Fernando Torres

Fernando Torres

Autorzy: Ian Cruise

Wydawnictwo: Buchmann

Kategorie: Biografie Sport

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 320

Cena książki papierowej: 39.99 zł

cena od: 20.80 zł

Fernando José Torres Sanz hiszpański piłkarz występujący na pozycji napastnika, gracz Chelsea i reprezentacji Hiszpanii, z którą zdobył Mistrzostwo Świata 2010 i Mistrzostwo Europy 2008 i 2012.

Przystojny blondyn, który podbił serca kibiców obu płci, nie tylko młodzieńczą urodą (przydomek El Nino - "dzieciak") ale przede wszystkim swoją skuteczną i szybką grą.
Torres zadebiutował w 2001 roku w Atletico Madryt. Występując we wszystkich młodzieżowych drużynach zagrał łącznie w 174 meczach Primera División, strzelając 75 goli. W 2007 odszedł do Liverpoolu stając się najdroższym piłkarzem w historii angielskiego klubu.
W styczniu 2011 roku Torres przeszedł z Liverpoolu do Chelsea Londyn za szóstą w historii futbolu najwyższą kwotę 58,5 mln euro.

FERNANDO TORRES

Ian Cruise

Tłumaczenie: Marcin Jedynak i Magdalena Orłowska

Tytuł oryginału: Fernando Torres, Liverpool’s Number 9

© Text copyright Ian Cruise 2009/2010

Copyright © for the Polish edition by Grupa Wydawnicza Foksal sp. z o.o., Warszawa 2015

All rights reserved

Redaktor inicjujący: Arkadiusz Seidler

Koordynacja projektu: Agencja Wydawnicza Synergy Elżbieta Meissner

Tłumaczenie: Marcin Jedynak i Magdalena Orłowska

Konsultacja: Jerzy Chromik

Redakcja: Krzysztof Lewandowski

Korekta: Magdalena Grela-Tokarczyk

Projekt graficzny okładki: Krzysztof Kiełbasiński

Fotografia wykorzystana na I stronie okładki: © Clive Rose / Getty Images

Zdjęcia: © PAP/CTK (19); © PAP/DPA (12, 17, 23, 26); © PAP/EPA (1–11, 13–16, 18, 20–22, 24–25, 28); © PAP/PA (27)

Skład i łamanie: Open. Agencja wydawniczo-reklamowa R. Walczyński

Wydawca:

Grupa Wydawnicza Foksal sp. z o.o.

ul. Foksal 17, 00-372 Warszawa

tel. 22 826 08 82, faks 22 380 18 01

biuro@gwfoksal.pl

www.gwfoksal.pl

ISBN: 978-83-280-1732-0

Skład wersji elektronicznej: Michał Olewnik / Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o.

i Tomasz Szymański / Virtualo Sp. z o.o.

Spis treści

Przedmowa

Rozdział 1. Wczesne lata

Rozdział 2. Narodziny legendy

Rozdział 3. Nowy początek

Rozdział 4. Red Hot

Rozdział 5. Tak blisko, tak daleko

Rozdział 6. Hiszpania w końcu na szczycie

Rozdział 7. Z powrotem z The Reds

Czas doliczony

Wszystkie rozdziały dostępne w pełnej wersji książki.

Przedmowa

Z pewnością utrudnił życie zagranicznym chłopakom przybywającym do Anglii… nikt już nie może użyć wymówki, że potrzebuje czasu na aklimatyzację”.

To słowa kapitana Liverpoolu Stevena Gerrarda, wypowiedziane zaledwie po siedmiu miesiącach pierwszego sezonu Torresa w jego drużynie, i łatwo się domyślić, co sprowokowało tę wypowiedź. Mówiąc krótko, wpływ Torresa na angielską piłkę nożną w jego debiutanc­­kim sezonie był zdecydowanie znaczący.

Ostatecznie Gerrard wie, co mówi. Uważa się, że zaaklimatyzowanie się w nowej drużynie zajmuje piłkarzowi kilka miesięcy. W przypadku zagranicznych graczy startujących w Premier League wszyscy od dawna liczą się z tym, że ich pierwszy sezon będzie okresem szukania sobie miejsca.

To praktycznie sezon ulgowy i trwa dotąd, aż piłkarze nie przyzwyczają się do tempa angielskiego futbolu. Jednak Torres zakpił sobie z tych przekonań, prezentując niezapomniany pierwszy sezon w Liverpoolu, podczas którego pobił liczne rekordy i zdobył sobie miejsce w sercach i umysłach wiernych fanów drużyny z Anfield.

Jeśli to w ogóle możliwe, by w ciągu dziewięciu miesięcy z miejsca stać się legendą, to Torres był tego bliżej niż ktokolwiek przed nim. Gdy tylko postawił stopę na murawie Anfield, niemal od razu było jasne, że odnalazł swój duchowy dom.

Oczywiście Fernando zawsze będzie nazywał Atlético Madryt „swoją drużyną”. Dorastał, podziwiając swoich bohaterów na Estadio Vicente Calderón i spełnił chłopięce marzenia, dołączając do klubu ze swojego miasta. Co więcej, był ich najmłodszym kapitanem w historii oraz talizmanem drużyny i całej machiny Atlético.

Jednak klub, mimo szczytnych zamiarów, nie mógł zapewnić Torresowi sceny godnej jego talentu. By ją odnaleźć, musiał opuścić Hiszpanię. Ciężko było sobie wyobrazić, jak zakłada na siebie koszulkę Realu Madryt lub Barcelony, jedynych klubów w kraju, które mogły zapewnić mu odpowiednie warunki. Wyglądałoby to na zdradę Atlético.

Zamiast tego Fernando zdecydował się na wyjazd za granicę, gdzie mógł spełnić swoje ambicje z dala od Madrytu. Jego sukcesy w Anglii nie raziły ortodoksyjnych fanów z Vicente Calderón. Mogli z dumą oglądać, jak ich krajan rozkwita, by stać się jednym z najgroźniejszych napastników świata.

W Liverpoolu Torres odnalazł drużynę, klub oraz miasto, które idealnie pasowały do jego psychiki – pasja, jaką tam zastał, odzwierciedlała ferwor otaczający Atlético Madryt, a kibice na słynnej The Kop czynili ją jedną z najżywszych trybun na świecie. Torres odnalazł całą rzeszę bratnich dusz. Liverpool z kolei przywitał go jak swojego.

Jego strzeleckie wyczyny w pierwszym sezonie mówiły więcej niż jakiekolwiek słowa, za co kibice szybko odpłacili mu sympatią i pokazali, jak bardzo go cenią. W ciągu ledwie kilku miesięcy od jego przybycia na Merseyside trybuna The Kop skakała do dźwięków Piosenki Fernando Torresa. Dziesiątki tysięcy głosów śpiewało chórem do znanej melodii The Animals Went In Two By Two:

Opaska dowodzi, że jesteś czerwony, Torres, Torres,

Mówiła, nie będziesz osamotniony, Torres, Torres,

Kupiliśmy chłopaka ze słonecznej Hiszpanii,

Dostaje piłkę i sypie bramkami

Fernando Torres, dziewiątka z Liverpoolu

Opaskę, o której mówi piosenka, Torres nosił jeszcze za czasów Atlético, choć napis na niej brzmiał: „Nigdy nie będziemy osamotnieni”. Prócz tego, że Fernando był od dawna fanem Liverpoolu, słowa na opasce odnosiły się też do jego przyjaciół z dzieciństwa. Wszyscy wytatuowali sobie ten napis na ręku, na co Torres, jako gracz Atlético, nie mógł sobie jednak pozwolić. Kapitańska opaska z napisem po wewnętrznej stronie była jego sposobem na okazanie solidarności z kolegami.

Jednak dla kibiców Liverpoolu był to wystarczający dowód lojalności wobec klubu i powstała piosenka… piosenka, którą Torres uwielbia.

Pod koniec pierwszego sezonu na Anfield przyznał w hiszpańskiej telewizji TeleMadrid, że gdy słyszy tę piosenkę, zawsze czuje ciarki na plecach.

– To niesamowite uczucie, gdy słyszysz kibiców śpiewających twoją piosenkę. Czasami słyszę ją jakieś dwadzieścia razy w ciągu jednego meczu. Nie wiem, jak to możliwe, że fani tak szybko i tak mocno stanęli za mną murem.

Kibice z Liverpoolu z łatwością odpowiedzieliby na to pytanie. Zarówno oni, jak i wszyscy pozostali fani w kraju łatwo czynią z piłkarza swojego bohatera, jeśli tylko udowodni on swoją wartość na boisku, a Torres niewątpliwie to właśnie robił. Wypracował dla siebie miejsce w ich sercach wtedy, gdy minął obrońcę Chelsea Tala Ben Haima tak, jakby w ogóle go nie było, a potem posłał piłkę do bramki, pokonując Petra Čecha. Było jasne, że rekordowa cena, jaką Liverpool zapłacił za jego usługi, była warta każdego pensa.

Fani i eksperci mogli zgodnie stwierdzić, że zakup Hiszpana był „dobrym interesem”. Legendarny strzelec z Anfield, Ian Rush, był szczególnie zdumiony sposobem, w jaki Torres zdobył pierwszą bramkę w Premier League, w meczu przeciwko Chelsea José Mourinho. Po spotkaniu Liverpoolu z chłopakami ze Stamford Bridge Walijczyk powiedział:

– W meczu przeciwko Chelsea Torres nie mógł zrobić nic więcej, by zjednać sobie fanów Liverpoolu. Styl, w jakim zdobył bramkę, przypominał mi młodego Michaela Owena, jego błyskawiczne tempo i perfekcyjne wykończenie. Tak szybki napastnik jest wielkim atutem dla każdej drużyny. Jednak bycie szybkim nie wystarczy. By w pełni skorzystać z umiejętności, musisz szybko uciec kryjącemu cię zawodnikowi. Gdy jeszcze dodasz dobrą orientację na boisku i umiejętność wykończenia, które widzieliśmy (w meczu przeciwko Chelsea), to jest to naprawdę niezła kombinacja.

Gdy Torres szturmował kolejne angielskie drużyny, owa kombinacja rozbrajała wszystkich obrońców w Premier League. Zdobył hat-tricka w dwóch spotkaniach: z Middlesbrough i West Hamem. Wcześniej udało mu się to także przeciwko Reading podczas meczu Pucharu Ligi. Z 24 golami ligowymi w swoim debiutanckim sezonie osiągnął najlepszy wynik kiedykolwiek zanotowany przez obcokrajowca w angielskiej ekstraklasie.

Ten sukces właściwie nie powinien zaskakiwać. W końcu mowa o człowieku, który mając 14 lat, zdobył tytuł najlepszego piłkarza Europy w swojej grupie wiekowej. Takich wyróżnień nie rozdaje się lekką ręką tak młodym graczom, lecz Torres wielokrotnie udowadniał, że jest w stanie radzić sobie z presją. Dał Hiszpanii zwycięskie bramki w finałach Mistrzostw Europy U-16 i U-19 i świetnie sobie radził, będąc w centrum uwagi w niespełnionym Atlético Madryt.

Jego były trener z drużyny młodzieżowej Atlético, Pedro Calvo, nigdy nie miał wątpliwości, że uczący się pod jego skrzydłami młodzieniec pewnego dnia zostanie globalną supergwiazdą. W przeddzień rozpoczęcia turnieju Euro 2008 na stronie internetowej BBC opublikowano jego słowa:

– Zawsze wiedziałem, że Fernando zostanie zawodowcem. Nigdy nie miałem co do tego żadnych wątpliwości. Przyznam, że nadal trzymam artykuł z gazety „Marca”, którą wydano przed naszym podejściem do turnieju europejskiego, już po wygraniu młodzieżowych mistrzostw Hiszpanii U-14. Wielu chłopców z naszej młodej drużyny zostało później znanymi na całym świecie piłkarzami, a ja zawsze mówiłem, że jeśli Fernando utrzyma tempo nauki, to osiągnie podobny sukces. Zawsze był otoczony trenerami, którzy wskazywali mu właściwy kierunek rozwoju, takimi jak ja i obecny trener drużyny B Atlético Madryt Abraham Garcia. Fernando zawsze chętnie przyjmował pomoc i rady. Analizował wszystko, co od nas usłyszał, by później dokonać właściwego wyboru. Zawsze był bardzo inteligentnym graczem i opanowanym, gdy trzeba było podjąć ważne decyzje.

To właśnie połączenie umiejętności i inteligencji Torresa przekonały Calvo, że odejście z Atlético i wyjazd do Anglii były dobrą decyzją:

– Znam go na poziomie zawodowym i prywatnym, stąd wiem, że przedłożenie ligi angielskiej nad włoską i hiszpańską było najlepszą decyzją, jaką Fernando mógł podjąć – mówi Calvo. – Nie zaskakuje mnie więc, że tak szybko się zaaklimatyzował. Myślę, że niektórym kibicom Atlético wydawało się, że będzie potrzebował więcej czasu, by na dobre tam osiąść. Zapewne nawet w Anglii ludzie nie oczekiwali, że zacznie tak dobrze. Uważam, że menedżer Liverpoolu Rafa Benítez i tak wciąż spodziewa się wiele po Fernando w najbliższych latach. Benítez na pewno pomógł mu szybko się zaadaptować, a Fernando nie dźwiga już na barkach brzemienia, jakie mu ciążyło w Atlético, gdzie został kapitanem, mając zaledwie 18 lat, i gdzie to na nim spoczywała odpowiedzialność za całą drużynę. Fernando jest niesamowitym graczem, mającym potencjał, który może odmienić oblicze piłki nożnej. Wierzę, że będzie się wciąż rozwijał i osiągnie jeszcze więcej.

Torres jest całkowicie oddany swojej profesji i ciężko pracuje, szlifując swoje umiejętności. To wszystko sprawia, że jego wykończenie akcji jest jedną z najbardziej zabójczych broni w dzisiejszym futbolu. Możliwe, że jego genialne tempo pracy było zainspirowane przez kilku sportowców, których wymienia wśród idoli z czasów dzieciństwa: byłego gracza NBA Michaela Jordana i legendarnego hiszpańskiego kolarza Miguela Induraina, który jako pierwszy w historii wygrał pięć zawodów Tour de France z rzędu, w latach 1991–1995.

Talent to jednak niejedyny sekret sukcesu Torresa. Tak jak wielu innych sportowców, jest on także przesądny, co ujawnia się zwłaszcza wtedy, gdy ma dobrą passę.

– Mam bardzo maniakalną osobowość – przyznał w wywiadzie dla magazynu UEFA „Champions”. – Kiedyś za namową kolegi spiąłem włosy w czub i od tamtej pory zacząłem strzelać bramki. Zawsze powtarzam czynności, które robiłem dzień przed wbiciem gola. Na przykład, jeśli jadąc na mecz, stałem w autobusie, a potem strzeliłem bramkę, to następnym razem też musiałem stać. Jeśli przed spotkaniem z kimś rozmawiałem, to musiałem zrobić to ponownie. Zawsze powtarzam pewne rytuały. Jednak moją główną cechą charakteru jest siła woli. Jak dotąd osiągałem wszystko, co sobie założyłem. Mam szczęście, ale przecież nikt mi niczego nie podarował. Szczęście jest ważne, ale sam musisz sięgnąć po to, czego chcesz. Zawsze podziwiałem ludzi, którzy osiągnęli wszystko co mają dzięki własnemu talentowi.

Jaki by nie był jego sekret i jakimi przesądami by się nie kierował, obrana taktyka dobrze mu służy. Kiedyś jako dzieciak podziwiał Jordana i Induraina, a teraz jego woskowa podobizna stoi obok nich w madryckim muzeum, otoczona figurami innych legend piłki nożnej, takich jak Raúl i Zinédine Zidane.

Ten zaszczyt sprawia, że ojciec Fernando, José, jest niezmiernie dumny. Jak mówi:

– Ledwie kilka lat temu zabierałem go na treningi i dostał się do swojej pierwszej drużyny (Atlético). Teraz ciężko mi uwierzyć, że zaszedł tak daleko w tak młodym wieku.

Z pewnością Fernando odbył niesamowitą podróż, ale pod wieloma względami dopiero się ona zaczyna. Zwycięstwo Hiszpanii na Euro 2008 było dla niego pierwszym wielkim zaszczytem i później z pasją opowiadał, że pragnie zdobyć jeszcze więcej, grając zarówno dla reprezentacji, jak i dla klubu. Podczas pierwszego sezonu w Liverpoolu był blisko chwalebnego zwycięstwa w Lidze Mistrzów, ale drużyna przegrała w półfinale dwumecz z zaciętymi rywalami, Chelsea. Torres opisał porażkę jako „gwóźdź wbity w serce”. Zarówno on, jak i koledzy z drużyny, wiedzieli też, że na Anfield już dawno powinno było zagościć trofeum krajowe.

– Moim marzeniem jest zdobycie tytułu z Liverpoolem – powiedział w wywiadzie dla magazynu „FootballPunk” w przeddzień otwarcia sezonu 2008/09. – Miałem wiele szczęścia, grając w reprezentacji Hiszpanii, i gdy zdobywaliśmy mistrzostwo na Euro 2008, były to najlepsze momenty mojej sportowej kariery. Można więc powiedzieć, że wiem, jak to jest zdobyć ważne trofeum. Teraz chcę doświadczyć tego samego, grając w Liverpoolu.

Jeśli Fernando pomoże klubowi zdobyć pierwsze w historii zwycięstwo w Premier League, to z pewnością już na zawsze pozostanie jego legendą. Jednak jeden z dawnych bohaterów z Anfield twierdzi, że Torres nie potrzebuje szafki pełnej medali, by zająć najwyższe miejsce w galerii sław klubu.

– Dla takich graczy jak ja, którzy są za plecami napastników, gra u boku Torresa to absolutne marzenie – mówi dawna gwiazda Anglii Peter Beardsley. – Wcale mnie nie zdziwi, jeśli Fernando faktycznie zostanie legendą Liverpoolu.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Fernando Torres 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Jan Karski. Jedno życie. Tom 2. Inferno. Inferno (1939–1945) Lem. Życie nie z tej ziemi Małżeństwo doskonałe. Czy ty wiesz,że ja cię kocham... Zabić Reagana Dziennik 2000-2002 George Lucas. Gwiezdne wojny i reszta życia