Genesis

Genesis

Autorzy: Edward Guziakiewicz

Wydawnictwo: self-publishing

Kategorie: Fantastyka / SF

Typ: e-book

Formaty: PDF

cena od: 10.04 zł

Przymierzając się do tego utworu, autor oparł się na jednej z napisanych przez siebie miniaturowych zagadek kryminalnych, opublikowanych pod pseudonimem w latach dziewięćdziesiątych. Rzeczona nosiła tytuł „Śmierć pięknej tancerki”. Zarysowana na pierwszych stronach akcja — zgodnie z tym punktem wyjścia — ma więc charakter kryminalny. W Paryżu ginie piękna prostytutka. Usiłujący wpaść na trop jej mordercy komisarz, Jean Delorme, nie ma zielonego pojęcia, że ta z pozoru prosta sprawa policyjna go przerośnie, bowiem trafił na ślad ukrywającego się na Ziemi kosmity. Nie wie też, że nurt wydarzeń wciągnie go w największe sekrety NASA przełomu XX i XXI wieku.

— Pójdzie w błoto następnych kilkaset tysięcy dolarów —

próbował ją przestrzec przed kolejnym pochopnym krokiem. —

W dwa dni wydaliśmy tyle, ile wynosi kwartalny budżet sekcji.

Wpisałem 13. 30 — oznajmił, idąc jej na rękę. Oderwał dłonie od

klawiatury. — Czy zgłosiłaś, że potrzebujemy szmalu? Księgowy

nas wykończy.

Przytaknęła.

— Powiadomiłam Hybrydę — przyznała się, ale bez cienia en-

tuzjazmu.

— Jaka suma wchodzi w grę? — usiłował ją delikatnie wyson-

dować.

— Eee... dwadzieścia razy większa niż sugerowałeś — rzekła

opieszale.

— Jezuuu! — złapał się za głowę.— Nie kpisz? Serio? — zro-

bił wielkie oczy. — Powiedzą, że mamy nierówno pod dachem. We-

zmą nas za debilów do entej potęgi... — był wstrząśnięty takim ry-

zykiem. — Zmiotą nas z powierzchni ziemi, jeśli coś nam nie wypa-

li.

Była bardzo uparta i znał ją na tyle, żeby wiedzieć, iż się nie

cofnie. I pewnie dlatego do tej roboty brali takie przebojowe młode

babki. Faceci się asekurowali, tchórzliwie chowając za przepisy.

— Genesis MUSI być naszą łączniczką — wybąkała, pewna

swych racji. — Tamci trzej sprzątnięci Namorianie do tego się nie

nadawali. Nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak dalece ona jest już

Ziemianką — wykładała swoje karty na stół. — Znalazła się na tej

planecie, kiedy miała cztery lata i tu spędziła dzieciństwo i młodość.

Stanie po naszej stronie.

— Sadzisz, ze Delorme ją przekona? — nie do końca był prze-

świadczony o skuteczności takiej strategii.

— Dokładnie. Ale najpierw muszą ze sobą pobyć dzień lub

dwa... — cichutko westchnęła i przez krótką chwilę Robertowi się

wydawało, ze Betty najchętniej zajęłaby miejsce tamtej laski u boku

komisarza. No ale skoro uważała, że facet jest seksy... — Myślę, że

kiedy ujrzy statek kosmiczny, którym przed laty tu przyleciała, wy-

zbędzie się resztek oporu. Weźmiemy ją do Arizony i pokażemy, na

czym stoimy — snuła śmiałe plany.

26

Chyba ją rozumiał. Poszła na całego. Uczestniczył w akcji jej

życia.

— Egzotyczny kraj — zmienił nagle temat. Do kawiarenki zaj-

rzał dziwacznie odziany żebrak i kelnerka go wyprosiła. — Bieda tu

chyba dużo większa niż w Grecji.

Spojrzała na niego jakoś dziwnie. Potem zerknęła na zegarek.

— Pilnujesz mnie, żebym nie zasnęła?

— A cóż mamy teraz do roboty? — oparł się wygodnie i roz-

kosznie ziewnął, przeciągając się i szeroko rozkładając ramiona. —

Możemy tylko czekać... i rozmawiać. Chyba wiem, dlaczego tu jest

taka nędza. Połowa Polaków pod kreską. Bezrobotni bez zasiłków...

Wzruszyła ramionami. Akurat na tym polu czuła się pewnie.

— Stereotypy polityczne — przedstawiła swój punkt widzenia.

— Polacy głosują według klucza światopoglądowego. Katolicy na

swoich, a czerwoni na swoich. I rozliczają ich nie z rezultatów eko-

nomicznych, ale ze stopnia wierności afirmowanym ideom. Żarliwie

oddana partii i jej lewicowym hasłom polityczna szycha będzie

zawsze tu mile widzianym kandydatem. I to bez względu na to, ile

odprowadzi do własnej kieszeni... Bo i tak ci szaraczkowi pozostaną

głęboko przekonani, że ujawniane przez komisje śledcze szwindle

były robione z myślą o bliżej nieokreślonym dobru ich prawdziwej

matki, Rosji...

Pokręcił przecząco głową.

— To nie o to chodzi. Widzę błędy innego rodzaju. Czysta ma-

tematyka.

— Jakie? — zainteresowała się.

— W ciągu piętnastu lat ośmiokrotny spadek siły nabywczej

złotego w stosunku do walut zachodnich. Ta tendencja uległa ostat-

nio zahamowaniu w stosunku do dolara, ale nie do euro. Rezygnacja

z podstawowej wartości życia społeczno-ekonomicznego, jaką jest

uczciwa indeksacja zarobków. Idiotyczne podatki...

— Aha, lecisz za Instytutem Adama Smitha. Do któregoś tam

czerwca czy lipca Polacy pracują na utrzymanie państwa. Potem dla

siebie...

Zbliżała się kelnerka w białym fartuszku i natychmiast przeszli

na polski. Byli kameleonami.

27

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Przerwany lot Misja: Europa Genesis Banita Ekscytoza Przyloty na Ziemię 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Ślepowidzenie Zabójcze maszyny Szklany tron. Tom 5.5. Wieża świtu Zwrotnik Węży Księga cmentarna Zimowy monarcha