Prolis Mortem

Prolis Mortem

Autorzy: Cassandra Ellen

Wydawnictwo: e-bookowo

Kategorie: Horror

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

cena od: 9.54 zł

"Prolis Mortem" to opowieść o przetrwaniu choroby, jedynej tak bezczelnie pogmatwanej, beznadziejnej i nieuleczalnej. O miłości.
Kiedy Jacqueline gubi się między uczuciem do Henry'ego a Jeana, pojawiają się rysunki Julie Anne, na których żyje Potomstwo Śmierci. Nie byłoby w nich nic specjalnego, gdyby nie fakt, że czarne skrzydła i niebywałe szaty przedstawione są na naszkicowanych osobach Jacqueline i Henry'ego. Przekonania Julie Anne potwierdza Jean, który wraca z Kanady.
Zwykła rzeczywistość artystów zmienia się w chaos, o którym nie śnili nawet w najgorszych koszmarach. Tabletki Jeana otwierają wrota Potomstwu Śmierci, siedzącemu w umysłach Jacqueline i Henry'ego. Zadania, które mają do wykonania przekraczają granice absurdu, świat, który zaczynają widzieć, wydaje się niemożliwy? Ale wiara jest symptomem ich infekcji. Obydwoje chorują na miłość. Na to nie ma lekarstwa. Tego są jedynie przerażające skutki.

Prolis Mortem to napisana pięknym językiem współczesna wersja Romea i Julii, w której poezja stanowi niezbywalną część stosunków między bohaterami. Bez warstwy językowej powieść nie miałaby takiego czaru, który nie pozwala o niej zapomnieć.

 

Cassandra J. Ellen od zawsze marzyła o mieszkaniu we Francji. Jako mała dziewczynka pisała bajki, później jednak jej pióro zaczęło tworzyć wiersze i prozę różnego rodzaju. Intrygują ją historie o magii, zjawiskach paranormalnych i sile ludzkiego umysłu. Kiedy brak jej weny, siada przy oknie i wsłuchuje się w szepty codzienności. Jej motto głosi, że życie jest najpiękniejszą sztuką, świat najlepszą sceną, a marzenia najwybitniejszym scenariuszem. Aktualnie marzy o świecie, gdzie życie mogłoby być taką sztuką.

Cassandra J. Ellen

PROLIS

MORTEM

Cassandra J. Ellen: PROLIS MORTEM | 3

Martynie M.

Usted me dijo que los suenos se hacen realidad,

sólo hay que creerlo.

Es por eso que creo en el cumplimiento de uno de ellos.

Creo que ser{s feliz.

Gracias por la estrella.

www.e-bookowo.pl

Cassandra J. Ellen: PROLIS MORTEM | 5

© Copyright by Cassandra J. Ellen & e–bookowo

Projekt okładki: Cassandra J. Ellen

ISBN 978-83-62480-47-0

Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo

www.e-bookowo.pl

Kontakt: wydawnictwo@e-bookowo.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości

bez zgody wydawcy zabronione

Wydanie I 2011

www.e-bookowo.pl

Cassandra J. Ellen: PROLIS MORTEM | 6

„Nie masz litości w niebie, które widzi

Całą głębokość mojego cierpienia?”

„Romeo i Julia” William Shakespeare.

Akt III, scena 5.

www.e-bookowo.pl

Cassandra J. Ellen: PROLIS MORTEM | 7

Część pierwsza

Julie Anne siedziała przy ławce w południowej części sto-

łówki. Rysowała. Tak jak zawsze, o tej samej porze. Nigdy nie

pokazywała nikomu swych prac. Choć były bardziej tajemni-

cze od obrazów Leonarda Da Vinci i bardziej rozszczepione

na najdrobniejsze pocałunki światła od obrazów Claude’a

Moneta. Malowała wszystkim, czym tylko mogła, od najzwy-

klejszych farb, po wilgotne liście. Była artystką z krwi i kości.

Jedyną w swoim rodzaju. Zamkniętą w swoim świecie, do

którego klucz tkwił w jej rysunkach.

Była tak zaabsorbowana delikatnymi rysami twarzy, że

nie zauważyła nawet, jak cień zasłania jej światło.

– Panna Lorrein? Znów zajęta wbijaniem ołówka w kartkę

i tworzeniem milionów niemożliwych linii, które tak trudno

zrozumieć i odczytać? – usłyszała znajomy głos za swym

prawym ramieniem.

Kiedy odwróciła się, ujrzała uśmiechniętą dziewczynę

o śniadej cerze i farbowanych, czarnych włosach, spiętych po

lewej stronie w artystycznego koka. Po prawej stronie jej

www.e-bookowo.pl

Cassandra J. Ellen: PROLIS MORTEM | 8

głowy idealnie wpasowany był czerwony beret. Koralowy

żakiet z ogromnymi guzikami leżał na niej, jakby był specjal-

nie dla niej szyty. Pod pachą trzymała zeszyt z Marilyn Mon-

roe na okładce, z którego wystawało mnóstwo papierów.

Uśmiechała się do przyjaciółki delikatnie, tak, jak tylko ona

potrafiła, z gracją i wyrafinowaniem.

– A panna Le Brun jak zawsze rozpisała się na setki kar-

tek? Co tym razem? Sonety? Czy postawiłaś na tajemnicę

i rozszyfrowujesz Pismo Święte na najbardziej ateistyczny

sposób?

Obydwie roześmiały się głośno. Dziewczyna w berecie

usiadła naprzeciw przyjaciółki.

– Julie Anne, wiesz dobrze, jakie głupstwa znajdują się na

tych kartkach. – Potrząsnęła zeszytem z Marilyn Monroe.

– Naprawdę? Wiem jedynie o tych dziełach wychwala-

nych przez profesora literatury, ale o głupstwach jeszcze nie

słyszałam. Jacqueline, to nie do przyjęcia, musisz pokazać mi

te głupstwa! Chcę nauczyć się ich na pamięć!

Dziewczyna wyciągnęła zabrudzoną ołówkiem dłoń

w stronę przyjaciółki, lecz ta, śmiejąc się głośno, odchyliła

się w tył.

– Jeśli pokażesz mi coś swojego – rzuciła całkiem poważ-

nie. – Otworzysz wreszcie tę cholerną teczkę i pokażesz mi

kilka prac. Jesteśmy przyjaciółkami, nie masz co przede mną

ukrywać.

www.e-bookowo.pl

Cassandra J. Ellen: PROLIS MORTEM | 9

Julie Anne nagle spochmurniała. Jej duże, piwne oczy, za

oprawkami okularów zaszły mgłą. Przybrudzone farbą usta

zadrżały, by następnie zacisnąć się w jedną linię. Westchnę-

ła. Ten oddech przepełniony był bólem, niezrozumieniem

i samotnością.

– Julie Anne? – szepnęła Jacqueline i wyciągnęła dłoń, by

chwycić za palce przyjaciółkę. – Powiedziałam coś nie tak?

Julie Anne spojrzała na nią marnie i uśmiechnęła się

sztucznie. Szybkim ruchem uniosła się z krzesła, zabrała

torbę i nie żegnając się, wybiegła ze stołówki.

– Julie! – krzyknęła za nią Jacqueline, jednak ta była już za

drzwiami. – Julie Anne! Zostawiłaś swoją teczkę z...

Ucichła. Spojrzała na pozostawioną samotnie teczkę

z pracami przyjaciółki, przekonując wewnętrzny głos, by

tam nie zaglądać.

„To jest jakby jej pamiętnik. Nie czyta się pamiętników...”

– powtarzała sobie. – „Ale przecież jestem jej przyjaciółką…”

Zabrała teczkę i wybiegła bocznym wyjściem z pomiesz-

czenia. Goniła wąskim, ciemnym korytarzem, aż dotarła do

szatni, gdzie zazwyczaj czytała wiersze Julie, która zmuszała

ją do tego, szantażując na mnóstwo uwikłanych, ale jakże

trafnych sposobów.

Stanęła przy szafce i oparła się o drzwiczki. Jedynym

światłem oświetlającym ciemną szatnię były nieśmiałe pro-

mienie słońca wpadające przez okienko naprzeciw Jacqueli-

ne.

www.e-bookowo.pl

Cassandra J. Ellen: PROLIS MORTEM | 10

Odetchnęła głęboko, po czym otworzyła teczkę. Widziała

każdą drobinkę kurzu wzlatującą wówczas w powietrze,

każdą drobinkę ołówka, farb czy pasteli. Widziała to, jakby

wydłużał się czas, aż dotarła do gładkiego papieru, na któ-

rym ujrzała...

Jej zeszyt z Marilyn Monroe upadł z hukiem, a brudną

podłogę pokryły kartki zapisane milionami niepojętych

słów...

www.e-bookowo.pl

Cassandra J. Ellen: PROLIS MORTEM | 11

„…marzyciele

Najczęściej zwykli kłamać.

(…)

Przez sen, w łóżku,

Gdy w gruncie rzeczy marzą o rzeczach prawdziwych.”

„Romeo i Julia” William Shakespeare.

Akt I, scena 4.

www.e-bookowo.pl

Cassandra J. Ellen: PROLIS MORTEM | 12

Część druga

Rysunek był niezwykle szczegółowy, jakby autorka do-

kładnie znała każdą cząstkę ciała bohaterki swego obrazu.

Czarna suknia sięgała białych, złączonych ze sobą stóp

i odsłaniała ramiona dające złudzenie, że drżą. Ręce zgięte

były w łokciach, a gładkie dłonie dotykały ust. Spod za-

mkniętych powiek wypływały szkliste krople łez, brwi były

zmarszczone. Czarne włosy przypominały nocne fale mor-

skie, rozwiane wokół głowy. A sztormem, który je podjudzał,

były ogromne, czarne skrzydła rozpościerające się aż na

skraj kartki.

Jacqueline osunęła się plecami po szafce. Jej przerażenie

zdziwiło ją nawet bardziej, niż widok jej własnej, uskrzydlo-

nej postaci, tak ściśle chronionej przez Julie Anne. Objęła

rękoma drżące kolana, położywszy przed sobą rysunek.

Promienie słońca podkreślały jej idealnie odzwierciedlone

rysy twarzy, każdą osobną zmarszczkę, pieprzyk, czy pęk-

nięcie na wardze. Przyłożyła dłoń do ust, by zagłuszyć jęk,

wybałuszone wcześniej oczy zamknęła, zaciskając jak naj-

mocniej powieki. Powstrzymawszy potok łez, odetchnęła

www.e-bookowo.pl

Cassandra J. Ellen: PROLIS MORTEM | 13

głęboko i znów otworzyła oczy. Zsunęła dłoń z twarzy, deli-

katnie przesuwając ją ku rysunkowi. W myślach szumiało jej

od pytań, na które nie znała odpowiedzi. Niepewnie złapała

kartkę w dłonie i dokładnie przyjrzała się swej postaci. Pró-

bowała odszyfrować każdy szczegół z osobna, spoglądała na

skrzydła z czcią, której nie potrafiła w sobie stłamsić ani na-

wet pojąć. Palcem delikatnie dotknęła ich, a wówczas pod

skórą poczuła ukłucia mrozu. Odłożyła kartkę i spojrzała na

teczkę z zaciekawieniem. Może tam znajdzie wytłumaczenie.

Odetchnąwszy głęboko, otworzyła ponownie teczkę

i wyjęła z niej wszystkie kartki. Przygryzając ze zdenerwo-

waniem wargę, przeglądała rysunki. Na jednym ujrzała swo-

ją osobę siedzącą przy stoliku w stołówce, zajętą pisaniem.

W tej samej sukni, rozpościerającą w obydwie strony te sa-

me skrzydła, co na pierwszym rysunku. Na innej kartce do-

strzegła siebie stojącą na balkonie własnego pokoju, opiera-

jącą się o balustradę i spoglądającą w niebo. Suknia pływała

na wietrze bawiącym się jej delikatnym, koronkowym mate-

riałem. Skrzydła delikatnie unosiły się w górę. Następny ry-

sunek przedstawiał Jacqueline z wyciągniętą do góry lewą

ręką. Dziewczyna uśmiechała się szeroko i biegła przez kału-

że w scenerii zachodzącego słońca. Kiedy przyjrzała się

przedramieniu, ujrzała dwa słowa pisane literami pięknej

czcionki o niezrozumiałej dla niej treści.

„Filiae Mortem”

– Co to, do cholery, znaczy? – szepnęła do siebie.

Odruchowo złapała swój lewy nadgarstek i spojrzała na

przedramię. Było takie, jak zawsze. Śniade i czyste.

www.e-bookowo.pl

Cassandra J. Ellen: PROLIS MORTEM | 14

Nagle usłyszała czyjeś przyspieszone kroki w korytarzu.

Przerażona, zaczęła pakować rysunki z powrotem do

teczki, bez porządku, na szybko. Poderwała się z podłogi

i już miała zapinać teczkę, gdy z jej wnętrza wypłynęła ko-

lejna praca.

Ale jej bohaterem nie była Jacqueline. To był chłopak.

Lecz nie jeden z tych tysięcy innych chłopaków o niebiań-

skim uśmiechu i oczach w kolorze chryzolitu.

To był On.

www.e-bookowo.pl

Cassandra J. Ellen od zawsze marzyła

o mieszkaniu we Francji. Jako mała dziewc-

zynka pisała bajki, później jednak jej pióro

zaczęło tworzyć wiersze i prozę różnego rod-

zaju. Intrygują ją historie o magii, zjawiskach

paranormalnych i sile ludzkiego umysłu. Kie-

dy brak jej weny, siada przy oknie i wsłuchuje się w szepty

codzienności. Jej motto głosi, że życie jest najpiękniejszą sztuką,

świat najlepszą sceną, a marzenia najwybitniejszym scenarius-

zem. Aktualnie marzy o świecie, gdzie życie mogłoby być taką

sztuką.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Cienie wspomnień Prolis Mortem 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Wzgórze psów Miasto Koniec warty Znalezione nie kradzione