Europa i jej narody

Europa i jej narody

Autorzy: Krzysztof Pomian

Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria

Kategorie: Historia Popularnonaukowe

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 240

Cena książki papierowej: 59.00 zł

cena od: 26.40 zł

Nowe, uzupełnione i rozszerzone wydanie. Autor opisuje ponad tysiącletnią historię jednoczenia Europy najpierw przez chrześcijaństwo, następnie przez oświecenie do XX wieku. W tomie zawarte są także artykuły o ostatnim półwieczu integracji europejskiej, konfliktach między dążeniami ku zjednoczeniu i ujednoliceniu Europy a siłami, które ją dzieliły i różnicowały. Książka została poszerzona o cztery rozdziały dotyczące najnowszej historii Europy i problemów integracji europejskiej, a także członkostwa Polski w Unii Europejskiej.

Krzysztof Pomian

Europa i jej narody

Trzecie wydanie polskie dopełnione innymi esejami

o Europie, jej historii i jej kłopotach

Przełożyła Małgorzata Szpakowska

Spis treści

Od autora

Przedmowa

1. Rzym i barbarzyńcy

2. Pogaństwo, chrześcijaństwo, Imperium

3. Nowy obszar łaciński

4. Karoliński zaczątek zjednoczenia

5. Wyłanianie się Europy

6. Od implozji do ekspansji

7. Od feudalizmu do społeczeństwa stanowego

8. Pierwsze zjednoczenie europejskie

9. Kulturalna odnowa elit: powrót do Rzymu

10. Powrót do źródeł wiary. Koniec europejskiej jedności religijnej

11. Europa polityczna i wojskowa: przemieszczenie biegunów

12. Drugie zjednoczenie europejskie: „La République des Lettres”

13. Drugie zjednoczenie europejskie: dwór, salon, loże

14. Wojna, absolutyzm, modernizacja, rewolucja

15. Między Ameryką a Rosją

16. Rewolucja Francuska, kultura europejska, kultury narodowe

17. Drogi narodów. Europa Zachodnia

18. Demokracja, przemysł, integracja narodowa

19. Drogi narodów. Europa Środkowa i Wschodnia

20. Przed wojną

Posłowie. Ku trzeciemu zjednoczeniu europejskiemu?

Literatura

PrzedłużeniaKrótka i długa historia jednoczenia Europy

Europa i jej obszary

Niższe? Wyższe? Równe? Cywilizacja europejska wobec innych

Polska a Europa

Europa jako pluralistyczna wspólnota wartości

Tożsamość europejska. Miejsce i rola regionów w Europie

Spory o Europę

Jaka Unia? Jaka Europa? Po kryzysie konstytucyjnym

Nota bibliograficzna

Wszystkie rozdziały dostępne w pełnej wersji książki.

Od autora

Kiedy jesienią 1989 roku kończyłem pisać L’Europe et ses nations, która ukazała się po polsku trzy lata później, zamykałem ją przestrogą przed wirusem partykularyzmu narodowego, państwowego, ideologicznego, jako największym niebezpieczeństwem dla trzeciego zjednoczenia europejskiego. Wtedy wydawał się on uśpiony. Dziś – grozi epidemią.

Tak pisałem w 2004 roku, poprzedzając słowem od autora drugie polskie wydanie tej książki. Od tego czasu sytuacja uległa dalszemu pogorszeniu. Belgia, Katalonia, Liga Północna we Włoszech, Szkocja świadczą pospołu, że tendencje nacjonalistyczne i odśrodkowe nigdy jeszcze nie były w krajach należących do Unii Europejskiej tak groźne, jak obecnie.

Do poprzedniego polskiego wydania dołączyłem cztery z ponad dwudziestu artykułów i odczytów dotyczących historii Europy i problemów integracji europejskiej, a napisanych w ciągu piętnastu lat, które minęły wtedy od daty zakończenia L’Europe et ses nations. Teraz jest ich znacznie więcej. Wznawiając tę książkę w niezmienionej postaci po kolejnych pięciu latach, dołączam cztery następne.

Antony, w sierpniu 2009 roku

K. P.

Przedmowa

Tylko kiepska geografia, nieuwzględniająca upływu czasu, może wpisywać Europę w stałe kontury. Te bowiem ciągle się zmieniały. I tylko historia niepomna własnych założeń może nadawać Europie treść jedyną i niezmienną: religijną czy prawną, gospodarczą, etyczną czy kulturalną. Albowiem Europę zawsze wypełniały treści wielorakie, odmienne, niekiedy niezgodne; ich znaczenia, przejawy i skutki zmieniały się z czasem i różniły zależnie od miejsca.

Historia Europy jest historią jej granic. I historią treści, jakie nadawano jej słowem lub czynem. A także sił, które świadomie lub bezwiednie działały na rzecz zjednoczenia pokawałkowanego zrazu obszaru – i sił przeciwnych, które niszczyły to, co zbudowały tamte. Jest to zatem historia konfliktów. Konfliktów między Europą a tym, co z zewnątrz hamowało ją lub odpychało. I wewnętrznego konfliktu między dążeniami ku zjednoczeniu i ujednoliceniu Europy a tymi, które dzieliły ją i różnicowały. Z takiej właśnie perspektywy dobrałem fakty, które stanowią tkankę tej książki.

Europę spotkałem po raz pierwszy w kwietniu lub w maju 1946. Skład wagonów bydlęcych – lecz dostosowanych do przewozu ludzi – przekraczał Wołgę w drodze z północnego Kazachstanu. Pociąg toczył się wolno po świeżo odbudowanym moście. Dorośli byli wzruszeni. Ktoś powiedział: „wreszcie jesteśmy w Europie”. I zrozumiałem, że przekroczyliśmy rzeczywistą granicę, choć od znacznie trudniejszej do przebycia granicy ZSRR dzieliło nas jeszcze wiele dni drogi.

Europa, którą znalazłem w Warszawie, mym mieście rodzinnym, była jednym zwałem gruzów. Dopiero w Pradze, gdzie nieco później byłem na koloniach, zobaczyłem miasto choć trochę podobne do przedwojennej Warszawy, jaką zachowałem w pamięci: neony na Václavském námesti, natężony ruch uliczny, wystawy pełne przedmiotów, o których nie wiedziałem nawet, że istnieją. Później mieszkałem w Brukseli. Potem znowu i długo w Warszawie. Od szesnastu lat mieszkam w Paryżu. Jako historyk zajmuję się historią społeczno-kulturalną Francji, ale również Polski i Włoch; niekiedy także innych krajów. Europa jest dla mnie fragmentem biografii i przygodą intelektualną.

W książce tej próbuję przedstawić dzieje Europy tak, by można je było ogarnąć jednym spojrzeniem. Nie zamierzam wchodzić w szczegóły. Chcę dać obraz całości. Zaproponować ujęcie, które pozwoli zrozumieć fakty. Dlatego liczbę nazwisk ograniczam do ścisłego minimum i przyjmuję dziesięciolecie jako najmniejszą jednostkę czasu. Ale pewne daty można znaleźć w indeksie, który pełni również funkcję tablicy chronologicznej.

Mam nadzieję, że patrzę tu na historię Europy z punktu widzenia, który nie jest ani polono-, ani frankocentryczny. Z punktu widzenia europejskiego.

Rozdział 1

Rzym i barbarzyńcy

Rzym rządził światem otaczającym Morze Śródziemne i bronionym na zewnątrz przez limes. Północna część limes przechodziła przez Wyspy Brytyjskie i przecinała na dwoje kontynent europejski między Morzem Północnym a Czarnym, z grubsza – wzdłuż Renu i Dunaju. Południe zajmowali Rzymianie. Północ – barbarzyńcy.

Na południu: cywilizacja oparta na rolnictwie, lecz miejska, z kilkoma wielkimi metropoliami i setkami miast różnej wielkości, które miały jednak prawo wybierać swe władze i zarządzać własnymi sprawami, i gdzie życie publiczne rozgrywało się na forum czy na agorze. Również na południu: villae, wielkie posiadłości ziemskie, przeważające nad małymi gospodarstwami rolnymi i często należące do nieobecnych właścicieli; zatrudniano tam siłę roboczą złożoną po części z niewolników, po części z dzierżawców. Jeszcze na południu: wydobywanie, zazwyczaj rękami niewolników, metali i surowców budowlanych, przemysłowa produkcja broni, ceramiki, wyrobów szklarskich i artykułów zbytku; wymiana handlowa na skalę lokalną i między odległymi obszarami; wszędzie takie samo odżywianie się z przewagą pszenicy, wina i oliwy; a także, przynajmniej w miastach, te same ubiory, nawyki higieniczne i sposoby dbania o ciało.

Wciąż na południu: dwa języki, łacina i greka, używane jeden na zachodzie, drugi na wschodzie, w pewnych regionach tylko przez mieszkańców miast, w innych przez całą ludność; pismo, którego powszechną znajomość poświadczają tysiące inskrypcji; kamienna architektura, po której pozostały widoczne do dziś areny i amfiteatry, świątynie i termy, akwedukty, mosty i drogi równomiernie znaczone słupami milowymi, kolumny i posągi. Na południu wreszcie: władza centralna – cesarz ze swymi urzędnikami i legionami – zapewniająca ze zmiennym powodzeniem obronę granic i pokój wewnętrzny, co pozwala podróżować ludziom, krążyć towarom i rozprzestrzeniać się wiarom i modom; pieniądz złoty lub srebrny o stałej wartości na całym terytorium; kalendarz, rachuba czasu i boski kult cesarza nadbudowane nad kalendarzami, rachubami czasu i kultami lokalnymi, podobnie jak prawo rzymskie, pisane i równe dla wszystkich, nadbudowało się nad zwyczajowymi prawami miast i prowincji.

Na północy, w Germanii i Scytii: mieszkańcy lasów i równin, po części koczownicy, po części osiadli w drewnianych wioskach. Rolnictwo na polanach, produkcja rzemieślnicza na miejscowy użytek, handel w stadium wymiennym; w wyżywieniu – żyto, piwo i masło. Wielość plemion mówiących różnymi językami, zawsze gotowych walczyć ze sobą; każde z własnym wodzem, wojownikami i kapłanami, z własnymi zwyczajami, obyczajami i wierzeniami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie przez tradycję wyłącznie ustną. Rzymskie obozy wojskowe, które miały strzec limes i zapobiegać najazdom barbarzyńców, stanowiły w czasach pokoju miejsce spotkania i wymiany między dwoma światami. Nie oznaczało to jednak likwidacji dzielących je różnic – zdaniem Rzymian tak wielkich, że można je było przyrównać do różnicy, jeśli nie między ludźmi a zwierzętami, to przynajmniej między naturą a kulturą. Zarazem jednak limes nigdy nie był szczelny, ani po jednej, ani po drugiej stronie. Południe wysyłało na północ przede wszystkim przedmioty zbytku i wino; wyjątkowo także pszenicę dla zaprzyjaźnionych ludów w potrzebie. Północ płaciła głównie niewolnikami, ale również surowcami i na przykład bursztynem. Wszystko to kształtowało sposób życia ludów bezpośrednio wystawionych na wpływy rzymskie i oddziaływało nawet na znaczną odległość.

U szczytu swej potęgi Rzym rozciągał się na wschodzie aż do Eufratu i dotykał Kaukazu; na południu obejmował Afrykę berberyjską i Egipt. Handlował zarówno z Chinami wzdłuż szlaku jedwabnego, jak z Indiami, a nawet z Indochinami i Sumatrą. Ale ta wymiana, zresztą pośrednia, między cywilizacjami, które nie znały się nawzajem, miała dla każdej z nich tylko uboczne znaczenie i nie naruszała ich stabilności. Z barbarzyńcami było inaczej. Aby otaczać się rzymskim zbytkiem, musieli w zamian dostarczać niewolników, gdyż rzadko dysponowali inną zapłatą. Aby zaopatrywać się w niewolników, musieli prowadzić wojny. Do prowadzenia wojen potrzebowali coraz więcej wojowników i broni; za broń trzeba było płacić, wojowników należało wynagradzać. A dostatecznie napełnić w tym celu skarb pozwalały tylko dwie drogi, niekiedy dopełniające się, niekiedy sprzeczne: albo powiększać nierówności wewnętrzne, albo podbijać obcych, czyli prowadzić wojnę tak, by sama zarabiała na siebie. Toteż choć legiony w bezpośrednim sąsiedztwie limes utrzymywały pokój, dalej srożyła się wojna, wojna endemiczna. Nomadów zmuszała do opuszczania terenów łowieckich. Ludy osiadłe wypędzała z siedzib przodków i zmieniała w bandy błądzące w poszukiwaniu nowego miejsca pobytu. I które tymczasem mogły żyć tylko z wojny.

Światem barbarzyńskim – na północy sięgającym aż oceanu, a na wschodzie Chin, których granica, Wielki Mur, powodowała podobne skutki co limes – wstrząsały okresowo fale wywoływane lokalnymi zaburzeniami równowagi demograficznej, wojnami i głodem oraz nadzieją rzekomo łatwego łupu w krajach cywilizowanych. Takie fale, które wprawiały w ruch spokojne dotąd ludy, nie były same przez się niczym nowym. Jednak pod destabilizującym – tak na wschodzie, jak na zachodzie – wpływem kontaktów z cywilizacją zaczęły stopniowo przybierać na sile. W III wieku zachodnia część Cesarstwa Rzymskiego przeżyła pierwszy poważny alarm. Władza centralna zdołała wówczas przywrócić pokój i przez jakiś czas sprawa wydawała się załatwiona. Ciągle jednak – dotyczy to zwłaszcza tej części limes, która ciągnęła się wzdłuż Dunaju – ludy barbarzyńskie pod naporem innych barbarzyńców uciekały się pod opiekę Rzymu, by uniknąć niewolnictwa, i żądały prawa osiedlania się w Cesarstwie, uprawiania jego ziem i walki w jego obronie. Takie żądania były zarazem ofertą i groźbą. Można je było spełniać i czekać, by romanizacja dokonała swego dzieła, póki władza była silna, a legiony potężne. Ale wobec słabnięcia instytucji państwowych zgoda na osiedlanie się barbarzyńców wystawiała na ryzyko grabieży wnętrze Cesarstwa, które, nawet gdy wszystko szło dobrze, i tak barbaryzowało się coraz bardziej. Otóż w miarę potęgowania się waśni wewnętrznych machina państwowa rozpadała się i malała zdolność Cesarstwa do samoobrony. Równocześnie wzrastał napór z zewnątrz.

Projekt typograficzny i projekt okładki / Stanisław Salij

Redakcja / Dominika Dmochowska

Korekta / Małgorzata Ogonowska

Skład / Piotr Górski, Joanna Kwiatkowska

Pierwsze wydanie książki ukazało się we Francji pod tytułem L’Europe et ses nations w 1990 roku. Polski przekład opublikowano w roku 1992.

Niniejsze, trzecie wydanie polskie zostało poszerzone o kilka tekstów w części „Przedłużenia”.

© Krzysztof Pomian

© wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2004

Wydanie trzecie, Gdańsk 2009

Wydawnictwo słowo/obraz terytoria

sp. z o.o. w upadłości układowej

ul. Pniewskiego 4/1

80-246 Gdańsk

tel.: (058) 345 47 07, 341 44 13

fax: (058) 520 80 63

e-mail: slowo-obraz@terytoria.com.pl

www.terytoria.com.pl

ISBN 978-83-7453-281-5

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Wśród mistrzów i przyjaciół Europa i jej narody Przeszłość jako przedmiot wiedzy Przeszłość jako przedmiot wiary 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Piękna i odważna. Ulubiona agentka Churchilla Serce wszystkiego, co istnieje. Nieznana historia Czerwonej Chmury, wodza Siuksów Do piekła i z powrotem: Europa 1914–1949 Wołyń '43 Romanowowie Wielka Księga Armii Krajowej