Zakup bezwypadkowy

Zakup bezwypadkowy

Autorzy: Jacek Balkan

Wydawnictwo: Pascal

Kategorie: Branżowe

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

Ilość stron: 320

cena od: 29.09 zł

Dlaczego tak trudno w Polsce o porządny używany samochód? Porządny, czyli bezwypadkowy lub z pełną informacją, co i kiedy było naprawiane, z oryginalnym, udokumentowanym przebiegiem, w dobrym stanie technicznym? To nie są zbyt wygórowane wymagania. Niestety, o wiele bardziej prawdopodobne jest, że zamiast na uczciwego sprzedawcę trafi my na oszusta, a nasze wymarzone auto okaże się skarbonką bez dna.

Jacek Balkan bezlitośnie obnaża wszystkie sztuczki handlarzy samochodów. Podpowiada, jak samemu sprawdzić, czy auto uczestniczyło w wypadku, powodzi albo pożarze. Pomaga też dobrać idealną markę i model do naszych potrzeb.

Trudne staje się prostsze. Z tą książką pójdę kupić następny samochód. Polecam ten poradnik wszystkim, którzy boją się, że auto z drugiej ręki okaże się najgorszym zakupem życia. Szczególnie — kobietom. Dowiecie się, jak nie dać się naciągnąć i co zabrać do torebki, żeby dobrze przygotować się do oględzin oferowanego samochodu.

Agnieszka Litorowicz-Siegert, „Twój STYL”

Jeżeli stoisz przed dylematem, czy kupić nowe, lecz banalne auto, czy też używane, ale oferujące dawkę emocji, ta książka jest dla Ciebie. Dzięki niej w mgnieniu oka zorientujesz się, jakie mroczne sekrety kryją prawdziwe ,,okazje” na rynku wtórnym samochodów.

Michał Maske, odpowiedzialny za komunikację marek Seat, Nissan i Ferrari

O autorze:

Jacek Balkan, polski dziennikarz motoryzacyjny. Od ponad piętnastu lat autor, producent, reżyser i prowadzący kilkunastu programów telewizyjnych i radiowych. Pracował dla takich stacji jak TVN, RTL, TVN Turbo czy Polsat. Konsultant motoryzacyjny przy produkcji filmów fabularnych i seriali, gościnnie występował w znanym z Discovery Chanel programie „Fani czterech kółek” („Wheeler Dealers”).

Publikował między innymi w „Gazecie Wyborczej”, w tygodnikach „Wprost” i miesięczniku „High Living”. Obecnie autor tekstów motoryzacyjnych w tygodniku „Polityka”. Szef redakcji motoryzacyjnej Radia TOK FM, gdzie od dziesięciu lat prowadziaudycje poświęcone wszystkim obszarom motoryzacji.

Autor książek Skandaliczna historia motoryzacji oraz Operacja Dakar.

Copyright © 2014 Jacek Balkan

Copyright for this edition © Wydawnictwo Pascal

Tytuł: Zakup bezwypadkowy

Autor: Jacek Balkan

Redakcja: Joanna Kułakowska-Lis

Korekta: Katarzyna Zioła-Zemczak

Skład i projekt graficzny makiety: Andrzej Najder/fotonajder.pl

Projekt graficzny okładki: Studio KARANDASZ

Zdjęcia w książce: Archiwum prywatne autora

Zdjęcia na okładce: Tomek Banasik/zasekunde.pl

Redaktor prowadząca: Małgorzata Jasińska-Kowynia

Redaktor naczelna: Agnieszka Hetnał

Bielsko-Biała 2014

Wydawnictwo Pascal

43-382 Bielsko-Biała

ul. Zapora 25

tel. 338282828

pascal@pascal.pl, www.pascal.pl

Wydanie pierwsze

ISBN 978-83-7642-359-3

Serdeczne podziękowania od wydawcy dla pana Sławomira Szymańskiego z firmy Holdmar, oraz dla Alfa Romeo Bołtowicz z Warszawy za pomoc w przygotowaniu materiałów zdjęciowych.

eBook Mastering: Atelier Du Châteaux

Jak to się wszystko zaczęło…

Pa­mię­tam go do­sko­na­le – był srebr­ny i dwu­oso­bo­wy, miał ścią­ga­ny dach, ta­pi­cer­kę ze sztucz­nej, tro­chę po­prze­cie­ra­nej skó­ry i cen­tral­nie za­mon­to­wa­ny sil­nik. Mój pier­szy wła­sny sa­mo­chód, fia­ta X 1/9, ku­pi­łem chwi­lę po ode­bra­niu pra­wa jaz­dy i sprze­da­niu ma­lu­cha (pre­zent od dziad­ków), któ­rym jeź­dzić nie za­mie­rza­łem. In­te­re­su­ją­cą ofer­tę zna­la­złem w jed­nej z ga­zet ogło­sze­nio­wych – w dru­giej po­ło­wie lat dzie­więć­dzie­sią­tych sta­no­wi­ły one, za­rów­no dla mnie, jak i dla wie­lu mo­ich ko­le­gów, od­po­wied­nik In­ter­ne­tu – moż­na się by­ło na nie ga­pić go­dzi­na­mi.

Mi­mo że mi­nę­ło pra­wie dwa­dzie­ścia lat, je­stem w sta­nie od­two­rzyć w pa­mię­ci chy­ba każ­dy mo­ment tej pierw­szej, do­ro­słej trans­ak­cji, łącz­nie z jaz­dą prób­ną, pod­czas któ­rej ni­by wszyst­ko wy­glą­da­ło do­brze, ale tyl­ko do mo­men­tu, w któ­rym wrzu­ci­łem wstecz­ny. Bieg wy­ska­ki­wał za każ­dym ra­zem, nie da­ło się prze­je­chać na­wet me­tra do ty­łu. Cze­mu uda­łem, że te­go nie za­uwa­żam? Cze­mu ski­ną­łem ze zro­zu­mie­niem gło­wą, gdy fa­cet, któ­ry wci­skał mi te­go sta­re­go gra­ta, po­wie­dział, że­by się tym nie mar­twić, że to nor­mal­ne, cza­sem tak jest? Przez dwa la­ta wpy­cha­łem au­to na miej­sce par­kin­go­we, szu­ka­łem wznie­sie­nia, je­śli chcia­łem za­wró­cić i pró­bo­wa­łem wmó­wić so­bie i in­nym, że ten typ tak ma, że to spor­to­we au­to bez wstecz­ne­go, wer­sja to­ro­wa. Cze­mu nie za­uwa­ży­łem, że mo­co­wa­nie wa­ha­cza jest sko­ro­do­wa­ne i za pa­rę mie­się­cy mój we­hi­kuł, z po­wo­du za­bu­rzo­nej geo­me­trii przed­nie­go za­wie­sze­nia, bę­dzie bu­dził strach u ja­dą­cych z na­prze­ciw­ka?

Od­po­wiedź na wszyst­kie te py­ta­nia jest dość okrut­na: o ile na mo­to­cy­klach ja­ko ta­ko się wte­dy zna­łem, o ty­le na sa­mo­cho­dach pra­wie wca­le. Nie wie­dzia­łem, gdzie zaj­rzeć, co spraw­dzić. Na szczę­ście bra­ki w wie­dzy nad­ro­bi­łem bły­ska­wicz­nie, choć – nie­ste­ty – by­ła to na­uka na wła­snych błę­dach. Bu­do­wę roz­rusz­ni­ka po­zna­łem pew­nej wy­jąt­ko­wo mroź­nej zi­my, gdy pod do­mem, bez pod­no­śni­ka czy ka­na­łu, przy­szło mi wy­mon­to­wać za­ci­na­ją­cy się ben­diks. Za­wie­sze­nie na­pra­wi­łem za­raz po tym, gdy po­li­cja za­bra­ła mi do­wód re­je­stra­cyj­ny, a pro­szę mi wie­rzyć, że w la­tach dzie­więć­dzie­sią­tych trze­ba by­ło so­bie na to so­lid­nie za­słu­żyć – nie to co dziś. Na­to­miast szcze­gó­ło­wą wie­dzę do­ty­czą­cą sil­ni­ka i za­si­la­ją­cej go mie­szan­ki ben­zy­ny z po­wie­trzem zdo­by­łem, ga­sząc wła­sną kurt­ką po­żar, któ­ry wy­buchł, gdy zdją­łem filtr po­wie­trza i pró­bo­wa­łem uru­cho­mić sil­nik…

Mój pierw­szy sa­mo­chód za­lazł mi za skó­rę tak bar­dzo, że pew­ne­go dnia po pro­stu go po­rzu­ci­łem, jed­nak na­stęp­ne wca­le nie by­ły lep­sze. Dzie­siąt­ki róż­nych, wła­snych sa­mo­cho­dów to set­ki roz­ma­itych awa­rii. Mer­ce­des kla­sy S, w któ­rym pew­nej zi­my wszyst­ko za­mar­z­ło tak sku­tecz­nie, że uda­ło mi się go uru­cho­mić do­pie­ro na wio­snę. Kil­ka wspa­nia­łych, dwu­na­sto­cy­lin­dro­wych ja­gu­arów, uru­cha­mia­ją­cych w ga­ra­żach pod­ziem­nych wszyst­kie czuj­ni­ki za­dy­mie­nia – a gdy się już ła­ska­wie wy­to­czy­ły na po­wierzch­nię, to wte­dy, raz na ja­kiś czas, prze­sta­wa­ły dzia­łać ha­mul­ce – nikt ni­g­dy nie do­szedł, dla­cze­go. Da­ihat­su cha­ra­de, w któ­rym kil­ka ra­zy, w tym sa­mym ga­ra­żu, wy­mie­nia­łem uszczel­kę pod gło­wi­cą, a mi­mo to cią­gle coś z tym au­tem by­ło nie tak. Czy w koń­cu, jesz­cze w la­tach dzie­więć­dzie­sią­tych, ca­ła ma­sa for­dów z mo­to­rem 1,8 die­sel. Chy­ba do tej po­ry, po ciem­ku i w nie­ca­łą go­dzi­nę, był­bym w sta­nie ścią­gnąć gło­wi­cę z te­go sil­ni­ka i przy oka­zji wy­mie­nić roz­rząd. Ro­bi­łem to kil­ka­na­ście ra­zy.

Do koń­ca 2001 ro­ku mia­łem już na kon­cie przy­naj­mniej kil­ka­dzie­siąt aut, oka­zyj­nie ku­pio­nych i sprze­da­nych, naj­czę­ściej ze spo­rą stra­tą. We wszyst­kich ra­zem wzię­tych po­psu­ło się chy­ba wszyst­ko, co tyl­ko mo­gło się po­psuć, co czło­wiek wy­my­ślił i wy­ko­rzy­stał do zbu­do­wa­nia sa­mo­cho­du. By­ły ta­kie mo­men­ty, w któ­rych mia­łem kil­ka­na­ście (!) sa­mo­cho­dów, ale ani jed­ne­go spraw­ne­go.

Na prze­ło­mie 2001 i 2002 ro­ku w ga­ze­cie, bo­daj „Wy­bor­czej”, za­uwa­ży­łem ogło­sze­nie: kie­row­nik pro­duk­cji pil­nie szu­kał kon­tak­tu z oso­ba­mi po­sia­da­ją­cy­mi za­byt­ko­we au­ta, nie­zbęd­ne na pla­nie fil­mu Ka­rol­cia. Mo­ja skrom­na ko­lek­cja ja­gu­arów nie za bar­dzo pa­so­wa­ła, jed­nak za­dzwo­ni­łem i za­pro­po­no­wa­łem swo­je usłu­gi. Ja­ko dzien­ni­karz mo­to­ry­za­cyj­ny, wte­dy spe­cja­li­zu­ją­cy się w tak zwa­nych wy­na­laz­kach, dys­po­no­wa­łem licz­ny­mi kon­tak­ta­mi, więc bły­ska­wicz­nie do­łą­czy­łem do ze­spo­łu. Mia­łem za za­da­nie do­star­czać na plan to, co wy­my­śli­li sce­na­rzy­ści i pa­ni re­ży­ser, a by­ły to po­my­sły dość dzi­wacz­ne. Fa­bu­lar­na baj­ka rzą­dzi­ła się swo­imi pra­wa­mi, dla­te­go pew­ne­go dnia ca­lut­ką uli­cę Bed­nar­ską na Sta­rym Mie­ście w War­sza­wie mu­sie­li­śmy wy­peł­nić sa­mo­cho­da­mi – i to nie­przy­pad­ko­wy­mi. Au­ta mia­ły być w pa­ste­lo­wych ko­lo­rach, w do­dat­ku po­ło­wa, oko­ło trzy­dzie­stu, mu­sia­ła być za­byt­ko­wa, a dru­ga fu­tu­ry­stycz­na. Wspa­nia­ły, za­byt­ko­wy rolls-roy­ce stał więc obok no­we­go volks­wa­ge­na be­etle, przed­wo­jen­ny żół­ty ci­tro­ën obok alu­mi­nio­we­go au­di A2. Chy­ba ni­g­dy wcze­śniej i pew­nie ni­g­dy póź­niej kon­sul­tant do spraw mo­to­ry­za­cyj­nych nie miał na pla­nie ta­kie­go uro­cze­go ba­ła­ga­nu, a wcze­śniej tak po­tęż­ne­go lo­gi­stycz­ne­go wy­zwa­nia… Ka­rol­cia oka­za­ła się sko­kiem na bar­dzo głę­bo­ką wo­dę, tym bar­dziej że – oprócz wy­szu­ki­wa­nia i do­star­cza­nia na plan aut zgod­nych z ar­ty­stycz­ną wi­zją twór­ców – do mo­ich obo­wiąz­ków na­le­ża­ło rów­nież bu­do­wa­nie sa­mo­cho­do­wej sce­no­gra­fii – na przy­kład ra­dio­wo­zu, któ­ry nie­co przy­po­mi­nał­by ame­ry­kań­skie krą­żow­ni­ki szos, ale jed­no­cze­śnie miał­by za­bu­rzo­ne pro­por­cje, tak, aby już na pierw­szy rzut oka widz zo­rien­to­wał się, że ma do czy­nie­nia z czymś nie­re­al­nym. Uda­ło mi się zna­leźć wy­pro­du­ko­wa­ne­go w la­tach sześć­dzie­sią­tych w Wiel­kiej Bry­ta­nii, for­da con­su­la clas­sic – ist­ne sty­li­stycz­ne sza­leń­stwo – tył jak w ame­ry­kań­skich skrzy­dla­kach, przód jak w ogrom­nej li­mu­zy­nie i ka­bi­na z pio­no­wą tyl­ną szy­bą, a wszyst­ko w bar­dzo kom­pak­to­wych, jak na Eu­ro­pę przy­sta­ło, roz­mia­rach. Za­nie­dba­ne­go i dzię­ki te­mu bar­dzo ta­nie­go for­da po­ma­lo­wa­li­śmy na bia­ło, ozdo­bi­li­śmy gra­na­to­wy­mi pa­sa­mi, do­star­czo­ną przez sce­no­gra­fów gwiaz­dą sze­ry­fa i ogrom­nych roz­mia­rów bel­ką ostrze­gaw­czą z ca­łą ma­są nie­bie­skich i czer­wo­nych świa­te­łek. Efekt był fan­ta­stycz­ny, koszt nie­wiel­ki.

Film osta­tecz­nie ni­g­dy nie wszedł do kin, nie zo­stał na­wet ukoń­czo­ny. Na szczę­ście ko­lej­ne zle­ce­nia po­ja­wi­ły się nie­mal na­tych­miast – zresz­tą czę­sto by­ły jesz­cze trud­niej­sze. Do sce­ny ślu­bu, fil­mo­wa­nej przez Agniesz­kę Hol­land na war­szaw­skiej Pra­dze, uda­ją­cej ma­łą wieś w głę­bi Ro­sji, po­trzeb­na by­ła no­wa… woł­ga. W Mo­skwie pew­nie zna­le­zie­nie ta­kie­go au­ta nie sta­no­wi­ło­by więk­sze­go pro­ble­mu, ale w War­sza­wie? W 2001 ro­ku by­ła chy­ba tyl­ko jed­na, jeź­dził nią – ja­ko tak­sów­ką – star­szy pan. Jak już ją wy­pa­trzy­łem i zdo­by­łem za po­śred­nic­twem kor­po­ra­cji kon­takt, sta­ną­łem przed naj­trud­niej­szym za­da­niem – prze­ko­na­niem tak­sów­ka­rza do przy­je­cha­nia na plan. Wszyst­kie fir­mo­we na­klej­ki, ozna­cze­nia i ko­gut mu­sia­ły być usu­nię­te, co – na szczę­ście – zo­sta­ło wła­ści­cie­lo­wi so­wi­cie wy­na­gro­dzo­ne, po­dob­nie jak przy­mu­so­wy, trzy­dnio­wy prze­stój, zwią­za­ny z przy­go­to­wa­niem au­ta do jed­nej za­le­d­wie sce­ny, w któ­rej ta względ­nie no­wa, bo kil­ku­let­nia woł­ga uda­wa­ła sa­mo­chód ślub­ny.

Ile tych fil­mo­wych, se­ria­lo­wych czy te­le­wi­zyj­nych sa­mo­cho­dów prze­wi­nę­ło się przez mo­je rę­ce w cią­gu kil­ku­na­stu lat? Chy­ba nie je­stem w sta­nie po­li­czyć. Czę­sto by­ło tak, że wy­star­czy­ło au­to wy­po­ży­czyć, czy to od fir­my, czy – w trud­niej­szych przy­pad­kach – od oso­by pry­wat­nej. Jed­nak każ­da wy­kra­cza­ją­ca po­za nor­mę sce­na, w któ­rej po­jazd wpa­dał do wo­dy, sta­wał w pło­mie­niach lub z im­pe­tem ude­rzał w be­to­no­wy słup, mu­sia­ła być od stro­ny sa­mo­cho­do­wej wy­my­ślo­na tak, by by­ło to w peł­ni bez­piecz­ne, a przy tym nie­dro­gie. Gdy­by każ­da pro­duk­cja fil­mo­wa mo­gła so­bie po­zwo­lić na nisz­cze­nie do­brych, a przez to dro­gich, sa­mo­cho­dów, kon­sul­tant mo­to­ry­za­cyj­ny nie miał­by zbyt wie­le do ro­bo­ty. Nie mam za­mia­ru zdra­dzać ta­jem­nic fil­mo­wej kuch­ni, po­wiem tyl­ko, że za­miast za­to­pić do­bre au­to, le­piej jest ku­pić znacz­nie tań­sze, po po­wo­dzi, któ­re­mu po­now­ny kon­takt z wo­dą już nie za­szko­dzi, oraz wy­po­ży­czyć iden­tycz­ny eg­zem­plarz, któ­ry po­słu­ży do wcze­śniej­szych, bez­sz­ko­do­wych ujęć. Po­waż­ny wy­pa­dek? Ku­pu­je­my roz­bi­ty sa­mo­chód i przy­go­to­wu­je­my jeż­dżą­cą atra­pę, wy­pro­sto­wa­ną i po­la­kie­ro­wa­ną, bar­dzo ład­ną, do­pó­ki nie przyj­rzy­my się bli­żej. Po­żar? Nic trud­ne­go – szu­ka­my au­ta, któ­re sta­nę­ło na dro­dze fran­cu­skiej de­mon­stra­cji, z kom­plet­nie wy­pa­lo­nym wnę­trzem.

Przez te wszyst­kie la­ta du­żo się na­uczy­łem. Wiem, jak szyb­ko i nie­dro­go na­pra­wić au­to po po­wo­dzi, po­ża­rze, czy też ta­kie znisz­czo­ne przez wan­da­li. Wiem też, jak so­bie po­ra­dzić z sa­mo­cho­dem po wy­pad­ku, ja­ki bę­dzie orien­ta­cyj­ny koszt wy­cią­gnię­cia po­gnie­cio­nych blach i wy­mia­ny te­go, cze­go nie da się na­pra­wić. Co mie­siąc ku­pu­ję na te­le­wi­zyj­ne po­trze­by kil­ka, cza­sem kil­ka­na­ście, uży­wa­nych sa­mo­cho­dów. Rzecz ja­sna, tyl­ko część z nich jest uszko­dzo­na, więk­szość to au­ta spraw­ne tech­nicz­nie, czę­sto na­wet bar­dzo za­dba­ne. By­wa­ją to du­że luk­su­so­we li­mu­zy­ny, spor­to­we mar­ki za pół mi­lio­na zło­tych al­bo – sie­dem brą­zo­wych ma­łych fia­tów. Nie­kie­dy wy­da­ję wła­sne, in­nym ra­zem po­wie­rzo­ne pie­nią­dze, jed­nak od ład­nych pa­ru lat ni­ko­mu, żad­ne­mu sa­mo­cho­do­we­mu han­dla­rzo­wi, nie da­łem się oszu­kać. Prze­krę­co­ny prze­bieg? Wy­mia­na ele­men­tów bla­char­skich pod ko­lor, tak, by czuj­nik la­kie­ru oka­zał się bez­u­ży­tecz­ny? Sprze­daw­cy ma­ją swo­je spo­so­by, ale ja mam swo­je, jesz­cze lep­sze. Mu­szę być na sto pro­cent pe­wien, że kwo­ta, któ­rą pła­cę, od­po­wia­da re­al­nej war­to­ści po­jaz­du.

Nie jest to ła­twe za­da­nie, ale po prze­czy­ta­niu tej książ­ki bę­dą Pań­stwo mo­gli, tak jak ja, przejść się po do­wol­nym par­kin­gu, i w kil­ka mi­nut bez­błęd­nie wska­zać wszyst­kie ma­lo­wa­ne, na­pra­wia­ne i wy­cią­ga­ne au­ta. Mam na­dzie­ję, że dzię­ki mo­im wska­zów­kom wy­bór sa­mo­cho­du, któ­ry Pań­stwo ku­pią, sta­nie się… nie­co trud­niej­szy. Więk­szość „pięk­nych”, „bez­wy­pad­ko­wych” i „ide­al­nych” aut od­pad­nie już w trak­cie prze­glą­da­nia ofert, spo­ro po pierw­szej roz­mo­wie te­le­fo­nicz­nej ze sprze­da­ją­cym. Kup­no uży­wa­ne­go sa­mo­cho­du w Pol­sce ni­g­dy nie by­ło pro­ste, jed­nak czy­tel­ni­cy tej książ­ki zdo­bę­dą wie­dzę, któ­rą po­sia­dam ja, a tak­że oso­by, pra­gną­ce nas w per­fid­ny spo­sób oszu­kać. By wy­rów­nać szan­se, dość szcze­gó­ło­wo opi­sa­łem, jak na­pra­wia­ne są au­ta po po­wo­dzi, jak ro­bi się prze­kład­kę z „an­gli­ka”, jak do­ko­nu­je się ko­rek­ty licz­ni­ka. Wie­dza ta mo­że się nie­któ­rym wy­dać nie­bez­piecz­na, jed­nak, mo­im zda­niem, je­śli wszy­scy po­zna­my te „me­to­dy”, bę­dzie­my wie­dzie­li, na co zwra­cać uwa­gę, oglą­da­jąc au­to.

Za­kup bez­wy­pad­ko­wy to nie tyl­ko za­ba­wa w kot­ka i mysz­kę z nie­uczci­wy­mi han­dla­rza­mi, ale rów­nież ka­ta­log naj­po­pu­lar­niej­szych w Pol­sce ma­rek i mo­de­li, wraz z li­stą naj­częst­szych uste­rek, wad i za­let, a tak­że oso­bi­stą re­ko­men­da­cją – lub jej bra­kiem. Tu rów­nież mo­gę się po­chwa­lić spo­rym do­świad­cze­niem – każ­dym z opi­sa­nych aut jeź­dzi­łem – na tym prze­cież po­le­ga pra­ca dzien­ni­ka­rza mo­to­ry­za­cyj­ne­go – a więk­szość przed­sta­wio­nych ma­rek po­ja­wi­ła się też na mo­jej li­ście za­ku­pów, więc oglą­da­łem przy­naj­mniej kil­ka eg­zem­pla­rzy i wy­bie­ra­łem naj­lep­szy.

Swo­im wie­lo­let­nim sa­mo­cho­do­wym do­świad­cze­niem chcę się po­dzie­lić z Pań­stwem. Mam na­dzie­ję, że mo­ja książ­ka oka­że się po­moc­na dla wszyst­kich tych, któ­rzy pla­nu­ją za­kup swo­ich wła­snych czte­rech kó­łek. Ży­czę Pań­stwu przy­jem­nej lek­tu­ry i wy­łącz­nie uda­nych, sa­mo­cho­do­wych za­ku­pów.

Jacek Balkan

Przygotowania do zakupu

Cze­mu tak trud­no w Pol­sce o po­rząd­ny uży­wa­ny sa­mo­chód? Po­rząd­ny, czy­li bez­wy­pad­ko­wy lub cho­ciaż z peł­ną in­for­ma­cją, co i kie­dy by­ło na­pra­wia­ne, z ory­gi­nal­nym, udo­ku­men­to­wa­nym prze­bie­giem, w do­brym sta­nie tech­nicz­nym? To wca­le nie są zbyt wy­gó­ro­wa­ne wy­ma­ga­nia, nie­ste­ty, o wie­le bar­dziej praw­do­po­dob­ne jest, że za­miast na uczci­we­go sprze­daw­cę tra­fi­my na oszu­sta, a na­sze wy­ma­rzo­ne au­to oka­że się skar­bon­ką bez dna, na któ­rej nie mo­że­my po­le­gać i w któ­rej nie czu­je­my się bez­piecz­nie. Pol­scy fa­chow­cy ma­ją na­praw­dę ogrom­ne do­świad­cze­nie w przy­go­to­wy­wa­niu sa­mo­cho­dów do sprze­da­nia. Co praw­da naj­gor­sze, je­śli cho­dzi o krę­ta­czy, spro­wa­dza­ją­cych do Pol­ski sa­mo­cho­do­wy złom, jest już szczę­śli­wie za na­mi, jed­nak te­go, co dzie­je się w pol­skich ko­mi­sach, a wcze­śniej w warsz­ta­tach, jesz­cze cy­wi­li­za­cją na­zwać nie moż­na.

Skąd wziął się problem?

Pod ko­niec lat osiem­dzie­sią­tych po Pol­sce jeź­dzi­ły w za­sa­dzie sa­mo­cho­dy za­le­d­wie kil­ku ma­rek. Cze­skie ško­dy, wschod­nio­nie­miec­kie wart­bur­gi i tra­ban­ty, ra­dziec­kie ła­dy i przede wszyst­kim pol­skie fia­ty i po­lo­ne­zy. Ofi­cjal­ne ce­ny no­wych aut, w po­rów­na­niu do za­rob­ków, by­ły bar­dzo wy­so­kie, w do­dat­ku, by zdo­być przy­dział, na­le­ża­ło mieć od­po­wied­nie zna­jo­mo­ści lub cier­pli­wie, czę­sto przez wie­le lat, cze­kać w ko­lej­ce. Ce­ny aut na licz­nych gieł­dach sa­mo­cho­do­wych kil­ku­krot­nie prze­wyż­sza­ły te usta­lo­ne przez pań­stwo, a na du­żo lep­sze i bar­dziej no­wo­cze­sne po­jaz­dy za­chod­nie lub ja­poń­skie, na­wet na kil­ku­let­nie­go volk­swa­ge­na czy to­yo­tę, mo­gli so­bie po­zwo­lić je­dy­nie za­ra­bia­ją­cy w de­wi­zach, naj­czę­ściej za gra­ni­cą.

W cza­sach PRL sa­mo­chód, choć­by naj­mniej­szy i naj­tań­szy fiat 126p, miał cha­rak­ter do­bra re­gla­men­to­wa­ne­go i nie­mal luk­su­so­we­go, mi­mo że po­jaz­dy, na któ­rych przy­dział cze­ka­no i na któ­re oszczę­dza­no la­ta­mi, i tak by­ły sier­mięż­ne, ar­cha­icz­ne i po­nad­prze­cięt­nie awa­ryj­ne. Szczyt ma­rzeń sta­no­wi­ła to­yo­ta co­rol­la lub volks­wa­gen golf z sil­ni­kiem wy­so­ko­pręż­nym, gdyż olej na­pę­do­wy, w od­róż­nie­niu od ben­zy­ny, moż­na by­ło ku­pić bez kar­tek, a za­tem, chcąc po­je­chać na wa­ka­cje lub do ro­dzi­ny, nie trze­ba by­ło ro­bić za­pa­sów i trzy­mać ka­ni­strów w piw­ni­cy.

To wła­śnie wte­dy, w la­tach osiem­dzie­sią­tych, po­ja­wi­li się za­wo­do­wi han­dla­rze. Moż­na ich by­ło spo­tkać przed każ­dą gieł­dą sa­mo­cho­do­wą, wy­pa­tru­ją­cych oka­zji, po­lu­ją­cych na naj­bar­dziej po­pu­lar­ne mar­ki lub na lek­ko znisz­czo­ne, a przez to tań­sze au­ta.

To, co uda­ło im się ku­pić w nie­dzie­lę, w cią­gu kil­ku czy kil­ku­na­stu ko­lej­nych dni szy­ko­wa­li do dal­szej sprze­da­ży. Je­śli au­to by­ło w wy­raź­ny spo­sób sko­ro­do­wa­ne, prze­cho­dzi­ło bły­ska­wicz­ną na­pra­wę z uży­ciem włók­na szkla­ne­go i szpa­chli, cza­sem je­dy­nie ży­wi­cy epok­sy­do­wej i po­gnie­cio­nych ga­zet, któ­re wy­peł­nia­ły ubyt­ki. Świe­żo po­ło­żo­ny la­kier pięk­nie się błysz­czał, ni­cze­go nie­świa­do­my klient ku­po­wał i przez kil­ka ty­go­dni, na­wet mie­się­cy mógł być ze swo­je­go sa­mo­cho­du bar­dzo za­do­wo­lo­ny, do cza­su, aż nie trza­snął moc­niej drzwia­mi, po czym z prze­ra­że­niem pa­trzył na ka­wa­łek pro­gu, któ­ry od­padł, al­bo pęk­nię­ty la­kier na błot­ni­ku.

Pro­fe­sjo­nal­ni han­dla­rze ku­po­wa­li i sprze­da­wa­li do kil­ku aut ty­go­dnio­wo i mie­li spo­so­by na każ­de­go, na­wet naj­więk­sze­go gra­ta. Ana­lo­go­we prze­krę­ca­ne licz­ni­ki prze­bie­gu prze­sta­wia­li, po wy­ję­ciu ze­ga­rów, przy po­mo­cy szpil­ki, lub pod­łą­cza­li do lin­ki na­pę­dza­ją­cej pręd­ko­ścio­mierz wy­so­ko­obro­to­wą wier­tar­kę i w cią­gu go­dzi­ny zdej­mo­wa­li kil­ka, a na­wet kil­ka­na­ście ty­się­cy ki­lo­me­trów. Je­śli zu­ży­ta skrzy­nia bie­gów lub tyl­ny most gło­śnym wy­ciem ob­wiesz­cza­ły świa­tu i wła­ści­cie­lo­wi au­ta, że to już ko­niec, że ko­niecz­ny jest kosz­tow­ny re­mont, do me­cha­ni­zmu do­da­wa­no tro­ci­ny, dzię­ki cze­mu przez pe­wien czas pra­co­wał znacz­nie ci­szej. Na­wet na zu­ży­ty sil­nik by­ły spo­so­by – ory­gi­nal­ny olej spusz­cza­no i za­stę­po­wa­no znacz­nie gęst­szym, eli­mi­nu­jąc w ten spo­sób wy­cie­ki i ewen­tu­al­ne stu­ki wa­łu kor­bo­we­go i pa­ne­wek.

Dzikie czasy III RP

Po 1989 ro­ku i wpro­wa­dze­niu w ży­cie pla­nu Bal­ce­ro­wi­cza wszyst­ko się zmie­ni­ło. Bar­dziej re­al­ne, choć w po­rów­na­niu z za­chod­ni­mi są­sia­da­mi kil­ka ra­zy niż­sze za­rob­ki spra­wi­ły, że Po­la­cy za­czę­li ma­so­wo oszczę­dzać na po­rząd­ny, naj­le­piej nie­miec­ki, fran­cu­ski lub ja­poń­ski sa­mo­chód. To, co jesz­cze kil­ka lat wcześ­niej by­ło nie­mal nie­moż­li­we do zdo­by­cia, sko­ro na­wet na uży­wa­ne­go pas­sa­ta prze­cięt­nie za­ra­bia­ją­cy Po­lak mu­siał od­kła­dać kil­ka­na­ście czy na­wet kil­ka­dzie­siąt lat, na­gle sta­ło się du­żo ła­twiej do­stęp­ne. Do Pol­ski tra­fia­ły ogrom­ne ilo­ści uży­wa­nych za­chod­nich sa­mo­cho­dów, w do­dat­ku w naj­roz­ma­it­szej kon­dy­cji. Przed­się­bior­cy wy­szu­ki­wa­li w nie­miec­kich, bel­gij­skich czy ho­len­der­skich ko­mi­sach au­ta jak naj­tań­sze, czę­sto za­nie­dba­ne, uszko­dzo­ne me­cha­nicz­nie lub z ogrom­nym prze­bie­giem. Po prze­wie­zie­niu przez gra­ni­cę, usu­nię­ciu uste­rek i drob­nych ko­sme­tycz­nych na­pra­wach sa­mo­chód tra­fiał do klien­ta nie­mal na­tych­miast.

Po­zba­wio­ny do­stę­pu do po­rząd­nej mo­to­ry­za­cji ry­nek był tak chłon­ny, tak po­dat­ny na wszel­kie plot­ki o zmia­nach prze­pi­sów ogra­ni­cza­ją­cych im­port, i przy tym na ty­le mło­dy i nie­doj­rza­ły, że zna­le­zie­nie chęt­nych do kup­na po­jaz­du, na­wet ta­kie­go, któ­ry w prze­szło­ści uczest­ni­czył w bar­dzo po­waż­nym wy­pad­ku, nie sta­no­wi­ło żad­ne­go pro­ble­mu. Warsz­ta­ty bla­char­skie i la­kier­ni­cze, wy­ra­sta­ją­ce jak grzy­by po desz­czu, brak fa­cho­wej wie­dzy i znacz­nie ogra­ni­czo­ny do­stęp do ta­nich, uży­wa­nych czę­ści nad­ra­bia­ły po­my­sło­wo­ścią i pra­co­wi­to­ścią. Z dwóch lub trzech roz­bi­tych sa­mo­cho­dów bez więk­szych pro­ble­mów ro­bio­no je­den, spaw łą­czą­cy do­cze­pio­ną część ka­ro­se­rii cią­gnął się cza­sem wzdłuż, cza­sem w po­przek au­ta, jed­nak do­pó­ki po­kry­wa­ła go lśnią­ca war­stwa la­kie­ru, ni­ko­mu to spe­cjal­nie nie prze­szka­dza­ło. Oby au­to ja­koś wy­glą­da­ło, oby je­cha­ło.

Naj­gor­sze, pod wzglę­dem sta­nu tech­nicz­ne­go, by­ły i są au­ta spro­wa­dzo­ne do Pol­ski w la­tach dzie­więć­dzie­sią­tych, kie­dy opła­ca­ło się na­pra­wiać w za­sa­dzie wszyst­ko. Sy­tu­acja zmie­ni­ła się ra­dy­kal­nie wraz z wej­ściem na­sze­go kra­ju do Unii Eu­ro­pej­skiej, wie­lu sa­mo­cho­do­wych fa­chow­ców wy­je­cha­ło wte­dy do pra­cy na Za­chód, ci, któ­rzy zo­sta­li, znacz­nie pod­nie­śli ce­ny. Spro­wa­dza­nie po­waż­nie roz­bi­tych sa­mo­cho­dów sta­ło się, w przy­pad­ku naj­tań­szych i naj­po­pu­lar­niej­szych mo­de­li, nie­opła­cal­ne, chy­ba że by­ły to au­ta nie­mal no­we i z nie­wiel­kim prze­bie­giem; je­dy­nie dro­gie i luk­su­so­we li­mu­zy­ny lub sa­mo­cho­dy spor­to­we na­pra­wia­ne są na­dal na­wet po kil­ku­krot­nym da­cho­wa­niu.

Na początek kilka uwag

Zanim zadzwonisz, pomyśl

Przez dwa­dzie­ścia pięć lat ja­kość do­stęp­nych na ryn­ku aut uży­wa­nych znacz­nie wzro­sła, jed­nak men­tal­ność tych, któ­rzy ży­ją z ich sprze­da­ży, nie­wie­le się zmie­ni­ła. Po­dob­nie jest z klien­tem, któ­ry szu­ka oka­zji i uwie­rzy w pra­wie każ­dą wy­my­ślo­ną przez sprze­da­ją­ce­go bzdu­rę, za­pła­ci i – prze­świad­czo­ny, że zro­bił świet­ny in­te­res – od­je­dzie do do­mu no­wo ku­pio­nym au­tem, nie spraw­dziw­szy do­kład­nie te­go, co trze­ba.

Czę­sto po­dej­mu­je­my de­cy­zję na­wet nie za­sta­na­wia­jąc się wcze­śniej, ja­kie­go sa­mo­cho­du w za­sa­dzie po­trze­bu­je­my. Czy wy­star­czy nam od­mia­na trzy­drzwio­wa, za­zwy­czaj nie­co tań­sza, czy mo­że pla­nu­je­my re­gu­lar­nie ko­rzy­stać z tyl­nej ka­na­py, do któ­rej do­stęp jest ła­twiej­szy, je­śli ma­my au­to pię­cio­drzwio­we? Czy sa­mo­chód bę­dzie wy­ko­rzy­sty­wa­ny głów­nie w za­tło­czo­nym mie­ście i le­piej, że­by był nie­wiel­ki, czy też przede wszyst­kim na tra­sie, w związ­ku z czym przy­da się więk­szy roz­staw osi i bar­dziej kom­for­to­we za­wie­sze­nie? Je­śli miesz­ka­my przy dro­dze o n-tym sta­tu­sie w ko­lej­no­ści zi­mo­we­go od­śnie­ża­nia, a od­po­wie­dzial­nych za re­mont na­wierzch­ni dro­go­wców nie wi­dzia­no tam już ład­nych pa­ru lat, to mo­że war­to po­my­śleć o na­pę­dzie na czte­ry ko­ła i nie­co więk­szym prze­świ­cie? A je­że­li do ba­gaż­ni­ka trze­ba bę­dzie nie­dłu­go scho­wać dzie­cię­cy wó­zek lub pla­nu­je­my prze­pro­wadz­kę, czy nie lep­sze by­ło­by du­że kom­bi al­bo na­wet van?

Wy­bór jest ogrom­ny, a nie pa­dły jesz­cze py­ta­nia o skrzy­nię bie­gów – ręcz­ną lub au­to­ma­tycz­ną, o sil­nik – wy­so­ko­pręż­ny, ben­zy­no­wy lub ben­zy­no­wy z in­sta­la­cją ga­zo­wą. Nie spy­ta­li­śmy też o to, co się nam po­do­ba i któ­rej fir­mie chcie­li­by­śmy za­ufać. Na­praw­dę, jest w czym wy­bie­rać i nad czym się za­sta­na­wiać.

Gdy zde­cy­du­je­my się już na kon­kret­ną mar­kę i mo­del, czę­sto po­peł­nia­my pierw­szy po­waż­ny błąd, znacz­nie ogra­ni­cza­jąc po­le ma­new­ru. Wbrew po­zo­rom, ze zna­le­zie­niem od­po­wied­nie­go eg­zem­pla­rza w na­szej oko­li­cy, a do te­go w ła­twej do za­ak­cep­to­wa­nia ce­nie mo­że być spo­ry pro­blem. Ofer­ta pro­du­cen­tów jest naj­czę­ściej bar­dzo zbli­żo­na, pra­wie każ­dy sprze­da­je nie­du­że au­to miej­skie, kom­pakt, li­mu­zy­nę i kom­bi z seg­men­tu D oraz mi­ni­va­na i SUV-a. Czę­sto zda­rza się, że kon­struk­cje te, je­śli po­wsta­ły w ra­mach jed­ne­go kon­cer­nu, są od stro­ny tech­nicz­nej nie­mal iden­tycz­ne, ma­ją te sa­me skrzy­nie bie­gów, sil­ni­ki, osią­gi i zu­ży­cie pa­li­wa, a po­waż­ne róż­ni­ce wi­dać je­dy­nie w kształ­cie ka­ro­se­rii. Dzi­siej­sze cza­sy skła­nia­ją pro­du­cen­tów do szu­ka­nia oszczęd­no­ści i bu­do­wa­nia aut na wspól­nych plat­for­mach pod­ło­go­wych – ła­two po­sta­wić na droż­sze, nie­miec­kie au­to, nie zda­jąc so­bie spra­wy z te­go, że iden­tycz­ne pod­ze­spo­ły ma du­żo tań­szy, mniej re­no­mo­wa­ny pro­dukt cze­skiej mar­ki.

Zanim pojedziesz, zadzwoń

Au­to, któ­re­go szu­ka­my, po­win­no być bez­wy­pad­ko­we, z nie­wiel­kim, udo­ku­men­to­wa­nym prze­bie­giem, za­dba­nym wnę­trzem i po­wło­ką la­kier­ni­czą w nie­na­gan­nym sta­nie. Szyb­ko oka­że się, że nie ma pro­ble­mu ze zna­le­zie­niem ide­al­ne­go eg­zem­pla­rza, zwłasz­cza w ko­mi­sie pro­wa­dzo­nym obok fir­mo­we­go sa­lo­nu da­nej mar­ki, jed­nak ce­ny dwu- czy trzy­let­nich, wy­so­ko­pręż­nych i do­brze wy­po­sa­żo­nych po­jaz­dów bę­dą bar­dzo wy­so­kie, wręcz po­rów­ny­wal­ne z ce­na­mi aut fa­brycz­nie no­wych, ty­le że w pod­sta­wo­wych wer­sjach, z naj­słab­szym sil­ni­kiem bez­y­no­wym.

Znacz­nie, bo o kil­ka­na­ście, cza­sem na­wet o trzy­dzie­ści pro­cent tań­sze bę­dą au­ta spro­wa­dzo­ne z za­gra­ni­cy, więk­szy bę­dzie też wy­bór ko­lo­rów, wer­sji sil­ni­ko­wych czy wy­po­sa­że­nia. Ty­le że trze­ba nie­kie­dy prze­je­chać kil­ka­set ki­lo­me­trów, by obej­rzeć in­te­re­su­ją­cy nas eg­zem­plarz.

Za­nim zor­ga­ni­zu­je­my wy­pra­wę, war­to się do­kład­nie przy­go­to­wać do roz­mo­wy te­le­fo­nicz­nej. Je­śli sa­mo­chód jest za­re­je­stro­wa­ny w kra­ju, ko­niecz­nie spy­taj­my, jak dłu­go sprze­da­ją­cy jest wła­ści­cie­lem. Je­śli od ty­go­dnia, dwóch lub trzech, nie­mal na pew­no ma­my do czy­nie­nia z han­dla­rzem, któ­ry dość szyb­ko uwi­nął się z na­pra­wą lub ko­rek­tą licz­ni­ka. Mu­si­my też wie­dzieć, skąd au­to zo­sta­ło spro­wa­dzo­ne (naj­bar­dziej za­dba­ne sa­mo­cho­dy są w Szwaj­ca­rii, Au­strii, Niem­czech i kra­jach Be­ne­lu­xu, na dru­gim bie­gu­nie znaj­du­ją się te z Włoch lub Fran­cji) i kie­dy (au­ta, któ­re tra­fi­ły do nas pięć, osiem lat te­mu ja­ko pra­wie no­we, rocz­ne lub dwu­let­nie, mo­gły uczest­ni­czyć w du­żo po­waż­niej­szych wy­pad­kach niż spro­wa­dzo­ne nie­daw­no).

W ogło­sze­niu mo­że po­ja­wić się in­for­ma­cja, że sa­mo­chód zo­stał spro­wa­dzo­ny i za­re­je­stro­wa­ny, jed­nak, na­wet je­śli wi­dzi­my na zdję­ciach frag­ment pol­skiej ta­bli­cy re­je­stra­cyj­nej, upew­nij­my się, czy fak­tycz­nie pro­ce­du­ry zo­sta­ły do­peł­nio­ne, choć­by po to, by unik­nąć do­dat­ko­wych kosz­tów zwią­za­nych z re­je­stra­cją (opła­ta re­cy­klin­go­wa).

Je­śli sa­mo­chód zo­stał spro­wa­dzo­ny, ale nie jest jesz­cze opła­co­ny, czy­li nie uisz­czo­no ak­cy­zy, a do­ku­men­ty nie są prze­tłu­ma­czo­ne, do­wiedz­my się, z kim pod­pi­sze­my ewen­tu­al­ną umo­wę. Je­śli sprze­da­ją­cy pro­wa­dzi fir­mę, mu­si nam wy­sta­wić fak­tu­rę, a wcze­śniej do­ko­nać wszel­kich for­mal­no­ści zwią­za­nych z wpro­wa­dze­niem au­ta do ob­ro­tu. Przy­go­to­wa­nie do­ku­men­tów jest je­go obo­wiąz­kiem, a in­for­ma­cja o tym, że au­to nie jest jesz­cze opła­co­ne, to je­dy­nie za­bieg mar­ke­tin­go­wy, dzię­ki któ­re­mu ce­na w ogło­sze­niu wy­da się bar­dziej atrak­cyj­na. Trze­ba jed­nak pa­mię­tać, że sprze­daw­ca i tak do­li­czy do niej to, co wy­dał na ak­cy­zę i tłu­ma­cza.

Mo­że się też zda­rzyć tak, że otrzy­ma­my pro­po­zy­cję fak­tu­ry wy­sta­wio­nej na nas, ale przez fran­cu­ską lub nie­miec­ką fir­mę, al­bo – na­wet czę­ściej – umo­wy za­war­tej bez­po­śred­nio z za­gra­nicz­nym wła­ści­cie­lem. Py­ta­nie, czy bę­dzie on obec­ny w trak­cie trans­ak­cji, mo­że­my so­bie da­ro­wać, a z ofer­ty na­le­ży czym prę­dzej zre­zy­gno­wać. Sprze­daw­ca w spryt­ny spo­sób ogra­ni­czy swo­je po­śred­nic­two je­dy­nie do za­rob­ku, od któ­re­go nie za­pła­ci po­dat­ku, a nam wci­śnie naj­pew­niej sfał­szo­wa­ną umo­wę lub fak­tu­rę – prze­cież nie do­stał jej in blan­co. Nie dość, że bę­dzie­my mu­sie­li po­świę­cić spo­ro cza­su na for­mal­no­ści, w tym wi­zy­tę w urzę­dzie skar­bo­wym i cel­nym, to jesz­cze wła­snym pod­pi­sem po­świad­czy­my nie­praw­dę. Au­to bez pro­ble­mów za­re­je­stru­je­my (chy­ba że bę­dą roz­bież­no­ści w do­ku­men­tach, na przy­kład umo­wa zo­sta­nie za­war­ta z da­tą póź­niej­szą niż da­ta sprze­da­ży do­pi­sa­na na ory­gi­nal­nym do­wo­dzie re­je­stra­cyj­nym) i ubez­pie­czy­my, po­waż­ne kło­po­ty mo­gą się po­ja­wić w mo­men­cie kra­dzie­ży ta­kie­go sa­mo­cho­du lub ko­li­zji z na­szym udzia­łem. Fir­ma ubez­pie­cze­nio­wa z pew­no­ścią sko­rzy­sta ze swo­je­go pra­wa i zwe­ry­fi­ku­je do­ku­men­ta­cję, praw­do­po­dob­nie skon­tak­tu­je się z po­przed­nim, za­gra­nicz­nym wła­ści­cie­lem i spraw­dzi, czy je­go umo­wa jest iden­tycz­na z na­szą. Nie­mal na pew­no nie bę­dzie, więc nie tyl­ko nie uzy­ska­my od­szko­do­wa­nia, ale rów­nież na­ra­zi­my się na kon­se­kwen­cje praw­ne.

Jesz­cze pod­czas roz­mo­wy te­le­fo­nicz­nej war­to skon­fron­to­wać wszyst­kie za­war­te w ogło­sze­niu in­for­ma­cje, rocz­nik (wie­le osób po­da­je da­tę pierw­szej re­je­stra­cji za gra­ni­cą, w rze­czy­wi­sto­ści czę­sto do­sta­je­my au­to rok star­sze), wy­po­sa­że­nie (mu­si­my upew­nić się, czy wszyst­ko dzia­ła tak, jak na­le­ży) oraz prze­bieg. Mo­że się zda­rzyć, że do­py­tu­jąc o ten ostat­ni, usły­szy­my za­ska­ku­ją­co szcze­re wy­zna­nie: „Ja go ta­kie­go ku­pi­łem, nic przy nim nie kom­bi­no­wa­łem, wy­glą­da bar­dzo ład­nie, ale gwa­ran­cji nie dam, te­raz ta­kie cza­sy, że oszu­stów mnó­stwo”. Wy­po­wiedź ta­ką na­le­ży tłu­ma­czyć na­stę­pu­ją­co: „Ja go ta­kie­go nie ku­pi­łem, miał du­żo wię­cej prze­je­cha­nych ki­lo­me­trów, cof­ną­łem licz­nik, ale chy­ba tro­chę prze­sa­dzi­łem, bo się już o to kil­ka oglą­da­ją­cych osób awan­tu­ro­wa­ło”. War­to za­py­tać o książ­kę ser­wi­so­wą, kom­plet klu­czy­ków (za­gra­nicz­ne ubez­pie­czal­nie czę­sto prze­ka­zu­ją tyl­ko je­den) oraz upew­nić się, że kli­ma­ty­za­cja jest spraw­na (po na­pra­wach bla­char­sko-la­kier­ni­czych nie­mal za­wsze za­po­mi­na się o uzu­peł­nie­niu czyn­ni­ka chło­dzą­ce­go).

Na­wet je­śli sprze­da­ją­cy de­kla­ru­je w ogło­sze­niu, że au­to nie uczest­ni­czy­ło w żad­nej ko­li­zji i jest bez­wy­pad­ko­we, war­to do­py­tać, czy fak­tycz­nie tak jest, czy ża­den ele­ment nie był po­wtór­nie ma­lo­wa­ny, a je­śli był, to z ja­kie­go po­wo­du. Je­śli tra­fi­my na oso­bę, któ­ra sprze­da­je wła­sny, eks­plo­ato­wa­ny od dłuż­sze­go cza­su sa­mo­chód, praw­do­po­dob­nie nie­wie­le się do­wie­my – być mo­że wła­ści­ciel nie ma od­po­wied­nie­go ro­ze­zna­nia i nic nie wie o wcześ­niej­szej hi­sto­rii au­ta. Z ko­lei han­dla­rze, od­bie­ra­ją­cy co­dzien­nie kil­ka czy kil­ka­na­ście ta­kich te­le­fo­nów, od­po­wia­da­ją, że oni to się tak za bar­dzo na tym nie zna­ją, al­bo, że au­to mia­ło kil­ka ob­cie­rek (bo ci Fran­cu­zi tak jeż­dżą), a na­pra­wa la­kier­ni­cza wy­ni­ka­ła je­dy­nie ze wzglę­dów es­te­tycz­nych. Ich opo­wie­ści ma­ją na ce­lu tyl­ko jed­no: skło­nić nas do przy­jaz­du. Z do­świad­cze­nia wie­dzą, że na­wet je­śli au­to oka­że się nie­co gor­sze niż w opi­sie, to przy odro­bi­nie szczę­ścia i tak doj­dzie do trans­ak­cji.

Najważniejsze to nie ulegać emocjom

Sprze­daw­cy sa­mo­cho­dów po­tra­fią do­sko­na­le przy­go­to­wać nie tyl­ko to, co sprze­da­ją, ale rów­nież tych, któ­rym sprze­da­ją. Spo­so­bów na to, by za­cza­ro­wać po­ten­cjal­ne­go klien­ta, jest spo­ro, czę­sto wszyst­ko za­czy­na się już w trak­cie pierw­szej roz­mo­wy te­le­fo­nicz­nej, gdy do­wia­du­je­my się, że au­to jest w za­sa­dzie za­re­zer­wo­wa­ne, że dzwo­nił przed chwi­lą ja­kiś pan z od­le­głej czę­ści Pol­ski i za chwi­lę ma po­twier­dzić, kie­dy do­kład­nie przy­je­dzie nie tyl­ko obej­rzeć, ale od ra­zu za­brać sa­mo­chód, któ­ry wła­śnie so­bie upa­trzy­li­śmy. Sły­sząc coś ta­kie­go, naj­czę­ściej za­po­mi­na­my o ca­łej li­ście py­tań do­ty­czą­cych sta­nu tech­nicz­ne­go czy wy­po­sa­że­nia, a przede wszyst­kim sta­ra­my się we­pchnąć w ko­lej­kę, nie­mal wy­bła­gać u sprze­da­ją­ce­go, że­by to nam w pierw­szej ko­lej­no­ści po­ka­zał au­to, co w ta­kich sy­tu­acjach bez pro­ble­mu się uda­je, zwłasz­cza, że ten dru­gi, po­ten­cjal­ny za­in­te­re­so­wa­ny zo­stał wy­my­ślo­ny i był je­dy­nie przy­nę­tą.

To, że au­to zo­sta­ło dla nas za­re­zer­wo­wa­ne, pro­wo­ku­je do dzia­ła­nia, szu­ka­my ko­goś, kto po­je­dzie z na­mi ja­ko dru­gi kie­row­ca, wy­pła­ca­my go­tów­kę, czu­jąc sym­pa­tię do sprze­da­ją­ce­go, któ­ry tak mi­ło nas po­trak­to­wał. Po do­tar­ciu na miej­sce mo­że się oka­zać, że choć je­cha­li­śmy kil­ka go­dzin, to na oglę­dzi­ny ma­my tyl­ko kil­ka mi­nut – bo na­stęp­ni klien­ci cze­ka­ją. Sta­rym, nie­co okle­pa­nym, choć cią­gle sku­tecz­nym nu­me­rem jest też „te­le­fon od han­dla­rza”. Spo­koj­nie oglą­da­my wy­sta­wio­ny do sprze­da­nia sa­mo­chód, a je­go wła­ści­ciel co chwi­lę od­bie­ra te­le­fon i nie­co znie­cier­pli­wio­ny in­for­mu­je: „Ten pan, co go so­bie za­re­zer­wo­wał, jesz­cze tu jest” al­bo „Niech pan za­dzwo­ni za trzy mi­nu­ty, bo wła­śnie ktoś oglą­da”, po czym wy­ja­śnia, że dzwo­nił wła­ści­ciel ja­kie­goś po­bli­skie­go ko­mi­su i da­je mu za ten sa­mo­chód do­kład­nie ty­le, za ile zo­stał wy­sta­wio­ny, na­wet w ciem­no, mo­że już prze­słać za­licz­kę.

Pre­sja to bar­dzo sku­tecz­na broń, jed­nak nie po­win­ni­śmy jej ule­gać. Obej­rzyj­my wszyst­ko do­kład­nie, nie czuj­my się zo­bo­wią­za­ni do po­dej­mo­wa­nia ja­kich­kol­wiek de­cy­zji. Je­śli au­to nam od­po­wia­da, lecz za­uwa­ży­li­śmy pew­ne nie­do­sko­na­ło­ści lub ja­ką­kol­wiek, choć­by naj­mniej­szą, nie­zgod­ność z opi­sem, po­wiedz­my o tym sprze­da­ją­ce­mu gło­śno i wy­raź­nie.

Jak się targować

Ni­g­dy nie pró­buj­my usta­lać ce­ny przez te­le­fon, to tyl­ko nie­po­trzeb­nie de­ner­wu­je oso­bę po dru­giej stro­nie słu­chaw­ki. Moż­na spy­tać, czy ewen­tu­al­ne ne­go­cja­cje wcho­dzą w grę po oglę­dzi­nach. Je­śli au­to speł­nia wszyst­kie wy­ma­ga­nia, nie znaj­du­je­my w nim nic po­dej­rza­ne­go i je­śli opis do­kład­nie od­dał stan fak­tycz­ny, spró­buj­my star­go­wać nie­co wię­cej, niż prze­wi­dzia­ną na to koń­ców­kę. Przy­kła­do­wo, je­śli au­to wy­sta­wio­no do sprze­da­nia za 16 900 zło­tych, moż­na za­ło­żyć, że bez pro­ble­mu ku­pi­my je 900 zło­tych ta­niej – za­pro­po­nuj­my jed­nak ce­nę niż­szą o 1900 zło­tych. War­to spró­bo­wać, jed­nak naj­więk­szą szan­sę ma­my wte­dy, gdy nie da­my po so­bie po­znać, że je­ste­śmy zde­cy­do­wa­ni. Sprze­da­ją­cy mu­si uwie­rzyć, że do za­ku­pu mo­że nas skło­nić bar­dziej atrak­cyj­na ce­na.

Je­śli au­to nie jest zgod­ne z opi­sem, ma uszko­dzo­ny la­kier al­bo ta­pi­cer­kę, cze­go nie by­li­śmy w sta­nie do­strzec na zdję­ciach, lub też nad­mier­nie zu­ży­te ha­mul­ce czy opo­ny, nie omiesz­kaj­my po­in­for­mo­wać o tym sprze­da­ją­ce­go i do­ma­gaj­my się ob­ni­że­nia ce­ny o ty­le, ile bę­dzie kosz­to­wa­ło do­pro­wa­dze­nie sa­mo­cho­du do ocze­ki­wa­ne­go sta­nu. Nie war­to za­ni­żać jej dra­stycz­nie – oso­ba, któ­ra sprze­da­je au­to, po­czu­je się zlek­ce­wa­żo­na i mo­że się zwy­czaj­nie ob­ra­zić, więc dal­sza roz­mo­wa bę­dzie znacz­nie trud­niej­sza lub na­wet nie­moż­li­wa. Je­śli to, co oglą­da­my, jest zgod­ne z opi­sem, jed­nak nie­ko­niecz­nie z na­szy­mi ocze­ki­wa­nia­mi, mo­że­my zło­żyć pro­po­zy­cję na­wet du­żo niż­szą, jed­nak je­że­li sprze­da­ją­cy nie po­dej­mie ne­go­cja­cji, to zna­czy, że do trans­ak­cji nie doj­dzie. Ję­cze­nie, po­ka­zy­wa­nie pal­cem uste­rek i nie­do­sko­na­ło­ści, na­rze­ka­nie, ile to wszyst­ko bę­dzie kosz­to­wa­ło, na pew­no nie za­chę­ci ni­ko­go do ob­ni­że­nia ce­ny, co naj­wy­żej skło­ni do mniej lub bar­dziej grzecz­ne­go po­że­gna­nia się.

Jak zapłacić

Co­raz czę­ściej pre­fe­ro­wa­ną for­mą płat­no­ści jest prze­lew, bez­piecz­ny, a je­śli re­ali­zo­wa­ny w ra­mach jed­ne­go ban­ku, bły­ska­wicz­ny. Je­śli chce­my za sa­mo­chód za­pła­cić wła­śnie w ten spo­sób, to – zwłasz­cza przed dłu­gą po­dró­żą – upew­nij­my się, czy bę­dzie to moż­li­we – oso­ba, któ­ra sprze­da­je au­to, nie wy­da nam sa­mo­cho­du, do­pó­ki pie­nią­dze nie znaj­dą się na jej kon­cie. Pro­ble­ma­tycz­ne mo­że oka­zać się pła­ce­nie prze­le­wem i od­bie­ra­nie au­ta do­pie­ro po kil­ku dniach, gdy bank za­księ­gu­je wpła­tę. Na pe­wien czas po­zo­sta­je­my bez pie­nię­dzy i bez sa­mo­cho­du – je­śli ten zo­sta­nie na przy­kład skra­dzio­ny lub uszko­dzo­ny, mo­że być spo­ry pro­blem. Dla­te­go więk­szość trans­ak­cji od­by­wa się go­tów­ko­wo.

Pa­mię­taj­my o za­sa­dach bez­pie­czeń­stwa, nie uprze­dzaj­my pod­czas roz­mo­wy te­le­fo­nicz­nej, że ma­my za­miar przy­je­chać z pie­niędz­mi, mo­że­my o nich wspo­mnieć je­dy­nie pod­czas tar­go­wa­nia się – to, że trans­ak­cja bę­dzie prze­pro­wa­dzo­na szyb­ko i w tra­dy­cyj­ny spo­sób, mo­że oka­zać się dla sprze­da­ją­ce­go do­dat­ko­wą za­chę­tą do ob­ni­że­nia ce­ny.

Silniki i skrzynie biegów – na co uważać

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Silniki wysokoprężne

.

.

.

Nie kupuj, lub podchodź z bardzo dużą ostrożnością do następujących silników wysokoprężnych:

.

.

.

Silniki z zapłonem iskrowym

.

.

.

Nie kupuj lub podchodź z bardzo dużą ostrożnością do następujących silników:

.

.

.

Manualne skrzynie biegów

.

.

.

Automatyczne skrzynie biegów

.

.

.

Skrzynie zautomatyzowane

.

.

.

Skrzynie dwusprzęgłowe

.

.

.

Skrzynie bezstopniowe

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Jak nie kupić auta z „przekręconym” licznikiem

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Skąd się biorą auta z ogromnymi przebiegami na polskim rynku?

.

.

.

Ile kosztuje auto z przebiegiem trzysta osiemdziesiąt tysięcy kilometrów?

.

.

.

Metody korekcji wskazań drogomierza

.

.

.

Jak rozpoznać, że samochód ma trzysta osiemdziesiąt tysięcy przebiegu

.

.

.

Czy auto z dużym przebiegiem będzie bezpieczne?

.

.

.

Jak w dziesięciu krokach rozpoznać, czy auto ma cofnięty licznik:

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Jak nie kupić auta po „przeszczepie”

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Skąd się biorą auta po „przeszczepie” w Polsce?

.

.

.

Ile kosztuje zestaw dokumentów,

ile au­to bez pra­wa do re­je­stra­cji?

.

.

.

W jaki sposób auto z wadą prawną jest legalizowane?

.

.

.

Czy auto po „przeszczepie” będzie bezpieczne?

.

.

.

Jak rozpoznać, że auto ma przebite numery

.

.

.

Jak w dziesięciu krokach sprawdzić, czy auto nie ma przebitych numerów:

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Jak rozpoznać, że auto

jest po po­wo­dzi

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Skąd biorą się takie auta na polskim rynku?

(fragment)…

.

.

.

Ile kosztuje auto po powodzi

(fragment)…

.

.

.

Metoda naprawy

(fragment)…

.

.

.

Czy auto po powodzi będzie

bez­piecz­ne w ra­zie wy­pad­ku?

(fragment)…

.

.

.

Jak rozpoznać, czy auto było zalane

(fragment)…

.

.

.

Jak w dziesięciu krokach rozpoznać, czy auto jest po powodzi:

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Jak nie kupić auta

po prze­kład­ce

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Skąd się biorą samochody

z kie­row­ni­cą po pra­wej stro­nie?

(fragment)…

.

.

.

Ile kosztuje „anglik”, ile auto po przekładce?

(fragment)…

.

.

.

Metoda przeróbki

(fragment)…

.

.

.

Czy auta po przekładce będą bezpieczne w razie wypadku?

(fragment)…

.

.

.

Jak rozpoznać, że auto jest po przekładce

(fragment)…

.

.

.

Jak w dziesięciu krokach upewnić się, że auto nie jest po przekładce:

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Jak nie kupić auta

po po­ża­rze

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Skąd się biorą spalone auta na polskim rynku?

(fragment)…

.

.

.

Ile kosztuje auto po pożarze?

(fragment)…

.

.

.

Metoda naprawy

(fragment)…

.

.

.

Czy auto po pożarze będzie bezpieczne w razie wypadku?

(fragment)…

.

.

.

Jak rozpoznać, że auto miało spaloną kabinę?

(fragment)…

.

.

.

Jak w dziesięciu krokach rozpoznać, czy auto było spalone:

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Jak nie kupić samochodu po wypadku

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Skąd się biorą powypadkowe samochody?

(fragment)…

.

.

.

Ile kosztuje powypadkowe auto?

(fragment)…

.

.

.

Metody naprawy

(fragment)…

.

.

.

Czy auto powypadkowe będzie bezpieczne?

(fragment)…

.

.

.

Jak rozpoznać, że samochód uczestniczył w wypadku

(fragment)…

.

.

.

Jak w dziesięciu krokach upewnić się, że nie kupujemy auta po wypadku:

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Najpopu­lar­niejsze

marki i modele

BMW

(fragment)…

.

.

.

BMW 1 (E87)

(fragment)…

.

.

.

BMW 3 (E90)

(fragment)…

.

.

.

BMW 5 (E60)

(fragment)…

.

.

.

BMW X3 (E83)

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Ford

(fragment)…

.

.

.

Ford Fiesta VII

(fragment)…

.

.

.

Ford Focus II/Ford C-MAX

(fragment)…

.

.

.

Ford Mondeo III

(fragment)…

.

.

.

Ford Mondeo IV

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Grupa Fiata

Alfa Romeo

(fragment)…

.

.

.

Alfa Romeo 147/Alfa Romeo GT

(fragment)…

.

.

.

Alfa Romeo 156

(fragment)…

.

.

.

Alfa Romeo 159

(fragment)…

.

.

.

Alfa Romeo Mito

(fragment)…

.

.

.

Alfa Romeo Giulietta

(fragment)…

.

.

.

Fiat

(fragment)…

.

.

.

Fiat 500

(fragment)…

.

.

.

Fiat Panda

(fragment)…

.

.

.

Fiat Grande Punto/Punto Evo/Linea

(fragment)…

.

.

.

Fiat Bravo

(fragment)…

.

.

.

Fiat Croma

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Grupa Volkswagena

Audi

(fragment)…

.

.

.

Seat

(fragment)…

.

.

.

Škoda

(fragment)…

.

.

.

Volkswagen

(fragment)…

.

.

.

Volkswagen Polo IV/Škoda Fabia/Seat Ibiza III

(fragment)…

.

.

.

Volkswagen Polo V/Seat Ibiza IV

(fragment)…

.

.

.

Volkswagen Golf V/Volkswagen Touran/Škoda Octavia II/Audi A3 II/Seat Leon II/Altea/Toledo

(fragment)…

.

.

.

Volkswagen Passat B6/B7/CC

(fragment)…

.

.

.

Audi A4 B7/Seat Exeo

(fragment)…

.

.

.

Audi A6 C6

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Honda

(fragment)…

.

.

.

Honda Civic VII

(fragment)…

.

.

.

Honda Civic VIII

(fragment)…

.

.

.

Honda Jazz II/Honda City

(fragment)…

.

.

.

Honda Jazz III/Honda City

(fragment)…

.

.

.

Honda CR-V II

(fragment)…

.

.

.

Honda CR-V III

(fragment)…

.

.

.

Honda Accord VII

(fragment)…

.

.

.

Honda Accord VIII

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Hyundai Motor Group

Kia

(fragment)…

.

.

.

Hyundai

(fragment)…

.

.

.

Hyundai Getz

(fragment)…

.

.

.

Kia Cee’d/Hyundai i30

(fragment)…

.

.

.

Kia Sportage/Hyundai ix35

(fragment)…

.

.

.

Hyundai Santa Fe

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Mazda

(fragment)…

.

.

.

Mazda 2

(fragment)…

.

.

.

Mazda 3 i Mazda 5

(fragment)…

.

.

.

Mazda 6 I i II

(fragment)…

.

.

.

Mazda CX-7

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Mercedes

(fragment)…

.

.

.

Klasa A i B

(fragment)…

.

.

.

Klasa C W203

(fragment)…

.

.

.

Klasa C W204

(fragment)…

.

.

.

Klasa E (W11)

(fragment)…

.

.

.

Smart

(fragment)…

.

.

.

Smart Fortwo I

(fragment)…

.

.

.

Smart Forfour

(fragment)…

.

.

.

Smart Fortwo II

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Mini

(fragment)…

.

.

.

Mini I

(fragment)…

.

.

.

Mini II

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Opel

(fragment)…

.

.

.

Opel Corsa C/Meriva A

(fragment)…

.

.

.

Opel Corsa D/Meriva B

(fragment)…

.

.

.

Opel Astra III (H)/Opel Zafira II

(fragment)…

.

.

.

Opel Vectra III/Signum

(fragment)…

.

.

.

Opel Insignia

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Koncern PSA, Peugeot i Citroën

Citroën

(fragment)…

.

.

.

Peugeot

(fragment)…

.

.

.

Citroën C2 i/C3 I/Peugeot 206

(fragment)…

.

.

.

Citroën C3 II/Peugeot 207

(fragment)…

.

.

.

Citroën Xsara Picasso/Peugeot 307

(fragment)…

.

.

.

Citroën C4/C4 Picasso/Peugeot 308

(fragment)…

.

.

.

Citroën C5 II/Peugeot 407

(fragment)…

.

.

.

Citroën C1/Peugeot 107/Toyota Aygo

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Renault-Nissan Alliance

Renault

(fragment)…

.

.

.

Nissan

(fragment)…

.

.

.

Dacia

(fragment)…

.

.

.

Renault Twingo II

(fragment)…

.

.

.

Clio III

(fragment)…

.

.

.

Mégane II/Scenic

(fragment)…

.

.

.

Mégane III/Scenic III

(fragment)…

.

.

.

Laguna II

(fragment)…

.

.

.

Laguna III

(fragment)…

.

.

.

Nissan Micra K12/Renault Modus/Nissan Note

(fragment)…

.

.

.

Nissan Qashqai

(fragment)…

.

.

.

Nissan X-Trail

(fragment)…

.

.

.

Dacia Logan/Sandero

(fragment)…

.

.

.

Dacia Duster

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Suzuki

(fragment)…

.

.

.

Suzuki Swift

(fragment)…

.

.

.

Suzuki Grand Vitara

(fragment)…

.

.

.

Suzuki SX4/Fiat Sedici

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Toyota

(fragment)…

.

.

.

Avensis II

(fragment)…

.

.

.

Avensis III

(fragment)…

.

.

.

Rav4 II

(fragment)…

.

.

.

Rav4 III

(fragment)…

.

.

.

Yaris II

(fragment)…

.

.

.

Auris/Corolla E15

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Volvo

C30/S40/V50

(fragment)…

.

.

.

XC90

(fragment)…

.

.

.

S80/S60/V70

(fragment)…

.

.

.

V70 III/S80 II

(fragment)…

.

.

.

Rozdział dostępny w wersji pełnej

Spis treści

Karta tytułowa

Karta redakcyjna

Jak to się wszystko zaczęło…

Przygotowania do zakupu

Skąd wziął się problem?

Dzikie czasy III RP

Na początek kilka uwag

Zanim zadzwonisz, pomyśl

Zanim pojedziesz, zadzwoń

Najważniejsze to nie ulegać emocjom

Jak się targować

Jak zapłacić

Silniki i skrzynie biegów – na co uważać

Silniki wysokoprężne

Nie kupuj, lub podchodź z bardzo dużą ostrożnością do następujących silników wysokoprężnych:

Silniki z zapłonem iskrowym

Nie kupuj lub podchodź z bardzo dużą ostrożnością do następujących silników:

Manualne skrzynie biegów

Automatyczne skrzynie biegów

Skrzynie zautomatyzowane

Skrzynie dwusprzęgłowe

Skrzynie bezstopniowe

Jak nie kupić auta z „przekręconym” licznikiem

Skąd się biorą auta z ogromnymi przebiegami na polskim rynku?

Ile kosztuje auto z przebiegiem trzysta osiemdziesiąt tysięcy kilometrów?

Metody korekcji wskazań drogomierza

Jak rozpoznać, że samochód ma trzysta osiemdziesiąt tysięcy przebiegu

Czy auto z dużym przebiegiem będzie bezpieczne?

Jak w dziesięciu krokach rozpoznać, czy auto ma cofnięty licznik:

Jak nie kupić auta po „przeszczepie”

Skąd się biorą auta po „przeszczepie” w Polsce?

Ile kosztuje zestaw dokumentów, ile auto bez prawa do rejestracji?

W jaki sposób auto z wadą prawną jest legalizowane?

Czy auto po „przeszczepie” będzie bezpieczne?

Jak rozpoznać, że auto ma przebite numery

Jak w dziesięciu krokach sprawdzić, czy auto nie ma przebitych numerów:

Jak rozpoznać, że auto jest po powodzi

Skąd biorą się takie auta na polskim rynku?

Ile kosztuje auto po powodzi

Metoda naprawy

Czy auto po powodzi będzie bezpieczne w razie wypadku?

Jak rozpoznać, czy auto było zalane

Jak w dziesięciu krokach rozpoznać, czy auto jest po powodzi:

Jak nie kupić auta po przekładce

Skąd się biorą samochody z kierownicą po prawej stronie?

Ile kosztuje „anglik”, ile auto po przekładce?

Metoda przeróbki

Czy auta po przekładce będą bezpieczne w razie wypadku?

Jak rozpoznać, że auto jest po przekładce

Jak w dziesięciu krokach upewnić się, że auto nie jest po przekładce:

Jak nie kupić AUTA po pożarze

Skąd się biorą spalone auta na polskim rynku?

Ile kosztuje auto po pożarze?

Metoda naprawy

Czy auto po pożarze będzie bezpieczne w razie wypadku?

Jak rozpoznać, że auto miało spaloną kabinę?

Jak w dziesięciu krokach rozpoznać, czy auto było spalone:

Jak nie kupić samochodu po wypadku

Skąd się biorą powypadkowe samochody?

Ile kosztuje powypadkowe auto?

Metody naprawy

Czy auto powypadkowe będzie bezpieczne?

Jak rozpoznać, że samochód uczestniczył w wypadku

Jak w dziesięciu krokach upewnić się, że nie kupujemy auta po wypadku:

Najpopularniejsze marki i modele

BMW

BMW 1 (E87)

BMW 3 (E90)

BMW 5 (E60)

BMW X3 (E83)

Ford

Ford Fiesta VII

Ford Focus II/Ford C-MAX

Ford Mondeo III

Ford Mondeo IV

Grupa Fiata

Alfa Romeo

Alfa Romeo 147/Alfa Romeo GT

Alfa Romeo 156

Alfa Romeo 159

Alfa Romeo Mito

Alfa Romeo Giulietta

Fiat

Fiat 500

Fiat Panda

Fiat Grande Punto/Punto Evo/Linea

Fiat Bravo

Fiat Croma

Grupa Volkswagena

Audi

Seat

Škoda

Volkswagen

Volkswagen Polo IV/Škoda Fabia/Seat Ibiza III

Volkswagen Polo V/Seat Ibiza IV

Volkswagen Golf V/Volkswagen Touran/Škoda Octavia II/Audi A3 II/Seat Leon II/Altea/Toledo

Volkswagen Passat B6/B7/CC

Audi A4 B7/Seat Exeo

Audi A6 C6

Honda

Honda Civic VII

Honda Civic VIII

Honda Jazz II/Honda City

Honda Jazz III/Honda City

Honda CR-V II

Honda CR-V III

Honda Accord VII

Honda Accord VIII

Hyundai Motor Group

Kia

Hyundai

Hyundai Getz

Kia Cee’d/Hyundai i30

Kia Sportage/Hyundai ix35

Hyundai Santa Fe

Mazda

Mazda 2

Mazda 3 i Mazda 5

Mazda 6 I i II

Mazda CX-7

Mercedes

Klasa A i B

Klasa C W203

Klasa C W204

Klasa E (W211)

Smart

Smart Fortwo I

Smart Forfour

Smart Fortwo II

Mini

Mini I

Mini II

Opel

Opel Corsa C/Meriva A

Opel Corsa D/Meriva B

Opel Astra III (H)/Opel Zafira II

Opel Vectra III/Signum

Opel Insignia

Koncern PSA, Peugeot i Citroën

Citroën

Peugeot

Citroën C2 i/C3 I/Peugeot 206

Citroën C3 II/Peugeot 207

Citroën Xsara Picasso/Peugeot 307

Citroën C4/C4 Picasso/Peugeot 308

Citroën C5 II/Peugeot 407

Citroën C1/Peugeot 107/Toyota Aygo

Renault-Nissan Alliance

Renault

Nissan

Dacia

Renault Twingo II

Clio III

Mégane II/Scenic

Mégane III/Scenic III

Laguna II

Laguna III

Nissan Micra K12/Renault Modus/Nissan Note

Nissan Qashqai

Nissan X-Trail

Dacia Logan/Sandero

Dacia Duster

Suzuki

Suzuki Swift

Suzuki Grand Vitara

Suzuki SX4/Fiat Sedici

Toyota

Avensis II

Avensis III

Rav4 II

Rav4 III

Yaris II

Auris/Corolla E15

Volvo

C30/S40/V50

XC90

S80/S60/V70

V70 III/S80 II

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Operacja Dakar Zakup bezwypadkowy Skandaliczna historia motoryzacji