Dobry i piękny Bóg. Pokochać Boga, jakiego znał Jezus

Dobry i piękny Bóg. Pokochać Boga, jakiego znał Jezus

Autorzy: James Smith

Wydawnictwo: Esprit

Kategorie: Religia

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

Ilość stron: 376

cena od: 20.15 zł

"Bóg oczekuje, że będę się bardziej starać". "Bóg błogosławi mi, kiedy dobrze czynię, i karze mnie, kiedy grzeszę", "Bóg jest na mnie zły".

Wszyscy mamy jakieś wyobrażenia co do tego, w jaki sposób Bóg działa w naszym życiu i co właściwie o nas myśli. Niektóre z nich są w nas tak głęboko zakorzenione, że już się nie zastanawiamy nad tym, czy przypadkiem nie są fałszywe. Tymc­zasem, jak udowadnia James Bryan Smith, te wyobrażenia mają wpływ nie tylko na to, kim jesteśmy, ale też to, w jaki sposób żyjemy na co dzień.

Książka Dobry i piękny Bóg oferuje nowe, świeże spojrzenie na obraz Boga. To pierwsza część cyklu poświęconego odbudowaniu relacji z Bogiem i odkryciu jak bardzo jest dobry i pełny miłości. Autor skupia się na praktycznych aspektach życia chrześcijańskiego i daje konkretne wskazówki jak pielęgnować swoją wiarę, by odkryć Boga takim, jakim opisywał Go Jezus.

James B. Smith przeprowadza czytelnika przez kolejne etapy "duchowych ćwiczeń", które pomogą zmierzyć się z lękami blokującymi przybliżenie się do Boga i pozwolą stanąć w prawdzie płynącej z pełnych mocy słów Pisma Świętego.

Czas zmierzyć się z lękami, które nie pozwalają nam zbliżyć się do Boga, i stanąć w prawdzie, płynącej z pełnych mocy słów Pis­ma Świętego.

Czas poznać dobrego i wspaniałego Boga, którego miłość nie zna granic.

Originally published by InterVarsity Press as The Good and Beautiful God by James Bryan Smith

© 2009 by James Bryan Smith

Translated and printed by permission of InterVarsity Press, P.O. Box 1400, Downers Grove, IL 60515, USA

Copyright © for the Polish translation by Wydawnictwo Esprit 2012

Na okładce:

Quentin Massys, Cristo Salvator Mundi (olej na desce) / Konink­lijk Museum voor Schone Kunsten, Antwerpia / Giraudon / The Bridgeman Art Library

Redakcja:

Dorota Trzcinka, Olga Drenda

Konwersja do formatów EPUB i MOBI: Małgorzata Widła

Wydanie I

Kraków 2012

ISBN 978-83-63621-60-5

Wydawnictwo Esprit SC

ul. św. Kingi 4, 30-582 Kraków

tel./fax 12 267 05 69

e-mail: sprzedaz@esprit.com.pl

ksiegarnia@esprit.com.pl

Księgarnia internetowa: www.esprit.com.pl

spis treści

wstęp

jak w pełni skorzystać z tej książki?

1. Czego szukasz?

TRENING DUSZY

sen

2. Bóg jest dobry

TRENING DUSZY

milczenie i świadomość piękna stworzenia

3. Bóg jest godny zaufania

TRENING DUSZY

lista błogosławieństw

4. Bóg jest szczodry

TRENING DUSZY

modlitwa Psalmem 23

5. Bóg jest miłością

TRENING DUSZY

lectio divina

6. Bóg jest święty

TRENING DUSZY

margines

7. Bóg składa ofiarę z samego siebie

TRENING DUSZY

czytanie Ewangelii wg św. Jana

8. Bóg przemienia

TRENING DUSZY

samotność

9. jak się robi ogórki kiszone?

TRENING DUSZY

zwalnianie tempa

dodatek

dyskusja w grupie. miniprzewodnik

podziękowania

Moim nauczycielom

Dallasowi Willardowi i Richardowi J. Fosterowi

Uczonym w piśmie, którzy ze swego skarbca

wydobywają rzeczy stare i nowe

(zob. Mt 13, 52)

wstęp

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

jak w pełni skorzystać

z tej książki?

Książka ta powinna być wykorzystywana w obrębie pewnej społeczności – niedużej grupki, szkółki niedzielnej czy grona przyjaciół spotykających się w domu czy w kawiarni. Zastosowanie zawartego tu programu w interakcji z innymi ludźmi znacznie zwiększa jego skuteczność. Jeśli jednak zamierzasz realizować go w samotności, pomiń dwie ostatnie wskazówki. Wierzę, że niezależnie od tego, w jaki sposób wykorzystasz tę książkę, Bóg dokona w tobie pozytywnych zmian.

1. przygotuj się. znajdź czysty notes lub zeszyt.

Będziesz go potrzebować, aby odpowiadać na pytania, którymi usiana jest książka, oraz zapisywać swoje doświadczenia związane z ćwiczeniami duszy, które znajdziesz na końcu każdego rozdziału.

2. czytaj. przeczytaj dokładnie każdy rozdział.

Staraj się nie czytać w pośpiechu i nie odkładać lektury danego rozdziału na ostatnią chwilę. Zacznij wystarczająco wcześnie, aby mieć czas na przemyślenia.

3. działaj. wykonuj ćwiczenia zadane na dany tydzień.

Ćwiczenia związane z treścią przeczytanego rozdziału pomogą ci pogłębić świadomość dotyczącą wiedzy, którą sobie przyswajasz, oraz zaczną kształtować i leczyć twoją duszę. Na niektóre trzeba poświęcić więcej czasu niż na inne. Wygospodaruj wystarczająco dużo czasu przed każdym spotkaniem grupy. Chcesz przecież nie tylko wykonać ćwiczenia, lecz także zapisać swoje wnioski.

4. rozmyślaj. przeznacz trochę czasu na zapisanie swoich refleksji.

Zapisz w swoim dzienniku odpowiedzi na pytania pojawiające się co jakiś czas w każdym rozdziale oraz go kończące. Dzięki temu uporządkujesz swoje myśli i łatwiej będzie ci zrozumieć, czego Bóg chce cię nauczyć. Będzie to też pomocne na kolejnym etapie.

5. oddziałuj na innych. poświęć czas na słuchanie i dzielenie się refleksjami.

Na tym etapie możesz skorzystać z wymiany doświadczeń i spostrzeżeń z innymi. Jeśli każdy z was zacznie zapisywać refleksje wystarczająco wcześnie, rozmowa w grupie będzie o wiele bardziej owocna. Będziecie wówczas dzielić się wyłącznie najlepiej przemyślanymi wnioskami i czas spędzony razem będzie cenniejszy. To ważne, aby słuchać dwa razy częściej niż mówić! Bądź jednak gotowy dzielić się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami – w ten sposób także pozostali członkowie grupy będą się uczyć.

6. wspieraj. oddziałuj na innych także poza spotkaniami.

Jednym z największych dobrodziejstw rozwoju technologicznego jest łatwość, z jaką możemy się komunikować. Pomiędzy spotkaniami dobrze jest wysłać krzepiący e-mail do co najmniej dwóch członków grupy – niech wiedzą, że o nich myślisz. Zapytaj też, w jakiej intencji możesz się za nich modlić. To zacieśni wasze relacje i pogłębi doświadczenia. Zbudowanie silnych więzi jest kluczem do sukcesu w realizacji programu.

1

Czego szukasz?

Czy marzysz o nieprzemijającym spokoju? O sercu przepełnionym miłością? Chciałbyś mieć w sobie ten rodzaj wiary, który pozwala widzieć wszystko – nawet porażki i niepowodzenia – w świetle Bożych rządów, mających na celu wyłącznie dobro? Pragniesz mieć nadzieję, która przetrwa nawet najbardziej niesprzyjające okoliczności?

Jeśli tego pragniesz w życiu, ta książka jest właśnie dla ciebie.

Choć wielu ludzi chce się zmienić i odpowiada twierdząco na powyższe pytania, brak im wiary w to, że zmiana jest możliwa. Po latach prób i porażek prowadzą chrześcijańskie życie przepełnione cichą desperacją, pragnieniem zmiany oraz pewnością, że ona nigdy nie nastąpi. Zrezygnowani i pogodzeni z własnym losem, siedzą w kościelnych ławach, cicho wzdychając.

Też kiedyś myślałem w ten sposób. Nieustannie próbowałem się zmienić, wznosiłem tysiące błagalnych modlitw, prosząc Boga, aby to On mnie zmienił. Bez skutku. Chciałem być tym kimś, kogo Jezus opisywał w Kazaniu na górze: człowiekiem, który kocha swoich wrogów i nigdy się nie martwi. Gdy zajrzałem w głąb swego serca, odkryłem jednak, że nie tylko nie kocham swoich wrogów, lecz także nie darzę miłością części swoich starych przyjaciół, a poza tym nieustannie się niepokoję.

Zmiana nastąpiła, gdy dzięki dwóm uzdolnionym mentorom zrozumiałem, że jest możliwa tylko poprzez trening duszy. Nieocenione okazały się dla mnie koncepcja dyscypliny życia duchowego Richarda Fostera oraz pogląd Dallasa Willarda na naszą interakcję z Królestwem Bożym. Największą pasją mojego życia stało się poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób możemy stać się tacy jak Chrystus.

Zrozumiałem, że problemem nie jest to, że nie chcemy lub nie próbujemy się zmienić, ale brak treningu. Nikt nam nie pokazał niezawodnego wzorca przemiany.

Opisz swoje doświadczenia dotyczące (być może nieudanych) prób przemiany. Czy to możliwe, że Twoim problemem nie był brak starań, lecz odpowiedniego przeszkolenia? Uzasadnij.

spokój i radość na lotnisku

Craig jest jedną z osób, które wzięły udział w eksperymencie związanym z opracowywaniem programu naśladowania Chrystusa. Po tym doświadczeniu zaczął zauważać prawdziwe zmiany w swoim życiu, polegające na zmianie stosunku do rodziny, przyjaciół i współpracowników. Craig projektuje ogrody zoologiczne, co wymaga od niego częstych podróży. Któregoś dnia, gdy wracał z Niemiec do USA, utknął na lotnisku w Atlancie wraz kolegą z pracy. Ich lot był opóźniony o kilka godzin. Owych kilka godzin minęło, później kolejne, i w końcu okazało się, że lot został odwołany. Oznaczało to, że Craig i jego kolega nie wrócą do domu tego wieczora i spędzą noc w Atlancie.

Złość oczekujących w terminalu sięgała zenitu. Wszyscy musieli ustawić się w długiej kolejce, aby przebukować bilety. Oczekując na swoją kolej, Craig i jego towarzysz przyglądali się, jak kolejni pasażerowie szorstko rozmawiają z młodą kobietą, która starała się im pomóc. Gdy nadeszła kolej Craiga, mężczyzna spojrzał na nią, uśmiechnął się i powiedział:

– Obiecuję, że nie będę nieprzyjemny. – Młoda kobieta pojaśniała na twarzy i podziękowała. Craig w sympatycznej atmosferze przebukował bilet na następny dzień.

Gdy mężczyźni odchodzili, Craig uśmiechał się mimo doznanego rozczarowania. Jego towarzysz przyglądał mu się przez cały czas i w pewnym momencie powiedział:

– Craig, znam cię od dawna. Jeszcze rok temu byłbyś wściekły po tym, co tu dziś przeszliśmy, i nieźle dałbyś tej kobiecie w kość.

– Masz rację – odpowiedział Craig. – Zmieniłem się jednak. Wiem, kim i gdzie jestem. Jestem kimś, w kim mieszka Chrystus, i żyję w Królestwie Boga, który mnie kocha i troszczy się o mnie. Przepełnia mnie frustracja, ale mimo wszystko zachowuję spokój. Do domu polecimy jutro i nic nie możemy na to poradzić. Złość w niczym nie pomoże. Myślę, że właściwie to możemy nawet skorzystać na takim obrocie spraw.

Kolega tylko potrząsnął głową z niedowierzaniem.

– Nie wiem, co jadłeś i piłeś, ale jesteś jakiś inny.

Tak naprawdę zmianę tę spowodowało nie to, co Craig zjadł czy wypił, ale to, co myślał i robił przez ostatni rok. Postanowił bowiem spełnić swoje pragnienie, by stać się lepszym człowiekiem, i zapisał się do grupy uczniowskiej, gdzie sporo trenował. Nie był w tym jednak sam. Jego dążenie do zrealizowania zadania oraz do zmiany, czego w rezultacie doświadczył, było dziełem Ducha Świętego.

Silna wola to za mało.

fałszywa narracja: zmieniamy się dzięki sile woli

Gdy ludzie postanawiają coś zmienić, zbierają się w sobie i usiłują zachowywać inaczej niż zwykle. Niemal nigdy im się to nie udaje. Dziewięćdziesiąt pięć procent postanowień noworocznych zostaje złamanych jeszcze przed końcem stycznia. Ludzie myślą wtedy zwykle, że nie mają dość silnej woli. Wydaje im się, że są słabi, i czują się źle ze swoją porażką.

Jest to dość nieszczęśliwy obrót spraw, gdyż to nie wola jest przyczyną tego niepowodzenia. W istocie bowiem wola nie może być silna ani słaba. Wola to zdolność człowieka do wyboru. „Założyć czerwoną koszulę czy niebieską?” – pytamy sami siebie. Ostatecznie wybieramy niebieską, a nasza decyzja wynika z woli. Wola sama w sobie nie podejmuje jednak żadnych działań. Gdybym spróbował zajrzeć w głąb ciebie, aby znaleźć wolę, na pewno by mi się to nie udało. Wola z pewnością nie leży obok pęcherzyka żółciowego! Nie jest organem czy mięśniem, który może się rozwijać lub zanikać.

Wola przypomina raczej zwierzę juczne, które reaguje na bodźce z zewnątrz. Koń nie wybiera trasy, lecz podąża w kierunku, który wskazuje mu jeździec. Podobnie jest z wolą, tylko jeźdźców jest kilku. Trzej główni to umysł, ciało oraz kontekst społeczny. Z naszych myśli rodzą się emocje, co skutkuje określonymi decyzjami i działaniami. Ciało z kolei wpływa na wolę poprzez skomplikowany wewnętrzny system impulsów. Większość procesów w jego obrębie obywa się bez naszej pomocy, a gdy pojawi się określona potrzeba (jedzenia, picia), wyrażana jest ona za pośrednictwem emocji (głodu, pragnienia), które informują mózg, aby wysłał woli wiadomość: „Natychmiast zdobądź jedzenie”. W końcu, na wolę oddziałują także uwarunkowania społeczne. Znajdujemy się pod ogromnym wpływem ludzi wokół nas. Zjawisko to nazywamy „presją grupy”.

Wola nie jest ani silna, ani słaba. Podobnie jak koń, ma do wykonania tylko jedno zadanie: podążać za wskazówkami jeźdźca (umysłu, na który oddziałują ciało oraz społeczeństwo). A zatem zmiana – lub jej brak – wcale od niej nie zależy. Zmiana polega bowiem na modyfikacji czynników, które kształtują wolę. Dobra wiadomość jest taka, że owe czynniki znajdują się pod naszą kontrolą. Zmienimy się, gdy zmodyfikujemy swoje procesy myślowe, codzienne praktyki oraz środowisko społeczne.

narracja Jezusa: zmieniamy się niebezpośrednio

Jezus wiedział, w jaki sposób ludzie się zmieniają. Dlatego właśnie nauczając, wykorzystywał opowieści. Posługiwał się nimi, aby wyjaśnić, w jaki sposób widzi Boga i świat: Królestwo Boże „jest (…) jak ziarnko gorczycy”. „Pewien człowiek miał dwóch synów…”. Jeśli przyswoimy sobie opowieści Jezusa na temat Ojca, poznamy Boga, i będziemy postępować tak, jak należy. I na odwrót: gdy zmienimy swoje życie, lepiej poznamy Ojca. A zatem zmieniamy się nie za sprawą woli, lecz poprzez przyjęcie nowego sposobu myślenia, co wiąże się z modyfikacją naszych działań oraz środowiska społecznego. Zmieniamy się niebezpośrednio. Robimy to, co jesteśmy w stanie uczynić, aby osiągnąć to, czego nie możemy zdziałać bezpośrednio. Pośredniość jest fundamentem naszej zmiany.

Człowiekiem, który ćwiczył się w sztuce pośredniości był Peyton Manning, zawodnik grający na pozycji rozgrywającego podczas finału Super Bowl XLI. W dniu finału padał deszcz, piłka była śliska. Rex Grossman, rozgrywający drużyny przegrywającej, kilka razy podał piłkę źle. Manningowi nie zdarzyło się to ani razu. Kilka tygodni po finale jeden z reporterów odkrył, że raz na kilka tygodni Manning prosi swojego środkowego (zawodnika, który do niego podaje), Jeffa Saturdaya, aby ten rzucał mu piłkę przesiąkniętą wodą1. Mimo że jego drużyna grała połowę swoich meczów pod zadaszeniem, Manning ćwiczył łapanie mokrej piłki i był przygotowany na deszcz. Innymi słowy, uczynił to, co był w stanie zrobić (ćwiczył łapanie mokrej piłki), aby osiągnąć to, czego nie mógłby zdziałać bez przygotowania (grać świetnie podczas deszczu).

Aby doświadczyć zmiany, nie wystarczy powiedzieć: „Chcę się zmienić”. Zamiast tego powinniśmy przeanalizować swoje myśli (narracje), praktyki (dyscyplinę duchową) oraz interakcje z innymi (kontekst społeczny). Jeśli zmodyfikujemy te trzy aspekty naszego życia – a jesteśmy w stanie to zrobić – zmiana nastąpi w sposób naturalny. Dlatego właśnie Jezus powiedział, że Jego brzemię było lekkie. Jeśli będziemy myśleć i robić to, co On, oraz spędzać czas z ludźmi o zbliżonych poglądach, upodobnimy się do Niego bez większych trudności. Gdyby po finale ktoś spytał Peytona Manninga, czy trudno mu było grać mokrą piłką, prawdopodobnie odpowiedziałby: „Nie. Ćwiczę to bardzo często, gdy nikt nie widzi”. I to jest właśnie idealna ilustracja zjawiska pośredniości.

Wierzę, że istnieje skuteczny sposób dokonania zmiany w sercu. Nie jest on ani skomplikowany, ani trudny i nie ma związku z siłą woli. Jego podstawę stanowi trójkąt transformacji2, na który składają się cztery elementy: (1) zmiana sposobu myślenia, (2) zaangażowanie w nowe praktyki, (3) dzielenie się spostrzeżeniami i rozmowa z osobami, które podążają tą samą drogą, (4) zwierzchnictwo Ducha Świętego.

Rys. 1. Cztery komponenty zmiany

krok pierwszy: zmiana narracji naszego życia

Ludzie to istoty, które żyją opowieściami. Już we wczesnym dzieciństwie rodzice opowiadają nam rozmaite historie, dzięki którym zaczynamy rozumieć, jakie jest i jakie powinno być nasze życie. Czujemy naturalny pociąg do opowiadań oraz – jako że są one dla nas ekscytujące – potrzebę wysłuchania ich do końca. Jezus uczył przede wszystkim poprzez opowieści. Jednym z powodów, dla których wybrał taką metodę, może być to, że opowieści łatwo zapamiętać. Być może nie pamiętamy zbyt wielu błogosławieństw (a może nawet żadnego), ale na pewno kojarzymy przypowieść o synu marnotrawnym.

Gdy doświadczymy czegoś ważnego – czegoś, co nas w pewien sposób kształtuje – czynimy z tego opowieść. Na przykład ważnym doświadczeniem z dzieciństwa mogło być wyjątkowe przyjęcie urodzinowe, podczas którego otrzymaliście wymarzony prezent. Na pewno nie pamiętacie szczegółów tego wydarzenia; macie w głowie jedynie opowieść o tym, kto był na przyjęciu, co mówił, jak się czuliście, jak wyglądał tort.

Narracja jest „główną funkcją (…) ludzkiego umysłu”3. Zamieniamy wszystko w historie, aby nadać życiu sens. „Poprzez opowieści śnimy, marzymy, pamiętamy, oczekujemy, mamy nadzieję, rozpaczamy, wierzymy, wątpimy, planujemy, powtarzamy, krytykujemy, tworzymy, plotkujemy, uczymy się, nienawidzimy i kochamy”4. Nie możemy tego uniknąć. Jesteśmy istotami „opowieściolubnymi”. Narracje pomagają nam orientować się w świecie, rozumieć dobro i zło oraz nadają sens rozmaitym wydarzeniom („Morał tej historii jest następujący…”).

Istnieje wiele rodzajów opowieści. Narracje rodzinne to historie, które słyszymy od najbliższych krewnych. To za ich pomocą rodzice przekazali nam swoją wizję świata oraz system wartości. Gdy byliśmy mali, historyjki stawały się odpowiedziami na kluczowe pytania: kim jestem? dlaczego się tu znalazłem? czy jestem wartościowym człowiekiem? Istnieją także narracje kulturowe, które słyszymy, dorastając w danym rejonie świata. Wychowując się w konkretnej kulturze, przyswajamy sobie określone wartości (co jest ważne? czym jest sukces?) właśnie dzięki opowieściom. Amerykanie na przykład uczą się „bezwzględnego indywidualizmu” poprzez przekazy historyczne (na temat rewolucji amerykańskiej czy pionierów). Kolejny rodzaj opowieści to narracje religijne, które dosięgają nas z ambony czy w klasie i które znajdujemy w książkach religijnych. Pomagają nam one zrozumieć, kim jest Bóg, czego od nas oczekuje i jak powinniśmy żyć. W końcu, istnieją także narracje Chrystusowe, które odkrywają przed nami naturę Boga.

Co przychodzi ci na myśl, gdy czytasz o narracjach, które uformowały twój sposób postrzegania świata?

Opowieści nas kształtują. Gdy już zostaną przyswojone, determinują nasze zachowanie niezależnie od tego, jak bardzo są dokładne czy przydatne. Historie zgromadzone w naszych głowach pozostaną tam w niemal niezmienionej formie aż do śmierci. Główny wniosek brzmi zatem następująco: opowieści budują (a czasem rujnują) nasze życie. Dlatego właśnie tak ważne jest, aby wybrać odpowiednie narracje.

Gdy już „odnajdziemy” opowieści w swojej głowie, możemy je skonfrontować z narracjami Chrystusowymi. Ponieważ Jezus to przedwieczny, nieśmiertelny Syn Boży, nikt nie zna Boga oraz natury i istoty życia lepiej niż on. Narracje Chrystusa są prawdą. On sam jest prawdą. A zatem przyswojenie sobie opowieści Jezusa wydaje się tu kluczowe.

Chrystus objawił nam oblicze Ojca. Z Nowego Testamentu wyłania się obraz Boga, który aż promienieje dobrocią, siłą, miłością i pięknem. Znać Boga, którego ukazał nam Jezus, to tak jakby znać całkowitą prawdę o Nim.

Aby doświadczyć przemiany, musimy najpierw zmienić swój umysł. Wers otwierający pierwsze kazanie Jezusa brzmi następująco: „Nawróćcie się [metanoia], bo bliskie jest królestwo niebieskie”. Słowo metanoia odnosi się do zmiany stanu umysłu. Jezus rozumiał, że przemiana zaczyna się w głowie. Ten sam pogląd wyraził święty Paweł, pisząc: „Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” (Rz 12, 2; podkreślenie – J.B.S.).

Nasze rodzinne, kulturowe, a nawet religijne narracje mogą mieć swoje źródła w królestwie tego świata. Tymczasem nam, naśladowcom Chrystusa, autor Listu do Kolosan nakazuje: „o tym, co na górze, myślcie” 5 (Kol 3, 2). Przede wszystkim powinniśmy starać się myśleć tak jak Jezus: „Tego tedy bądźcie o sobie [wzajemnie] rozumienia, które było i w Chrystusie Jezusie” 6 (Flp 2, 5). Tylko przyswajając narracje Chrystusa, zaczniemy myśleć tak jak On. Gdy już nam się to uda, doświadczymy zmiany. Właściwy tok myślenia i odpowiednia treść to dopiero początek.

krok drugi: wykonywanie ćwiczeń kształtujących duszę

Gdy już przyswoimy sobie odpowiednie narracje, musimy sprawić, aby stały się one ważną częścią naszego życia. W tym celu powinniśmy podejmować pewne działania, dzięki którym opowieści zaistnieją nie tylko w naszej głowie, lecz także w duszy i ciele. Czynności te możesz nazywać „praktykami duchowymi”, ja jednak wolę nazwę „ćwiczenia kształtujące duszę”. Tak naprawdę bowiem praktyki duchowe w ogóle nie mają duchowego charakteru. Określanie ich przymiotnikiem „duchowy” sprawia, że ludzie wykonują je w samotności, gdyż pragną stać się bardziej „uduchowieni” – cokolwiek miałoby to oznaczać. Często nie przyświeca im w tym żaden konkretny cel, lecz poddańczo trzymają się zasad, aby zyskać uznanie innych oraz Boga. Praktyki te wiodą nas bezpośrednio ku wiedzy, nie ku cnotliwości. Niemniej są to mądre działania, które pomogą nam dokonać zmiany w naszych sercach.

Sportowcy zdają sobie sprawę z tego, jak ważny jest trening. Biegają, podnoszą ciężary i nieustannie ćwiczą, aby na zawodach wykazać się swobodą, sprawnością i siłą. W kilku wersetach Biblii święty Paweł porównuje życie chrześcijanina właśnie do takiego treningu (1 Kor 9, 25; 1 Tym 4, 7–8; 2 Tym 2, 5). Chrześcijanie angażują się bowiem w praktyki duchowe po to, by trenować duszę i w ten sposób zmieniać swoje życie.

Czy kiedykolwiek w życiu podjąłeś próbę wykonywania ćwiczeń duchowych (takich jak modlitwa, czytanie Biblii czy odosobnienie)? Jeśli tak, jaki był ich cel i rezultat?

Praktyki duchowe powinny mieć efekt terapeutyczny. Osoby, które poddawane są fizjoterapii, wykonują ćwiczenia polegające na rozciąganiu czy podnoszeniu kończyn, ponieważ chcą poprawić swoją sprawność. W podobny sposób powinniśmy myśleć o ćwiczeniach kształtujących duszę. Wykonujemy je (nawet jeśli czasem sprawiają nam lekki ból), ponieważ chcemy lepiej funkcjonować. Są niezbędnym elementem duchowej przemiany.

krok trzeci: uczestnictwo w społeczności

Ludzie to uczestnicy społeczności. Podobnie jak wieczna Trójca (Ojciec, Syn i Duch), która funkcjonuje we wspólnocie, tak i my, stworzeni na Boże podobieństwo, powinniśmy żyć i kochać we wspólnocie. Niestety, duchowa przemiana jest często postrzegana w kategoriach jednostkowego pragnienia. Mamy tendencję do myślenia o rozwoju duchowym jako dążeniu osobistym, a nie działaniu wspólnotowym.

Jakie są twoje doświadczenia związane z uczestnictwem w chrześcijańskiej społeczności lub wspólnocie?

Tymczasem najgłębsza duchowa przemiana jest możliwa właśnie w obrębie grupy. Gdy jesteśmy członkami pewnej społeczności, wpływ innych pobudza nas i zachęca do działania (Heb 10, 24). Aby program zawarty w niniejszej książce skutkował całkowitą i trwałą zmianą, najlepiej wdrażać go wraz z innymi ludźmi. Oczywiście, możesz też czytać książkę w samotności i wykonywać proponowane w niej ćwiczenia według własnego upodobania, lecz z moich doświadczeń z programem wynika, że realizowanie go w pojedynkę przynosi słabsze efekty.

krok czwarty: działanie Ducha Świętego

Duch Święty to osoba Trójcy Świętej, której poświęca się najmniej uwagi. Do Boga Ojca się modlimy, a o Jezusie czytamy w Ewangeliach, więc możemy Go sobie wyobrazić w ludzkim ciele. Natomiast na Duchu Świętym koncentrujemy się rzadko 7.

Zacząłem jednak wierzyć, że On wcale nie ma nam tego za złe.

Niezmiennym celem Ducha Świętego jest bowiem zwracanie naszej uwagi ku Ojcu i Synowi, nie ku sobie. Wszystko jednak, co się przydarza nam w chrześcijańskim życiu, jest Jego dziełem. Gdy zboczymy z obranej ścieżki, to właśnie Duch Święty delikatnie kieruje nas ku Jezusowi. Aranżuje wszystkie wydarzenia tak, abyśmy mogli stać się naśladowcami Chrystusa. I choć Jego wpływ na nasze życie bywa subtelny i nieuchwytny, jest niezaprzeczalny. Trybiki zmiany zaczną się poruszać, gdy Duch Święty będzie czuwał nad całym mechanizmem.

Duch Święty i narracje. Jezus powiedział swoim uczniom, że po tym jak wstąpi do niebios, Bóg Ojciec ześle im Ducha, aby ten był ich przewodnikiem: „A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (J 14, 26). A zatem Duch Święty to niewidzialny nauczyciel, który zwraca nas ku Jezusowi i przypomina o Jego słowach. Jest tym, który pomaga zmienić nasze narracje na narracje Chrystusowe. Odsuwa nas od fałszywych opowieści i zastępuje je prawdziwymi: „Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy” (J 16, 13).

Nawet nasze nawrócenie jest zależne od działania Ducha Świętego: „Nikt (…) nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: Panem jest Jezus” (1 Kor 12, 3). Podjęcie decyzji o naśladowaniu Jezusa i uznaniu go za Pana i Zbawcę jest możliwe tylko dzięki Duchowi Świętemu, który doprowadził nas do tej prawdy. Gdy zastąpimy fałszywą opowieść, na przykład o tym, że Bóg jest gniewnym sędzią, który zamierza nas ukarać, narracją Chrystusową przedstawiającą Boga jako kochającego Ojca, zamiana ta także będzie dziełem Ducha Świętego.

Święty Paweł zauważa: „otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!». Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi” (Rz 8, 15–16). Uwielbiam ten fragment: Duch Święty wspiera swym świadectwem naszego ducha. Innymi słowy, Duch Święty modyfikuje nasze fałszywe narracje, dając świadectwo prawdzie. Dwie najistotniejsze relacje w naszym życiu to związek z Jezusem jako Panem (gr. kyrios)8 oraz z Bogiem jako naszym Ojcem (w języku aramejskim, którym posługiwał się Chrystus, Abba znaczy „Ojcze”). Jezusa jako Pana i Boga jako Ojca poznamy tylko poprzez dzieło Ducha Świętego, który przedstawia nam prawdziwe narracje.

Duch Święty i trening duszy. Gdy wykonujemy ćwiczenia kształtujące duszę, Duch Święty jest tuż obok, wewnątrz nas oraz wszędzie dookoła. Żadne ćwiczenie nie miałoby sensu bez Jego wsparcia. Gdy otwieramy Biblię i zaczynamy powoli czytać oraz nasłuchiwać Bożych słów, Duch oświeca nasz umysł i przekazuje nam dokładnie to, co Bóg chciałby nam powiedzieć. Nawet modlitwa, którą, jak nam się wydaje, rozpoczynamy z własnej woli, tak naprawdę jest dziełem Ducha Świętego: „Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8, 26). Gdy się modlimy, nie jesteśmy sami. To Duch Święty skłonił nas do modlitwy, wyprzedził nas w niej i modli się z nami.

To również Duch Święty wspiera nas i pomaga nam wytrwać, kiedy spędzamy czas w samotności i w milczeniu, gdy służymy Chrystusowi i decydujemy się wieść proste życie. Gdy pisząc dziennik, dokonamy pewnego odkrycia lub nagle coś zrozumiemy, to także możemy uznać za dzieło Ducha Świętego, który szepcze nam do ucha słowa prawdy, aby nas zmienić. Nie łatwo je usłyszeć, często dobiega nas wyłącznie samo echo, ale jeżeli poprzez ćwiczenia będziemy oddawać się Bogu coraz bardziej, nasza zdolność słyszenia wzrośnie. Pamiętajmy jednak, że działania te nie miałyby żadnego sensu, gdyby nie obecność i ingerencja Ducha Świętego.

Duch Święty i społeczność. Duch Święty jest jak dyrygent orkiestry, który harmonizuje nasze wspólnotowe życie w modlitwie, adoracji i uwielbieniu. W przeciwieństwie jednak do dyrygenta, Duch Święty ofiarowuje każdemu z nas wiele darów i łask, które powinniśmy wykorzystywać z pożytkiem dla innych (zob. 1 Kor 12). Gdy porusza nas kazanie, którego słuchamy, możemy być pewni, że Duch Święty nie tylko natchnął pastora, lecz także zmiękczył nasze serce i otworzył nasz umysł.

W Dziejach Apostolskich czytamy o Duchu Świętym w każdej opowieści, ponieważ wczesna wspólnota chrześcijańska dopiero uczyła się żyć razem i uczestniczyć w posłudze Jezusa. Jedną z moich ulubionych jest historia o tym, jak Duch Święty polecił członkom wspólnoty, aby wyprawili Barnabę i Szawła (Pawła) na misję: „Gdy odprawili publiczne nabożeństwo i pościli, rzekł Duch Święty: «Wyznaczcie mi już Barnabę i Szawła do dzieła, do którego ich powołałem». Wtedy po poście i modlitwie oraz po włożeniu na nich rąk, wyprawili ich” (Dz 13, 2–3). Zwróćcie, proszę, uwagę na kontekst: gdy Duch przemówił, chrześcijanie byli razem (we wspólnocie), odprawiali nabożeństwo i pościli (angażowali się w duchowe praktyki). Duch Święty mógł zwrócić się bezpośrednio do któregokolwiek z nich, ale wolał przemówić do całej wspólnoty. Wtedy jej członkowie położyli ręce na Szawle i Barnabie, wyprawiając ich.

Jak, według ciebie, Duch Święty wpływa na wspomniane trzy komponenty zmiany?

Gdy gromadzimy się w Chrystusowej wspólnocie, Duch Święty działa, często niezauważalnie, tylko po to, by skłonić nas do głębszej miłości Boga i Jezusa. Gdy przedstawiałem te zagadnienia pewnej grupie, poczułem, że muszę się zatrzymać i ostatnie piętnaście minut naszego godzinnego spotkania poświęciłem na modlitwę w małych, trzyosobowych grupach. Zachęciłem zebranych, aby w kilku słowach powiedzieli, o co chcieliby prosić, a następnie przez kilka minut wznosili oni modlitwy w wymienionych intencjach. Po chwili rozejrzałem się po sali i usłyszałem, że niektórzy szlochają. Spotykaliśmy się od około piętnastu tygodni, ale dopiero gdy otworzyliśmy się na siebie i pozwoliliśmy, aby Duch Święty nas prowadził, narodziła się prawdziwa wspólnota.

transformacja: owoc ducha

Zachowanie Craiga na lotnisku było niczym innym jak owocem działania Ducha Świętego. Paweł podaje nam listę cnót, które są obecne w naszym życiu dzięki działaniu Ducha Świętego: „Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Ga 5, 22–23). Nie wzbudzimy w sobie cierpliwości, zaciskając zęby. Nie będziemy bardziej uprzejmi dzięki silnej woli. Nie staniemy się hojni tylko dlatego, że nagle zaczniemy się bardziej starać. „Owoce” te są bowiem dziełem Ducha Świętego, i tak jak jabłka czy gruszki dojrzewają naturalnie, dzięki sokom płynącym w pniu.

Gdy Duch Święty wystarczająco mocno zmodyfikuje narracje, w które wierzymy, zmienia się nasz tok myślenia. W rezultacie zaczynamy wierzyć w dobrego, kochającego, potężnego oraz silnego Boga i obdarzamy Go zaufaniem. Dostrzegamy też, że Jezus prowadził idealne życie, które nam nigdy nie będzie dane, i ofiarował je Ojcu w naszym imieniu, uwalniając nas od konieczności zaskarbiania sobie Bożej miłości i łaski. Gdy zaczynamy wykonywać ćwiczenia kształtujące duszę – zwłaszcza jeśli czynimy to we wspólnocie – nasza wiara w to, że Bóg działa w nas i wokół nas, tym bardziej się umacnia. W ten właśnie sposób doświadczamy wewnętrznej zmiany, która znajduje wyraz w naszym zachowaniu.

Gdy zajdzie w nas ten proces, na wiadomość o opóźnieniu samolotu możemy wziąć głęboki oddech i przypomnieć sobie, kim jesteśmy. Tak jak Craig możemy przetrwać takie próby z miłością, uśmiechem, pokojem, cierpliwością i życzliwością.

chodźcie, a zobaczycie

Uwielbiam historię o tym, jak Jezus poznał swoich dwóch pierwszych apostołów. Byli oni uczniami Jana Chrzciciela, ale Jan zachęcił ich, by podążyli za Chrystusem. Gdy Jezus się zorientował, że Go śledzą, przystanął i zadał im znaczące pytanie: „«Czego szukacie?» Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?» Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej” (J 1, 38–39).

Jezus zapytał ich, tak po prostu, czego szukają. Jest to bardzo ważne pytanie – jedno z tych, które powinniśmy sobie stale zadawać. Czego tak naprawdę chcesz? To bowiem, czego najbardziej pragniemy i co budzi nasze najżarliwsze uczucia, warunkuje sposób, w jaki organizujemy swoje życie.

Zwróćcie, proszę, uwagę na dziwną i nielogiczną odpowiedź, której na owo krótkie pytanie Jezusa udzielili uczniowie: „Rabbi! (…) gdzie mieszkasz?”. Chrystus wiedział, co się dzieje w sercach uczniów. Podążyli za Nim, ponieważ pragnęli prowadzić dobre oraz piękne życie i mieli nadzieję, że Jezus ich ku niemu poprowadzi. Jego odpowiedź jest prosta, acz głęboka: „Chodźcie, a zobaczycie”. W ten sposób Chrystus odpowiedział i na pytanie o miejsce, w którym mieszka, i na to brzmiące „Czego szukacie?”. Jezus wiedział, że jeśli uczniowie pójdą za Nim, znajdą to, do czego najbardziej dążą w życiu.

Chrystus wezwał i ciebie, byś został Jego apostołem. Jestem o tym przekonany, skoro czytasz tę książkę. Duch Święty zaprowadził cię aż do tego miejsca dzięki twojemu pragnieniu pełniejszego życia, prawdziwszej wiary i głębszej nadziei w Bogu, którego poznał Jezus. Chrystus zaprosił cię, abyś dołączył do grona Jego uczniów. Nie uczynił tego ze względu na twoje umiejętności czy siłę, lecz ponieważ wie, że jeśli nauczysz się myśleć i działać tak jak On, otrzymasz niesamowite życie. Być może nie będziesz poruszać gór i chodzić po wodzie, ale jestem pewien, że zaczniesz uczyć się cierpliwości i uprzejmości oraz sztuki wybaczania tym, którzy cię skrzywdzili, oraz błogosławienia wrogom i modlenia się za nich. A to jest przecież równie cudowne jak chodzenie po wodzie.

Zakochaj się w Bogu, którego poznał Jezus.

1 Historię tę opowiedział Rick Reilly w swojej rubryce „Life of Reilly”, „Sports Illustrated” 2007, 12 lutego, s. 78.

2 Jest to idea, którą pożyczyłem od Dallasa Willarda, a następnie zmodyfikowałem. Elementy, z których składa się stworzony przez Dallasa trójkąt, to dyscypliny duchowe, zwykłe wydarzenia z życia, działanie Ducha Świętego. Mój trójkąt jest inny, ale ma pewne cechy wspólne z myślą Willarda.

3 F. Jameson, The Political Unconscious: Narrative as a Socially Symbolic Act, Ithaca 1981, cyt. za: A. Parry, R.E. Doan, Story Revisions: Narrative Therapy in the Postmodern World, New York 1994, s. 24.

4 Zdanie przypisywane Barbarze Hardy w: A. Maclntyre, After Virtue: A Study in Moral Theory, Notre Dame 1981, cyt. za: A. Parry, R.E. Doan, dz. cyt.

5 Biblia Warszawska. Biblia to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Nowy Przekład, Warszawa 1975 [przyp. tłum.].

6 Biblia Gdańska, Warszawa 1996 [przyp. tłum.].

7 Wyjątkiem jest tu grupa naszych charyzmatycznych braci i sióstr należących do Kościoła zielonoświątkowego, która przypomina nam o Jego roli.

8 Zob. T. Smail, The Giving Gift: The Holy Spirit in Person, Eugene 1994, s. 13.

TRENING DUSZY

sen

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

2

Bóg jest dobry

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

TRENING DUSZY

milczenie i świadomość piękna stworzenia

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

3

Bóg jest godny zaufania

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

TRENING DUSZY

lista błogosławieństw

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

4

Bóg jest szczodry

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

TRENING DUSZY

modlitwa Psalmem 23

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

5

Bóg jest miłością

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

TRENING DUSZY

lectio divina

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

6

Bóg jest święty

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

TRENING DUSZY

margines

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

7

Bóg składa ofiarę

z samego siebie

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

TRENING DUSZY

czytanie Ewangelii wg św. Jana

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

8

Bóg przemienia

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

TRENING DUSZY

samotność

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

9

jak się robi ogórki kiszone?

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

TRENING DUSZY

zwalnianie tempa

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

DODATEK

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

podziękowania

Ten rozdział znajdziesz w pełnej wersji książki.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Dobre i piękne życie. O naśladowaniu sposobu życia Jezusa Dobry i piękny Bóg. Pokochać Boga, jakiego znał Jezus 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Pieniądze. W świetle Ewangelii. Nowa opowieść o biedzie i zarabianiu