Barça. Życie, pasja, ludzie

Barça. Życie, pasja, ludzie

Autorzy: Jimmy Burns

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Kategorie: Sport Hobby

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

Ilość stron: 464

Cena książki papierowej: 44.90 zł

cena od: 25.42 zł

Najlepsza książka o FC Barcelonie jaka kiedykolwiek powstała!

Nieomal rozszarpana siatka w bramce Sampdorii Genua. Piłkarz, który miał stać się legendą, podpisujący po pijanemu kontrakt, w swoim mniemaniu – z Realem Madryt. Bramkarz uciekający z Hiszpanii w przebraniu i prezydent klubu rozstrzelany przez frankistów. Zmiażdżone i stopione trofea po uderzeniu bomby w klubowy budynek. Wiceprezydent klubu skaczący do Tamizy i kibice wygwizdujący swoją drużynę mimo prowadzenia w Gran Derbi…

Tętniąca emocjami historia Barcy. Historia klubu, piłkarzy, kibiców i Katalonii. Historia najpiękniejszej piłkarskiej wspólnoty na świecie!

Fantastyczna.  Świetnie udokumentowana i fantastycznie napisana historia piłkarskiego fenomenu.
Daily Telegraph

Dla Julii i Miriam

„Tylko Bóg wie, jak długo musieliśmy czekać na tę chwilę… to była wyjątkowa noc… pełna sentymentów, emocji, uczuć, bez nawet sekundy odpoczynku”.

Johan Cruyff, 10 marca 1999 roku,

w noc meczu pożegnalnego

drużyny marzeń na Camp Nou

„W środę świętowaliśmy jedno z najważniejszych, powiedziałbym nawet historycznych, wydarzeń w życiu FC Barcelony: pożegnaliśmy trenera i przypomnieliśmy sobie o grupie piłkarzy, którzy byli niegdyś sławni. Ale to należy już do przeszłości; to już historia”.

Josep Lluís Núñez, prezydent FC Barcelony,

dzień po meczu pożegnalnym Cruyffa

„Jest wielu ludzi pełnych pasji, chcących rządzić innymi. Jednak aby ta pasja rozwinęła się w pełni, muszą panować pewne szczęśliwe warunki społeczne, które nie zawsze występują w tym samym czasie, a które jednak, w tych rzadko spotykanych sytuacjach, sprawiają, że pasja ta osiąga swoje apogeum”.

Gregorio Marañón

1. Wśród wyznawców

Marzec 1998 roku. Anglicy mrużyli oczy w blasku śródziemnomorskiego słońca. Siedzieli w klimatyzowanym autokarze, zastanawiając się, czy wszystko potoczy się tak, jak przewidywał Doug.

– Jeśli kochasz piłkę nożną i podróże… pokochasz i to, stary – powiedział Doug na pokładzie samolotu lecącego z Londynu. Od małego kibicował Kogutom, a szesnaście lat temu zaczął jeździć po świecie – podążał za reprezentacją Anglii, angielskimi klubami podczas rozgrywek europejskich (przy okazji spuszczając łomot kibicom przeciwnych drużyn), a także za Gazzą, kiedy ten grał we Włoszech. Jest wiernym wyznawcą tej pięknej gry zwanej piłką nożną. Dla części angielskich fanów futbolu mecz „za granicą” jest pretekstem do upicia się i wszczęcia bójki. Doug twierdzi jednak, że jest inny. Na meczach wyjazdowych reprezentacji kraju prezentuje pełen pasji patriotyzm, a swojemu klubowi oddaje większość sobotnich popołudni w roku, ale tak naprawdę interesuje go dobra rozgrywka, niezależnie od tego, kto w niej bierze udział. A to właśnie ten mecz ma być wydarzeniem roku: FC Barcelona – Real Madryt.

Samolotem podróżowała również pewna para, która spoglądała na Douga podejrzliwie. Jego brzuszysko zwisające nad bermudami, ogolona głowa, błyszcząca twarz wskazująca na znaczne spożycie alkoholu – to wszystko przywodzi na myśl tylko jedno słowo: „chuligan”. A biorąc pod uwagę, jak wyglądają pozostali pasażerowie, wcale mnie nie dziwi, że para obawia się, co się wydarzy, kiedy ta zgraja dotrze do Barcelony. W normalnych okolicznościach można by się spodziewać, że uda się do rezerwatów plemiennych w Tossie, Lloret czy na Majorce, jednak tym razem zostanie w Barcelonie.

W autobusie nieznajoma para wierciła się niespokojnie w swoich fotelach, kiedy Dave, pilot wycieczki, wygłaszał pierwszy komunikat od czasu lądowania.

– Witajcie w Barcelonie, panowie, a raczej powinienem powiedzieć: panie i panowie. Niestety, kwestia biletów na mecz lekko się skomplikowała. Spośród wszystkich weekendów klub wybrał akurat ten, by zorganizować głosowanie w sprawie wotum nieufności wobec swojego prezydenta, pana Núñeza, i wygląda na to, że koledzy Núñeza zabrali część naszych biletów, by przekazać je głosującym…

Wyraźnie usłyszeliśmy słowo „dupek”, głośno wysyczane przez kogoś z tylnych miejsc.

Dave stracił na chwilę rezon, przerwał w połowie zdania, próbował się uśmiechnąć i zaczął majstrować przy mikrofonie, opukując go jak konferansjer.

– Tak, można tak powiedzieć… To znaczy… Cóż, chciałem tylko zapewnić, że nie ma się o co martwić. Każdy dostanie bilet, może się po prostu zdarzyć, że nie wszyscy będziemy siedzieć razem, jak na początku planowaliśmy… Obawiam się, że pierwszeństwo muszą mieć pary…

– Kupa bzdur – oświadczył facet z tylnego siedzenia.

Autobus ruszył, a Dave przekazał mikrofon Carmen, miejscowej przewodniczce. Głos kobiety brzmiał jak na jednym z nagrań, które puszcza się na lekcjach języka obcego.

– Witajcie w Barcelonie, stolicy Katalonii… Oczywiście jesteśmy dumni z naszej piłki nożnej, ale w mieście jest mnóstwo miejsc wartych zwiedzenia: muzeum Picassa, Sagrada Familia, La Rambla, wioska olimpijska. Pogoda jest ładna, więc może zechcecie pójść nad morze. W okolicy mamy plaże w Sitges…

W miarę jak odbębniała kolejne punkty ze swojej listy, nieznajoma para wreszcie zaczęła się relaksować. Tymczasem serca pozostałych pasażerów na chwilę przestały bić. Przyjechali obejrzeć mecz, nie miasto, a wygląda na to, że wszystko szło źle, chociaż spotkanie jeszcze się nie rozpoczęło.

– Ten Núñez, za kogo on się, kurwa, uważa? – spytał ktoś. W autokarze unosiła się woń zwietrzałego piwa i papierosów.

Jednak kiedy dotarliśmy do hotelu Princesa Sofia, atmosfera zaczęła się poprawiać. Można stąd było zobaczyć Camp Nou, a już sam jego widok zapierał dech w piersiach.

„San Siro A.C. Milanu robi wrażenie – pomyślał Doug – ale człowieku, to jest dopiero stadion! Wznosi się na końcu alei drzew niczym majestatyczny kolos”. Wreszcie jego entuzjazm zaczął się udzielać innym, a Dave, widząc to, powierzył mu zadanie: Doug został posadzony za biurkiem w hallu i miał wydawać koperty z biletami. Anglicy mogli się rozgościć… Marmurowe podłogi, kandelabry, obsługa hotelowa w schludnych uniformach roznosząca bagaże gości, duży bar niedaleko miejsca, w którym siedział Doug, minibarki wypchane piwem i mocniejszymi alkoholami w każdym pokoju – większym niż jakikolwiek pokój, w którym spali do tej pory – i… czy to możliwe? Tak, to Terry Venables, prosto z wakacji w Alicante, poruszający się po hotelu w taki sposób, jakby był jego właścicielem, zupełnie jak człowiek, który rozkoszuje się dobrym życiem.

Minęło ponad dziesięć lat, odkąd Venables był tutaj técnico, a jego stary przyjaciel, wiceprezydent FC Barcelony Joan Gaspart, nie jest już właścicielem Princesa Sofia. Jednak Venables ciągle czuje się tu jak u siebie, o czym przypomina mi za każdym razem, kiedy się widzimy. Poprzednie nasze spotkanie odbyło się niewiele wcześniej w siedzibie angielskiej federacji piłkarskiej niedaleko Hyde Parku w Londynie. Pracował wówczas z kadrą reprezentacji Anglii na Euro ’96, miał jednak dobry humor i znalazł czas, by porozmawiać na temat Gazzy, Maradony i Barçy – mówiliśmy o piłkarzach wybijających się ponad przeciętność, ocierających się o wyjątkowość, a także o tym, że trzeba wobec nich wykazać odrobinę pobłażliwości.

– Jasne, mam dobre wspomnienia z pobytu w Barcelonie – mówił mi Venables. – Co jakiś czas wracam, a oni serdecznie mnie witają. Często mam wrażenie, że jestem milej widziany w Barcelonie niż w Anglii.

Do pana Venablesa powrócę w dalszej części książki, na razie zostawiam was z obrazem opalonego, dobrze nakarmionego Anglika zachowującego się tak, jakby był u siebie, w towarzystwie dwóch innych ingleses (przywitał Douga i Dave’a jak dawno utraconych braci) i Katalończyków, którzy zaczęli się wokół niego zbierać. Było tak, ponieważ mimo że Princesa Sofia została przejęta przez amerykańską sieć hoteli, w tym roku podczas wyjątkowych okazji nadal pełni funkcję nieoficjalnej kwatery głównej FC Barcelony. W holu i znajdującym się na piętrze pokoju konferencyjnym rodzą się intrygi członków klubu i oficjeli oraz plotki o tym, kto wspiera Núñeza, a kto jest przeciw niemu. Jedynie przybycie Javiera Clemente, trenera reprezentacji Hiszpanii, i towarzyszącego mu redaktora madryckiej gazety sportowej „Marca” przypomniało wszystkim, że tego wieczoru ma się również odbyć mecz.

Tymczasem Dave podzielił się ze mną swymi poglądami na temat kontrolowania chuliganów.

– Zapewnij im niezły hotel, porządny bilet na ciekawy mecz, dorzuć do tego weekend pełen zabaw i większość z nich nie wymknie się spod kontroli.

Powiedziałem Dave’owi, że w przeciwieństwie do Douga ja potrzebuję czegoś, co by mnie przekonało do reklamy z jego folderu turystycznego. „Jeśli kochasz sport i podróżowanie… pokochasz i nas”.

Skojarzyło mi się to z moczem i piwem, dwoma słowami, których nauczył się mój znajomy podczas czterdziestogodzinnej podróży do Portugalii na mecz pomiędzy FC Porto i Manchesterem United. Moje przemyślenia przerwał Dave, sugerując, że mógłbym mu w czymś pomóc.

– Pomóc? Że co, tak jak Doug? – spytałem.

– Nie, raczej jako pół-Hiszpan, który wie co nieco na temat tego miasta.

W ten oto sposób, w tymczasowej roli Szczurołapa z Hameln, poprowadziłem małą grupkę ingleses w głąb miasta. Naszym celem jest Tapa Tapa, czyli mekka regionalnych i narodowych wyśmienitości kulinarnych, gdzie tamtejsze piwo płynie niczym rwąca rzeka. Zamawiam pierwszą z wielu kolejek piwa i tyle tapas, ile zmieści się na stoliku. Spora część naszej grupy była zdziwiona, że farsz w croqueta różni się od tego ze znanych im pierogów kornwalijskich albo że calamares a la Romana nie są żabimi udkami po rzymsku, a botifarra to nie psia kupa, tylko narodowa kiełbasa Katalonii.

Pochłonęli wszystko ze smakiem, prosząc o kolejne dokładki, podczas gdy piwo wypełniło ich żołądki. Ollie, analityk komputerowy z Liverpoolu, opowiadał mi, jak co tydzień chodził oglądać występy swojej miejscowej drużyny, jednak wreszcie musiał przestać ze względu na nieustający wzrost cen biletów. Wierzył, że wycieczka będzie warta każdego wydanego na nią centa. Odkładał pieniądze, aby spędzić słoneczny weekend, oglądając jedno z najciekawszych spotkań w piłkarskim kalendarzu.

– Piłka nożna w Anglii trafiła w ręce zarządów i właścicieli akcji, którzy mają gdzieś kibiców – powiedział, wlewając w siebie kolejny browar. – Mam nadzieję, że to, co zobaczę na Camp Nou, zwiększy mój entuzjazm. Słyszałem, że atmosfera jest wspaniała, bardzo żywiołowa.

Teraz to panie, a nie panowie, brylują w konwersacji. Zapomniałem bowiem wspomnieć, że na pokładzie samolotu i w autobusie znalazły się pochodzące z Sheffield Michelle, Sharon i Kate, które wzięły sobie wolny weekend od chłopaków i mężów, a swoją trzyosobową grupkę nazwały „Pełny Wypas”. Gdy tak sobie siorbaliśmy i żłopaliśmy w to popołudnie, los ingleses chórem oświadczyli:

– To jest po prostu cholernie fantastyczne.

W całym mieście zapanowała karnawałowa atmosfera; w dniu, kiedy do miasta przyjeżdżał Real Madryt, mieszkańców upajał najwyraźniej sam fakt, że są Katalończykami. Zebrali się wzdłuż słynnego Passeig de Gràcia, szerokiego i bogatego deptaku, zachwycającego, dzięki ekscentryczności Gaudiego, swoim architektonicznym majestatem. Jak zauważyła kiedyś pisarka Honor Tracy, „Barcelona… patrzy przed siebie i dalej, nie drzemie i nie gdacze jak stara kura w pustym gnieździe. Zajmuje się sztuką i literaturą, chce eksperymentować i zadziwiać” – i, mogła dodać, ma Barçę. Naprzeciwko deptaku pół tuzina dziewczyn wymalowanych i ubranych w barwy klubowe tańczyło w rytm improwizowanej rumby, a po chwili zniknęło w metrze. Rodzina – dziadkowie, rodzice oraz dzieci – wystrojona tak jak wspomniana grupka, rozmawiała, jedząc lody. Jakaś mizdrząca się para w barwach Barçy całowała się, goniła, bawiła w chowanego za kioskiem z gazetami pełnymi przedmeczowych zapowiedzi, aż dostrzegła któryś z nagłówków. Przypominał on czytelnikom, że Real Madryt przyjechał, by się zemścić. Goście ze stolicy nie wygrali na Camp Nou od piętnastu lat. To kolejny powód, dla którego Barça nie mogła przegrać.

– Chodźmy, zaraz zacznie się mecz – powiedziała dziewczyna tonem, którym równie dobrze mogłaby powiedzieć: „Chodźmy do łóżka”.

I ruszyli w dół do metra, ona ciągnęła go za sobą, nie napotykając wielkiego oporu. Wtedy Sharon, jedna z dziewczyn z Sheffield, rzuciła w stronę inglese:

– No, wy pijani łajdacy, chodźcie już, czas na mecz.

Tymczasem w hotelu Princesa Sofia najważniejsi dworzanie i intryganci FC Barcelony zebrali się, lecz bynajmniej nie po to, by mówić o piłce nożnej. Chcieli rozmawiać o władzy. Już wkrótce podliczone miały zostać głosy oddane podczas ostatniego głosowania przeciwko prezydentowi klubu, Núñezowi – to wotum nieufności, o które wystąpiła wielka koalicja jego przeciwników, znana jako Elefant Blau (Niebieski Słoń). Núñez, jedna z najdłużej rządzących person w świecie sportu, sprawował swoje rządy w równie autorytarnym i kontrowersyjnym stylu co wieloletni przewodniczący FIFA João Havelange czy prezes Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Juan Antonio Samaranch, który sam jest socio Barcelony. Núñez był prezydentem Barcelony od 1978 roku. Umiejętnością utrzymywania się u władzy przebił wszystkich swoich poprzedników, a stworzony przez niego reżim stał się bardziej wytrzymały niż za panowania któregokolwiek innego politycznego lidera działającego w Hiszpanii od czasów generała Franco. Przez ponad dwadzieścia lat przewodził jednemu z najszybciej rozwijających się klubów piłkarskich na świecie, wydając miliony na nadzwyczajną kolekcję światowej klasy piłkarzy, nie szczędząc pieniędzy także na równie imponującą grupę trenerów. Liczba członków klubu rozrosła się do ponad stu trzech tysięcy. Núñez, przedsiębiorca, który dorobił się fortuny na burzeniu starych budynków i budowie nowych, opierał się na swoich osiągnięciach. To mały człowiek, który stawiał sobie wielkie cele – mężczyzna roszczący sobie prawa do ucieleśniania regionalnych aspiracji, przenoszenia kompleksu mniejszości i manii prześladowczej Katalonii w iluzję wspaniałości. Jego przeciwnicy wierzyli, że zbezcześcił Barçę, manipulując manifestacją katalońskiego nacjonalizmu tylko po to, by utrzymać się przy władzy.

Núñez chciał, by wszyscy uwierzyli, że demokratyczna struktura Barcelony została w czasie jego rządów skonsolidowana, a służenie klubowi i państwu – czyli Katalonii – to jego jedyny cel. Przeciwnicy prezydenta postanowili zdemaskować powolną transformację klubu w prywatny folwark Núñeza. Potępili poczynania despotycznego, choć miniaturowego króla lwa i sami także wybrali sobie na symbol ssaka, ucieleśniającego moralność i odpowiedzialne przywództwo: słonia. Słoń ten miał gwarantować brak nadużywania władzy przez członków zarządu klubu, zachowując szlachetność nawet podczas konfrontacji z barbarzyńskimi instynktami i materializmem współczesnego świata. Skupieni wokół niego „współplemieńcy” nie ufali Núñezowi, który rósł w siłę dzięki pochlebstwom członków zarządu; zastanawiali się, dlaczego klubowe rachunki są bez namysłu, wręcz automatycznie, zatwierdzane przez mające jedynie symboliczne znaczenie zgromadzenie członków klubu, a za największą zbrodnię ze wszystkich uznali to, że Barça rządzona przez Núñeza zatraciła poczucie swojego historycznego przeznaczenia, przestała być més que un club – czymś więcej niż klubem.

Na pierwszym piętrze Princesy Sofii panowie w ciemnych garniturach dyskutowali, kto kogo poparł i z jakiego powodu. Barça stała się przedmiotem politycznej intrygi, celem manipulacji kilku wyrachowanych indywiduów, które chcą, by wszystko zostało po staremu, a także innych osób, dostrzegających zyski wynikające z potencjalnej zmiany stanu rzeczy. Od czasu do czasu gdzieś w oddali przemyka miejscowy dziennikarz z laptopem, dyktafonem i telefonem komórkowym. Wygląda zupełnie tak, jakby szedł na wojnę. Tymczasem kieruje się na spotkanie, w górę głównymi schodami i ponownie w dół, niczym posłaniec wybiórczo postrzeganej prawdy. Najemnik Barçy. Jakkolwiek brzmiała wiadomość, z którą szedł, na pewno nie pochodziła od Johana Cruyffa. Holender przyleciał z Amsterdamu już kilka godzin wcześniej, by oddać głos na Niebieskiego Słonia. Było to wyreżyserowane przybycie, które miało przywodzić na myśl pojawienie się wyzwoliciela z zagranicy, ponieważ Cruyff przez większość czasu żyje i pracuje w Barcelonie. Jego syn Jordi otrzymał imię po patronie Katalonii, natomiast najmłodsza córka Chantal wyszła za mąż za dawnego bramkarza Barçy. Tak naprawdę Johan ma takie same prawo, by nazywać się Katalończykiem, co wielu Hiszpanów, którzy w ciągu wielu lat imigrowali do tej autonomicznej wspólnoty.

Wotum nieufności dało Cruyffowi możliwość ponownego starcia z Núñezem. Ci dwaj dumni i aroganccy indywidualiści toczyli ze sobą nieustanną walkę o to, kto tak naprawdę w pełni czuje i rozumie serce oraz duszę Barçy. Cruyff grał w barwach Barcelony w latach siedemdziesiątych. Ten okres, razem z późnymi latami osiemdziesiątymi i wczesnymi dziewięćdziesiątymi, kiedy Cruyff powrócił do klubu jako trener, uznaje się za złote lata w historii Dumy Katalonii. Barcelona cztery razy z rzędu wygrała ligę hiszpańską, zdobyła także Puchar Mistrzów. Lecz choć Cruyff cieszył się życiem w pełni uprzywilejowanego VIP-a, i tak został zwolniony przez Núñeza, gdy Barça straciła tytuł mistrza Hiszpanii na rzecz Realu Madryt. Holendra uznano za niesubordynowanego pracownika, ponieważ odważył się zasugerować, że to trener, a nie prezydent, powinien rządzić w szatni.

Jeszcze podczas wyborów prezydenckich w 1978 roku Cruyff otwarcie udzielał poparcia kandydującemu Núñezowi. Był to czas ich chwały i wspólnych sukcesów, wystarczająco wielkich, by obaj obywatele piłkarskiego świata mogli przypisać sobie za nie zasługi. Obecnie wielu kibiców z nostalgią wspomina czasy Cruyffa i zastanawia się, co tak naprawdę poszło nie tak. Núñez postanowił zastąpić Holendra Bobbym Robsonem, Anglikiem, który zawiódł, ponieważ nie potrafił do końca zrozumieć Barçy. Pod wodzą Robsona Barça zakupiła Ronaldo, najbardziej utalentowanego młodego piłkarza na świecie, i straciła go na rzecz Interu Mediolan. Robsonowi wydawało się, że wystarczy kolekcjonować trofea – zdobył trzy – jednak zapomniał, że kibice oczekują także interesującego spektaklu.

Dlatego też tego ważnego dnia w marcu 1998 roku Cruyff wywołał prawdziwe emocje, oddając swój głos w wyborach. Szczupły i opalony, w rozpiętej koszuli i granatowej marynarce, Cruyff wyglądał jak gwiazda. Policjanci starali się utorować mu drogę, podczas gdy grupa kibiców kłębiła się wokół stolika z numerem 113. Kibice bili brawo, starając się go dotknąć, młode kobiety pożerały go pełnym pożądania wzrokiem. Jedynie kilku odszczepieńców, lojalnych Núñezowi, gwizdało i buczało. Jeden z nich wykrzykiwał: „Jesteś historią”. Ale nawet wyzwiska i słowa krytyki szybko zostały zamienione w pochlebstwa.

– Wielka szkoda, że jesteś historią, Johan, chcemy cię z powrotem. Jesteś najlepszy – odpowiedział jeden z fanów.

Wieczorem młody Johan Cruyff minął slalomem obrońców przeciwnika. Te chwalebne chwile ze złotych lat Barçy wyświetlone zostały na gigantycznym ekranie znajdującym się na końcu stadionu, wysoko na górnych tarasach, gdzie posadzono nielicznych kibiców Realu Madryt. Na godzinę przed rozpoczęciem meczu tysiące fanów Barçy oglądały filmową kompilację najwspanialszych momentów w historii klubu, osiągnięcia poszczególnych piłkarzy prezentowano niczym litanie świętych, krajowe i międzynarodowe puchary wznoszono jak wojenne zdobycze. Podczas oglądania tego filmu człowiek zdawał sobie sprawę z rozmachu i mnogości talentów, które niegdyś zgromadziła w swoich szeregach Barça, a także z tego, jak skromne były jej zdobycze w ostatnich latach. Nie zabrakło pamiętnych starć między zażartymi rywalami – Di Stéfano i Kubalą; rzutu wolnego wykonanego przez Koemana na Wembley; Maradony zdobywającego bez wysiłku kolejną perfekcyjną bramkę.

Lokalna prasa i telewizja podgrzewały atmosferę przed zbliżającym się spotkaniem pomiędzy Barçą i Realem, zupełnie jakby miało to być starcie dwóch mitycznych gigantów. Jeśli ktoś sugerował, że ten mecz znaczy więcej dla którejś z drużyn, to chyba zignorował wszechobecne napięcie, które napędzało to wydarzenie zarówno pod względem emocjonalnym, jak i komercyjnym. Jak ujął to pisarz Manuel Vázquez Montalbán: „Gdyby Real Madryt nie istniał, to ktoś musiałby go wymyślić”. Real Madryt od czternastu lat nie wygrał żadnego spotkania na Camp Nou. Odwieczny rywal Barçy, pochodzący z centrum Hiszpanii, był w dość kiepskiej formie – zaliczył jedenaście meczów z rzędu bez zwycięstwa, biorąc pod uwagę rozgrywki krajowe, Ligę Mistrzów i Puchar Króla. Gdyby Real po raz kolejny przegrał, Barça umocniłaby się na fotelu lidera, zdobywając nad Realem właściwie niemożliwą do odrobienia przewagę wynoszącą pięć punktów, a w dodatku mając zaległe spotkanie do rozegrania i lepszy bilans bramek. Real Madryt przyjechał po zemstę, kierowany chęcią przetrwania. I miał, jak to ujął pochodzący z Chile napastnik Iván Zamorano, „krew w oczach”. Barça znajdowała się zaś pod opieką nowego trenera, a to mówiło samo za siebie, ponieważ trenerzy w klubie zarządzanym przez Núñeza opuszczali drużynę zupełnie tak jak sześć żon angielskiego króla Henryka VIII – „rozwiedzeni, zdekapitowani, martwi; rozwiedzeni, zdekapitowani, ocalali”. W sądzie ważyły się losy Louisa van Gaala, Holendra, któremu brakowało charakteru Bobby’ego Robsona i popularności Johana Cruyffa, trenerów skróconych o głowę w ciągu zaledwie dwóch lat. Barça może i jest na szczycie tabeli, ale kibice nie do końca w nią wierzą. Widzieli, jak ich ukochana drużyna w żenujący sposób odpadła z europejskich rozgrywek, a w spotkaniach ligowych grała nijako, pozbawiona blasku, wygrywając raczej dzięki nieudolności przeciwników niż dzięki swoim świetnym występom. Poza tym wszyscy pamiętali, że ledwie dwa lata wcześniej zespół prowadzony przez Johana Cruyffa miał szanse na zdobycie aż trzech trofeów – Pucharu Króla, Pucharu UEFA i mistrzostwa Primera División – i ostatecznie zawiódł na wszystkich frontach, pokonany na własnym stadionie przez Atlético Madryt.

Jednak sprowadzanie tego meczu wyłącznie do komentarzy o formie rywali było błędem. „To coś zupełnie innego – pisał José Vicente Hernáez w madryckim dzienniku sportowym »Marca«. – To jest mecz par excellence, mecz roku i mecz stulecia, w którym można równie dobrze obstawiać zwycięstwo, remis i porażkę. Kto wygra to spotkanie? Tego nie wie nikt. To tajemnica. Nie wierzcie, kiedy mówią wam, że wiedzą, jak się zakończy ten mecz. Musicie się przekonać na własne oczy. To coś więcej niż po prostu mecz. Do zdobycia są w nim trzy punkty, a co za tym idzie – wygranie rozgrywek ligowych. Tu chodzi o dumę dwudziestu dwóch piłkarzy znajdujących się na murawie, dumę tych dziesięciu, którzy siedzą na ławce rezerwowych, dyrektorów obu klubów, całego stadionu, milionów widzów oglądających mecz przed telewizorami, a także dumę osób, które nie mogą sobie pozwolić nawet na oglądanie tego widowiska w telewizji w obawie, że nie poradzą sobie z tak wielkim napięciem”.

Oto on, największy skurwysyn ze wszystkich, ich Grunwald, mecz nad mecze. Jak słusznie zauważył Robson w maju 1997 roku, to jedyny mecz na świecie, który przyciąga na stadiony ponad sto tysięcy fanów dwa razy do roku. „Dorzućcie do tego równania całą ich historię, politykowanie i zainteresowanie mediów, a wyjdzie wam beczka prochu, która w każdej chwili może wybuchnąć”.

Nie można zrozumieć fenomenu Barcelony, jeśli nie weźmie się pod uwagę zależności pomiędzy Katalonią a resztą Hiszpanii. Znaczna część katalońskiej historii jest opowieścią o poniżeniach i frustracji; miażdżonych i deptanych aspiracjach Katalonii. To przez działanie Madrytu, dążącego do scentralizowania sił w Hiszpanii, potencjał Barcelony, która mogła się stać jedną z wielkich śródziemnomorskich stolic, nigdy nie został urzeczywistniony. Dopiero stworzenie FC Barcelony przez grupę przedsiębiorczych Szwajcarów i Anglików na początku XX wieku doprowadziło do powstania doskonałego nośnika, który mógł ożywić lokalną dumę. Stało się to w momencie, kiedy Hiszpania cierpiała z powodu traumy związanej z utratą wpływów swojego imperium na Kubie i Filipinach. Barça oferowała możliwość wyrównania dawnych długów, powstania nowego frontu, skierowanego bardziej w stronę Europy, miejsca, w którym narodziła się sama gra.

Klub dawał mieszkańcom okolicy poczucie zbiorowej pewności siebie. Za każdym razem, kiedy Madryt starał się im narzucać, Barça przyciągała swoich ludzi, oferując im bezpieczeństwo. Była niczym średniowieczny zamek, gdy okolicznej wiosce grozi oblężenie. Jej tożsamość zrodziła się z prześladowań, przewaga nad konkurencją wynikała z obsesji udowadniania swojej boiskowej dominacji nad Madrytem, zarówno poprzez wygrywanie starć, jak i uniemożliwianie zwycięstw drużynie z Madrytu. W historii Barçy są słodkie i gorzkie chwile, lepsze i gorsze momenty w tej epopei ludzkich konfliktów, do których dochodziło zawsze, kiedy drużynie ze stolicy Katalonii przychodziło się zmierzyć z Realem Madryt. To historia nieustannie pisana od nowa, przypominająca mitologię, ze swoimi półbogami napędzanymi przejaskrawionymi faktami i propagandą. Opowieści wypełnione są symbolami, herosami i czarnymi charakterami, półbogami i diabłami. Barça dostała swojego pierwszego męczennika, kiedy prezydent klubu Josep Sunyol został stracony przez żołnierzy generała Franco na górskiej drodze znajdującej się niedaleko Madrytu. Śmierć wieszczono mu już od okresu dyktatury generała Primo de Rivery w latach dwudziestych XX wieku, kiedy Barça została wykluczona z rozgrywek na pół roku po tym, jak jej kibice zagłuszyli gwizdami narodowy hymn Hiszpanii. Represje stały się znacznie bardziej dotkliwe i brutalne w latach, kiedy władzę sprawował generał Franco. Podczas gdy Real Madryt stał się, w oczach Katalończyków, symbolem dyktatury i narzucanej siłą jedności, Barça zmieniła się w més que un club, odrębny świat, w którym ludzie w brutalny sposób odczuli na własnej skórze, co to znaczy być Katalończykiem.

Zdefiniowanie tego, czym jest Barça, stało się bardziej skomplikowane, odkąd umarł Franco. Kiedy przywrócono demokrację, Katalonia osiągnęła znacznie większą autonomię niż Irlandia Północna, Szkocja, Korsyka czy Mezzogiorno1. Natomiast junta rządząca Barçą uzyskała taką polityczną i finansową władzę, o jakiej mogą jedynie pomarzyć europejskie parlamenty. Od 1996 roku, kiedy weszło w życie prawo Bosmana, otwierające międzynarodowy rynek transferowy, bogactwa piłkarskie Barçy i Realu Madryt stały się zależne nie od Katalończyków i Hiszpanów, ale od Brazylijczyków, Holendrów, Niemców, Francuzów i, owszem, symbolicznie Katalończyków i Hiszpanów. Mimo to pojedynki między tymi dwiema drużynami są nadal pełne pasji. Piłkarze przypominają aktorów na scenie wzniesionej wiele lat temu, której nikt mimo upływu czasu nie chce zburzyć. Kiedy patrzy się na spotkania tych dwóch drużyn, widać rywalizację, która walnie przyczynia się do sprzedaży gazet, zapewnia lukratywne umowy do praw telewizyjnych i sponsorskich, a także wypełnia stadiony. To właśnie na Camp Nou Katalończycy zarówno zapominają o swojej historii, jak i ją czczą, przeciwstawiając się zanikowi ideologii we współczesnym świecie.

Anglicy mrużą oczy, oślepieni blaskiem zalanego światłem Camp Nou. Wrażenie robią już same przytłaczające rozmiarami, świecące w mroku nocy pięciopoziomowe trybuny. Stadion został wkopany głęboko w ziemię, a jego murawę podniesiono. W szatniach piłkarze przygotowują się, by przebyć ostatni odcinek drogi wzdłuż wąskiego korytarza, którego ściany pokrywają obrazy namalowane przez współczesnych katalońskich artystów. Następnie idzie się w dół tunelu, gdzie po prawej stronie znajduje się kapliczka, a na samym środku żelazna krata, oddzielająca piłkarzy obu drużyn. Wydaje się, że przejście trzydziestu czterech stopni w dół zajmuje wieczność, a jeszcze zostaje osiem stopni w górę… Piłkarze zjawiają się, by stoczyć iście gladiatorską walkę na oczach ryczącego Koloseum.

Do rozpoczęcia spotkania pozostało już tylko kilka minut, a kibice Barçy ciągle wpatrywali się w ekran. Anglicy, rozproszeni po całym stadionie w małych grupkach i parach, obserwowali kłębiących się wokół nich ludzi. Tłum, który nie uznaje żadnego sprzeciwu, wypycha znikomą liczbę obecnych na stadionie kibiców Realu na najbardziej odizolowane wysokości Camp Nou – gdzie stają się obiektem drwin i szyderstw. Tymczasem turyści znajdujący się na stadionie są przez ten tłum wchłaniani i razem z nim wykrzykują pochwały pod adresem Barçy i jej piłkarzy. Nie ma tu miejsca na neutralność, stronniczość trybun jest przytłaczająca, a ich fanatyzm wprost zatrważający.

Wrogość kibiców jednej drużyny do drugiej przyjmuje różne formy, i to jeszcze zanim mecz się rozpocznie. Kilka godzin wcześniej tego samego dnia piłkarze Realu Madryt zostali zmuszeni do opuszczenia swojego hotelu po tym, jak jego zarządca otrzymał informację o podłożeniu bomby przez ETA2. Trochę później, już w trakcie drogi na stadion, ich autokar został obrzucony kamieniami. O ósmej wieczorem piłkarze Realu jako pierwsi pojawili się na murawie stadionu. Zgotowano im powitanie, które mogło pogrążyć wielu słabych psychicznie graczy – nieprzerwana kakofonia gwizdów, buczenia i przekleństw. Jedynie zatwardziały weteran tych starć, Fernando Hierro, pozwolił sobie na zuchwałość, podnosząc rękę i prowokująco pozdrawiając zgromadzonych na stadionie kibiców, co jeszcze bardziej ich podjudziło. Pozostali piłkarze sprawiali wrażenie nieporadnych; bezwiednie rozgrzewali się i podawali sobie piłkę, w nerwowy sposób unikając kontaktu wzrokowego z trybunami. Byli niczym chrześcijanie rzuceni na pożarcie lwom. Jednak to tylko lekkie drżenie przed trzęsieniem ziemi, które dopiero ma nastąpić; symboliczny obłok dymu nad wulkanem, poprzedzający erupcję, kiedy na boisko wybiegną odziani w bordowe i granatowe barwy piłkarze Barçy. Tłum zgromadzony na całym stadionie uniósł się niczym ogromna fala, wyśpiewując hymn klubu, rozpościerając gigantyczne flagi i papierowe mozaiki, a jego oklaski brzmiały niczym trzaski piorunów. Przez kilka sekund stadion rykiem wyrażał swoją wierność; cały został pokryty papierowymi tasiemkami, czerwonymi i niebieskimi balonami.

Zaledwie kilka godzin wcześniej członkowie klubu oddali swoje głosy podczas głosowania o wotum nieufności. Czterdzieści cztery procent osób zdolnych do głosowania pojawiło się przy urnach; spośród nich trochę mniej niż dwadzieścia pięć tysięcy wsparło Núñeza, a ponad czternaście tysięcy opowiedziało się po stronie Niebieskiego Słonia. Wyniki sugerowały, że prezydent tracił popularność wśród kibiców, a zwolennicy Niebieskiego Słonia stawali się coraz bardziej pewni siebie. Jednak teraz wewnętrzne starcia zostają odłożone na bok, po raz kolejny wypowiedziano wojnę wspólnemu wrogowi. Zgromadzony na stadionie tłum w swoim fanatyzmie porzucił demokratyczne zasady. Ich zachowanie przywodziło na myśl brutalnie bezwzględną zbiorową manifestację. Każde zagranie piłkarzy Realu Madryt kwitowane było obelgami. Kiedy do piłki dochodził grający w Realu reprezentant Brazylii Roberto Carlos, na stadionie rozlegało się rasistowskie naśladowanie odgłosów wydawanych przez goryla.

Mniej więcej na wysokości środka stadionu siedziało dwóch dwudziestoletnich Anglików – Mark kibicujący na co dzień Watford i Gavin wspierający Fulham. Trudno ich zaszokować, ale teraz byli pod dużym wrażeniem.

– Świetna atmosfera, czuć prawdziwą pasję – powiedział Mark.

– Nigdy w życiu nie sikałem w takich warunkach, tam jest zupełnie jak w pięciogwiazdkowym hotelu – dodał Gavin, który właśnie pozbył się piwa wypitego w Tapa Tapa.

Mecz oglądało ponad dwieście milionów ludzi na całym świecie, jednak ci ingleses zdołali dostać się na stadion, by zobaczyć, usłyszeć i poczuć, jak to jest znaleźć się w tłumie złożonym ze stu tysięcy kibiców Barçy, którzy niezłomnie wspierają swoją drużynę. Będąc tu, ma się wrażenie, że świat może się zacząć i skończyć w ciągu tych dziewięćdziesięciu minut, rozgrywanych przez dwudziestu dwóch piłkarzy wartych łącznie kilkaset milionów funtów. Czuć, że nic, co znajduje się poza stadionem, nie ma najmniejszego znaczenia, tak naprawdę nie istnieje nic oprócz tego gigantycznego orgazmu wywołanego przez zbiorowy doping.

Mecz był bolesnym starciem, w którym zderzyły się utalentowane indywidualności, pełnym sporadycznych ataków na bramkę, rzadkich przebłysków geniuszu i błyskotliwości oraz zdecydowanie zbyt wielu pomyłek. Jednak mimo to spotkanie nawet na chwilę nie stało się przeciętne. Sześć minut po rozpoczęciu gry Luis Enrique (siła napędowa Barçy i jej główny bohater ze względów politycznych, ponieważ wcześniej grał w Realu Madryt) przebił się przez pomoc Realu, minął dwóch przeciwników i przewidując wejście trzeciego, w nienaganny sposób posłał piłkę do Luísa Figo. Strzał oddany przez Portugalczyka minął co prawda niemieckiego bramkarza Realu Bodo Illgnera, jednak piłka trafiła w prawy słupek. Dwie minuty później po drugiej stronie boiska Roberto Carlos oddał w charakterystyczny dla siebie sposób strzał z rzutu wolnego, który czubkami palców na rzut rożny wybił holenderski bramkarz Ruud Hesp. Tym, co przemienia wyrównany pojedynek niemal w walkower, jest czerwona kartka, którą dostaje w pięćdziesiątej pierwszej minucie zawodnik Realu Madryt Fernando Hierro.

W historii spotkań Barcelony z Realem Madryt sędziowie zawsze odgrywali kluczową rolę, nawet nie tyle zapewniając spokój na boisku, co unikając stronniczego zachowania lub choć sprawiając takie wrażenie. Korupcja i stronniczość wśród hiszpańskich sędziów podczas ery generała Franco to jedna z bêtes noires w historii Barçy. Hierro został wyrzucony z boiska w trakcie meczu, w którym każdy faul w wykonaniu gracza Realu Madryt wywoływał ryk protestów na trybunach Camp Nou, podczas gdy podobne zagrania po stronie piłkarzy Barçy przyjmowano milczeniem czy nawet oklaskami. Kilka zagrywek Katalończyków wyglądało równie, o ile nie bardziej, niebezpiecznie jak to, którego dopuścił się Hierro, jednak żaden z piłkarzy Blaugrany nie został wyrzucony z boiska. Po meczu prezydent drużyny z Madrytu Lorenzo Sanz cynicznie nominował sędziego Celina Gracia Redondo z Asturias na piłkarza meczu, twierdząc, że był on kluczowym czynnikiem w zapewnieniu zwycięstwa katalońskiej drużynie, uginając się pod presją trybun. Zrzucenie całej winy na sędziego zamiast na taktyczną słabość gości z Madrytu było, jak zwykle, dość wygodnym rozwiązaniem.

Real załamał się pod względem taktycznym, ponieważ bez Hierro stracił spójność. Drużyna nie potrafiła zorganizować się w pomocy i defensywie, a wizja nadchodzącej klęski w meczu z Barçą zupełnie sparaliżowała zawodników. W sześćdziesiątej dziewiątej minucie spotkania widzowie zgromadzeni na stadionie byli świadkami doskonałej wrzutki w pole karne autorstwa Rivaldo, którą prostym uderzeniem na bramkę zamienił Anderson. Dwanaście minut później Figo przechytrzył Roberto Carlosa i zdobył drugą bramkę meczu po potężnym kopnięciu lewą nogą. Następnie, tuż przed ostatnim gwizdkiem arbitra, Figo świetnie rozegrał piłkę z Rivaldo i Giovannim w serii zwodów i podań, które rozerwały na strzępy obronę Realu. Po strzeleniu trzeciego gola Giovanni zdjął koszulkę, za co otrzymał żółtą kartkę, jednak ta kara wymierzona mu przez sędziego Gracię Redondo nie miała najmniejszego znaczenia. Widzowie zgromadzeni na stadionie myśleli, że to już koniec meczu – i tak też było w rzeczywistości.

Obserwując, jak stadion powoli pustoszeje, los ingleses mogli jedynie patrzeć na wszystko z zachwytem. Camp Nou wrzało i trzęsło się w posadach, obłoki dymu z cygar unosiły się ku niebu jak ofiary składane bogom. Następnie cały tłum z powrotem wylał się na ulice miasta, ich miasta, ich państwa. Ludzie byli bezpieczni, przynajmniej chwilowo – aż do następnego spotkania. Kiedy tłum stanowi jedność, nie dochodzi do aktów agresji, a pojedynczy kibice Realu zdołali już bezgłośnie wtopić się w mrok nocy.

Los ingleses opuszczają stadion jako ostatni. Kiedy Mark i Gavin w końcu z niego wyszli, okazało się, że szeroka ulica, nazwana na cześć papieża Jana XXIII, prowadząca do ich hotelu, jest już prawie pusta. Tam, gdzie wcześniej znajdowały się stragany z gadżetami związanymi z katalońskim klubem, stały prostytutki w krótkich spódniczkach. Ustawiły się wzdłuż całej ulicy prowadzącej do Camp Nou, są na każdym przejściu i sprawiają wrażenie, jakby były wartowniczkami.

– Cholera, gdybym tylko znał język… – rzucił Gavin. Tej samej nocy Doug śnił o Gazzie grającym w koszulce Barçy.

W dawnych czasach, kiedy Barça była jeszcze stosunkowo małym klubem i grała na znacznie bardziej skromnym kawałku ziemi, ci, którzy nie mieli pieniędzy na bilet, i tak mogli całkiem wygodnie obejrzeć mecz. Po prostu siadali na murze otaczającym boisko, ich nogi zwisały po jednej stronie, a tyłki z drugiej – dobry widok na boiskowe wydarzenia, choć dość twarde siedzenie. Pod koniec meczu tyłki im drętwiały, jednak entuzjazm, jaki wykazywali wobec gry, nigdy nie malał. Piłkarze słyszeli okrzyki i doping, jednak nic nie dorównywało czystej energii, którą się widziało, zerkając na zwisające z murku półdupki, poruszające się niczym boje na wzburzonym morzu. Ci kibice Barçy, którzy pomimo swojego ubóstwa pozostawali wierni bogatemu klubowi, dostali przydomek culés, co po katalońsku oznacza „tyłki”.

W późniejszych latach tysiące Katalończyków dorobiły się większych pieniędzy, wielu stało się naprawdę bogatymi ludźmi, a sam klub rozrósł się dzięki liczbie członków. Culés pochodzili ze wszystkich możliwych grup społecznych, tych bogatych i tych biednych. Jednak już dłużej nie musieli siedzieć na murze otaczającym stadion. Dostali do swojej dyspozycji krzesełka, które przyznawano, biorąc pod uwagę pozycje i zarobki, a potem przekazywano z pokolenia na pokolenie. Część otrzymała miejsca stojące – widok tych setek ściśniętych obok siebie na trybunach za bramką lub na najwyższych tarasach, zwariowanych na punkcie klubu kibiców pokazuje, na czym polega prawdziwa pasja. Ci culés zawsze gardzili socios, którzy chodzili na stadion tak, jakby był on teatrem. Dyskretnym urokiem klas średniej i rządzącej jest to, że po dziś dzień zasiadają w środkowych rzędach. Kobiety pachną perfumami i, delikatnie, naftaliną, a mężczyźni palą cygara. Ci ostatni, zasiadając na miejscach zarezerwowanych dla członków zarządu i ich gości – polityków, bankierów, prawników i biznesmenów, wśród których jest bardzo mało kobiet – raczą się w trakcie przerwy meczu drinkami w strefie dla VIP-ów i kręcą się przed kamerami lokalnej telewizji. Świetnie zdają sobie sprawę, że najlepiej robić to wtedy, kiedy Barça wygrywa we wspaniałym stylu, a już zwłaszcza gdy pokonuje Real Madryt.

Teraz, kiedy główny cel został osiągnięty, kiedy Real Madryt został odpowiednio poniżony, gdy przeszłość została pomszczona, nadszedł czas na ekspansję, dalsze podboje, ponieważ klub taki jak Barça jest zbyt wielki i dumny, by zadowolić się wygraną u siebie. Żąda tytułów, które dowiodą jego potęgi, chce wznosić błyszczące puchary i mówić: „Jesteśmy najlepsi w Hiszpanii… w Europie… na świecie”.

W sezonie 1997/98 Núñez postanowił zwolnić Bobby’ego Robsona, a nowym trenerem Barçy został pracujący wcześniej z Ajaxem Amsterdam Luis van Gaal. Van Gaal już podczas pierwszej konferencji prasowej powiedział: „Przyszedłem tutaj, żeby wykonać pewne zadanie, chcę stworzyć działający długofalowo system. Już teraz będziemy się starali zdobywać kolejne trofea, jednak żeby zakończyć cały projekt, potrzeba będzie kilku lat”. W tym sezonie drużyna z Katalonii odpadła we wczesnej fazie Ligi Mistrzów i musiała zadowolić się zwycięstwem w znacznie mniej prestiżowym Superpucharze Europy. Tymczasem w Hiszpanii Barça nadal była na fali. Zwycięstwo nad Realem Madryt umożliwiło wygranie Primera División, a w perspektywie Barça miała dublet, który mogła zdobyć, pokonując w finale Pucharu Króla, rozgrywanym na stadionie Valencii, drużynę Mallorki. Od czasu, kiedy drużyna z Katalonii zdobyła ostatni dublet, minęło bardzo dużo czasu – wydarzyło się to w sezonie 1958/1959, kiedy trenerem klubu był legendarny Argentyńczyk Helenio Herrera, mający u boku nie mniej zasłużonych piłkarzy, takich jak Kubala, Suarez, Ramallets czy Segarra.

Od opisanego meczu z Realem Madryt na stadionie Camp Nou minęło już kilka miesięcy, a my powróćmy na plac przy hotelu Princesa Sofia. Tym razem nie widać tu los ingleses, tylko grupę culés, która przeszła niedaleko postoju taksówek. Byli wśród nich chłopcy i dziewczyny, nastolatki i tacy, którzy niedawno skończyli dwadzieścia lat. Właściwie niczym nie różnili się od tysięcy hiszpańskich studentów nawiedzających co lato Wyspy Brytyjskie. Mieli takie same trampki, jeansy i żywiołowy sposób prowadzenia rozmów. Jedynie niebieskie i czerwone barwy Barçy mieniące się wokół szyi świadczyły o ich pochodzeniu. Jest wiele kilometrów do przebycia, są imprezy i seks, które trzeba odłożyć na później. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego – Barça, Barça i nic więcej. Culés przygotowują się do swojej podróży tak, jakby szli na wojnę. Robią zapasy na drogę i mecz, pakują filmy wideo, płyty CD, piwo, transparenty, naklejki, narkotyki, koszulki z nadrukami, wino, colę i wódkę. Autobusy odjeżdżają punktualnie o dziesiątej rano.

Culés wywiesili swoje flagi za okna autobusu: kolory Barçy, kolory Katalonii, autonomicznego regionu, kolory ruchu walczącego o niezależność od Hiszpanii. To przypomnienie, że Barça jest wielkim kościołem, który mieści w sobie wiele definicji tego, co to znaczy być Katalończykiem. Wspomniane flagi sprawiają, że wnętrze autobusu spowił półmrok, odizolowano je od świata, co sprawia, że emocje, które kumulowały się w tym autobusie, stały się jeszcze bardziej intensywne.

Rozpoczął się film. W tle słychać rockową ścieżkę muzyczną, nagraną przez irlandzki zespół Moving Hearts. To film o IRA, opisujący historię Irlandii Północnej jako „odważną wojnę o wyzwolenie” prowadzoną przeciwko okupującym kraj siłom armii brytyjskiej. Jawna propaganda wyprodukowana przez francuską telewizję.

– Moi znajomi, którzy w wakacje poprzedniego lata byli w Irlandii, kupili go dla mnie… jest w nim kilka niezłych scen, spójrz chociażby na tę – powiedział Pablo, jeden z organizatorów wyjazdu.

Miał długie, kręcone włosy i ciemne oczy; był szczupły, zdrowy i przystojny, wyglądał jak młodsza wersja dawnego piłkarza Barçy, Miguela Ángela Nadala.

Grupa zakapturzonych facetów patroluje katolicką nieruchomość znajdującą się w zachodnim Belfaście, snajper leży, obserwując nadchodzące oddziały armii, moździerzowy pocisk zostaje wystrzelony ze wzgórz w hrabstwie Armagh, kobiety wykrzykują wyzwiska w kierunku angielskiego oficera.

– Irlandczycy byli zaangażowani w walkę o wyzwolenie, tak samo jak ludzie w Katalonii – wyjaśnił Pablo.

Jakby chciał to jeszcze bardziej podkreślić, wyciągnął z plecaka flagę Irlandii i położył obok katalońskich. Film dobiegł końca i został zastąpiony przez komedię Goło i wesoło. Po chwili połowa autobusu prawie sika ze śmiechu.

– Lubimy ten film. To jeden z naszych ulubionych. Lubimy taki humor, muzykę i sposób, w jaki pokazuje mężczyzn i kobiety radzących sobie w niesprzyjających okolicznościach – oznajmił Pablo.

Jedynie Oscar sprawiał wrażenie odrobinę bardziej przygaszonego niż wtedy, gdy po raz ostatni spotkaliśmy go koło agencji nieruchomości, gdzie na co dzień pracuje. On nie miał wątpliwości, że chociaż drużyna wygrywała mecz za meczem, to styl, w jakim grała, jest niemalże nudny. Wcześniej mi powiedział, iż najważniejszym dniem w jego życiu był ten, w którym Barça zdobyła Puchar Europy na Wembley w 1992 roku. Żałował, że jego drużyna utraciła jednego z piłkarzy, który walnie się do tego sukcesu przyczynił: Stoiczkowa.

– Jesteśmy pokoleniem Stoiczkowa. Uwielbialiśmy jego ducha gry, jego sposób gry, jego agresję, jego osobowość…

Jechaliśmy ledwie od godziny, a w całym autokarze już unosiły się obłoki dymu z papierosów i marihuany. Osoby palące skręty siedziały w tylnych rzędach, razem z największymi amatorami mocnego alkoholu. Podczas gdy ci siedzący z przodu spokojnie sączyli colę i lekkie piwa, ci usadowieni z tyłu ochoczo delektowali się smakiem wina i wódki. Po drugiej stronie przejścia między siedzeniami zajmowanymi przez Oscara i Pabla usadowił się Marc. Wylegując się na siedzeniu, które dzielił ze swoją śpiącą dziewczyną, tłumaczył nam, czemu jest culé od… w zasadzie od zawsze.

– Jestem z Barçą, odkąd byłem małym chłopcem, odkąd zacząłem myśleć.

Podczas rozmowy zmienił pozycję na siedzącą, żebym mógł go lepiej słyszeć, przez co głowa jego dziewczyny swobodnie opadła na pokrytą flagami szybę.

– Było to rok przed tym, kiedy przyszedł do nas Maradona. Pamiętam dzień, kiedy udałem się na stadion po raz pierwszy. Miałem wrażenie, że to miejsce mnie pochłonie, że wszyscy ci kibice po prostu mnie pochłoną. Miałem wtedy siedem lat.

Z tamtego meczu Marc pamięta jedynie Simonsena. Działo się to w sezonie 1981/82, który został uznany w annałach oficjalnej historii Barcelony za idealny przykład tego, co w piłce nożnej jest nieoczekiwane i nieprzewidywalne. Barça przez cały sezon walczyła z całych sił, by na koniec rozgrywek znaleźć się na pierwszym miejscu w ligowej tabeli pomimo nieobecności innej zagranicznej gwiazdy drużyny, Bernda Schustera, którego z gry wykluczył Andoni Goikoetxea z Athleticu Bilbao. Sześć kolejek przed końcem sezonu Barça miała sześć punktów przewagi nad drugim w tabeli Realem Sociedad. I nagle, z nieznanych przyczyn, Barça nie dość, że oddała dwa punkty, remisując z Realem Sociedad, to jeszcze przegrała cztery z ostatnich pięciu spotkań, tym samym przegrywając również ligę. Dla kibiców była to tragedia takiego kalibru, że można ją porównać jedynie z końcem świata.

Jednak wtedy wydarzyło się coś równie wspaniałego, niczym zmartwychwstanie, cud, jakiego żaden culé nie mógł się spodziewać, niezależnie od tego, w jak bardzo katolickiej rodzinie został wychowany. Barça, która przegrała na własne życzenie ligę tuż po tym, jak odpadła w rozgrywkach o Puchar Króla, wygrała Puchar Zdobywców Pucharów w meczu przeciwko Standardowi

Liège rozgrywanym na Camp Nou. Marc przyszedł tam tego pamiętnego dnia. Na początku kibice na stadionie, wśród których większość stanowili culés, byli nastawieni wobec tego spotkania dość sceptycznie. Niektórzy wydawali się nawet wkurzeni. Tymczasem Barça zagrała niczym rycerz, który chce ponownie rozkochać w sobie swoją ukochaną, desperacko i odważnie.

– Simonsen zdobył pierwsze dwie bramki, które doprowadziły drużynę do zwycięstwa, to wszystko, co pamiętam – powiedział mi Marc.

Możliwe, że nie był to pierwszy mecz, na który poszedł, możliwe, że znalazł się na stadionie także wtedy, kiedy Baskowie dostali to, co im się należało. Jednak kto by pamiętał o bólach porodowych matki, kiedy na świat przychodzi nowe dziecko… Marc, tak jak cała reszta stadionu, wybaczył Barsie tamtego dnia, choć z pewnością nie wszyscy zdołali wyprzeć to ze swojej pamięci.

Kolejnym rokiem, który Marc dobrze pamięta, jest 1992 – obchodzono wówczas pięćsetną rocznicę odkrycia Ameryki przez Krzysztofa Kolumba. Jego statua, znajdująca się niedaleko nabrzeża w Barcelonie, wskazuje palcem w kierunku Morza Śródziemnego, a konkretnie Genui, miasta, w którym się urodził. Zupełnie tak, jakby Katalończycy chcieli na zawsze obalić mit, że Kolumb w pełni należał do Izabeli Kastylijskiej. Tymczasem Barcelona była gospodarzem igrzysk olimpijskich i zorganizowała je w taki sposób, żeby wywrzeć wrażenie na całym świecie, a reszta Hiszpanii mogła im tylko zazdrościć. Natomiast jeśli chodzi o Marca, ten rok nie był dla niego specjalny ze względu na Krzysztofa Kolumba, olimpiadę czy targi Expo odbywające się w Sewilli, ale dlatego, że w tym właśnie roku został członkiem klubu FC Barcelona. Wówczas osiągnął pełnoletniość – wiek, w którym jest się już na tyle dorosłym, by uniezależnić się od własnej rodziny i dołączyć do nowej, znacznie większej. Został członkiem klubu numer 90 000. Marc, obchodzący się ze swoją kartą członkowską jak z relikwią, powiedział:

– Myślę, że oglądanie Barçy w akcji jest lepsze niż uczestniczenie w koncercie rockowym… to intensywne przeżycie, dziewięćdziesiąt minut życia i śmierci.

Również w 1992 roku Marc pojechał na Wembley, by obejrzeć Barçę w finale rozgrywek Pucharu Europy. Tego dnia na stadionie pojawiło się jakieś dwadzieścia pięć tysięcy culés, którzy oddaliby wszystko, byleby tylko Barça pokonała Sampdorię Genua. Po regulaminowym czasie gry na tablicy wyników nadal widniał wynik 0:0. I wtedy, w szóstej minucie przedłużonego czasu gry, padł ten gol autorstwa Ronalda Koemana.

– To była najlepsza rzecz na świecie… ten gol, ludzie… Barça wygrała tego dnia, ponieważ wspierały ją tysiące culés obecnych na stadionie… Dwadzieścia pięć tysięcy świeczek zapalonych dla wszystkich Dziewic tego świata po to, by Barça zwyciężyła…

Tymczasem w autokarze Marc rozdał koszulki swojego fanklubu, Peña Almogàvers. Widać na nich średniowiecznych rycerzy w pełnej zbroi, znajdujących się na ciemnoniebieskim tle.

– Dzisiaj je rozdajemy, ponieważ chcemy poprawić ludziom humor; zazwyczaj je sprzedajemy i w ten sposób zdobywamy pieniądze. Wiesz, kim byli Almogawarzy? To katalońscy żołnierze z XIII wieku, którzy podbili rejon śródziemnomorski. Szli do walki na własnych nogach, trzymając miecze, i potrafili pokonać całe armie poruszające się na koniach. Byli najemnikami władcy Grecji i w jego imieniu pokonali Turków. Jednak wtedy Grecy zaniepokoili się, że Almogawarzy stają się bardziej potężni od nich samych, więc zamordowali ich przywódcę. Rozjuszeni wojownicy poprzysięgli zemstę i zrównali całą Grecję z ziemią… wybili jedną trzecią populacji Grecji. To było straszne.

Gdy pokonaliśmy już połowę drogi do Walencji, autokar zjechał na przydrożną stację benzynową. Całą okolicę wypełniali culés, którzy także zmierzali na mecz. Podawali sobie piwo, dzielili się chlebem, razem chodzili się wysikać. Śmiali się i śpiewali, a mała grupka wybiła się ponad resztę, spontanicznie intonując hymn Barçy. Ogólnie rzecz biorąc, to całkiem sympatyczne zgromadzenie, zakłócone tylko przez obecność niezbyt licznej grupy skinheadów w czarnych okularach, którzy robili groźne miny, opierając się o ścianę. Kilka minut wcześniej Marc przywoływał obrazy podbojów, rabowania i zemsty. Kolejna przyśpiewka, która dobywa się z ust kibiców, brzmi buńczucznie i pełna jest przechwałek: „Tot el camp es un clam, som la gente Blaugrana…”.

Marc również śpiewał, a kiedy skończył, powiedział mi:

– Chcemy, żeby Barça podbiła Europę, tak jak Almogawarzy.

W ręku trzymał mały transparent, na którym widniał napis: „Barça i Catalunya sempre al nostre cor”.

– Widzisz, to jedna i ta sama rzecz, być kibicem Barçy i czuć się Katalończykiem… to jest właśnie to, co naprawdę mnie nakręca. Poświęciłem dla Barçy wiele rzeczy, opuszczałem egzaminy, zawaliłem cały rok na studiach. Można powiedzieć, że jestem fanatykiem. Lubię postrzegać siebie jako kogoś, kto kocha Barçę całym sercem. Jeśli na tym polega fanatyzm, to tak, jestem fanatykiem.

Marc skończył swój wywód, dołączył do grupki culés i razem z nimi kolejny raz odśpiewał hymn.

W grupce tej znajdowali się między innymi Bernard i José Miguel, którzy palili marihuanę i pili alkohol, odkąd tylko opuściliśmy Barcelonę.

– Nie myśl sobie, że my wszyscy tak bardzo różnimy się od angielskich kibiców. Niektórzy z nas kompletnie zwariują, zanim jeszcze rozpocznie się mecz – ostrzega mnie Marc, kiedy ponownie wsiadamy do autokaru, żeby przebyć ostatni odcinek naszej drogi.

Chciałem porozmawiać z Bernardem i José Miguelem, zanim zaczną bełkotać, więc dołączyłem do nich na siedzeniach z tyłu pojazdu. Wokół unosił się gryzący w oczy dym. Bernard, wysoki i kiepsko zbudowany, zamiast oczu miał dwa czarne cienie. Zazwyczaj powtarzał kilka razy to, co właśnie powiedział, o ile akurat nie był zajęty chichotaniem lub zaciąganiem się skrętem. Wyrażał się niczym człowiek o nieposłusznej i buntowniczej naturze, ale miałem wrażenie, że Bernard nie był już wojownikiem.

– Moi rodzice są bardzo prawicowi; są Katalończykami, ale nie przeszkadza im, gdy inni nazywają ich Hiszpanami. Ja nie jestem taki jak oni, najważniejszą rzeczą w moim życiu są Barça i Katalonia.

Autokar nadal jechał, mijając po drodze gaje pomarańczowe i okolice przywodzące na myśl legendy o Cydzie3. Bez żadnego powodu Bernard zaczął mówić na temat prezydenta Barçy, Josepa Lluísa Núñeza.

– Núñez to totalne nieporozumienie, tak jak cała ta jego junta, on zajmuje się tylko robieniem interesów. Są ekstremalnie prawicowi. Pytam, jak to możliwe, że koleś należy do Barçy i nagle inwestuje pieniądze w hotel, który został nazwany na cześć króla Hiszpanii? Takie rzeczy nie powinny się wydarzać. Ci, którzy głosują na Núñeza, to bogacze. To jasne jak słońce. A ludzie dają się im kantować. Frajerzy, cała ta banda to po prostu frajerzy.

Siedzący obok niego José Miguel, z oczami wielkimi jak spodki, chciał porozmawiać na temat piłki. On także dobrze pamiętał Wembley.

– Koeman był człowiekiem z prawdziwą charyzmą. Miał grację, stary, prawdziwą klasę… co to była, kurwa, za bramka, człowieku.

Miał sześć lat, kiedy ojciec po raz pierwszy zabrał go na Camp Nou. W pierwszym meczu, który pamiętał, Barça grała przeciwko Tottenhamowi. Bramkę zdobył Simonsen.

– Byłem bardzo mały i przez połowę meczu za cholerę nic nie widziałem, ponieważ inni ludzie zasłaniali mi boisko… ale pamiętam tę bramkę, bo wszyscy nagle się podnieśli. Nigdy nie zapomnę tej chwili.

Bernard i José Miguel byli kiedyś boixos nois (naszymi chłopcami), członkami grupy chuliganów Barçy, którzy robią znacznie większy hałas od reszty i znacznie częściej uczestniczą w bójkach. Zapytałem ich, czemu postanowili odejść. Bernard mocno zaciągnął się jointem, potem kaszląc, przekazał go dalej. Właśnie wjechaliśmy do Walencji, a policja drogowa gestykulowała, jakby zamiast rąk miała wskazówki zegara, kierując rozproszone grupki culés w kierunku centrum miasta. W końcu Bernard powiedział:

– Kiedy dołączyłem do boixos, wydawało mi się, że byli lewicą głośno walczącą o niepodległość. Potem zrozumiałem, że są beznadziejnymi ultraprawicowcami. Kiedyś to właśnie boixos mogli oddać naprawdę wszystko za Barçę i Katalonię, ale teraz przynoszą nam wstyd. Stary, to są naziści, którzy srają na Katalonię i zapominają, że Barça jest ponad tym wszystkim, a raczej powinna być.

José Miguel zwierzył mi się, że nie ogląda na co dzień piłki nożnej, zajmuje się opieką nad psami dla firmy ochroniarskiej. Naucz się kontrolować psy, a będziesz mógł użyć ich w walce z przeciwnikiem. Strać nad nimi kontrolę, a chwilę później będziesz martwy. Powiedział:

– Kiedyś wśród boixos było sporo narkotyków; teraz jest tam masa skinheadów. Wydaje mi się, że w 1992 roku boixo o imieniu Jaro został wsadzony do więzienia za to, że dźgnął Francuza nożem w szyję i serce. On i jego koledzy ugodzili mężczyznę siedemnaście razy, a na pamiątkę tego wydarzenia stworzyli piosenkę, która szła mniej więcej tak: „El Jaro naprawdę ma jaja, wydymał Francuza na śmierć…”.

Kiedy w końcu dotarliśmy do Walencji, Marc rozdał bengalas (race). Nie wolno wnosić ich na teren stadionów, ale Marc z doświadczenia wiedział, że łatwo je przemycić przez ochronę. Uważał, że ludzie, którzy ustalają te zasady, nie mają pojęcia, czym jest piłka nożna. Marc wiedział jedno – mecz bez bengalas jest jak Boże Narodzenie bez prezentów.

Walencja była okupowana przez tysiące culés i kibiców Mallorki, przybywających ze swojej wyspy na statkach i w samolotach. Katalończycy uważają Majorkę za wyspę, która leży przy ich wybrzeżu, a jej mieszkańcy mówią językiem podobnym do ich własnego. Mallorquines zaś uważają się za społeczność wyspiarską, zupełnie odrębną od Katalonii i każdej innej części Hiszpanii, mającą swoją własną kulturę i tradycje. W kwestii piłkarskiej te różnice znikają i można wykluczyć jakiekolwiek poważne wybuchy agresji pomiędzy kibicami rywalizujących ze sobą drużyn. Na ulicach Walencji najpopularniejszą przyśpiewką, która roznosiła się niczym echo po całym mieście, było „Juve, Juve”, ponieważ culés pragnęli, by Juventus wyeliminował z Ligi Mistrzów Real Madryt.

Później, kiedy nad miastem pomarańczy powoli zachodziło już słońce, culés i Mallorquines zgromadzili się wokół El Bar Manolo, paląc, śpiewając i robiąc sobie grupowe zdjęcia z właścicielem baru. Po raz ostatni widziałem Manolo na Wembley, na meczu Anglia – Hiszpania podczas Euro 1996. Tego dnia Manolo mianowano oficjalnym przywódcą dopingującym hiszpańskich kibiców. Jego szeroki beret i bęben wzbudzały nadzieję wśród dwóch tysięcy fanów, którzy zgromadzili się w sektorze J, tuż za jedną z bramek, by wspierać reprezentację Hiszpanii. Manolo raczej inspirował, niż podburzał innych kibiców, uspokajając co bardziej agresywnych za pomocą swojego dobrodusznego uśmiechu. Namawiał wszystkich hiszpańskich fanów do tańczenia i klaskania. Jednak to było na Wembley, gdzie Hiszpanie wspierali swoją drużynę „narodową”. Wśród culés przybyłych do Walencji, by wspierać Barçę, znalazłoby się wielu, którzy nawet pod groźbą śmierci nie zgodziliby się kibicować hiszpańskiej reprezentacji.

Mecz w Walencji nie należał do zbyt porywających. W drużynie prowadzonej przez van Gaala znaleźli się drodzy piłkarze, którzy nadal nie wypracowali swojego stylu i sposobu gry. Z drugiej strony, Mallorca grała znacznie lepiej. Jej piłkarze zdecydowanie walczyli o piłkę i lepiej ze sobą współpracowali, a mimo to niezasłużenie przegrali spotkanie po serii rzutów karnych. Jednak niektórych culés rozpierała energia, nie byli w stanie znaleźć dla niej ujścia. Marc i reszta szaleńczo wymachiwali flagami, odpalali race i drwili z oddziałów policji. Popychali się i skakali na siebie nawzajem, ich ciała jedynie od czasu do czasu wpadały we wspólny rytm. Wykrzykiwali: „hijos de putas” (skurwysyny) w kierunku piłkarzy Mallorki, a także policji i sędziego. Rozwiesili flagę Juventusu i skandowali: „Juve, Juve, Juve”.

Jednak największy szał wybuchł, kiedy na trybunie dla VIP-ów pojawił się król Juan Carlos. Wygwizdali go na tyle głośno, że zagłuszyli nawet ogólne owacje.

[1] Mezzogiorno jest to obszar obejmujący Basilicatę, Kampanię, Kalabrię, Apulię i Sycylię na południu Włoch, jak również Molise i Abruzję, które geograficznie leżą w środkowych lub południowo-środkowych Włoszech – przyp. red.

[2] Baskijska organizacja polityczna walcząca o niepodległość metodami zbrojnymi – przyp. red..

[3] Cyd Waleczny był hiszpańskim bohaterem narodowym czasów rekonkwisty, zdobywcą i późniejszym zarządcą Walencji.

Barça

A People’s Passion

Copyright © by Jimmy Burns 1998–2014

Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo SQN 2014

Copyright © for the translation by Michał Borkowski 2014

Redaktor prowadzący – Michał Rędziak, Przemek Romański, Tomasz Lasota

Redakcja i korekta – Sonia Miniewicz, Dariusz Godoś,

Kamil Misiek / Editor.net.pl, Joanna Mika-Orządała

Opracowanie typograficzne i skład – Joanna Pelc

Okładka – Paweł Szczepanik / BookOne.pl

All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy.

Wydanie I, Kraków 2014

ISBN EPUB: 978-83-7924-190-3

ISBN MOBI: 978-83-7924-191-0

Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

1. Wśród wyznawców

2. Wśród wyznawców, ciąg dalszy

3. Serce i dusza

4. Korzenie

5. Śmierć przychodzi po południu

6. Ci, którzy przeżyli

7. Wróg pośród nas

8. Przeciwko wrogowi

9. El Salvador

10. Latający Holender

11. Potęga i chwała

12. Od Bazylei do Maradony

13. Meester Venables i „Archigoles”

14. Matador i byk

15. Drużyna marzeń

16. Pasja bycia szefem

17. Nowe milenium

18. Piękno Rzymu

Epilog

Zakończenie

Posłowie do wydania polskiego

Życie, pasja, ludzie

W hołdzie czystym wartościom

Podziękowania

Bibliografia

Zdjęcia

Strona redakcyjna

Książka została wydana

we współpracy ze stowarzyszeniem

Fan Club Barça Polska

www.FCBP.pl

Książki FCBooks.pl

Szukaj w dobrych księgarniach i na

www.labotiga.pl

www.wsqn.pl

• Claudio Bravo, Buin • Dominik Wysocki, Płock • Justyna Jeszka, Chojnice • Michał Orawiec, Poznań • Przemysław Wysocki, Płock • Agnieszka Baran, Godziszów • Karol Kluszewski, Częstochowa • Filip Cygan, Świdnica • Szymon Chabowski, Chojnice • Marcin Kordalski, Gdańsk • Adrian Bieliński, Koło • Marek Kubaj, Knurów • Mateusz Pruss, Turzno • Jędrzej Janicki, Gdańsk • Adrian Kaczyński, Siedlce • Piotr Pers, Wleń • Grzegorz Kwiecień, Gliwice • Bożena Wysocka, Płock • Adrian Hołdyk, Jaworzno • Julia Widera, Bytom • Przemysław Mikołajczyk, Stargard Szczeciński • Łukasz Drab, Łódź • Bartłomiej Gorzędowski, Podgórki • Kasia Wałkowicz, Tarnów • Patryk Pieniążek, Kłobuczyn • Patryk Witkowski, Łódź • Maciej Kott, Oława • Michał Dębski, Jeziorany • Michał Oślislok, Tychy • Paweł Kutasiński, Oleśnica • Jakub Fuks, Łódź • Marzena Jurkiewicz, Mrzeżyno • Kamil Ciesielski, Chełmża • Wiktor Ulik, Kunów • Gracjan Butkiewicz, Szczecin • Bartłomiej Rasecki, Obromino • Tobiasz Woroniecki, Warszawa • Remigiusz Gruba, Warszawa • Mikołaj Romel, Sielec • Krzysiek Stebliński, Przemyśl • Jakub Dąbrowski, Chorzemin • Marcin Mikulski, Ustrzyki Dolne • Marcin Polaszek, Lębork • Paweł Antkowiak, Poznań • Dawid Zorn, Bielsko-Biała • Łukasz Sałabon, Lębork • Kamil Bednarz, Stalowa Wola • Wiktor Bednarek, Małogoszcz • Maciej Ziembiński, Dziwnów • Tomasz Kulesza, Białystok • Michał Gajdek, Wyszków • Hubert Tomaszewski, Ciechanów • Natalia Lamch, Wrocław • Jakub Łyczywek, Ostrów Wielkopolski • Adam Matyjaszczyk, Lubrza • Paweł Strumski, Tczew • Michał Szyszka, Leszno • Paweł Majtyka, Chełmek • Paulina Białek, Będzin • Paweł Hrycyszyn, Gliwice • Rafał Kruszewski, Kołaki Kwasy • Kacper Zieliński, Łobez • Damian Wierzchowski, Płońsk • Marek Styk, Zielona Góra • Jakub Żywicki, Tuszkowy • Adrian Piotrkowski, Brodnica • Paweł Branicki, Korsze • Przemysław Wolski, Stargard Szczeciński • Paweł Rosłon, Warszawa • Damian Łukasiewicz, Komorniki • Kamil Straszak, Słupsk • Arkadiusz Chojnowski, Wołomin • Paweł Szewczyk, Lublin • Mariusz Dabrowski, Warszawa • Michał Warnicki, Świdnica • Robert Banyś, Wrocłąw • Robert Korzekwa, Bielsko-Biała • Adam Lipko, Sławatycze • Robert Szczepański, Wołomin • Marcin Rubaszewski, Bydgoszcz • Wojciech Jojko, Ruda Śląska Bielszowice • Jarek Dziarmaga, Łagów • Sebastian Świątek Brzezinski, Pasiek • Paweł Żurowicz, Jaksice • Dawid Kajstura, Zablocie • Dawid Miklas, Józefów • Damian Stadnicki, Lublin • Robert Jadowski, Gowarzewo • Paweł Stachowicz, Mirzec • Grzegorz Plichta, Białystok • Damian Sadowski, Baligród • Michał Gwóźdź, Bojszowy Nowe • Łukasz Babst, Poznań • Łukasz Leonowicz, Świnoujście • Janusz Gomółka, Olkusz • Kamil Zygmunt, Garbatka-Letnisko • Patryk Koniec, Więcbork • Mateusz Lewartowski, KONIN • Marta Koźlik, Sianów • Anna Brzozowska, Tychy • Michał Misijuk, Białystok • Damian Ranosz, Pewel Wielka • Piotr Krzak, Ostrowiec Świętokrzyski • Hubert Ulatowski, Jędrzejów • Grzegorz Kurzyński, Ostrzeszów • Piotr Mitura, Gdansk • Małgorzata Myszkiewicz, Lubsko • Ariel Cześnik, Rypin • Marek Voigt, Dębno • Kinga Kuczyńska, Rawicz • Anna Krukiewicz, Dybawka • Dominik Domagalski, Ostrzeszów • Aleksandra Walczak, Warszawa • Mateusz Szulc, Kazimierz Dolny • Kasia Stankiewicz, Maksymilianowo • Marcin Seweryn, Katowice • Łukasz Elwirski, Gdańsk • Jerzy Maraj, Athlone • Marcin Pyrzyński, Chocianów • Konrad Tarnawski, Warszawa • Ewelina Koźlik, Sianów • Jakub Małyszek, Frampol • Dawid Grelak, Katowice • Piotr Kucharski, Nowe- Dobra • Nikodem Tęcza, Grudziądz • Bartosz Sienkiewicz, Warszawa • Piotr Woźny, Elbląg • Damian Remiszka, Gdańsk • Marcin Borzecki, Londyn • Piotr Marek, Wąsowo • Bartłomiej Kopeć, Czechowice – Dziedzice • Artur Twarzyński, Kolankowo • Jakub Drapiński, Recz • Kamil Żyła, Jastrzębie Zdrój • Patryk Matyjak, Nowe Skalmierzyce • Przemysław Więcławski, Szczecin • Katarzyna Mucha, Recz • Mirek Miszewski, Żyrardów • Krzysztof Wielgo, Warszawa • Konrad Czyżewski, Dobroń • Grzegorz Stencel, Żukowo • Szczepan Młynarczyk, Ochotnica Dolna • Łukasz Skotak, Warszawa • Przemek Sysek, Kwidzyn • Przemysław Bożęcki, Lubnowy Wielkie • Karol Szłapka, Bydgoszcz • Joanna Leniarska, Kraków • Michał Wdowikowski, Sulików • Michał Gojny, Rydułtowy • Marcin Wlekliński, Orzechowo • Bartosz Dalka, Mława • Paweł Kruk, Lubartów • Bartek Snoch, Gdańśk • Ryszard Mechelewski, Warszawa • Mateusz Ślusarz, Gdynia • Arkadiusz Parafiniuk, Wieliczka • Jakub Bień, Lublin • Natalia Stec, Warszawa • Franciszek Żukowski, Słupsk • Dawid Wyziński, Góra Kalwaria • Maciek Rajwa, katowice • Mateusz Bodurka, Wrocław • Krzysztof Nowak, Wierzbinek • Grzegorz Łuczków, Legnica • Maks Kossakowski, Suwalki • Kamil Guz, Szydlowiec • Łukasz Pruciak, Rudziczka • Maciej Sawicki, Białystok • Grzegorz Gostkowski, Gdynia • Daniel Radziński, Bielawa • Tomasz Żukowski, Słupsk • Tomasz Rojewski, Babiak • Michał Luciński, Kalisz • Mariusz Chojnacki, Warszawa • Piotr Rytych, Wolbórz • Krzysztof Radosz, Zawiercie • Michał Kosek, Zielona Góra • Piotr Mazur, Gliwice • Piotr Grzesik, Zabrze • Kamil Szczepankiewicz, rąbień • Szymon Chlebicki, Poręba • Łukasz Serafin, Pisarzowa • Michał Zawadzki, Warszawa • Sabina Czarnecka, Lędziny • Bartek Foszmanowicz, Łódź • Michał Kubalczyk, Leszno • Bartosz Nadworski, Lębork • Marcin Nowak, Radomsko • Michał Kaczmarek, Poznań • Tomek Wawrzyńczak, Ząbki • Arkadiusz Kuźmiuk, Lublin • Tomasz Jurczyński, Piła • Agata Król, Borkowizna • Katarzyna Apola, Zagórzany • Witold Borucki, Jelcz-Laskowice • Dominik Gębka, Myszków • Martín Montoya, Gavà • Michał Olszewski, Luzino • Piotr Kik, Kołobrzeg • Robert Zommer, Szczecin • Rafal Skurpel, Nowa Sol • Kuba Cybulak, Lublin • Wiktor Kurczak, Ełk • Robert Kowalczyk, Warszawa • Andrzej Gębski, Bytom • Adrian Majewski, Garwolin • Krzysztof Rosiak, Warszawa • Jan Kościanek, Warszawa • Łukasz Klechniowski, Kraków • Mateusz Kwiatkowski, Stryków • Paweł Różański, Gorzów Wlkp. • Rafał Mroczek, Zduńska WOla • Arkadiusz Irek, Wrocław • Rafał Obudziński, Żórawina • Krzysztof Zaleski, Zebrzydowice • Michał Szydłowski, Wysoka • Mateusz Zubański, Zamość • Mateusz Grodzicki, Łomża • Kacper Horodeński, Nowa Dęba • Antoni Nowaczewski, Gdańsk • Jakub Osica, Bocian k. Kołbieli • Czarek Kiędziński, Radzymin • Mateusz Zajączkowski, Pabianice • Marcin Zeman, Cieszyn • Mateusz Klimczak, Jeleśnia • Paweł Nisztuk, Człuchów • Agata Literska, Kamienica Szlachecka • Marcin Furtek, Moderówka • Rafał Loska, Zabrze • Damian Pietruczuk, Mysłowice • Mateusz Łukjan, Piła • Radosław Szczybiecki, Łódź • Łukasz Jędrzejewski, Strzałkowo • Emilia Hajduk, Czerwionka-Leszczyny • Adam Czosnykowski, Pyrzyce • Kamil Kuliński, Piła • Mariusz Piekarz, Bychawka • Jagoda Jędrzejewska, Słupca • Adam Jandy, Włocławek • Paweł Dębski, Mokobody • Sławomir Holeksa, Poręba • Birol Capa, Dzierzoniow • Radosław Anczakowski, rymanów zdrój • Paweł Iwanow, Warszawa • Mateusz Kosobudzki, Bydgoszcz • Robert Kulka, Głogów • Damian Łętowski, Ślesin • Jakub Ludwig, Kraków • Rafał Trybuś, Katowice • Piotr Paleczny, Stryszawa • Artur Michalski, Lipka • Krzysztof Bieleń, Głogów • Mariusz Mędlewski, Solec Kujawski • Krzysztof Zając, Chorula • Jerzy Świerk, Kraków • Paulina Kaluzna-Skurpel, Nowa Sol • Dominik Zaborowski, Nowe • Tomasz Witka, Nożyno • Kamil Maranowski, Pruszków • Artur Klim, Romartów • Karina Łagowska, Warszawa • Kamil Błaszczuk, Wrocław • Dawid Placek, Czermna • Jacek Dworakowski, Białystok • Daniel Smoliński, Zielona Góra • Adam Krupowczyk, Łódź • Marcin Zabawski, Tarnow • Kamil Koziej, Lublin • Dawid Budziszewski, Jaczów • Remigiusz Łangowski, Czersk • Mateusz Rutkowski, Kraków • Michał Jackowski, Malbork • Damian Body, Wrocław • Krzysztof Gąsiorowski, Obrowo • Jan Tekieli, Warszawa • Ania Grycz, Oświęcim • Damian Jońca, Staszów • Grzesiek Urbanek, Dukla • Adam Dyks, Bytów • Maksym Kwaśniak, Kielce • Robert Boryczka, Radlin • Kamil Nowicki, Wałbrzych • Marcin Kwaśniak, Kielce • Michał Kurowski, Nowy Sącz • Dawid Ścibirowski, Gdańsk • Jakub Przygódzki, Joniec • Tomasz Kaczmarski, Bytom • Dominika Sodzawiczna, Katowice • Kacper Polaczek, Katowice • Jarek Dejneka, Warszawa • Beata Walczak, Warszawa • Krzysztof Walczak, Warszawa • Patrycja Chmielewska, Ząbkowice Śląskie • Paulina Solawa, Kraków • Mariusz Fabjański, Starachowice • Dawid Jagodziński, Lidzbark • Krzysztof Kuras, Ruda Śląska • Marc-André ter Stegen, Mönchengladbach • Mateusz Stęchły, Bierna • Aneta Sochalska, Lublin • Rafał Dawidczyk, Stara Osuchowa • Dawid Chyła, Liszki • Paweł Leszczyński, Mrągowo • Krzysztof Białek, Kielce • Bartosz Niedomagała, Łódź • Marek Budziński, Słupówko • Marek Kedziora, Trier • Michał Paruch, Gdynia • Bart Suchaja, Dublin • Dawid Brdej, Nowy Sącz • Ryszard Jagodziński, Oslo • Damian Gajda, Korczyna • Patrycja Wolny, Kędzierzyn Koźle • Sebastian Gerst, Gliwice • Adrian Stolarski, Nowogard • Karol Ciesielski, Międzyrzec Podlaski • Grzegorz Wojcik, Warszawa • Tomasz Osyda, Oława • Dominika Wolska, Błaszki • Kamil Antczak, Jelenia Góra • Dawid Kaczówka, Kuzie • Maciej Gryckiewicz, Łęczna • Rafał Pawlik, Lublin • Jakub Fornal, Krasnystaw • Jakub Skonieczny, Warszawa • Sebastian Staniak, Kielce • Szymon Kaczor, Krosno • Sławek Pawlak, Bydgoszcz • Karol Kupczak, Pawłowice • Karol Staniak, Kielce • Kasper Pamuła, Książenice • Magdalena Mizgier, Ubocze • Magdalena Szczepankiewicz, Rąbień • Łukasz Madej, Lublin • Oliwia Ossowska, Grudziądz • Marek Włoczka, Zabrze • Emil Majk, Chorzele • Artur Pawlak, Poznań • Arkadiusz Wilkowski, Kartuzy • Michał Wrzalik, Częstochowa • Mateusz Ciesielski, Kłodzko • Mateusz Szulc, Radomsko • Robert Jarmuł, Siedlce • Borys Grzęda, Warszawa • Łukasz Słaby, Grójec • Dominik Łata, Radziszów • Adrian Franc, Łódź • Grzegorz Szwed, Kołczewo • Filip Jurszewicz, Białystok • Jakub Gawryszczak, Lublin • Michał Miśkowiec, Kraków • Aleksandra Szadkowska, Płock • Radosław Kałuski, Olszyna • Filip Bimkiewicz, Przyprostynia • Bartosz Jakubowski, Poznań • Kamil Budzik, Tarnów • Szymon Trela, Żywiec • Sebastian Dzieniakowski, Szadek • Dariusz Chodarcewicz, Kętrzyn • Joanna Nadolska, Sztum • Mariusz Loroff, Widlino • Łukasz Płaczek, Piekary Śląskie • Łukasz Ciepły, Katowice • Tomasz Kusal, Opole • Artur Matecki, Poniec • Oliwia Kalinowska, Pawłowo • Michał Wasilewicz, Gdynia • Patryk Piątek, Wróblowa • Krzysztof Bąk, Gdańsk • Paulina Gumińska, Płock • Czarek Kornacki, Poddębice • Emilia Swęd, Radom • Michał Puszczewicz, Stare Siołkowice • Jonasz Thies, Rypin • Piotr Opawski, Warszawa • Jakub Filipowicz, Szczytno • Mateusz Stankiewicz, Pasek • Maciej Kupriańczyk, Maszewo • Marcin Gajek, Marcinkowice • Filip Milczanowski, Radom • Szymon Gieszczyk, Rejowiec Fabryczny • Anna Krzyżkowska, Kowary • Bartosz Cierpisz, Wola Blakowa • Bartosz Szarkowski, Poznań • Konrad Drelichowski, Szczecin • Agata Papiez, Ciechocinek • Sławomir Tomella, brodnica • Łukasz Marciniok, Świętochłowice • Piotr Paździora, Andrychów • Kacper Bejgrowicz, Bydgoszcz • Dariusz Kowalski, Warszawa • Paweł Królak, Węgrów • Kuba Banas, Lesko • Kamil Krytowski, Jelenia Góra • Gabi Grochoła, Zamość • Kamil Gołdyn, Kuźnica Grabowska • Grzegorz Wąsik, Ściejowice • Piotr Ficygowski, Warszawa • Daria Bartniczak, Bielsko-Biała • Paulino Alcántara, Iloilo • Natalia Guzik, Krosno • Aleksandra Wieczorek, Olsztyn • Maciej Cichosz, Chocianów • Kacper Mroczek, Kazimierzów • Artur Szydło, Szczejkowice • Michał Chojnowski, Gdynia • Michał Wasilewski, Chełm • Norbert Bajzert, Kazimierza Wielka • Kamil Dziwiszewski, Nowe Brzesko • Rafał Madej, Posada Jaśliska • Tomasz Stokłosa, Rybnik • Kamil Mroczka, Legnica • Kamila Wróbel, Wyszków • Tomasz Bobrowski, Otmuchów • Grzegorz Włotkowski, Wałbrzych • Maciej Stopienski, Inowrocław • Justyna Mirys, Łódź • Dawid Szot, Golkowice • Michał Kozieł, Czechowice-Dziedzice • Karol Golonka, Rzeszów • Krystian Baranowski, Warszawa • Łukasz Archacki, Warszawa • Dawid Rauhut, Tychy • Michał Ignaciuk, Białystok • Tomasz Pyszny, Świętochłowice • Piotr Jaworski, Radom • Dawid Sikorski, Płock • Daniel Żabiński, Wola • Jakub Sikora, Stare Oborzyska • Mateusz Liszka, Tychy • Maciej Wierzchowski, Bielsk • Patryk Szostak, Mińsk Mazowiecki • Aleksandra Staniszewska, Gnojnik • Daniel Ciesielski, Kościan • Ada Kłoczko, Toruń • Igor Mandzia, Radom • Wojciech Różycki, Grudziądz • Łukasz Woźnicki, Myślibórz • Marcin Cielecki, Ślęza • Patryk Ułamek, Wręczyca Wielka • Maciek Kempny, Strumień • Szymon Mądry, Kobyla Góra • Lucjan Zieliński, Dzierżoniów • łukasz pytlasiński, mysłowice • Jakub Miernik, Pyrzyce • Tomek Suszka, Koniaków • Mariusz Turek, Opole • Łukasz Najman, Wrocław • Łukasz Pilecki, Głogów • Tomasz Marzec, Mysłowice • Krystian Cichocki, Grąblin • Kajetan Zarzycki, Mława • Dawid Wróbel, Nawojowa Góra • Rafał Wojach, Gdańsk • Marcin Ziajkiewicz, Bełchatów • Robert Smyła, Piekary Śląskie • Dominika Andrzejak, Miłkowice • Kuba Krzempek, Zabłocie • Adrian Strzyżykowski, Bielsko-Biała • Adrian Kozakowski, Warszawa • Roman Bukalski, Radom • Paulina Heider, Racibórz • Robert Konowalski, Gniezno • Arek Kusyk, Łęczna • Damian Prabucki, Nakło nad Notecią • Łukasz Idzik, Miechów • Arkadiusz Pietras, Hyżne • Izabela Wąs, Wierzchowice • Mateusz Bonczar, Ozimek • Krzysztof Biliński, Krasowice • Jarosław Surowiec, Mielec • Gabriela Wójcik, Juszczyn • Julia Kalinowska, Olsztynek • Karol Biskup, Kraków • Konrad Nowaczyński, Warszawa • Sandra Jendrysiak, Namysłów • Kacper Mortka, Pionki • Piotr Kwasiborski, Ciechanów • Marcin Darmaszczyk, Gdynia • Bartłomiej Klarecki, Zbludowice • Mirosław Zawada, Rymanów • Krzysiek Ścigała, Będzin • Adam Kurek, Katowice • Dominik Piechno, Kraków • Dawid Bednarski, Twardogóra • Mateusz Otoliński, Dąbrowa Górnicza • Sebastian Niwald, Bytów • Konrad Mizerski, Poznań • Mateusz Chelli, Żyrardów • Michał Pisuk, Debrzno • Daria Bagińska, Mrągowo • Przemysław Belka, Iława • Katarzyna Łajczak, Paczków • Ania Newerla, Racibórz • Wojciech Borowski, Gdynia • Łukasz Barczuk, Nowy Waliszów • Michał Loba, Łódź • Marta Chyb, Polkowice • Wojciech Indykiewicz, Krzeszyce • Txiki Begiristain, Guipúzcoa • Kamil Szwarc, Zblewo • Wojtek Nakonieczny, Mińsk Mazowiecki • Wiktor Jurczyk, Nowa Wieś Grodziska • Kamil Płachta, Radom • Łukasz Łyszkowicz, Zelów • Michał Bereza, Wąbrzeźno • Dominik Kubina, Smoryń • Jakub Kurasz, Ruszelczyce • Wojciech Jambroszczak, Pleszew • Karol Pasternak, Łuków • Maria Mickoś, Koło • Rafał Lubański, Mikołów • Martin Wojtczyk, Łagiewniki Małe • Szymon Szpiek, Gdansk • Natalia Świderska, Warszawa • Artur Zwoliński, Bydgoszcz • Adrian Urbaniak, Krotoszyn • Krystian Chmiela, Kraków • Przemek Gudzio, Rychnowy • Łukasz Chyb, Polkowice • Joachim Hajduczenia, Białystok • Dominik Ziółkowski, Młynie Drugi • Kuba Kuca, Przeworsk • Szymon Kochaniec, Brąszewce • Andrzej Koszyk, Pasłęk • Jan Momot, Zator • Jakub Kaczorowski, Włoszakowice • Bartosz Zaryczny, Witkowo • Patryk Rusłan Kulbasow, Sieciejów • Tomek Michałek, Koniaków • Paweł Szymala, Chochołów • Patryk Wiórkiewicz, Modlin Twierdza • Sebastian Wiśniewski, Rudka • Dariusz Kozłowski, Facimiech • Grzegorz Chańba, Skrzatusz • Denis Turek, Częstochowa • Marcin Wojciechowski, Warszawa • Amin Krim, Frankfurt am Main • Dominik Ziółkowski, Młyniec Drugi • Patryk Gorzoń, Dobryszyce • Jakub Sadowski, Nowa Ruda • Piotr Radziewicz, Zduńska Wola • Marcin Brusiło, Ładzin • Tomasz Pękosz, Frysztak • Paweł Korobczak, Przemyśl • Kamil Komsta, Iława • Mateusz Bujalski, Łódź • Jakub Kurek, Piotrków Trybunalski • Mateusz Lachowski, Piotrków Trybunalski • Dawid Marzec, Borzechów Kolonia • Adam Grzanka, Radomyśl Wielki • Katarzyna Mroczkowska, Blok Dobryszyce • Tomasz Jagodziński, Strzyżów • Grzegorz Stój, Nisko • Mateusz Pasek, Lublin • Dominik Kwiatek, Kamienna Góra • Bartosz Domański, Topólka • Przemek Pławecki, Limanowa • Filip Dudzinski, Tunbridge Wells • Aleksander Daszke, Bolszewo • Adrian Dudzinski, Tunbridge Wells • Łukasz Jenkner, Bielsko-Biała • Pawel Bajór, Warszawa • Mariusz Piórko, Kraków • Rafał Stalenczyk, Białystok • Grzegorz Augustyniak, Gozdnica/Żary • Michał Łaciński, Lublin • Sylwia Puchalska, Kraków • Kamil Kaźmierczak, Złotków • Wojciech Kopiński, Krosno Odrzańskie • Marcin Pondo, Wolica Piaskowa • Emilian Obrębski, Szreńsk • Mateusz Majak, Radomsko • Adrian Czyż, Ustroń • Karol Domiński, Turek • Dawid Bryła, Sulechów • Patryk Więcaszek, Radom • Paweł Ciemny, Jeszkowice • Tomasz Skołorzyński, Jasienica Mazowiecka • Tymon Grochocki, Sopot • Karolina Nowak, Strzelce Małe • Angelika Jamka, Kraków • Dominika Sosnowska, Wólka Gieraszowska • Rafał Kruszelnicki, Kraków • Krzysztof Poznański, Grzybno • Jeremiasz Starzonek, Tarnowo Podgórne • Grzegorz Kwiatkowski, Katowice • Artur Jaszczerski, Bydgoszcz • Maciej Szczeciński, Morąg • Mateusz Rudnicki, Mińsk Mazowiecki • Michalina Mysiak, Łódź • Szymon Dudka, Nowy Sącz • Agata Czernik, Bogatynia • Luis Enrique, Gijón • Daniel Nowak, Słowin • Maria Rzepka, Niestachów • Marcin Staszek, Tarnowskie Góry • Lena Basińska, Niechanowo • Lech Mrowiński, Kielce • Kacper Szumiło-Pinek, Chojna • Mariusz Cichocki, Mielec • Kamila Ziętarska, Grudziądz • Mateusz Zegar, Szynwałd • Bartlomiej Najtkowski, Nekla • Alan Gałecki, Otrębusy • Robert Stępień, Chorzów • Karolina Piekorz, Bieruń • Paweł Strużyk, Zgierz • Jakub Morawski, Janówka • Marcin Wleźlak, Łódź • Łukasz Thorz, Chocianów • Wiktor Zawielak, Połchowo • Łukasz Cofała, Zamość • Justyna Borowska, Piotrków Trybunalski • Wojtek Porębiński, Chorzów • Aleksander Woźniak, Radom • Mariusz Marcinowski, Szczecin • Oskar Tomaszewski, Szczecin • Marcin Dąbrowski, Gdańsk • Kacper Kindler, Będzin • Sebastian Martyniuk, Kamień • Dawid Patola, Wrocław • Angelika Augustyniak, Dzierlin • Jacek Koszałka, Gdynia • Maciek Ziętal, Włoszczowa • Adrian Krupiński, Pruszków • Patryk Radko, Słupnica • Sylwester Szreder, Łebno • Damian Pomichter, Augustów • Damian Anders, Pączewo • Albert Pleskot, Garwolin • Mateusz Sarna, Plewiska • Tomasz Bałamut, Krzyż Wielkopolski • Marcin Brodzik, Wargielity • Wojtek Wielicki, Franciszkowo • Marcin Rzepecki, Wrocław • Marcin Golec, Ilkowice • Joanna Flaga, Tarnów • Jakub Rózio, Toruń • Ada Lis, Nienadowa • Mariusz Jakubiak, Nowe Czernice • Julia Steleblak, Starachowice • Magdalena Brodzik, Wargielity • Janek Jackowski, Malbork • Wiesław Ziółkowski, Młyniec Drugi • Krzysztof Waszkiewicz, Grajewo • Roman Sobieraj, Nowy Sącz • Marcin Cichy, Warszawa • Bartosz Błażków, Gorzów Wielkopolski • Jakub Romanowski, Grajewo • Rafał Radzanowski, Gołkowice • Paulina Hajdukiewicz, Zabrze • Sylwester Biniaszczyk, Ksawerów • Jakub Krzywonos, Radom • Damian Nykiel, Smarżowa • Paweł Raś, Nadzów • Dominik Poświata, Miastków Kościelny • Dominik Paluszkiewicz, Sosnowiec • Mateusz Polak, Margonin • Damian Mrozik, Bolesławiec ~ Dobra • Mateusz Krzyżok, Gorzyce • Milena Sokołowska, Sosnowiec • Kamila Ciuk, Kraków • Daniel Chyliński, Świdnik • Gosia Piekarska, Łódź • Klaudia Kózka, Brzeszcze • Krystian Koziara, Oleśnica • Marcin Kedzierski, Płock • Łukasz Zieliński, Poznań • Adam Jędrzejak, Katowice • Marcelina Kózka, Brzeszcze • Anna Kaczówka, Kuzie • Oliwia Bławat, Bydgoszcz • Joanna Toboła, Piła • Mikołaj Sztachera, Janowiec Wielkopolski • Damian Osmólski, Miastko • Anna Marszelewska, Rożental • Marek Marszelewski, Rożental • Marek Każmierczak, Lublin • Bartosz Mazurek, Lubaczów • Błażej Gwozdowski, Poznań • Kuba Figzał, Częstochowa • Jakub Szparag, Szubin • Maciek Nodzyński, Żory • Natalia Nakonieczna, Mińsk Mazowiecki • Mateusz Zwara, Rumia • Dominik Zazula, Kraków • Adam Wiśniewski, Pułtusk • Tomasz Suchenia, Barcelona • Piotr Rogulski, Łódź • Dawid Wańczuk, Gdynia • Anita Szajko, Sterdyń • Piotr Kaczyński, Tczew • Łukasz Zając, Warszawa • Ladislao Kubala, Budapeszt • Artur Olczyk, Łódź • Błażej Spychalski, Przedborowa • Pawel Rozemski, Warszawa • Paweł Pastuszka, Okrężnica • Jakub Marat, Skierniewice • Grzegorz Arłukiewicz, Gdańsk • Bartłomiej Majchrzak, Krotoszyn • Karol nagrodzki, Baczków • Marcin Szmyt, Poznań • Rafal Wilk, Poznań • Monika Marat, Płyćwia • Marcin Majda, Łowicz • Kacper Jakub Bisak, Wola Osowińska • Szymon Węglorz, Kaczyce • Patryk Stefanek, Kraków • Maciej Koziński, Krynica • Tomasz Czesny, Łódź • Sebastian Witkowski, Kraśnik • Patryk Szymko, Sanok • Patryk Sznytka, Międzychód • Łukasz Przybyłek, Środa Wielkopolska • Bartek Madej, Tarnów • Wojciech Sienkiewicz, Turek • Maciej Kałaska, Puławy • Jakub Duszka, Jarosław • Mateusz Grześkiewicz, Mława • Przemek Pakula, Tychy • Sebastian Krzyżaniak, Września • Agnieszka Depta, Olsztyn • Paweł Wiencek, Rybnik • Waldemar Biernacki, Skarkiszki • Paweł Ludwisiak, Chociwel • Basia Puchacz, Wieliczka • Paweł Ochowiak, Nekla • Mateusz Mirosz, Włocławek • Julia Bałtenbach, Lipno • Michał Kwaśniak, Kraków • Arkadiusz Krawczyk, Biedrusko • Miłosz Kończewski, Wyrzysk • Grzegorz Piccolo -Marciniak, Kraków • Jan Maszewski, Żyrardów • Bartek Chapnik, Pułtusk • Maks Madej, Tarnów • Tomasz Adamek, Kraków • Jarosław Krawczyk, Biedrusko • Jakub Pikiewicz, Częstochowa • Krzysztof Dwunasty, Suwałki • Tomasz Rybiński, Jędrzejów • Tomasz Banik, Nasielsk • Grzegorz Skwieciński, Warszawa • Łukasz Czerwiński, Łódź • Jacek Kamiński, Stargard Szczeciński • Adrian Włosik, Gorzupia • Adam Rybicki, Orzechowo • Robert Koralewicz, Święte • Damian Serwida, Niestępowo • Krzysztof Piencek, Grudziądz • Rafał Cichoń, Szyby • Nikodem Śmigielski, Działdowo • Weronika Kozłowska, Jelenia Góra • Mariusz Kozłowski, Kielce • Alan Al-Aashari, Kielce • Tomasz Jankowski, Siedlce • Darek Czarkowski, Bytom • Paweł Sieczka, Sienno • Jarosław Kajda, Nowy Targ • Dawid Świątkowski, Radom • Marcin Skrok, Lublin • Klaudia Odroniec, Poznań • Natalia Kalinowska, Płonne • Lucjan Makowski, Legnica • Dawid Wichary, Siemianowice Śląskie • Patrycja Sroka, Węgliniec • Łukasz Kwiatkowski, Piotrków Trybunalski • Konrad Mięczakowski, Prudnik • Michal Piekarski, Łysow • Łukasz Majchrzak, Bydgoszcz • Paweł Stachera, Wrocław • Dominika Jankowska, Poznań • Miron Halasz, Kurowo • Patryk Stankiewicz, Bytom • Paulina Bartkowiak, Radom • Marcin Rachel, Rzeszów • Filip Szulc, Rutka • Mateusz Jankowski, Wrocław • Gracjan Czajka, Osiecza • Tomasz Huła, Bobrowniki • Patryk Górski, Białobrzegi • Daniel Wasiak, Łączna • Mateusz Baran, Dołhobyczów • Monika Jankowska, Wrocław • Michał Jasiński, Nowy Sącz • Rafał Januszewski, Dębień • Mikołaj Kozubiński, Gniezno • Zofia Szulc, Rutka • Maciej Gawroński, Warszawa • Michał Stroba, Tarnowskie Góry • Tiffany Jankowska, Wrocław • Rafał Kunicki, Konin • Adam Wielewicki, Toruń • Dominik Maćkiewicz, Włocławek • Michael Laudrup, Frederiksberg • Dominik Żłobicki, Piława Górna • Vanessa Jankowska, Wrocław • Dagmara Szczypior, Góra • Sebastian Czerwiński, Łódź • Marcin Kowalczyk, Myszków • Rafał Sapiński, Częstochowa • Michał Budzich, Tomki • Kasia Szulc, Rutka • Kamil Herych, Zabrze • Fabian Wołoszyn, Szwedy • Łukasz Terlikowski, Warszawa • Krystian Szewczyk, Sulbiny • Przemysław Lisowski, Warszawa • Natalia Połedniok, Bytom • Marcin Wielewicki, Toruń • Mateusz Kowalik, Wierzbica Kolonia • Szymon Wołyniec, Koszalin • Łukasz Kamiński, Poznań • Sebastian Gardaś, Łodygowice • Bartosz Mazurowski, Sierpc • Jacek Sarzyński, Harasiuki • Michał Kurek, Olszewo • Arkadiusz Kasprzak, Błonie • Łukasz Jankowski, Poznań • Michał Kozłowski, Knurów • Marian Krzyżanowski, Osielsko • Łukasz Mazur, Lublin • Kamil Matusik, Międzyleś • Michał Mazurek, Polkowice • Michał Krzeszowiec, Stegna • Michał Rutkowski, Golub-Dobrzyń • Tomasz Rokosz, Przeworsk • Agata Osińska, Gliwice • Łukasz Tabor, Malbork • Sandra Wachowicz, Warszawa • Marcin Nowaczyk, Granówko • Pawel Sobczyk, Włoszczowa • Piotr Jajuga, Markuszowa • Piotr Sebastian Sitek, Skrzyszów • Agata Guziel, Ruda Śląska • Patryk Grygorowicz, Hajnówka • Krzysiek Żarnowski, Gorlice • Paweł Matwijczyk, Warszawa • Hubert Hudziński, Pępowo • Kacper Łącki, Limanowa • Dominik Sikora, Kaczyce • Paweł Krzystek, Lędziny • Paulina Podorska, Wolin • Jakub Kamiński, Łódź • Wojtek Gaweł, Czajków • Kacper Lasota, Kwidzyn • Andrzej Karaczun, Karlino • Karol Bużan, Wejherowo • Dawid Wilk, Warszawa • Marek Witkowski, Bydgoszcz • Ilona Kuras, Tomaszów Mazowiecki • Damian Kropp, Zbąszyń • Kamila Mirońska, Biała Podlaska • Bartek Pawlak, Sieraków • Ewelina Łuszczek, Czajków • Mateusz Górski, Gdynia • Mateusz Kwiatkowski, Wąbrzeźno • Ula Malec, Kielce • Asia Trybus, Kunice • Magdalena Śląska, Wrocław • Paulina Boniecka, Toruń • Krzysztof Chmiel, Bolków • Mieszko Śląski, Wrocław • Konrad Młyńczak, Kościelec • Dawid Sobota, Książenice • Kamil Jakimczyk, Wrocław • Marcin Klimek, Zabrze • Jakub Goździk, Swolszewice Małe • Rafał Kamiński, Kobyłka • Emil Kołodziejczyk, Nysa • Przemysław Banda, Ratajno • Paweł Wiatkowski, Sosnowiec • Urszula Tałałaj, Wasilków • Olivier Młyńczak, Wexford • Sebastian Sosnowski, Gliwice • Szymon Pieczko, Mrągowo • Jakub Ćwikliński, Białystok • Tomek Seweryn, Zawiercie • Iga Szymańska, Żmudź • Paweł Zając, Świdnik • Tomasz Zawada, Laskowa • Łukasz Wandel, Piaseczno • Igor Nowakowski, Łęczyca • Ewelina Łuszczek, Brzeziny • Robert Bobik, Goleniów • Michał Jędrzejewski, Piotrków Trybunalski • Zuzanna Czuper, Korytki • Arkadiusz Ragan, Polanów • Antonio Ramallets, Barcelona • Patryk Biskupski, Płaczków • Sebastian Sołtysik, Tychy • Mateusz Kalata, Brwinów • Tomasz Łącki, Piwniczna-Zdrój • Sebastian Szczepaniak, Szczawno-Zdrój • Paweł Krent, Opole • Tomasz Wasilewski, Warszawa • Adrian Ludwiczak, Łódź • Dawid Krzempek, Czarków • Filip Kujawa, Kluczbork • Iga Golińska, Marianowo • Katarzyna Żelazna, Sosnowiec • Justyna Oppermann, Gościeradz • Michał Demko, Toruń • Mariusz Świeczkowski, Rypin • Wojciech Buczkowski, Józefów • Filip Loose, Poznań • Patryk Stypuła, Andrychów • Mateusz Małkowski, Prabuty • Darek Piechota, Łowczów • Sebastian Kędzior, Jarocin • Kacper Łazowski, Bolesławiec • Dariusz Szczepanik, Żyrardów • Samuel Dziadek, Ustroń • Łukasz Biegański, Słupsk • Tomasz Krynicki, Przyłęg • Paweł Jaroszewski, Krasiniec • Wojciech Słomski, Chrzanów • Amelia Szczepanik, Żyrardów • Florentyna Szczepanik, Żyrardów • Bartosz Gadus, Skwierzyna • Mariusz Kaliski, Rosnowo • Mati Korzeń Skwirowski, Suliszewo • Łukasz Paluch, Luboszewy • Paweł Sabarański, Warszawa • Mikołaj Zimny, Poznań • Adrian Zygmunt, Wrocław • Małgorzata Szczepanik, Żyrardów • Damian Buczma, M-City • Patryk Kosiecki, Katowice • Mateusz Nowotka, Dobre Miasto • Jakub Cichowski, Łęczyca • Jacek Petroll, Gdańsk • Jakub Królak, Mścice • Jakub Kasprzyk, Myślibórz • Jarosław Ziętko, Tarnów • Tomasz Kaczyński, Cerkwica • Tomasz Warchoł, Wałbrzych • Mateusz Lompczyk, Niedomice • Łukasz Neuman, Świętochłowice • Monika Nowicka, Łódź • Kamil Wiśniewski, Grudziądz • Ewa Dobrzańska, Nowy Sącz • Kamil Gwiżdż, Spytkowice • Damian Nowak, Łódź • Wiesław Golec, Oława • Michał Mszyca, Wąsosz Górny • Wiktor Pilak, Szczecin • Mariusz Gula, Rawa Mazowiecka • Andrzej Baczyński, Warszawa • Patrycja Wlazło, Kisielów • Adrian Badura, Knurów • Paulina Bachosz, Gostyń • Klaudia Buczek, Kobyłka • Krystian Kozak, Gołąb • Juliusz Szczeblewski, Świecie • Adrian Mączewski, Prabuty • Ania Karwot, Rybnik • Kamil Walczyk, Maków • Artur Mirek, Kraków • Marcin Skibniewski, Nidzica • Daniel Kuncewicz, Zawóz-Bieszczady • Patryk Najder, Chodzież • Marek Szczudło, Jaworzno • Monika Kot, Maków • Dawid Szeliga, Sędziszów Młp • Filip Szymański, Tychy • Marta Ligięza, Częstochowa • Ewelina Kwit, Borysów • Marcin Drzewiecki, Ose • Mateusz Opioła, Dębica • Kamil Sarnowski, Tczew • Maciek Pluskota, Karpicko • Kamila Kościelniak, Nowy Sącz • Paweł Korczak, Gorzów Wlkp • Michał Glanc, Rydułtowy • Michał Banaszkiewicz, Zielona Góra • Kuba Wróblewski, Olsztyn • Kamila Urycka, Lubstówek • Mateusz Baczewski, Wygoda • Maciej Skiba, Włoszczowa • Adrian Kuryłowicz, Białystok • Marcin Latawiec, Kruszwica • Carles Rexach, Barcelona • Jakub Chylak, Nowy Tomyśl • Jakub Krzysztoszek, Wysoka Kamieńska • Paweł Otawa, Radlin • Paweł Heinze, Głogów • Alicja Stachlewska, Koluszki • Daria Cieszkowska, Toruń • Maks Tomanek, Zabrze • Rafał Rajman, Opole • Piotrek Grodny, Jadowniki • Jacek Szemborski, Gniezno • Klaudia Kaczor, Radom • Mikołaj Duda, Jelcz-Laskowice • Jakub Mitura, Wąbrzeźno • Gosia Fryc, Uchacze • Dawid Sobków, Wrocław • Emil Krzykała, Świdnik • Krzysiek Daniewski, Lublin • Bartlomiej Nowak, Gniezno • Mariusz Mazur, Brzozów • Maciej Leks, Tychy • Błażej Ćwiąkała, Krosno • Piotr Gonera, Strońsko • Ewelina Brodzik, Wargielity • Agata Jagielska, Zgierz • Marcin Kowalczyk, Zgierz • Dawid Lampa, Częstochowa • Kasia Lesicka, Uchacze • Agnieszka Kiniec, Toruń • Dawid Woźniak, Szczecin • Marcin Włoch, Zakopane • Andrzej Ciesielski, Warszawa • Marcin Szczodrowski, Skarszewy • Szymon Błaszczak, Lublin • Jakub Fojcik, Wodzisław Śląski • Arkadiusz Klimczyk, Zator • Magdalena Gontarek, Szczecin • Jakub Cholewiński, Szczecin • Miroslaw Szczerba, Reggio Emilia • Igor Szczodrowski, Skarszewy • Oliwier Woźniak, Szczecin • Natalia Sajda, Staszów • Dawid Tomczak, Grudziądz • Łukasz Nowotny, Grudziądz • Przemysław Piasecki, Mława • Kacper Frania, Blachownia • Adam Niklasz, Czersk • Daniel Sajda, Staszów • Bartosz Zieliński, Szczecin • Marta Leks, Tychy • Wiktoria Szopinska, Kościerzyna • Piotr Stelmaszczyk, Chorzów • Marta Słowińska, Dobra • Michał Gurkowski, Wrocław • Tomek Sujka, Wrocław • Kamil Tralewski, Warszawa • Piotr Pindel, Brzezinka • Kamil Mikołajewski, Budzów • Joanna Wasilewska, Warszawa • Dominik Bartkowiak, Nowa Sól • Artur Gandyk, Czechowice-Dziedzice • Antek Frydryński, Częstochowa • Marcin Stańczyk, Nowogard • Maciej Biernat, Wojkowice • Przemysław Stefaniak, Barcin • Kamil Kostrzewa, Darłowo • Mateusz Wójcicki, Sępólno Krajeńskie • Dżesika Wilke, Gdańsk • Kasia Stożek, Brzeg • Szymon Urban, Przywory • Tomasz Smolarczyk, Lublin • Aleksandra Jankowska, Łódź • Bartosz Rutkowski, Golub-Dobrzyń • Michał Krakowiak, Elbląg • Szymon Pisula, Westrza • Kamil Prymon, Piwoda • Kornel Małaszuk, Elbląg • Dawid Góźdź, Radom • Tomasz Kojzar, Mizerów • Tomek Polak, Osiny • Karol Kisiel, Kluczbork • Leon Kowalewski, Gdynia • Bartłomiej Kujawa, Nowa Ruda • Kacper Mosior, Sędziszów Małopolski • Ariel Pietruszewski, Gryfice • Krzysztof Wąsowicz, Opole • Tomasz Jamróz, Mszana Dolna • Arek Czajka, Mikołów • Marcin Włodarczyk, Słońsko • Kamil Borowiak, Plewiska • Jan Krupa, Spytkowice • Łukasz Szczechowiak, Poznań • Dominik Kciuk, Koziegłówki • Maja Pastusiak, Buxtehude • Wiktor Brychcy, Brak • Krzysztof Kropidłowski, Bytów • Pawel Piechocki, Nysa • Radosław Kostrzębski, Morąg • Ola Styczeń, Łapanów • Dawid Dulian, Wola Radłowska • Paweł Sitarczuk, Słupsk • Bernd Schuster, Augsburg • Łukasz Kubis, Gliwice • Dawid Skała, Mogilany • Janusz Lampiński, Mielec • Sebastian Garus, Jankowice • Damian Kowalski, Karniowice • Ewelina Kuryłowicz, Białystok • Robert Wilczyński, Gruszewnia • Piotr Bajdziak, Łódź • Patryk Wieczyński, Lulkowo • Agnieszka Gąsior, Dobre • Piotr Siadkowski, Głogów • Piotr Niciejewski, Wrocław • Kamil Szymański, Nowa Ruda • Michał Glazik, Gdynia • Dawid Kurcz, Brzostek • Michał Gąsior, Dobre • Izabela Szymańska, Nowa Ruda • Adam Siadkowski, Głogów • Piotr Malinowski, Pyrzyce • Michał Racki, Brzeg Dolny • Krzysztof Kula, Ostrowiec • Piotr Szymański, Olsztyn • Mariusz Gos, Warszawa • Michał Wieszczek, Izbicko • Patryk Poliński, Knyszyn • Marek Bronicki, Legionowo • Marta Głowacz, Chrzanów • Patrycja Maciak, Mikołów • Piotr Toma, Piotrków Trybunalski • Kamil Pawlik, Wieliczka • Igor Lenart, Warszawa • Patryk Kawczyński, Bieżuń • Adrian Kazimierczak, Kielce • Adrian Gaborek, Cieniawa • Krzysztof Frajer, Świnna • Marek Łuszcz, Łódź • Marcel Konopa, Dąbrowa Górnicza • Mateusz Hudzik, Chełmek • Łukasz Perlejewski, Szczecin • Tomasz Knejski, Lubliniec • Mateusz Faliński, Żary • Damian Kubicius, Skoczów • Maciej Herman, Sanok • Konrad Wiśniewski, Warszawa • Magdalena Bizińska, Piaskowiec • Patryk Soćko, Szyszki • Kamil Szmalenberg, Lubin • Piotr Machnik, Krosno • Kamil Hanusiak, Czarny Dunajec • Krzysztof Pawlak, Gostynin • Konrad Świerad, Jaworzno • Piotr Knejski, Lubliniec • Władek Sieradzki, Pruszków • Łukasz Kulwicki, Złotów • Łukasz Karczewski, Szubin • Eryk Miazga, Bydgoszcz • Kuba Modrzejewski, Bydgoszcz • Emil Rochmiński, Biała Rawska • Krzysztof Dąbrowski, Ziemnice • Dawid Kropidło, Żory • Dawid Brzęczek, Biała Rawska • Mateusz Łatka, Świdnica • Łukasz Dajer, Szczecin • Julia Friedeck, Wrocław • Karol Gościewski, Suwałki • Mateusz Rosiński, Gryfino • Dawid Hernik, Piekary Śląskie • Ilona Pacholarz, Klęczany • Dawid Bronowicki, Chwiram • Norbert Sak, Kraków • Daria Dybaś, Jasło • Mateusz Zdanowski, Warszawa • Bartek Hanish, Łódź • Tomek Rycko, Szyleny • Natalia Stanek, Katowice • Daniel Stiler, Miasteczko Śląskie • Marcin Urban, Pleszew • Mateusz Chłąd, Miedźno • Przemysław Drozdek, Myślenice • Arek Olejniczak, Bogatynia • Michał Babiarz, Oleśnica • Tomasz Magierowski, Ustanów • Marcin Siwiec, Gdańsk • Jakub Wronka, Rumia • Paweł Drozda, Bydgoszcz • Mateusz Wilczek, Mysłowice • Krzysztof Żak, Gniazdów • Bartosz Więcławek, Tomaszów Lubelski • Maksymilian Bogusz, Tarnów • Weronika Ziółek, Kraków • Karolina Ryś, Rybarzowice • Piotr Sobczak, Kraków • Patryk Wawro, Rzeszów • Robert Herok, Radlin • Konrad Pokrywka, Dębica • Marcin Stępień, Głogów • Maciej Kozicki, Racibórz • Bartek Habas, Niemcza • Filip Kulesza, Chojnice • Tomasz Siemieńczuk, Białystok • Bartłomiej Ziółkowski, Bezrzecze • Dominik Sońciński, Tomaszów Mazowiecki • Kamil Burdziak, Szczecin • Andoni Zubizarreta, Vitoria • Paweł Chodanowicz, Połczyn Zdrój • Łukasz Wójcik, Karpin • Kinga Wójcik, Szczecin • Karolina Szczepankiewicz, Budzisław Kościelny • Mateusz Pawlak, Wodynie • Krzysztof Adamczuk, Nowogród Bobrzański • Rafał Moczydłowski, Legionowo • Marcin Młynarczyk, Kasina Wielka • Michał Jędrzejas, Jeleśnia • Kasia Gać, Czyżowice • Queen Lubanguka, Ostrowiec Świętokrzyski • Damian Cudyk, Knurów • Konrad Kogut, Dylągówka • Arkadiusz Kobyłko, Morawsko • Piotr Kubas, Skawina • Krzysztof Gać, Czyżowice • Konrad Tkaczyk, Zawidów • Angelika Grzybowska, Czartajew • Marcin Bijak, Kępno • Dawid Ćwikliński, Brodnica • Jakub Talarek, Skawina • Łukasz Śnieciński, Kutno • Artur Bednarz, Kaszyce Milickie • Karol Bańkowski, Brańsk • Tomasz Karamański, Andrychów • Przemysław Kozołup, Dziewkowice • Paweł Frankiewicz, Skarżysko-Kamienna • Piotrek Ciwiński, Stargard Szczeciński • Michał Woźniak, Trzebnica • Marek Michałowski, Sosnowiec • Miłosz Serwata, Kalinowa • Klaudia Zielińska, Łódź • Łukasz Pieńkowski, Czerniewice • Dominik Popiński, Wrocław • Ania Modrzejewska, Warszawa • Kacper Brózda, Jaworzno • Konrad Wasiak, Dąbrowa Górnicza • Dawid Szczygieł, Markuszowa • Piotr Borkowski, Sokołów Podlaski • Mateusz Dzida, Rudziczka • Michał Tkaczyk, Łódź • Kuba Wojciechowicz, Supraśl • Zbigniew Dzieciątkowski, Dąbrowa Górnicza • Andrzej Kołodziejski, Malbork • Artur Kallas, Płoty • Dawid Piotrowski, Katowice • Mateusz Jurgaś, Wodzisław śląski • Piotr Dedyński, Pęperzyn • Paweł Bork, Żukowo • Paweł Zapała, Smolec • Bartosz Rosiak, Kalisz • Bartłomiej Wiśniewski, Wejherowo • Rafał Sobeczko, Raszczyce • Daniel Kulak, Kałków • Kamil Berliński, Darłowo • Magdalena Motylicka, Bobrowo • Przemysław Raczek, Ząbki • Justyna Tołstyko, Wolin • Marcin Tołstyko, Wolin • Kamil Dębiec, Łódź • Bartosz Brodzik, Lublin • Jakub Stachyra, Piotrków Drugi • Krystian Zawadzki, Świdnik • Karol Kowalski, Ostróda • Marcin Gąsiorowski, Łódź • Piotr Mikrut, Wrocław • Jakub Czuba, Bydgoszcz • Patryk Puchtel, Siemiatycze • Piotr Nitner, Rumia • Przemysław Kuryłło, Wschowa • Patryk Wita, Świerklany • Łukasz Marciniak, Raciąż • Marcin Wolski, Bolesławiec • Daniel Frej, Żółwin • Wojciech Lekston, Siemianowice Śląskie • Dawid Tołstyko, Wolin • Michał Dymecki, Żyrardów • Magdalena Lekston, Siemianowice Śląskie • Mateusz Augustyniak, Ławki • Monika Grządkowska, Toruń • Dorian Tomkiewicz, Ostrołęka • Piotr Garbol, Kielce • Łukasz Iwaniec, Namysłów • Julia Kramer, Międzychód • Karolina Gawlińska, Zabrze • Łukasz Pomiankiewicz, Lublin • Dominika Klimek, Nowy Sącz • Andrzej Koziołek, Chełm Śląski • Bartosz Mielewczyk, Gdynia • Karol Brzozowski, Mława • Krzysztof Lib, Warszawa • Dawid Loga, Rogów • Robert Plebaniak, Łódź • Kuba Jarząb, Iława • Adam Baganc, Poznań • Mikołaj Prajs, Gdańsk • Mariusz Guzik, Coleraine • Helenio Herrera, Buenos Aires • Emilia Wiśniewska-Guzik, Coleraine • Tomek Sołtysik, Bielsko-Biała • Krystian Grzejdziak, Stargard Szczeciński • Jan Kowalski, Łódź • Dawid Pawłowski, Boguszów-Gorce • Mateusz Głębocki, Koniecpol • Michał Jeżewski, Rumia • Filip Koza, Tarnów • Damian Wszołek, Uniejów • Kamil Wesołowski, Konin • Patryk Drężek, Ryn • Iwona Dębska, Warszawa • Przemek Sobczak, Chojnice • Grzegorz Kaim, Sosnowiec • Jarek Gucwa, Grybów • Michał Wieczorek, Szczecin • Wojciech Niedośpiał, Wilczkowice • Marcin Wyleżuch, Orzesze • Kasia Bil, Grybów • Barbara Gierat, Pławniowice • Adrian Gontarski, Zgierz • Patrycja Sadowska, Wierzchowo • Monika Głagolska, Warszawa • Bartłomiej Choncel, Polanowice • Łukasz Król, Bytów • Damian Rusek, Świdwin • Majonez Chruścicki, Dubiecko • Tomasz Zawada, Cieszyn • Paweł Binkowski, Głuszyno • Jakub Wójcik, Warszawa • Jakub Czarnecki, Dziewierzewo • Piotr Koliński, Gdańsk • Michał Wrotkowski, Zabrze • Paula Pleskacz, Zamość • Tomek Jajczak, Kamionka • Michał Gałązka, Warszawa • Krystian Pluta, Ninków • Daniel Belowski, Głowno • Tomasz Krygier, Janowiec Wielkopolski • Mateusz Lewandowski, Bydgoszcz • Adrian Stępień, Jędrzejów • Dawid Modzelewski, Ruda Śląska • Tomasz Piecha, Żory • Paulina Mazalon, Flantrowo • Julia Mroske, Wejherowo • Weronika Osińska, Wielka Nieszawka • Damian Pyrzyński, Chocianów • Piotr Gibas, Kraków • Grzegorz Wasiluk, Olsztyn • Bogusław Wasiluk, Olsztyn • Piotr Chabros, Biłgoraj • Aleksander Kokot, Warszawa • Katarzyna Winnik, Mirsk • Tomasz Lubowiecki, Jankowice • Mateusz Lucas, Gdynia • Pawel Cichon, Mielec • Aleksander Głowacki, Malbork • Roman Sidorski, Poznań • Piotr Przybolewski, Malbork • Tomasz Nadolski, Malbork • Robert Rutkowski, Łódź • Marcin Drozdowski, Mielec • Kamil Osoba, Bieruń Stary • Łukasz Gałęcki, Małków • Arkadiusz Pluta, Nowa Sól • Robert Makarewicz, Domaniewek • Michał Świszcz, Chełm • Konrad Libera, Wrocław • Rafał Gucwa, Babimost • Jakub Suracki, Świdnik • Wojciech Maciejewski, Złotoryja • Grzegorz Kowalczyk, Pabianice • Małgorzata Nowicka, Zduńska Wola • Jakub Celadyn, Chełmsko Śląskie • Arkadiusz Osiński, Rososza • Dariusz Tomaszewski, Świecie • Karolina Maryńczak, Tomaszów Lubelski • Krystian Bianga, Rumia • Radosław Pamuła, Książenice • Karolina Gall, Kołobrzeg • Kuba Pelc, Hyzne • Sławomir Jurek, Kraków • Łukasz Góralczyk, Gubin • Gracjan Cyran, Polkowice • Marcin Ring, Zarośle Cienkię • Ania Pałkowska, Jaworzno • Justyna Rup, Sosnowiec • Kamil Kłębek, Wojkowice • Wiktor Mijalski, Konin • Sebastian Kilbach, Warszawa • Aleksandra Kolowska, Dobre Miasto • Michał Łapko, Gdańsk • Jakub Kucharski, Konstancin-Jeziorna • Dominik Prabucki, Starogard Gdański • Jozef Szczygiel, Sandomierz • Kamil Błażejczyk, Żelechów • Aleksander Pakuła, Nowiny • Krzysztof Mierzwa, Wałbrzych • Udo Lattek, Boże • Łukasz Włochowicz, Żarki • Mateusz Bielicz, Kielce • Adam Lisicki, Krapkowice • Adrian Biały, Szczecon • Tomasz Bryłkowski, Jelenia Góra • Rafał Jarka, Mrągowo • Grzegorz Berdychowski, Bielsko-Biała • Justyna Kita, Siemianowice Śląskie • Marek Bratek, Tychy • Ewa Puda, Lubinicko • Antek Sikora, Paprocie • Przemysław Szczurek, Kraków • Grzegorz Głód, Jasionka • Krzysztof Wegwert, Koluszki • Kamil Rup, Brzóza Królewska • Marcin Łapacz, Piła • Bartosz Maścianica, Mrągowo • Przemysław Szypuła, Kraków • Łukasz Klopś, Witnica • Mateusz Biela, Pszczyna • Szymon Kunicki, Sejny • Mariusz Muskała, Koronowo • Emanuel Ptak, Katowice • Stefan Michalczyk, Mrągowo • Wojciech Grabarczyk, Wodzisław Śląski • Daniel Felczak, Szczecin • Patryk Janicki, Praszka • Mateusz Bogunia, Barcelona • Radosław Szmyd, Praszka • Zenon Gorzynik, Jawornik • Wiktor Kucharzewski, Szczecin • Paweł Rabiński, Warszawa • Marcin Niedurny, Ruda Śląska • Adam Gmerski, Działoszyn • Artur Bercal, Imielin • Maciej Ćwiąkała, Warszawa • Mirosław Szumierz, Rzeszów • Piotrek Smoleń, Lubatowa • Paulina Kowalska, Młoszowa • Sylwester Grochecki, Tuchów • Wiktor Wicher, Opole • Sebastian Sadowski, Suwałki • Jan Omietański, Gdańsk • Filip Szukalski, Sopot • Magdalena Drzewiecka, Poznań • Marek Janowicz, Rawicz • Mateusz Kramer, Międzychód • Jakub Chmielewski, Poznań • Paweł Więcek, Stargard Szczeciński • Łukasz Malinowski, Warszawa • Wojciech Górski, Kielce • Łukasz Łuksin, Świdnica • Beata Kowalska, Radlin • Patryk Szkudlarek, Sątopy-Samulewo • Oliver Kalita, Głogów • Piotr Brandt, Sosnowiec • Marcin Bocheński, Nowy Dwór Mazowiecki • Michał Wojcieszek, Mołodutyn • Mateusz Ciastek, Siemianowice Śląskie • Monika Hajduk, Czerwionka-Leszczyny • Wojciech Sarkowicz, Zakopane • Rafał Zimnicki, Kielce • Kamil Hruszka, Łask • Patryk Kosztowniak, Starachowice • Artur Orłowski, Raciniewo • Norbert Matijczak, Lubin • Kamila Hladisz, Wrocław • Adrian Rogowski, Tuszyn • Krzysztof Kaczmarczyk, Kielce • Daria Stradomska, Błaszki • Maciej Szymański, Wejherowo • Michał Górecki, Podchojny Jędrzejów • Rafał Sewera, Mielec • Rafał Więckiewicz, Ciechanów • Grzegorz Miłoś, Wysoka Strzyżowska • Wojciech Binkowski, Głuszyno • Aleks Skłucki, Nasielsk • Przemek Dębski, Sosnowiec • Marcin Binkowski, Szczecin • Dawid Adamczyk, Oleśnica • Damian Duda, Wola Dębińska • Katarzyna Trojak, Sędziszów • Wojciech Kożuch, Brak • Mirosław Kurczak, Chojnów • Przemysław Stańczyk, Warszawa • Paweł Leszko, Martąg • Tomasz Kaczyński, Tczew • Krzysztof Kociołek, Kraków • Daniel Kreczmer, Młynek • Weronika Duda, Kraków • Wojciech Pytlik, Cieszanów • Jakub Kupczyk, Pleszew • Grzegorz Gawel, Kańczuga • Mateusz Dąbrowski, Piaseczno • Michał Barczyk, Olkusz • Szymon Szweda, Skórcz • Roksana Sobczyk, Łódź • Julia Klejdysz, Kraków • Artur Kłodawski, Toruń • José María Bakero, Gouzieta • Kasia Kopeć, Goczałkowice – Zdrój • Ania Trojańska, Kraków • Bartłomiej Kasprzyk, Bytom • Małgorzata Murawska, Augustów • Martyna Jurczyk, Strumień • Adam Styrczula, Rybnik • Artur Ziółkowski, Suwałki • Tomasz Piechotka, Warszawa • Tomasz Imiełowski, Brynica • Wojciech Uciński, Gościm • Ola Szkudłapska, Warszawa • Sebastian Gągor, Nowy Sącz • Emil Kotecki, Kożuchów • Marzena Łukasiak, Sochaczew • Michał Barca, Ostrołęka • Sebastian Bednarz, Biłgoraj • Daniel Bugała, Lębork • Daniel Michalak, Bydgoszcz • Klaudia Nowak, Poznań • Piotr Gorol, Strumień • Paweł Kręciewski, Ukta • Robert Pusz, Prudnik • Krzysztof Wołoszyński, Rzeszów • Laura Stachowska, Gorzów Wlkp. • Patrycja, Piotrków Trybunalski • Zuzanna Tarnowska, Chojnów • Franek Felsztukier, Łódź • Weronika Magnowska, Radom • Adrianna Krawczyk, Biedrusko • Bożena Kurczak, Chojnów • Ferdynand Felsztukier, Łódź • Wiktor Ozdyk, Bydgoszcz • Katarzyna Bajurska, Warszawa • Patryk Stelmach, Zielin • Jan Poński, Łowicz • Piotr Araszkiewski, Szczecin • Łukasz Zatoń, Szczecin • Michał Rogoziński, Grudziądz • Ksenia Ignatowska, Warszawa • Sebastian Frączyk, Nowy Dwór Mazowiecki • Paweł Gutowski, Warszawa • Anna Wojtkowska, Warszawa • Przemysław Świć, Borki • Przemysław Dziubik, Słubice • Sara Ogińska, Sopot • Sylwia Zdebel, Ruda Śląska • Norbert Artur Janowski, Pisz • Mateusz Zalewski, Bydgoszcz • Klaudia Strycharczyk, Radoszyce • Kinga, Ania i Mikołaj Prajs, Gdańsk • Michał Sekuła, Warszawa • Ania Kniaź, Kielce • Krzysztof Michalczak, Świebodzice • Gabriela Nemś, Goleniów • Krzysztof Sroka, Gryfino • Marek Pniewski, Wólka Soseńska • Dominika Rymarz, Grzmiąca • Jakub Worobiec, Ruda Śląska • Kasia Ordon, Szczecin • Jacek Lejko, Smardzewice • Przemysław Wrzosek, Dzierzby • Łukasz Bardziński, Jaksice • Maciej Bugała, Lębork • Marcelina Laia Ptak, Katowice • Grzegorz Blejder, Wrocław • Robert Ostolski, Rębków • Wojciech Kopera, Działoszyn • Stasiu Pawlaczyk, Ostrów Wielkopolski • Aleksandra Dedyńska, Pęperzyn • Mateusz Hoffmann, Odolanów • maciek Frycz, Koszalin • Andrzej Solarski, Ząbki • Mateusz Kuźniar, Lubotyń • Maciej Drożdzowski, Olkusz • Paweł Szerszeń, Korczyna • Przemek Banaszek, Sobolew • Mariusz Wielemborek, Szewce Nadolne • Adrian Kumor, Mójcza • Adrian Gełdon, Czersk • Daniel Nowak, Słowin • Łukasz Waśkowski, Konin • Beniamin Nowak, Iłża • Michał Żmieńko, Białystok • Wiktor Łuszczek, Brzeziny • Michał Sobczyk, Włoszczowa • Krzysztof Wiśniewski, Świdnik • Kacper Klonek, Bydgoszcz • Witold Miemczok, Giszowiec • Wiktor Welfle, Warszawa • Magda Woś, Kielce • Mateusz Mielcarz, Chwiram • Łukasz Rolak, Warszawa • Tomasz Malik, Ruda Śląska • Łukasz Kleszczewski, Wejherowo • Tomasz Semrau, Bydgoszcz • Adam Semrau, Bydgoszcz • Wojciech Michalski, Słupsk • Angelika Cofała, Zamość • Braian Cofała, Zamość • César Rodríguez, León • Wojciech Wojtkun, Tychy • Mariusz Kostro, Wysokie Mazowieckie • Klaudia Adamczyk, Gierałtowice • Kamil Łukasik, Szczecin • Łukasz Lenard, Hrubieszów • Dawid Rozanski, Strzegowo • Eryk Nowak, Strzałkowo • Krzysiek Janiszewski, Osiecza • Mateusz Bolek, Świdnica • Wiesław Wieliczko, Potęgowo • Kamil Boczek, Jedlanka • Tomasz Lisiecki, Jadwisin • Sylwia Barca, Ostrołęka • Artur Klimczak, Katowice • Dawid Minartowicz, Głubczyce • Adam Danilczuk, Zaminowo • Wojciech Wiśniewski, Świdnik • Anna Klimczak, Katowice • Adrian Węgrzyn, Dzierżoniów • Bogusz Stacherski, Plewiska • Aleksandra Stacherska, Plewiska • Michał Słonka, Rzeszów • Łukasz Róg, Kościelisko • Filip Kłodawski, Kraków • Łukasz Siedlecki, Szwecja • Paweł Konikowski, Poznań • Tomasz Jawor, Połczyn-Zdrój • Andrzej Babulewicz, Białystok • Piotr Fedoryszyn, Oborniki Śląskie • Paweł Sontowski, Smykówko • Kasia Zielińska, Płońsk • Łukasz Sałek, Głogówek • Miłosz Marczuk, Gruczno • Kacper Wnorowski, Chełm • Norbert Barwiński, Kielce • Anita Nogal, Kłobuck • Miłosz Gajek, Kielce • Sławomir Ciaś, Gliwice • Tomasz Pacholczyk, Gdańsk • Jakub Wilk, Jelenia Góra • Dariusz Dźwigaj, Przemków • Michał Dźwigaj, Przemków • Łukasz Łoś, Zamość • Robert Piontek, Racibórz • Mariusz Olejniczak, Knurów • Piotr Drozdzowski, Skała • Daniel Piskorz, Wrocław • Michał Zieliński, Ziębice • Filip Dudziński, Łuków • MateUsz Bżdziuch, Biłgoraj • Sławomir Nowak, Ozorków • Anna Piskorek, Lublin • Michał Winiarski, Kraków • Karol Lutkiewicz, Słupsk • Martyna Borejszo, Gdańsk • Katarzyna Cierkosz, Mikołów • Adrian Fatyga, Olkusz • Mateusz Sieradzki, Radom • Robert Krzemiński, Warszawa • Janek Dzwonecki, Lublin • Anna Cieślak-Krzemińska, Warszawa • Karol Cuper, Kaczory • Sławomir Subda, Koczała • Klara Subda, Koczała • Gregor Schamscha, Oldenburg • Natalia Rutkowska, Świerklany • Kacper Leszczyński, Pyszczyn • Julia Nowakowska, Brak • Łukasz Tarasiuk, Chocianów • Klaudia Chaba, Chocianów • Alan Makowski, Zgierz • Dominika Ciasnocha, Warnice • Ryszard Galka, Brzesko • Honorata Mościcka, Poznań • Paweł Kochanowski, Warszawa • Michał Pilśniak, Tarnowskie Góry • Jakub Kozdrój, Nowe Dobra • Karol Linkowski, Nowe Dobra • Michał Wsołek, Serock • Szymon Olszewski, Janikowo • Michał Rak, Piekary Śląskie • Marek Trembaczowski, Piekary Śląskie • Michał Kędzior, Nowy Sącz • Maksymilian Sewera, Mielec • Jarosław Tomczyk, Kicko • Martyna Tomczyk, Kicko • Maciej Bożek, Będzin • Leszek Mostowski, Pajęczno • Agata Toczek, Opole • Paweł Stachniczek, Wojtkowice • Marek Toczek, Opole • Damian Kartscher, Opole • Tomasz Szymoński, Warszawa • Maciej Gądek, Jaworzno • Mateusz Ciupa, Radom • Marcin Bełc, Tarnowskie Góry • Cin Cino, Glasgow • Daniel Woźniak, Mircze • Mariusz Skonieczny, Świnoujście • Malwina Bień, Czubrowice • Dariusz Janecki, Pszów, Bzie • Daniel Pawlowski, Chełmno • Tomasz Kuźniak, Strzelce Opolskie • Aga Stankiewicz, Chełmno • Robert Czarnota, Łaziska Górne • Patryk Ciechanowicz, Skien/Norwegia • Jarosław Rydzewski, Płock • Piotr Haniszewski, Sulechów • Mariusz Lachowicz, Rudnik nad Sanem • Bartosz Zając, Gliwice • Piotr Nykiel, Ubeda • Michał Porębski, Sanniki • Patrycja Zawierucha, Żory • Damian Leń, Golcowa • Jacek Migdalski, Łódź • Paweł Mazur, Przemyśl • Magdalena Kołodziej, Nowa Dęba • Błażej Nowicki, Warszawa • Rafał Koclęga, Bytom • Filip Kamiński, Kobyła • Paulina Paulus, Łąkie Nowe • Wojciech Kłys, Łódź • Karol Kachniarz, Brojce • Aleksnadra Krawczyk, Piotrków Tryb • Justyna Gestewicz, Bydgoszcz • Arkadiusz Glegoła, Jedlnia Letnisko • Krystian Matejka, Chróścice • Andrzej Ziółek, Lublin • Bogusław Pietrzak, Łódź • Agnieszka Czerw, Rybnik • Karolina Gołuszko, Gościce • Dominika Szczotka, Paczków • Ewa Brzezińska, Piaseczno • Jarek Kowalski, Pabianice • Jagoda Wasiak, Tychy • Marcin Tupaj, Chodzież • Daniel Dudniczek, Tarnowskie Góry • Krzysztof Protas, Lubin • Lena Huakbar, Gliwice • Łukasz Tkaczyk, Rzeszów • Damian Olszewski, Kietrz • Kamil Borucki, Głogów • Michał Nowosiad, Działdowo • Grzegorz Bany, Kolobrzeg • Artur Rak, Trzebiatów • Monika Kot, Tarnowskie Góry • Magdalena Bamber, Poznań • Bartłomiej Nowak, Sanok • Dominika Tracz, Elizewo • Marcin Janicki, Słonawy • Radek Piasecki, Jędrzejów • Aleksander Kita, Kraków • Wojciech Maśliński, Elbląg • Michał Łuczak, Szczecin • Tomasz Krzewiński, Międzybórz • Kamil Kamola, Puławy • Agnieszka Wilk-Piekara, Kraków • Maciej Woś, Oleśnica • Sławomir Kurowski, Kraków • Krzysztof Skwira, Mrągowo • Paweł Wawruch, Gdynia • Ewelina Dolna, Piła • Patrycja Cieślak, Kowale Pańskie • Ksenia Jamnik, Sypniewo • Paweł Kowalewski, Mrągowo • Marcin Nadwodnik, Wola • Michał Grabowski, Stachowo • Michał Kołacz, Belsk Duży • Ludwik Kreft, Rumia • Agata Brzychcy, Kowale Pańskie • Michał Zawada, Warszawa • Marta Grabny, Mińsk Mazowiecki • Paula Krause, Lichnowy • Paula Fabiańska, Kaczkowo Stare • Paweł Łysikowski, Krosno • Piotr Stelmach, Kiełczów • Marion Milanista, Wąchock • Kornelia Malczarska, Lublin • Roksana Zawisza, Boguszów-Gorce • Paweł Base, Wejherowo • Michał Idzik, Piekary Śląskie • Łukasz Grzegorczyk, Olsztyn • Krzysztof Jaszke, Szczecin • Damian Karmelita, Święciechów • Sebastian Bugno, Mielec • Michał Niewola, Gołkowice • Marika Majewska, Leszno • Klaudia Klonowska, Brzeg Dolny • Monika Miziak, Lublin • Aleksandra Smoderek, Warszawa • Wiesław Zastawny, Grudziądz • Adrian Wojciechowski, Warszawa • Weronika Piekarska, Czarny Sad • Dominik Suwała, Siemianowice Śląskie • Michał Zeliaś, Sandomierz • Grzegorz Ciepły, Skawina • Krzysztof Bągorski, Wejherowo • Agata Kubica, Tarnowskie Góry • Rafał Karpiński, Piotrków Kujawski • Karol Fieroch, Turza Śląska • Dominik Iwoła, Starachowice • Katarzyna Kądziołka, Błonie • Jakub Pisiałek, Sosnowiec • Błażej Bijak, Gorzów Wielkopolski • Miłosz Zimoń, Żakowice • Anna Oleś, Police • Karolina Dumecka, Barlinek • rafal hada, kroczyce • Mariusz Sepkowski, Łódź • Michał Sepkowski, Łódź • Maciej Mościcki, Poznań • Andrzej Gibuła, Lublin • Tomasz Szymański, Gdańsk • Paweł Szymański, Gdańsk • Tomasz Sitkowski, Tychy • Dariusz Zapała, Opole • Amadeusz Bobowiec, Busko-Zdrój • Przemysław Jończyk, Kielce • Marcin Sudnik, Lubań • Daria Burzyńska, Olkusz • Ania Lis, Miasteczko Śląskie • Katarzyna Grzegorzewska, Skierniewice • Wojciech Grzegorzewski, Skierniewice • Monika Pisiałek, Sosnowiec • Łukasz Pfister, Bystrzyca Klodzka • Krzysztof Zawisza, Lublin • Bartosz Żurawicz, Łódź • Stanisław Żurawicz, Łódź • Gary Lineker, Leicester •

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Piłkarska furia. Podróż przez hiszpański futbol Barça. Życie, pasja, ludzie Gerard Pique. Urodzony na Camp Nou 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Wayne Gretzky. Opowieści z tafli NHL Nienasycony – Robert Lewandowski Arkadiusz Onyszko. Fucking Polak. Nowe życie Thomas Morgenstern. Moja walka o każdy metr Wszystko za Everest Jeszcze jedna mila