Targi książki w Krakowie czyli Wydawco, promuj e-czytelnictwo!

E-czytelnictwo to temat bardzo gorący. Dlatego postanowiłam sprawdzić, jak polskie Wydawnictwa promują e-booki na najważniejszym wydarzeniu książkowym w Polsce. I dlaczego tego nie robią.

 

To były moje szóste z rzędu Targi Książki, w których uczestniczyłam, jednak tym razem, jako zwykły odwiedzający. Bardzo lubię to wydarzenie. Tylu wydawców, autorów i książek w jednym miejscu – coś wspaniałego. Każdy, kto choć raz uczestniczył w Targach to wie, o czym mówię. Osobiście, polecam pierwsze dni targowe (czwartek, piątek), kiedy nie ma jeszcze tylu osób i można swobodnie przeglądać wystawione książki. Od dawna czytam głównie e-booki, ale lubię od czasu do czasu wejść do księgarni i „pomacać” papierowe wersje.

 

Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że żaden wydawca nie przygotował swojej oferty wydawniczej dla osób czytających e-książki. Nawet na stoiskach największych wydawców nie znalazła się ani wzmianka, gdzie kupić ich książki elektroniczne, nie mówiąc o jakiejś specjalnej ofercie dla e-czytelników. A jest nas przecież coraz więcej. Na moje pytanie czy mogę u Państwa kupić e-booka, po krótkim szoku, dostawałam informację, że tak, ale nie tutaj, tylko przez Internet. Na pytanie, dlaczego Państwo nie informują o e-bookach na Targach Książki, większość wzruszała zrezygnowana ramionami. Jedna Pani z dużego wydawnictwa (nazwę zachowam dla siebie) powiedziała, że e-booki ich nie interesują i to nie jest ich priorytet. Tak.

Co jakiś czas pojawiają się w mediach artykuły, raporty na temat e-czytelnictwa. W każdym z nich można znaleźć informacje, jak to szybko rynek e-booków się rozwija, wypowiedzi wydawców, że z roku na rok mają wyższe wpływy ze sprzedaży i jak to są z tego zadowoleni. Wydawałoby się, że wydawcy wreszcie przestali się bać „e-booka” i zaczęli traktować go, jako uzupełnienie swojej oferty wydawniczej, a nie, jako coś, co zabija im sprzedaż książki papierowej.

Dlaczego zatem żaden z wydawców, nie umieścił na stoisku nawet krótkiej informacji o swojej ofercie e-bookowej? Dla uzupełnienia dodam, że w Polsce jest ponad 500 wydawnictw, które sprzedają książki elektroniczne, a duża ich liczba była obecna na Targach w Krakowie. Nie rozumiem.

Na pewno wielu wydawców głowiło się (a przynajmniej mam taką nadzieję), w jaki sposób ładnie i skutecznie wyeksponować e-booki. I pewnie poległo nad tym zadaniem. Pokutuje, bowiem, przekonanie, że e-booki można sprzedawać w sieci, a jak pokazywać to tylko na czytnikach czy tabletach. A wiadomo, na większości stoisk nie ma miejsca na kącik komputerowy z dostępem do internetu czy też wystawienie pokazowych tabletów i czytników. Takie rozwiązanie mogłoby z powodzeniem sparaliżować pracę całego stoiska, bo przecież ktoś musiałby pilnować sprzętu i odpowiadać na liczne pytania odwiedzających: po ile ten czytnik? a jak się to czyta? A przecież nie każdy w wydawnictwie ma wystarczającą wiedzę na temat książek elektronicznych (i nie musi mieć). No i wreszcie wiązałoby się to z dużymi kosztami, które na pewno nie zwróciłyby się w postaci sprzedanych e-booków. Ale czy rzeczywiście nie ma innego rozwiązania?

Prosto i tanio

Zacznijmy od tego, jak wydawnictwo może informować o swojej ofercie e-bookowej i najlepiej tanim kosztem. Prostym pomysłem jest dodawanie do sprzedawanych książek papierowych materiałów POS (ulotki, zakładki, itp.), na których umieszczone są informacje, gdzie kupić e-booki. Dla zachęty można także umieścić jakiś kod rabatowy na całą lub wybraną ofertę. Po prostu, co tylko dusza zapragnie. A jeżeli wydawnictwo ma ograniczony budżet, to zawsze może spróbować porozumieć się z którąś z e-platform, aby ta wzięła na siebie koszt druku materiałów promocyjnych w zamian za polecanie wyłącznie tej platformy, jako miejsca sprzedaży swoich książek elektronicznych. Po stronie wydawnictwa byłaby także ich dystrybucja (dodawanie do zakupionych papierowych egzemplarzy). Wydaje mi się, że każda z platform chętnie podjęłaby się takiej współpracy. W sumie, relatywnie niskim kosztem e-księgarnie mogłyby dotrzeć do nowych odbiorców. I wszyscy byliby zadowoleni.

Gratis z głową

A dlaczego nie spróbować e-bookiem podkręcić sprzedaży książek papierowych? Dlaczego nie wydrukować na tychże ulotkach, zakładkach kodu na darmowy e-book dodawany do każdych zakupów powyżej 50 zł. Albo do każdych! A jeżeli nowościami, którymi chwali się na targach wydawnictwo, są kontynuacje serii lub książki autorów, którzy wydali już kilka tytułów wcześniej, to do zakupionych nowości można dodawać za darmo e-booki z backlisty. Na pewno wydawnictwo wyróżniłoby się taką akcją na tle innych konkurencyjnych domów wydawniczych i do tego ściągnęłoby uwagę odwiedzających. A oto tu przecież chodzi. A i zawsze to jakaś promocja e-czytelnictwa.

Sprzedawać e-booki na stoisku?

Oczywiście, że tak! I wcale nie jest to takie trudne. Jest kilka możliwości. Czytelnicy płacą za e-booka przy kasie na stoisku i otrzymują bilet, na którym są wydrukowane 2 kody. Pierwszy to kod QR, który po zeskanowaniu umożliwia automatyczne ściągnięcie e-booka na tablet lub smartfon. Oraz drugi kod pozwalający na pobranie danej książki bezpośrednio ze strony platformy. Jeden bilet, dwa kody i dwie możliwości „dostarczenie” kupującemu e-booka. Proste. Oczywiście, niezbędna jest współpraca z którąś z e-księgarń, która będzie odpowiedzialna za obsługę transakcji. Jednak wydaje się, że e-platformy powinny chętnie wziąć udział w takim działaniu, tym bardziej, że wiele z nich już uczestniczyło w podobnych akcjach, także technologicznie są do tego przygotowane.

Obcy na stoisku

Jeśli wydawnictwo będzie miało naprawdę dobry pomysł na promocję swojej e-oferty, czyli przewidziana jest akcja z dużym potencjałem i nie koniecznie sprzedażowa, a po prostu promująca e-czytelnictwo, to być może platforma będzie mogła nawet oddelegować swojego pracownika do pomocy wydawnictwu w obsłudze akcji. Dla platform może to być dobra alternatywa wobec swojej obecności na Targach. Zamiast płacić za jedno miejsce wystawowe może mieć kilka e-punktów umieszczonych na stoiskach różnych wydawnictw. Oznacza to dla nich łatwiejszy dostęp do potencjalnego e-czytelnika oraz dużo mniejszy koszt niż posiadanie odrębnego miejsca wystawowego. A pomysł wcale nie taki szalony.

Wydawco, promuj e-czytelnictwo

Powyżej podałam tylko kilka szybkich pomysłów, jak sprzedać e-booki na Targach Książki. Zdaję sobie sprawę, że pewnie kilka z nich będzie ciężko zrealizować przy obecnym rozwoju rynku i takim, a nie innym podejściu wydawnictw do e-booków. Na pewno każde działanie, nawet najmniejsze, podjęte przez wydawnictwo, jest ogromnym wsparciem promowania e-czytelnictwa w Polsce. Do tej pory i obecnie także, cały ciężar popularyzacji e-booków spada na e-platformy. Jest kilka organizacji, jak m.in.: Legalna Kultura, KBF, które od wielu lat wspierają rozwój tej dziedziny. Wiele dobrego, dla nas e-bookowców, robi blogosfera, gdzie toczą się czasem bardzo burzliwe dyskusję na temat wyższości e-booka nad papierem (przewrotnie zmieniłam kolejność). Jednak moim zdaniem zaangażowanie samych wydawnictw w promocję książek elektronicznych, e-czytelnictwa jest małe, zbyt małe. Poza nielicznymi wyjątkami, wydawnictwa ograniczają się do udzielenia platformom rabatu promocyjnego i tyle. E-book jest traktowany, jako narzędzie do promocji książki papierowej. Szkoda. A przecież to one powinny być najbardziej zainteresowane rozwojem tego rynku. Mam nadzieję, że może na kolejnych Targach, tym razem w Warszawie, coś się zmieni. Zobaczymy.

Jeśli powyższy tekst Wam się spodobał lub też nie, chcecie go skomentować, to proszę piszcie na FB, Google+ lub Twitterze pod postem na temat tego wpisu. Przepraszamy, ale nie mamy jeszcze wdrożonej funkcji komentuj na stronie. Będzie nam bardzo miło.

 

28.10.2014, Paulina Poniewska