by Wydawnictwo Literackie, 2015

Wydanie pierwsze

ISBN 978-83-08-05761-2

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o.

ul. Długa 1, 31-147 Kraków

tel. (+48 12) 619 27 70

fax. (+48 12) 430 00 96

bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40

e-mail: ksiegarnia@wydawnictwoliterackie.pl

Księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl

Konwersja: eLitera s.c.

Wprowadzenie

Nowy i stary determinizm gospodarczy

Forsa wprawia w ruch ten świat,

to jest pewny fakt –

że bieda to nasz stan

KABARET, 1972

Koncepcja, że pieniądz wprawia świat w ruch – jak to śpiewał mistrz ceremonii w musicalu Kabaret – jest wprawdzie nienowa, ale za to zadziwiająco aktualna. Można ją odnaleźć już w Biblii, zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie, wystarczy porównać sformułowania: „Pieniądz umożliwia wszystko”[1*] (Księga Kaznodziei Salomona 10,19) oraz: „Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy” (Pierwszy List św. Pawła do Tymoteusza 6,10). Według Prawa Mojżeszowego chciwość była grzechem, zasługiwała na potępienie. Ale w doktrynie chrześcijańskiej, jak to sugeruje drugi z cytatów, z potępieniem takim spotykały się nawet pospolite motywacje finansowe. Jednym z najbardziej rewolucyjnych aspektów nauczania Chrystusa była perspektywa wykluczenia bogatych z Królestwa Bożego, bo przecież „Łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego” (Ewangelia św. Mateusza 19,24).

Gdyby jednak ten dogmat miał rzeczywiście zniechęcać ludzi do zarabiania pieniędzy, to Europa Zachodnia nigdy nie przeszłaby z takim powodzeniem od feudalizmu do kapitalizmu. Wniosek jest zatem prosty: nic takiego się nie wydarzyło. Prędzej już stwierdzenia tego rodzaju pocieszały tych (znajdujących się w większości), którzy nie mieli pieniędzy, tym zaś, którym ich nie zbywało, wpajały poczucie winy. Była to niewątpliwie optymalna strategia dla organizacji, której zależało w równym stopniu na tym, aby jej członkowie byli jak najliczniejsi, co na znaczącym wsparciu finansowym ze strony elity.

Koncepcja jakiejś fundamentalnej sprzeczności między moralnością a Mamoną przenika też najbardziej rozpowszechnioną ze „świeckich religii” powstałych już w czasach współczesnych. Tym, czego Karol Marks i Fryderyk Engels najbardziej nie znosili u ludzi ze swojej warstwy społecznej, burżuazji, był przecież etos „czystego interesu” i „bezdusznego obrotu pieniądzem”[1]. Rzecz jasna, twierdzenie Marksa, że wewnętrzne sprzeczności kapitalizmu doprowadzą ostatecznie do jego upadku, miało być ze wszech miar „naukowe” i „obiektywne”. Zgodnie z nim, tak jak dojście do głosu kapitalizmu i burżuazji obaliło wcześniejszy porządek feudalny i arystokratyczny, tak – przez analogię – formowanie się w fabrykach zubożałych i coraz liczniejszych mas proletariatu doprowadzi nieuchronnie do zniszczenia kapitalizmu i burżuazji. Marks pogardzał wiarą swoich przodków i był obojętny wobec luteranizmu, na który przeszedł jego ojciec. A mimo to marksizm nigdy nie zdobyłby tylu zwolenników, gdyby nie oferował perspektywy swoistego świeckiego Dnia Sądu pod postacią obiecywanej rewolucji, w której wyniku nieprzypadkowo bogaci mieli dostać to, na co zasłużyli. Jak zauważył Isaiah Berlin, najbardziej płomienne fragmenty Kapitału są dziełem człowieka, który „niczym starotestamentowy prorok przemawia w imieniu wybranych, przepowiadając zagładę przeklętego systemu kapitalistycznego, karę oczekującą tych, którzy są ślepi na kierunek i cel dziejów, przez co działają na własną zgubę i są skazani na unicestwienie”[2]. Związki Marksa z Heglem, Ricardem i francuskimi radykałami są dobrze znane. Warto jednak podkreślić, że Manifest komunistyczny równie wiele zawdzięcza innemu krytykowi kapitalizmu, znacznie bardziej religijnemu, a nawet otwarcie konserwatywnemu. Mowa o Thomasie Carlyle’u, który zresztą jako pierwszy posłużył się określeniem „pieniądz jako związek” [czy spoiwo ang. cash nexus] w swojej pracy Chartism (Czartyzm, 1840)[3], przy czym o ile Marks spoglądał zdecydowanie do przodu, w stronę jakiejś proletariackiej utopii, o tyle Carlyle wolał z utęsknieniem wzdychać do idealizowanej przezeń średniowiecznej Anglii[4].

Możliwa (choć jednocześnie zdecydowanie niemodna) jest też interpretacja Pierścienia Nibelunga Ryszarda Wagnera jako kolejnej romantycznej krytyki kapitalizmu. Zasadniczą myśl utworu już na samym początku wykłada karłowi Alberykowi jedna z cór Renu: pieniądz, a dokładniej złoto, wydobyte spod ziemi i odpowiednio obrobione, daje władzę. „Ten świat w spadku posiądzie / kto pierścień ze złota Renu ukuje sam / gdyż ten mu da bezmierną moc”. Jest jednak pewne zastrzeżenie: „Li ten co się miłości zrzekł / ten, co rozkoszy jej się zrzekł / ten tylko moc tę pozyszcze / by pierścień wykonać zeń!”. Innymi słowy, zdobycie bogactwa i spełnienie uczuciowe wzajemnie się wykluczają. A ponieważ lubieżne awanse karła zostają szyderczo odrzucone przez córy Renu, Alberyk bez większego trudu może wybrać tę pierwszą drogę: tak to, niezwykle znacząco, pierwszym etapem akumulacji kapitału w Pierścieniu Nibelunga staje się kradzież złota.

Nie jest to bynajmniej jedyny symboliczny trop o charakterze finansowym w Złocie Renu. Już następna scena zostaje zdominowana przez spór o należyte wykonanie umowy między bogiem Wotanem a olbrzymami Fafnerem i Fasoltem, którzy właśnie ukończyli budowaną na zlecenie nową fortecę boga, Walhallę. Ale dopiero trzecia scena zawiera najbardziej bezpośrednie nawiązania ekonomiczne. Oglądamy w niej Alberyka w jego nowym wcieleniu bezdusznego mistrza Nibelheimu, bez litości wykorzystującego w olbrzymiej kopalni złota Nibelungów swoich współbraci karłów. Jak wyjaśnia jego nieszczęsny brat Mime, podwładni Alberyka byli kiedyś beztroskimi kowalami: „klejnoty robiąc żonom / naszym, na schwał / cudny Nibelungów kram / wesoły był nam ten znój”. Ale oto „dziś on nas zmusza / w jaskiniach wciąż grzebać / dla niego wciąż pracować bez tchu [...] bez spoczynku w dniu”. Mordercze tempo pracy narzucane przez Alberyka zobrazowane zostało w niezapomniany sposób poprzez odgłos młotów rytmicznie uderzających o kowadła. Ten sam motyw muzyczny słyszymy także w późniejszym fragmencie cyklu, kiedy to Zygfryd ponownie przekuwa strzaskany miecz ojca, Notung. Kto wie, czy to nie jedyny przypadek muzycznego zilustrowania przełomu w wytwarzaniu broni...

Jedynie nieliczni poważni znawcy twórczości Wagnera są dzisiaj skłonni do eksponowania tematyki gospodarczej w Pierścieniu Nibelunga[5]. To, co wydawało się świeże jeszcze w 1976 roku, gdy wystawiono tetralogię w Bayreuth, zdążyło już spowszednieć do 1991 roku, kiedy to w Covent Garden zaprezentowano Alberyka w cylindrze, Zygfryda zaś w niebieskim kombinezonie robotnika. Z drugiej strony to sam Wagner porównywał tonący w smogu Londyn z jego epoki do Nibelheimu. Nie bez znaczenia jest też fakt, że na pomysł napisania całego cyklu wpadł w rewolucyjnym 1848 roku, na krótko przed tym, jak pojawił się na barykadach Drezna ramię w ramię z anarchistą Michaiłem Bakuninem (obaj zabijali tam czas, szkicując obrazoburczą scenę ukrzyżowania do planowanej opery zatytułowanej Jezus z Nazaretu). Do czasu, gdy ukończony Pierścień Nibelunga doczekał się premiery w sierpniu 1876 roku, Wagner z całą pewnością porzucił już swój młodzieńczy radykalizm polityczny. Ale dla młodego irlandzkiego pisarza George’a Bernarda Shawa, który w tym samym roku ukończył zaledwie dwadzieścia lat, ekonomiczne podteksty w dziele Wagnera były wciąż łatwo zauważalne. Widziano nawet pisarza w czytelni Muzeum Brytyjskiego w Londynie, pochylonego jednocześnie nad partyturą orkiestrową Tristana i Izoldy oraz nad francuskim tłumaczeniem Kapitału Marksa. Pierścień Nibelunga był dla Shawa alegorią systemu klasowego. Alberyk był „biednym, prostym, wulgarnym i nieokrzesanym facetem”, który aspirował do „przynależności do społeczeństwa arystokratycznego”, ale szybko „dano mu do zrozumienia, że jedynie jako milioner mógł mieć jakiekolwiek nadzieje na to, by rzucić to społeczeństwo do swoich stóp i sprawić sobie piękną i wyrafinowaną małżonkę. Wybór drogi postępowania zostaje mu narzucony. Wyrzeka się miłości, tak jak wyrzekają się jej dzień w dzień tysiące innych ludzi; a w mgnieniu oka w jego posiadaniu znajduje się złoto”[6].

Kulminacyjnym momentem tego Gesamtkunstwerk, czyli dzieła totalnego Wagnera, jest klątwa, którą Alberyk rzuca na pierścień w chwili, gdy zostaje mu on skradziony przez bogów:

Dałże on mnie moce bez miar,

niech da innemu śmierć jego moc!

[...]

Kto dzierży go, niech nęka go troska,

a kto go nie ma, niech zawiść go żre!

Niechaj pragnie go każdy wciąż,

lecz żaden niech nie ma korzyści zeń!

Swemu panu, bez zysku on,

niech mordercę zawsze mu zwabia!

Klątwa ta ostatecznie dopełnia się, gdy w Zmierzchu Bogów zostaje zamordowany Zygfryd, a Brunhilda pod koniec utworu rzuca się na jego stos pogrzebowy, ciska pierścień z powrotem do Renu i sprawia, że „sklepione wieże Walhalli” zajmują się płomieniem, którego nie sposób ugasić.

Nie przypadkiem Marks przewidział podobny koniec kapitalizmu już w pierwszym tomie Kapitału – dzieła porównywalnego z Pierścieniem Nibelunga, nawet jeśli nie pod względem estetycznym, to z powodu równie imponującego rozmachu. W rozdziale 32 Marks przedstawia zapadający w pamięć opis rozwoju gospodarki kapitalistycznej:

Przekształcenie zindywidualizowanych i rozproszonych środków produkcji w społecznie skoncentrowane środki produkcji, a zatem przekształcenie karzełkowatych własności licznych jednostek w olbrzymią własność nielicznych, a przy tym pozbawienie wielkich mas ludzkich ich ziemi, ich środków utrzymania i ich narzędzi pracy [...] legło u zarania historii kapitału. [...] Własność prywatna, którą nabywa się osobiście [...], wyparta zostaje przez kapitalistyczną własność prywatną, która opiera się na wykorzystywaniu obcej, choć formalnie wolnej siły roboczej[7].

Zobrazowana tutaj antynomia karłów i olbrzymów jest wyjątkowo sugestywna. Co więcej, podobnie jak Wagner Marks przewiduje nadejście dnia odpłaty:

W miarę ustawicznego zmniejszania się liczby magnatów kapitału, którzy przywłaszczają sobie i monopolizują wszystkie korzyści płynące z procesu tych przemian, wzrastają rozmiary nędzy, ucisku, niewoli, zwyrodnienia i wyzysku, ale jednocześnie wzbiera bunt wciąż wzrastającej klasy robotniczej, szkolonej, jednoczonej i organizowanej przez sam mechanizm kapitalistycznego procesu produkcji. Monopol kapitału staje się hamulcem tego sposobu produkcji [...]. Centralizacja środków produkcji i uspołecznienie pracy dochodzą do punktu, gdy już się nie mieszczą w swej kapitalistycznej skorupie. Skorupa ta zostaje rozsadzona. Wybija godzina kapitalistycznej własności prywatnej. Wywłaszczyciele zostają wywłaszczeni[8].

Późniejszy niemiecki marksista August Bebel wyraził tę myśl jeszcze dosadniej, prorokując „zmierzch bogów świata burżuazji”.

Najmniej oryginalną ze wszystkich koncepcji obecnych w Kapitale była prognoza, że kapitalizm spotka to samo, co Walhallę. Zapowiedź nadchodzącego kataklizmu była – by użyć kolejnego terminu z Wagnera – jednym z głównych lejtmotywów kultury XIX wieku i z całą pewnością nie może zostać uznana za domenę jedynie politycznej lewicy. Motyw rozpadu tego, co znane, w konsekwencji modernizacji gospodarczej pojawia się, choć na mniejszą skalę, także w dziewiętnastowiecznej literaturze. Theodor Fontane w swojej nostalgicznej powieści Der Stechlin (Stechlinowie), opublikowanej w 1899 roku, opisuje fabrykę szkła w Globsow, symbolizującą nadchodzący upadek starego wiejskiego porządku w Marchii Brandenburskiej. Oto jak opowiada o niej stary junkier Dubslav von Stechlin:

Oni [...] wysyłają [destylatory, które wytwarzają] do innych fabryk i z miejsca zaczynają destylować w tych swoich zielonych balonach wszelkiego rodzaju paskudztwa: kwas solny, kwas siarkowy, dymiący kwas azotowy. [...] A każda kropla wypala dziurę, czy to w płótnie, czy w tkaninie, czy w skórze, we wszystkim; wszystko jest spalone i zwęglone. I kiedy pomyślę, że moi znajomi, mieszkańcy Globsow, też biorą w tym udział i z radością dostarczają narzędzia służące podsycaniu wielkiego ogólnoświatowego pożaru [Generalweltanbrennung] – och, meine Herren, odczuwam taki ból[9].

Takie kojarzenie kapitalizmu z rozpadem dotychczasowego porządku nie było bynajmniej charakterystyczne wyłącznie dla świata niemieckiego. W Dombeyu i synu Dickensa linie kolejowe przecinające Londyn przedstawione są jako mroczne zwiastuny zniszczenia i śmierci. W Pieniądzu Zoli rozkwit i upadek banku staje się metaforą zgnilizny II Cesarstwa Ludwika Napoleona. W niezbyt odległym duchu utrzymany jest też Bel-Ami Maupassanta, który odmalowuje zepsucie pewnego dobrze prezentującego się młodzieńca w okresie III Republiki: wszelkie relacje ludzkie są tutaj podporządkowane manipulacjom na giełdzie[10].

* * *

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

* * *

Przypisy

Wprowadzenie

[1] Marks, Engels, Communist Manifesto, s. 82.

[2] I. Berlin, Pod prąd. Eseje z historii idei, s. 397

[3] Carlyle, Writings, s. 277. Pełen cytat znajduje się na samym początku książki.

[4] Ibidem, s. 199. O genezie koncepcji „spoiwa pieniądza” więcej w: Heffer, Moral Desperado, s. 95, 130, 169.

[5] Millington, Wagner, s. 123 nn.

[6] Holroyd, Shaw, vol. II, s. 11–13, cyt. za: Shaw, The Perfect Wagnerite (1899).

[7] K. Marks, F. Engels, Dzieła, t. 23, s. 902 nn.

[8] Ibidem, s. 929.

[9] Fontane, Stechlin, s. 77.

[10] Maupassant, Bel-Ami, s. 324.

[1*] Cytaty pochodzą z Biblii w Nowym Przekładzie, Warszawa 1991. Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie przypisy pochodzą od autora (przyp. tłum.).

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Wielka degeneracja Dom Rothschildów. Bankierzy świata 1849-1999 Dom Rothschildów. Prorocy finansów 1798-1848 Niebezpieczne związki. Pieniądze i władza w świecie nowożytnym 1700-2000 Potęga pieniądza. Finansowa historia świata Imperium 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Wielka czwórka Obywatel Coke Droga Steve'a Jobsa Niebezpieczne związki. Pieniądze i władza w świecie nowożytnym 1700-2000 Kapitał w XXI wieku