Messi

Messi

Autorzy: Frederic Traini

Wydawnictwo: Amber

Kategorie: Sport

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

Ilość stron: 304

Cena książki papierowej: 29.80 zł

cena od: 15.78 zł

Książka uzupełniona o najnowsze wiadomości przez Stefana Szczepłka, znanego dziennikarza sportowego.

Traini wie o Messim

wszystko!
Znany dziennikarz sportowy Frederic Traini od dwudziestu lat mieszka w Barcelonie i relacjonuje aktualności FC Barcelony

dla prestiżowego dziennika sportowego "L'equipe", gdzie piszą wyłącznie najlepsi dziennikarze, oraz dla radia RTL. W 2010 razem z

"L'equipe" otrzymał nagrodę za najlepszy wywiad.
Już od dłuższego czasu zamierzałem napisać tę książkę. Chciałem pokazać, że Lionel

Messi nie jest tak grzeczny i układny, jak mogłoby się wydawać. To ktoś, kto nie miał łatwego życia, kto ma bardzo silną wolę i kto

mógł zawsze liczyć na bliskich. Messi jest wielkim zawodnikiem, dziś jego talent jest niezaprzeczalny, jednak aby do tego dojść, musiał

walczyć. Jego droga była usiana przeszkodami, ale nigdy się nie poddał.
Frederic Traini
Biografia Messiego Frederica Traini

zawiera więcej informacji niż jakakolwiek książka o piłkarzu uznanym w dwudziestym czwartym roku życia za najlepszego zawodnika

świata.

Na taką książkę o Messim czekałeś!
Konsultacja

Stefan Szczepłek

Redakcja stylistyczna

Anna Książek

Korekta

Barbara Cywińska

Hanna Lachowska

Projekt graficzny okładki

Małgorzata Cebo-Foniok

Zdjęcie na okładce

© Gonzalo Arroyo Moreno/Getty Images Sport/Flash Press Media

Tytuł oryginału

Messi, une vie en grand

Copyright © Hugo & cie, 2012.

All rights reserved.

For the Polish edition

Copyright © 2014 by Wydawnictwo Amber Sp. z o.o.

ISBN 978-83-241-5010-6

Warszawa 2014. Wydanie I

Wydawnictwo AMBER Sp. z o.o.

02-952 Warszawa, ul. Wiertnicza 63

tel. 620 40 13, 620 81 62

www.wydawnictwoamber.pl

Konwersja do wydania elektronicznego

P.U. Opcja

juras@evbox.pl

Mojemu małemu wilczkowi Enzo

Spis treści

Część 1

Urodził się wolny

Milczący lider

Doña Celia

W szkole Trędowatych

Chcę być duży

Część 2

Marsjanin

Uparty samotnik

Narodziny

Głęboka woda

Część 3

Mecci, powiedział pan „Mecci”?

Noc z numerem 10

Mag z Kadyksu

W teatrzyku Camp Nou

Część 4

Stopa Boga

Mięsień diabła

Przyjaciel Ronnie

Labirynt Albiceleste

Lata Pepa

Posłowie

Bibliografia

Przypisy

Część 1

Urodził się wolny

Nie płacze, ale pochylają się nad nim pełne troski twarze. Ojciec i matka – uśmiechnięci – obok dzieci. Wszyscy zalani wpadającym przez okna światłem. Mężczyzna ubrany w biały strój coś mówi. Rodzice się śmieją, dzieci hałasują, ale on pozostaje niewzruszony. Jego oczy koncentrują się na postaciach, które go otaczają. Cała jego rodzina tu jest, przyszli towarzyszyć mu podczas chrztu. Lionel Andrés Messi ma tylko kilka miesięcy, ale jego krewni już wyrobili sobie zdanie na jego temat.

– Co za poważne dziecko! Był chiquito, taki mały! Miał zaledwie kilka tygodni, ale wyglądał, jakby rozumiał, że jest błogosławiony – mówiła później ciotka Leo, Marcela. – I tak się stało. Pobłogosławiono go pod okiem Virgen de los Milagros, Cudownej Dziewicy. Oto początek wielkiej historii.

Lionel nie powinien zostać ochrzczony w kościele Niepokalanego Serca Maryi. Jego rodzina mieszkała w dzielnicy Las Heras i nie należała do tej parafii, obejmującej wiernych z południowego Rosario. Jednak dzięki usilnym staraniom Celii, matki Lionela, została udzielona zgoda na ochrzczenie w tej świątyni kolejnego, trzeciego już dziecka Messich. Celia, tak jak wcześniej jej matka, darzyła ogromną czcią Cudowną Dziewicę i regularnie ozdabiała kwiatami jej kaplicę, a słynąca cudami ikona zawsze wysłuchiwała jej modlitw. W zamian za to Celia przyrzekła ofiarowywać Maryi sakramenty swoich dzieci i wszystkich najbliższych.

Dziewięć lat wcześniej właśnie w kościele Niepokalanego Serca Maryi Celia Maria Cuccittini wzięła ślub z Jorgem Horaciem Messim. W nim również odbył się chrzest i pierwsze komunie obu jej starszych synów, ślub jej siostry Marceli oraz chrzest siostrzeńców. W intencji najmłodszej pociechy, Lionela, nie wyrażała żadnych szczególnych próśb, nie modliła się o cud. Po co? Mimo niewielkich problemów, jakie pojawiły się pod sam koniec ciąży, poród przebiegł prawidłowo, a dziecko było zdrowe. Wszystko zapowiadało się dobrze.

Lionel Messi przyszedł na świat 24 czerwca 1987 roku o godzinie 5.55. Jego rodzice mieli już dwóch synów, siedmioletniego Rodriga i pięcioletniego Matiasa, więc tym razem woleliby córkę. Tymczasem urodził się kolejny chłopak! Trzy kilo sześćset gramów i czterdzieści siedem centymetrów szczęścia. Poród odbył się bez komplikacji, jednakże poprzedziła go noc pełna obaw. Gdy poprzedniego dnia około 20.30 wystąpiły pierwsze skurcze, został wezwany ginekolog położnik Noberto Odetto. Lekarz ten, wyznaczony przez ubezpieczyciela spółki stalowej Acindar, w której Jorge pracował jako kierownik zmiany, od początku obserwował ciążę, przebiegającą najzupełniej prawidłowo aż do 23 czerwca. Tego dnia podczas rutynowego badania Odetto wykrył zakłócenia rytmu serca dziecka, co mogło wskazywać na groźną chorobę. Natychmiast podjął decyzję o przyspieszeniu akcji porodowej i zamierzał użyć kleszczy. Jorge, przerażony ewentualnymi uszkodzeniami, jakie mogłoby spowodować to narzędzie, błagał lekarza, by tego nie robił.

– Zobaczymy, jak będzie przebiegał poród – usłyszał w odpowiedzi.

Nazajutrz Leo urodził się w sposób naturalny, bez żadnej pomocy z zewnątrz. Podenerwowani ostatnimi wydarzeniami rodzice przerazili się, widząc czerwonawą skórę i całkiem zwinięte prawe ucho noworodka.

– Nie ma obaw, jutro rano wszystko będzie w porządku – zapewniał lekarz.

I rzeczywiście, dwa dni później objawy ustąpiły.

W dniu 26 czerwca z wybiciem godziny drugiej po południu maluch opuścił oddział położniczy włoskiego szpitala im. Giuseppe Garibaldiego, gdzie przyszła na świat połowa mieszkańców Rosario. Zabytkowy budynek wzniesiono dla uczczenia założycieli miasta. Szpital, zbudowany przez włoską wspólnotę Rosario w końcu XIX stulecia, nosi imię włoskiego patrioty i rewolucjonisty, który niespełna dwa wieki wcześniej przybył ze swymi „czerwonymi koszulami” na pomoc południowoamerykańskim rebeliantom. Przez długi czas Włosi stanowili trzy czwarte populacji Rosario. Emigranci ekonomiczni przybywali tysiącami, w ślad za konkwistadorami szukając fortuny. Wśród nich znalazł się również Aniceto Eusebio Messi Baro, który w 1883 roku wyruszył z położonego nad Adriatykiem rodzinnego miasteczka Recanati. Był to pradziadek Lionela.

W owym czasie w Rosario, głównym mieście prowincji Santa Fé, oddalonym o 300 kilometrów od stolicy federalnej, nie brakowało pracy. Wielka rzeka Parana, w języku guarani zwana „krewną morza”, była ważną magistralą wodną o ogromnym znaczeniu strategicznym. Podobnie jak dziś, tony płodów rolnych – zboża, soi, oliwy – wysyłano z portu Rosario w głąb kontynentu. Dzięki Paranie miasto bogaciło się i szybko rozrastało. Jego nazwa pochodziła od małej kapliczki zbudowanej przez pierwszych mieszkańców, poświęconej Matce Boskiej Różańcowej, po hiszpańsku Rosario.

Rodzinne miasto słynnego rewolucjonisty „Che” Guevary odegrało ważną rolę w historii kraju. To właśnie tutaj w roku 1812 rewolucjoniści majowi generała Manuela Belgrano wznieśli po raz pierwszy niebiesko-biały sztandar, który później stał się oficjalną flagą Argentyny. Mieszkańcy Rosario szczycą się swoją historią, są dumni z włoskich korzeni i uważają się przede wszystkim za rosarinos[1], a dopiero potem za Argentyńczyków. Rosario, po Buenos Aires i Kordobie, jest trzecim co do wielkości, liczącym 1 000 000 mieszkańców miastem Argentyny i zarazem jednym z najbogatszych, o czym świadczą szerokie aleje, drapacze chmur i luksusowe wille. Nie wszyscy jednak korzystali z tej manny. Daleko im było do tego. Ogromna część mieszkańców żyła w ubóstwie, dotknięta nędzą pogłębianą przez kolejne kryzysy.

Ale dziadkowie Lionela wiedli życie na znośnym poziomie. Włoski murarz Eusebio (syn Aniceta) poślubił Rosę Marię Perez Lloberę, która pochodziła z rodziny katalońskich rolników z miejscowości El Poal, położonej niedaleko Barcelony[2]. Dzięki gospodarności i ciężkiej pracy Eusebia małżonków Messi-Perez stać było na kupno małego domku przy ulicy État d’Israël[3]. Właśnie tam ich syn Jorge Horacio poznał Celię, córkę sąsiadów, państwa Cuccittini Olivera. Od tego czasu młodzi stali się nierozłączni. Siedemnastego czerwca 1978 roku, gdy mieli 18 i 20 lat, potwierdzili swoją miłość sakramentem w obliczu Cudownej Dziewicy.

Antonio Domingo Cuccittini, również Włoch z pochodzenia, zajmujący się naprawą lodówek, poznał swoją żonę Celię Ramonę Oliverę u klienta, u którego pracowała jako służąca. To ona była babką Lionela i jej piłkarz miał zadedykować swe najwspanialsze dokonania.

Antonio i Celia znaleźli dach nad głową w małym domku pod numerem 409 przy ulicy État d’Israël. Mieszkali tam z dwiema córkami, Celią i Marcelą. Dzisiaj miejsce to jest celem pielgrzymek, gdyż znajduje się na szlaku turystycznym zwanym Trasą Messiego[4]. Tam mały Lionel stawiał pierwsze kroki i próbował kopać piłkę, a także poznał swoją dziewczynę Antonellę, kuzynkę najlepszego przyjaciela z dzieciństwa. Dom ten zajmuje obecnie jego ciotka Marcela.

Na tym robotniczym przedmieściu, w dzielnicy ludzi skromnych, lecz solidarnych, dorastali Celia i Jorge. Już w bardzo wczesnej młodości połączyło ich uczucie tak głębokie, że postanowili nigdy się nie rozstawać. Po ślubie Celia rzuciła szkołę i podjęła pracę w fabryce przewodów elektrycznych. Jorge kontynuował naukę i potajemnie marzył, aby wejść do drużyny zawodowej klubu piłkarskiego Newell’s Old Boys, w którym trenował od 13 roku życia. Był niezłym pomocnikiem, co pozwalało mu wierzyć w swoje szanse. Przyszłość jednak ułożyła się inaczej.

W tamtym okresie Argentyna przeżywała dramatyczny kryzys ekonomiczny, pogłębiony dyktaturą kolejnych junt wojskowych. W marcu 1976 roku, w wyniku zamachu stanu, władzę objął Jorge Videla. Światowa opinia publiczna wiedziała o okrucieństwach reżimu, co jednak nie spowodowało bojkotu organizowanych przez Argentynę w roku 1978 mistrzostw świata w piłce nożnej. Dla ludności, rozentuzjazmowanej sukcesem zawodników Césara Luisa Menottiego, mundial był jak potężny zastrzyk tlenu. Cały kraj zjednoczył się w kibicowaniu reprezentacji Albiceleste, która w drugiej fazie turnieju zremisowała 0:0 z silną drużyną Brazylii. Mecz był rozgrywany w Rosario, dzień po ślubie Jorgego i Celii. Jednakże młodzi małżonkowie nie brali udziału w wielkiej fecie organizowanej przez miasto. Wyjechali w podróż poślubną do Patagonii i oglądali mecz w pokoju hotelowym w Bariloche. Finałowe zwycięstwo 25 czerwca nad Holandią Johana Neeskensa i Johnny’ego Repa (3:1) uczyniło bohaterami trenera i jego graczy – Ubalda Fillola, Jorgego Olguina, Luisa Galvana, Daniela Passarrellę, Alberta Tarantiniego, Osvalda Ardilesa, Omara Larrosę, America Gallega, Maria Kempesa, Daniela Bertoniego, Leopolda Luque’a, Oscara Ortiza i Renégo Housemana. Ale gdy euforia opadła, Argentyńczycy z całą ostrością ujrzeli nędzę swej codziennej egzystencji. Jorge Messi porzucił marzenia i sny o karierze piłkarskiej, aby zapewnić utrzymanie rodzinie.

Po odbyciu służby wojskowej w Mercedes na północnym wschodzie kraju imał się różnych zajęć. Najpierw chodził od drzwi do drzwi jako przedstawiciel towarzystwa wzajemnych ubezpieczeń zdrowotnych, potem pracował przez pewien czas w fabryce wyrobów żelaznych. Równolegle uczęszczał na kursy wieczorowe, aby zostać technikiem chemikiem. Ciężka, mozolna praca wypełniała mu całe dni, aż do późnego wieczora. Ale Jorge wiedział, że aby sobie poradzić i zdobyć coś więcej, musi mieć dyplom. Uzyskał go w wieku 22 lat w szkole związanej z gigantem Acindar, największym przedsiębiorstwem metalurgicznym kraju. W 1980 roku, z dyplomem w kieszeni, wrócił do fabryki, gdzie zaproponowano mu stałą pracę, przywilej, jakim mało który Argentyńczyk mógł się cieszyć.

Celia w 8. miesiącu ciąży rzuciła pracę, aby wydać na świat swoje pierwsze dziecko, Rodriga Martina, który urodził się 9 lutego 1980 roku. Jego brat, Matias Horacio, przyszedł na świat dwa lata później, 23 czerwca 1982 roku, w czasie gdy Argentyna pogrążyła się w straszliwym kryzysie. Junta wojskowa, aby odwrócić uwagę od krwawych represji i trudności gospodarczych, próbowała zmobilizować ludność wokół wspólnej sprawy – wojny. W marcu wojska argentyńskie przeprowadziły operację „Rosario”, polegającą na zajęciu Falklandów, wysp należących do Wielkiej Brytanii. Rząd Margaret Thatcher nie ugiął się, co doprowadziło do konfliktu zbrojnego, który przyniósł setki ofiar. W wyniku kryzysu reżim upadł, a demokratyczne wybory w grudniu 1983 roku wygrał Raul Alfonsin.

Tego roku ojciec Jorgego, Eusebio, który był murarzem, podarował synowi małą działkę o powierzchni 300 metrów kwadratowych przy ulicy Lavalleja w rodzinnej dzielnicy Las Heras. Jorge i Celia spędzali tam każdą wolną chwilę, pracując przy budowie domu. Koniec budowy w ostatnich miesiącach 1986 roku zbiegł się z dobrą nowiną: Celia spodziewała się ich trzeciego dziecka. Należało znaleźć jakieś imię żeńskie, ponieważ była pewna, że tym razem będzie to dziewczynka. Jednakże los postanowił inaczej. Miał urodzić się chłopiec!

Koniec wersji demonstracyjnej

Przypisy

[1] Rosarino (hiszp.) – mieszkaniec Rosario.

[2] Kataloński dziennik „El Segre” potwierdza, że Lionela Messiego i Bojana Krkicia (obecnie Ajax Amsterdam) łączy dalekie pokrewieństwo. Ich pradziadkowie, Ramon i Gonçal Perez Llobera, urodzeni w 1859 i 1868 roku w El Poal, byli braćmi. Rosa Maria Perez, babka Lionela Messiego ze strony ojca, jest wnuczką Ramona Pereza Llobery.

[3] Ulica, przy której znajduje się dom rodzinny Lionela Messiego, zmieniła nazwę z État d’Israël na Lavalleja.

[4] Wycieczka tym szlakiem, bardzo popularna wśród Anglosasów, oprócz biletu na mecz reprezentacji Argentyny zapewnia wstęp do miejsc, w których bywał Lionel Messi przed wyjazdem do Europy.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Messi 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Wayne Gretzky. Opowieści z tafli NHL Nienasycony – Robert Lewandowski Arkadiusz Onyszko. Fucking Polak. Nowe życie Thomas Morgenstern. Moja walka o każdy metr Wszystko za Everest Jeszcze jedna mila